Monstrualny Talerz pisze: ↑14.05.2026, 23:22
Bardzo wszystkim dziękuję za polecenia, omówienia, udział w Plebiscycie, głosowanie, finał i co tam tylko.
God Bless You!
Pijcie pokrzywę i rumianek!!!
Nie jest tak źle, mimo wszystko dość różnorodnie, ważne, że mamy kolejny rocznik dwutysięczny rozpracowany. Warto wracać do wszystkich polecajek, których w tym roku było mam wrażenie wyjątkowo dużo.
Wielkie dzięki dla Talerza.
Dużo się dzisiaj działo, były emocje.
Z wyników jestem bardzo zadowolony, chociaż pomyłkowo skasowała mi się moja wielka faworytka - Suzanne Vega.
1. Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet 260 pkt(Piotr 37/Clive Codringher 30/Pratt 40/MarekJ 34/Gacek 33/Yer Blue 29/Retromaniak 39/Alternativepop 18)
Mogę się jeszcze pochwalić, że we wtorek rano miałem wyrwane dwa zęby ósemkę i siódemkę koło siebie, i we wtorek i środę miałem ochotę odciąć sobie głowę, dlatego też zajadałem kisielek, bo nic innego nie mogłem. Tym samym sukces, że wszystko udało się doprowadzić do końca, mimo rzeczywiście wielu przeciwności, które po drodze się pojawiły..
Dzięki Talerzu za wspaniałe prowadzenie! Podium mnie nie zaskoczyło, cieszą mnie wysokie pozycje The Young Gods i Prince'a. Szkoda, że mój faworyt, Oceansize, tak nisko, bo to wybitny zespół był, choć akurat to ich najsłabszy album. Ale za to nie byłem jedynym głosującym na ten album!
Dziękuję Kierownikowi produkcji za ceremonię zamknięcia plebiscytu 2007. Rozumiem, że wyrywanie tych zębów... kisiel i ziołowe herbaty to nie akcja protestacyjna a wymóg chwili. Mimo wszystko, bezprzykładne poświęcenie.
Dziękuję głosującym i polecającym za udział i wkład.
A wyniki:
Niech ryczy z bólu ranny łoś... W. Szekspir, Hamlet
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Dziękuję za SUUUUUPER zabawę.
Muzyka XXI wieku jest dla mnie w zasadzie obca i bardzo mało znana. Dlatego w szoku jestem, że wygrałem klasyfikację głównonurtowca .
W jeszcze większym szoku jestem, że kilka płyt z 2007 już trafiło na listę do kupienia a kilkanaście do dokładnego posłuchania. I za to najbardziej jestem wdzięczny.
Na półce mam tylko Porcupine Tree i Witchraft. Zwycięzca zatem mnie cieszy bo Witchcraft to niszowy retro hard rock. Pozostałych płyt niemal wszystkich nie znam.
Jeszcze raz wszystkim za wszystko bardzo dziękuję!
esforty pisze: ↑15.05.2026, 15:47
Rozumiem, że wyrywanie tych zębów... kisiel i ziołowe herbaty to nie akcja protestacyjna a wymóg chwili.
Nie, skąd, mi się akurat wyniki całkiem podobają. Tzn. mogłyby i być całkiem inne, ale po prostu fajnie, że jakoś tam udało się, myślę dość solidnie, rozpracować kolejny rocznik lat 2000.
MarekJ pisze: ↑15.05.2026, 19:49
W jeszcze większym szoku jestem, że kilka płyt z 2007 już trafiło na listę do kupienia a kilkanaście do dokładnego posłuchania. I za to najbardziej jestem wdzięczny.
No właśnie, u mnie podobnie. Na pewno będę chciał pozyskać Klausa Schulze, Quidam, może i Radiohead, Smashing Pumpkins i Nine Inch Nails. Te dwa ostatnie to będę zmierzał do zbudowania dyskografii, na pewno będzie to miało miejsce w przypadku NIN. Proces poznawania SM zaś trwa.
Białystok pisze: ↑16.05.2026, 13:46
Na półce mam tylko Porcupine Tree i Witchraft. Zwycięzca zatem mnie cieszy bo Witchcraft to niszowy retro hard rock. Pozostałych płyt niemal wszystkich nie znam.
Warto przelecieć przez propozycje, było zaskakująco dużo dobrych rzeczy.
Całkiem fajne wyniki. Smashing Pumpkins muszę posłuchać bo tej płyty nie pamiętam zupełnie. Fajnie że Quidam i Type o Negative bo to są dobre płyty. Ulver niby dość wysoko ale liczyłem na top 10.
Szkoda że kilka dobrych płyt przepadło ale sam kilka rzeczy pominąłem (jak zwykle ).
Podziękowania dla ojca prowadzącego! Dobra robota!
Jeszcze nigdy w historii moich udziałów w plebiscytach zwycięzcy nie zaszokowali mnie tak, jak teraz. Owszem, w 2003 miałem iść do zakonu po tym, jak na czele znalazł się King Crimson, ale to był jeden album, zresztą mi też się on podoba, a mamy tu forum krimzonowe, więc niechaj będzie. Zawsze jako koronny antyprzykład wyników podawałem z kolei pierwszą dziesiątkę 1974, gdzie sześć z topowych dziesięciu albumów okazało się dla mnie niemożliwych do przesłuchania. Ale tutaj, w 2007, mamy na czele dwie płyty, których nie tyle nie przesłuchałem, co nawet nie miałem świadomości ich istnienia, aż do momentu ogłoszenia wyniku (Porcupine - widzę, że śladowo byli wspomniani w wątku, ale chyba to jest nazwa, którą jak widzę, to od razu patrzę w inną stronę i natychmiast zapominam; do końca podawania wyników nie miałem świadomości, że to jeszcze przed nami, stąd ta pomyłka z Norą Jones) / do momentu, gdy pierwsze osoby mówiły jakieś obstawy i padła nazwa Rush (z którą właściwie mam identycznie jak z Porcupine, ale myślałem, że to takie żarciki, a nie że naprawdę powalczą o zwycięstwo). Właściwie więc nie wiadomo: może obie płyty bardzo by mi się spodobały, ale póki co każdy mój kontakt z oboma tymi zespołami był strasznie zły, więc nie mam motywacji, żeby próbować
Spodziewałem się, że boleśnie przepadnie White Chalk, co o dziwo się nie stało, więc niby powinienem się cieszyć, ale nie potrafię, bo z kolei Eddie Vedder... Gdyby to on skończył na 5, a Pidżejka w dalszych dziesiątkach, to bym się nie zdziwił, obecnej sytuacji nie potrafię pojąć ani wytłumaczyć. A przede wszystkim Mika - co tu dużo mówić, smutek i nostalgia.
Jakby nie patrzeć: bardzo fajne plebiscyt, bardzo dobry rocznik, mnóstwo ciekawych odkryć i równie ciekawych przypomnień.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr