Max 357 - powrót Piotra Kaczkowskiego

lub czasopisma :)

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Retromaniak
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4262
Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz

Re: Max 357 - powrót Piotra Kaczkowskiego

Post autor: Retromaniak »

Muszę się wytłumaczyś, że tak długo w tym temacie nic nie napisałem.
Niestety przygotowanie tekstu zajmuje mi wyjątkowo dużo czasu (przekaz słów Piotra Kaczkowskiego „jeden do jeden”). Np. dzisiejszy tekst pisałem ponad 6 godzin (z przerwami na posiłki).
A czasu nie mam za wiele, bo jak wiecie – piszę na Forum regularnie w 3 innych tematach.
Jeśli chcecie posłuchać poszczególnych audycji Max 357 (bez komentarzy Pana Piotra), to oferuję u mnie na Spotify kompletną listę. Wystarczy wejść na dzisiejszy adres, by odszukać dowolną inną audycję Max 357. Zapraszam...


Max 357 Nr. 232 27.07.25
--------------------------------------

„Sporo nowych płyt, spróbuję pomieścić, chociaż w moich słuchawkach nadal Ozzy i Chuck....”

Obrazek

A tymczasem - nadal jest niedziela, ale minęła dwudziesta...

Jethro Tull – Cheerio (sygnał)

...Przy mikrofonie Piotr Kaczkowski, kłaniam się państwu i zapraszam na audycję Max 357, która potrwa do 22-ej. Gdy rozstawaliśmy się tydzień temu i i życzyliśmy sobie nawzajem silnego tygodnia nie sądziliśmy, że będzie on właśnie taki. Dwie godziny pięknej muzyki, niewyłącznie z nowych płyt...


1. God Is Dead? - Black Sabbath - 13 - 08:52 (tytuł nr.2; monument, dawno nie słyszałem, a płyta przecież stoi w moim regale!)

... „God Is Dead?" - i ze znakiem zapytania. Piękna to płyta, może piękniejsza przez to, że się jej zupełnie nie spodziewaliśmy. Z kimkolwiek rozmawiałem w ciągu ostatnich dni i pojawiał się temat płyty "13", to nikt nie mógł uwierzyć, że to jest rok 2013, że ona ma już swoje lata. Jak to, przecież przed chwilą dopiero ta płyta została wydana. No właśnie: inaczej odbieramy te dźwięki, które inaczej lubimy, niż te, które po prostu do nas docierają i musimy je przyswoić, i one długo nie zostaną...
Tydzień temu odtworzyłem dla państwa nagranie z pierwszego weekendu lipca bieżącego roku, z koncertu w Villa Park - Yungblud, Nuno Bettencourt i Frank Bello. Nie spodziewałem się, że dziś wrócę do tego utworu i że po prostu będzie silna potrzeba żebyśmy jeszcze raz pojawili się - mamy tylko ten jeden fragment z weekendu w Villa Park "Back To The Beginning". Jestem pewien, że będzie więcej - może nawet calusieńki koncert na wielu płytach, ale chwilkę musimy na to poczekać. Nową chwilkę. Poczekamy, poczekamy. To nic, nic nie zmieni. Na razie Yungblud, Nuno i Frank...


2. YUNGBLUD - Changes (Live from Villa Park) Back To The Beginning (ft. Nuno Bettencourt, Frank Bello, Adam Wakeman, II) - 05:40 (uwielbiam tę balladę, tu oczywiście młodziak na wokalu, ale daje radę)

...I jakżesz inaczej to brzmi dziś niż brzmiało przed tygodniem. Yungblud. Uśmiecham się na myśl, że ktoś zauważył, że rodzice Yungbluda nie byli jeszcze na świecie, gdy Ozzy zaczynał karierę. A tu ich syn na stadionie... no właśnie - Nuno Bettencourt z Extreme, Frank Bello z zespołu Anthrax. Wszystko dla Ozzyego...
Przed rokiem odtwarzałem dla państwa (to całe pudełko płyt było i między innymi przemiksowane troszkę) koncert i przemiksowane troszkę nagrania. Proszę mi pozwolić sięgnąć znowu do tamtych dźwięków. Tak na płycie (to 1970 rok), tak na płycie zabrzmiał - ano właśnie - troszkę inaczej to będzie teraz, ale wrażenie jest identycznie dobre...


