Znaleziono 4471 wyników

autor: mahavishnuu
03.02.2026, 15:28
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Okechukwu pisze: 31.01.2026, 10:16 U mnie Top 10 Italii wygląda w tej chwili tak:

1. Banco - Io Sono Nato Libero
2. Banco - Come In Un"Ultima Cena
3. Area - Arbeit Macht Frei
4.PFM- Per Un Amico
5. Balletto di Bronzo- Ys
6. Locanda delle Fate - Forse Le Lucciole...
7. Banco - Garofano Rosso
8. Banco- debiut
9. Pierrot Lunaire- Gudrun
10. ex aequo - Banco Darwin/Quella Vecchia Locanda - Il Tempo Della Gioia

Zerknąłem na swoje zestawienie sprzed kilku lat. Musiałem dokonać sporo korekt w czołówce. Pierwsza dziesiątka totalnie zmajoryzowana przez trzy potęgi. Wrzucam również drugą dziesiątkę, bo tam przynajmniej większa różnorodność, jeśli chodzi o wykonawców.

TOP 20 - ITALIA

1.Premiata Forneria Marconi - Per Un Amico (1972)
2.Banco Del Mutuo Soccorso - Darwin! (1972)
3. Area - Caution Radiation Area (1974)
4. Banco Del Mutuo Soccorso - Banco Del Mutuo Soccorso (1972)
5. Banco Del Mutuo Soccorso - Io Sono Nato Libero (1973)
6. Area - Arbeit Macht Frei (1973)
7. Premiata Forneria Marconi - L`Isola Di Niente (1974)
8. Banco Del Mutuo Soccorso - Come In Un'Ultima Cena (1976)
9. Area - Crac! (1975)
10. Premiata Forneria Marconi - Storia Di Un Minuto (1971)

11. Perigeo - Abbiamo Tutti Un Blues Da Piangere (1973)
12. Il Balletto di Bronzo - Ys (1972)
13. Le Orme - Contrappunti (1974)
14. Locanda Delle Fate - Forse Le Lucciole Non Si Amano Piu (1977)
15. Premiata Forneria Marconi - Jet Lag (1977)
16. Maxophone - Maxophone (1975)
17. Area - Maledetti (1976)
18. Le Orme - Felona E Sorona (1973)
19. Celeste – Celeste (Principe Di Un Giorno) (1976)
20. Picchio Dal Pozzo - Picchio Dal Pozzo (1976)
autor: mahavishnuu
29.01.2026, 18:19
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Napoli Centrale i Picchio dal Pozzo to u mnie zbliżony poziom. Perigeo stopień wyżej. Ten ostatni to bodaj najlepszy zespół jazz rockowy, czy też szerzej fusion, z Italii. Rzecz jasna, nie biorąc pod uwagę wykonawców, którzy wykraczają poza ten obszar (vide Area). Trzy pierwsze albumy Perigeo to żelazna klasyka gatunku w tym kraju.
autor: mahavishnuu
28.01.2026, 17:05
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Mogli jeszcze zaprosić innego młodziana, Hermanna Szobela, który wtedy również kończył 18 lat i wydawał debiutancki album. Jak pokazał czas - jedyny.
autor: mahavishnuu
28.01.2026, 16:40
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

U mnie 8/10 również nieco zawyżone. 7,75 byłoby bardziej precyzyjne. Dedalus i Picchio dal Pozzo zbliżony poziom. Drugi album - „Materiale per tre esecutori e nastro magnetico” jest znacznie bardziej zakręcony niż debiut. Niestety, nie przypadł mi do gustu. Trochę przesadzili z eksperymentami. Trochę tak, jakby chcieli zdystansować na tym polu Soft Machine z okresu koncertowego „Drop” (circa jesień 1971). Z free trzeba uważać, bo to grząski teren. Łatwo o „błędy i wypaczenia”.
autor: mahavishnuu
28.01.2026, 14:08
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Konstanty Andrzej Kulka ciągle jeszcze żyje. Można zapytać, który lepszy. A tak poważnie - Zappa cenił sobie wszechstronnych muzyków. Jobson był nie tylko świetnym skrzypkiem, ale także wirtuozem klawiatury. Gra Jobsona, moim zdaniem, była bardziej idiomatyczna. Trzeba jednak brać namiar na to, że Anglik zdecydowanie preferował elektryczne skrzypce.

