Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Return To Forever
Goto page Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2728

PostPosted: 25.10.2011, 23:41    Post subject: Quote selected Reply with quote

Zgadzam się- wg mnie „Black Market” jest ich ostatnim udanym albumem. Potem jest to już takie typowe „smooth- fusion”- świetnie zagrane, ale dobre tylko jako muzyka tła.

Z tym onanizmem techniczno-wykonawczym to bym nie przesadzał (piję teraz do Bednaara), bo niedługo okaże się, że wszystko co popisowo wykonane i nie bardzo głębokie zasługuje na to niechlubne miano. Łącznie z Paganinim i Lisztem np, bo nie ulega wątpliwości, że obydwaj mimo swych kuglarskich popisów przy muzyce Chopina brzmią płasko i dość powierzchownie. Co nie znaczy, że uprawiali jakąś muzyczną masturbację- po prostu byli niezrównani w olśniewającej wirtuozerii i Chopin np. nie był w stanie zagrać równie efektownie jak Liszt w dużych salach koncertowych, choćby dlatego, że był słabszego zdrowia i nie miał takiej pary w palcach Laughing Nie przeginajmy- wirtuozeria techniczna nawet bez bardzo głębokiej treści też zasługuje na oklaski i ma swoje miejsce w historii muzyki, pod warunkiem, że jest naprawdę najwyższej światowej klasy. A tak jest w przypadku RTF.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Drummer00
album CD


Joined: 13 Jul 2007
Posts: 1987
Location: Kielce

PostPosted: 26.10.2011, 08:41    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:
zestawianie Emersona z Coreą jest niepoważne.

A mój stary forumowy "ziom" znowu swoje Very Happy Osobiście nic nie przeszkadza mi w dosłownym uwielbieniu jednego i drugiego. Chociaż od dłuższego czasu słucham zdecydowanie więcej tego drugiego. Emerson jest równie zjawiskową postacią dla rocka, jak Corea dla jazzu. Dokładnie takie same zarzuty padają pod ich adresem - że zaprzedali się technice, kosztem muzyki. Założę się że jeden i drugi podpatrywali swoje poczynania. Wink
_________________
Back to top
View user's profile Send private message
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 4153
Location: Łódź

PostPosted: 26.10.2011, 09:00    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:


Z tym onanizmem techniczno-wykonawczym to bym nie przesadzał (piję teraz do Bednaara), bo niedługo okaże się, że wszystko co popisowo wykonane i nie bardzo głębokie zasługuje na to niechlubne miano..


Ależ ja pisałem tylko o swoim pierwszym wrażeniu po usłyszeniu "romantycznego wojownika". Bardzo lubie te płytę, lubię nawet krytykowane "Musicmagic" i zgadzam się z tym, co napisałeś na temat wirtuozerii Smile
_________________
romantic_warrior
Back to top
View user's profile Send private message
crescent
japońska edycja z bonusami


Joined: 21 Jun 2009
Posts: 3760

PostPosted: 26.10.2011, 09:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

mahavishnuu wrote:
Ja patrząc na dokonania Weather Report odczuwam jednak spory niedosyt. W latach 1971 - 1972 wszystko było ok , innowatorska , bezkompromisowa muzyka . Wiele ciekawych brzmień , było to znakomite rozwinięcie davisowskiego fusion z lat 1969 - 1970.


Ja również bardzo cenię wczesne dokonania WR, choć są one tylko rozwinięciem tego co liderzy grali wcześniej z Davisem. Wielkiej oryginalności tam nie ma. Podobnie wczesny, elektryczny Hancock (Mwandishi, Crossings, Sextant), dobre, ale nieco wtórne. WR otrząsnęli się z tej post-davisowskiej stylistyki właśnie począwszy od Sweetnightera, by wejść na własną ścieżkę i odkryć swoją tożsamość. Włączenie do fusion egzotycznych perkusjonaliów było trendem zapoczątkowanym już przez Davisa, ale fakt, że ich nasycenie u WR jest znacznie większe. Najbardziej oryginalnym i zarazem rozpoznawczym okresem działalności WR są czasy od Sweetnighter do Heavy Weather i mimo, że ta ostatnia jest albumem bardzo komercyjnym, to pod względem kompozycyjnym trudno jej zarzucić pójście na łatwiznę. Na tych albumach czuje się świeżość, a przede wszystkim radość grania, lekkość, optymizm, w przeciwieństwie do ciężkich elektro-davisowskich klimatów. Z kolei Hancock chyba zbyt szybko nagrał swoje magnum opus, czyli Head Hunters. U niego jazda w stronę komercyjnego-plastikowego jazz-funku była mniej wyrafinowana i znacznie szybsza. Wracając do RTF, to właśnie ich 2 pierwsze płyty były dużo bardziej oryginalne na tle innych, którzy wyskoczyli ze stajni Milesa. Podobnie Mahavishnu.

Warty uwagi jest projekt Corei - Touchstone, nawiazujący właśnie do tych jazzowo-latynoskich klimatów wczesnego RTF. Parę lat temu grali w Kongresowej i przyznam, że działo się i byłem pod dużym wrażeniem kolorytu tej muzyki ... choć spora część widowni przysypiała Wink
Back to top
View user's profile Send private message
Peter Hammill
album CD


Joined: 13 Nov 2007
Posts: 1630

PostPosted: 26.10.2011, 09:18    Post subject: Quote selected Reply with quote

Często jest też taki punkt widzenia, że wirtuozi to takie osobniki co to potrafią zagrać wszystko, ale tak naprawdę nie potrafią sami nic wartościowego stworzyć, przeważnie odtwarzają lub interpretują cudze kompozycje. Przy tej okazji zawsze przypomina mi się wypowiedzieć Wielkiego Franka Zappy, który stwierdził, że 'Wirtuoz jest w stanie zagrać cokolwiek, ja nie potrafię grać czegokolwiek'.
Oczywiście nie chcę powiedzieć, że tyczy się to każdego muzyka uznawanego za wirtuoza, moja wiedza nie sięga aż tak daleko. Być może jednak postrzegani są jako 'zimni profesjonaliści'.

Natomiast Emersona, którego bardzo lubię nie uznałbym za wirtuoza (to jest cecha, którą przypisują mu niektórzy dziennikarze) tylko za doskonałego muzyka, który w sposób maniacki tworzy własne nagrania odnosząc się do klasyki oraz ową klasykę interpretuje po swojemu. Jednocześnie prezentując widowisko podpatrzone u takich pianistów jak Little Richard czy Jerry Lee Lewis, czyli miotanie się nad klawiaturą, niemal pastwienie się nad nią. Zamiast podpalania mamy wbijanie noża między klawisze albo potrząsanie organami Hammonda. Chociaż wydaje mi się, że sam Emerson nigdy na klasycznego rock'n'rolla się nie powoływał.
_________________
Zima czy jesień?
Back to top
View user's profile Send private message
Cure
digipack


Joined: 12 Jul 2008
Posts: 2688

PostPosted: 26.10.2011, 10:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

O ile większość dokonań z lat 70 jest dla mnie jak najbardziej OK, tak koncertowy album wydany ostatnio, tytuł bodaj Returns - zawiódł mnie. Za dużo miejsca na solowe popisy, które mnie śmiertelnie wynudziły.
Rozumiem, że takie rzeźbienie na koncercie może się podobać, jednak ciągnące się w dziesiątki minut solówki, na regularnym wydawnictwie, są niczym innym niż pitoleniem - oczywiście dla mnie.

Pozdrawiam,
Back to top
View user's profile Send private message
Peter Hammill
album CD


Joined: 13 Nov 2007
Posts: 1630

PostPosted: 26.10.2011, 10:31    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:
nie był w stanie zagrać równie efektownie jak Liszt w dużych salach koncertowych, choćby dlatego, że był słabszego zdrowia i nie miał takiej pary w palcach


Z tego co gdzieś czytałem, to Liszt miał graby jak...a zresztą, zamieszczam wypowiedź Zygmunta Kałużyńskiego a propos właśnie Chopina i Liszta.