3. Black Sabbath - Iron Man (2012 Remaster) - Paranoid - 05:53 (niestety nie dysponuję wersją posiadaną przez Pana Piotra, na YouTubie też jej nie znalazłem, gram oryginał – na kolana)

..."Iron Man". Słuchałem tego utworu teraz razem z państwem nie wiem po raz który w życiu. Nie wiem ile razy odtwarzałem go w audycjach. Nie potrafię potrafię powiedzieć ile razy odtwarzałem go w dyskotece, począwszy od dyskoteki pana Franciszka Walickiego. Ta muzyka nie przeminie! To akurat można jej przyznać, że to jest pewnik. Ta muzyka pozostanie…
Gdy układałem dzisiejszą audycję, gdy ułożyłem obok siebie te wszystkie płyty i jego solowe i zespołu Black Sabbath, pomyślałem sobie - nie zdawałem chyba sobie sprawy, że tego przez lata zebrało się aż tak dużo. Z drugiej strony - 55 lat kariery - to musi dać pewne owoce. Identycznie idąca myśl zadaje pytanie: to ilu jest starszych od niego i ile zespołów nadal istnieje, ilu artystów nadal nagrywa płyty. Jest ich niewielu i dlatego tak bardzo należy ich cenić.
Gdy obłożyłem się tymi płytami, gdy zacząłem ich słuchać inaczej (już jakby na nowo), wtedy przyszła wiadomość, że odszedł Chuck Mangione. To artysta którego nie wymieniało się jednym tchem z największymi tego świata, ale to artysta który się pięknie zapisał i to mniej więcej chyba w tym samym momencie, w którym dotarły do nas pierwsze nagrania Black Sabbath. On jako trębacz w orkiestrze jazzowej u Arta Blakeya się pojawił, i potem dopiero dowiedzieliśmy się kim jest, i że on nagrywa sam, solo, i jakie piękne są te jego płyty. Najslynniejszy utwór - jeśli nie znają go państwo - być może są tacy młodsi odbiorcy, którzy "Dzieci Sancheza" nigdy nie słyszeli – to zapraszam za 5 minut. Ale na razie ostatnia płyta, którą mogłem się z państwem dzielić, autorstwa Chucka Mangione - to jego wspomnienie...


4. Chuck Mangione - Recuerdo – Big Rock – 05:32 (tytuł nr.6; tym razem brakuje tego albumu na YouTubie, Spotify itp., nie ma go nawet na listach Discogsa, dlatego gram wersję z debiutanckiej płyty artysty)

...to "Recuerdo" z albumu "Big Rock" (2021), który przepadł gdzieś w pandemii wydany i właściwie nie osiągnął żadnego sukcesu. Ale mówiąc o Chucku Mangione myślimy najpierw o "Dzieciach Sancheza". Dwupłytowe wydawnictwo winylowe, które ukazało się w 1978 roku. Fragment okładki z tej płyty zamieściłem państwu dzisiaj. Tak... ten człowiek z piękną złotą trąbką to właśnie Chuck Mangione. Nie wiem czy patrzyli państwo na to zdjęcie. On napisał mi na okładce (najpierw trochę tekstu jest, ale tego nie widać, bo to jest powyżej zdjęcia), ale potem na dole jest data i gdyby mi państwo pomogli odcyfrować ją. Nie wyobrażam sobie, nie pamiętam momentu w którym podsunąłem tę płytę artyście. Wiem, że rozmawialiśmy, wiem, że on bardzo zainteresowany był Polską i przyjazdem do Polski. Czyli to mogłoby być jeszcze przed jego pierwszym przyjazdem – a wydaje mi się, że ten był w 1995 roku. Wygląda mi na samym dole, że to jest 9.6... i potem - czyżby 85? Czyżby... może państwo zobaczą i powiedzą mi, dadzą mi znać, a ja wtedy spróbuję dopasować daty...
"Dzieci Sancheza" - właściwie można by powiedzieć, że na tych kilkunastu taktach oparł on dwie winylowe, a potem w innym wydaniu, dwie kompaktowe płyty. Ale jest to jeden z tych kilku utworów świata, które gdzieś obok wzorca metra w Sevres, na pewno zostaną. I bez względu na to czy słyszą państwo to nagranie po raz pierwszy (a tu, gdyby się tak zdarzyło to od razu mówię: zazdroszczę tym wszystkim którzy za moment usłyszą "Dzieci Sancheza" po raz pierwszy), czy słyszą państwo po raz kolejny, to są te mrówki po prostu niewiarygodnie te same. "Children of Sanchez", 14 minut, Chuck Mangione...


