28 listopada 1974 roku (Suplement)
------------------------------------------------
Yes – Relayer
3 / 40:31
Tracklista:
--------------
01. The Gates of Delirium - 21:55
https://youtu.be/g8kLYZvVP7s?feature=shared
02. Sound Chaser - 9:28
https://youtu.be/Eks6KcV2ufg?feature=shared
03. To Be Over - 9:08
https://youtu.be/BKe4qBYRgdY?feature=shared
Skład:
--------
Jon Anderson – lead vocals, acoustic guitars, piccolo, percussion
Steve Howe – acoustic/electric guitars, pedal steel, electric sitar, backing vocals
Chris Squire – bass guitar, backing vocals
Patrick Moraz – piano, electric piano, Hammond organ, Minimoog, Mellotron
Alan White – drums, percussion
Eddie Offord, Yes – production
Eddie Offord – engineer
Gennaro Rippo – tape operator
Roger Dean – cover, design, illustration
Jean Ristori – original group photograph
Single:
---------
- Soon/ Sound Chaser - 8 stycznia 1975 (USA)
Yes, o taak – był moim ulubionym zespołem już wtedy. „The Yes Album” nagrałem w całości, pozostałe płyty z wybranymi utworami.
A jak było z „Relayer”?
Wstyd się przyznać, ale „Sound Chaser” jakoś mi nie wszedł na taśmę (co innego dzisiaj).
„Soon” obowiązkowo grałem na wszelkich potańcówkach (kto z was tego przytulańca nie tańczył). Inna rzecz, że ten fragment suity „The Gates of Delirium” to była wtedy w Trójce „jazda obowiązkowa” Piotra Kaczkowskiego.
„To Be Over” też bardzo polubiłem – niby wolny kawałek, a jednak tyle się w nim dzieje.
Wiadomo, że na „Realayer” wielką rolę odegrał Patrick Moraz. Znałem go z Refugee. Później po odejściu od Yes chętnie słuchalem jego płyt solowych, no a jeszcze później jego dokonań z Moody Blues.
Po latach, zaprawiony w słuchaniu jazzrocka i fusion w m.in. wykonaniu Return to Forever i Mahavishnu Orchestra łatwiej dociera do mnie wirtuozeria Moraza u Yesów.
FAKTY - FAKTY – FAKTY:
-------------------------------
- Siódmy studyjny album zespół Yes zaczął przygotowywać na próbach w kwietniu ’74 w Farmyard Studios w Little Chalfont (Buckinghamshire) w czteroosobowym składzie (bez Ricka Wakemana, który ostatecznie odszedł od grupy 8 czerwca)
- Po zakończeniu częściowej aranżacji materiału zaczęto przesłuchania nowego klawiszowca. Zaproszono 8 kandydatów – m.in. Jean Roussel (Cat Stevens, Juicy Lucy), Eddie Jobson (Curved Air, Roxy Music), Nick Glennie-Smith (Wally), Vangelis. Ten ostatni był zaprzyjaźniony z Andersonem, zgodził się na współpracę, przysłał nawet swoje instrumenty do studia, ale nie został zaakceptowany przez Phila Carsona (wiceprezydenta Atlantic Records), bo grecki mistrz klawiatury bał się podróży samolotem
- Z polecenia reportera Melody Maker Chrisa Welcha muzycy Yes zainteresowali się szwajcarskim klawiszowcem i kompozytorem muzyki filmowej - Patrickiem Morazem (Maincorse, Refugee)
- Na początku sierpnia ’74 w Farmyard Studios odbyło się przesłuchanie Moraza, na którym zagrał własną wersję „And You and I“, o przyjęciu do zespołu zadecydowało jednak jego opracowanie fragmentu nowego utworu „Sound Chaser“
- Po raz pierwszy grupa nagrywała poza Londynem (w domu Chrisa Squire’ra) w New Pipers w Virginia Water (Surrey)
- Producentem był Eddie Offord (wspólnie z muzykami Yes), który był też inżynierem dźwięku i właścicielem mobilnego studia nagraniowego zainstalowanego w piwnicy domu Squire’ra, a do pomocy zaangażowal technika dźwięku Gennaro Rippo
- Na nagraniach muzycy spędzali po 8 – 9 godzin dziennie
- Moraz miał zastrzeżenia do jakości produkcji albumu – winił tym Offorda i jego uzależnienie od marihuany (Offord pracował tu z Yes po raz ostatni w latach 70-ch)
- Płytę zmiksowano w londyńskich Advision Studios
- Nowy album miał podobną budowę jak „Close to the Edge“ (3 utwory – suita na pierwszej stronie)
- Okładkę zaprojektował Roger Dean (współpracował z Yes od 1971 roku), pierwszy szkic pochodził z 1966 roku, ilustracje powiązane są z tekstem „The Gates of Delirium“ i z filmem „Władca pierścieni”, wewnątrz okładki znajduje się wiersz Donalda Lehmkuhla napisany w październiku ’74 oraz zdjęcie zespołu wykonane przez Jeana Ristori (Mainhorse), oryginalna akwarela Deana została sprzedana w 2020 roku za 6 milionów dolarów
