Ambrosia - pokarm bogów.

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4648
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Ambrosia - pokarm bogów.

Post autor: Inkwizytor »

Jak już nadmieniłem w wątku o "odejściach". Smutne wieści dotarły do nas ze Stanów - 30 marca w wieku 75 odszedł od nas klawiszowiec grupy Ambrosia - Christopher North. Przez lata walczył z rakiem gardła, którą miał ponoć zakończyć zwycięsko, niestety wrócił do szpitala po incydencie, który spowodował u niego śmiertelne zapalenie płuc - został potrącony przez rozpędzony samochód gdy spacerował do restauracji. Te mało wesołe okoliczności to dobra okazja, by przypomnieć i odświeżyć sobie ich debiutancki album, który w ubiegłym roku świętował okrągłe 50 urodziny.


Każdy, nawet ze szkoły pamięta, że "Nektar i Ambrozja" to pokarm bogów. Nazwa "Nektar" była już niestety zajęta przez brytyjski zespół rezydujący od początku lat 70 w Niemczech. Czyli młodym amerykanom została już tylko "Ambrosia". Do tego zespołu dotarłem nieco "krętymi" ścieżkami. Najpierw byłem (i nadal jestem) zakochany w utworze z solowego albumu lidera Kansas - Kerry Livgrena "Seeds of Change" - czyli "Ground Zero". By było zabawniej, przez wiele lat miałem pewność, że to śpiewa Ronnie James Dio. Dopiero znacznie później odkryłem, że to David Pack (moja reakcja - "a kto to w ogóle jest ?") - lider i główna siła napędowa grupy "Ambrosia". Zabawne, bo w delikatniejszych momentach, wyższych rejestrach i lirycznych odcinkach - głosy Packa i Dio są naprawdę uderzająco podobne (nie tylko ja miałem takie wrażenie i pomyliłem obu panów). Dave był niezwykle uzdolnionym multiinstrumentalistą (kolegą szkolnym z pianistą Davidem Benoit - u którego gdy ten sam odniósł spory komercyjny sukces - zaśpiewał na paru albumach "po starej znajomości" 😁), wokalistą o charakterystycznej barwie, producentem itd. W późniejszych latach, gdy zespół się rozpadł (potem wznowili działalność, ale już bez niego - a to wielka szkoda) muzyk był zaangażowany w mnóstwo projektów, których nie sposób wymienić, współpracował nawet z samym Leonardem Bernsteinem. W Stanach stał się "człowiekiem instytucją". W Polsce jest stosunkowo mało znany.


Fani ciut lżejszego rocka-progresywnego jednakże bardzo cenią debiut Ambrosii z 1975. Album został fenomenalnie wyprodukowany przez Freddiego Piro, a inżynierem dźwięku był sam Alan Parsons - nomen omen nominowany do nagrody Grammy za swój wkład. Szczęśliwi z powodu nagrywania pierwszej płyty sami muzycy również zaangażowali się w proces produkcji. Producent z rozbawieniem wspomina, że ich ambicja i dążenie do perfekcji było bliskie "histerii i obłędu" - pracowali na maksymalnych obrotach do oporu - szczególnie perfekcjonista David Pack. Jeden z nich miał paść wyczerpany pod konsoletą i śp. North grał z takim ogniem i oddaniem na organach, że zdarł palce do krwi w trakcie jednej ze swoich partii 😂. Uznawany za II oficera - basista i również niezły wokalista Joe Puerta z rozrzewnieniem wspominał okoliczności, gdy poznali Chrisa. Grał z jakimś prowincjonalnym zespołem, słabo oświetlony, palił papierosa, jego skromne głośniki były w czymś jakby "trumna", na organach była butelka wina, a jego ramiona masowała w trakcie gry jakaś zjawiskowa dziewczyna 😁. Puerta był pewny - że "... musimy mieć tego gościa w zespole...". Przez lata w drugiej połowie lat 70 był wymieniany w czołówce amerykańskich "multikeyboardzistów" (aż dziwne, że Blackmore nie zaprosił go do Rainbow - ale wtedy miał opinię osoby, z którą nie da się wytrzymać i muzycy ostrzegali się nawzajem przed nim). Nie tylko znakomicie grał na organach, ale był wrażliwym i czujnym pianistą, nie obce były mu również syntezatory. Talent wokalnym również się przydał. Obok pełnej rozmachu i szalenie pomysłowej warstwy instrumentalnej - to kto wie, czy wokale kwartetu stanowiły o jego największej sile. Śpiewał w chórkach nawet perkusista. Rzecz jasna głównym wokalistą był Pack, wspierany przez Puertę.

