Do plebiscytu się przeto nie kwalifikuje, ale rozważę, gdzie by się znalazło, gdyby. Może na trzecim miejscu? To naprawdę jedna z najlepszych płyt, jakie mam. Natomiast płyt oddzielnych za bardzo nie znam - najlepiej Wild Is the Wind i na nią z chęcią zagłosuję, choć nie będą to aż tak wysokie stany.
Znaleziono 6056 wyników
- 03.03.2026, 17:20
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Kiedyś żem napisał:
- 03.03.2026, 17:03
- Forum: Muzyka
- Temat: Wielka Gra 2026
- Odpowiedzi: 346
- Odsłony: 5858
- 03.03.2026, 17:00
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Prawda, ale jak B.J. przypomniał o songbooku Cole'a Portera w interpretacji Elli Fitzgerald, to od razu pomyślałem o songbooku Henry Manciniego w interpretacji tejże Sary Vaughan, który to zbiór uważam za wybitny w dziedzinie sztuki wokalistycznej (niewiele się może równać!), chociaż jako album sam w sobie aż tak wybitny może nie jest (to częsty problem tego typu wykonawczyń, wydaje mi się).
- 27.02.2026, 17:54
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
- 27.02.2026, 16:53
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
W kwestii tych mainstreamowych nazwisk z pierwszej linii frontu - jak Grace Jones, Suzanne Vega, Sade, a nawet Sinead O'Connor - to generalnie lubię, ale to nie jest moja pierwsza liga i pewnie zabraknie miejsca w mojej 40-ce. Tym bardziej, że pierwszoligowo mam kilka nazwisk mainstreamowo pobocznych, jak Betty Davis / Michelle Shocked.
W kwestii tych niemainstreamowych nazwisk, których dużo tu padło, to bardzo za nie dziękuję, bo do wątku będzie można sięgnąć i się zainspirować - ale do plebiscytu u mnie nie trafią, bo z definicji miała to być zabawa krótkoterminowa, a ja mam teraz kompletny bezczas na poznawanie nowych płyt.
Ale jedno mnie trochę kusi, tylko...
Gdybym miał przed wysłaniem posłuchać właśnie kilku na krzyż nowych dla mnie płyt, to chyba najchętniej sięgnąłbym ku folkom.
p.s.
W kwestii tych niemainstreamowych nazwisk, których dużo tu padło, to bardzo za nie dziękuję, bo do wątku będzie można sięgnąć i się zainspirować - ale do plebiscytu u mnie nie trafią, bo z definicji miała to być zabawa krótkoterminowa, a ja mam teraz kompletny bezczas na poznawanie nowych płyt.
Ale jedno mnie trochę kusi, tylko...
... jakbyś Pan tak podrzucił mi np. ze trzy tytuły, bym je sobie randomowo sprawdził... folkowo to my się nieźle rozumiemy, ale u mnie to Clannad i Pentangle będą i póki co nie mam murowanych kandydatów, zwłaszcza, że przytaczany tu Fairport jakoś nigdy mnie nie trafił.
Gdybym miał przed wysłaniem posłuchać właśnie kilku na krzyż nowych dla mnie płyt, to chyba najchętniej sięgnąłbym ku folkom.
p.s.
Ech, nie zdążyłem zapytać, czy pamiętasz o takim naszym aliansie:
Jeżeli chodzi o udział Garbarka w płytach z kobietami, to bardzo lubię Rosensfole, ale to tu, znacznie bardziej!Krog, Karin - Joy 68 pkt (esforty 33/Crazy 35)
- 25.02.2026, 14:42
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Lubię Madonnę, podobnie jak wspomnianą wcześniej Tinę, i wiele innych takich, gwiazd mniejszych ówczesnych, a może i nie mniejszych, późniejszych (Adele chociażby), ale na listę u mnie załapać się nie mają szans. Za dużo PJ Harvey i Janis Joplin
Żartuję, nie chodzi o za dużo, ale to jest - w moim przypadku - zupełnie inny poziom lubienia.
