Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przy muzyce o filmie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 149, 150, 151, 152, 153  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6448

PostWysłany: 01.01.2020, 19:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Hej, ale Talerz tam z winkiem napisał, nie?


Tak, napisał z winkiem i gdyby to dotyczyło kogoś innego to przyjąłbym to za dobrą monetę. Może jestem już przewrażliwiony, ale wielokrotnie obserwowałem jak próbuje jątrzyć wybierając "kontrowersyjne" tematy i pisząc o nich w taki sposób, żeby ktoś zareagował. Dlatego teraz wprost zapytałem, jakie są jego intencje.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11217
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 02.01.2020, 09:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
MÓJ SĄSIAD TOTORO

Wielbię całą twórczość Studia Ghibli, ale na punkcie Totoro mam absolutnego pierdolca - w historii kinematografii nikt nigdy nie nakręcił filmu, który byłby podobnym mądrze bezpretensjonalnym rozjaśniaczem nastroju. Można go stosować w terapiach depresji - pewnie dlatego, że gdyby każdy miał takiego puchatego przytulaka składającego się w 50% z futra i uśmiechu a w 50% z optymizmu, świat byłby cudownym miejscem.

A swoją drogą wielkość Studia Ghibli można podsumować tak, że w 1988 roku wypuścili cudownie optymistycznego "Totoro" i film, który psychicznie rozrywa na kawałeczki, czyli potwornie smutny antywojenny "Grobowiec świetlików" (oglądałem póki co raz, dekadę temu i wciąż nie jestem gotowy psychicznie na powtórkę). I oba te filmy wyszły spod pióra Miyazakiego.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6448

PostWysłany: 02.01.2020, 10:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wreszcie obejrzałem "Irlandczyka" - fakt, długi, ale bez przesady - "Kasyno" trwało prawie 3 godz. a "Dawno temu w Ameryce" prawie 4 godz. i jakoś nikt nie narzekał. Wbrew pozorom nie jest to też tak do końca powtórka z gangsterskiego kina Scorsese. Trochę inaczej są tu rozłożone akcenty. Gangsterzy są tu tylko elementem większego układu - struktur władzy, organizacji związkowych, całej sieci powiązań, która tylko w niewielkiej części jest nielegalna. Politycy chętnie korzystają z ich usług, a sami też są przez nich wykorzystywani. Z tej perspektywy uważam ten film za ciekawy, do tego zawsze miło zobaczyć na ekranie Roberta DeNiro, Ala Pacino czy Joe'ego Pesci.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
kaseta "metalówka"


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 273

PostWysłany: 02.01.2020, 17:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
"16 Reasons why we love Mulholland Drive"
"16 Reasons dlaczego Mulholland Drive jest gorszy od Zagubionej autostrady"


Nie widzę sprzeczności. Smile Kocham "Mulholland Drive", ale uważam, że "Zagubiona autostrada" jest lepsza (choć obiektywnie rzecz biorąc raczej gorsza).

A propos anime - polecam "Perfect Blue". Filmem tym inspirowali się David Lynch, przy tworzeniu "Mulholland Drive" właśnie, oraz Darren Aronofsky, kręcąc "Czarnego Łabędzia". Ten drugi reżyser wprawdzie temu zaprzecza, ale z drugiej strony bez wątpienia był pod silnym wpływem obrazu Satoshiego Kona - w 2001 roku wykupił prawa do "Perfect Blue", a słynna scena w wannie w "Requiem dla snu" jest kopią jednej ze scen z tego anime.

Z innych spraw: Crazy, fajne to filmowe podsumowanie roku! Sam planowałem zrobić filmowe podsumowanie dekady, ale lenistwo wzięło górę...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
singel analogowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 400

PostWysłany: 02.01.2020, 22:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tarkus napisał:
Wielbię całą twórczość Studia Ghibli, ale na punkcie Totoro mam absolutnego pierdolca - w historii kinematografii nikt nigdy nie nakręcił filmu, który byłby podobnym mądrze bezpretensjonalnym rozjaśniaczem nastroju. Można go stosować w terapiach depresji - pewnie dlatego, że gdyby każdy miał takiego puchatego przytulaka składającego się w 50% z futra i uśmiechu a w 50% z optymizmu, świat byłby cudownym miejscem.

