A, no tak, w wątku 90s tak było, zapomniałem.
Ale ej, nie, nie było! To nie był LIMIT. "Limit" oznacza, że było czegoś więcej, a ktoś zarządza, że ma być mniej.
W tym przypadku to było ROZSZERZENIE do pięciu, ponieważ pierwotnym założeniem Prowadzącego było: robię listę wstępną taką, jaką robię i NIE DOPISUJĘ niczego, ponieważ w całej dekadzie tych poleceń będzie zbyt dużo. Moim zdaniem było to w pełni usprawiedliwione i należał się
Białystokowi z naszej strony taki szacunek dla jego czasu - kto robił, ten wie, że dopisywanie rekomendacji zajmuje sporo czasu, ale w tym przypadku to by było automatycznie 10 razy tyle (!).
Więc jeżeli miało być dopisywanie niczego, a potem w wyniku dogadania się z
Mirkiem wprowadzono dopisanie pięciu, to w moim rozumieniu języka polskiego to nie jest limit.
Am I right or am I left?
p.s. Jeżeli komuś, jak Tobie, nie widziało się to wartościowanie, jak piszesz, to przecież nie problem, nie było żadnego wymogu, że należy podać te pięć a dopiero potem można się udzielać. Zresztą np.
esforty ani nie rekomendował dopisania, ani nie głosował, a w wątku aktywnie się udzielał. Nie mówiąc o
akondzie, który programowo nie głosuje, a przecież niejeden tu wątek plebiscytowy bardzo wzbogacił swoimi propozycjami. Nie widzę istotnego związku między aktywnym udziałem w wątku a aktywnym udziałem w głosowaniu. Ale wszak - z całym szacunkiem; jeżeli Ty czy
Maciek postanowiliście, że się nie będziecie udzielać, to takie samo Wasze prawo, jak to, żeby głosować, a się nie udzielać (czy na odwrót).