Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ALBUM ROKU 2000 (20 lat później!)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17, 18  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Paweł
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 670

PostWysłany: 24.09.2020, 16:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

akond napisał:
A Zumy Neila Younga przypadkiem podobną drogą nie zdobyłeś? Very Happy
Bo ja właśnie w taki sposób ją utraciłem - tzn. pożyczyłem koledze, który sprzedał CD razem ze swoim samochodem. Do dzisiaj nie odkupił.


Niestety nie, a szkoda, bo to jeden z lepszych Youngów, a akurat nie posiadam, więc chętnie bym przygarnął. Wink W razie czego wiem jednak, że to Twój, więc jeśli znajdę, to dam znać. Very Happy

U2 z 2000 roku posiadam także na CD, dlatego kasetę - jako że nie mam na nią opakowania - postanowiłem... powiesić na ścianie, na wolno wiszącym gwoździu. Brzmi dziwacznie/ekscentrycznie, ale zrobiłem to dla żartu, na chwilę. Tymczasem okazało się, że wizualnie jest to dosyć interesująca ozdoba, więc tak już zostało. Very Happy

Ot, takie luźne wspominki muzyczno-samochodowo-dekoracyjne a propos 2000 roku.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 327

PostWysłany: 24.09.2020, 18:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I&I napisał:
Letarte, Geneviève - Chansons d’un jourPiosenka śpiewacza, autorska, intymna w dużej mierze. Ładny głos, interesujące aranżacje. Polecam.

Zachęcam gorąco do posłuchania pierwszego albumu Genowefy "Vous Seriez Un Ange" - wyjątkowo przewrotnego i nieuchwytnego w znaczenia; jeśli będziesz miał okazję, nie zastanawiaj się nawet przez moment.

Jestem pod wrażeniem, pod wrażeniem, w jaki sposób wyłuskujecie muzykę, mając na uwadze daty jej wydania?
Wcześniej nie zwracałem na to uwagi - oczywiście gdzieś z tyłu głowy zawsze kołacze się orientacyjna czasoprzestrzeń...z trudem udało mi się trafić na półkach w dosłownie kilka fajowych propozycji.

Evidence - Live a la Casa - Jean Derome, Pierre Cartier i Pierre Tanguay w nieskrępowanych, dżezowych improwizacjach zbudowanych na kanwie kompozycji Theleniousa Monka; hołd oddany mistrzowi, a jednocześnie nowa jakość (styl, szyk, forma, emocje).

Tanguay, Pierre - La musique de mon disque - abstrakcyjny miszmasz impro-miniatur wyczarowany z wielokulturowego folkloru; filigranowo, oszczędnie, z dbałością o szczegóły, z tajemnicą i przesłaniem.

Klimperei - Un P'tit Coin D'Ciel Gris
Klimperei - Alice Au Pays Des Merveilles
Klimperei nagrał w roku 2000 kilka albumów; proponuję dwa powyższe tytuły, tytuły będące kwintesencją Toy Music (zabawki, przezrocza, stare zdjęcia, opowieści, czytanki...poruszający klimat, cofanie czasu).

Chadbourne, Eugene - I Talked To Death In Stereo - improwizacja, żart, niezobowiązujący podtekst, luz, wyobraźnia, krzywe zwierciadło, schizofrenia geniuszu.

Comelade, Pascal - September Song - jeden z pionierów Toy Music w stylowej pieśni (Robert Wyatt na wokalu) i wyrafinowanej formie ornamentów instrumentalnych.

Czukay, Holger - La Luna - elektronika, ambient, trans, przestrzeń.

Fushitsusha - I Saw It! That Which Before I Could Only Sense… - przesterowany świat noise-rock-uniesień.

Racaille, Joseph - ¡Caraï!
Racaille, Joseph - Racaille À Hawaii
Racaille, Joseph - Signé: Racaille
Joseph Racaille? - przepiękne francuskie pieśni, stylowe wakacyjne podróże oraz prześmiewcze, luzackie, żartobliwe covery.

Steve Roach, Jorge Reyes - Vine ~ Bark & Spore - ambient i elektronika z azteckich piramid.

Irmin Schmidt - Gormenghast – electro-techno-beat-opera.

Tortoise - Standards - klubowa łagodność, światło stroboskopu, pulsujący rytm...miękkie narkotyki.

Legendary Pink Dots, The - Farewell, Milky Way - jedna z moich ulubionych płyt zespołu; zdaje się, że przez długi czas album można było kupić jedynie na koncertach (?); specyficzny sposób narracji, pogmatwana "jednorodność", nieprzewidywalne cele podróży.