Ale super Very Happy Very Happy Very Happy


Tarkus napisał:
A swoją drogą wielkość Studia Ghibli można podsumować tak, że w 1988 roku wypuścili cudownie optymistycznego "Totoro" i film, który psychicznie rozrywa na kawałeczki, czyli potwornie smutny antywojenny "Grobowiec świetlików" (oglądałem póki co raz, dekadę temu i wciąż nie jestem gotowy psychicznie na powtórkę). I oba te filmy wyszły spod pióra Miyazakiego.

Oj chyba nie? Grobowiec nie jest Miyazakiego i nie słyszałem o związkach, poza tym, że Studio Ghibli.
Ale pomijając metryczkę, to się w pełni zgadzam. Grobowiec świetlików uważam za najsmutniejszy film, jaki widziałem w życiu. I jeden z najlepszych. Na samą myśl o nim wszystko w środku mi zaczyna chodzić. Również do dziś nie odważyłem się na powtórkę. Ale chodzi za mną ta myśl, i chodzi!

Paweł, tego Perfect Blue nie znam zupełnie, mam nadzieję kiedyś poznać!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3873
Skąd: Kraków

PostWysłany: 02.01.2020, 22:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
Wreszcie obejrzałem "Irlandczyka" - fakt, długi, ale bez przesady - "Kasyno" trwało prawie 3 godz. a "Dawno temu w Ameryce" prawie 4 godz. i jakoś nikt nie narzekał. Wbrew pozorom nie jest to też tak do końca powtórka z gangsterskiego kina Scorsese. Trochę inaczej są tu rozłożone akcenty. Gangsterzy są tu tylko elementem większego układu - struktur władzy, organizacji związkowych, całej sieci powiązań, która tylko w niewielkiej części jest nielegalna. Politycy chętnie korzystają z ich usług, a sami też są przez nich wykorzystywani. Z tej perspektywy uważam ten film za ciekawy, do tego zawsze miło zobaczyć na ekranie Roberta DeNiro, Ala Pacino czy Joe'ego Pesci.


Również skusiłem się właśnie teraz na "Irlandczyka", którego zacząłem oglądać tuż przed końcem starego roku, a kontynuowałem już w roku bieżącym. Zgadzam się z powyższymi wrażeniami. Długość filmu wcale nie stanowi problemu, kiedy historia okazuje się wciągająca. Forma jej opowiadania trochę przypominała mi ostatni sezon "Detektywa" - akcja toczy się w różnych dekadach, obserwujemy przemiany głównych bohaterów i zmieniające się perspektywy. Oczywiście to wciąż stary, dobry Scorsese, który wrócił do swojego popisowego tematu, czyli mafijne porachunki i ewolucja przestępczego świata. Mocno zaskoczył mnie pomysł na odgrywanie postaci w młodszych wieku przez tych samych aktorów, tylko "odmłodzonych" za pomocą cyfrowych technologii - efekt ciekawy, choć wciąż niedoskonały i pewnie zatrudnienie innych aktorów dodałoby naturalności. Wiązałoby się to jednak ze znacznym ograniczeniem występów uznanych mistrzów, czyli tu też są minusy. Niezależnie od tych niuansów, "Irlandczyk" i tak wywiera dobre wrażenie: opowieść o powiązaniach mafii oraz związków osadzona została w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych, z właściwą dozą humoru i pewną dawką brutalności, która jednak nie zdominowała całej akcji.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3873
Skąd: Kraków

PostWysłany: 03.01.2020, 01:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeszcze raz o nowościach - kilka godzin temu byłem w kinie na puszczanym od niedawna filmie "Pan T." Krzyształowicza. To z pewnością nie jest film dla osób oczekujących klasycznej fabuły czy wiernego odtwarzania historycznej rzeczywistości Polski lat 50-tych. Trzeba mieć na uwadze fakt, który podkreślili twórcy, że dzieło nie jest oparte na niczyjej biografii, a zatem nie ma nic wspólnego choćby z postacią niejakiego Leopolda T. Głównym bohaterem filmu jest przeżywający kryzys twórczy, a bardziej kryzys niemocy wynikający z braku możliwości publikowania, pisarz zamieszkujący powojenną Warszawę. Większość pozostałych bohaterów to w sumie również literaci, nawet jeśli nie umieją pisać albo pełnią funkcje partyjne. Świetne zdjęcia, szarość i często stosowany półmrok towarzyszą widzom w odkrywaniu gęstej atmosfery powszechnej inwigilacji, która wpisuje się w absurdalność przedstawionej rzeczywistości. Stąd też co i rusz humorystyczne sytuacje: fikcja traktowana w kategoriach realnego zagrożenia, pierwszy sekretarz snujący wizję zakładania plantacji marihuany, hełm weterana sprzedawany do kompletu szczoteczek do zębów i wiele innych. Nie do każdego taki komizm trafia - wyczytałem w internetach, jak to niektórzy widzowie po seansach licytowali się, u kogo w kinie na sali pojawiały się salwy śmiechu, co miało dowodzić, że to dobry film, a u kogo oglądający przysypiali bądź wychodzili przed końcem (czyli gniot, a nie dzieło). Na dobrą sprawę takie licytacje to dobry materiał na odrębny skecz tudzież zabawną scenę, aczkolwiek to raczej nie w filmie przedstawiającym totalitarną, zdominowaną przez propagandę rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat. Krzyształowicz pokazał, że ukazanie jej absurdalności z innej perspektywy wciąż jest wykonalne i nie musimy wyłącznie wracać do Piwowskiego czy Barei.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11217
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 03.01.2020, 13:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Grobowiec nie jest Miyazakiego

Fakt, Takahaty. Wikipediowa notka o Ghibli ma osobliwy układ i gdy sprawdzałem, pomyliły mi się linijki Smile
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3873
Skąd: Kraków

PostWysłany: 07.01.2020, 00:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Opinia zawiera spoilery

Crazy napisał:
I to rzekłszy muszę powiedzieć, że Last Jedi mnie osobiście zachwycił i to trzykrotnie. Nie, dwukrotnie - po wyjściu z kina miałem pewne wątpliwości i niuchalem co nieco nosem. Po drugim razie w telewizji zrobiłem ŁOOOO! Very Happy, a po trzecim potwierdziłem sobie, że jak najbardziej!
Mogę się pospierać chyba kiedy indziej - bo właśnie spędziłem sporo czasu na zakładaniu wątku, a jestem w 1/3 Confused - natomiast co do w/wym zarzutów, to:

RoryGallagher napisał:
płytką w kwestii scenariusza rozrywką

wielkie kino może być rozrywką, czemu nie, i nie spodziewamy się wtedy scenariusza a la Manchester by the Sea raczej (vide stare Gwiezdne wojny, które jeżeli nie są dla kogoś wielkim kinem, to pozostańmy przy różnicy zdań), natomiast ja wcale nie uważam historii w Last Jedi za taką znowu płytką i wątek mentalnego linku Rey i Kylo Rena jest ab-so-lut-nie-su-per i takoż całe zakończenie, z Lukiem, którego nie ma, z iskrą, chłopiec z miotłą... e, uwielbiam ten film Very Happy

RoryGallagher napisał:
skrojoną pod oczekiwania fanów danej franczyzy

zdaje się, że tak średnio skrojoną, bo wszędzie słyszę i czytam, jaki to strasznie beznadziejny ten Last Jedi; na szczęście mam trochę znajomych i rodziny, którzy podzielają mój entuzjazm i nie muszę się przejmować Smile


