Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Muzyka dawna, klasyczna i współczesna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 30.03.2020, 17:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A Czajkowskiego kiedyś coś słuchałem to poszukam.
Ta symfonia Saint Seans z organami zaintrygowała mnie
Dzięki Smile
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7040

PostWysłany: 30.03.2020, 18:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Arnold Layne napisał:
[Dobra jest też interpretacja Nigela Kennedy'ego, a także English Concert Trevora Pinnocka z Simonem Standage w roli głównej.


Niestety, za tym wykonaniem Kennedy'ego nie przepadam. Brzmi dla mnie trochę tak, jakby Nigel na siłę chciał być ekstrawagancki, ale właściwie nie miał pomysłu na te koncerty. Natomiast Pinnock bardzo mi się podoba - a na Standage'u byłem kiedyś w Zamku Królewskim. Bardzo miło ten wieczór wspominam.

Szkoda tego Pinnocka w FN, obawiam się jednak, że wirus wygra i w tej sytuacji. Sad
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 4552
Skąd: Kraków

PostWysłany: 01.04.2020, 02:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Arnold Layne napisał:
gharvelt napisał:
Gustav Mahler

Jeśli chodzi o Mahlera to byłbym ostrożny w polecaniu go "przedszkolakowi". Może okazać się zbyt ciężki. Jeśli już, to polecam dwie symfonie - pierwszą i piątą. W wykonaniu Concertgebouw Orchestra, Amsterdam (starsze wykonanie), lub Berliner Philharmoniker (nowsze). Oba wykonania pod kierunkiem Bernarda Haitinka (wyd. Philips). Godne polecenia jest też wykonanie Frankfurt Radio Symphony Orchestra, dyr. Eliahu Inbal (Denon).
Kiedy pracowałem w sklepie to dziwiła mnie popularność Pierwszej Mahlera pod batutą Inbala. Kolejny klient który zamówił to wydawnictwo - a sprowadzaliśmy ze Stanów - wyjaśnił mi powód popularności. Otóż tłumaczył to wzorcowym wręcz nagraniem. Postanowiłem to sprawdzić, i jakoś nie zauważyłem większej różnicy - pomijając niuanse wykonawcze dyrygenta i orkiestry. No cóż, pewnie mi słoń na ucho nadepnął Wink


Hmm, po namyśle doszedłem do wniosku, że jedynka to faktycznie najlepszy wybór na początek. W sumie szóstą też w pełni doceniłem dopiero po pewnym czasie, przy czym ja od Mahlera właściwie zaczynałem (a nie, wbrew sugestiom, od Bacha Wink ) i bynajmniej się nie zraziłem na dzień dobry. Ciężko w pełni zgadnąć, co komu przypasuje.

Najwięcej słuchałem pod batutą Bernsteina, Soltiego i Abbado. Zaciekawiłeś mnie z tym Inbalem, aż muszę sam sprawdzić.

Arnold Layne napisał:
gharvelt napisał:
Dmitri Shostakovich

gharvelt napisał:
Sergei Rachmaninoff

Szczerze mówiąc to nie trawię ani jednego ani drugiego, ich muzyka to dla mnie zbiory pustych dźwięków. Ale to moje odczucie sprzed lat, być może teraz odbierałbym inaczej, któż to może wiedzieć...


O proszę, a ja nawet planowałem posłuchać w końcu Szostakowicza w filharmonii (właśnie piąta symfonia), a przynajmniej kilka tygodni temu jeszcze wierzyłem, że w maju będzie to możliwe Rolling Eyes

Arnold Layne napisał:
Wagnera też nie. I tutaj zdania raczej nie zmienię. Muzyka Wagnera jest ciężka jak maczuga jaskiniowca, i tak samo porywająca Wink


Nie zamierzam polemizować Smile Tym niemniej poleciłem zalinkowaną kompilację, ponieważ to jest to całkiem przystępne (na tyle, na ile w ogóle można w tym przypadku użyć tego określenia) podsumowanie, pozwalające liznąć najważniejszych dzieł i mieć już choćby minimalne rozeznanie, co to za muzyka.

Crazy napisał:
Piotr Czajkowski - koncert fortepianowy b-moll, czyli I koncert fortepianowy. Taki riff wymyślić!!

Czy będzie banałem, jeżeli powiem, że najlepiej znaleźć Marthę Argerich, która ten koncert gra z ogromną mocą i jednocześnie uskrzydlona?


Uwielbiam ten koncert. Wykonanie Argerich też cenię, choć jednak wolę to Richtera, które wskazałem wcześniej.


