TOP albumów z kobiecymi wokalami
Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Ciekawi mnie jak poradzą sobie Portishead i Cocteau Twins. U mnie "Dummy" pewnie będzie w ścisłej czołówce i tej płycie będę szczególnie kibicował. O ile pamiętam zrobiła świetny wynik w topie lat 90-tych.
Cocteau ma kilka faworyzowanych płyt więc głosy mogą się porozdzielać. To samo PJ Harvey - chyba z 5 jej płyt pretenduje do miana tej najlepszej. Sam zagłosuje na co najmniej 3.
Będę miał sporo płyt z XXI wieku, w tym nr 1 - uważam, że kobiecy świat w muzyce ostatnich lat trzyma się znakomicie. Lata 60-70 - raczej kiepsko u mnie, bardziej niszowe granie.
Cocteau ma kilka faworyzowanych płyt więc głosy mogą się porozdzielać. To samo PJ Harvey - chyba z 5 jej płyt pretenduje do miana tej najlepszej. Sam zagłosuje na co najmniej 3.
Będę miał sporo płyt z XXI wieku, w tym nr 1 - uważam, że kobiecy świat w muzyce ostatnich lat trzyma się znakomicie. Lata 60-70 - raczej kiepsko u mnie, bardziej niszowe granie.
- gharvelt
- zremasterowany digipack z bonusami
- Posty: 5941
- Rejestracja: 14.04.2014, 20:52
- Lokalizacja: Kraków
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Interesujące, ostatnio doszedłem do bardzo podobnego wniosku: im później, tym więcej ciekawej muzyki z kobiecymi wokalami. Podobnie, będę miał szeroką reprezentację albumów z XXI wieku, podczas gdy z lat 70s w mojej wstępnej "40" jest tylko 5 tytułów, a z wcześniejszych dekad - zero. Cocteau Twins ma moje oczywiste wsparcie, 2 pozycje w ścisłej czołówce. W ogóle obszar dream pop/shoegaze ma u mnie największą reprezentację. Ewidentnie przepadam za damskimi wokalami właśnie w takiej estetyce.
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
U mnie z lat 70-tych na razie tylko jeden pewniak, z 71 roku. 2 inne płyty jedynie biorę pod uwagę. Z lat 60-tych również okrągłe zero 
XXI wiek dał masę świetnych, kobiecych płyt, również w Polsce. Możliwe, że na większość z nich zagłosuje sam
Z Twoich klimatów bardzo lubię ostatnią płytę Beach House "Once Twice Melody", wcześniejsze jakoś mi nie podeszły.
Z Cocteau też będę miał 2 płyty ale nie jest pewne czy się pokryją z Twoimi bo przykładowo takie "Heaven Or Las Vegas" jakoś mi nie leży.
XXI wiek dał masę świetnych, kobiecych płyt, również w Polsce. Możliwe, że na większość z nich zagłosuje sam
Z Cocteau też będę miał 2 płyty ale nie jest pewne czy się pokryją z Twoimi bo przykładowo takie "Heaven Or Las Vegas" jakoś mi nie leży.
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
To ja jestem zdecydowanie bardziej konserwatywny - gros płyt z mojej listy to będą przeróżne folki z lat 70, coś z lat 60 też się znajdzie (pewniakiem jest oczywiście Demarczyk ale także Mary Lou Williams), z 80 oczywiście Cocteau, Deads, Sade i Bush, a później... to pewniakiem jest chyba tylko Iva Bittova, którą uwielbiam (i ją będę bardzo reklamował, choć nie sądzę, żeby przyniosło to jakiś skutek, bo albo ktoś zna i lubi, a jak nie zna to raczej się nie przekona. "Dummy" jest po prostu w porządku - może na czwartą dziesiatkę. 
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Pozakładajcie jakieś "spółdzielnie". W przeciwnym wypadku wszyscy będą rozczarowani wynikami konkursu. Bierzecie się za tamat nieprawdopodobnie rozległy. Nawet jeśli zagłosuje 20-30 osób, przypadkowość wyborów będzie bezlitosna.
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Nieglupi pomysl - u mnie Dummy może być i na pierwszym miejscu, jeśli komuś zależy, tylko trzeba jakiejś konkretnej zachęty (nr konta mogę wysłać na priv). U mnie słowo nie dym- miało być 3:0 i będzie 3:0 
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Będzie przypadkowo i nic się z tym nie zrobi, ani nie sądzę, żeby trzeba było coś robić. Ogłaszanie wyników może być nawet fajną zabawą - właśnie ze względu na tę przypadkowość, będzie jak losowanie wyników totka, tyle że każdy ma jakieś emocjonalne podejście do wielu tytułów, więc powinna być odpowiednia ilość trzaskania drzwiami i opuszczania forum 
np.:
DLACZEOG NIE NAWIDZICIE jANIS?!??!?!?1111
np.:
DLACZEOG NIE NAWIDZICIE jANIS?!??!?!?1111
Ale dwa najlepsze!