5. Chuck Mangione - Children Of Sanchez - Children Of Sanchez - 14:08 (tytuł nr.1/CD 1; wybitne dzieło – słów brakuje, trzeba słuchać)

... To już po pierwszym przesłuchaniu cisnęły się na usta słowa: nie do wiary, po prostu to nie do wiary. "Children of Sanchez" - Chuck Mangione - rok 1978. Chwilę wcześniej w 77-ym Chuck Mangione zagrał prawie tak rewelacyjnie - mam to przy sobie i dzisiaj jeszcze chciałbym do tej płyty wrócić - i również do nagrań Ozzyego Osbourne'a.
Ale teraz - no niewiele, 9 minut nam zostało w tej godzinie - mam dwie długogrające płyty, które się w tym tygodniu ukazały i które chciałbym z państwem napocząć, i dwa - dość intrygujące powiem - zwiastuny. Najpierw jedna z tych dwóch już pełniusieńkich płyt. Od razu powiem, że utwór oryginalny, który za chwilę usłyszymy, jest najstarszą kompozycją ze wszystkich dziś poukładanych w audycji Max 357...


6. Paul Weller - I Started a Joke - Find El Dorado - 04:17 (tytuł nr.9; oryginalu Bee Geesów nie pamiętam, ale wykonanie Wellera mi się podoba, ma głos trochę podobny do Bowiego)

... Z utworem chyba nie było problemu, bo to jeden z najsłynniejszych przebojów grupy The Bee Gees, autorstwa braci Gibb - " I Started A Joke". Ale głos wykonawcy nie bardzo pasował chyba. Od razu państwu powiem - to Paul Weller i jeżeli pamiętają państwo te buntownicze genialne utwory zespołu The Jam (Paul Weller współodpowiedzialny za powstanie tej grupy i większości utworów), teraz postanowił nagrać płytę, która - jak sam mówi - tętniła w jego żyłach, w jego DNA. On potrzebował nagrać utwory, które pamięta z dzieciństwa (Paul Weller rocznik 1958). Miał 11 lat... 12. Taaak, to jest ten moment, kiedy zaczyna się chłonąć muzykę. I drugi utwór państwu zaproponuje. Tu pewna niespodzianka. Obok niego ktoś stanie przy mikrofonie. Na początku nie bardzo wyraźnie słyszalny, ale tak gdzieś od połowy, czyli po dwóch minutach, oooo... będą państwo zaskoczeni. Proszę posłuchać...


7. Paul Weller - Clive’s Song - Find El Dorado - 04:03 (tytuł nr.15; zaskakujący udział Planta w tym folkowymi numerze, fajna harmonijka)

... No i co? Niesamowite... Najpierw utwór - "Clive's Song" - piosenka Clive'a. A kto to Clive?
Clive Palmer. Jeżeli nie znają państwo tego nazwiska, proszę zanotować sobie: to jeden z twórców i wykonawców w zespole The Incredible String Band. Jeszcze jedna dla państwa wycieczka do biblioteki. Tam proszę posprawdzać, to są ważne rzeczy. A rozpoznali państwo, kto obok Paula Wellera przy mikrofonie? Więcej by się jego chciało. Taaak? No to proszę uprzejmie...