Jeszcze tak piszą o podstawach przypomniał mi się Edvard Grieg - przy czym słuchałem go bardzo dawno, a z poznanych wykonań nie byłem w pełni usatysfakcjonowany. Może ktoś inny poleci jakieś warte uwagi nagranie? Jeśli nie znam, to sam też skorzystam Wink
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 10381

PostWysłany: 01.04.2020, 09:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To jest niezłe - psychprogresywne rege z RPA AD`66 Omega Limited ‎– Grieg One.
_________________
In pfecutione. extrema S.R.E. fedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arnold Layne
digipack


Dołączył: 29 Kwi 2007
Posty: 2509

PostWysłany: 02.04.2020, 11:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
O proszę, a ja nawet planowałem posłuchać w końcu Szostakowicza

Jeśli tylko będziesz miał okazję to skorzystaj. Nie wszystkich we wszystkim należy słuchać Wink , np.:
gharvelt napisał:
Arnold Layne napisał:
Wagnera też nie. I tutaj zdania raczej nie zmienię. Muzyka Wagnera jest ciężka jak maczuga jaskiniowca, i tak samo porywająca Wink
Nie zamierzam polemizować Smile Tym niemniej poleciłem zalinkowaną kompilację, ponieważ to jest to całkiem przystępne (na tyle, na ile w ogóle można w tym przypadku użyć tego określenia) podsumowanie, pozwalające liznąć najważniejszych dzieł i mieć już choćby minimalne rozeznanie, co to za muzyka.

To co napisałem to tylko moja prywatna opinia: kategoryczna w treści i sugestywna w formie Wink
_________________
"How I wish, how I wish you were here"...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 4552
Skąd: Kraków

PostWysłany: 13.04.2020, 15:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przerzucam do właściwego wątku.


Goran napisał:
Forma requiem znana jest w historii muzyki od średniowiecza aż po Pendereckiego. W muzyce chrześcijańskiej powstała i rozwinęła się ta szczególna manifestacja muzyki znana pod nazwą requiem ale to tylko skrót nazwy bo ważna jest cała formuła: Requiem aeternam dona eis Domine et lux perpetua luceat eis (Wieczny odpoczynek racz im dać Panie...) To zdanie wynika wprost z teologii zbawienia. Jest to tekst mszy żałobnej za zmarłych. Wiaraw Boga, groza śmierci ale i nadzieja życia wiecznego. Dzieła o charakterze requiem komponowali m.in. Brahms, Mahler, Berlioz i chyba najbardziej znane requiem Mozarta.To właśnie Mozart jak żaden inny kompozytor wyraził w swym dziele rozpacz, groze, tajemnice śmierci w perspektywie wiary i bezlitosny obraz Sądu Ostatecznego : Tuba mirum (Trąba grożnym zabrzmi tonem) opisuje przebudzenie zmarłych którzy mają zostac osądzeni: nic nie ujdzie karze - po czym następuje pytanie: Cóż mam na to rzec ja biedny człowiek? I kończy się wzruszającą i pełną wiary modlitwą. Na pewno pewną część tego requiem skomponował za Mozarta ktoś inny, najczęściej mówi się o że dokończył to dzieło Sussmayr. Ktoś kiedyś pieknie powiedział że jeśli to nie Mozart to ten ktoś był Mozartem.
Kilka razy miałem okazje wysłuchać to dzieło na żywo ale największe wrażenie zrobiło na mnie wykonanie requiem w katedrze św. Szczepana we Wiedniu.Chyba pięć lat temu znalazłem się dość przypadkowo w wiedeńskiej katedrze, wszedłem do środka i akurat odbywała się msza pogrzebowa za zmarłego burmistrza Wiednia i zaczęlo się wykonanie requiem. Nigdy nie zapomne tego koncertu, bo to i miejsce szczególne , tam odbyła się msza przed pogrzebem Mozarta no i świetne wykonanie.
Mam na płytach kilka wersji tego dzieła , obecnie najczęściej słucham nagrania Wiedeńskiej Orkiestry i Chóru Chłopięcego. Muzyka tam jest trochę "lżejsza" , nie tak smutna i przejmująca jak to ma miejsce w przypadku chóru śpiewaków dorosłych. Płyta wydana w 2006r.

_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4146
Skąd: Opole

PostWysłany: 29.05.2020, 15:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

AWANGARDA Z PRZEŁOMU XIV I XV WIEKU – ARS SUBTILIOR

SOLAGE – FUMEUX FUME PAR FUMEE

Ensemble Organum


Niedawno powrócił wątek dotyczący psychodelii. No to może poszukamy jej korzeni. Cofamy się do lat 70., ale… XIV wieku. Ars subtilior, czyli schyłkowa faza ars nova (nie brakuje głosów postulujących wyodrębnienie tego nurtu) to zjawisko zaiste niezwykłe. Muzyka w tym stylu była tworzona głównie we Włoszech i południowej Francji, poza tym w północnej Hiszpanii i na Cyprze. Wersja włoska była bardziej śpiewna, mniej eksperymentalna. Twórcy francuscy lubowali się w intelektualnych zabawach, pociągało ich bardziej konstruktywistyczne podejście do kompozycji. „Fumeux fume par fumee” to perełka ars subtilior. Jest to jeden z najbardziej skomplikowanych utworów, jaki powstał w obrębie tej estetyki. Uwagę zwraca mocno dysonansowa faktura. Nie jest to kwestą przypadku. Solage świadomie notorycznie wykorzystuje drobne interwały. Skrajnie schromatyzowany język muzyczny tego ronda bije swoim radykalizmem późniejsze poczynania różnej maści eksperymentatorów, choćby szalonego Gesualda z jego piątą i szóstą księgą madrygałów. Zdaniem wielu znawców tematu dopiero na przełomie XIX i XX wieku mieliśmy do czynienia z podobnie radykalnymi eksperymentami. Melodia w „Fumeux fume par fumee” jest mocno powikłana, niejednokrotnie ginie w akordowych splotach przedziwnych współbrzmień. W ramach tej konwencji stopień rytmicznych i harmonicznych komplikacji jest doprowadzony niemal do ekstremum. To zresztą typowa cecha ars subtilior w wydaniu francuskim. Rewolucyjność utworu polega na tym, że zrywa z obowiązującą zasadą, wedle której pierwszorzędnym elementem muzyki jest melodia. W tym przypadku najistotniejszym czynnikiem jest harmonia. Warto również zwrócić uwagę na tekst. Jest to pierwsza znana europejska kompozycja, która powstała pod wpływem narkotycznych doświadczeń. Nie wiemy na pewno, o jaki specyfik chodzi. Zapewne haszysz albo opium. Większość badaczy skłania się raczej do tego drugiego. Podobno sam Solage lubił się nim raczyć. Palenie opium było wówczas w niektórych kręgach artystycznych dość popularne. Narkotyczne eksploracje mogły mieć niebagatelny wpływ na klimat utworów z kręgu francuskiego ars subtilior – oniryczny, ekscentryczny, przesiąknięty aurą tajemniczości. Rondo Solage'a „Fumeux fume par fumee” jest ciekawym dokumentem swojej epoki. W obrębie tamtejszej bohemy wyraźnie zauważalny był proces postępującej sekularyzacji twórczości artystycznej oraz swoisty dekadentyzm. Biorąc pod uwagę muzykę oraz tekst, mamy tu do czynienia ze świetnym przykładem czternastowiecznej psychodelii.

Oto tekst tej kompozycji:

Zadymieni, okopceni,
W dymie mędrkujemy.
Niechaj inni swoje myśli
Także w dym spowiją.

My siedzimy i palimy
Omijając wszelkie zło,
Zadymieni, okopceni,
W dymie mędrkujemy.

https://www.youtube.com/watch?v=bqdJ6DFRk8c


Ars subtilior w wersji cypryjskiej nie był już tak wymyślny i zakręcony. Muzyka urzeka delikatnością i melodyjnością. Warto rzucić uchem na poniższy utwór. To prawdziwa perła tego nurtu. Nagranie pochodzi z płyty „The Island of St. Hylarion: Music of Cyprus, 1413-1422”. Firmuje go Ensemble Project Ars Nova - znakomity zespół specjalizujący się w muzyce późnego średniowiecza. Wszystkie płyty tego zespołu są co najmniej dobre, a niektóre wręcz znakomite. Szczególnie wyróżniłbym „Homage to Johannes Ciconia, ca. 1370-1412” (1992).

Ensemble Project Ars Nova - Contre Dolour:

https://www.youtube.com/watch?v=-CP1AFa2QjI&list=OLAK5uy_mwKtRUVLbTDSVzmD8Dp5KQ9Rzksp2XAz4&index=1
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 307

PostWysłany: 29.07.2020, 11:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Helmut Lachenmann "String Quartets" (Stadler Quartett)

Helmut Lachenamnn to jeden z najbardziej niezwykłych, współczesnych nam kompozytorów; człowiek, który do komponowania zaprzęga co prawda tradycyjne instrumentarium (zazwyczaj)...wydobywa z niego jednak nierzeczywiste i nieoczywiste znaczenia.
Kompozycje Lachenmanna (tzw. instrumentalny konkret) rozpostarte są na "minimalistycznej" formie, mają "skromną" budowę, przy tym zawiłą i niejednoznaczną, zaś techniki wykonawcze, artykulacyjne są niezwykle wymyślne, skomplikowane (przez to utwory są trudne do zagrania); zazwyczaj stanowią studium brzmienia instrumentów, dają pogląd na ich potencjał, stawiają je w niecodziennym świetle, odkrywają nowe znaczenia...dodatkowo, całość zanurzona jest w ciszy, ma stonowaną scenerię, ascetyczny plan.
Wszystko to sprawia, że muzyka Lachenmanna była odbierana przez publiczność / słuchaczy w różnoraki sposób; raz wywoływała (ocierała się o) skandal "retoryczno-estetyczny" (?), innym razem, budziła podziw i entuzjazm (często w tym samym miejscu, festiwalu...chociażby na Warszawskiej Jesieni).
Sam, chyba także jestem przykładem na powyższe - bardzo cenię i lubię muzykę Lachenmanna, często słucham płyt z jego utworami...choć miewałem przecież zwątpienia i dystansowałem się do wycinku jego twórczości (muzyka na instrumenty perkusyjne).

