Wishbone Ash

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

kłapouch
epka analogowa
Posty: 956
Rejestracja: 18.10.2010, 20:13

Post autor: kłapouch »

Dzięki Majkelu za tę recenzję. "Blue Horizon" znam (i mam), Turnera chyba kupię. Na stronie Rock Serwisu tak zrecenzowano tę płytę "Turner opisuje nowy album jako "oparty na brzmieniu gitar zestaw utworów, które są przedłużeniem dziedzictwa Wishbone Ash z akcentem na cechy melodyczne, z których słynęły klasyczne składy tego zespołu".

A Łiszbonków obejrzę wkrótce w Bydgoszczy - 14 lutego. Będą chyba też w Wawie i Krakowie. Koncert polecam, bo widziałem ich w Toruniu w 2011 i zagrali naprawdę znakomicie.
Awatar użytkownika
pereks
kaseta FeCr
Posty: 241
Rejestracja: 08.03.2013, 22:32

Post autor: pereks »

Można powiedzieć,że magia klasycznego Wishbone Ash już dawno przeminęła,chociaż dokonania na froncie Powell-Turner nadal zaskakują.Nie mamy już tak wielkich utworów jak wspomniany Phoenix,ale są nowe płyty i obaj dawni koledzy stale koncertują,szkoda tylko,że nie RAZEM.Od tygodnia wsłuchuję się w nową płytę Martina Turnera i brzmi całkiem nieźle-może za wyjątkiem małej wpadki jaką jest utwór Lovers.I gdybym nie był kiedyś na koncercie WISHBONE ASH i nie widział i nie słyszał obu panów na jednej scenie razem (1995 rok w Polsce) to był nie miał porównania żadnego.Razem na scenie chemia,energia,power.Aktualnie oba składy grają poprawnie,dobrze nawet całkiem fajnie.A teraz albo z jednej strony brakuje mi zadziornej i przenikliwej solówki Andy'ego albo w drugim przypadku niesamowitego basu i tak charakterystycznie brzmiącego śpiewu Martina.Kilka lat temu był lekki powiew nadziei kiedy to Martin zorganizował Garden Party koncert m.in przy współudziale Teda Turnera, Lauriego Wisefielda oraz Steva Uptona-pojawiły się spekulacje o powrocie oryginalnego składu-ale bez Powella? Jednak kiedy Martin definitywnie przegrał bój z Andym o logo Wishbone Ash- wszystko się rozmydliło. Szkoda,że sprawy zaszły aż tak daleko-mamy nadal dwa obozy i muzykę z pod znaku Wishbone Ash-bo wątpliwe jest,żeby obaj panowie jeszcze kiedyś wystąpili razem.
...tak czy owak i ja wybiorę się po raz kolejny w lutym przyszłego roku na koncert odsłony Andyeg'o bo zawsze warto usłyszeć tą kochaną muzę sprzed lat a i nowe utwory choć nie rangi Feniksa brzmią całkiem nieźle! :D
Awatar użytkownika
pereks
kaseta FeCr
Posty: 241
Rejestracja: 08.03.2013, 22:32

Post autor: pereks »

Andy Powell i Scott Gorham, chyba tych panów bliżej przedstawiać nie trzeba!

Obrazek

W Ameryce brzmienia dwóch gitar wybrzmiewały w latach siedemdziesiątych za sprawą The Allman Brothers Band. W Anglii natomiast mieliśmy również coś z przełomu podwójnego gitarowego grania pod szyldem zespołów Wishbone Ash i Thin Lizzy,które stworzyły setki fajnych melodii,ale i także zadziornych pojedynków i solówek gitarowych.Dorobek bardziej hardrockowego repertuaru Thin Lizzy jest o wiele mniejszy niż Wishbone Ash ze znanych powodów-lider zespołu Phil Lynnot razem już z wieloma innymi twórcami gra nam od dawna w chmurach.Mimo to ja osobiście nie na długo rozstaję się z tą ulubioną muzą.Zawsze mam ją blisko siebie.Scott Gorham nadal jest bardzo aktywny choć powiedzmy szczerze Black Star Riders to już nie Thin Lizzy! Andy z kolei przeżywa chyba drugą młodość podobnie jak Mick Box ,nadal bowiem tworzy i to całkiem niezłe kompozycje-ostatnio wysłuchałem "Live In Paris" jak i 4 płytowy box live-"Road Works Box Set",który chcę polecić właśnie w tym wątku.
A co do zdjęcia-widać na nim,że humory dopisują więc fajnie uwiecznić tych czołowych rockowych gitarzystów na FD jakby nie było grających już ponad 45 lat ! :D
Awatar użytkownika
RoryGallagher
epka analogowa
Posty: 955
Rejestracja: 11.06.2017, 18:13
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: RoryGallagher »