"Inna rzecz, że miał podwójny charakter. Z jednej strony, był salonowcem i koncertował wyłącznie dla towarzystwa. Dlatego napisał całą kupę różnych walców i mazurków. Do tego miał bardzo małą rękę, co widać na odlewach, szczególnie w porównaniu z Lisztem, który miał łapę dusiciela i jak walił w fortepian, to struny pękały. Czytałem w pamiętniku pewnej Polki, mieszkającej na emigracji, która trafiła na jego koncert i siedziała w piątym rzędzie, że mało co słyszała, tak delikatnie i cicho grał. On w ten sposób zarabiał i wykonywał tę pracę z pogardą i wściekłością. To właśnie widać na tej fotografii. Z drugiej strony, jego ballady, etiudy to było coś, od czego się zaczęła nowoczesność w muzyce. Dostrzegamy tu eksperymentowanie, poszukiwanie akordów będących na granicy dysonansów. Chopin kierował się pasją, uczuciem. Można powiedzieć, że nie byłoby jazzu, który wyraża wolnego w instynktach współczesnego człowieka, gdyby nie Chopin".
_________________
Zima czy jesień?
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2728

PostPosted: 26.10.2011, 12:25    Post subject: Quote selected Reply with quote

Drummer00 wrote:
Okechukwu wrote:
zestawianie Emersona z Coreą jest niepoważne.

A mój stary forumowy "ziom" znowu swoje Very Happy Osobiście nic nie przeszkadza mi w dosłownym uwielbieniu jednego i drugiego. Chociaż od dłuższego czasu słucham zdecydowanie więcej tego drugiego. Emerson jest równie zjawiskową postacią dla rocka, jak Corea dla jazzu. Dokładnie takie same zarzuty padają pod ich adresem - że zaprzedali się technice, kosztem muzyki. Założę się że jeden i drugi podpatrywali swoje poczynania. Wink


Drummer, ja bardzo cenię sobie Twoje wypowiedzi, ale z tej wynika, że Emerson i Corea reprezentują dwa zupełnie odrębne muzyczne światy, gdzie każdy z nich jest mistrzem. Tymczasem o ile np. Bitches Brew i Ars Longa The Nice to są rzeczywiście całkowicie odmienne światy, to już Brain Salad i Romantic Warrior więcej łączy niż dzieli wg mnie. Corea- wychodząc z jazzu, zbliżał się w pewnym momencie z RTF do symfonicznego fusion, podobnie czynił Emerson tylko miał zupełnie inny punkt wyjścia- czyli rock. Emerson przecież też stosował jazzową improwizację- zwłaszcza słychać to na Welcome Back. I w tych punktach "stycznych" zdecydowanie bardziej cenię Coreę niż Emersona- uważam po prostu, że jest bez porównania lepszym pianistą i improwizatorem niż Keith
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2728

PostPosted: 26.10.2011, 12:29    Post subject: Quote selected Reply with quote

Peter Hammill wrote:
Okechukwu wrote:
nie był w stanie zagrać równie efektownie jak Liszt w dużych salach koncertowych, choćby dlatego, że był słabszego zdrowia i nie miał takiej pary w palcach


Z tego co gdzieś czytałem, to Liszt miał graby jak...a zresztą, zamieszczam wypowiedź Zygmunta Kałużyńskiego a propos właśnie Chopina i Liszta.

"Inna rzecz, że miał podwójny charakter. Z jednej strony, był salonowcem i koncertował wyłącznie dla towarzystwa. Dlatego napisał całą kupę różnych walców i mazurków. Do tego miał bardzo małą rękę, co widać na odlewach, szczególnie w porównaniu z Lisztem, który miał łapę dusiciela i jak walił w fortepian, to struny pękały. Czytałem w pamiętniku pewnej Polki, mieszkającej na emigracji, która trafiła na jego koncert i siedziała w piątym rzędzie, że mało co słyszała, tak delikatnie i cicho grał. On w ten sposób zarabiał i wykonywał tę pracę z pogardą i wściekłością. To właśnie widać na tej fotografii. Z drugiej strony, jego ballady, etiudy to było coś, od czego się zaczęła nowoczesność w muzyce. Dostrzegamy tu eksperymentowanie, poszukiwanie akordów będących na granicy dysonansów. Chopin kierował się pasją, uczuciem. Można powiedzieć, że nie byłoby jazzu, który wyraża wolnego w instynktach współczesnego człowieka, gdyby nie Chopin".