Leptir napisał:
Oczywiście, że "Ostatni Jedi" w wielu momentach korzysta ze scenariusza "Imperium kontratakuje" - i tam gdzie to robi wyraźnie widać słabość tego filmu. Weźmy choćby wątek szkolenia i rozwoju rycerza Jedi na przykładzie Rey ("Ostatni Jedi") i Luke'a Skywalkera ("Imperium kontratakuje"). Szkolenie Luke'a przez Yodę było fascynującym procesem, nawet jeśli dość naiwnym psychologicznie, to jednak robiło wrażenie. Natomiast Rey najpierw długo traciła czas na odbijanie się od Skywalkera (choć widz doskonale zdawał sobie sprawę, że w końcu Luke zmięknie i da się przekonać - bo takie są schematy fabularne). W końcu Luke oczywiście zmiękł, szast-prast dwa razy machnęli mieczami świetlnymi i Rey już była "nauczona". W efekcie cała ta sekwencja była męcząca i niepotrzebna. No ale trzeba było szybko gonić bo gdzieś tam już było kilka innych wątków do wyjaśnienia. I to jest mój główny zarzut do tego filmu - za dużo postaci, za mało czasu poświęconego na zbudowanie każdej z nich - tak, żeby widz mógł je zrozumieć i się z nimi utożsamić (bądź nie). Do tego jechanie na wyświechtanych schematach bez ładu i składu - bo nawet te powtórzone schematy z "Imperium kontratakuje", gdyby je odpowiednio poprowadzić, to dałyby dużo lepsze efekty.


Zaintrygowany nieco opiniami o przedostatnich SW, obejrzałem wreszcie wczoraj "The Last Jedi" - pierwszy (i niewątpliwie ostatni) raz, bo 2 lata temu pominąłem ten film w swoich planach. Star Wars to nigdy nie było wielkie kino w rozumieniu artystycznym i w ogóle ten cykl do takiego miana nie pretendował, natomiast pierwsze dwie trylogie trzymały poziom solidnej rozrywki, dlatego wracam sobie do nich co jakiś czas. Początek trzeciej jeszcze rokował nie najgorzej: pomimo ewidentnej zrzynki, nawet wzbudzał sympatię i był w stanie zaciekawić. Niestety, "The Last Jedi" zawiódł mnie na całej linii.

Rzadko kiedy zdarza mi się oglądać film, podczas którego co pewien czas muszę sprawdzać ile jeszcze zostało do końca, bo mam już dosyć żenującego spektaklu zaserwowanego przez twórców, a tym razem właśnie tak było. Pomijając kilka elementów, które rzucają się w oczy od razu, takich jak chaos dominujący w całej akcji (można odnieść wrażenie, że scenariusza w ogóle nie ma), liczne nielogiczności (generalnie nie przepadam za analizowaniem filmów pod kątem logiki, zwłaszcza w sci-fi czy fantasy twórcy wymyślają sytuacje zupełnie nierealne i jeśli zachowują przy tym spójność wykreowanej rzeczywistości, to nie mam nic przeciwko) czy znaczną dawkę politpoprawności (obecnie norma, to już jest taka plaga naszych czasów i trzeba się z tym pogodzić). Lista innych zarzutów jest długa, więc ograniczę się do kilku:
- wykreowanie płytkich oraz niezwykle irytujących postaci w gronie bohaterów pozytywnych. Sam zabieg sprawienia, żeby widz źle życzył pozytywnym bohaterom jest całkiem interesujący, bywał w kinie oraz TV używany niejednokrotnie, natomiast nie sądzę, aby tutaj twórcy zrobili tak celowo - to raczej nieszczęśliwy przypadek...;
- rozciąganie wątków pobocznych, które niczemu nie służą;
- duch Yody spalający drzewo, "hologram" (?) Luke'a walczący z Kylo Renem, kosmiczny spacer Lei oraz cała masa innych, głupich scen;
- wspomniane przez Leptira spłycenie i skrócenie wątku szkolenia Rey, w dodatku bez opowiedzenia jakiejkolwiek historii, skąd moc w niej taka silna;
- drewniana gra aktorska, w tym głównej bohaterki;
- niskiej jakości efekty komputerowe - ten oraz poprzedni punkt ciężko mi zrozumieć, od wysokobudżetowej produkcji należy oczekiwać zdecydowanie lepszego poziomu;
- całkowity brak polotu, tych humorystycznych elementów, której w dawnych SW pozwalały zachować równowagę (balans - he, he) pomiędzy patosem a luzem.