8. Robert Plant - Everybody's Song - 04:16 (świetny singiel Planta, jest do niego wideoclip na YouTubie https://youtu.be/tfcRe8NyFjE?feature=shared )

... No piękny utwór po prostu. To pierwszy zwiastun jego - Roberta Planta (wiem, że państwo poznali - nie można jego nie poznać po prostu), pierwszy zwiastun jego nowej długogrającej płyty. Ona się ujawni pod sam koniec września. Myślę, że za dwa miesiące powinniśmy już cieszyć się wszystkimi dźwiękami...
Teraz mam drugi zwiastun płyty, którą też państwa ulubieńcy, i to od dziesięcioleci (chciałem powiedzieć od lat, ale tak naprawdę od dziesięcioleci) szykują. Tym razem proponują państwu solidny fragment, ośmiominutowy. To prawie opowieść jest cała, no ale jakoś musi się zacząć. Proszę być uważnym na koniec - ono się kończy zwalniającym odgłosem pracy serca - znaczy inaczej - zwalniającym serce odgłosem. No, ale to tylko taki efekt dźwiękowy, nic poważnego. Oto nagranie...


9. Helloween - Universe (Gravity For Hearts) - 08:24 (typowy Helloween, nieźle jadą panowie)

... Pomyślałem, że to tylko na płycie, ale proszę sobie wyobrazić - słucham tej płyty (to nowe nagranie Halloween - wiem, że państwo rozpoznali). Cieszymy się na tę nową płytę...
Jednocześnie przygotowuję program w związku z odejściem dwóch wielkich ludzi i patrzę jeszcze na następną płytę. A tam - no właśnie - za 3 minuty podam państwu kolejny tytuł. Tak jakoś zimnem powiało. To jest bardzo zgrabna płyta. Zaczęło się od tego, że znany od lat i popularny artysta przypomniał sobie, że 50 lat temu to on debiutował z taką grupą młodych muzyków. No i odszukał ich i powiedział: a to zagrajmy jeszcze raz. Taaak - po 50 latach. No i zabrzmiały takie dźwięki...


10. Alice Cooper - Crap That Gets in the Way of Your Dreams - The Revenge of Alice Cooper - 03:00 (tytuł nr.7; no ten riff przypomina mi The Who, ale Alice Cooper to gościówa, zgrabny kawałek)

... No i tak sobie panowie narzekają na świat, co im przeszkadza w realizacji swoich marzeń. Płyta zgrabniusieńka - rozpoznali państwo, że to Alice Cooper jest - oczywiście. Zaniepokoił mnie tylko tytuł ostatniego utworu i przesłanie, które przynosi. Proszę posłuchać...


11. Alice Cooper - See You on the Other Side - The Revenge of Alice Cooper - 03:57 (tytuł nr.14; finałowa ballada nawiązuje do złotego wieku glam rocka)

... No więc właśnie ten tytuł mnie zaniepokoił - "See You on the Other Side". Paru artystów już dostarczyło nam płyty, w których kłaniają się, żegnają, gdzieś, nie mówią, że już się wybierają, ale tak na wszelki wypadek...
Myślę, że dobry moment, żeby wrócić do Black Sabbath jakich do rok temu (czy ja dobrze mówię, tak rok temu) jeszcze nie słyszeliśmy. To nagranie zza kredensu z 1973 roku. Rok temu oczyszczony, przygotowany, no i po prostu zespół w takiej formie, że wierzyć się nie chce. Na koncert Black Sabbath zapraszam...


