Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co dla kogo oznacza określenie "pop"?
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Artur.O
singel kompaktowy


Dołączył: 11 Sie 2019
Posty: 428
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 15.04.2020, 12:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jest, bo jest grany w RMF FM. Cool
_________________
https://rateyourmusic.com/~Szysza32
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Dawidsu
cylinder Edisona


Dołączył: 10 Gru 2019
Posty: 15

PostWysłany: 16.04.2020, 14:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Hehe, trudne pytanie.

Początkowo oczywiście mianem popu określano muzykę popularną. I w sumie tak zostało, zmieniło się tylko brzmienie. W całej historii popu pojawiają się nurty, które wraz ze zdobywaniem popularności zyskują własną nazwę. Czy przestają być popem? Kto to wie! Wink Jeśli stają się zbyt trywialne mogą stworzyć własny podgatunek, jak np. country pop (często ten przyrostek ma negatywny wydźwięk - nie zawsze słusznie).

Dla mnie pop ma wiele znaczeń - niekiedy dopinam tę metkę do muzyki, którą inni mogliby nazwać easy listening. Czasem po prostu do chwytliwych melodii, które nie idą stanowczo w żadną stylistykę. Przykładem jest choćby Bing Crosby. Czy śpiewał jazz? Na pewno. Czy śpiewał też ładne, choć niewymagające melodie? Owszem.

Pop się zmienia, jak każdy wie. Dlatego, że istnieli wykonawcy, którzy grali pop i jednocześnie wyznaczali w nim nowe kierunki - jak np. Beatlesi. Wg mnie wiele ich utworów to właśnie ówczesny pop (a nie np. rock'n'roll).

No i oczywiście popem też mógłbym nazwać utwory mało artystyczne, a starające się jedynie wpasować w ówczesne trendy, tylko po to, żeby się spodobać i nabić kabzę. Spodziewam się, że każdy muzyk czy artysta pragnie w jakimś stopniu uznania (czy popularności). Nie widzę nic złego w tworzeniu niekoniecznie ambitnych, ale przyjemnych melodii, nawet gdy twórcą kieruje nic więcej, niż pazerność. Szkoda tylko, że ogólne trendy w dzisiejszej muzyce popularnej są dla mnie całkowicie nieznośne. Ale to już inna historia.

Więc pojawia się pytanie - czy pop w ogóle istnieje? Czasem skłaniałbym się do odpowiedzi "nie". To sztuczny termin, który służy do określenia wielu utworów, celem uniknięcia utonięcia w otchłani coraz to nowszych klasyfikacji (które często i tak powstają). Ale jednak częściej uznaję jego istnienie - i użyteczność. Ponoć nie istnieje coś takiego, jak ryba. Niektóre gatunki są od siebie bardzo odległe pod względem ewolucji. Ale każdy dobrze wie, że ryba to ryba. I byłoby kiepsko, gdybyśmy zaczęli rozkładać to na najmniejsze szczegóły. I chyba podobnie jest z popem. Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Yer Blue
remaster


Dołączył: 17 Wrz 2007
Posty: 2267
Skąd: Bielsk Podlaski

PostWysłany: 16.04.2020, 20:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
Artur.O napisał:
Jest jeszcze określenie pop progresywny, które ponoć jest jeszcze czymś innym - jednak sam nie wiem, co to oznacza i nigdy go nie używam.


Tak, to już faktycznie przedziwne określenie. Art pop, choć sprawia wrażenie pojęcia wewnętrznie sprzecznego, jest dla mnie jeszcze możliwy do wytłumaczenia i nawet zrozumiały, natomiast ten twór już nie. Odnoszę wrażenie, że bywa stosowany w celu oznaczenia tych płyt wykonawców wywodzących się z rocka progresywnego, którzy zaczęli tworzyć lżejszą i bliższą popowi muzykę, np. jak ten album.


Określenie progresywny pop brzmi trochę jak ballada thrash metalowa albo jazz z wpływami disco polo. Oksymoron Smile
Jedyną płytą, która mi jakoś tam pasuje do tego dziwnego terminu jest "The Seeds Of Love" Tears For Fears. Są tam długie, skomplikowane formalnie kompozycje, brzmieniowy i aranżacyjny przepych, ale jednocześnie melodyjność i przebojowość materiału sięga zenitu. Jakimś cudem da się pogodzić tak 2 odległe światy jak prog i pop, ale to są totalne wyjątki.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21589
Skąd: Lesko

PostWysłany: 16.04.2020, 20:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Określenie "progressive pop" było to coś w rodzaju prostego przełożenia z "progressive jazz", funkcjonowało dość krótko w połowie lat 60-tych i dotyczyło min. takich wykonawców jak Cream i Yardbirds. Czyli de facto termin już bardzo dawno zmurszały i zapomniany.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7351

