Caravan
Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy
- Inkwizytor
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4468
- Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
- Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus
Re: Caravan
Jak zwykle objawia się klasa, skromność i maestria Boczeq`a. Nie da się opisać słowami jak się ciesze, że znów czytam Jego post. Brakowało tego na forum jak cholera. Bardzo dziękuję za cynk - rewelacyjny materiał. Pozwala obok mojego z Enschede spojrzeć przychylniej i ocenić z dalszej perspektywy ten kontrowersyjny skład. Dobrze, że wypływają takie smaczki - obok nieco dłuższego z Montreux 72 nie ma nic więcej z materiałów wideo z Millerem. Ja żałuję, że nie ma porządnie sfilmowanego koncertu z okresu Cunning Stunts. Są jakieś skrawki z Bataclan 73.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
- Inkwizytor
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4468
- Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
- Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus
Re: Caravan
https://www.discogs.com/release/2575637 ... 8q1bUZE8mI
Kolejna płyta, której (z przerwami) z uporem szukałem prawie 27 lat (człowiek bierze W KOŃCU oryginał do rąk i myśli sobie "tyle czasu"). Ta z kolei zawędrowała do mnie z Holandii, a i tak szła prawie miesiąc - cud, że gdzieś się nie zagubiła
. Przez wiele lat miałem kopię od p. Wojtka z Chorzowa (podejrzewam, iż sprawa jego "pirackiego procederu" już dawno się przedawniła, można o niej śmielej mówić bez obaw i w Skandynawii, gdzie ponad 20 lat temu wyemigrował nie będą go ścigać za ten występek i żądać ekstradycji
). To ciąg dalszy - druga część zebranych sesji dla radia BBC - Peel Sessions, z lat 75/77. Może nie aż tak frapujące jak pierwsza odsłona - 70/74 znana jako "Song For Oblivion Fishermen", ale znalazło się tu sporo charakterystycznego dla Caravan wciągającego grania, które tak lubię. To zestaw bliski mojemu sercu. Płytka obecnie jest ogromnie rzadkim rarytasem, nawet na ebay`u pojawia sporadycznie. Pomijam kosmicznie drogie wersje japońskie. Nakład wyczerpał w 1998 i nie ma planów by ją wznowić. Kolejne utwory były puszczane w trakcie audycji "Noc Muzycznych Pejzaży" Kosińskiego, które mozolnie nagrywałem na kasety. Choć był to już powoli "inny" Caravan to utwory przypadły mi do gustu. Tak się złożyło, że z bliskimi gdy te archiwalia się ukazały - sporo podróżowaliśmy pociągami (i nie tylko). Dlatego te melodie i motywy na zawsze będą mi się kojarzyć z przesiadywaniem w pociągach, przesiadkami, spacerami po peronach, niekiedy niekończącym się czekaniem na kolejne połączenie - czyli bycia "w drodze", zmierzania do jakiegoś odległego celu, powrotu do domu (niekiedy wydawało się, że konkretny pociąg nigdy nie dojedzie - tak się wlókł
). Każdą z trzech sesji realizował odmieniony skład zespołu. Pierwszy "jeszcze klasyczny" już z nowym basistą (o chińskich korzeniach, o czym jeszcze całkiem niedawno nie miałem pojęcia) i niezłym wokalistą Mike`m Wedgewoodem. Trzy utwory - Show of Our Lives, Stuck in a Hole i Dabsong Conshirtoe - prezentują "dobre stare Caravan", aczkolwiek powoli zmierzający w stronę bardziej "piosenkowego", mniej improwizującego wcielenia. Mike niekiedy przejmował główny wokal - jego wysoki głos idealnie pasuje do tych kompozycji. Ciekawe, że solówki gitarowe należą do na co dzień skrzypka/flecisty Geoffa Richardsona. Podobnie było na koncertach - wszechstronnie uzdolniony muzyk coraz częściej sięgał po gitarę. Najdłuższy - Dabsong - pojawia się tu w niezwykle intrygującej, ze zmienionym aranżem wersji (chyba ciut lepszej niż ta ze studyjnego lp.). Szkoda, że brakuje przedostatniej najbardziej jazzującej części tej świetnej suity: "Sneaking out the Bare Quare" - nie wiadomo czy panowie celowo ją pominęli (na żywo była grana) czy może ktoś ją wyciął z radiowej taśmy. Nie zabrakło apokaliptycznej pełnej narastających dzikich krzyków przeradzających się w chaotyczny kolaż cody opartej na świetnym riffie - "All Sorts of Unmentionable Things". Lider - Pye Hastings ponoć gdy dostał propozycję, by napisać komentarz do tego zestawu nagrań - długo się zastanawiał, aż w końcu wybrał dość "oczywisty" - Ether Way - czyli "Drogą Eteru" czy "Falami eteru". Wspomniał co porabiają aktualni jak również byli członkowie tej niedocenionej formacji. Najzabawniej wspomina pianistę Jana Schelhaasa (który koniec końców po latach znów wrócił do grupy i gra w niej do dziś), gdy skończyła się jego przygoda z Camel w 81 r - związał się poważnie z BSM - British School of Motoring i został instruktorem prawa jazdy. Pye żartował, iż ilekroć widzi jakiś samochód kursantów BSM to im macha - na wypadek gdyby to Jan siedział obok ucznia jako "surowy instruktor". Swoją drogą to musiała być niezła gratka -Twoim instruktorem prawa jazdy były członek Caravan i Camel (o ile ktoś go rozpoznał i miał pojęcie o tych zespołach). W wywiadach klawiszowiec tak tłumaczył swoją decyzję, by na jakiś czas zerwać z muzyką. Miał żonę i dziecko na utrzymaniu, przyszłość kapel była mocno niepewna, a on potrzebował stałego źródła utrzymania. Gdy syn stał się dorosły i poszedł swoją drogą - znów mógł grać