- 23.02.2026, 22:13
- Forum: Płyty
- Temat: ALBUM ROKU 2007
- Odpowiedzi: 244
- Odsłony: 9148
Re: ALBUM ROKU 2007
Tak no... niestety musiałem zrobić podkreślenie, bo jako całość płyta się trochę nie broni i pewnie okaże się, że jestem jedynym głosującym. Te wypełniacze bywają nawet całkiem słabe. Natomiast jeżeli ktośCrazy pisze: ↑16.11.2025, 10:34 Dave Gahan - Hourglass
Brzmi to właściwie jak Depeche Mode, w większości bardzo elektronicznie, ale w XXI-wiecznym katalogu zespołu byłoby to jedno ze ściśle najlepszych dokonań, a już zwłaszcza gdyby zrobić z tego EP-kę (bo trochę jakby wypełniaczy). Ale w swoich najlepszych momentach jest to naprawdę wyróżniające.
a) lubi Depeche Mode
b) nie gardzi formą mniejszą niż cała płyta
c) chce posłuchać czegoś, co ja uważam za ścisły top roku 2007
to polecam posłuchać symulacji EP-ki w postaci pierwszych trzech utworów (I Saw Something, Kingdom, Deeper and Deeper) oraz tego, który ewidentnie powinien być zamykaczem, ale niestety nie jest (A Little Lie). To jest (byłoby) naprawdę topowe nagranie Depeche Mode. Bardzo dobre też Use You, ale ono zamienne z Deeper..., bo oba są trochę takie same w charakterze i na epce byłoby miejsce tylko na jednego z nich.
Natomiast wróciłem sobie ostatnio znów do solowego Tankiana i tę płytę łykam w całości bez mrugnięcia okiem: wszystkie numery bardzo mi się podobają, spójna stylistyka, fajne melodia, ładna okładka = ścisła czołówka.
Clive Codringher pisze: ↑06.11.2025, 12:47 Battles - Mirrored
Świetny debiut niecodziennej grupy (m.in. awangardowy wokalista, perkusista hardcore'owego zespołu Helmet). Dziwna mieszanka muzyczna, częściowo nawet lekko taneczna, częściowo przypominająca twórczość Cardiacs. Naprawdę ciekawa rzecz.
Rozumiem, szanuję i zdecydowanie ciekawa. Ale nie mogę tego słuchać. Chyba jakoś podobnie miałem z Cavalcade - ten tembr awangardowych szaleństw, mikstur i zmian tempa nie współgra mi z systemem
- 23.02.2026, 22:06
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Zapewne, ale czy głosujemy, czy tylko rozważamy, to tematem nie jest tu chyba jakość wokalu i oscar za "najlepszy wokal żeński", tylko po prostu różne płyty, tyle że zgrupowane wokół nietypowej kategorii, czyli że główny wokal jest żeński.
Żeby jednak nie być w kontrze do akonda przypomnę naszą niedawną bohaterkę plebiscytową, czyli Joannę Newsom - Ys, u mnie stuprocentowo płyta się znajdzie, lecz gdzie?...
Do żadnej z tych płyt też się nie przekonałem, obu w zasadzie nie lubię. Natomiast znakomite jest dla mnie Radio Ethiopia i to na pewno będę miał. A płytowo nie, ale gdyby miała być lista utworów, to Constantine's Dream jest dla mnie ścisłą czołówką czegokolwiek!
O
- 23.02.2026, 17:44
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
U mnie na półce Song of a Seagull i Hejira, ale chętniej zagłosuję na tę pierwszą - a w ogóle to jest jeszcze płyta Mingus
Choć ja Joni bardzo szanuję, ale nie jest to artystka mojego pierwszego wyboru, więc będzie więcej Janis Joplin.
Polać temu panu, gdyż dobrze prawi!
A może by Slapp Happy? Nie wiem, czy płyta jakaś mi aż tak usiadła, ale samo Casablanca Moon śmiało daję w czołówce najpiękniejszych piosenek z damskimi wokalami.
- 22.02.2026, 13:27
- Forum: Pozostałe
- Temat: Przy muzyce o sporcie
- Odpowiedzi: 6469
- Odsłony: 1103349
Re: Przy muzyce o sporcie
Nieoczekiwanie wielkich emocji dostarczył bieg na 50 km kobiet (pierwszy w historii igrzysk na tym dystansie!). Włączyłem się w niego gdzieś pod koniec pierwszej połowy i już wtedy ze sporą (1,5 minuty?) przewagą biegły Ebba Anderson i Heidi Weng. Dalej było trochę zawodniczek porozrzucanych z niewielkimi różnicami. I coś komentujący mówili o dobrej postawie polskiej zawodniczki, która ma nawet szanse na 11 miejsce (wczoraj Dominik Bury był 12, co jest najlepszym polskim wynikiem męskim na 50 km).
