Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Album roku 1968 (edycja 2020)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3772
Skąd: Opole

PostWysłany: 23.09.2020, 14:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No niestety Country Joe nagra słabiutką płytkę w porównaniu z poprzedniczkami i z następną. Eire Apparent to nie tylko Jimi Hendrix, to jak ich się wsłuchać ciekawe granie lekkiego garażu i popu. West Coast.. znowu słabsza płyta (jak dla mnie) jednak te odjazdowe bardziej mi podchodzą. Second Hand przyznaję fajne garnie (u mnie na 4+), The Beach Boys obowiązek przesłuchania, nie musi być na liście ale byłoby wielkim faux paux gdyby układać listę nie znając tego.
Dodam, ze w tym roku Pearls Before Swine wydało płytę Balaklava też nie jest na miarę wcześnniejszej i późniejszej, ja na nia głosować nie będę.

I jeszcze z takich oczywistych oczywistości, zarekomenduję
Ten Years after i Undead.
Najszybszy gitarzysta rockowy wszechświata, to miano otrzymał Alvin Lee i zdetronizował przy okazji Erica Claptona. Płyta koncertowa Undead jest tego niezaprzeczalnym dowodem. Grupa znajduje się w świetnej formie a utwory są pełne energii i wigoru. Mistrzostwem jest instrumentalny "At the Woodchoppers Ball" gdzie gitarzysta przechodzi samego siebie, grając jak nie z tego świata dzięki ponaddźwiękowemu kostkowaniu. Ale w tych numerach nie tylko jest szybkość jest też atmosfera małych, zadymionych salek pełnych bluesowych nut, gdzie właśnie Undead zostało nagrane.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5787
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 23.09.2020, 14:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Ten Years after i Undead.

Bedą punkty ode mnie i to całkiem sporo, Jeden z tych zespołów, który często gościł na falach "Trójki" PR na poczatku lat 70-tych i który zwrócił moja uwagę jeszcze jako dzieciaka.
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
longplay


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1314

PostWysłany: 23.09.2020, 14:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Ale w tych numerach nie tylko jest szybkość jest też atmosfera małych, zadymionych salek pełnych bluesowych nut, gdzie właśnie Undead zostało nagrane.

I o to chodzi! Wspaniała płyta. U mnie jeden z kandydatów nawet do numeru jeden.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5787
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 23.09.2020, 16:09    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

THE SOFT MACHINE - The Soft Machine (1968)

UWAGA: Zwycięzca forumowego zestawienia AD. 2008! Nieoczekiwany i sensacyjny zwycięzca, który wyprzedził album PF zaledwie kilkoma punktami rzutem na taśmę. Ostatnia lista zadecydowała o układzie podium.

Świetny debiut wybitnego zespołu. Nietypowy pop-psych, bo z lekka jazzujący, jeszcze bez udziału Hugh Hoopera (tylko gościnny występ w jednym z utworów), ale z Kevinem Ayersem. Bez tej delikatnej dawki jazz-rockowej, debiut SM stylistycznie przypominałby debiut PF. Oba zespoły wieloktrotnie wystepowały razem w klubie UFO w Londynie. W 1968 roku Soft Machine wyjeżdżają na trasę koncertową do USA jako support the Jimi Hendrix Experience. W tym samym czasie w kwietniu, po zakończeniu pierwszej części trasy, nagrywają swój debiut w nowojorkim studiu nagraniowym Record Plant.

Czy ma szansę wygrać i to zestawienie? Raczej wątpię, ale w moim prywatnym rankingu to zdecydowany zwycięzca tego rocznika.
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3772
Skąd: Opole

PostWysłany: 23.09.2020, 16:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To mnie bardziej przekonuje debiut Caravan, bardziej tajemniczy, zwiewny, nostalgiczny, idący w stronę wspomnień a Soft Machine jest za bardzo wyrafinowany pomimo, że zabawa, groteska i surrealizm nie są tu obce.
SM na liście nie będzie ale Caravan tak. Smile
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5787
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 23.09.2020, 16:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

CARAVAN - Caravan (1968)

Jeśli debiut SM nie wygra, to niech przynajmniej debiut Caravan będzie na czele! Wink

Kolejny magiczny album pełen niesamowitych koncepcji muzycznych (jak na rock 1968!). Wiekszośc to krótkie, melancholiczne piosenki, w których przeplatają sie elementy rocka, jazzu, folku i psychodelii.
Obok dwóch nastepnych płyt Caravan, klasyk sceny Canterbury!