Kiedy trwały epickie spory o Bubu, mnie nie było jeszcze na forum. Pamiętam, że circa 10 lat temu czytałem Wasze dyskusje. Obecnie nie pamiętam już, w jakim wątku można je znaleźć. Z subiektywnego punktu widzenia każdy wykonawca może być cienki jak dupa węża. Tyle że takie podejście do niczego nie prowadzi. Pisząc Chopinem, ważne jest kompozytorskie métier. Nie można zapominać o sferze wykonawczej. Szalenie istotna jest również oryginalność koncepcji muzycznych, czy też jeszcze wyższy poziom - wkład w rozwój gatunku. Bardziej zobiektywizowane zbadanie tych elementów może wiele wyjaśnić. Wtedy można pokusić się o jakieś sensowne wnioski.

Pokrótce przedstawię swój punkt widzenia. Z jednej strony, zaletą Bubu jest to, że słuchając „Anabelas” nie słyszymy ewidentnych zapożyczeń od innych grup progresywnych czy jazz rockowych. Faktycznie tylko gitara jest czasami mocno frippowska. Z drugiej, argentyński zespół nie wypracował sobie od razu rozpoznawalnego brzmienia. Stawiam na to, że większość miłośników progrocka, którzy przemielili setki czy tysiące płyt, raczej nie rozpoznają „Anabelas” w ślepym odsłuchu. Rzecz jasna, przy założeniu, że kiedyś go słyszeli. Inaczej będzie choćby z Banco del Mutuo Soccorso, który ma kilka specyficznych wyróżników (np. głos wokalisty). Bubu w sferze wykonawczej i kompozytorskiej prezentuje wysoki poziom. Trzeba jednak brać namiar na to, że w progresywnym światku takich bandów było niemało. Aby w sensie artystycznym wskoczyć na najwyższy level, trzeba mieć asa w rękawie. Nieodzowna jest wspomniana wcześniej idiomatyczność.
autor: mahavishnuu
28.01.2026, 10:23
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Białystok pisze: 26.01.2026, 11:57 Mahavishnuu, dlaczego nie masz oceny Bubu na RYM?
Sprawdziłem na swoim RYMie. Faktycznie Bubu nie jest ocenione. Nie ma w tym nic dziwnego, bo tego typu przesłuchanych pozycji jest znacznie więcej. Gdybym miał oceniać, to dałbym 7/10. Język mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Wolę, gdy wykonawcy śpiewają w rodzimym języku.

Okechukwu pisze: 26.01.2026, 15:08 Notabene bardzo się cieszę, że dzięki tej dyskusji Mahavishnuu choć trochę bardziej przekonał się do tych późniejszych płyt Banco.
Po odświeżeniu sobie tych płyt faktycznie w niemałym stopniu zmieniłem o nich zdanie. Zapewne pomogło to, że w krótkim czasie posłuchałem ich kilka razy. Kiedyś było to wprawdzie kilka odsłuchów, ale każdy pojedyńczy w odstępie co najmniej kilku lat. Jeszcze raz potwierdza się zasada, że tego typu muzyce powinno się poświęcić więcej czasu. Na pewno będę do nich jeszcze wracał. Może nawet w najbliższym czasie. Wczoraj słuchałem debiut i niezmienne jest to, że podoba mi się bardziej niż wspomniane płyty. Wyeksponowany obszernie „Canto nomade per un prigioniero politico” faktycznie zasługuje na słowa najwyższego uznania. Spokojnie może stawać w szranki z arcyklasykami rozbudowanej formy progrocka. Bez dwóch zdań, jest to mój ulubiony utwór włoskiej orkiestry.