Z innego wątku:
Białystok pisze:
RoryGallagher pisze:Mój poprzedni post był oczywiście pewną prowokacją, ale nie do końca, bo jest w zgodzie z moją subiektywną opinią. Obiektywnie zaś żaden album Wishbone Ash nie jest wielkim dziełem - chyba, że za jedyne kryterium przyjąć popularność, to wtedy "Argus" się załapie ;)
Wishbone Ash nie grał nie wiadomo jak wyrafinowanej muzyki, aby mówić o wielkich dziełach, może co najwyżej w skali gatunku. Z tym ostatnim mam problem, bo wprawdzie nie stworzył swojego jak Magma ale na tych pierwszych albumach, ciężko go włożyć do konkretnej szuflady więc o ile się nie mylę to jest to dobre świadectwo, że nie był to zespół jakich wiele.
Problem z przypisaniem Wishbone Ash do konkretnej odmiany rocka wynika raczej stąd, że na każdym albumie mieszali utwory w wielu różnych stylach. Poszczególne kawałki można bez większych problemów przypisać do konkretnego stylu. I dlatego wg mnie, eklektyzm był w przypadku tej grupy raczej wadą. Na pewno utrudnił jej zdobycie większej popularności, bo jej twórczość nie mogła dotrzeć w całości do konkretnej grupy słuchaczy. Dla fanów hard rocka było to jednak na ogół zbyt łagodne granie, dla miłośników folku i folk rocka - zbyt dynamiczne i czasem za ostre, wpływy innych stylów były zbyt marginalne, natomiast dla wielbicieli bardziej eksperymentalnego rocka, było to wszystko zbyt konwencjonalne. Pozostają słuchacze o bardziej otwartych horyzontach, ale oni najlepiej chyba zdają sobie sprawę, że był to zespół zupełnie podrzędny. Inne wady Wishbone Ash to:
- Brak utalentowanego, charakterystycznego, charyzmatycznego wokalisty. Te wokale często mają sporo uroku (w kawałkach typu "Errors on My Way", "Valediction", "Persephone"), ale zwykle są bardzo nijakie.
- Brak dobrego kompozytora. Bo nie ukrywajmy, ale te ich utwory to zwykle proste, przewidywalne piosenki, w których często jedynym charakterystycznym elementem są gitarowe solówki.

Sam patent z dwiema solowymi gitarami był świetny, ale po dwóch albumach przestał już zaskakiwać. Kolejne wydawnictwa to, moim zdaniem, stopniowe obniżanie formy (z małymi przebłyskami, głównie na "There's the Rub").
Awatar użytkownika
stranger
maxi-singel kompaktowy
Posty: 780
Rejestracja: 01.04.2014, 10:05
Lokalizacja: Rzeszów/Glasgow

Post autor: stranger »

28 lutego 2020 roku, ukaże się "Coat Of Arms" - nowy album bohatera niniejszego wątku.

Pierwszy singiel zapowiadający nową płytę ----> WISHBONE ASH -Back In The Day
Aptekarz
krucha płyta jednostronna
Posty: 22
Rejestracja: 16.02.2021, 01:31

Post autor: Aptekarz »

To jeden z tych zespołów, które wolę grać niż słuchać ;)
Awatar użytkownika
Adi
epka kompaktowa
Posty: 1097
Rejestracja: 07.09.2017, 19:52
Lokalizacja: Nowe Miasto nad Wartą

Post autor: Adi »

Wishbone Ash to chyba jeden z tych zespołów, które są bardzo popularne w Polsce, chyba bardziej, niż gdziekolwiek indziej, podobnie, jak Budgie - ale mogę się mylić. Słuchałem tylko kilku pierwszych płyt, i zdecydowanie debiut jest najlepszy. Być może jeden z najlepszych rockowych debiutów rocznika, być może.
"Nie jesteśmy wrogami lecz przyjaciółmi. Wrogami być nam nie wolno. Choć targają nami namiętności nie mogą zerwać więzów serdecznych. Tajemny akord pamięci zagra trącony ponownie przez anielskie struny naszej natury" - Martin Luther King
Awatar użytkownika
Retromaniak
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4262
Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz

Wishbone Ash

Post autor: Retromaniak »

Bylem na ich koncercie kilkakrotnie. Pamietam na poczatku lat 80ch ich koncert w Lodzi, w Hali Sportowej, na przeciwko mojego akademika. Sprzedawalem nawet bilety na ich wystep (dorabialem wtedy w Estradzie Lodzkiej). Robilem reklame tego koncertu w moich audycjach radiowych. 'Laurie' Wisefield byl niesamowity, no i suita "Phoenix"...Pozniej ogladalem ich juz w nowym skladzie, po roku 2002. Jest niedaleko mnie w belgijskim Verwiers swietny klub "Spirit of 66" www.spiritof66.be . Miejsca malo (max.200 osob), a wystepuja swiatowe slawy (rowniez z Polski: Riverside, Quidam). Wiem, ze nawet sporo ludzi z Polski jezdzilo tam specjalnie dla atmosfery...
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4562
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=EJ-Jlm76kcA