Mam świadomość, że w 2000 roku ukazały się także płyty Larsa Hollmera "Utsikter" oraz Pere Ubu "The Shape Of Things" - niestety, wciąż do nich nie dotarłem.
Czy wśród Was znajduje się ktoś, kto mógłby skrobnąć na ich temat kilka słów?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 25.09.2020, 09:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Parę ważnych płyt przypomniałeś - a Tanguay miał u mnie pójść w tym właśnie rzucie.

Już nie trzeba, więc pójdą inne - cd. improwizacji i awangardy:

Parker, Evan / Guy, Barry / Lytton, Paul / Crispell, Marilyn - After Appleby
Brytyjskie trio (jedna z ważniejszych stałych formacji nowoczesnego jazzu) we współpracy z amerykańską pianistką (drugi i ostatni album w tym składzie). Dwie płyty, jedna nagrana w studio, druga na żywo. Półcienie, zakamarki, nastroje - free z duszą.

Parker, Evan / Rowe, Keith - Dark Rags
Evan raz jeszcze, tym razem w duecie. Mocne, mroczne, subtelnie rozgrywane "na niewielkiej przestrzeni", elektroakustyczne improwizacje. Rejestracja live.

Rose, Jon - The Hyperstring Project (New Dynamic Of Rogue Counterpoint)
Wybitny awangardzista z Australii. Skrzypce (i własne smyczkowe wynalazki Jona) zwielokrotnione, wzmocnione, elektronicznie przetworzone w kunsztownym kontrapunkcie. Album trudny, ale potrafi wynagrodzić poświęconą uwagę.

Smith, Wadada Leo - Golden Quartet
Pierwsze wcielenie supergrupy Wadady - w składzie Anthony Davis, Malachi Favors i Jack DeJohnette. Konkretne free z rąk fachowców, rzec by można - mainstreamowe.

Tammen, Hans / Duval, Dominic - The road bends here
Duety na akustyczną gitarę i kontrabas. Swobodny, chropowaty, miejscami amorficzny free-improv, z racji intrumentarium może być stosunkowo przyswajalny dla słuchaczy rocka (szczególnie bardziej noise). O płycie pewnie mało kto słyszał, a warto do niej dotrzeć - dzieje się dużo i niekonwencjonalnie!

W tej sekcji więcej już chyba nie znajdę, ale zostały jeszcze "wynalazki" etnopochodne i ewentualne suplementy - zatem... cdn.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7108

PostWysłany: 25.09.2020, 10:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Polecam gorąco album "El Trilogy" Dave'a Douglasa z tego rocznika. Barwna muzyka skomponowana do baletu zawiera to co najważniejsze u tego muzyka – piękne, nieoczywiste tematy, kunsztowne aranżacje, charakterystyczny ton jego trąbki. To rzadka okazja by słyszeć go z takimi muzykami jak Susie Ibarra, Gregory Tardy czy muzycy jego kwartetu Charms Of The Night Sky (Guy Klucevsek, Greg Cohen, Mark Feldman). Piękna płyta!
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus


Ostatnio zmieniony przez Leptir dnia 25.09.2020, 11:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 25.09.2020, 11:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dobrze, że piszesz o tej płycie, bo przypomniałeś mi tym samym o innej, która umknęła z mojej listy:

Ibarra, Susie - Flower after flower
Album można uznać za kontynuację wcześniejszego o rok Radiance - nagraną w większym składzie (tam było tylko trio). Wielobarwne, nastrojowe, z nutką egzotyki, impresjonistycznie kapryśne improwizacje - bardzo przyjemna rzecz.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 25.09.2020, 11:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I jeszcze:

Vandermark 5 - Burn the Incline
Osiem kompozycji z dedykacjami dla znajomych muzyków. Energetyczne, mięsiste, Vandermark-fusion at its best.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5787
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 25.09.2020, 14:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie widzę na liście propozycji, a szkoda...

Dave Kerman / 5uu's - Regarding Purgatories

Jak legenda głosi Dave Keman założył 5uu's w 1984 roku zainspirowany ruchem muzycznym Rock-In-Opposition. Pomogło to w uformowaniu amerykańskiej wersję RIO (5uu's, Motor Totemist Guild, U Totem, Thinking Plague i pare innych mniej znanych zespołow i wykonawców solowych). Szczyt formy 5uu's to "Hunger's Teeth" wydany w 1994 roku. Pomimo tego zachęcam sympatyków RIO do przesłuchania "Regarding Purgatories". Nie brakuje na tym albumie bezkompromisowej, trudnej ale satysfakcjonującej muzyki w stylu Henry Cow i Art Bears.
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche


Ostatnio zmieniony przez MirekK dnia 25.09.2020, 14:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 25.09.2020, 14:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W śledzeniu twórczości 5UU's zatrzymałem się na etapie Crisis in Clay. Spróbuję posłuchać dalej.
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 25.09.2020, 14:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A wracając do polecanek - pora na folk / etno / world.