12. Black Sabbath - War Pigs – Live, 1975 - 5ive of a Kind- War Pigs (Live) EP - 07:43 (kolejny raz nie mogę zagrać wersji prezentowanej przez Pana Piotra, bo jej nigdzie nie znalazłem, natomiast wrzuciłem utwór z rzadkiej EP-ki z ’75 roku, tez nieźle brzmi)

... Niesamowicie brzmi ten koncert nagrany w 1973 roku. Napisane jest, że gdzieś w Zjednoczonym Królestwie. Nie ma ani dokładnej daty, ani dokładnego miejsca sceny. Ale ten cały koncert (być może pomontowany z różnych fragmentów) brzmi po prostu rewelacyjnie na tym nowym wydawnictwie. Przygotowując się do tej audycji nagle się okazało, że wybrałem 30 utworów Black Sabbath i Ozzyego, które po prostu, no nie mogą nie zostać odtworzone. Potem zacząłem troszkę zmniejszać tę listę, ale kilka utworów musi zostać. No bo jeżeli nagle padnie takie hasło: no a "Reunion"? No to musimy sięgnąć do "Selling My Soul"...


13. Black Sabbath - Selling My Soul - Reunion (25th Anniversary Expanded Edition) - 03:10 (tytuł nr.18; mało ograny utwór Sabbatów, zupełnie o nim zapomniałem, fajna rzecz)

... No nie mieli więcej, ale po prostu dali to co mieli wtedy nam do zaoferowania...
Ruchem konika szachowego - wrzesień 2022 roku to ostatni studyjny album Ozzyego Osbourne’a. Chociaż, jak państwo pewnie wiedzą, odgrażał się, że jest gotowy wejść do studia, że będzie następna płyta, że już sporo fragmentów jest przygotowanych. Czy cokolwiek miało miejsce tego nie wiemy. Być może przyjdzie czas żebyśmy się dowiedzieli. Na razie wrzesień 2022 - "Pacjent numer 9", a obok Ozzyego Osbourne'a - Jeff Beck...


14. Ozzy Osbourne - A Thousand Shades (ft. Jeff Beck) - Patient Number 9 - 04:26 (tytuł nr.6; i pomyśleć, że Beck też już nie żyje – pamiątkowe nagranie)

... Przepięknie - ci dwaj wielcy artyści obok siebie. "A Thousand Shades" - Ozzy Osbourne, Jeff Beck - rok 2022. No i teraz mam jeszcze album " Ozzmosis". Tam wybrałem kilka utworów, ale - między innymi proszę bardzo - "See You on the Other Side". Tak to zabrzmiało dawno, w 1995...


15. Ozzy Osbourne - See You on the Other Side - Ozzmosis (Expanded Edition) - 06:10 (tytuł nr.5; patrzeę na półkę z płytami – tak, mam ten album, i przyznaję się bez bicie, że go lata całe nie grałem – teraz jest okazja, szkoda, że z tak smutnej przyczyny)

... 30 lat temu nagrane - "See You on the Other Side". Wszyscy pytają, czy jeszcze coś jest za kredensem? Na peeewno... chociażby, być może niedokończony ten fragment...


16. Ozzy Osbourne - You Know...(Pt. 1) - Down To Earth - 01:06 (tytuł nr.6; podziwiam wyboru nagrań Ozzyego – ten minutowy kawałek, tak schowany – miło posłuchać)

... Dziękujemy wam wspaniali, cudowni artyści. Daliście nam wszystko i nigdy o tym nie zapomnimy...
Chuck Mangione. Obiecałem, to fenomenalne jego nagranie, to które przy każdym autografie na okładce umieszczał - "Feels So Good".
Jak państwo mówią - silnego tygodnia życzę i kłaniam się. Będę pod adresem Max@radio357.pl. albo na Facebooku. Do przyszłej niedzieli, dziękuję...


17. Chuck Mangione - Feels So Good - Feels So Good - 09:42 (tytuł nr.1; mój ulubiony utwór Chucka, łezka w oku się kręci)


Tak zakończyła się 232 audycja Piotra Kaczkowskiego Max 357.
Program zawierał 17 utworów do wysłuchania których potrzeba 100 minut.