Okechukwu pisze: 26.01.2026, 21:03 Może najbardziej dla fanów Zappy. Tę płytę mógłby nagrać parę lat wcześniej Zappa - wtedy na pewno gitara i sekcja rytmiczna byłyby lepsze. Ale skrzypka i flecistkę na bank by zostawił :)
Byłoby trudno. Zappa miał wtedy wyśmienitych skrzypków.W 1973 roku w jego grupie grał sam Jean-Luc Ponty, potem w latach 1976-1977 Eddie Jobson.
autor: mahavishnuu
25.01.2026, 20:54
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Wczoraj i dzisiaj również byłem w muzycznym banku. Na tapetę wziąłem ponownie „Garofano Rosso” i „Canto di Primavera” (dwukrotnie!). Muszę przyznać, że częstsze obcowanie z tymi dźwiękami sprawia, że płyty zyskują w moich oczach. W przypadku „Garofano Rosso” wskazane jest odpowiednie podejście. Jeśli punktem odniesienia będzie debiut lub „Darwin!” niechybnie może spotkać nas zawód. W końcu z założenia jest to inny typ muzyki. „Garofano Rosso” jako soundtrack nie jest bytem w pełni autonomicznym. Determinuje to określony typ materiału muzycznego. Na „normalnych” płytach koncept siłą rzeczy jest inny. Z punktu widzenia progresywnego idiomu to jednak lepiej, bo filmowe zakorzenienie w pewnym stopniu ogranicza pole działania.

Dobrze, że podszedłeś do tematu bardziej szczegółowo. Dopiero analizując konkretne kompozycje można bardziej precyzyjnie wskazać konkrety. Słuchając wczoraj „Canto di Primavera” znajdowałem fragmenty, które dobrze pasowały do tego, o czym pisałem (np. „Ciclo”). Utwór jest dość powściągliwy, wręcz minimalistyczny. Rzecz jasna, biorąc namiar na progresywne podejście do szermowania środkami wyrazu. Może jednak taki miał być jego urok.? Tym bardziej, że powiązany z nim „Circobanda” w niejednym względzie pokazuje zgoła odmienne podejście do tematu - bogaty aranż, zróżnicowany kontrapunkt.

Z drugiej strony, są na „Canto di Primavera” kompozycje, którym trudno odmówić bogactwa w sferze dynamiczno-agogicznej (kłania się „Sono la bestia”). Jeżeli miałbym się czegoś czepiać, to czasami faktura kompozycji jest zbyt monochromatyczna. Wynika to z tego, że w dużym stopniu jest zdominowana przez brzmienia keyboardów. Rodolfo Maltese mógłby w większym stopniu wzbogacić tkankę brzmieniową kompozycji dźwiękami swoich gitar. Złagodziłoby to również wrażenie syntetyczności niektórych partii syntezatorowych.

Generalnie, na problem trzeba również spojrzeć z szerszej perspektywy. Niektóre mankamenty, które wskazałem, nie są obiektywną słabością kompozycji. Wynika to z osobniczych preferencji osobnika formułującego opinie. Zawsze powinno się o tym pamiętać. Najbardziej przemawia do mnie par excellence progresywne wcielenie zespołu, dlatego siłą rzeczy bliżej mi do płyt z lat 1972-1973 czy też „Come in un'ultima cena” (1976). „Garofano Rosso” i „Canto di Primavera” to już nieco inna muzyka. Warto jednak dodać, że pod niejednym względem nadal mocno zanurzona w progresywnej estetyce. Po prostu, trzeba odrzucić mentalność progresywnego fundamentalisty i otworzyć się na nowe dźwięki.
autor: mahavishnuu
24.01.2026, 16:50
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Rzecz w tym, aby nie ziścił się scenariusz, który ostatecznie się dokonał, czyli postępująca komercjalizacja. Profil stylistyczny na „Canto di Primavera” był interesujący. Co ważne, wydawał się naturalną kontynuacją. Zespół nie udawał kogoś, kim w istocie nie był. Kłania się ich droga twórcza z lat 80. Banco miał naprawdę duży potencjał. Na „Canto di Primavera” można było go jeszcze lepiej wykorzystać i uwypuklić. Sublimacja tkanki brzmieniowej, większe zróżnicowanie formalne, bogatszy język harmoniczny... W przypadku ostatniego elementu, trudno nie zauważyć bardziej tradycyjnego podejścia do kompozycji. Tkanka jest wyraźnie mniej dysonansowa. Muzyka nie jest już tak rozwichrzona, nieprzewidywalna. Brakuje mi większej ilości niuansów w sferze agogicznej i dynamicznej, czasami za dużo jest repetycji.
autor: mahavishnuu
24.01.2026, 15:38
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Tak jak wspominałem, pod względem wykonawczym wszystko jest OK. Bynajmniej nie mam do zespołu pretensji, że odchodzi od progresywnego idiomu. Wręcz przeciwnie! Pod koniec lat 70. multiplikowanie nowych wersji debiutu czy też płyt takich, jak „Darwin!” byłoby wręcz antytezą progresywnej postawy. Chyba tylko progrockowi ortodoksi chcieli dalej pławić się w tych samych dźwiękach. Nowe czasy to również nowa muzyka. Zmiany są nieodzowne. Kontrowersyjny jest lifting brzmieniowy, stylistyka i różne koncesje na rzecz masowego słuchacza. Wieża z kości słoniowej z pewnością nie powiększyłaby apanaży. Z punktu widzenia etyki aktu twórczego byłaby jednak czymś na wskroś pozytywnym. Kolejne lata pokazały, że grupa wybrała zupełnie inną drogę.