Cronshaw, Andrew - On the shoulders of the Great Bear
Wycieczka angielskiego folk-mastera w regiony, które go fascynują najbardziej - delikatne okruchy tradycji ugro-fińskich, gaelickich i syberyjskich, nagrane m.in. z udziałem muzyków z Finlandii.

Gjallarhorn - Sjofn
Chyba najbardziej udany album jednego z wiodących przedstawicieli nowej fali skandynawskiego folku na sterydach. Trochę może łomotliwe, ale z sensem.

Karpaty Magiczne - Księga Utopii
W pan-etnoambientowej twórczości duetu Nacher/Styczyński kryje się prawdopodobnie odrobina szarlatanerii, ale na tym albumie odczuwam to najmniej. Muzyka do spektaklu, oryginalnie wydana przez OBUH.

Peón, Mercedes - Isué
Debiutancki album artystki z Galicji (oczywiście tej iberyjskiej). Lokalne inspiracje po stechnicyzowaniu, z akrobatycznym wokalem Mercedes. Pełen żywioł, ale są i z momenty głęboko liryczne - nietuzinkowy debiut.

Powell, Baden - Lembranças
Mój ulubiony album mojego ulubionego reprezentanta brasiliany, nagrany w ostatnich miesiącach życia. Bardzo intymny i kameralny - niemal wyłącznie gitara. Palce już może nie tak giętkie, ale głębia uczucia niesamowita - godne pożegnanie.

Zhelannaya, Inna & Farlanders - Moments - Live In Germany
Tradycyjne pieśni z Rosji i Ukrainy, wykonywane z improwizacyjnym zacięciem, rockowym (a chwilami funkowym) zadziorem, za to bez śladów world-maniery. Sugestywny śpiew Inny i świetne fujary Siergieja Starostina.

cdn.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 25.09.2020, 15:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cd.:

Orkiestra Św. Mikołaja - Z dawna dawnego
To w moim odczuciu pierwszy album Orkiestry, na którym pomysły, umiejętności i wykonanie zaczynają dorównywać entuzjazmowi i dobrym chęciom. I jeszcze wokal nieodżałowanej Ani Kiełbusiewicz.

Opus Posth., Folk Ensemble D.Pokrovsky - Vladimir Martynov: Night in Galicia
Formalnie to kompozycja współczesnej minimalistycznej klasyki, ale etnicznie inspirowana i zaaranżowana po części na śpiewaczy zespół folkowy. Poruszające dzieło.

Sissoko, Ballaké - Déli
Debiut w roli lidera jednego z największych wirtuozów kory (zachodnioafrykańskiej lutni). Później nagrywał albumy bardziej znaczące, ale ten też ma swój urok.

Tartit - Ichichila
Pustynny blues Tuaregów to nie tylko gitary Tinariwen (nawet w tamtych latach). Ensemble Tartit występował w Europie i nagrywał płyty jeszcze przed eksplozją popularności gatunku. Ta jest druga w ich dyskografii - mocno korzenna.

Traoré, Rokia - Wanita
Drugi album Rokii. Dziś jedna z największych gwiazd malijskiej muzyki, wtedy jeszcze na dorobku - mniej afro-popu i ukłonów w stronę europejskiej publiczności, więcej autentyzmu. Muzyka szczera i nie pozbawiona głębi.

Värttinä - Ilmatar
Po średnio udanych wcześniejszych eksperymentach popowych, album ujawnia najmniej ugładzone oblicze neo-folkowej grupy wyznaczającej standardy w zakresie fińskiej wokalnej wielogłosowej harmoniki. Zespół u szczytu możliwości kompozycyjnych, aranżacyjnych i wykonawczych.

Koniec - o ile nie dokopię się do czegoś przegapionego. Teraz już tylko słuchać i wybierać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 84
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 28.09.2020, 15:28    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Artur.O napisał:
Dopisałem wszystkie propozycje. W sumie jest ich na liście już 273!

Planujesz jeszcze jedną aktualizację? Ja już chyba nic więcej nie zgłoszę, ale trochę się w tych ostatnich wpisach (nie tylko moich) nazbierało...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Artur.O
kaseta "metalówka"


Dołączył: 11 Sie 2019
Posty: 298
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 28.09.2020, 16:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oczywiście, dopiszę. Nie było mnie przy komputerze przez kilka dni, przepraszam.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Szysza32
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7039

PostWysłany: 30.09.2020, 08:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Polecam głosującym (i prowadzącemu) dwie bardzo ważne polskie płyty