Stopniowo działy się następujące rzeczy:
1. Prowadzące zmieniły narty, po czym Ebba Anderson... znowu się przewróciła! (jej katastrofalna przewrotka w sztafecie niemal wyrzuciła Szwedki, murowane kandydatki do złota, z walki o medale) - ale okazało się, że przy dzisiejszej pogodzie nierozgrzane nowonasmarowane narty wielu zawodniczkom robił psikusy i tym razem nie miało o konsekwencji, a wręcz przeciwnie, Ebba zaraz uciekła Norweżce i nie oddała prowadzenia aż do końca.
2. Dwie pierwsze, choć już osobno, powiększały przewagę nad resztą w sposób niepozostawiający wątpliwości, natomiast za ich plecami zbiegła się grupka 5 zawodniczek, które w oczywisty sposób miały rozstrzygnąć między sobą walkę o brąz. Pozostały one ze sobą do końca i rzeczywiście rozstrzygnęły między sobą brąz, z tym że...
3. ... Polka, Eliza Rucka-Michałek (jak się dowiedziałem, powróciła po czteroletniej przerwie związanej ze skomplikowanymi problemami ze zdrowiem, a po drodze urodziła dwoje dzieci) nie tylko przebiła się na to 11 miejsce, ale zaczęła stopniowo połykać kolejne zawodniczki i nagle znalazła się samodzielnie na miejscu 8...
4. ... po czym przez ponad 20 km biegła samotnie, stopniowo redukując stratę do tej brązowej piątki, ba! redukując tę stratę w sposób imponujący i rzeczywiście do nich dobiegła, co było naprawdę niezwykle emocjonującym momentem; fakt, że nie miała wielkich szans, bo tamte jechały wcześniej wolniej i najwidoczniej zachowały trochę sił na finisz. Ale prawdą jest, że przez chwilę jechała w tej medalowej grupce, nie tylko na jej końcu.
Ostatecznie "ósme miejsce" nie brzmi jakoś wielce imponująco, wiadomo, że dla takiej zawodniczki, która nie miała dotąd żadnych sukcesów, jest to znakomity wynik, ale tak ogólnoolimpijsko nie byłoby się czym podniecać. Natomiast styl tego biegu, tego pościgu, walka i na dodatek fakt, że był to pierwszy w historii bieg kobiet na 50 km na takiej imprezie, sprawia, że naprawdę było to super zakończenie igrzysk dla polskiej ekipy.
Stopniowo działy się następujące rzeczy:
1. Prowadzące zmieniły narty, po czym Ebba Anderson... znowu się przewróciła! (jej katastrofalna przewrotka w sztafecie niemal wyrzuciła Szwedki, murowane kandydatki do złota, z walki o medale) - ale okazało się, że przy dzisiejszej pogodzie nierozgrzane nowonasmarowane narty wielu zawodniczkom robił psikusy i tym razem nie miało o konsekwencji, a wręcz przeciwnie, Ebba zaraz uciekła Norweżce i nie oddała prowadzenia aż do końca.
2. Dwie pierwsze, choć już osobno, powiększały przewagę nad resztą w sposób niepozostawiający wątpliwości, natomiast za ich plecami zbiegła się grupka 5 zawodniczek, które w oczywisty sposób miały rozstrzygnąć między sobą walkę o brąz. Pozostały one ze sobą do końca i rzeczywiście rozstrzygnęły między sobą brąz, z tym że...
3. ... Polka, Eliza Rucka-Michałek (jak się dowiedziałem, powróciła po czteroletniej przerwie związanej ze skomplikowanymi problemami ze zdrowiem, a po drodze urodziła dwoje dzieci) nie tylko przebiła się na to 11 miejsce, ale zaczęła stopniowo połykać kolejne zawodniczki i nagle znalazła się samodzielnie na miejscu 8...
4. ... po czym przez ponad 20 km biegła samotnie, stopniowo redukując stratę do tej brązowej piątki, ba! redukując tę stratę w sposób imponujący i rzeczywiście do nich dobiegła, co było naprawdę niezwykle emocjonującym momentem; fakt, że nie miała wielkich szans, bo tamte jechały wcześniej wolniej i najwidoczniej zachowały trochę sił na finisz. Ale prawdą jest, że przez chwilę jechała w tej medalowej grupce, nie tylko na jej końcu.
