Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

PŁYTA DEKADY - LATA 2010-2019
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 10.02.2020, 17:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Yer Blue napisał:
Iron Maiden - The Book Of Souls (2015)
Megadeth - Dystopia (2016)
Metallica - Hardwired...To Self-Destruct (2016)

Nazwy nie potrzebują raczej rekomendacji

też myślałem, żeby dopisać, ale jakoś mi wychodzi, że chyba nie zagłosuję... Zabawnie, bo zacząłem raz pisać posta, żeby dopisać Death Magnetic. I nagle znalazłem, że to było jeszcze w tej poprzedniej dekadzie! Hard-wired... słuchałem wtedy, kiedy wyszło, nawet mam w domu, ale nie pamiętam z niej ani taktu, ani nawet nazwy utworu. A szkoda, bo Death Magnetic, przy wszystkich swoich słabościach, była płytą, która zapewniła mi wiele przyjemnych chwil przy bardzo wielu odsłuchach.


esforty napisał:
Tak szeroka admiracja dla Let England..., mnie zaskakuje. Podobnie było w przypadku Stories from the city..., też nie potrafiłem się jednoczyć w zachwycie. Obie realizowane według pomysłów już użytych na wcześniejszych wydawnictwach.

A to z kolei mnie zaskakuje, coś napisał, w kontekście Let England... Ta hymnowość, o której wspomniałem, jest czymś, czego z wcześniejszych płyt nie kojarzę, czymś, co mnie autentycznie zaskoczyło (zresztą na początku kręciłem nosem). Pidżejka, która zawsze kojarzyła mi się z graniem pełnym emocji, ale takich bardzo osobistych, nagle przyłożyła czymś takim, jak nie przymierzając, u nas Lao Che z Powstaniem warszawskim. Anglia i Ameryka... naród... wojna... i to nie tylko w zakresie tekstów, ale również muzykę do tego dopasowała idealnie. Gdzie takie coś było użyte wcześniej?
Zresztą choćby i było, to uważam, że zrobiła to tutaj na niezwykle wysokim poziomie.

(za Stories... też nie przepadam, ale zostawmy sobie na wątek Smile)

esforty napisał:
wstrzemięźliwość wobec Hope six..., może wynikać z nieco, realizacyjnie, odmiennego potraktowania głosu Artystki

Jestem realizacyjnym analfabetą, więc nie umiem tego przeanalizować, ale mam wrażenie, słuchając tej płyty, że coś z jej głosem jest tam sknocone. Jakiś taki nienaturalny czy pogłos, czy inne coś... nie podoba mi się to brzmienie i jak zazwyczaj brzmieniowe rzeczy są dla mnie bez większego znaczenia, tak tutaj przeszkadza mi to.
Ale widzę, że gharvelt już dopisał, i dobrze Smile
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Clive Codringher
maxi-singel analogowy


Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 620
Skąd: Kraków

PostWysłany: 10.02.2020, 21:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
Artur.O napisał:
Co godnego uwagi w tej dekadzie wydało King Crimson? Very Happy


Dobre pytanie Smile Ja też nie znalazłem niczego z ich ostatnich płyt, co mógłbym brać pod uwagę do tworzenia własnej listy, natomiast faktem jest, że ich wydawnictwa koncertowe nieźle punktowały w tutejszych plebiscytach rocznikowych - raz pierwsza i raz druga dziesiątka w 2016, tuż za pierwszą dziesiątką w 2018. Czyli możliwe, że niektórzy uważają inaczej i docenią te albumy ponownie.

Jako wielki fan King Crimson uważam, że ich ostatnie dokonania są kompletnie zbędne... Chyba że wywalą w końcu tą wielką pomyłkę jaką jest Jakko Jakszyk. Najgorszy wokalista King Crimson w historii.
_________________
Co posiada Codringher: http://codringher.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 4765
Skąd: Białystok

PostWysłany: 10.02.2020, 22:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jako może nie wielki, ale fan retro rocka, widzę że niewiele tam tego jest.
Inna sprawa, że chyba mało kogo takie granie interesuje. Wink
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 11.02.2020, 21:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Polecana przez kolegów płyta Julii Holter mi również się podobała. Na razie posłuchałem raz i zamierzam powrócić. Przypomniało mi się trochę, jak w jeszcze poprzedniej dekadzie zasłuchiwałem się w piosenki Emilliany Torrini. Coś w ten deseń - niby pop, ale tak nie do końca.

Za mną też całkiem udane pierwsze spotkanie z Gretą van Fleet. Kupiłem sobie na promocji ten Anthem..., posłuchałem dziś i dobrze wchodzi. Oczywiście że słychać w tym kompilację wielu rzeczy. Ale to inspiracje z tych dobrych, wykonanie w porządku, więc zostało dobre pierwsze wrażenie. Zobaczymy, czy to wrażenie się obroni równie dobrze, jak zarzut o nieoryginalności Wink

A skoro grzebałem się trochę w mainstreamach i popach, to sięgnąłem też na półkę po płytę Adele - 25 i również ona się obroniła. Nie są to jakieś porywające przeboje, ale jest wiele bardzo fajnych melodii, Adela śpiewa naprawdę dobrze i to jest nie do przecenienia w czasach dzisiejszych hmm, gwiazd. Nie wiem, czy ta płyta jest lepsza od wcześniejszych, 19 i 21, ale tylko ją mam w domu i posłuchałem.

Nie wiem, czy się zmieści, ale poproszę o dopisanie:

Great van Fleet - Anthem of the Peaceful Army

Adele - 25

_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
kaseta "metalówka"


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 295

PostWysłany: 19.02.2020, 11:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
Carpenter Brut - CARPENTERBRUTLIVE (2017)
Perturbator - Dangerous Days (2014)
Perturbator - The Uncanny Valley (2016)

Jednym z ciekawszych wynalazków ostatnich lat był dla mnie nurt odwołujący się bezpośrednio do elektroniki lat 80-tych oraz klasycznych horrorów.
(...)
Koncertówka CARPENTERBRUTLIVE zawiera większość z najlepszych utworów (brakuje mi tylko Invasion "A.D.") i stanowi esencję synthwave'u: potężna, gęsta i mroczna elektronika, która świetnie nadawałaby się jako soundtrack do klasycznego dreszczowca. (...)


Z nazwą synthwave zetknąłem się już wcześniej, ale do tej pory nie wiedziałem z czym to się je. Super, że o tym napisałeś, ponieważ nurt ten zapowiada się - przynajmniej jak dla mnie - niezwykle interesująco. Uszami wyobraźni słyszę m.in. muzykę Johna Carpentera, ścieżki dźwiękowe do Angst i Nekromantika czy też niektóre dokonania Goblin. Nie wiem, czy to tak do końca dobre tropy, ale rekomendowane płyty zdecydowanie do sprawdzenia!

Crazy napisał:
esforty napisał:
Tak szeroka admiracja dla Let England..., mnie zaskakuje. Podobnie było w przypadku Stories from the city..., też nie potrafiłem się jednoczyć w zachwycie. Obie realizowane według pomysłów już użytych na wcześniejszych wydawnictwach.

A to z kolei mnie zaskakuje, coś napisał, w kontekście Let England... Ta hymnowość, o której wspomniałem, jest czymś, czego z wcześniejszych płyt nie kojarzę, czymś, co mnie autentycznie zaskoczyło (zresztą na początku kręciłem nosem). Pidżejka, która zawsze kojarzyła mi się z graniem pełnym emocji, ale takich bardzo osobistych, nagle przyłożyła czymś takim, jak nie przymierzając, u nas Lao Che z Powstaniem warszawskim. Anglia i Ameryka... naród... wojna... i to nie tylko w zakresie tekstów, ale również muzykę do tego dopasowała idealnie. Gdzie takie coś było użyte wcześniej?
Zresztą choćby i było, to uważam, że zrobiła to tutaj na niezwykle wysokim poziomie.

(za Stories... też nie przepadam, ale zostawmy sobie na wątek Smile)


Dla mnie fenomen Let England Shake także jest zagadką... Może pora odświeżyć?
Nie wiem natomiast czego chcecie od Stories From the City, Stories From the Sea. To bardzo dobra płyta. Smile Choć w ostatnich latach wracałem jedynie do jej fragmentów, więc moja opinia może być nie do końca aktualna. Swoją drogą, ten album ma już 20 lat? Szok! A ja zastanawiałem się przez chwilę, czy aby nie powinien trafić na listę propozycji w tym plebiscycie, ale to zdecydowanie nie ta dekada.
Sympatykom PJ (szczególnie tym od The Hope Six Demolition Project, jak mniemam) polecam, w ramach suplementu, rzucić okiem na koncert na Rock en Seine z 2017 roku. Nie mam porównana, jeśli chodzi o inne koncerty Harvey, ale wspominany występ obejrzałem w ostatnich miesiącach 2-3 razy...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6689