A kwartety smyczkowe? - niezwykle ciekawe, wielopłaszczyznowe kompozycje, które dają pogląd, jak dużo można wycisnąć z tych szesnastu strun i czterech pudeł rezonansowych - przy pierwszym wrażeniu wydają się być archaiczne i pierwotne, jednak po chwili słyszymy jak minimalny "nakład środków", pulsuje pokaźną formą i bogatym przekazem (niczym cała orkiestra), jak nowoczesna to tkanka oceanu ciszy i kosmicznego dźwięku; mamy więc ledwie zarysowane tematy przewodnie, a właściwie "linie”" na tle których zrywami, seriami, sekwencjami dają o sobie znać definiowane na wiele sposobów "melodie", folkowe wtrącenia, dekonstrukcje...
Zamiar kompozytora znakomicie uchwycił Stadler Quartett, serwując kwartety eleganckie, dystyngowane, a jednocześnie zbrukane dada-opanowaniem.

Mikro-Mann-Makro-Mann.

https://www.discogs.com/Helmut-Lachenmann-Stadler-Quartett-String-Quartets/release/4064398

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 307

PostWysłany: 23.08.2020, 16:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ponieważ od kilkunastu tygodni, regularnie i z dużą przyjemnością, parałem się odsłuchiwaniem muzyki, która ukazała się w zestawie "100 na 100 - Muzyczne dekady wolności" i z racji, że tenże dziewiczy (poniekąd / w pewnym stopniu) odsłuch dobiegł końca (a raczej zatrzymał się na początku, gdyż płyt słuchałem w kolejności, od ostatniej do pierwszej - czyli zwyczajowo, na opak), postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma luźnymi i subiektywnymi uwagami / opiniami na temat wydawnictwa.

Boks "100 na 100" wydany został przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, jednak na podstawie opisów i materiałów w nim zawartych, "trudno" wywnioskować, czy to hołd złożony polskiej muzyce, która powstała po 1918 roku, czy też wiadoma, teraźniejsza, polityczna manifestacja, która muzykę zaprzęga do prymitywnych, propagandowych celów.

Gigantomania - kiedy odbierałem przesyłkę od kuriera, wpierw pomyślałem, że to nieporozumienie - że albo pomylił pudła, albo sklep wysłał do mnie amerykański opiekacz - a wszystko to z uwagi na słuuuszną wagę i pokaaaźne rozmiary paczki.
Po rozpieczętowaniu kartonu, okazało się, że wszystko się zgadza - hmmm - najbardziej przytłaczające sanktuarium, najwyższy Chrystus, największy krzyż...to dlaczego nie najpotężniejszy boks z płytami (książkami) z najmniejszą ilością płyt (książek)?

Rozmiar przytłacza - pudła nie można postawić na żadnej "normalnej" półce, szafce...a przynajmniej ja nie mam takowych mebli...niczym prądożerny wzmacniacz, stoi na ziemi (trzeba to-to podnosić, przesuwać, nadwyrężać zgruchotany kręgosłup).
Ciągle zadaję sobie pytanie, dlaczego tak? - czy nie można było zamknąć trzydziestu sześciu płyt i kilku książek (jak się okazało, książeczek...z informacjami, które bezproblemowo można było przenieść do jednej lub dwóch luksusowych wkładek), w pudełku o zdroworozsądkowym rozmiarze, bez epatowania formą king-size?
Patrzę na półki i widzę, pierwszy z brzegu - boks Milesa Davisa "The Complete Columbia Album Collection" z ponad siedemdziesięcioma płytami, replikami analogowych okładek i pokaźną książeczką z opisami albumów...widzę biały set Igora Strawińskiego "The Complete Columbia Album Collection" z blisko sześćdziesięcioma płytami zamkniętymi w replikach analogowych okładek i wyczerpującą wkładką, z niezliczonymi informacjami, zdjęciami...nie wspominając już o Bachowskich czy Mozartowskich, czekoladopodobnych bombonierkach z Brilliant Classics (grubo ponad sto kopert / dysków) - wszystkie można upchnąć bezproblemowo na półce do przechowywania płyt / postawić na niewielkiej powierzchni mebla, a przy tym, ich zgrabny rozmiar, nikomu nie przynosi ujmy.

Kolor naszej flagi jest złożony, kolor górny jest kolorem białym, kolor dolny to kolor...żałoby - pudło jest czarne (choć z racji okoliczności, prosi się o narodowe barwy); czarne z białymi napisami i białymi zerami od rocznicowych "stówek", rozpostartymi niczym nuty na pięciolinii.

