Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Return To Forever
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 25.10.2011, 11:57    Temat postu: Return To Forever Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Myślę , że ta grupa zasłużyła na swój osobny wątek. Byli przecież jednym z najważniejszych przedstawicieli muzyki fusion w latach 70-tych. W zasadzie był to zespół , który stanowił tą absolutną jazz - rockową ekstraklasę , obok Weather Report i Mahavishnu Orchestra. Nie byli może prekursorem tego nurtu , to nie oni kodyfikowali pewne wzorce , jednak z czasem dzięki artystycznej randze ich albumów przyczynili się w dużym stopniu do ukształtowania modelowej stylistyki typowej dla fusion. Ich kariera dobrze pokazuje drogi rozwojowe tego gatunku , jednocześnie są oni świetnym przykładem ukazującym wady i zalety całego nurtu.

Działalność zespołu można podzielić na kilka okresów , biorąc pod uwagę personalia oraz sferę artystyczną :

1. 1972 - pierwsze wcielenie grupy (Corea , Clarke , Farrell , Purim , Moreira)- ten skład nagrał dwa albumy : ,,Return To Forever’’ oraz ,,Light as a feather’’, obydwa ukazały się w 1972 roku i były rewelacją artystyczną na rynku muzycznym. Zespół zaprezentował własną , oryginalną odmianę muzyki fusion , był to specyficzny melanż klimatów latynoskich , mainstreamowego jazzu , delikatnej odmiany jazz rocka , czasami ocierał się nawet o konwencjonalną piosenkę (np. ,,What Game Shall We Play Today’’). Muzyka zawarta na tych płytach cechowała się subtelnością , pozbawiona była agresywności wielu utworów z tego nurtu , co ciekawe , język harmoniczny utworów był dość konwencjonalny , co było niemałym zaskoczeniem , biorąc pod uwagę poczynania Chicka Corei w latach 1970 - 1971 (vide grupa Circle i jej radykalna odmiana fuzji awangardowej muzyki współczesnej i free jazzu).

2. 1973 - zmiana składu grupy (Corea , Clarke , Connors , White) oznaczała także transformację stylistyczną. Na swoim trzecim albumie ,,Hymn of the seventh galaxy’’ zespół mocno zbliżył się do muzyki jazz - rockowej spod znaku Mahavishnu Orchestra. Zauważalna była tendencja do dalszej elektryfikacji brzmienia , utwory stały się bardziej dynamiczne i ekspresyjne , znacznie bliższe estetyki muzyki rockowej.

3. 1974 - 1976 - kolejna zmiana składu - Billa Conorsa zastępuje 19 letni Al Di Meola , ten line-up jest chyba najbardziej znany i jednocześnie najbardziej stabilny , jeżeli chodzi o skład personalny. Muzyka w tym okresie była naturalną kontynuacją wolty zapoczątkowanej albumem ,,Hymn of the seventh galaxy’’. Novum było pojawienie się w instrumentarium Corei syntezatora , który stopniowo stał się wiodącym instrumentem kwartetu. Corea stosunkowo póżno sięgnął po ten instrument , jednak trzeba mu przyznać , że od razu udało mu się stworzyć własny oryginalny styl gry, łatwo rozpoznawalny ( charakterystyczne brzmienie i modulacje). Muzyka stopniowo robiła się coraz prostsza i konwencjonalna , zaczęły także pojawiać się elementy muzyki funky. Najbardziej popularnym albumem z tego okresu był ,,Romantic warrior’’ (1976) , czy jednak najlepszym , to już rzecz dyskusyjna.

4. 1977 - zwieńczeniem kariery zespołu w latach 70-tych była płyta ,,Musicmagic’’, nagrana ponownie w innym składzie , zespół przeobraził się w nonet , pozostali tylko Corea i Clarke , wrócił ponownie Farrell. Niestety ten album świadczył o tym , że inwencja grupy pomału się wyczerpywała. Był to jakby nieśmiały powrót do konwencji stylistycznej z pierwszego okresu połączony z doświadczeniami z lat 1973 - 1976. Muzyka z tego okresu raziła nieco nadmiernym eklektyzmem , trąciła także staroświeckością. Nieco lepiej te kompozycje wypadły w wersji live , częstokroć mocno rozbudowane w stosunku do wersji studyjnych. Ten monumentalny ,,żywiec’’ był niestety ostatnim tchnieniem zespołu w latach 70-tych.

Po latach grupa kilkakrotnie się reaktywowała, by wymienić tylko trasy koncertowe z lat 1983 , 2008 i 20011 , jednak nie wniosły one nic nowego do oblicza zespołu. W tym okresie grupa ograniczała się do odgrywania przede wszystkim starych , klasycznych kompozycji. Nie uraczyła nas żadnym nowym materiałem studyjnym , może i dobrze ...

Zespół miał spory wpływ także na wykonawców z kręgu muzyki rockowej , by wymienić tylko przykłady najbardziej ewidentne : Colosseum II , Premiata Forneria Marconi (na albumie ,,Jet lag’’ Flavio Premoli jest pod wyrażnym wpływem sztuki syntezatorowej Corei).

Na koniec dyskografia grupy. Pozwoliłem sobie na subiektywną ocenę poszczególnych albumów.

Return to Forever (1972) - 10/10
Light as a Feather (1972) - 10/10
Hymn of the Seventh Galaxy (1973) - 8,5/10
Where Have I Known You Before (1974) - 10/10
No Mystery (1975) - 8,5/10
Romantic Warrior (1976) - 9/10
Musicmagic (1977) - 6/10
Live (1977) - 7/10
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11039
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 25.10.2011, 12:21    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Najbardziej podoba mi się "Reumatyczny Wojownik", zresztą to pierwsza płyta RtF, jaką poznałem. Dopadłem też kilka bootlegów wideo w składach z Connorsem (występ dla programu Musikladen 1974) i Di Meolą ("Romantic Warrior" live) - ogień w tych występach był i grali całkiem rockowo, jak na jazz. Plus słynne pleksi bębny White'a Very Happy

Widziałem ich na żywo w 2008 w Kongresówce, zagrali tak, że buty spadały. Fajnie, że nie starali się wymyślać czegoś na siłę nowego, tylko odegrali klasyki ze swojego repertuaru. Czuć w tym było radość i energię jak 30 lat wcześniej.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Okechukwu
digipack


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2844

PostWysłany: 25.10.2011, 12:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja też najbardziej lubię Romantica, słychać tam czytelne nawiązania rocka symfonicznego (np. Magician) , z tym że przy tym co grają Return, wyczyny Yes, ELP czy Genesis przypominają grę kapeli dziecięcej na kinderbalu Smile . Płyty z Florą Purim też bardzo lubię. Latynoskie fusion nie może być specjalnie awangardowe harmonicznie- zaprzeczałoby to istocie muzyki latynoskiej.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kośmin
epka analogowa


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 945

PostWysłany: 25.10.2011, 13:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
tym że przy tym co grają Return, wyczyny Yes, ELP czy Genesis przypominają grę kapeli dziecięcej na kinderbalu


już dawno wyrosłem z takiego pojmowania muzyki

czasem najprostsza muzyka daje mi więcej niż skomplikowane formy - vide najróżniejsze drony, ambienty - potrafią więcej znaczyć niż złożone struktury

z innej beczki: nikt o zdrowych zmysłach nie uznałby, że awangardowy black metalowy Deathspell Omega znaczy w muzyce więcej niż uznane awangardowe & others firmy, o jakich się pisuje choćby na tym forum - a jednak dla mnie np. dziś to właśnie francuscy blackowcy świetnie się bronią, ich muzyka staje się dla mnie źródłem inspiracji i daje power, ciągle coś nowego w niej odkrywam - w przeciwieństwie do różnych awangardowych czy fusion etc. zespołów, które z perspektywy czasu zamieniają się dla mnie coraz bardziej w zespoły, w których chodziło tylko o to, by grać dla samego grania -->muzyka bez ducha, bez tego czegoś więcej - czysta technika

tak jak z kobietą - niby jest najładniejsza i wszystko ma na miejscu, ale nie zwraca się na nią uwagi - bo człowiek sobie uświadamia, że tak naprawdę jej brakuje bardzo wiele
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
digipack