PostWysłany: 19.02.2020, 21:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Fajna dyskusja w temacie PJ Harvey (założy ktoś jej osobny temat? Gwarantuję, że jej fanów tu nie brakuje, nie wiem skąd tu się pojawił taki wniosek Rolling Eyes ).
Z Let England Shake i The Hope Six Demolition Project miałem tak, że jak wyszły, to byłem trochę rozczarowany i kręciłem nosem, bo chciałem takiej PJ sprzed 15 lat, a najlepiej takiej z XX wieku. Ale wszystko zmieniło się kilka miesięcy przed, w trakcie i już zdecydowanie po koncercie (dokładnie w 2017 roku Wink). Ten materiał wypada na żywo rewelacyjnie, duża w tym zasługa fantastycznego zespołu, który niczym nie ustępuje Złym Ziarnom. Bardzo podoba mi się określenie hymnowość w kontekście wspomnianych płyt. Również uważam, że to właśnie coś, albo w takim stylu, czego wcześniej nie było. Można dyskutować czy dobra płyta nie powinna się obronić sama sobą, bez koncertów, ale jeśli mam być szczery, to szkoda mi czasu na takie dywagacje. Czasem podobny efekt do tego, jakim jest odkrycie jakiejś płyty na koncercie, można osiągnąć innymi metodami. Czy to odsłuchem z kimś, kto słyszy więcej od nas, czy to będąc pod wpływem (używek/określonych emocji/kogoś/czegoś) czy też po dobrym czyszczeniu uszu (Wink). Jest to oczywiście refleksja natury ogólnej i pada w szerszym kontekście.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 22.02.2020, 19:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Za mną też całkiem udane pierwsze spotkanie z Gretą van Fleet. (...) dobre pierwsze wrażenie. Zobaczymy, czy to wrażenie się obroni równie dobrze, jak zarzut o nieoryginalności

Oba wrażenia bronią się bardzo dobrze Wink Płyty posłuchałem kilka razy i przy całej jej nie-oryginalności jest to muzyka, której chce mi się słuchać, bo słyszę, że muzykom chce się grać i co więcej, robią to naprawdę dobrze. Pewnie, że zrzynają od Zeppelinów, a nawet od młodszych zespołów (np. ja tam wielokrotnie słyszałem jawną inspirację 4 Non Blondes), ale robią to z werwą, żarem i w bardzo dobrym wykonaniu, a wzorce mają jakby nie patrzeć dobre (perkusista sprawia na mnie wrażenie, jakby pobierał specjalne lekcje, jak tu grać, że brzmieć jak John Bonham - całkiem nieźle się nauczył!). Na płycie stosunkowo najmniej mnie przekonuje wokalista, który wszystko jedzie z wysokiego C, a nie bardzo wygląda, żeby zawsze to piłowanie gardła było uzasadnione. Ale na koncertach (sporo koncertowych nagrań na youtubie obejrzałem) daje naprawdę czadu i przekonał mnie do siebie.

Ktoś tu na forum kiedyś pytał, po co ma słuchać Grety van Fleet, skoro ma dyskografię Led Zeppelin. Moja odpowiedź jest taka: nowej płyty Zepów, gdyby istnieli, też bym posłuchał, mimo że pewnie też byłaby mało i oryginalna, i porywająca - ale żeby poznać coś nowego. "Anthem..." podoba mi się na pewno bardziej niż In Through the Out Door, a gdyby z Houses of the Holy zniknęły Rain Song i No Quarter, to też bym nie widział jej jako lepszej.


ps. gharvelt, na liście wstępnej nie ma Dobrego wieczoru VooVoo, który razem z Siódemką był rekomendowany.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 23.02.2020, 00:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Faktycznie, przeoczyłem drugie Voo Voo, dzięki! Już dopisane.

Ostatnio nikt już niczego nowego nie proponuje do listy rekomendacji, czyżbyśmy już komplet? Smile
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 23.02.2020, 20:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No nie!! Np. brakuje płyty, której nie znam, ale która wygrała forumowy plebiscyt na płytę roku zaprzeszłego, czyli Ceramic Doga.
I nie ma jednej z najbardziej niezwykłych płyt dekady, czyli 50 Words For Snow!.

A jeszcze ja muszę wyciągnąć coś podwórkowego, co chciałem zarekomendować i na co na pewno zagłosuję. Ale dziś nie dam rady.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 23.02.2020, 21:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
I nie ma jednej z najbardziej niezwykłych płyt dekady, czyli 50 Words For Snow!