Ostatecznie "ósme miejsce" nie brzmi jakoś wielce imponująco, wiadomo, że dla takiej zawodniczki, która nie miała dotąd żadnych sukcesów, jest to znakomity wynik, ale tak ogólnoolimpijsko nie byłoby się czym podniecać. Natomiast styl tego biegu, tego pościgu, walka i na dodatek fakt, że był to pierwszy w historii bieg kobiet na 50 km na takiej imprezie, sprawia, że naprawdę było to super zakończenie igrzysk dla polskiej ekipy.
- 21.02.2026, 18:29
- Forum: Pozostałe
- Temat: Przy muzyce o literaturze
- Odpowiedzi: 1171
- Odsłony: 492299
Re: Przy muzyce o literaturze
Przeczytałem "Pokolenia" Bohdana Czeszki, powieść na podstawie której Andrzej Wajda nakręcił swój debiutancki, niezbyt wprawdzie ceniony debiut. Kiedyś zacząłem i choć pierwsze wrażenie były pozytywne, to potem zacząłem mieć poczucie, że jednak czytam dzieło propagandowe i ostatecznie odłożyłem po części pierwszej (z trzech).
Wróciłem niedawno i przeczytałem już całe - jestem pod sporym wrażeniem. Propagandowość jak najbardziej pozostaje w mocy, to jest jednak pamiętajmy, dzieło okresu stalinizmu (1951), bohaterowie to młodzi adepci Gwardii Ludowej, a autor nie bez kozery dostał order Budowniczego Polski Ludowej. Z książki przebija jednak nie tyle propagandowość, co żarliwa wiara w "nową Polskę", a rzecz dzieje się nie w czasach już komunistycznych, ale w całości podczas wojny, co w jakiś sposób niewątpliwie zmienia perspektywę. O ile jednak wymowa i różne treściowe aspekty są w tym wszystkim raczej jednoznaczne, to dla mnie równie jednoznaczna jest wysoka wartość literacka powieści. Napisane to jest świetnym językiem, bardzo eleganckim, wielowarstwowym, operującym skojarzeniami i wymagającym od czytelnika łączenia kropek. Bohaterowie wierzą w komunizm, ale są też postaciami z krwi i kości i można uwierzyć w to, że wierzą.
Zobaczcie zresztą, jak to się zaczyna: dopiero co rozpoczęła się ofensywa niemiecka na ZSRR.
Ulica Wolska miała betonową nawierzchnię, gładką i kamiennie twardą. Beton dzwonił pod kołami pojazdów jak napięta skóra bębna. Nie dawniej jak miesiąc temu wybijały tutaj uparty rytm żelazne stopy niemieckich żołnierzy, żelazne koła armatnich lawet, żelazne gąsienice czołgów.
Przeciągali ulicami miasta w upalne dnie i nocami, płosząc sen, aby zmusić do strachu i utraty wszelkiej nadziei. Ciągnęli na wschód kołysząc stalowymi hełmami tak jednakowi i liczni, żę twarzy ich nikt nie zapamiętał.
Roztarli na pył powierzchnię betonowej jezdni i kurz przez nich zmielony roznosił wiatr po mieście. Drobinki tego kurzu podobne były do okruchów zaczarowanego zwierciadła: komu osiadły na oczach, ten widział już tylko niezłomność armii niemieckiej i własną nicość.
Dla mnie to idzie do antologii najlepszych początków książek!
Wróciłem niedawno i przeczytałem już całe - jestem pod sporym wrażeniem. Propagandowość jak najbardziej pozostaje w mocy, to jest jednak pamiętajmy, dzieło okresu stalinizmu (1951), bohaterowie to młodzi adepci Gwardii Ludowej, a autor nie bez kozery dostał order Budowniczego Polski Ludowej. Z książki przebija jednak nie tyle propagandowość, co żarliwa wiara w "nową Polskę", a rzecz dzieje się nie w czasach już komunistycznych, ale w całości podczas wojny, co w jakiś sposób niewątpliwie zmienia perspektywę. O ile jednak wymowa i różne treściowe aspekty są w tym wszystkim raczej jednoznaczne, to dla mnie równie jednoznaczna jest wysoka wartość literacka powieści. Napisane to jest świetnym językiem, bardzo eleganckim, wielowarstwowym, operującym skojarzeniami i wymagającym od czytelnika łączenia kropek. Bohaterowie wierzą w komunizm, ale są też postaciami z krwi i kości i można uwierzyć w to, że wierzą.
