Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Roxy Music

 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Jos
Guest





PostPosted: 12.04.2007, 12:08    Post subject: Roxy Music Quote selected Reply with quote

Roxy MusicLive At The Apollo [DVD],



Jakiś czas temu (2 miesiące) zamówiłem w Rockserwisie album koncertowy Roxy Music, prezentujący ostatnie regularne tour zespołu z roku 2001. Oczywiście do dnia dzisiejszego ta solidna firma jaką jest Rockserwis nie raczyła przysłać mi tego albumu, nie poinformowała mnie również o tym czy w ogóle jeszcze to zamówienie jest rozpatrywane, czy też nie. W takiej sytuacji postanowiłem kupić DVD pochodzące z tej samej trasy. Zestaw utworów nieco uboższy (o 2 kawałki), ale odpowiednik na CD jest zbiorem utworów z różnych koncertów, praktyka stosowana od dawna.
Niegdyś wspominałem, że nie lubię koncertów w których obok zespołu zasadniczego, występuje armia muzyków wynajętych. A i z taką armią mamy do czynienia w przypadku tego DVD. Jednak na usprawiedliwienie RM trzeba przytoczyć fakt, że trzon grupy opierał się na 4 muzykach od niemal zawsze. I niemal na każdej płycie towarzyszył tym muzykom inny skład wspomagający (m.in. rotacja: basistów, klawiszowców, muzyków grających na instrumentach perskucyjnych itp.). Zatem ogromny zespół jaki prezentuje się na tym niezwykłym koncercie nie może dziwić. Najważniejszymi muzykami w tym spektaklu niewątpliwie są: Bryan Ferry – wokal, instrumenty klawiszowe, harmonijka ustna; Phil Manzanera – gitary; Andy Mackay – saxofony i obój, Paul Thompson – perkusja. Co ważne oglądając ten koncert nie mamy przez chwilę cienia wątpliwości kto tu jest głównym aktorem przedstawienia, MacKay i Manzanera pokazują swoje umiejętności raz za razem. W skład zespołu uzupełniającego głównych artystów wchodzą następujący muzycy: Chris Spedding – gitara (gra niemal wyłącznie partie rytmiczne); Colin Good – fortepian; Zev Katz – gitara basowa; Lucy Wilkins – skrzypce, klawisze, szafa do miksowania; Julia Thornton – instrumenty perkusyjne, klawisze; oraz dwie panie w chórkach – Sarah Brown, Yanick Etienne.
Zestaw muzyków imponujący. A jak to wygląda w praktyce? Koncert zaczyna się mocnym uderzeniem od utworu Re-Make/Re-Model. Muszę przyznać, że nie przepadam za pierwszą płytą Roxy. Ale wszystkie utwory pochodzące z debiutu na żywo zyskują nowy blask. Re-Make jest tego najlepszym przykładem. Od razu wiemy, że nie mamy do czynienia z bandą emerytów chcących zbić kasę najmniejszym możliwym wysiłkiem. Widać, że każdy z muzyków wkłada w swój występ dużo serca i emocji. W końcówce pierwszego utworu każdy z muzyków ma swoje króciutkie okienko w którym niejako przedstawia się publiczności. Pozytywne wrażenie robi Lucy Wilkins, która obsługuje szafy (analogowe) niegdyś będące zabawkami Eno. Dźwięki generowane z tych szafek są iście kosmiczne i odjechane. Jeszcze lepsze wrażenie (tym razem wizualne) robi Julia Thornton, dosłownie nie można od niej oderwać wzroku, jest tak ładną kobietą Smile. Zespół po początkowym uderzeniu nie daje nam chwili oddechu i prezentuje Street Life. Kolejnym utworem jest Ladytron, również brzmiący wielokrotnie lepiej niż na debiucie, MacKay znacznie wydłuża klimatyczny wstęp odgrywany na oboju, a Manzanera w końcówce dosłownie zaczyna szaleć, przemienia się na chwilę niemal w Pete`a Townshenda z The Who i robi najróżniejsze rzeczy z gitarą. Warto zobaczyć ten zespół na DVD, Ferry śpiewa z niesamowitym zaangażowaniem, niemal wszystkie partie wyśpiewuje z zamkniętymi oczami. Ważną rzeczą o której nie wspomniałem na początku jest elegancja zespołu. Każdy jest odstawiony jak na najważniejszą w życiu uroczystość. Po trzech tak mocnych ciosach myślałem, że zespół da nieco „odpocząć”, ale kolejny kawałek to While My Heart Is Still Beating – czyli jeden z najwspanialszych utworów z płyty Avalon. Solówka Manzanery niemal wyciska łzy, czyste piękno. Każdy utwór zyskuje na tym koncercie, każdy brzmi pełniej, bardziej bogato, w każdym są jakieś nowe solówki, aranże. Czy może coś jeszcze zaskoczyć? Pewnie, że tak. To dopiero początek. Kolejny utwór to Out Of The Blue. Nie ma takiej szaleńczej mocy jak wersja z płyty koncertowej Viva!, ale i tak jest wspaniale zagrany. Solówka którą odgrywa na skrzypcach Lucy Wilkins, jest niemal nuta w nutę taka sama jak na płycie, ale to nie zarzut. Gdyż wersja z płyty jest wersją doskonałą. Koncert, atmosfera, radość grania widoczna na twarzach muzyków sprawia, że koncert ten ogląda się z wielką radością. Chwilę po Out Of The Blue pojawiają się dźwięki fortepianu, to piękna introdukcja do Song For Europe, które brzmi wyśmienicie. Bardzo przejmująco i dołująco, ten utwór ma niesamowitą potęgę. Kiedyś musiał przyjść ten moment, moment w którym kolejny utwór będzie gorszy od poprzednich, i w tym wypadku tak jest z My Only Love, wersja dobra, ale sam utwór nie należy do moich ulubionych. In Every Dream Home a Heartache znów wynosi emocje słuchacza na najwyższy poziom. Roxy Music jest mistrzem w zawieraniu tak wielu emocji, i emocji tak różnych, w tak krótkich utworach. Czego dowodem jest właśnie In Every, pierwsza część utworu stonowana, niemal ascetyczna a jednak tak uzależniająca, przechodzi wraz ze słowami But You Blew My Mind, wykrzyczanymi z całą salą, w szaleńczą i wspaniale długą solówkę Manzanery. A to wszystko upchnięte w zaledwie 6 minutach. Oh Yeah! jest kolejnym utworem na płycie, kawałek ten nie należy do moich ulubionych, choć jest odegrany bardzo porządnie, i znacznie różni się od wersji studyjnej (trwa niemal 9 minut). Na szczęście zaraz po nim przychodzi szaleńcza wersja Both Ends Burning, to co się dzieje w sferze muzycznej można opisać jednym słowem – miód. MacKay i Manzanera potwierdzają swoimi solówkami, że należą do grupy muzyków o wybitnych umiejętnościach. W czasie tego utworu za muzykami na podwyższeniu pojawiają się 4 skąpo odziane tancerki, które równo wywijają różne taneczne ewolucje. Miły to obrazek i cieszący oko, choć nie ma co ukrywać, że nieco kiczowaty. Po dużej dawce energii i szybkim utworze czas zatopić się w cudownych brzmieniach fortepianu, saxofonu sopranowego i skrzypiec. To bardzo udana, bardzo wzruszająca wersja Tary, rozciągnięta do 3 minut. Mother Of Peral to kolejny utwór na setliście koncertu. Pierwsza część dynamiczna niestety trochę odstaje od oryginału, a to za sprawą nieco gorszych chórków, a właściwie realizatora dźwięku, który spierniczył sprawę i na początku w tych chóralnych zaśpiewach niemal nie słychać Ferry`ego. Dobrze, że choć zespół w tym czadowym wstępie brzmi selektywnie i że Manzanera zaserwował kolejną soczystą solówkę. W spokojniejszej części utworu już wszystko brzmi cacy. Avalon i Dance Away to kolejne utwory. Nie będę się nich rozpisywał, a to z prozaicznego względu, za bardzo za nimi nie przepadam. Z chęcią pozbyłbym się dwóch wcześniejszych utworów na rzecz Bogus Mana. Jealous Guy, kolejny utwór, zabrzmiał znacznie lepiej niż wersja oryginalna Lennona. Bardzo ładną solówką popisał się w tym utworze MacKay. Zaraz po tym wzruszającym utworze Roxy znów uderza z pełną siłą w utworze Editions Of You. Wspaniały, wspaniały kawałek i znów wszystko dzieje się w czasie tylko kilku minut. Najciekawsze jest to, że publiczność chyba najbardziej żywiołowo reaguje na kawałki pochodzące właśnie z For Your Pleasure, a obawiałem się, że oklaskiwane będą tylko te bardziej popowe dzieła. Jako ostatni utwór przed bisami Roxy zaproponowało Virginię Plain, pierwszy hit, dzięki któremu stali się popularni. Podczas Love Is The Drug, pierwszego bisu, wchodzą na scenę tancerki (te same które wyginały się w rytm Both Ends Burning) tyle, że tym razem wystrojone w różne efektowne pióra, wyglądają jakby zostały wyrwane z rewii. Prezentują swoje kobiece walory w różnych interesujących układach choreograficznych. Do The Strand znów daje czadu aż miło, i choć widać zmęczenie muzyków nikt tu się nie oszczędza. Jako ostatni zagrany został utwór For Your Pleasure, i muszę napisać, to było mistrzowskie posunięcie. Na początku 4 tancerki powoli schodzą ze sceny. Tak, że możemy skupić się już wyłącznie na muzykach. Ferry śpiewa niemal wypruwając swoją duszę. I zaraz po części regularnej, gdy zaczyna się ta niesamowicie hipnotyzująca część instrumentalna schodzi ze sceny przy burzy oklasków. Pozdrawia z uśmiechem publiczność, nisko kłania się. Pozostają już tylko sami muzycy bez lidera. Panie w chórku ładnie powtarzają motyw Tara, a zespół gra tą hipnotyzującą część. Bardzo ciekawym pomysłem, wręcz rewelacyjnym jest to, że poszczególni muzycy (bądź po zaprezentowaniu krótkiej solówki, bądź nie) schodzą ze sceny pojedynczo, żegnając się z publicznością. Na scenie zostaje coraz mniejsza liczba muzyków i ten, powodujący ciarki na plecach, motyw staje się coraz uboższy aż do momentu gdy scenę opuszcza pianista, odgrywając ostatnie dźwięki koncertu. Bardzo wzruszające zakończenie. Trwające około 4-5 minut, wszak na scenie grał spory zespół.

Powyższe wydawnictwo jest jednym z najlepszych koncertów jakie widziałem w formacie DVD. Tym bardziej warto się nim zainteresować, że kosztuje niecałe 50 zł. Szczerze polecam.

Pzdr
Jos
Back to top
Maciek
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 4442
Location: Dolný Kubín / Gliwice

PostPosted: 02.09.2016, 23:26    Post subject: Quote selected Reply with quote

Roxy music na szczycie:

https://www.youtube.com/watch?v=hlPJYXVvimQ
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
remaster


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2328

PostPosted: 27.02.2017, 16:31    Post subject: Quote selected Reply with quote

jay.dee wrote:
Okechukwu wrote:
Roxy była bardziej nowatorska niż Camel. Co nie zmienia faktu, że jeśliby zdjąć z niej ten cały frapujący aranżacyjno- brzmieniowo-tekstowy sztafaż i zostawić sam nagi szkielet (czyli np. utwór do zagrania na pianinku solo), to są to rzeczy bez porównania prostsze niż u Wielbłąda

Tu myślę, że dużo zależy od tego, w jaki sposób ktoś zrobiłby transkrypcję, bo ów "sztafaż" można również przełożyć na struktury rytmiczne i harmoniczne, a wówczas całość nie będzie tak łatwa do zagrania. Transkrybowanie partii solowych czy głównej melodii wokalnej nie oddaje esencji w gęsto aranżowanej muzyce jaką jest rock, nawet jeśli posadzimy za klawiaturą Ricka Wakemana, żeby dołożył wszędzie swoje zwinne arpeggia.

A zresztą może po prostu puśćmy sobie Camela na żywo ze swojego najbardziej wirtuozerskiego jazz-rockowego okresu, powiedzmy takie Skylines:

https://www.youtube.com/watch?v=5ADW5aJfY7U

i zestawmy to z wirtuozerskim, jak na Roxy Music, Out of the Blue, również na żywo:

https://www.youtube.com/watch?v=ld6eeT_WzQc

Choć rytmicznie Camel brzmi tu zwinniej (czy jednak bardziej interesująco?), główna to zasługa Richarda Sinclaira, to z jego instrumentalnego(!) utworu wieje harmoniczną i aranżacyjną stagnacją i nudą, podczas gdy kawałek Roxy Music wciąga dynamicznie zagranymi repryzami głównych tematów w kalejdoskopowo zmieniających się aranżach. Oczywiście są to moje subiektywne odczucia - a Ty jak to słyszysz?



Kurcze, zapomniałem się odnieść do Twojego postu - przepraszam. Myślę, że warto przenieść tę dyskusję do tematu dotyczącego bezpośrednio z Roxy. Roxy wypada w Out of the Blues bardzo ciekawie (choć akurat sam utwór nie należy do moich ulubionych), z tym że wirtuozowski w klasycznym znaczeniu tego słowa jest tu tylko Jobson. Reszta, choć interesująco, gra prosto. Dla mnie najciekawszym numerem na "Country Life" jest "Bitter-Sweet" - słychać w nim to nieszablonowe podejście Roxy do przebojowych piosenek - są ostre dysonanse w refrenie, oryginalna konstrukcja, bardzo udatne nawiązanie do atmosfery niemieckich kabaretów z lat 30. I znowu - jest to muzyka bardzo kreatywna i erudycyjna, ale nie popisowa w sensie instrumentalnym.


Nie sądzę natomiast, żeby numer Camela z "Raindances" był najbardziej reprezentatywnym przykładem ich kunsztu instrumentalnego. Tak mogłoby się wydawać w teorii, bo zbliżyli się na niej do fusion ,ale też stracili sporo ze swoich charakterystycznych cech i - jak słusznie zauważyłeś - popadli w schematyzm. Ja bym podał raczej jako przykład wirtuozerii Wielbłąda np. "Lunar Sea" - tam jest już dużo kombinowania z metrum, harmonia jest bogatsza niż na wcześniejszych płytach, a jednocześnie muzyka zachowuje cechy klasycznego Camela z "Gęsi" i "Miraży".
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
jay.dee
kaseta "metalówka"


Joined: 15 Aug 2016
Posts: 293
Location: Barcelona

PostPosted: 27.02.2017, 23:25    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:
Dla mnie najciekawszym numerem na "Country Life" jest "Bitter-Sweet" - słychać w nim to nieszablonowe podejście Roxy do przebojowych piosenek - są ostre dysonanse w refrenie, oryginalna konstrukcja, bardzo udatne nawiązanie do atmosfery niemieckich kabaretów z lat 30. I znowu - jest to muzyka bardzo kreatywna i erudycyjna, ale nie popisowa w sensie instrumentalnym.

Dla mnie cała ich dyskografia przed pierwszym rozpadem to istny sznur pereł, choć mam też sporą słabość do ich bardziej popowej inkarnacji po reaktywacji pod koniec lat 70.

Okechukwu wrote:
Ja bym podał raczej jako przykład wirtuozerii Wielbłąda np. "Lunar Sea" - tam jest już dużo kombinowania z metrum, harmonia jest bogatsza niż na wcześniejszych płytach, a jednocześnie muzyka zachowuje cechy klasycznego Camela z "Gęsi" i "Miraży".

Pełna zgoda, to jeden z ich najciekawszych harmonicznie i wykonawczo numerów. Uwielbiam wersję z Live Record, napędzaną przez bas Sinclaira, ze świetnymi solami Latimera i Bardensa.

Niestety moim zdaniem nie jest to zbyt typowa dla nich twórczość - zespół zazwyczaj preferował prostsze harmonie, wolno rozwijające się i z dużą ilością repetycji. Nieco żałuję, że nie zbaczali częściej w kierunku bardziej riffowej estetyki (jak choćby na dżemowym God of Light, czy Freefall) która wynagrodziłaby mi te mankamenty większą dynamiką w warstwie rytmicznej. Bo niestety poza "Snow Goose" (a i tu przede wszystkim koncertowa wersja z orkiestrą, która bardzo wzbogaca brzmienie) Camel to dla mnie zespół bardzo nierówny, w którym nie dostrzegam owej kompozytorskiej maestrii, którą jakoby miałby górować nad Roxy Music.

A co do wykonawczego warsztatu, to jak wcześniej pisałem - oba zespoły miały w składzie muzyków, którzy potrafili grać, choć ciągle będę się upierać, że w krótkich partiach (przerywnikach? ozdobnikach?) solowych Roxy Music miał często więcej ciekawego do powiedzenia niż Camel w swoich długaśnych, zazwyczaj mocno statycznych harmonicznie, improwizacjach (i tym samym wyłączam przydługawą koncertową wersję Arubaluba zamykającą ich składankę koncertową z BBC, którą puściłem sobie dla odświeżenia pamięci).
Back to top
View user's profile Send private message
kośmin
maxi-singel analogowy


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 630

PostPosted: 28.02.2017, 20:20    Post subject: Quote selected Reply with quote

jay.dee wrote:
Niestety moim zdaniem nie jest to zbyt typowa dla nich twórczość - zespół zazwyczaj preferował prostsze harmonie, wolno rozwijające się i z dużą ilością repetycji


bo raczej w Camel chodzi o pewien klimat, a nie nie wiadomo jak złożone utwory
Back to top
View user's profile Send private message
jay.dee
kaseta "metalówka"


Joined: 15 Aug 2016
Posts: 293
Location: Barcelona

PostPosted: 28.02.2017, 22:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

kośmin wrote:
bo raczej w Camel chodzi o pewien klimat, a nie nie wiadomo jak złożone utwory

Zgoda, jednak zagubiony tu został pierwotny kontekst naszej dyskusji, w którym spór toczył się, czy muzyka Roxy Music była "technicznie" mało wyrafinowana i przywodząca na myśl ówczesne listy przebojów, czemu oponowałem przywodząc za przykład Camel i Supertramp, które moim zdaniem prezentowały zazwyczaj podobny stopień muzycznej złożoności (przy jednoczesnym mniejszym wyrafinowaniu aranżacyjnym), a z owymi listami się nie kojarzyły (w tamtym okresie).

http://www.rockjazz.pl/viewtopic.php?p=180614&highlight=roxy+music#180614

A jako ciekawostka przearanżowana wersja wspomnianego wyżej "Bitter Sweet", nagrana na żywo przez Ferry'ego z orkiestrą (ciekawe skąd to pochodzi):

https://www.youtube.com/watch?v=wN38ZIcF44I
Back to top
View user's profile Send private message
kośmin
maxi-singel analogowy


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 630

PostPosted: 01.03.2017, 19:29    Post subject: Quote selected Reply with quote

jay.dee wrote:
Zgoda, jednak zagubiony tu został pierwotny kontekst naszej dyskusji, w którym spór toczył się, czy muzyka Roxy Music była "technicznie" mało wyrafinowana


kiedyś się prześcigałem w mówieniu który gitarzysta lepiej grał technicznie, albo który pałker szybciej grał
po latach się śmieję z takich rzeczy - to dzienne dyskusje, kto szybszy itd.
nie o to chodzi w muzyce

i Camel i Roxy Music są warte słuchania
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 15909
Location: Lesko

PostPosted: 01.03.2017, 21:40    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ale jakby się nie patrzec to wieksze znaczenie w dziejach muzyki rozrywkowej mieli The Roxys, a nie Camel.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
kośmin
maxi-singel analogowy


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 630

PostPosted: 02.03.2017, 22:45    Post subject: Quote selected Reply with quote

WOJTEKK wrote:
Ale jakby się nie patrzec to wieksze znaczenie w dziejach muzyki rozrywkowej mieli The Roxys, a nie Camel.


tak, ale co w związku z tym? mam przesunąć płyty na półce wg hierarchii? Smile
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 15909
Location: Lesko

PostPosted: 02.03.2017, 22:51    Post subject: Quote selected Reply with quote

To Ci się pomerda w koncu - u mnie na półce nie ma hierarchii, jest kolejność alfabetyczna.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 2 Hours
Page 1 of 1

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group