O, interesująca opinia. Jak dla mnie ten studyjny album jest OK, choć jednak nie oczarował. Co innego koncertówka wydana 5 lat później:

Bush, Kate - Before the Dawn (2016)

Potężny zbiór 3 CD z wykonaniami nagranymi w 2014 roku podczas koncertów w Londynie (Hammersmith Apollo). Przekrojowy repertuar i piękne podsumowanie twórczości, a wokal wciąż zachwyca. Myślę, że dla każdego, kto zna dorobek Kate Bush (czyli pewnie większości tutaj pisujących Smile ) odsłuch - jeśli przypadkiem ktoś jeszcze nie zna - okaże się bardzo przyjemnym doświadczeniem.


Skoro już jesteśmy w temacie śpiewających (albo grających) pań, to dorzucę jeszcze następujące propozycje:

Gainsbourg, Charlotte - Rest (2017)

Taki nowoczesny synthpop, po jaki śmiało mogą sięgnąć nawet ci, którzy wolą się nie wychylać poza lata 80-te. Same dobre piosenki, chwytliwe melodie i jeszcze ten zmysłowy wokal. Na zachętę zamykający płytę kawałek "Les oxalis".

Roberts, Matana - Coin Coin Chapter Two: Mississippi Moonchile (2013)

Mój ulubiony krążek z cyklu Coin Coin tej utalentowanej saksofonistki. Jeśli ktoś chce zamiast EABS posłuchać true spiritualu Wink to właściwie jak znalazł. Powrót do korzeni, religijny charakter (podkreślony również w tytułach utworów), do tego stylistyczny miks, w którym znajduje się też miejsce na free, lecz nie jest to żadna zbyt nieprzystępna awangarda.

Weyes Blood - Titanic Rising (2019)

gharvelt napisał:
Bartosz napisał:
Weyes Blood - Titanic Rising

Kameralny pop / Art pop / Dream pop

Lata 80' bez lat 80'. To znaczy, jest tutaj klimat taki, jak trzeba, aranżacje są bogate, ciekawe i ładne, melodie są, jak na 2019 rok!, dosyć wyraziste - zbyt wyraziste jak dla mnie -, a całości przyświeca duch lepszej, ambitniejszej i bardziej alternatywnej Lany Del Rey, którą Weyes Blood po tej płycie ma szansę się stać. Nie wiem, czy ambitny, mocno stawiający na bogactwo aranżacyjne pop kończącej się dekady jest w stanie zainteresować sobą tutejszych malkontentów, ale może jest, sprawdźcie!


Już wcześniej ten album mi się podobał, ale teraz sobie go jeszcze dokładniej przesłuchałem i muszę przyznać, że tylko na tym zyskał. Jeśli ktoś lubuje się w wygłaszaniu opinii, że w dzisiejszej muzyce nie ma dobrych melodii, nie ma dobrego popu, to polecam przesłuchać ten utwór i zrewidować poglądy.


FKA twigs - Magdalene (2019)

Bardzo świeża pozycja, na której dobry występ w sąsiednim plebiscycie mocno liczę. W kontekście dekady również warto ją wziąć pod uwagę, a przy odsłuchu polecam wyzbyć się awersji względem "nowej muzyki", ponieważ to nie jest taki pop, jak sprzed dekad. Owszem, świetnie zaśpiewany, jednak muzyka FKA twigs stanowi połączenie różnych nurtów, głównie tych nowszych: wpływy R&B, glitchowe trzaski, trochę ambientowych teł, modna ostatnio dekonstrukcja - a to wszystko składa się na concept album odwołujący się do postaci biblijnej. Efekt końcowy bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Aż ciężko wskazać ulubiony utwór, choć tym pewnie okaże się "Holy Terrain".
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Piotr
pirat stereo


Dołączył: 19 Lip 2019
Posty: 8

PostWysłany: 24.02.2020, 09:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Depeche Mode - Delta Machine - o ile pamiętam, zobowiązałem się do napisania czegoś w wątku o DM, ale jakoś się to nie zdarzyło Chciałem tam wziąć w obronę tę płytę, o której wiele osób wypowiadało się mało pochlebnie. Ja uważam, że jest świetna. Nie wybitna - na naj- NAJwyższym poziomie są pierwszy trzy utwory i gdyby cała płyta tak wyglądała, to mogłaby u mnie tę dekadę po prostu wygrać. Natomiast potem jest już bardziej 'zwyczajnie'. Jednak na całym albumie mamy zespół w świetnej formie, przede wszystkim kompozycyjnej (te harmonie!), bardzo mi się też podoba użycie elektroniki, a stara dobra martinowska gitara też się przebija, gdzie trzeba.