Muzyczna zawartość czeka na was na Spotify pod niżej podanym adresem:

https://open.spotify.com/playlist/505C6 ... 522baa4b10
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6261
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Max 357 - powrót Piotra Kaczkowskiego

Post autor: Crazy »

O jasny gwint, sześć godzin :shock:
Żebyś nie czuł, że na marne, powiem, że bardzo lubię czytać te wpisy. Nie słucham audycji, od nie wiem ilu lat nie słuchałem żadnej audycji pana Piotra i nigdy nie byłem jego fanem. Ale oczywiście ten głos i tembr głosu mam nieźle zakodowane w głowie, i kiedy tak czytam te Twoje wpisy, to wprost słyszę jego gawędę, bardzo dobrze mi to wchodzi.
Retromaniak pisze: 30.07.2025, 19:00 przed jego pierwszym przyjazdem – a wydaje mi się, że ten był w 1995 roku
Byłem wtedy w Kongresowej :D
Nie wiem, czy grał wtedy "Feels So Good", ale to rzeczywiście piękny numer. Dzieci Sancheza w plebiscycie 1978 miałem na podium, ale ogólnie zajęły jakieś żenująco niskie miejsce. Akurat dziś rano przeglądałem tamten wątek i zdziwiło mnie, jakie dziwne wyniki tam osiągnęliśmy. Nie tylko Sanchez, ale gdzieś daleko za sferą obrazkową Black & White Stranglersów czy debiut Siouxsie... o podium mógłbym wypowiadać się, jak esforty o Gilmurze i Deep Purple, ale biedak musiał i tak przeżuć Equinoxe na czwartym, więc dajmy spokój ;-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Retromaniak
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4262
Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz

Re: Max 357 - powrót Piotra Kaczkowskiego

Post autor: Retromaniak »

Max 357 Nr. 256 01.02.26
--------------------------------------

„Koszyk ponownie wypełniony po brzegi. Rozpieczętujemy kilka wspaniałych premierowych albumów i wrócimy na dwa niezapomniane koncerty. Najniedzielniej zapraszam.”

Tak zapraszał Pan Piotr do wysłuchania swojej niedzielnej audycji Max 357 1 lutego 2026 roku na Facebooku.

Wysłuchalem z przyjemnością całej audycji, ale ostatnie słowa autora mnie powaliły...

Wracam do Facebooka, gdzie Pan Piotr pisze:

"Dziś nadałem ostatnią audycję Max 357 w roku 2026. Poprosiłem Radio 357 o udzielenie mi "urlopu dziekańskiego", liczę też na Państwa wsparcie i zrozumienie. Przygotowanie audycji Max 357 zajmowało mi około dwudziestu godzin. Teraz ten czas chciałbym przeznaczyć na realizację projektów pozaradiowych, na które już się cieszę. Bo kiedy, jeśli nie teraz? Przez 5 lat i ponad 250 niedziel, nastawiliśmy wspólnie kilka tysięcy płyt, odkryliśmy niejedno nowe nazwisko, niejeden nowy zespół, zajrzeliśmy do wielu szuflad i odsunęliśmy sporo kredensów. Powiem więcej, niejednokrotnie właśnie kończąca się audycja prawie układała spory początek następnej, wyznaczała jej bieg i zakres poszukiwań. To chyba najpiękniejsze, co może się przydarzyć prowadzącemu. Chciałbym bardzo za to podziękować.
Antenowo nadal będziemy spotykać się w Sobotniej Tonacji Trójki o godzinie 13.05 w Programie Trzecim Polskiego Radia. Serdecznie zapraszam."

Tego się chyba nikt z nas nie spodziewał. Szok!!!

No cóż, wygląda na to, że jestem zobowiązany, mając nagrania wszystkich 256 audycji, powoli, w tym temacie na Forum, opisać je "słowo w słowo" jak do tej pory...

Muszę się do tego przygotować.

Na początek będzie audycja pożegnalna...
Największe muzyczne archiwum na Spotify
ODPOWIEDZ