Dlatego Chopin unikał wielkich sal koncertowych i grał głównie w salonach, a Liszt był bożyszczem dużych sal (do jego popularności przyczyniały się też bez porównania lepsze warunki zewnętrzne). Co nie zmienia faktu, że płyt z muzyką Chopina mam ponad 30, a z Lisztem tylko 4 i raczej to już mi wystarczy
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
kośmin
maxi-singel kompaktowy


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 716

PostPosted: 26.10.2011, 12:58    Post subject: Quote selected Reply with quote

Drummer00 wrote:
Założę się że jeden i drugi podpatrywali swoje poczynania.


jak to ktoś napisał - Emerson wywarł pewien wpływ na Coreę Smile
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 26.10.2011, 13:20    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ja zacząłem przygodę z RTF od "Light as a Feather", ale błyskawicznie łyknąłem wszystko. Ale pierwsza album jest chyba najciekawszy. Bo ten pierwszym album, nagrany pod szyldem grupy, jest z jednej strony miękki i sympatyczny, a z drugiej bardzo głęboko jazzowy. Naprawdę trzeba mieć nie lada talent, żeby tak bezbłędnie połączyć dwa bieguny jazzu. Gra Farrella jest bezbłędna, tak jazzowe solówki jak i bossa-nova na flecie. No i "Light as a Feather" to też absolutna czołówka jeśli chodzi o wykorzystanie piana Fendera.

Chyba drugim ich albumem w którym się zakochałem był "Romantic Warrior", ale po czasie zaczęły mi trochę wadzić różne detale i obecnie najwyżej w rankingu stoi u mnie "Where Have I Known You Before".


Przy okazji - polecam kilka utworów live ciekawe składu (Corea, Clarke, Connors, Steve Gadd na perkusji i Mingo Lewis na przeszkadzajkach), które zostały dodane do fajnej, dwupłytowej składanki. Brzmienie przesterowanego Rhodesa jest kapitalne, a solówka Connorsa w Spain... bo jej usłyszeniu zacząłem go wyżej cenić Smile.

Spain
Bass Folk Song
After The Cosmic Rain



mahavishnuu wrote:
Po latach grupa kilkakrotnie się reaktywowała, by wymienić tylko trasy koncertowe z lat 1983 , 2008 i 20011 , jednak nie wniosły one nic nowego do oblicza zespołu.


Reaktywacja z 2011 roku jak najbardziej dużo wniosła do oblicza zespołu. Byłeś na koncercie Smile?
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2728

PostPosted: 26.10.2011, 13:26    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ja bardzo lubię też płytę Butterfly Dreams Flory Purim- przypomina klimatem dwa pierwsze albumy RTF
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 26.10.2011, 13:39    Post subject: Quote selected Reply with quote

Wg mnie to jest absolutnie inny klimat Smile. W prawie każdym utworze jest całkiem inna stylistyka, akcenty położone na całkiem inne rzeczy, zupełnie inna gra przeszkadzajek, basu - nawet utwór "Light As A Feather" jest niepodobny do oryginału Smile.
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2728

PostPosted: 26.10.2011, 14:02    Post subject: Quote selected Reply with quote

Granie jest zupełnie inne- bliższe tradycyjnej bossa-novie niż fusion, natomiast klimat dla mnie jest podobny. Ale to moje indywidualne odczucie
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 26.10.2011, 15:32    Post subject: Quote selected Reply with quote

W zasadzie to chciałbym mieć podobne odczucie, bo nigdy mnie ta płytka w pełni nie przekonała do siebie Smile. Niby taki mix jazzrocka z funkiem i latino to całkowicie moje klimaty, ale coś tam jest nie tak Very Happy.
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 1 Hour
Goto page Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
Page 4 of 5

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group