Podsumowując, ciężko mi uwierzyć, że "The Rise of Skywalker" jest najgorszą odsłoną w całej serii SW, albowiem "The Last Jedi" postawił w tej konkurencji poprzeczkę bardzo wysoko (a poziom bardzo nisko). Czy tak jest przekonam się pewnie za nieco dłuższy czas, bo do kina na najnowszy film J.J. Abramsa iść nie planuję.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6652

PostWysłany: 13.01.2020, 10:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Słabo się orientuję w świecie filmu, dlatego kiedy idę do kina, staram się stawiać na pewniaki. I tak oto wczoraj w towarzystwie kompletu na sali (małej, ale jednak) obejrzałem sobie po wielu latach Dobrego wojaka Szwejka, rzecz jasna tego najwłaściwszego z 1957 roku. Pamięć miewam zawodną, ale pokolorowanej wersji chyba wcześniej nie widziałem, więc satysfakcja z seansu była jeszcze większa. Nie muszę chyba wspominać o nieustannych wybuchach śmiechu na sali. Sam, choć książkę znam prawie na pamięć, reagowałem jak po dobrym gazie rozweselającym. Widzę, że pokolorowana wersja jest dostępna na CDA, więc jeśli ktoś nie widział, to warto sobie popatrzeć jak prezentuje się Rudolf Hrušínský w kolorze. Wink
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1584
Skąd: Łódź

PostWysłany: 13.01.2020, 11:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pewnie, że warto przypomnieć sobie mordę Rudolfa Laughing , tylko kiedy????
Przy okazji: nisko kłaniam się za Ikarię, rzeczywiście intrygujący przykład SF, z takim rodowodem i z takim backgroundem obyczajowo-socjologicznym. Sporo o nim czytałem w różnych leksykonach kina i tego z przydawką SF i tego z przydawką <szlachetne> a obejrzeć nie mogłem. Aż wreszcie!
W okresie Świąt zapoznałem się z pierwszym sezonem Westworld.
Podobało się, więc trzeba sięgnąć po drugi.
Aha, obejrzałem też, jako nieuprawniony Embarassed Embarassed Embarassed , serial The Mandalorian.

Te fanowskie warianty, spin-offy i podobne, mają w wiadomej materii, zdaje się, więcej do zaproponowania niż Disney!
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6652

PostWysłany: 13.01.2020, 12:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To ja jeszcze tylko przypomnę, że jest dostępna ścieżka dźwiękowa Ikarii.
Format online na szczęście jest dla mnie w tym wypadku wystarczający: https://finderskeepersrecords.bandcamp.com/album/ikarie-xb-1

Mandalorian faktycznie dużo ciekawszy niż saga główna, co teoretycznie nie jest takie trudne, ale jednak serial cieszy oko i rozum. Jestem wprawdzie tylko po jednym odcinku, bo od jakiegoś roku nie daję rady już prawie w ogóle oglądać żadnych seriali (przesyt, przesyt, przesyt). Ten jednak na pewno skończę. I może uda mi się też domęczyć drugi sezon Człowieka z wysokiego zamku. Na kolejne póki co nie daję sobie nadziei.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11217
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 13.01.2020, 14:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Boże Ciało Komasy z nominacją do Oscara za najlepszy film zagraniczny.

Śmiesznie wygląda skład nominowanych za najlepszą drugoplanową rolę męską: Pacino, Hanks, Pesci, Pitt, Hopkins. Który do cholery mamy rok Very Happy
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3873
Skąd: Kraków

PostWysłany: 13.01.2020, 15:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:
W okresie Świąt zapoznałem się z pierwszym sezonem Westworld.
Podobało się, więc trzeba sięgnąć po drugi.


Lekko irytujące bywają w drugim sezonie wątki poboczne, a właściwie nie one same, a fakt, że nie do końca widać, aby wszystkie miały czemuś służyć. Oczywiście serial nadal bardzo ciekawy, a trup ściele się gęsto Wink Czekam na sezon trzeci.

A Mandaloriana miałem zacząć w ten weekend, musiałem jednak odłożyć, lecz i tak lada dzień ruszam z oglądaniem.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6448

PostWysłany: 13.01.2020, 15:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W drugim sezonie "Westworld" o góry trupów potykamy się na każdym kroku. Smile Faktycznie trochę zaczyna tam brakować spójności akcji, a poboczne wątki rozpraszają i wprawiają w konfuzję. Jednak mimo tego oglądałem do końca z przyjemnością.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 149, 150, 151, 152, 153  Następny
Strona 150 z 153

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group