Zuchwałość endotermiczna - Patronat Narodowy przypisuje sobie pan Budyniowy; z nieznanych powodów, postać pana Pinokio okazała się niepewna lub za "mała" do tego rodzaju uwiecznień...do lakowania "pustych" pieczęci, stanowiących swoisty znak naszych czasów.
Jedyne pocieszenie, że przyszłe pokolenia, które wejdą w posiadanie zestawu, nawet w przypadku jeszcze większego zatracenia ideologicznego, nie zdołają zmienić / wykreślić z jego fizyczności (niczym nazwy ulicy, placu, skweru), być może niewygodnego już i pretensjonalnego postawą nazwiska.

Nikt nie wie, dlatego nikt nie będzie pytał...i zapłacimy, zapłacimy - napis, który głosi, że "całość" sfinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego "Niepodległa" na lata 2017-2022, jeży włos na głowie i daje do myślenia...spotkania, koncerty, wyjazdy, wizyty w zakładach pracy...tańce, hulanki, swawole.

Kukułeczka kuka, czyli a kuku - napisy na pudle nurtują mnie znaczeniem...i kłopoczą:
- Partnerzy strategiczni - chociażby TVP 1
- Partnerzy - chociażby Polskie Linie Lotnicze LOT
- Partnerzy medialni - chociażby "Gość niedzielny"
Ponieważ nie oglądam "jedynki", nie latam LOTem i nie czytuję "Gościa niedzielnego", będę wdzięczny za wpis / informację, kiedy, czy, a jeśli tak, w jakiej formie i w jaki sposób, powyższe podmioty przyczyniły się (w miarę swoich zadań / ról / skali i możliwości) do upowszechnienia wiedzy o "100 na 100"?

Szuflandia - płyty i książki zamknięto w pudle podzielonym na dwie przegrody; w tej przeznaczonej na płyty, cedeki "latają" luźno i aby dobrać się do konkretnego tytułu, trzeba wyjąć całość lub część dysków / w komorze przeznaczonej na książki, trudno na powrót wszystko wsunąć i zamknąć jak należy.

Poczytaj mi mamo, czyli inteligencja na miarę (…) - w miejsce kropek proszę wstawić właściwe słowo - w boksie znajdziemy dwanaście książek (które okazały się być, książeczkami).

Autorką głównego "tomu" zatytułowanego "100 lat z dziejów polskiej muzyki", jest Danuta Gwizdalanka - to zbiór napisanych bez polotu informacji, z rodzaju tych "jak hartowała się stal"...czyli obrazu zmieniającej się na przestrzeni lat muzyki (a raczej organizacyjnych przyczółków, grup, wydarzeń...ważnych dla państwa, a nie jednostki), pokazanego przez pryzmat jedynie właściwej polityki i jedynie właściwej religii (prawdę powiedziawszy, sporo nazwisk, które uchodzą w opracowaniu za sprawcze, nie tylko nie mają nic wspólnego z muzyką, ale i z walką o wolność, nie tylko tę niepodległościową) - moim zdaniem to typowe pisanie na zamówienie w stylu / na zasadzie "ja wam wszystko wyśpiewam".
Książka ma słabej jakości reprodukcje zdjęć / fotografii, a jej kartki sklejone są zapewne klejem Guma arabska, ponieważ pomimo delikatnego obchodzenia się z obiektem, brzeg okładki już oderwał się od kartek, a te z trudem trzymają się na miejscu (jak w "365 obiadów" Lucyny Ćwierczakiewiczowej - he, he).

Prócz "100 lat z dziejów polskiej muzyki", dostajemy dziesięć książek (jak się okazało, książeczek), podzielonych na dekady, ale dekady inne niż to mamy w zwyczaju numerować, dekady znaczone momentem uzyskania przez kraj niepodległości (1918-1927...2008-2018).
Książki (jak się okazało, książeczki), bezpośrednio korespondują z cyklami płyt ułożonymi w dziesięciolecia ("kolorystycznie" współgrają ze sobą) i zawierają krótkie biografie kompozytorów, a w zasadzie biogramy kompozytorów (suche, powierzchowne informacje, uboższe niż wiadomość sms), ważniejsze nagrody, którymi kompozytorzy mogą się poszczycić (przy czym preferuje się te w rodzaju złoty medal, order, czy też krzyż zasługi), ważniejsze kompozycje bohaterów przedsięwzięcia (bardzo ubogie w spisie i bardzo wybiórcze), noty o prezentowanych utworach (z ciężarem informacji położonym na pokrętnym, muzykologicznym bełkocie, a nie jak mogło by się wydawać, historii powstania utworu / opinii kompozytora, tudzież zbiorze ciekawostek) oraz kopie partytur (fragmenty partytur).

Jest jeszcze zbiór pisemny (jak się okazało, książeczka), w którym powielono nazwiska kompozytorów, tytuły nagrań oraz spis wykonawców, rozdysponowane na trzydziestu sześciu płytach (stanowią około 1/3 objętości "wolumenu"), zamieszczono biogramy wykonawców (osiągnięcia oraz konotacje, na zasadzie "kto pod kogo podczepiony") oraz informacje o autorach wydawnictwa (na czele z Dyrektorem i Redaktorem Naczelnym PWM w Krakowie Danielem Cichym, Radą programową, pracownikami i współpracownikami wydawnictwa).

