… zabieram się za ten wątek, bo nie chciałbym być posądzonym o prywatę - ale choć zespół ten to moi dobrzy znajomi, czego nie zamierzam ukrywać - nie mógłbym zrobić uczciwej listy dekady bez uwzględnienia zespołu The Soundrops. Myślałem, żeby zrobić wpis w wątku dekadowym, ale jeżeli mi przypadkiem wyjdzie za długi, to tutaj łatwiej go zignorować. Tam zaś napiszę o płytach, które najbardziej polecam.
The Soundrops - zespół z Poznania, w dużej mierze projekt jednoosobowy, choć zwykle najlepiej wychodzi, kiedy Gero jednak weźmie do współpracę pozostałą dwójkę: swoją siostrę Morellę i śpiewająco-grającego pana występującego pod krótszą ksywą Paf lub dłuższą OtoKarbalcy; zespół, który określa się żartobliwie jako "probably the last pastoral band in the world"
A cóż to ten pastoral rock? Na moje rozumienie to taka muzyka, że jak jej słuchasz, to czujesz się, jakbyś siedział na łące, najlepiej gdzieś w górskiej okolicy i patrzył na świerki rosnące na wzgórzach
To nie znaczy, że robi się te piosenki na zasadzie, że siadamy z gitarą na trawie i śpiewamy*. Owszem, nagrania Soundrops powstają zupełnie domowo i na prostym sprzęcie, ale Gero przykłada wielką wagę do sprawa produkcyjnych, spędza godziny obrabiając swoje piosenki, nieraz dokłada rozliczne ścieżki, miksuje to, ciągle jest niezadowolony, więc robi alternatywne miksy
Instrumentalnie rzecz biorąc podstawowym narzędziem jest z pewnością gitara akustyczna, ale pojawia się też elektryczna i basowa, lubi czasem dodać jakieś efekty (a najbardziej dźwięk mellotronu!) i różne elementy "przeszkadzające".
Wbrew pozorom nie jest tak, że moi kumple założyli kapelę, więc sobie jej zacząłem słuchać - było na odwrót. We wczesnym internecie usłyszałem kiedyś coś, co mnie zachwyciło: anglojęzyczne przeróbki piosenek Armii. Przeróbki to złe słowo, to były całkowicie autorskie wersje, które jednocześnie były ewidentnie piosenkami Armii, a z drugiej - wydobywały z nich coś całkowicie nieoczekiwanego i nowego. Mam nadzieję kiedyś napisać o tym w wątku o Armii, ale przypomnę i tu Towards the East, quasi-tytułową piosenkę z płyty Armii Podróż na wschód:
https://www.youtube.com/watch?v=DJvGlRSg9Ks
Gdzie się podział punkrockowy klasyk?
Dopiero później poznałem osobiście autora tej i WIELU innych armijnych kowerów, później poznałem go jako świetnego interpretatora różnych klasycznych piosenek, zwłaszcza z lat 60 i 70, a dopiero na końcu dowiedziałem się, że jest to gość, który od szkolnych czasów pisze własne piosenki, ma ich już na koncie grube dziesiątki, jak nie setki - i dopiero właśnie zaczyna je nagrywać jako płyty!
Pierwszą płytę wydali The Soundrops w 2006, nazywała się jakże dźwięcznie Future Perfect in the Past i obejmowała piosenki napisane przed wieloma laty... Ale czy to nie jest piękne?:
The Choice
Mnie urzeka i ciepłe brzmienie wokalu, od razu gdy wchodzi, i piękna harmonia z głosem żeńskim w drugiej części piosenki, i delikatna solowa partia gitary, i nawet ten mellotron, co go Gero wpycha w różne miejsca
Przez kilka lat The Soundrops (coraz częściej sam Gero) nagrywali na potęgę właśnie te stare kompozycje i ilość płyt przechodziła sama siebie. Wystarczy wejść na ich bandcampa:
https://thesoundrops.bandcamp.com
i zobaczyć ilość okładek płyt nagranych w latach zaledwie 2006-2020
No nie powiem, czasem jakość przechodziła w ilość, moim skromnym zdaniem, i przydałby się jakiś przewodnik po tej twórczości. Spróbuję go dopełnić w wątku dekadowym, tymczasem powiem tylko, że w pewnym momencie archeologia ustąpiła nowym poszukiwaniom i nie pamiętam już od którego momentu, ale kolejne płyty zaczęły już składać się z nowo pisanych piosenek.
Na Friends z 2009 pojawia się taka oto piosenka, ważna dla mnie, bo opowiadająca jakoś tam o naszej wspólnej podróży do Szkocji, ale wydaje mi się po prostu piękna:
Flodigarry
Na Good Reinerz z 2011 (tytuł nawiązuje do Bad Reinerz czyli niemieckiej nazwy Duszników-Zdroju, miejsca szczególnie ważnego dla twórcy) pojawiają się akcenty takie jakby, no, bardziej rockowe i elektryczne
https://thesoundrops.bandcamp.com/track/the-train-away
ale perełką wydawnictwa wydaje mi się piosenka Up, kompozycja, którą nie wahałbym się nazwać wybitną:
https://thesoundrops.bandcamp.com/track/up
W tamtym czasie, aż do dzisiaj, Gero pisze wciąż nowe piosenki. O ile ich ostatnia płyta Poppy nieszczególnie mi leży, o tyle wydana w 2017 Love Love zdumiewa mnie tym, że po setkach napisanych piosenek, w dodatku wykonywanych często samemu, w dodatku stylistycznie jednak dość jednorodnych, można tworzyć jeszcze rzeczy tak oryginalne i pełne pasji, jak
Lady Eva
moja obecnie ulubiona piosenka The Soundrops. Bardzo podoba mi się duża, ale dyskretna ilość ozdobników, to, co wprowadzają dźwięki gitary elektrycznej, ale też cała główna linia melodyczna, to, jak gitara akustyczna prowadzi całość z towarzyszeniem perkusjonaliów gdzieś tam w dalekim tle, oczywiście wszystkie wielogłosy. Jestem tą piosenką autentycznie zachwycony.
Na koniec zwrócę uwagę, że Gero przykłada też dużą wagę do tekstów. Ja nie jestem generalnie najlepszym odbiorcą tekstów, bo zwykle słyszę je w drugiej-trzeciej kolejności, ale nie umyka mi jego zręczność w posługiwaniu się słowem. Pierwsza linijka z Lady Eva?
give me all your ą's and your ę's
To jest DOBRY tekst.
Jeżeli komuś wydaje się, że przeginam, pisząc tu o jakichś gostkach z Poznania, co nagrywają płyty w kuchni, to wybaczcie. Ale jeżeli ktoś będzie na tyle miły, że sprawdzi, co to takiego, a może i komuś się spodoba, to będę bardzo szczęśliwy, ponieważ w moim odczuciu jest to muzyka, która koi duszę... bardzo odpowiednia mi się zdaje również na czas, który mamy, z jednej strony trudny i może przygnębiający, z drugiej ta wiosna za oknem...
* czasem zdarza się Gerowi działać na zasadzie "chłopiec z gitarą", co ja osobiście bardziej lubię, niż on, bo on konsekwentnie mówi, że nie interesuje go muzyka w jednym planie - chce nakładać, mieszać, robić swoje ukochane harmonie... ale co poradzę, że dla mnie i piosenki z lasu mają swój wielki urok:
doorsowy The Spy