Odnośnie DM, to w tej dekadzie wydali potem kolejną płytę i wydaje mi się, że na niej otwarcie jest jeszcze lepsze…
Przy okazji chciałem zarekomendować inną formację, w której można usłyszeć głos Dave’a, a mianowicie:

Soulsavers - The Light The Dead See

To muzyka znacznie bardziej nastrojowa i myślę, że może się tu spodobać większej liczbie odbiorców, niż obie płyty macierzystego zespołu. Zresztą w plebiscycie rocznikowym poradziła sobie całkiem przyzwoicie.
Apropo mainstrimu, to dziwne, że jeszcze nikt nie zgłosił wykonawców, którzy w poprzednich dekadach byli bardzo popularni. Ostatnia dekada zapewne nie była ich najlepszą, ale czyżby nikt nie chciał wesprzeć jakiejś pozycji: U2, Dream Theater, Marka Knopflera, Iana Andersona (w zastępstwie Jethro Tull), czy też Davida Gilmoura (bo Waters jest Very Happy), a to tylko niektórzy wielcy nieobecni…
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1614
Skąd: Łódź

PostWysłany: 24.02.2020, 09:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
Crazy napisał:
I nie ma jednej z najbardziej niezwykłych płyt dekady, czyli 50 Words For Snow!


O, interesująca opinia. Jak dla mnie ten studyjny album jest OK, choć jednak nie oczarował. Co innego koncertówka wydana 5 lat później:

Bush, Kate - Before the Dawn (2016)

Potężny zbiór 3 CD z wykonaniami nagranymi w 2014 roku podczas koncertów w Londynie (Hammersmith Apollo). Przekrojowy repertuar i piękne podsumowanie twórczości, a wokal wciąż zachwyca. Myślę, że dla każdego, kto zna dorobek Kate Bush (czyli pewnie większości tutaj pisujących Smile ) odsłuch - jeśli przypadkiem ktoś jeszcze nie zna - okaże się bardzo przyjemnym doświadczeniem.

...

To ja wybrałbym, jednak, tę płytę o śniegu.
Chociaż, wspólne odśpiewanie z publicznością, tzn. ja przed głośnikami, Cloudbusting, ciągle mnie napędza optymistycznie Wink .
I potem to wzruszenie p. Kate...
... zaraz bym jakieś <zobowiązanie produkcyjne> powziął Embarassed .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 24.02.2020, 22:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bush, Kate - 50 Words For Snow - będę obstawał przy tym, że jest to płyta całkowicie zjawiskowa; może nawet nie tyle tak niezmiernie DOBRA, bo przecież można jej zarzucić, że nieco nudno, że jednostajnie... Ale ta jej niezwykle konsekwentna narracyjność, ten śniegowy koncept, w połączeniu z muzyką wprost idealnie zespoloną z tą narracją i tym konceptem, to jest coś unikalnego.

Tych Soulsavers kiedyś słuchałem, niewiele mi zostało w głowie oprócz tego, że mi się raczej podobało - bardziej niż Spirit, mniej niż Ultra i też mniej niż solowe płyty Dave'a z poprzedniej dekady. Dzięki za przypomnienie!


Piotr napisał:
czyżby nikt nie chciał wesprzeć jakiejś pozycji: U2, Dream Theater, Marka Knopflera, Iana Andersona (w zastępstwie Jethro Tull), czy też Davida Gilmoura (bo Waters jest ), a to tylko niektórzy wielcy nieobecni…

ja faktycznie bym nie chciał Wink

Ale skoro mowa o wykonawcach bardziej popularnych w innych dekadach, to poproszę o:

Kult - Prosto, chyba przy okazji strzelanki dość napisałem, żeby się powtarzać. Nie wiem, czy trafi mi do zestawienia, ale cieszę się, że ją znalazłem i że jednak coś ten Kult wydał w ostatnich 20 latach, czego mogę z przyjemnością słuchać.

Lao Che - Dzieciom - czeka jeszcze na półce na przypomnienie, ale wiem, że kiedy wyszła, to ta płyta mi się bardzo podobała, jako jedyna od czasów tych najlepszych płyt, czyli pierwszych trzech... Dużo piosenek mi po głowie nadal chodzi, pamiętam świetne, krwiste teksty. Wiadomo, Wojenka, Tu, Misie... ale gdzieś z tyłu głowy czai mi się piosenka o niesamowitym tytule Z kamerą wśród zwierząt buszujących w sieci, która zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15
Strona 15 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group