A tu możecie przeczytać więcej o tym albumie pióra greg66. Smile
http://musicpsychedelic.blogspot.com/search/label/Caravan
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 10438

PostWysłany: 23.09.2020, 18:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jest taki jeden szczególny album z tego rocznika, który ani nie jest muzycznie wyszukany, ani wykonawczo znakomity, a jednak jest pełen surowego uroku w stopniu wręcz nieprzyzwoitym. To drugi odlot Iron Butterfly, czyli In-A-Gadda-Da-Vida.

Na stronie A psychodeliczne, rockowe piosenki, a na drugiej rozbudowany klasyk z ikoniczną solówką na perkusji, którą w latach minionych każdy młodociany fan przerabiał na kartonowych pudłach do upadłego.
Tak mówi sentyment.
_________________
In pfecutione. extrema S.R.E. fedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21068
Skąd: Lesko

PostWysłany: 23.09.2020, 19:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Takie sobie psychodeliczne piosenki. Ale utwór tytulowy.... na jakies 20 punktów!
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3304

PostWysłany: 24.09.2020, 14:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jak wysoko stoją u Was akcje płyt Dunbara? Zrobiłem sobie wczoraj powtórkę -rewelacja! Obie płyty, choć ta szaroniebieska nieco lepsza. Świetnie osadzone w bluesie elementy jazzu, kapitalne wykonanie, wokal, który bardzo mi się podoba i jeszcze tu i ówdzie jest etniczny klimat (np. afrykański). Niebieski Dunbar to u mnie zdecydowanie pierwsza dziesiątka, a może i piątka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
RoryGallagher
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 731
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: 24.09.2020, 15:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Też sobie przypomniałem oba parę tygodni temu. Na debiucie świetne są te momenty, w których na pierwszy plan wychodzi sekcja rytmiczna, ale większość materiału to bardzo zachowawczy i konwencjonalny blues brytyjski. Tak grały wówczas dziesiątki kapel, nierzadko lepiej. Wokalista i gitarzysta The Aynsley Dunbar Retaliation wypadają bardzo przeciętnie i zaniżają ogólny poziom. "Recepta Doktora Dunbara" jest albumem równiejszym, gitarzysta i wokalista prezentują się od nieco lepszej strony, ale z kolei brak tu utworów, w których bardziej wyeksponowana byłaby gra Dunbara i Dmochowskiego czy w jakikolwiek inny sposób przełamywały konwencję. Obaj trochę się marnowali w takiej stylistyce, bo stać ich było na więcej, co pokazali potem u Zappy. Parę lat temu - gdy słuchałem niemal tylko blues rocka - dałbym te płyty bardzo wysoko na liście, ale teraz będzie to raczej trzecia, czwarta dziesiątka.
_________________
Recenzje | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3304

PostWysłany: 24.09.2020, 17:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

U mnie z bluesrockiem tak jak z psychodelią - lubię, ale wybiórczo, choć bluesrocka znam lepiej, bo też miałem silną fazę na ten gatunek wiele lat temu. Wg mnie istotą muzyki opartej na bluesie nie jest przełamywanie konwencji. Oczywiście chwała tym, którzy to czynili- dzięki temu powstało mnóstwo kamieni milowych od hardrocka Zepów, po awangardę Beefhearta czy olśniewający melanż bluesrocka i irlandzkiego folku na wczesnych płytach Gallaghera. Niemniej - istota blues-rocka to emocjonalność przekazu. Blues ma po prostu chwytać za serce. Konwencja siłą rzeczy jest ograniczona, jeśli trzyma się bluesrockowego stylu. Te płyty Dunbara wcale tak bardzo jej się nie trzymają, ale nawet jeśli nie jest to specjalnie odkrywcze to mnie bierze. Podobnie jak np. Fire And Water czy East -West Paula Butterfielda (oczywiście to jest dzieło pionierskie i konwencję przełamujące ze względu na pierwsze w rocku improwizacje modalne) czy Black Cat Bones. To bardzo indywidualne odczucie, bo np. taki mistrz jak Mayall w większości do mnie nie trafia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Crazy
longplay


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1314

PostWysłany: 24.09.2020, 21:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oczywiście rok 1968 stoi z jednej strony blues-rockiem, z drugiej psychodelią. Ale ja chciałbym zwrócić uwagę, że był to rok niezwykle udany dla - nazwijmy to prowokacyjnie Wink - krainy łagodności.