Zetnijmy drzewa, czyli ekologia po raz pierwszy - wszystkie książeczki nadrukowane są na nienajlepszej jakości papierze, rozstrzelonym drukiem, z wszechobecnymi "pustymi kartkami" (nie wspominając o dyskusyjnej treści) - gdyby całość "ścisnąć", można by informacje zawarte w "księgach", zamknąć w eleganckiej, zgrabnej wkładce.

Zetnijmy drzewa, czyli ekologia po raz drugi oraz nowoczesny styl pijanego projektanta - płyty powkładano do zgrzebnych, papierowych kopert (łatwo je niechcący porysować przy wyjmowaniu i wkładaniu) i wyblakłymi kolorami nadano im powinność serii - kolory zlewają się ze sobą, trudno wyłapać, w którym momencie kończy się, a w którym zaczyna, kolejna dekada.
Informacje na kopertach (imiona kompozytorów, wykonawców, tytuły, itp.) nadrukowane są miniaturowymi literami; trudno je odczytać, tym bardziej, że zlewają się z "zerami od stówek" (he, he), które przecież stanowią przewodni element projektu.
Podsumowując, fizyczność kopert, projekt, wykonanie...zniechęcają - okładka po prostu źle leży w ręce.

Polskie gówno numer dwa - okładki płyt śmierdzą; śmierdzą tak, jakby zemleć "Biblię Gutenberga", "Krzyk ciszy" Jana Oborniaka i zaprawić wszystko samochodowym, cytrynowym Wunder-Baumem.

Muzyka jest najlepsza - muzyka daje prztyczka wszystkiemu co napisałem powyżej.

Przez moment zastanawiałem się czy nie skrobnąć kilku słów o poszczególnych kompozycjach (wykonaniach), ale szybko doszedłem do wniosku, że daruję Wam pustosłowie moich opisów.
Powiem jedynie, że większość kompozycji zbioru budzi podziw (chociażby Paweł Mykietyn "Pasja według świętego Marka") i nosi ślady wyjątkowej szlachetności (chociażby Roman Padlewski "Stabat Mater").

Okres międzywojenny i wojenny naznaczony jest klasyczną prawością - te kompozycje mają w sobie charakterystyczną nieskazitelność i historię zmierzająca do jednego punktu...pomimo różnych stylów, technik kompozytorskich, którymi są naznaczone, wpływów "zewnętrznych", przesłań, mają w sobie rozpoznawalny podszerstek;...polskości?

Oczywiście można kręcić nosem i pytać dlaczego właśnie te utwory, dlaczego takie, a nie inne wykonania (sześćdziesiąt jeden rejestracji zostało wykonanych w ramach przedsięwzięcia), dlaczego nie poświęcono większej uwagi muzyce, która powstała w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia, dlaczego nie wygospodarowano więcej miejsca dla młodych kompozytorów (chociażby Michał Talma-Sutt), po co "powielano" wydane już kompozycje młodych (chociażby Agata Zubel "Not Two", czy Aleksander Nowak "Naninana"), po co zaśmiecono płyty marnymi utworami (chociażby Krzysztof Knittel "Męka Pańska według świętego Mateusza"), co robią tutaj niewiele znaczące wypełniacze (chociażby Krzysztof Penderecki "Fanfara dla Niepodległej").

Trzeba o "100 na 100" cokolwiek przeczytać, żeby pochwalić się w towarzystwie - słuchać nie trzeba - mam nadzieję (niewielką, ale jednak nadzieję), że będzie na odwrót, że wszystkie mankamenty i absurdy około-wydawnicze, które mnie uwierają, nie zniechęcą Was do słuchania tej muzyki (do zakupu zestawu).
Muzyka odwdzięczy się Wam, posługując się sloganem, po stokroć...przecież tak jej niewiele, tak mało nagrań "nowej, polskiej muzyki" - jest Bołt, jest Polskie Radio, jest Anaklasis PWM, jest Requiem Records...warto się zasadzić.

Wiem, trywialne podsumowanie, ale nie od dziś wiadomo, że najlepsza jest Muzyka.