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2844

PostWysłany: 25.10.2011, 13:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

kośmin napisał:
Okechukwu napisał:
tym że przy tym co grają Return, wyczyny Yes, ELP czy Genesis przypominają grę kapeli dziecięcej na kinderbalu


już dawno wyrosłem z takiego pojmowania muzyki

czasem najprostsza muzyka daje mi więcej niż skomplikowane formy - vide najróżniejsze drony, ambienty - potrafią więcej znaczyć niż złożone struktury


Nawet nie czasem ,tylko często istotnie tak jest, ale akurat nie w takim gatunku jak symfoniczne fusion. Tutaj przygotowanie warsztatowe i wirtuozeria muzyków są warunkiem sine qua non. Fusion bez wirtuozerii, to jak Pamela Anderson bez biustu Laughing
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6355

PostWysłany: 25.10.2011, 13:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
Fusion bez wirtuozerii, to jak Pamela Anderson bez biustu Laughing

A widzisz! Tyle, że są tacy, którzy wolą się zachwycić kobietą ze względu na całość, ze szczególnym uwzględnieniem tego, co niewidoczne i tego, czego nie da się zmierzyć, wznosząc się ponad podziw powierzchownych atrybutów:-). Ale jak to tu niektórzy piszą - "każdemu jego porno".Smile
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kośmin
epka analogowa


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 945

PostWysłany: 25.10.2011, 14:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
kośmin napisał:
Okechukwu napisał:
tym że przy tym co grają Return, wyczyny Yes, ELP czy Genesis przypominają grę kapeli dziecięcej na kinderbalu


już dawno wyrosłem z takiego pojmowania muzyki

czasem najprostsza muzyka daje mi więcej niż skomplikowane formy - vide najróżniejsze drony, ambienty - potrafią więcej znaczyć niż złożone struktury


Nawet nie czasem ,tylko często istotnie tak jest, ale akurat nie w takim gatunku jak symfoniczne fusion. Tutaj przygotowanie warsztatowe i wirtuozeria muzyków są warunkiem sine qua non. Fusion bez wirtuozerii, to jak Pamela Anderson bez biustu Laughing


pamiętam Pamelę jak jeszcze nie miała tak wielkiego biustu i już wtedy była kimś Laughing
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4433

PostWysłany: 25.10.2011, 14:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pierwsze 2 płyty RTF - jak najbardziej mają duszę. Pozostałe, to onanizm wykonawczo-techniczny, który robi wrażenie, ale na krótką metę. To co zagrali w Kongresowej w 2008 było już totalnie przegiętym, cyrkowo-gwiazdorskim spektaklem. Szczególnie irytowała bufonowatość Meoli. Wyszedłem zniesmaczony. Romantic Warrior zdarza mi się włączyć czasami i zwykle mam wrażenie: "Ależ ekstra grają! Nikt tak nie potrafi!" I co z tego?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kośmin
epka analogowa


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 945

PostWysłany: 25.10.2011, 14:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

crescent napisał:
onanizm wykonawczo-techniczny,


no właśnie - do tego zmierzam

owszem, jest to wartość, ale np. dla mnie nie oznacza to automatycznej przewagi nad zespołami, które nie bawią się w takie ejakulacje
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
digipack


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2844

PostWysłany: 25.10.2011, 14:41    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie żaden onanizm, tylko po prosu fusion na najwyższym poziomie i to zarówno od strony technicznej jak i artystycznej. Onanizm to jest np "Karn Evil 9" czy płyty Malmsteena, a Corea, di Meola czy Clarke to autentyczni wirtuozi najwyższej światowej klasy. Żeby bawić się w takie ejakulacje trzeba mieć wyjątkowo sprawne ręce i otwarte głowy Laughing , więc nic dziwnego, że innym się to nie udaje. Wybitny artysta może być bufonem, Beethoven był gburem i chamem i co z tego?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kośmin
epka analogowa


