Clive Codringher pisze: ↑06.11.2025, 12:47
Oto moje propozycje:
...
Battles - Mirrored
Świetny debiut niecodziennej grupy (m.in. awangardowy wokalista, perkusista hardcore'owego zespołu Helmet). Dziwna mieszanka muzyczna, częściowo nawet lekko taneczna, częściowo przypominająca twórczość Cardiacs. Naprawdę ciekawa rzecz.
...
Zapoznałem się z tytułem i na pewno wrócę. Na dzisiaj to tak pół na pół, ale to "moje" pół intryguje.
A skoro pojawiają się polecenia nie oczywiste

, to dołączę z tym tytułem:
Pepe Deluxé - Spare Time Machine
Gdyby to ukazało się na przełomie szóstej i siódmej dekady XX w. niektórzy z psychodelicznej szuflady, zwijali by interes. W 2007 można zarzucać epigoństwo, ale to może być odczytane jako eskapizm odbiorcy, który ma zagwozdkę...
Mnie, niepoprawnego wędrowca po prowincjonalnych ścieżkach psychodelii, zdumiał w pozytywnym ujęciu rozmach i swoboda w łączeniu melodii z psychodelicznymi rarytasami wydobywanymi z mroków zapomnienia

.
Mam jeszcze taką metaforę: Któryś z późniejszych sezonów
Simpsonowie tarzałby się w tej muzyce i jeszcze
Frank Zappa uśmiechałby się ze zrozumieniem.
Angels Of Light - We Are Him
W 2007
Gira nie poluje ze
Swans. Realizuje się w grupie
Angerls of Light, stara się urzeczywistnić styk między <namiętnościami ludu> a <wiedzą intelektualistów>
Namiętności tłumaczy na język wiedzy, zaś wiedzę na język namiętności i dzięki temu staje się elementem kreatywnej sztuki muzycznej
Olśnienie w tej materii przyjdzie w 2012 na albumie
The Seer, ale tu jest, bodaj, najlepiej pod sztandarem
Angels Of Light.
I już zupełnie konwencjonalna polecajka:
The National - Boxer
Nocna i emocjonalna płyta, ci co spodziewali się skrzyżowania
Alligatora z jeszcze bardziej mrocznymi natchnieniami dostali swoje z nawiązką. Można poczytać w sieci o korowodzie inspiracji, od malarstwa po kino...
Więcej spokoju niż na poprzednich krążkach i as w rękawie: dobrze ustawiony głos.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami