Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miles Davis
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
B.J.
box


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 9134

PostWysłany: 14.02.2019, 12:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Subiektywnie:
Ascenseur pour l'Échafaud
In A Silent Way
Bitches Brew
_________________
In p[er]ſecutione. extrema S.R.E. ſedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1418

PostWysłany: 14.02.2019, 12:41    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Heartbreaker napisał:
Czy mógłby mi ktoś polecić ze trzy tytuły Davisa? Chciałbym się trochę zanurzyć w jego muzyce. Dodam, że na półce mam tylko Kind of Blue Embarassed


Wydaje mi się, że kiedyś już to wklejałem? Sprawa nie jest prosta.

No więc tak:
Każdy kto choć trochę chce się interesować muzyką musi znać cztery płyty:

- Kind Of Blue
- In A Silent Way
- Bitches Brew
- Dark Magus


Cztery kluczowe dla jazzu i dla muzyki w ogóle płyty.

A dalej zaczyna się problem, bo w zasadzie wszystkie płyty Davisa są 5/5. To tak jakby znać Larks Tongues a odpuścić sobie Red. Więc jeśli chcesz poznać Davisa to niestety należy dobrze znać wszystkie, które wymieniam poniżej:

Klasyczny jazz:

Kind Of Blue 1959
Sketches Of Spain 1960 (przy czym to bardziej muzyka klasyczna niż jazz)
Someday My Prince Will Come 1961 (świetny album, a niedoceniany, bliźniak Kind Of Blue, jeśli KoB to 5++, to SMPWC jest tylko 5+)

Second Great Quintet (klasyczny jazz, ale już pewnymi nowoczesnymi naleciałościami, ważne dlatego, że grali tu najlepsi muzycy jazzowi jacy w ogóle istnieli w jednym składzie):

E.S.P. 1965
Miles Smiles 1967
Sorcerer 1967
Nefertiti 1967
Miles In the Sky 1968
Filles de Kilimanjaro 1968

Nagrania SGQ wymienione powyżej, wszystkie są moim zdaniem 5/5, a ich ocena i ewentualne polubienie wynika z osobistych preferencji, pory roku, itp. zwykle jednak jako najlepsze uznaje się Miles Smiles, Miles in The Sky i Filles de...

Okres elektryczny (jazzrock, Fusion):


In a Silent Way 1969
Bitches Brew 1970
Jack Johnson 1971
Live_Evil 1971
On The Corner 1972
Big Fun 1974
Get Up With It 1974



Niestety z okresu elektrycznego należy znać wszystko, gdyż na każdej z tych płyt znajdują się rzeczy całkowicie nieprawdopodobne, najważniejsze jest jednak In a Silent Way i Bitches Brew, a najbardziej melodyjna Jack Johnson. On the corner jest ciężkie, ale jak zatrybisz to już ciężko się uwolnić. Ostatni kawałek "Helen Butte/Mr. Freedom X" polecam na słuchawkach posłuchać, to jest całkowity odjazd.

Moim zdaniem lata 80 można sobie całkowicie odpuścić. Jeśli już trzeba to polecam We Want Miles oraz dwie pierwsze płyty studyjne. Jeszcze Aura jest w miarę.

Z koncertów (wskazuję tylko elektryczne) należy znać w zasadzie wszystkie:
Miles Davis at Fillmore: Live at the Fillmore East 1970 **
Black Beauty: Live at the Fillmore West 1973 *
In Concert 1973
Agharta 1975 ***
Pangaea 1976
Dark Magus 1977 ***
We Want Miles 1982 *
Live at the Fillmore East, March 7, 1970: It's About That Time 2001 ***
Bitches Brew Live 2011 **

Przy czym * oznaczyłem te moim zdaniem najlepsze odpowiednio stopniując ilość gwiazdeczek.
Zacznij od Dark Magus, potem napierniczaj Aghartę, potem Live At Fillmore 7 march, wszystkie trzy mają po trzy gwiazdki

Uważam, że Milesa należy poznać wszystko od Kind Of Blue do We Want Miles + wszystkie wydawnictwa koncertowe zarejestrowane w latach 1969 - 1975. Wszystko co jest przed Kind of Blue to taki dość archaiczny jazz, który tylko może odrzucić od tego typu muzyki. Moim zdaniem zdecydowanie omijać (a niestety sporo tego leży w sklepach), tak samo jak i popjazz Davisa z lat 80.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Duch 1532
remaster


Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 2476
Skąd: Breslau, Schmiedefeld

PostWysłany: 14.02.2019, 12:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mnie, prostemu, Jack Johnson w zupełności wystarcza Cool
_________________
Albatros to ptak z rodziny diomedeidæ, z rzędu rurkonosych. Występuje 14 gatunków albatrosa. Największy z nich, albatros wędrowny, osiąga rozpiętość skrzydeł do trzech i pół metra. Strzeżcie się albatrosów, Dinozaury!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1418

PostWysłany: 14.02.2019, 12:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przetrawienie Davisa to jest robota na lata, wiadomo, że ciężko na raz poznać wszystkie płyty. Może warto spróbować poszczególne utwory (ja je wszystkie polecam słuchać na słuchawkach albo w całkowitym skupieniu przy zgaszonym świetle). Np. zrobić sobie taki zestaw "Young Persons Guide to Davis":

„Shhh/Peaceful”
"In a Silent Way/It's About That Time”

z In A Silent Way

"Miles Runs The Voodoo Down"

z Bitches Brew

"Right Off"

z Jack Johson

"What I Say"
z Live-Evil

"Helen Butte/Mr. Freedom X"
z On the Corner

"Lonely Fire" - bardzo magiczny utwór

z Big Fun

"He Loved Him Madly" - ambient jakich mało Smile

z Get Up with It

"Prelude"
"Maiysha"

z Agharty

"Moja (Part 1)"
"Nne (Part 2)"

z Dark Magusa

te cztery ostatnie to jedne z najbardziej rozrywkowych utworów w rocku progresywnym, polecam do auta!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Heartbreaker
singel analogowy


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 363

PostWysłany: 14.02.2019, 19:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O kur.. de.
Dziękuję Panowie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 14.02.2019, 19:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Panowie mnie ubiegli, ale może tak na szybko trzy tytuły dla osoby, która zna tylko Kind Of Blue:

Someday My Prince Will Come - jak wspomniano - bardzo podobne do Kind Of Blue
Miles Smiles - moim zdaniem najlepsza płyta z okresu Drugiego Kwintetu.
A Tribute To Jack Johnson - bo najbardziej rockowa z dyskografii Milesa.
... a potem już pójdzie cała reszta Wink
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2105
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.02.2019, 09:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Może kilku "majlsowym purystom" podpadnę - ale moim zdaniem dla kogoś nieosłuchanego - elektryczne albumy Davisa mogą wystraszyć lub wydać kompletnie niezrozumiałe - nie jestem w tym odosobniony - np Yanina Iwański też pierwsze skojarzenie po wstępnej lekturze Brew powiedział wprost "bełkot".

Od siebie bym na początek zaserwował wczesną "św. czwórcę" - czyli Cookin`, Relaxin, Workin & Steamin` - oraz fenomenalny i kultowy w pewnych kręgach ( np uwielbiał go śp. Grzegorz Ciechowski ) - Miles in Tokyo 1964 , koncertówka z Samem Riversem.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1418

PostWysłany: 19.02.2019, 10:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Inkwizytorze, może tak być. Do Davisa trzeba podchodzić ostrożnie, włączyć Bitches czy On The Corner, powiedzieć, że bezsens, ale wrócić po miesiącu, dwóch, spróbować znowu, nie przekreślać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2105
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.02.2019, 10:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie jest to kwestia "automatycznego skreślania" lub "usztywniania się" Very Happy , bardziej mi chodziło - że pierwszy kontakt lub wejście na orbitę pewnego artysty jest szalenie ważny - dalsze osłuchiwanie się czy oswajanie to już inna sprawa. Pominąłem fakt, iż później sam Yanina przekonał do elektrycznego Milesa - choć bardziej jak wspomina fascynowały go mniej znane z tego okresu kompozycje jak np Lonely Fire. Mnie ogarnięcie i zrozumienie okresu od Brew do Pangea/Agharta zajęło sporo czasu i generalnie rzadziej do niego sięgam - wystrzegałbym się jak ognia twierdzeń "że to muzyka dla każdego" - absolutnie nie, McLaughlin po latach wspominał, że nawet dla niego za dużo tam było abstrakcji. Dla wielu to może być nazbyt przytłaczająca i niezrozumiała twórczość - podobnie jak z późnym Coltranem - tu również wolę jego wcześniejsze rzeczy. Dla mnie najbardziej liczy się Miles "liryk" - lecz niczego nie narzucam, tak czuję Wink . Wczesne krążki Davisa dla Prestige - nie mieszczą w kategorii "trudnego" lub "swobodniejszego" jazzu - to przystępny, dobry stary jazz ( wiele w nim lekkości, gracji i melodyjności ). Drugi Wielki Kwintet z Shorterem jest dla mnie często nazbyt "free" i przeintelektualizowany, lata 70 są dla mnie za mroczne i za wiele w tej twórczości negatywnych emocji.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
RoryGallagher
maxi-singel analogowy


Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 587
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: 19.02.2019, 11:27    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Porwanie się od razu na "Bitches Brew", "On the Corner" czy koncerty z lat 70. to faktycznie nienajlepszy pomysł, bo te albumy mogą przytłoczyć słuchacza. Z drugiej strony - to wybitne dzieła, które naprawdę warto znać i spróbować docenić.

Ale już "Miles in the Sky", "In a Silent Way" i "Jack Johnson" są całkiem przystępne. Słuchacze jazzowi mogą po nie sięgnąć w takiej kolejności, jak je wymieniłem (chronologicznej), a słuchacze rockowi w odwrotnej. I raczej nie poczują się tą muzyką przytłoczeni, choć raczej będą potrzebować kilku przesłuchań, by ją docenić. I te albumy bardzo dobrze przygotują ich do wejścia w te trudniejsze wydawnictwa Davisa z elektrycznego okresu.

Akustycznego Milesa z lat 1957-67 oczywiście też warto/należy znać. Ja szczególnie cenię "Kind of Blue" (czołówka albumów wszech czasów) i dokonania Drugiego Wielkiego Kwintetu.
_________________
Recenzje | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2105
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.02.2019, 12:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Każdy musi znaleźć czy "ustrzelić" swojego Davisa - niekiedy jakiś album wynosimy na prywatny ołtarz nie tyle z racji muzyki ale emocji czy wspomnień z nim związanych - odnajdziemy w nim coś tylko dla nas magicznego i już, tak zostaje na zawsze. W jakimś obszernym opracowaniu w Jazz Forum - Ptaszyn wskazywał, iż dla niego takim absolutnym szczytem i krążkiem wszech czasów jest Miles Ahead ( podobnie jak dla Herbie Hancocka ), Tony Williams wskazywał na Milestones , śp. Ian Wallece - że zakochany był beznadziejnie i na bezludną wyspę zabrałby tylko - Four & More.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 19.02.2019, 12:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Gdy byłem studentem, kolega-jazzman w ramach przekonywania do jazzu pożyczył mi na kasecie Bitches Brew - bo dla niego to takie "rockowe". Dla mnie wtedy był to ciężkostrawny jazz - gęsto od improwizacji, kakofonia - gdzie tu rock? Za to w radiu usłyszałem w owym czasie po raz pierwszy A Tribute To Jack Johnson i zacząłem polowania na tę płytę - niestety nie do końca zapamiętałem tytuł i pytałem się o płytę Milesa "A Tribute To Ktośtam" - sprzedawcy nie wiedzieli, o co chodzi. Pamiętam, że wtedy łatwiej mi wchodził zwykły, mainstreamowy jazz w stylu A Kind Of Blue niż fusion z Brew - wtedy dla mnie rock to był rock, a jazz - to jazz. Fusion to takie nie wiadomo co, nie dla mnie. A teraz... jakbym miał wybrać najlepszą płytę Milesa, to chyba właśnie Bitches Brew...
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 122

PostWysłany: 14.09.2019, 05:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

w 2010 Backside napisał:
Przy przesłuchiwaniu "On The Corner" polecam połączenie tego z czytaniem kto w którym momencie co gra . Dla mnie ten album jest sam w sobie fajny, ale jednak lepiej się słucha po lekturze, bo ten natłok dźwięków nagle staje się taki bardziej poukładany

o, to by był świetny pomysł! to znaczy dla mnie samo słuchanie jak najbardziej satysfakcjonujące, ale skoro już line-up taki rozdęty, to fajnie byłoby wiedzieć, co tam w trawie piszczy - powiedzmy, że muzycznie nie ma to większego znaczenia, ale dodałoby całości aspektu społecznego Wink

Ma ktoś namiar na rozpiskę co kto kiedy?

Jest to super płyta w ogóle, w sensie ulicznym - w niezwykły sposób środkami czysto muzycznymi osiągnęli prawdziwy efekt zgiełku i pstrokatości wielkiej metropolii. Nie byłem nigdy w Nowym Jorku, ale jakoś tak to sobie wyobrażam.

Przejrzałem też cały ten wątek i - nie żeby mnie to jakoś zdziwiło... - piszecie tu o wielu bardzo płytach, natomiast moje dwie ulubione pojawiają się dopiero tu na ostatniej stronie w postaci swojego tytułu, na listach rekomendacji, i tyle...

Monstrualny Talerz napisał:
Sketches Of Spain 1960 (przy czym to bardziej muzyka klasyczna niż jazz)


B.J. napisał:
Ascenseur pour l'Échafaud

_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Heartbreaker
singel analogowy


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 363

PostWysłany: 04.10.2019, 15:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kolejny miesiąc po kawałeczku rozkminiam Davisa.
Na przekór radom przygodę zacząłem od Bitches Brew. No i powiem Wam, że po pierwszym razie nie wiedziałem, w którą stronę do kuchni.
Później poznałem Sketches of Spain, Miles Smiles, Jack Johnson, On the Corner, Someday My Prince Will Come, Quiet Nights, Sorcerer, In a Silent Way. Z koncertówek tylko Dark Magus.

I tak Kind of Blue nie stoi już samotnie. Obok niej na półce mam In a Silent Way (klasa), Someday My Prince Will Come (ależ to jest urocza muzyka) oraz... Bitches Brew. Przegryzałem ją tyle razy i za każdym wsiąkałem coraz bardziej. Aż wsiąkłem po uszy.
Właściwie na każdej z przesłuchanych płyt znajduję coś frapującego, ale następną, która wskoczy na półkę będzie Jack Johnson.

Ciągle mocuję się z Magusem. Ależ to kloc!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11104
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 07.10.2019, 09:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A, tak gwoli ostrzeżenia, niech was ręka boska broni przed dobrowolnym wydawaniem pieniędzy na "Rubberband", bo to niestety jest rzadkiej urody gówno. Nie dość, że materiał pierwotny był, łagodnie ujmując, mocno przeciętny, to jeszcze mamy "nowoczesną" produkcję i gości specjalnych. Zamiast do sklepów, powinno to było od razu trafić do Bakutilu.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Następny
Strona 12 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group