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 945

PostWysłany: 25.10.2011, 14:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
Nie żaden onanizm, tylko po prosu fusion na najwyższym poziomie i to zarówno od strony technicznej jak i artystycznej. Onanizm to jest np "Karn Evil 9" czy płyty Malmsteena, a Corea, di Meola czy Clarke to autentyczni wirtuozi najwyższej światowej klasy. Żeby bawić się w takie ejakulacje trzeba mieć wyjątkowo sprawne ręce i otwarte głowy Laughing , więc nic dziwnego, że innym się to nie udaje. Wybitny artysta może być bufonem, Beethoven był gburem i chamem i co z tego?


czy ty w ogóle wiesz co to jest onanizm? bo jak cię czytam to mam wrażenie, że nie Wink

onanizm można stwierdzić i u Emersona i muzyków fusion - deliberowanie kto jest lepszy w te klocki przypomina dyskusję kto lepiej trzepie kapucyna - ktoś powie - dziękuję, ale takie dysputy mnie nie interesują - onanistom mówię nie
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
digipack


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2844

PostWysłany: 25.10.2011, 14:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Co do pierwszego pytania- wiedziałem jak byłem mały Laughing

A mówiąc serio- zestawianie Emersona z Coreą jest niepoważne. Gra Corei nie musi się podobać, ale jeśli się kwestionuje jego klasę jako muzyka, to musi się w ogóle kwestionować zasadność jakiejkolwiek wirtuozerii w muzyce. Co można oczywiście czynić, tylko jaki ma to sens? Nie lepiej od razu Bayerfulla zapuścić? Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kośmin
epka analogowa


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 945

PostWysłany: 25.10.2011, 15:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
A mówiąc serio- zestawianie Emersona z Coreą jest niepoważne. Gra Corei nie musi się podobać, ale jeśli się kwestionuje jego klasę jako muzyka, to musi się w ogóle kwestionować zasadność jakiejkolwiek wirtuozerii w muzyce. Co można oczywiście czynić, tylko jaki ma to sens? Nie lepiej od razu Bayerfulla zapuścić? Wink


mimo wszystko naprawdę nie wiesz co to jest onanizm w muzyce

mnie nie interesuje zestawianie Emersona z Coreą, podważanie klasy Corei, mówienie, że wirtuozeria jest be

no i wybacz - dajesz do zrozumienia, że między Bayerfullem a fusion nic już więcej nie ma w muzyce - tak jakbyś w życiu 2 zespoły słyszał
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
digipack


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2844

PostWysłany: 25.10.2011, 15:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To był żart przecież. To proszę powiedz, czym jest wg Ciebie onanizm w muzyce. Bo wg mnie jest to podniecanie się swoimi umiejętnościami technicznymi bez żadnego głębszego celu- chodzi tylko o popis dla popisu. Zgadzasz się z taką definicją?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 25.10.2011, 15:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Myślę , że w kwestii wirtuozerii nie można popadać w przesadę. Bo jeżeli pociągniemy to dalej w taki sposób skończymy na obskuranckiej konstatacji na ten temat punk - rockowców. Wirtuozeria jest ok , jeżeli twórca jest jednocześnie w swojej muzyce treściwy , gdy jego muzyka nie staje się sztuką dla sztuki. Gdy towarzyszą jej frapujące pomysły i inne niekonwencjonalne rozwiązania aranżacyjne , osiągane między innymi dzięki tej biegłości technicznej , to nie bardzo rozumiem czego można się tu przyczepić. W kwestii Chicka Corei podzielam pogląd okechukwu , choć jeżeli chodzi o osobę Emersona i ,,Karn evil 9'' mam , rzecz jasna , inne zdanie Smile . Jazzmeni reprezentują zupełnie inne standardy , jeżeli chodzi o biegłość techniczną w porównaniu z muzykami rockowymi. To , co w rocku jest wirtuozerią w jazzie jest normą , ta kwestia dotyczy także muzyków z RTF. Bo przecież nikt nie zarzuci raczej innym wybitnym eksponentom tego nurtu - Mahavishnu Orchestra onanizmu i przerostu formy nad treścią w związku z ich powalającą maestrią gry.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group