Szkoda, że w późniejszej karierze zespołu zabrakło takich uduchowionych kompozycji z przesłaniem - a każdą partię gitary - improwizację można śmiało zanucić - ten nieco McCartney`owski głos Tony Kishmana - ostatni raz Ash powstał z popiołów - dziwne , że tu najlepsze partie gitary są dziełem Rogera Filgate`a - który potem gdzieś przepadł - ostatni raz panowie nawiązali do pierwszych 5 klasycznych albumów. Takiego Wish - można słuchać bez końca. Może ta nostalgiczna nutka apeluje do naszej słowiańskiej duszy - to się czuje, te pola, tę łąki zielone i los wiarusa tułacza :wink:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Retromaniak
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4262
Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz

Roger Filgate

Post autor: Retromaniak »

Zaciekawiles mnie tym gitarzysta. Podobno Andy Powell spotkal go w 1992 roku w Connecticut w sklepie muzycznym. To przypadkowe spotkanie zaowocowalo przyjeciem go do Wishbone Ash, gdzie od 1994 roku zostaje glownym gitarzysta tworzacym nowy repertuar grupy. Opuszcza zespol w 1997 roku i razem z basista Tony Kishmanem zaczyna wystepowac w trybutbendzie The Beatles "Twist And Shout" az do roku 2000. Jego nazwisko mozna znalezc na plytach:Cinema,Universal Language (2000),Blast Room, Rock is Dead (2005), na singlu "Knock Down The Walls" legendarnego Chubby Checkera (2007). Rok pozniej nagrywa instrumentalny album ""Worlds Within" z ktorego muzyka trafia do filmu:" Gene Simmons Family Jewels" i "World of Cars". Nagrywa solo:"Letting Go" (2010), "The Epic Singles" (2011), "2" (2012), "Progressive Collective (2012). W 2013 znowu pomaga Chubby Checkerowi na singlu "Changes", pozniej nagrywa solo "Whistle-Stop". W 2014 jego utwor "Strange How Things Come Back Around " trafia na album "Blue Horizon" dawnych kolegow z Wishbone Ash. Ostanie jego dzielo - instrumentany "Pink Flamenco"pochodzi z 2015. Ja znalazlem jeszcze na Spotify akustyczna ballade "Bulletproof Butterfly" nagrana z wokalista Michael Lombardi w 2017 roku.
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4562
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Szkoda, że tak krótko występował w Ash - zdawał się pasować wręcz idealnie - facet obdarzony niezwykła wyobraźnią i wrażliwością - zarówno kolorystyczną jak i melodyczną - potrafił czarować cudowne opowieści z gitary - co nie jest wcale taką regułą - Andy podkreślał, że może oprócz na początku z Tedem - z nikim tak naturalnie i fajnie mu się nie współpracowało - tu rzadka wersja Tales - dowód , że Roger grał pierwsze skrzypce a pomysły miał niewyczerpane - a wcześniej myślałem, że to taki klasyczny zimny "sesyjniak"

https://www.youtube.com/watch?v=jC0YuakWHXo
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15638
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: Wishbone Ash

Post autor: B.J. »

B.J. pisze: 08.02.2026, 17:22 Obrazek

Wishbone Ash – Live Dates (1973)
Klasyczny zespół rockowy w koncertowej pigule. Osobiście wolę ich płyty studyjne, ale i ten dwupłytowiec jest całkiem przyjemny, choć poleciłbym go tylko fanom zespołu.
Białystok pisze: 09.02.2026, 13:04 Nigdy nie wyszedłem poza ich piąty album, przy czym Wishbone Four tylko przesłuchałem pobieżnie w sklepie i nawet guru Leśniewski odradzał zakup. Przez moje ręce przewinęły się pozostałe, z tym że Pilgrimage szybko zniknął, zaś There's the Rub trzymałem z uwagi na Persephone.
Na LP mam debiut i Argus i o ile ten drugi to mój absolutny kanon (wprawdzie jego ocenę chyba lekko zawyżam) to przesłuchany niedawno debiut strasznie się dla mnie zestarzał i balansuje na krawędzi. Pomyśleć, że wieki temu to był dla mnie wzorzec starego rocka.