- Dystrybucją albumu zajęła się firma Atlantic Records (w USA ukazała się tydzień później niż w Europie)
- Do promocji płyty w USA wydano w styczniu ‘75 singiel Soon/ Sound Chaser (w skróconej 3-minutowej wersji)
- Płyta dobrze się sprzedawała docierając do Top 5 zestawień albumów (UK – 4, USA – 5) uzyskując status złota (USA, Francja)
- Trasa koncertowa reklamująca „Relayer” trwała od listopada ’74 do lipca ’75 – po niej Yes na rok zawiesił działalność
Utwór za utworem:
----------------------------
- 1 – najdłuższy a zarazem najważniejszy utwór albumu, prawie 22-minutowa suita, tekstowo inspirowana dziełem Lwa Tolstoja „Wojna i pokój” (albo nowelą „Délirius” francuskiego pisarza Philippe Druilleta), instrumentalne spokojne intro, 1:24 – wchodzi zmienny rytm, powtarzany krótki motyw, 2:02 – słyszymy wreszcie Andersona, ładna melodia, są pierwsze wstawki syntezatorów Moraza, gitara Howe’a ma też coś do powiedzenia (ciekawe akcenty), 6:45 – gitara dominuje, 8:04 – część instrumentalna, bas i perkusja nabijają rytm, napięcie rośnie, 10:21 – słychac jakby odgłosy bitwy, White wydobywa niesamowite metaliczne brzmienia (uderza w części przyniesione ze złomowiska), wybite rytmy, jękliwa gitara nie pozostaje dłużna, 12:04 – chwila dla basu, 12:48 - Moraz zaczyna swój słynny motyw na syntezatorze, dubluje go Howe na gitarze (cudowna chwila), powoli wszystko się uspokaja, 15:12 – cichy wstęp do „Soon”, 16:07 – pojawia się niezapomniana melodia gitary (gęsia skóra), 17:06 – niebiański śpiew Andersona (a ja jestem w „siódmym niebie”), w tle mellotron Moraza (piękniej być nie może), 20:27 – finałowy motyw: gitara i mellotron – dlaczego to się kończy – mój faworyt
- 2 – plama klawiszy i po 5 sekundach wściekłe bębny, pochód basu, i jeszcze raz to samo (prawdziwy jazzrock), 1:05 – zaczyna się nerwowy główny motyw utworu, 1:13 – dochodzi wokal Andersona, 2:14 – bas w roli głównej, po chwili dubluje go gitara, 3:00 – Howe zostaje sam (prawie – jest delikatny podkład mellotronu) – cóż za niebywałe solo (jedne z najlepszych w karierze gitarzysty), 5:34 – po cichutku śpiewa Anderson, 6:17 – powraca początkowy motyw, akcja rozwija się, są zmiany tempa (szybciej – wolniej), 7:37 – krótko plemienne rytmiczne okrzyki (takie coś wymyśleć to wielka sztuka) i zaczyna się życiowa solówka Moraza na syntezatorach (fusion pełną gębą), no i ten bas, 8:40 – tempo osiąga zenit, 9:03 – powracają wojownicze okrzyki, mocny akcent całego zespołu i...koniec (uff! Aż się spociłem z emocji)
- 3 – pora na odpoczynek, z ciszy dochodzi nas charakterystyczna gitara, Howe zaczyna pięknym melodyjnym motywem, dogrywa go na sitarze, Moraz delikatnie wtóruje na moogu, 1:50 – melduje się Anderson, spokojny rytm White’a, są chórki, 3:09 – pomysłowe wejście gitarzysty (jak ten gość potrafi zagrać, aż serce rośnie), rozbudowana solówka; 5:00 – nowy powolny motyw, mellotron i gitara, dochodzi Anderson wspomagany chórkami, jest czas na perełkowe solo Moraza, 7:35 – powraca początkowy motyw z sitarem, zaśpiewy nakładają się w przeciwfazie, wszystko niestety ucicha – kolejny faworyt – oj, ale to już koniec płyty - niestety
Tak wspomina Patrick Moraz pierwszą próbę z muzykami Yes:
„Specjalnie dla mnie zagrali część „Sound Chaser”, którą już wcześniej wymyślili. I było to coś absolutnie niewiarygodnego. Grali tak szybko, tak precyzyjnie, tak dobrze. Rozwalili mi umysł. Nigdy nie słyszałem bardziej oryginalnej muzyki „Podszedłem do baterii instrumentów klawiszowych, które zostawił Vangelis i zacząłem co nieco kombinować. Otoczyli mnie i obserwowali jak gram. Do głowy przyszedł mi nagle pomysł i spytałem: „A co myślicie o tym..?” Okazało się, że skomponowałem coś, co miało stać się wprowadzeniem do tego utworu”.