Bardzo mi odpowiada taka niedookreśloność.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
zostaną jeszcze morze i wiatr
-
esforty
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4993
- Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
- Lokalizacja: Łódź
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
No, właśnie.
Uderzmy się (już dzisiaj) w piersi i wyznajmy- czy jesteśmy gotowi tę sercowo/rozumową listę, którą od pewnego czasu mamy w głowach (już dzisiaj) modyfikować, bo Ktoś napisze, że Mu Artystka rozrywa serce i dajemy się nabrać na taką J. Joplin
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
W końcu jest okazja by uczciwie przesłuchać całą płytę Teresy Werner.
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
To dorzucę jeszcze z jazzowych rejonów Fire! Orchestra - Enter, a z bardziej popowych Magdalenę Bay - Imaginal Disc. No i oczywiście te wcześniejsze już wymienione w wątku albumy i Panie na pewno będą na mojej liście, rozrzut wcale nie musi być takì duży.
- Monstrualny Talerz
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4583
- Rejestracja: 24.05.2017, 10:29
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Rock czy prog rock z lat 70 - z tym rzeczywiście może być kiepsko. Też bym raczej szukał w rejonach soul, lata 60 i 70 oferują nieograniczone ilości doskonałych wręcz przebojów, choć tu z kolei może być problem z albumami jako całość (ale i takie są).
Ciekawym czynnikiem jest owa ulotna "kobiecość", Prowadząca będzie mogła mieć niejednokrotnie zgryz przy tym elemencie. Przyszło mi do głowy Incognito: śpiewają dziewczyny, najlepsze przeboje są ewidentnie śpiewane przez Panie, ale akurat w tym przypadku właściwie jest to zupełnie bez znaczenia.
A z nowych rzeczy jeszcze przypomniało mi się Man i Trust - chyba nawet dorzuciłbym któryś album do mojego zestawu dwudziestopierwszowiecznej ćwiary.
Ciekawym czynnikiem jest owa ulotna "kobiecość", Prowadząca będzie mogła mieć niejednokrotnie zgryz przy tym elemencie. Przyszło mi do głowy Incognito: śpiewają dziewczyny, najlepsze przeboje są ewidentnie śpiewane przez Panie, ale akurat w tym przypadku właściwie jest to zupełnie bez znaczenia.
A z nowych rzeczy jeszcze przypomniało mi się Man i Trust - chyba nawet dorzuciłbym któryś album do mojego zestawu dwudziestopierwszowiecznej ćwiary.
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Lata 70-te i nikt nie wymienia ABBY. Ciekawe.
- Monstrualny Talerz
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4583
- Rejestracja: 24.05.2017, 10:29
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
No rzeczywiście, ale to jest chyba ten przypadek, gdzie nie ma zbytniej "kobiecości", choć przecież teksty są i o miłości i o związkach. W poszukiwaniu myślowym "albumów kobiecych" jednak inni artyści/artystki się pojawiają. Abba to jednak zespół, w tle zawsze jednak Benny i Bjorn gdzie się plątali, a wiemy, że ta ich obecność jednak była kluczowa.
-
esforty
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4993
- Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
- Lokalizacja: Łódź
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Zakładam, iż wystarczy zaśpiewać/dać głos i nie musi to mieć autorskiej pieczęci?
ABBA to ten przypadek,chyba.
ABBA to ten przypadek,chyba.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
- Retromaniak
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4262
- Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
- Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz
Re: TOP albumów z kobiecymi wokalami
Cieszę się z tego Topu.
Dla mojej żony założyłem na Spotify Playlistę "Femme Vocale".
Jest tu cała masa nowych wokalistek (lista powstała w 2019 roku)
Zawiera 3458 utworów - ponad 208 godzin słuchania.
Oczywiście wiele pań śpiewa więcej niż 1 kawałek.
Dla chętnych podaję adres tej listy na Spotify:
https://open.spotify.com/playlist/72h5r ... a3143146bb
Ponieważ bardzo lubię bluesa, założyłem na Spotify (tym razem dla siebie) Playlistę
"Woman of the Blues" - 1509 utworów i ponad 103 godziny grania.
Oto adres tej listy:
https://open.spotify.com/playlist/1TBZH ... 547dac4508
Dla mojej żony założyłem na Spotify Playlistę "Femme Vocale".
Jest tu cała masa nowych wokalistek (lista powstała w 2019 roku)
Zawiera 3458 utworów - ponad 208 godzin słuchania.
Oczywiście wiele pań śpiewa więcej niż 1 kawałek.
Dla chętnych podaję adres tej listy na Spotify:
https://open.spotify.com/playlist/72h5r ... a3143146bb
Ponieważ bardzo lubię bluesa, założyłem na Spotify (tym razem dla siebie) Playlistę
"Woman of the Blues" - 1509 utworów i ponad 103 godziny grania.
Oto adres tej listy:
https://open.spotify.com/playlist/1TBZH ... 547dac4508
Ostatnio zmieniony 11.02.2026, 13:29 przez Retromaniak, łącznie zmieniany 1 raz.
Największe muzyczne archiwum na Spotify