1918 – Karol Szymanowski, Pieśni muezina szalonego op. 42
1919 – Kazimierz Sikorski, I Symfonia
1920 – Ludomir Rogowski, Mamidła
1921 – Aleksander Tansman, 7 Preludiów (3 Preludes + 4 Preludes)
1922 – Eugeniusz Morawski, Świtezianka
1923 – Apolinary Szeluto, Pan Tadeusz, suita symfoniczna
1924 – Karol Szymanowski, Król Roger
1925 – Aleksander Tansman, I Koncert fortepianowy
1926 – Karol Szymanowski, Stabat Mater
1927 – Stanisław Wiechowicz, Chmiel
1928 – Roman Maciejewski, 4 Pieśni kurpiowskie
1929 – Tadeusz Szeligowski, Kaziuki
1930 – Michał Kondracki, Mała symfonia góralska „Obrazy na szkle”
1931 – Karol Szymanowski, Harnasie
1932 – Józef Koffler, Koncert fortepianowy
1933 – Feliks Nowowiejski, IX Symfonia organowa
1934 – Bolesław Wallek-Walewski, Wesele śląskie
1935 – Szymon Laks, Suita polska
1936 – Antoni Szałowski, Uwertura
1937 – Ludomir Różycki, Apollo i dziewczyna (balet w 3 aktach)
1938 – Jan Adam Maklakiewicz, Cagliostro w Warszawie
1939 – Roman Padlewski, Stabat Mater
1940 – Władysław Szpilman, Concertino
1941 – Michał Spisak, Concertino
1942 – Andrzej Panufnik, Uwertura tragiczna
1943 – Karol Rathaus, Polonez Symfoniczny
1944 – Konstanty Regamey, Kwintet
1945 – Bolesław Woytowicz, II Symfonia „Warszawska”
1946 – Tadeusz Zygfryd Kassern, Concertino
1947 – Zygmunt Mycielski, Lamento di Tristano
1948 – Zbigniew Turski, II Symfonia „Olimpijska”
1949 – Stefan Kisielewski, Koncert na orkiestrę kameralną
1950 – Artur Malawski, Wierchy
1951 – Tadeusz Baird, Colas Breugnon
1952 – Roman Palester, IV Symfonia
1953 – Grażyna Bacewicz, IV Symfonia
1954 – Roman Haubenstock-Ramati, Recitativo ed aria
1955 – Piotr Perkowski, Nocturne
1956 – Kazimierz Serocki, Sinfonietta
1957 – Tadeusz Machl, Koncert organowy nr 4
1958 – Witold Lutosławski, Muzyka żałobna
1959 – Włodzimierz Kotoński, Etiuda na jedno uderzenie w talerz
1960 – Krzysztof Penderecki, Tren – ofiarom Hiroshimy na 52 instrumenty smyczkowe
1961 – Grażyna Bacewicz, Pensieri notturni
1962 – Bolesław Szabelski, Aforyzmy 9
1963 – Henryk Mikołaj Górecki, Trzy utwory w dawnym stylu
1964 – Bogusław Schaeffer, Symfonia, Muzyka elektroniczna na taśmę
1965 – Krzysztof Penderecki, Pasja wg św. Łukasza
1966 – Tadeusz Baird, Jutro
1967 – Eugeniusz Rudnik, Dixi
1968 – Witold Lutosławski, Livre pour orchestre
1969 – Zygmunt Krauze, Utwór na orkiestrę nr 1
1970 – Andrzej Dobrowolski, Amar. Muzyka na orkiestrę nr 2
1971 – Kazimierz Serocki, Fantasmagoria
1972 – Zbigniew Penherski, Incantationi I
1973 – Juliusz Łuciuk, Miłość Orfeusza
1974 – Barbara Buczek, Anekumena
1975 – Andrzej Krzanowski, Audycja IV
1976 – Henryk Mikołaj Górecki, III Symfonia „Symfonia pieśni żałosnych” op. 36
1977 – Romuald Twardowski, Sequentiae de SS. Patronis Polonis
1978 – Eugeniusz Knapik, Corale, interludio e arie
1979 – Augustyn Bloch, Anenaiki
1980 – Tomasz Sikorski, Struny w ziemi
1981 – Andrzej Panufnik, Sinfonia Votiva
1982 – Bronisław Kazimierz Przybylski, Program "S". Hommage a K. Szymanowski
1983 – Witold Lutosławski, III Symfonia
1984 – Józef Świder, Canon
1985 – Marta Ptaszyńska, Koncert na marimbę i orkiestrę
1986 – Wojciech Kilar, Orawa na kameralną orkiestrę smyczkową
1987 – Witold Szalonek, Inside? – Outside?
1988 – Tadeusz Wielecki, Liczne odnogi rozgałęzionych splotów
1989 – Aleksander Lasoń, Katedra
1990 – Paweł Szymański, Quasi una sinfonietta
1991 – Grażyna Pstrokońska-Nawratil, Le soleil
1992 – Mieczysław Wajnberg, Symfonia kameralna nr 4
1993 – Stanisław Krupowicz, Fin de siecle
1994 – Zbigniew Bargielski, Trigonalia
1995 – Krystyna Moszumańska-Nazar, III Kwartet smyczkowy
1996 – Krzysztof Meyer, Msza
1997 – Rafał Augustyn, Miroirs
1998 – Marek Stachowski, Sinfonietta
1999 – Paweł Łukaszewski, Antyfony
2000 – Elżbieta Sikora, I Koncert fortepianowy „Hommage à Frédéric Chopin”
2001 – Zbigniew Bujarski, Kwartet smyczkowy „Na jesień”
2002 – Andrzej Koszewski, Unitis viribus
2003 – Cezary Duchnowski, monada 3
2004 – Krzysztof Knittel, Męka Pańska według św. Mateusza
2005 – Krzysztof Penderecki, VIII Symfonia „Pieśni przejmijania”
2006 – Jerzy Kornowicz, Zorze IV „Melos-Ethos”
2007 – Lidia Zielińska, Siedem wysp Conrada
2008 – Paweł Mykietyn, Pasja wg św. Marka
2009 – Dariusz Przybylski, Óneiros
2010 – Agata Zubel, Not I
2011 – Jagoda Szmytka, Electrified memories of bloody cherries
2012 – Marcel Chyrzyński, Ukiyo-e
2013 – Andrzej Kwieciński, Canzon de` baci
2014 – Dobromiła Jaskot, Slejpnir
2015 – Aleksander Nowak, Naninana
2016 – Marcin Stańczyk, Some drops
2017 – Hanna Kulenty, Concerto Rosso
2018 – Krzysztof Penderecki, Fanfara dla Niepodległej