Pięknie opisany już przez grega album The Kinks Are The Village Green Preservation Society - zbiór przepięknie skomponowanych prostych pastoralnych piosenek, połączonych w niezwykle spójny sposób koncepcją tej wiejskości i zieloności, z którą zgadza się tu wszystko: od tytułu, przez teksty, po aranże i ogólną "aurę" tej muzyki.
To mój, być może, najpoważniejszy kandydat do numeru jeden rocznika.

Utwór semi-tytułowy

Dalej mamy oczywiście Simona i Garfunkela i ich sztandarowe dzieło, Bookends. Jak już nie raz pisałem, studyjne nagrania duetu są dla mnie dość często niszczone fatalnymi pomysłami aranżacyjnymi (tutaj ten otwierający, po pięknym prologu, utwór Mad ), ale co by nie mówić, z tej płyty pochodzą najpiękniejsze piosenki roku. Ameryka Ameryką, to jest na pewno mój faworyt, ale jakie to jest zjawiskowo piękne i jednocześnie prawdziwe (choć aranżacyjnie też nieco przesadzone z tą orkiestrą):

... how terribly strange to be seventy...

Kolejny gigant, Van Morrison - Astral Weeks, którego sława wydaje się przesadzona wprawdzie, jeżeli brać pod uwagę te rankingi, gdzie stawiano ją na szczytach list najlepszych albumów ever. No ale na tym forum też dość dziwne rzeczy trafiały na szczyty plebiscytów, więc powinniśmy być tolerancyjni w tym względzie Wink, zaś w żadnym wypadku bycie przecenionym nie powinno nam zamykać uszu na niezwykłą subtelność aranżacyjną tego materiału, którego słucha się, jak muzyki z innego świata (nie wiem, czy astralnej, chyba nie miałbym takich akurat skojarzeń), gdzie oparcie brzmienia piosenek o gitary akustyczne (brzmią zresztą cudnie) nie przeszkadza pojawianiu się jakichkolwiek dźwięków w wielkim bogactwie, ale dawkowanych bez żadnej nachalności...

klawesyn, kontrabas. flecik...

Podobno są także niezwykłe walory tekstów, ale przyznam, że nigdy w nie nie wniknąłem.


Dalej mamy tegorocznych Moody Blues, którzy miejscami ładują psychodelię pełną gębą - tytuły mówią same za siebie: Thinking Is The Best Way To Travel... Timothy Leary..., ale są też krainy łagodności par excellance!

The Actor!

aż się łezka mi zakręciła w oku


A jeszcze nie zapomnijmy o eponimicznym debiucie The Pentagle. Ta płyta może nie w całości jest równie dobra, ale skoro pisałem o najlepszych piosenkach roku, no to:

Let No Man Steal Your Thyme

Myślę, że te pięć płyt bardziej sprawia, jak bardzo lubię ten rocznik, niż Electric Ladyland, Biały Album, Saucerful itd.... co nie przesądza wprawdzie, które będą wyżej Wink Zobaczymy, jak wypadną odsłuchy klasyków w kontekście całości.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3304

PostWysłany: 24.09.2020, 21:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jestem wielkim fanem Penangle-Basket of the Light czy Cruel Sister wielbię w calosci. A debiut, no właśnie... Jedyna katalogowa płyta, której nie mam w kolekcji. Nie przekonala mnie Ale dobrze, ze przypomniales, wrócę do niej..
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Duch 1532
digipack


Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 2743
Skąd: Breslau, Schmiedefeld

PostWysłany: 24.09.2020, 21:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeśli chodzi o The Kinks — trudno stwierdzić, ale pozostałe cztery z tych płyt znajdą się u mnie najpewniej w czołówce, może i najściślejszej.
_________________
Strzeżcie się przyjmowania do swego rzemiosła, wymagającego takiej czujności, jakiegokolwiek młodzieńca o ściągłej twarzy i zapadniętych oczach, skłonnego do niewczesnych rozmyślań, młodzieńca, który się zgłasza na okręt z „Fedonem”.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
longplay


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1314

PostWysłany: 24.09.2020, 22:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Dwa słowa dlaczego nie będzie na mojej liście:

The Beatles. Od dawna mam ustalony porządek ich płyt 1.Magical 2.Revolver 3.Sgt.Pepper's i nic tego nie zmieni.


Brzmi jak dobry powód, żeby nie dać Białego albumu do pierwszej trójki rocznika Wink
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 10 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group