Mam nadzieję, że nie opowiadałem już tej anegdotki przy okazji rozmów o średniowieczu - ładnych parę lat temu, zanim jeszcze w mojej szkole wprowadzono dobry zwyczaj, że na wycieczki dzieci nie biorą telefonów, podczas rozmów w autokarze (z gatunku że co to za głupot dzieci nie robią przy pomocy tych telefonów) doszło do następującej wymiany zdań:
Józek (lat 10 lub 11): A bo proszę pana, pan jest człowiekiem XX wieku i pan uważa, że telefon to służy do dzwonienia.
ja: O nie, proszę pana. Ja jestem człowiekiem XII wieku!
Józek nic nie odrzekł, ale jego minę na wszelki wypadek odczytałem jako wyraz szacunku
Tak więc przed rewolucją francuską, w sensie bezpośrednio, to zdecydowanie NIE, straszne czasy mi się to wydają i kariera Jean-Baptiste Grenouille'a wydaje mi się ich dobrą metaforą, natomiast składam wniosek (internetowo oczywiście

) o przeniesienie do dwunastego stulecia lub w okolice. O ile pamiętam takie ulokowanie było wówczas bezpośrednią konsekwencją wejścia w świat
Filarów ziemi, z którego absolutnie nie chciałem wychodzić.