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bart
longplay


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 1272
Skąd: East Hampton, CT

PostWysłany: 23.08.2020, 17:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:
P
okładki płyt śmierdzą; śmierdzą tak, jakby zemleć "Biblię Gutenberga", "Krzyk ciszy" Jana Oborniaka i zaprawić wszystko samochodowym, cytrynowym Wunder-Baumem.


Najlepsza.Recenzja.Ever. Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy
_________________
Beatus vir qui suffert temptationem quia cum probatus fuerit accipiet coronam vitae.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4820

PostWysłany: 31.08.2020, 20:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:

Muzyka jest najlepsza

Cytat z Zappy? Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4820

PostWysłany: 31.08.2020, 21:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Rihm / Currier - Anne-Sophie Mutter (2011 Deutsche Grammophon)

Jakoś tak nie bardzo ciekawiły mnie nagrania tej "niemieckiej Barbie" ze skrzypcami, aż tu nagle taki strzał!

1. Lichtes Spiel (na skrzypce i małą orkiestrę) - Wolfgang Rihm
2. Duo Concertante (na skrzypce i kontrabas) - Krzysztof Penderecki
3. Dyade (na skrzypce i kontrabas) - Wolfgang Rihm
4. Time Machines (na skrzypce i orkiestrę) - Sebastian Currier

Nosz genialnie się ta kobitka uwija. Wyciska z instrumentu chyba wszystko. Towarzystwo również zacne. Oczywiście nie tylko o wirtuozerię chodzi. Jest intrygująco i momentami zaskakjąco magicznie. Chwilami czułem się wciągnięty do innego świata.
Kompozycje szyte na miarę. Tak to jest z utworami pisanymi pod konkretnego wykonawcę. Nie to co z HIP-owcami (nie mylić z hippisami i hip-hopem), co to muszą się głowić po 300 latach, co Jan Sebastian i Jerzy Fryderyk (uwielbiam to spolszczenie Georga na Jerzego Twisted Evil) chcieli osiągnąć.

https://www.youtube.com/watch?v=Qu-lado4QRg
https://www.discogs.com/Rihm-Currier-Anne-Sophie-Mutter-New-York-Philharmonic-Alan-Gilbert-2-Michael-Francis-Lichtes-Spiel-T/release/3134082
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3228

PostWysłany: 16.09.2020, 12:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No to wątek szopenowski przerzucam tutaj. Smile
Dla mnie Pollini w preludiach i etiudach konkurencji nie ma (no może w Etiudach mniej znany a fantastyczny Lortie z Kanady jest równie dobry, no i może Cziffra). Ale już np. polonezy w ogóle nie pasują mi w wykonaniach Włocha. Rubinstein kapitalny, ale w mazurkach. Argerich- preludia oczywiście super, ale Pollini ma bardziej błyskotliwą technikę - Argerich nie ma do niego w tym obszarze podejścia (choć sonatę b-moll gra może i najbardziej porywająco z wykonań, jakie znam). Pogorelich też najciekawszy w sonatach. Cortot to nie moje roczniki - pewnie był świetny, ale z zasady unikam nagrań pochodzących sprzed lat 50. bo jakość dźwięku jest po prostu słaba, co by na nich nie wyrabiano z remasteringami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7040

PostWysłany: 16.09.2020, 12:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

crescent napisał:
Rihm / Currier - Anne-Sophie Mutter (2011 Deutsche Grammophon)

Jakoś tak nie bardzo ciekawiły mnie nagrania tej "niemieckiej Barbie" ze skrzypcami, aż tu nagle taki strzał!


Ja miałem przyjemność słyszeć ją na żywo w Koncercie Skrzypcowym Brahmsa i autentycznie wymiatała! A też podchodziłem dość sceptycznie do niej.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3228

PostWysłany: 16.09.2020, 12:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mam koncert skrzypcowy Brahmsa z Mutter i gra świetnie (lepiej niż np. Kennedy wg mnie). A że "Barbie"? No fajnie bardzo wygląda- to pomaga nawet w świecie klasyki marketingowo.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 8 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group