Ostatnio wyjąłem zza szafy i odkurzyłem gitarkę akustyczną. Korzystając z pomocy jutuba, nieudolnie próbuję coś zagrać. Swoją drogą - gdybym miał taką pomoc 30 lat temu, dziś byłbym podstarzałą gwiazdą . Pomyślałem, że powstawiam tu kilka linków - w szczególności do prostych, dobrze opisanych kawałków i dzięki temu nie będę ich musiał szukać po sieci.
Na okrasę, coś czego z pewnością nigdy nie zagram, ale bardzo polecam bo to rzecz wielka. Niejaki Andrea Valeri gra Sultans of swing: http://www.youtube.com/watch?v=8KsVtD01cgw
To ja też coś zaproponuję. Oczywiście bez Andrzejowych szaleństw na akustyku (bo jak On gra taaakie rzeczy to nie pogadasz ) ale popatrzcie/posłuchajcie.
Dziś rano, zaraz po przebudzeniu zapuściłem ten kawałek dosyć głośno. No i najpierw wyrzuciło mnie z pościeli, potem wyrwało z kapci a na koniec wygoliłem sobie kawał brody
A tu trzy hity z debiutu Lynyrd Skynyrd, grane przez wesołego gostka, który zawsze troszkę wydziwia, i którego filmów na YouTube znajdziecie bardzo dużo.
Wszystkie oparte na w miarę prostych "chwytach" (najłatwiejszy Simple Man, dość łatwy Free Bird - w którym barowy F zastępowany jest nieco prostszym i wreszcie Tuesday's Gone, w którym od barowego F# nie uciekniecie).
Nie będąc gorszym postanowiłem po jakiś 2 tygodniach przerwy nastroić gitary. I tego Simple mana gram. Faktycznie w miare Simple;) Akustyk ma jednak w sobie to wewnętrzne coś co z elektrycznej czasami trudno wykrzesać.
Żeby do czegoś dojść trzeba zapie*rniczać jak to kiedyś ktoś mądrze ujął bo nie ma lipy. Dla tego ćwiczę co dziennie Chociaż wolę kartkę papieru i ołówek ;p Można mnie przy okazji posłuchać na moim maj spejsie jak ktoś ma chęć i ochotę.
Przydarzyło mi się coś dziwnego. W stojącej od lat w kącie gitarze akustycznej podstrunnik oderwał się od pudła, wyrywając w nim przy okazji dziurę. Czy takie zjawiska występują samoczynnie w przyrodzie, czy raczej ktoś pomógł Co prawda nikogo nie podejrzewam, ale z drugiej strony to zastanawiające.
Ja byłem cały czas w mieszkaniu, mam świadków. A poważnie - mogło się spaczyć, zwłaszcza jeżeli w pobliżu był jakiś grzejnik. Wtedy wystarczy lekki nacisk i coś takiego może się zdarzyć. W skrajnych przypadkach nawet samoczynnie, ale sam się z czymś takim nie zetknąłem.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Spokojnie - to na pewno nie jest nagminna sytuacja.
Ta moja gitara to jest (był?) taki no name - u mnie od jakichś 25 lat, a wcześniej przez lata u kumpla, o którym nie wiem czy był pierwszym właścicielem.
Stała w oddali od grzejnika, jednak dawno już zauważyłem, że jej gryf traci kształt. Nie grałem na niej ze 2 lata - może pękła z tęsknoty?