Zobaczcie zresztą, jak to się zaczyna: dopiero co rozpoczęła się ofensywa niemiecka na ZSRR.
Ulica Wolska miała betonową nawierzchnię, gładką i kamiennie twardą. Beton dzwonił pod kołami pojazdów jak napięta skóra bębna. Nie dawniej jak miesiąc temu wybijały tutaj uparty rytm żelazne stopy niemieckich żołnierzy, żelazne koła armatnich lawet, żelazne gąsienice czołgów.
Przeciągali ulicami miasta w upalne dnie i nocami, płosząc sen, aby zmusić do strachu i utraty wszelkiej nadziei. Ciągnęli na wschód kołysząc stalowymi hełmami tak jednakowi i liczni, żę twarzy ich nikt nie zapamiętał.
Roztarli na pył powierzchnię betonowej jezdni i kurz przez nich zmielony roznosił wiatr po mieście. Drobinki tego kurzu podobne były do okruchów zaczarowanego zwierciadła: komu osiadły na oczach, ten widział już tylko niezłomność armii niemieckiej i własną nicość.
Dla mnie to idzie do antologii najlepszych początków książek!
- 21.02.2026, 10:15
- Forum: Muzyka
- Temat: Wielka Gra 2026
- Odpowiedzi: 346
- Odsłony: 5858
Re: Wielka Gra 2026
Ciężko strzelać, jak są tak precyzyjnie podane wyznaczniki. Kombinowałem w okolicach 16 Horsepower, ale nic mi się nie zgadza.
- 17.02.2026, 09:41
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
A owszem, a także - choć na pozycjach czterysetnych - padły personalia Betty Davis
Za to wypiję.
Nie wiem, jak potraktować te Dedkendensy i inne potencjalne duety damsko-męskie. Mówicie, że materiału jest dużo i można sobie darować?...
- 17.02.2026, 09:35
- Forum: Pozostałe
- Temat: Przy muzyce o filmie
- Odpowiedzi: 4219
- Odsłony: 891835
Re: Przy muzyce o filmie
Wierzę i nie ma z czym dyskutować. Fargo-serialu nie oglądałem, natomiast za film wybitny mam oryginalne coenowskie Fargo. I to w sposób niekłócący się z tym, co napisałeś - wśród filmów o różnego rodzaju zwyrodnialcach (również filmów samych Coenów) Fargo wyróżnia się tym, że patrzymy na wszystko oczami głównej bohaterki, która ma tak niezwykle/zwyczajnie zdrowe spojrzenie na świat, i w związku z tym w tych wszystkich 'złych', którzy zaludniają świat filmu nie ma nic, co by było 'cool', to są głupcy i/lub bandyci, a to, co robią, jest kompletnie bez sensu. Owszem, czarny humor, więc ich poczynania bywają filmowo zabawne, ale nie ma nawet cienia podejrzenia, że może w nich być coś fajnego. Frances McDormand jeździ sobie dookoła i patrzy na świat, którzy tacy ludzie nie wiadomo po co niszczą, i wiemy że to ona jest mądra. Jedna z moich ulubionych postaci filmowych w ogóle, film wspaniały. Do serialu zbierałem się jakoś bez skutku, nawet nie wiem, jak on się właściwie ma do oryginału.
- 16.02.2026, 21:20
- Forum: Płyty
- Temat: TOP albumów z kobiecymi wokalami
- Odpowiedzi: 218
- Odsłony: 5084
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Mówisz 
Pewnie wielu się tu z Tobą zgodzi, za to jakby ktoś kiedyś zrobił plebiscyt na najbardziej przecenianą płytę na tym forum, to Treasure może liczyć na bardzo dużo punktów ode mnie!
Pewnie wielu się tu z Tobą zgodzi, za to jakby ktoś kiedyś zrobił plebiscyt na najbardziej przecenianą płytę na tym forum, to Treasure może liczyć na bardzo dużo punktów ode mnie!