PostWysłany: 16.04.2020, 21:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ogólnie ten termin "progressive pop" uważam za mocno nieszczęśliwy - bo faktycznie jak go rozłożyć na części składowe to wychodzi absurd. Progresywny - zaawansowany, poszukujący i pop - popularny, komercyjny, przebojowy? Wyjąwszy jednak tę zamierzchła terminologię z lat 60. to stosuje się go albo do zespołów progresywnych, które poszły w stronę piosenkową, popową - jak Genesis czy cyferkowy Yes, bądź Moodies z tych bardziej popowych albumów. A najczęściej do współczesnych quasi-popowych eksperymentów w rodzaju School of Seven Bells, ta nieszczęsna eFKA Twigs, czy różne tam Telefon Tel Aviv czy M83. Ma tu chodzić o to, że popowe melodyjki czy rozwiązania konstrukcyjne utworów bywają dekonstruowane, wykręcane, same kawałki są dość dziwacznie aranżowane itp. itd. Tak to przynajmniej ja rozumiem. Smile

A już mniej serio to jeśli odczytywać ten "progressive pop" jako niemelodyjny i nieprzebojowy pop to można go odnieść właściwie w ogóle do całego współczesnego popu. Wink
_________________
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka analogowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 812

PostWysłany: 16.04.2020, 22:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Terminem progressive pop określa się też często zespoły typu Supertramp czy 10cc, czyli grupy już z lat 70., które jednak stricte progresywnie nigdy nie grały. Może chciały, ale jednak stawiały na piosenkowość.

Pół żartem, pół serio: termin progressive pop dotyczy popowych piosenek, które trzeba skrócić o 4-5 minut, żeby puścić je w radiu. Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21589
Skąd: Lesko

PostWysłany: 17.04.2020, 07:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Yes coś takiego robiło. Vide I've Seen All Good People -> Your Move
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21589
Skąd: Lesko

PostWysłany: 17.04.2020, 07:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir, daj spokój, męczysz się z czyms co jakieś brytyjskie pismaki wymyśliły ponad 50 lat temu, tylko dlatego, że nie mieli zielonego pojęcia jak ogarnąć całą falę nowych zespołów, które się wyłamały z formy prostych beatowych piosebek.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7351

PostWysłany: 17.04.2020, 10:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No faktycznie - uznać Cream za jakikolwiek pop to interesująca dewiacja... Wink
_________________
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21589
Skąd: Lesko

PostWysłany: 17.04.2020, 11:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

w tym czasie też wymyślono termin progressive rock i też to miało podobny sens. A teraz to każdy znafca rozkminia po kawałku nie wiedząc, że to związek frazeologiczny i tego nie rozpatruje się po kawałku.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel kompaktowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 403

PostWysłany: 28.12.2020, 17:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy zainicjował wątek tak wielotorowo, że nie sposób odnieść się wiążąco do wszystkich jego zaczynów...
A w matematycznym uproszczeniu - co jest popem, a co nie jest? - natknąłem się na ciekawe, baaaaa, dwuznaczne rozszczepienie wyjściowego "fundamentu / schematu pojmowania".

Pamiętacie tytułowy utwór z płyty "Night Ride Home" oraz Number One z krążka "Chalk Mark In A Rain Storm" Joni Mitchell?
Na pozór wydaje się, że to przesiąknięte popem - fakt, stylowym i niepowtarzalnym - ale jednak popem lat osiemdziesiątych, a przynajmniej podszyte aranżacyjnymi naleciałościami, modą i stylem tamtych lat, kompozycje (niektórym ten szyk przeszkadza)...
...tak pamiętamy klasyczne już płyty / piosenki z epoki...ale okazuje się, że Joni Mitchell może "na zawołanie", przekształcić owe utwory w godne podziwu pieśni (!), nadać im nową jakość i wydobyć z nich trzewia podtekstu...które z "popem" mają już niewiele wspólnego.

Przykład z jutjuba - spektakularne wykonanie wspomnianych utworów - śpiew i gitara, tak po prostu - to już nie jest pop, nie-pop...to magia, to Muzyka!

https://www.youtube.com/watch?v=oCTnXz7Lc8E
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
remaster


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 2116
Skąd: Łódź

PostWysłany: 01.01.2021, 18:27    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawe spostrzeżenie. Jak rozumiem, wzmacniasz znaczenie formy dla końcowego efektu. Podzielam, a wybór Joni , jako ilustracji owej istotności nie mógłby, chyba, być lepszy. Niepodważalny wzlot.
Ja podrzucę toporny, cokolwiek, przykład takiej zależności. Oto szlagier końca lat 70-tych, calypso nakręcane marszem wojskowym:

https://www.youtube.com/watch?v=ta42xU2UXLA

i jak daleko można było zdryfować:

https://www.youtube.com/watch?v=MoTkcYXWAJM

A wracając do p. Mitchell potrafiła też i w drugą stronę. Jeśli, jeszcze udało się zachować, szlachetne proporcje w roku 2000 (Both Sides Now),pewnie dlatego, iż autorsko to były dwa numery i retrospekcyjnie nie odziałowywała tak silnie, to już <kobyła> z 2002 Traveloque, poza staranną edycją (reprodukcje obrazów Artystki), przyniosła przyciężkie, orkiestrowo rozdęte, aranżacje Jej piosenek, które wcześniej fruwały nad głową słuchacza, a tu nabrały <wdzięku> tonącego tankowca. Nawet te smutne piosenki, czyli większość. Vince Mendoza powinien za tę robotę dostać po mordzie Wink .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
kaseta "metalówka"


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 265
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 01.01.2021, 22:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja mam duży sentyment do Travelogue, choć nie cenię tej płyty już tak wysoko, jak kiedyś.