Inny włoski progresywny gigant mniej więcej w tym samym czasie również szukał nowych ścieżek rozwoju swojego języka muzycznego. Premiata Forneria Marconi na „Passpartù” (1978) flirtowała z popem, italiańskim folkiem, w większym stopniu otworzyła się na akustyczne brzmienia. Mnie, niestety, nie przekonała. Wolę „Canto di Primavera”. Podobnie byłoby, gdybym do tego zestawu dodał wspomniany przez Ciebie Steely Dan. Abstrahując od osobniczych preferencji, płyty Amerykanów są bardzo dobre do testowania sprzętu. Szczególnie solowy album Donalda Fagena „The Nightfly” (1982). Ostatnio leciał u mnie kilka razy, bo testowałem nowe lampy do wzmacniacza.
autor: mahavishnuu
24.01.2026, 12:28
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Kunszt instrumentalny to ważna kwestia. Nigdy nie krytykowałem płyt Banco z lat 1975-1979 z tego powodu. Moje zastrzeżenia były związane z innymi wątkami. Wczoraj po dłuższej przerwie odświeżyłem sobie „Canto di Primavera”(1979). Stara ocena bez zmian. Zerknąłem na Twojego RYMa, ocena 10/10, moja 6/10, czyli spory rozrzut. Co mi przeszkadza, ewentualnie nie przekonuje? Najbardziej lubię jednak Banco del Mutuo Soccorso par excellence progresywne. Bez żadnych półśrodków, zgniłych kompromisów. Jeżeli nawet na pierwszych płytach były różne mankamenty w sferze wykonawczej, to zostały skutecznie zniwelowane przez przeróżne zalety. Świeżość, pasja, ekspresyjność, idiomatyczność. Las but not least - jakość kompozycji i ich walory melodyczne.

Banco na „Canto di Primavera” jawi mi się jako osobnik, który chciałby zjeść ciasto i jednocześnie je zachować. Co dokładnie mam na myśli? Pod koniec lat 70., gdy rock progresywny był już passé, każda progresywna orkiestra musiała przegrupować szyki i otworzyć się na nowe dźwięki. Zazwyczaj oznaczało to flirt z pop rockową estetyką. Na „Canto di Primavera” tęsknię za Banco zamkniętym w wieży z kości słoniowej. Tymczasem na tym albumie czasami trudno nie odnieść wrażenia, że muzycy próbują wdzięczyć się do masowego słuchacza. Przeszkadzają mi zgniłe kompromisy. Zabrakło trochę odpowiedniego wyważenia proporcji. W tym względzie pozytywnym przykładem może być „Come in un'ultima cena” (1976). W istocie jest to dla mnie wręcz wzorcowy przypadek, jak dany podmiot wykonawczy może wyważyć artystyczne aspiracje z potrzebami rynku.

Na „Canto di Primavera” muzyka robi się bardziej „piosenkowa”, jednocześnie jest nazbyt ugrzeczniona, wygładzona. Niepokoi ewolucja brzmienia, które staje się coraz bardziej syntetyczne i cukierkowe. Najgorsze miało dopiero nadejść... Artyści wprawdzie udowadniają, że potrafią napisać przednią „normalną” piosenkę. Kłania się utwór tytułowy. Na tym albumie nie jest to, niestety, regułą. Większość materiału o takim charakterze nie specjalnie mnie przekonuje. W tego typu konwencji szalenie istotny jest czynnik melodyczny. Tymczasem na „Canto di Primavera” jest pod tym względem gorzej niż na wcześniejszych albumach. Nie chciałbym, aby wymowa tego wpisu była nazbyt krytyczna. Po prostu, skupiłem się na elementach, które mnie nie przekonują. Do niektórych kompozycji będę wracał z przyjemnością. Przede wszystkim do tytułowej i zamykającej album „Circobanda”.
autor: mahavishnuu
19.01.2026, 16:11
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