Chyba to nie jest zespół którego twórczość wytrzymała próbę czasu i pomału staje się typowym NKR-em, tyle że z wieloma płytami.
Okechukwu pisze: 09.02.2026, 13:11 Eee tam - debiut Łiszbonów ekstra. I żaden NKR przecież to oni wprowadzili do rocka patent gry na dwie gitary prowadzące unisono (albo w tercjach) - i to było kopiowane przez bardzo wiele topowych kapel później: od Maiden (nie ma klasycznego Maiden bez "Łiszbonów" - tzn byłby, tyle że masa klasycznych numerów brzmiałaby zupełnie inaczej - i Steve Harris mówił o tym wpływie wprost w wywiadach). po Megadeath. Akurat ten koncert faktycznie nie należy do najlepszych - ale debiut i Argus to "przeklasyki" (Rub i dwójka też są bardzo fajne).
Białystok pisze: 09.02.2026, 15:32Jasne, ale to było 55 lat temu :!: Współczesnego melomana to raczej nie interesuje, a jeżeli nawet dokopie się do tych pionierów grania na dwie gitary to debiut Wishbone Ash uzna za egzotyczną ciekawostkę. Tam leży brzmienie a te dłuższe utwory są na siłe wydłużane. Wrażenie to raczej to robiło na nas w ubiegłym wieku niż w drugim ćwierćwieczu 21 wieku. No chyba, że mój krytycyzm jest zbyt daleko posunięty, zwłaszcza jak na Dinozaura. :roll:

Cream czy Yardbirds to zdaje się pionierzy ciężkiego grania. Dla mnie to zawsze było bardzo nie na czasie. Dziś to raczej Archiwum X.
Okechukwu pisze: 09.02.2026, 16:11 Ale wpływ był bezpośredni - nie mówimy o jakichś pionierskich zalążkach jak u Yardbirds, tylko o KOPIOWANIU niemal na żywca faktury całych partii gitarowych Wishbonów (choćby w takich ikonicznych utworach Maiden jak Hallowed Be Thy Name tytułowy Seventh Son, Prophecy, Infinite Dreams i wielu innych też).
U mnie się od jedyneczki zaczęło i do teraz najbardziej ją lubię. Gitary unisono to była kluczowa cecha stylu grupy. Muszę też jej oddać - bo starałem się odsłuchać ich wybrane płyty po latach 70 - że starali się grać adekwatnie do czasów, co wielu fanów chyba miało im za złe. Ale doceniam to jako dobrze pojętą swobodę artystycznej wypowiedzi, choć i do mnie nie wszystkie ich dzieła trafiają. Jednak Wishbone Ash to po prostu klasyka i taką pozostanie (dla mnie).
Awatar użytkownika
Retromaniak
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4262
Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz

Re: Wishbone Ash

Post autor: Retromaniak »

B.J. pisze: 09.02.2026, 17:31 U mnie się od jedyneczki zaczęło i do teraz najbardziej ją lubię. Gitary unisono to była kluczowa cecha stylu grupy. Muszę też jej oddać - bo starałem się odsłuchać ich wybrane płyty po latach 70 - że starali się grać adekwatnie do czasów, co wielu fanów chyba miało im za złe. Ale doceniam to jako dobrze pojętą swobodę artystycznej wypowiedzi, choć i do mnie nie wszystkie ich dzieła trafiają. Jednak Wishbone Ash to po prostu klasyka i taką pozostanie (dla mnie).
Święte słowa !!!
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Awatar użytkownika
crescent
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5871
Rejestracja: 21.06.2009, 16:53

Re: Wishbone Ash

Post autor: crescent »

A ja największym sentymentem darzę Pilgrimage. Bardzo mnie ujęły swego czasu te ich beztroskie gitarowe patenty jak i charakterystyczne wokalizy. Nigdy nie uważałem Wishbone Ash za zespół stricte hard-rockowy. Mimo, że po latach brzmią dosyć banalnie, to jednak łezka się w oku kręci.
Jako nastoletni gołowąs wybrałem się na giełdę płytową na Pola Mokotowskie (chyba w 1979 r.) zorganizowaną w budynku jakiegoś przedszkola. Od razu wziął mnie na celownik jakiś sporo starszy typ, który uznał, że mi wciśnie Pilgrimage. Udało mu się. To było wydanie z UK, gruby winyl w okładce z grubej tektury. Mam go do dzisiaj. Tak poznałem Wishbone Ash.
Opowiadanie, że to NKR z punktu widzenia obecnej młodzieży to jakieś nieporozumienie. Gdyby się zastanawiać, co by sie spodobało teraz młodym, nie byłoby czego słuchać. Znam takich grających aktywnie młodych, co wynajdują z lat 70-tych rzeczy zaskakujące. Ci akurat stanowią wyjątek, potwierdzający regułę, że zdecydowana większość obecnych 20-latków ma rocka w d...
ODPOWIEDZ