Za sentyment w znacznym stopniu odpowiada fakt, że tak się złożyło, że był to pierwszy album Joni w mojej kolekcji (choć zdecydowanie nie pierwszy, który poznałem). Ze sporą częścią zawartych na nim kompozycji zaznajomiłem się więc poprzez te rozdęte orkiestrowe aranżacje - i nie znielubiłem JM na zawsze Smile.
Wygłoszę nawet herezję, że kilka z nich wolę w tych wersjach (choć dzisiaj mam na półkach również niemal wszystkie płyty zawierające ich oryginały) - jak choćby The Sire of Sorrow.

Dzisiaj traktuję Travelogue trochę jak niekonwencjonalną realizację idei Greatest hits (zwykłych kompilacji generalnie nie trawię i posiadam je w ilościach śladowych) - i z tej roli krążek wywiązuje się bez zarzutu.
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel kompaktowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 403

PostWysłany: 07.01.2021, 12:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

- esforty

Rozumiem, że nie podoba Ci się "Travelogue"...po części jestem w stanie zrozumieć Twoją negatywną ocenę albumu, szczególnie kiedy przywołujesz "latające nad głowami", akustyczne, natchnione pieśni z epoki (!) - nie sposób tych światów zestawić ze sobą.

Z drugiej strony, w porównaniu z "wysypem" płyt (skleconych naprędce, dla pieniędzy), których "autorami" są podstarzałe, rockowe "gwiazdy", wystrojone w garnitury, podparte na scenie / w studiu, instrumentalnie skacowanymi pseudo-orkiestrami, grającymi oberki w rytm zmiękczonych do przesady drum-bass-guitar "hymnów"..."Travelogue" jawi się jako ożywcza oaza przenikających się znaczeń, jako opoka świadomości i spokoju.

Sporo racji ma akond, który "Travelogue" traktuje jak swego rodzaju podsumowanie twórczości Joni Mitchell (chociaż typowa, przekrojowa, także świetnie wydana od strony graficznej, "Dreamland" jest w moich uszach bardziej "słuchalna" - w zasadzie nie kojarzy się z irytującymi przypadłościami składaka).
Myślę, że w powszechnie obiektywnej (pozytywnej - he, he) ocenie płyty, nie tylko zawiniła orkiestra i dyrygent (można było pokusić się o bardziej wyszukane aranże - orkiestrowy wszechświat klasyki aż prosił się o przepoczwarzenie tych utworów w nowy, nieszablonowy byt), ale także sama Joni Mitchell, której "przepalony" / jednostajny wokal powoli zaczął osiadać na smrodzie petów w popielniczce (he, he).

Ten niesamowity, jedyny w swoim rodzaju śpiew...ta niepowtarzalna fraza, ta interpretacyjna lekkość, ten szyk i precyzja intonacji głosu, została przez Joni Mitchell wskrzeszona po części na albumie "Shine" - jedynej płycie artystki, która do mnie nie przemawia w całości...

Podziwiam Joni Mitchell, w wielu wymiarach...podziwiam ją za prawdopodobnie najtrudniejszą decyzję...ostatni publiczny występ, ostatni album...koniec.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
remaster


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 2116
Skąd: Łódź

PostWysłany: 07.01.2021, 12:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W zaistniałej sytuacji, nie pozostaje mi nic innego, jak użyć formuły odwróconej z użyciem liczby mnogiej:
Rozumiem, że Wam podoba się "Travelogue".
Głównie dlatego, że w wyścigu:
<Kto bardziej lubi Joni Mitchell> przyjmę każde warunki pojedynku Wink
Miałem się odnieść, do różnicy zdań w wątku plebiscytowym "1976", żeby nie zaburzać tego tematu, ale nie wypada milczeć tak bez końca Embarassed .
Jest to kwestia osobistych preferencji estetycznych, tak myślę. Na Travelogue, są dwie piosenki z Hejiry: tytułowa i Amelia. Kiedy zestawiam te wykonania to:
-wobec tych z 76 , jestem bezradny, rozpływam się. Kiedy je usłyszałem po raz pierwszy i drugi (gdzieś tak w połowie 77), jeszcze o tym nie wiedząc, byłem już w innym świecie i przepraszam za tę metaforę.
- a gdy odtwarzam sobie te z 2002 , to czuję się jakbym na koncercie Joni zajął najtańsze i najmniej atrakcyjne miejsce sali.

P.S. To o podstarzałych i podpierających się... w punkt!
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group