To jest właśnie jeden z kluczowych problemów. Nie chodzi o to, że muszą to być postacie takie, jak Chailly, Abbado czy Dutoit. Za dyrygenturę nazbyt często odpowiadali ludzie, którzy w świecie muzyki poważnej, delikatnie rzecz ujmując, nie byli znaczącymi postaciami. Jeśli dodamy do tego drugo- i trzeciorzędne orkiestry, czasami zupełnie anonimowe, trudno liczyć na spektakularne efekty.
autor: mahavishnuu
19.01.2026, 15:24
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

„...di terra” ma oczywiście więcej wad. Wspomniałem o wokalu, ponieważ jest to element łączący z „Garofano Rosso”.
autor: mahavishnuu
19.01.2026, 15:09
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

„Garofano Rosso” nie przekonuje mnie z kilku względów. Dojmujący jest brak Francesco di Giacomo. Podobnie odczucia mam w kontekście „...di terra” (1978). Płyta Banco bez jego charakterystycznego głosu oznacza brak jednego z największych atutów zespołu. Nie jestem specjalnym miłośnikiem soundtracków. Nie lubię, gdy muzyka pełni służebną rolę względem obrazu. Nazbyt często oznacza to , że pojawiają się różne ograniczenia. Wykonawca musi, w większym lub mniejszym stopniu, nagiąć się do pewnej konwencji. Szkoda, że jest to tylko zbiór miniatur. W latach 70. muzyka Banco rozkwitała w obrębie rozbudowanej formy. Szczególnie bracia Nocenzi mogli wykazać się inwencją architektoniczną i narracyjną (świetnie konstruowane napięcia, kulminacje, odprężenia). A propos narracji, jak dla mnie, za dużo jest wątków minimalistycznych. Nie jest tak, że z założenia odrzucam soundtrack. Niedawno słuchałem ścieżkę dźwiękową Bernarda Herrmana do „Taksówkarza”. Przednia muzyka! Intrygująco wypada nie tylko w filmie, ale także na płycie. Przykładów jest oczywiście więcej. Problem nie w tym, że „Garofano Rosso” jest nader przeciętny. Doceniam różne zalety warsztatowe i wykonawcze, jednak akurat do mnie nie trafia.
autor: mahavishnuu
19.01.2026, 14:00
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Zaskoczę Cię jeszcze bardziej - „750.000...” to jeden z moich ulubionych utworów Banco. Na każdej płycie wydanej po „Io solo nato libero” (nie licząc „Come in un'ultima cena”) byłby faworytem. W przypadku tego bandu trudno nie zauważyć, że mamy mocno rozbiegane preferencje. Doleję oliwy do ognia. Ostatnio przypomniałem sobie „Garofano Rosso”. Z trudem dotarłem do końca.
autor: mahavishnuu
19.01.2026, 13:27
Forum: Muzyka
Temat: [NKR] Włochy
Odpowiedzi: 299
Odsłony: 134144

Re: [NKR] Włochy

Nie jestem zagorzałym przeciwnikiem cyfrowych brzmień. W tym przypadku chodzi jednak o konkretne zestawienie dwóch płyt nagranych w różnych epokach muzycznych. Mógłbym wskazać wiele płyt, na których cyfrowy sound jest przyjemny i zajmujący. Niestety, nie jest to „Darwin”. „750.000...” - zdecydowanie preferuję oryginał. Bardziej przemawia do mnie gest melodyczny i emocjonalność Francesca di Giacomo. Nie podoba mi się w tym nagraniu brzmienie cyfrowego fortepianu i syntezatora. W oryginale jest Minimoog, który kreuje osobliwy klimat, frapujący jest również jego sound. Intrygujące są kulminacje budowane przez współbrzmienia Minimooga i melotronu. Cyfrowe ustrojstwa w tym przypadku nie oddały bogactwa brzmienia oryginału - głębi, barwy, soczystości, naturalności.