Doprecyzowanie i zdefiniowanie ich stylu potrafiło nastręczyć krytykom i fanom sporo problemów. Nieco na wyrost ich rytmiczne i melodyczne "łamańce" porównywano do Yes, Genesis i przystępniejszych Gentle Giant oraz z ich krajanami z Kansas. Na pewno jest w tym troszkę prawdy - lecz młodzi panowie wypracowali własny, naprawdę indywidualny styl. Trudno uczciwie w trakcie słuchania wskazać - że "tu mamy coś z tego zespołu, a tam z innego". To wszystko zostało ubrane w dość chwytliwe melodie i od samego początku sporo zostaje w głowie słuchacza. Wokalizy są tak perfekcyjne i przystępne, że aż człowiek ma ochotę (i to robi) do nich dołączyć. W późniejszych latach znacznie złagodzili brzmienie, pożegnali się z "udziwnieniami" art-rocka, stali bardziej "radio-friendly" i zaliczano ich do grup nurtu "soft-rocka" - lecz nadal pojawiały się śliczne piosenki jak jeden z moich ulubionych "How Much i Feel" (inny utwór o utraconej młodzieńczej miłości, na pomysł której Pack miał wpaść..... gdy szykował sobie kanapkę z dżemem i masłem orzechowym 😂). Na debiucie znalazł się jeden z ich największych (i pierwszych w ogóle) przebojów - jeden z tych "rozdzierających serce" - przykład na przeogromny talent Packa do pisania i wykonywania takich utworów - "Holdin` On To Yesterday". Pamiętam jak pracując na nocnej zmianie w zabytkowym pałacyku - nie raz go słuchałem. Mnóstwo ludzi odnajduje w nim swoje własne bolesne przeżycia i mnóstwo wylanych łez za utraconą nastoletnią miłością. To żadne "przesłodzone" czy "ckliwe" pitolenie - ale pełna siły i pasji rock-ballada. Gościnnie na skrzypcach zagrał klasyczny muzyk ze swojsko brzmiącym nazwiskiem - Daniel Kobialka 😁. Doprawdy "Holdin`" słyszałem już mnóstwo razy, ale za każdym razem działa na mnie tak samo. W środku David popisuje się całkiem zgrabną lekko "bluesującą" solówką na gitarze. O jego słabości do tego gatunku świadczyć może nieco autobiograficzny i autoironiczny w warstwie tekstowej oparty na dobrym rhythm&bluesowym akustycznym riffie "World Leave Me Alone" - w środku, mamy zaskakującą psychodeliczną wstawkę jakby z zupełnie innej beczki, a głos Packa jest nieziemsko przetworzony jakby przez leslie, flanger i Bóg wie co jeszcze, a lider śpiewa, że "... ludzie uważają go za marzyciela...". Kiedy indziej sam odpowiedzialny jest za wszystkie keyboardy z fortepianem i mellotronem na czele w nie mniej cudnym "Lover Arrive" - to 3 minuty o iście epickim rozmachu, że The Moody Blues, mogliby się sporo nauczyć.


Najbardziej progresywne pełne zmian nastroju (lecz z zadziwiającą logiką) oblicze zespołu i ich talent kompozytorski, instrumentalny i wokalny możemy podziwiać w "Nice, Nice, Very Nice" (opartym na wierszu Kurta Vonneguta, Jr.), "Time Waits for No One" (tu harmonie wokalne ocierają o wirtuozerię, ale kawałek to też przykład poczucia humoru chłopaków i ich dystansu do siebie - gdyż w środku po romantycznej części utwór przeradza się w radosną i szaloną "la fiestę", mamy mandoliny i okrzyki rozkręcającej się balangi, rytmiczne klaskanie itd. - czyste "kontrolowane" szaleństwo ) i "Make Us All Aware" (tu pierwiastków a la Gentle Giant czy Van Der Graaf mamy chyba najwięcej - a wokal Davida płynnie przechodzi w świdrujący uszy syntezator). Wśród innych ciekawostek należy wspomnieć o cytacie z "Jabberwocky" Lewisa Carrolla w "Mama Frog". Inwencja i młodzieńcza fantazja muzyków wydaje się nie mieć granic. Później już czegoś podobnego nie powtórzyli. Czasy się powoli zmieniały. Należy wspomnieć, że w ramach "rewanżu" panowie pojawili się jako muzycy sesyjni na debiucie Alan Parsons Project - "Tales of Mystery and Imagination". Nie wszyscy wiedzą, że za programowanie syntezatorów był odpowiedzialny młody James Newton Howard - później jeden z największych kompozytorów muzyki filmowej. Nieco psychodeliczną okładkę zaprojektował Eddie Douglas. Dla tych, którzy zetknęli się z Ambrosią dzięki późniejszym pogodnym pioseneczkom - debiut może być niezłym szokiem i przyjemną niespodzianką.
Załączniki
ambrosia.jpg
ambrosia.jpg (136.3 KiB) Przejrzano 119 razy
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