Robotobibok - Jogging

Kiedy wydawało się, że żar yassu pomału już dogasa, pojawili się oni i to szalenie miłe ognisko zapłonęło jeszcze na chwilę (i to całkiem mocno). Jazz był tu tylko punktem wyjścia do przemycenia tych wszystkich szalonych pomysłów, które siedziały w głowach tego składu. Ta płyta (oraz dwie kolejne), to swoisty tygiel godny przełomu wieków. Przypomnę, że to w tej formacji zaczynali m.in. muzycy Małych Instrumentów.
https://youtu.be/7W7p6Oayfc8
https://youtu.be/C_A7yKMxtPU

Łoskot - Śmierdzące kwiatuszki

Koncert z 1999, zagrany i nagrany w zakopiańskim Pstrągu (co tam się musiało dziać!) i wydany rok później. Łoskot w mojej ulubionej postaci, czyli transowy, hipnotyzujący, z jajem. Trzaska, Pawlak, Gwinciński, Walicki.
https://youtu.be/Io6qY9TfmbA

Dla tych, którzy nie klaszczą na raz i na trzy - obydwie płyty obowiązkowe.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1937
Skąd: Łódź

PostWysłany: 30.09.2020, 12:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Maciek napisał:
Polecam głosującym (i prowadzącemu) dwie bardzo ważne polskie płyty

Łoskot - Śmierdzące kwiatuszki


Pierwszej nie znam, ale Łoskot , to bardzo celne polecenie. Świetny materiał!

Z mojej strony dorzucę:

Marc Ribot - ¡Muy Divertido! (Very Entertaining!)
Świat oszalał wobec restrykcji :dla niepalących! Naprawdę oszalał, miejscami gotów przywrócić Karę śmierci(!!?).
A tu*… tu* jest płyta, dla palących, najlepiej cygara zwijane na udach młodych kubańskich dziewczyn.
Ale i tu* czai się restrykcja, mianowicie, nie wypada się w tym przypadku doszukiwać nostalgii, jaką obrosła, nieprzyzwoicie obrosła, Buena Vista Social Club.
Tu* kolejny kanciasty wyrób, pozornie nieprzystający do stylistyki, nowojorskiego Artysty (z kim o tam kolaborował to my tu wszyscy, dobrze wiemy), gwarantujący dobrze spędzony czas, tym razem na wesoło, zgodnie z tytułem, przed głośnikami. Okey, jako niepalący, też miałem tę satysfakcję.

*- Za nadużycie zaimka „tu”, przepraszam!

James Carter - Layin’ In the cut
Tu też udzielil się p. Ribot i to na tyle intrygująco, że choćby dlatego warto płyty posłuchać(Requiem for Hartford Ave.). To taki Carter spłacający <długi> tam gdzie się inspirował ale i taki zacierający rusztowanie owych inspiracji na rzecz swobody w prezentowaniu materiału. Muzyka rozprzestrzenia się sama (przepraszam za ten banał).
Na otwarcie dwa funkowe, funkowe z ducha, bo już rozmach obu, myślę, wykracza poza schemat, które rozgrzeją Wasze systemy odsłuchowe do właściwych parametrów. A dalej dopiero się zaczyna…

Charles Lloyd - The water is wide
Mainstream, ale daleki od zwietrzałości, jaką można by założyć wobec zakreślenia horyzontu estetycznego wyboru.
Od 1992 nagrywa dla ECM-u, to szósta w katalogu. Ta i poprzednia Voice In the night( nieco lepsza od omawianej) wyznaczają najwyższy zakres tej współpracy.
Miotełki Higginsa, nieskazitelny sonicznie fortepian Mehldau , Abercombie skupiony na dźwiękach krystalicznego, brzmiącego bardzo ciemno tenoru Lloyda osiągają rezultat odległy od uprzedzeń znużonych powielaniem nienowych wzorców. Pomaga w tym rejestracja analogowa (wznowiona w ECM-ie od 1984 roku) Jest szlachetnie, elegancko i drogo!
Producent Michael C. Ross wnikliwym i drobiazgowym podejściem do materii, rozbroił skutecznie, pewną powolność kompozycji użytych w rejestracji nadając jej oddech.

Robert Walter's 20th Congress - Money shot
Z tych mniej znanych( a to zdaje się, obecnie silny parametr, dotyczący poleceń w plebiscycie Wink ). Zbyt jazzowe na funk i zbyt funkowe na jazz. Kogo podrażni pewna jednorodność pierwszej części temu Artyści, zrekompensują tę w części drugiej. Jak się wsłuchać to jest to bardzo barwna płyta.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
szbe
kaseta FeCr


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 224
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 30.09.2020, 22:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie miałem czasu przejrzeć dokładnie całego wątku, ale z 2000 rokiem kojarzy bardzo mi się totalna płyta Cecil Taylor Quartet: Nailed
Prawie 80 minut agresywnej, atonalnej, chaotycznej improwizacji.
Napalm Death w składzie Cecil, Evan Parker, Barry Guy, Tony Oxley Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17, 18  Następny
Strona 16 z 18

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group