. On zmienił za keyboardami Dave Sinclaira (który odchodził i wracał wielokrotnie) - i pojawia na dwóch kolejnych kawałkach - opartym na wyjątkowej melodii balladzie z romantyczną partią skrzypiec (na albumie studyjnym wiodącą rolę odgrywał saksofon Jimmy Hastingsa - brata lidera) - moim ulubionym i najbardziej kojarzącym się z licznymi podróżami All the Way (cudowny Moog na początku) oraz żywszym, wielowątkowym Very Smelly Grubby Little Oik (podobno dedykowany jakiemuś psiakowi
). Tu również słychać coraz większe dryfowanie grupy w stronę "uproszczonej piosenkowej popowej konwencji" - mimo wszystko nadal w stosownie progresywno-jazzującym wydaniu. Jan okazał się nie tylko sympatycznym, bezkonfliktowym facetem (co w świecie rocka nie zawsze było takie "oczywiste"), ale i zdolnym keyboardzistą ze swoim stylem idealnie wpasowującym w Caravan. Nie wszyscy może pamiętają, ale wtedy na zwolnioną posadę klawiszowca po Dave`ie aplikował młody, ledwie 23 letni Geoff Downes - w kolejnej dekadzie świecący triumfy na krótko w Yes, a potem Asia (....a po latach znów w Yes - do dziś ). Niestety jego umiejętności nie wydały się muzykom wystarczające, chyba się tym nie przejął, chyba wręcz bardzo dobrze na tym wyszedł, że nie związał z powoli "dogasającą" grupą. Niestety zestaw "Ether Way" uchwycił powolny "upadek" czy "gaśnięcie szczęśliwej gwiazdy" Caravan. Utwory z pierwszej sesji - z albumu studyjnego Cunning Stunts (chyba najlepiej się sprzedającego w ich karierze) - to jeszcze grupa "na fali", może nie mega gwiazda jak ówczesne Yes, Pink Floyd, Genesis czy ELP...ale na pewno "mocna druga liga". Ostatnia sesja z 77 - z innym basistą pochodzącym z Kanady - Dekiem Messecarem to okres schyłkowy i czas, gdy ich kariera się zawaliła, a zespół rychło uległ rozwiązaniu (reaktywowali się na przełomie lat 70 i 80 ale bez specjalnego powodzenia). Paradoksalnie próbowali się trochę "desperacko" przystosować do gwałtownie zmieniających czasów. Szalała punkowa rewolta, która "zmiotła" sporo poczciwych grup art-rockowych. Trzeba było się przeobrazić i pisać przeboje jak np. Genesis i trochę później Yes, zmienić oblicze i np. włączyć się w nurt tzw. "stadionowego rocka" / "soft rocka" - czyli Boston, Journey, Speedwagon, Rainbow, Styx, Toto itd. Niestety ekipa Hastingsa nie potrafiła pisać przebojów. Album Better By Far ("Zdecydowanie Lepiej") mimo optymistycznego tytułu i fajnej okładki (panowie przy bankiecie z prawdziwym jedzeniem na stole i stylowo ubrani) okazał najsłabszym, ze złymi recenzjami - dawni fani się od nich odwrócili. Dobrze, że na sesje radiowe trafiły naprawdę znośne - Nightmare z ciekawą solówką gitarową pod koniec, szkoda, że wyciszoną oraz najbardziej przywołującego ducha starego Caravan - dość energetyczny Last Unicorn (chyba proroczy tytuł - "Ostatni Jednorożec") autorstwa Richardsona, który jako jedyny chyba próbował "ratować sytuację". To bardzo przyjemna w słuchaniu lżejsza odmiana rocka-progresywnego z jazzującymi pierwiastkami i z kilkoma znakomitymi solówkami.
Kolejna płyta, której (z przerwami) z uporem szukałem prawie 27 lat (człowiek bierze W KOŃCU oryginał do rąk i myśli sobie "tyle czasu"). Ta z kolei zawędrowała do mnie z Holandii, a i tak szła prawie miesiąc - cud, że gdzieś się nie zagubiła
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Re: Caravan
Takie zestawy raczej nie bywają wznawiane, chyba że po przegrupowaniu i w innym układzie.Inkwizytor pisze: ↑14.11.2025, 11:47 https://www.discogs.com/release/2575637 ... 8q1bUZE8mI
Płytka obecnie jest ogromnie rzadkim rarytasem, nawet na ebay`u pojawia sporadycznie. Pomijam kosmicznie drogie wersje japońskie. Nakład wyczerpał w 1998 i nie ma planów by ją wznowić.
Ale ta płyta to nie jest aż taka rzadkość: sam podlinkowałeś discogs, gdzie aktualnie jest wystawionych 11 egzemplarzy, w cenach raczej przystępnych:
https://www.discogs.com/sell/release/2575637
- Inkwizytor
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4468
- Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
- Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus
Re: Caravan
Może nieprecyzyjnie to ująłem - miałem na myśli allegro czy ebay:
https://www.ebay.com/sch/i.html?_nkw=ca ... m570.l1313
https://www.ebay.com/sch/i.html?_nkw=ca ... m570.l1313
...Nobody expects the Spanish inquisition !