Jestem ZAMirekK pisze:(...)To może jednak 1971? Jeśli nie ma innych ochotników, to ja chętnie poprowadzę.
ALBUM ROKU 1970 (edycja 2019)
Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy
- mahavishnuu
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4510
- Rejestracja: 09.09.2011, 12:43
- Lokalizacja: Opole
- Kontakt:
Dla mnie ciekawsza byłaby szersza formuła: NKR i NKJ. Dlaczego mamy zamykać się tylko w rockowym getcie? Oczywiście można je również zrobić oddzielnie, tyle że wątpię, aby do NKJ-u udało się zebrać ekipę.
Jeśli chodzi o inne rankingi:
- 1968, 1971 - tak
- 1956, 2018 - nie jestem zainteresowany
Jeśli chodzi o inne rankingi:
- 1968, 1971 - tak
- 1956, 2018 - nie jestem zainteresowany
Mój blog muzyczny: https://astralnaodysejamuzyczna.blogspot.com/
-
esforty
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4932
- Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
- Lokalizacja: Łódź
Trzydzieści siedem osób głosujących, osób deklarujących się jako muzyczne waryjatki i waryjaci
.
Jakaś 1/3 żywota przed głośnikami, sceną czy w słuchawkach. Takoż literatura tematu zgłębiona gruntownie. Zresztą, jak poczyta się wątek Wielka Gra to gołym okiem widać, kto Zacz... Niektórzy swoje lata mają(dzień dobry!), więc jakby zsumować czas poświęcony to emerytura... pięciocyfrowa.
Wobec czego miarodajność tego zestawienia (jak wspomniał wcześniej gharvelt), niepodważalna. I to jest najcenniejsza wartość.
Jest materiał do przemyśleń, do ponownych przesłuchań czy, przede wszystkim, nowych fascynacji...
To, że moi faworyci zamykają trzecią dziesiątkę, a następny dopiero w piątej nie ma większego znaczenia ( dla mnie).
Ważne, że teraz potasuję sobie 1969 z 1970 (a jak napięcie grona się utrzyma to i następne roczniki... ech!) i wtenczas...
Jakaś 1/3 żywota przed głośnikami, sceną czy w słuchawkach. Takoż literatura tematu zgłębiona gruntownie. Zresztą, jak poczyta się wątek Wielka Gra to gołym okiem widać, kto Zacz... Niektórzy swoje lata mają(dzień dobry!), więc jakby zsumować czas poświęcony to emerytura... pięciocyfrowa.
Wobec czego miarodajność tego zestawienia (jak wspomniał wcześniej gharvelt), niepodważalna. I to jest najcenniejsza wartość.
Jest materiał do przemyśleń, do ponownych przesłuchań czy, przede wszystkim, nowych fascynacji...
To, że moi faworyci zamykają trzecią dziesiątkę, a następny dopiero w piątej nie ma większego znaczenia ( dla mnie).
Ważne, że teraz potasuję sobie 1969 z 1970 (a jak napięcie grona się utrzyma to i następne roczniki... ech!) i wtenczas...
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
-
esforty
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4932
- Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
- Lokalizacja: Łódź
Re: ALBUM ROKU 1970 (edycja 2019)
szbe pisze: ↑31.01.2019, 20:56 A co powiecie na wpuszczenie karaibskich duchów z szafy?
https://www.youtube.com/watch?v=d_z3KkZWE5k
Exuma - Exuma to gorąca propozycja!
Do tego dla wszystkich miłośników dobrej piosenki pierwsza płyta Billa Faya. Zdaje sobie sprawę, że to kolejna Time of the Last Persecution zazwyczaj trafia na pierwszy plan. Ale przy okazji odkurzania roku 70 nie sposób nie docenić takich utworów jak Goodnight Stan czy Methane River.
https://www.youtube.com/watch?v=XxymYxYRe0U
https://www.youtube.com/watch?v=M8WdxalZVgM

Exuma - Exuma
Jak koledzy wskazywali, niezaprzeczalną wartość materiału, to się wzruszało ramionami
Ale jak francuskie radio, zasugerowało, że ta muzyka uzdrawia... usuwa zło i ogólnie oczyszcza, ilustrując to utworem Dambala( który gdzieś zapamiętałem z koncertu Niny Simone), to już <zastrzygłem uszami>.
Jak napisał szbe, to są <duchy z karaibskiej szafy> lepione wyobraźnią muzyczną, na poziomie Carlo Rambaldiego (ten od E.T. i monstrum z Opętania, choćby...).
...że to jest nie definiowalne, to wspominam już tak dla porządku. Ale kto polubił się z Gris Gris, Dr. Johna, temu tu, będzie się łatwiej, rozsiąść.
Ja sprawdzałem, wczoraj i dzisiaj, kolejne dwie The Obeah Man ( bo i takie ma imiona), ale już za gardło nie chwyta, trzymając się owych atrybutów ozdrowieńczo- oczyszczających, powiedziałbym, że problemem kolejnych jest owa: nieoryginalność charyzmatu założycielskiego (watykański żargon).
Kto przed pierwszym odsłuchem, temu zazdraszczam
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