Steve Howe mówi o modzie na jazzrock:
„W połowie lat 70-ch jazzrock, a także fusion to była wielka rzecz. Podobnie jak wielu innych gitarzystów, bardzo lubiłem Johna McLaughlina i fascynowała mnie jego muzyka...To nie był świadomy wybór z mottem "a teraz robimy album w stylu fusion rock". Takie granie wisiało wtedy w powietrzu, a my byliśmy, pomimo osobistych umiejętności i przyzwyczajeń po prostu dziećmi tamtego czasu. A Patrick był oczywiście tym, który fusion przeniósł do naszej muzyki”
Alan White tak mówi o pracy nad „Sound Chaser”:
„Pracowaliśmy w studio i robiliśmy sporo naprawdę szalonych rzeczy. Pomysł na przyspieszenie i spowolnienie zajął dużo czasu. Trzeba było to zrobić perfekcyjnie. Ale kiedy grasz razem tak długo, przejść z jednego tempa na inne i to natychmiast nie jest takie trudne.”
Oto co mówi Roger Dean o tworzeniu okładki do „Relayer”:
„Moim zamiarem było stworzenie gigantycznej gotyckiej jaskini, rodzaj ufortyfikowanego miasta dla wojskowych mnichów. Bawiłem się pomysłami szkicując zamki, zakrzywione, wirujące wsporniki sięgające gdzieś hen w kosmos. mury ufortyfikowanego miasta… To były pomysły powstałe pod wpływem literatury fantasy i być może zainspirowały one potem twórców filmu „Władca Pierścieni”, co wcale by mnie nie zdziwiło.”
Jon Anderson tak komentuje tekst do „The Gates of Delirium“:
“..to jest pieśń wojenna, przedstawia scenę bitwy, nie jest wypowiedzeniem ani piętnowaniem wojny...przygotowania, atak, melodia zwycięzcy, a na końcu pokój przynoszący nadzieję na lepszą przyszłość”
I jeszcze wyjątkowo przedstawię tekst „The Gates of Delirium“ Jona Andersona w tłumaczeniu Marka J. Śmietańskiego
„Wrota delirium“
------------------------
„Wojny, które krzykiem cierpienia wrzeszczą
Swoją mocą naszą pasję trwonią, naszą duszę ograbiają.
Wiemy, że do walki o naszą wolność w chwale przystąpimy
Poprzez słowa, które wypowiadamy.
Słowa są naszym sztandarem, dzień nasz jest zwycięski.
Czy milczenie pozostanie obiecane, gdy objawi się widmo przemocy?
Klątwa się rozszerza, a my walczymy o władzę i żyjemy nią na co dzień.
Nasi bogowie budzą się z ogłuszającymi rykami
Aby na ścieżki chwały nas powieść.
Posłuchaj, czy powinniśmy wciąż walczyć,
Mając świadomość, że strach niszczy?
Posłuchaj, czy powinniśmy nasze dzieci opuszczać?
Posłuchaj, nasze życie wpatruje się w ciszę, pomóż nam teraz.
Posłuchaj, Twoi przyjaciele zdradzili.
Powiedzieli nam o Twojej nienawiści, którą teraz poznajemy.
Zabijając ich, daj im to, co oni dali nam.
Zgładź ich, z piekielnym uśmiechem spal ich dzieci.
Pięścią wkrótce uderzymy, więc chwyć za broń.
Duch zawyje w tonacji zgrzytu, wojenne bębny załomocą,
Krzyki nasze będą przeraźliwe, powietrze będzie jęczeć i o świcie konać,
Ani jedno pióro w skrzydłach demona nie pozostanie,
Bo nadchodzi czas koszmaru zrodzonego z kazania Szatana.
Wkrótce, och wkrótce światło
Przeminie i tą wieczną noc ukoi
Och, czekamy tu na Ciebie,
Mamy więc powód tu być.
Wkrótce, och wkrótce przyjdzie czas
Abyśmy wszyscy osiągnęli pełen spokój.
Nasze serca są otwarte,
Mamy więc powód tu być.
Już dawno obraliśmy ten kurs.
Wkrótce, och wkrótce światło
Ukształtuje nas na zawsze, takie nasze prawo,
Słońce nas poprowadzi,
Mamy więc powód tu być.
Wkrótce, och wkrótce światło
Ukształtuje nas na zawsze, takie nasze prawo,
Słońce nas poprowadzi,
Mamy więc powód tu być.”
„Relayer” trafia zdecydowanie do mojego Top 3 Yesow.
Ranking:
------------
UK – 4
USA - 5
Francja – 9
Holandia – 10
Australia – 15
Włochy – 17
Norwegia - 18
Kanada - 22
Niemcy - 27
Japonia - 37
ALBUM ROKU 1974 (edycja 2020) - 7 miejsce - 463 pkt (Białystok 34/mahavishnuu 40/Bart 34/MirekK 40/Goran 19/Clive Codringher 36/Gacek 14/Crowley 8/Sławek 36/esforty 34/Dżejdżej 40/Monstrualny Talerz 6/aggie 22/WOJTEKK 32/Paweł 28/[Rad nierad] 40)
RYM – 15 miejsce (Symphonic Prog, Progressive Rock, Jazz-Rock, Avant-Prog)
Sprzedaż:
-------------
Francja, USA – złoto