Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Psychodelia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 17.04.2020, 19:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

AMORY KANE - Memories of Time Unwound /1968/
od lat znałem drugą płytę i było dobrze ale niedawno natknąłem się na debiut.
Ciekawe utwory z pogranicza folku i łagodnej psychodelii dodatkowo wzmocnione niesamowitymi aranżacjami orkiestrowymi a zwłaszcza skrzypiec.
Kalifornijczyk Amory Kane, pod koniec 1967 roku przenosi się do Anglii i uzyskuje kontrakt płytowy z MCA dzięki czemu nagrywa swój debiut.
W aranżach macza palce John Paul Jones i choć utwory nie wpadają od razu w ucho to warto się przy nich zatrzymać a gdy już wnikniesz w te rejony to prędko się od nich nie uwolnisz.


https://www.youtube.com/watch?v=RX7e9f1ZbCY


49th PARALLEL - 49th Parallel /1969/

Brzmienie tej kanadyjskiej grupy to garażowy psychodeliczny łamaniec. W niektórych numerach jak choćby "Lazerander Filchy" odczuwamy ducha Syda Barretta ale największe wrazenie robią psychodeliczne gitary w "Close the Barn Door", które przebijają membranę głosników w trakcie odsłuchu. A takie "Missouri" to rytmiczne garażowe świszczenia przebite organowymi piszczeniami.



https://www.youtube.com/watch?v=127vtUesFtM

THE HOBBITS - Men and Doors /1968/
zawierający bardzo refleksyjne pełne rozmachu numery drugi album tej grupy przywodzi na myśl słoneczne rytmy psychodelii wzmocnione ciepłym wokalem. Może jest to odpowiednik Kaleidoscope (brytyjskiego) chociaż nie w pełni. Mamy tu więcej klimatów (tak charakterystycznych dla amerykańskiej psychodelii) radosnych i kierujących się ku gorącej atmosferze. Tytułowy oraz "Espana Babe" to moje faworyty.



https://www.youtube.com/watch?v=jlgoBb9zoY4
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 22.04.2020, 17:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

EVIE SANDS _ Anyway That You Want Me /1970/

Wyobraź sobie maj 1971 roku, studia A&M Recording w Hollywood, podczas gdy Carol King kończy swoją „Tapestry” w Studio B a The Carpenters jednocześnie dopracowują swój tytułowy album w większym Studio A. Teraz wyobraź sobie, że King and The Carpenters mówią: dobrze, a co, jeśli połączymy nasze zasoby i stworzymy supergrupę. Wymieńmy piosenki i wartości produkcyjne i zobaczmy, co nam wyjdzie. Wyobraź sobie Boba Dylana pojawiającego się ze swoją gitarą akustyczną. Wyobraź sobie aranżacje, wyobraź sobie wokale, które zaczynają się od psychodelicznych dźwięków i ciągną w stronę dusznych wysokości. Piosenki posiadają intymny, salonowy styl. Jest to pop, który dokładnie przekazuje wibracje Zachodniego Wybrzeża, tak jakby melodie miały na celu poprowadzenie muzyki boso po kanionie Laurel wśród kadzideł i brzęczących intymnych głosów.

więcej na blogu
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 03.05.2020, 18:14    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

CANNED HEAT - Livin' the Blues /1968/



Wszyscy powinni znać „Going Up the Country”, prawda? Wszyscy, którzy kiedyś widzieli film „Woodstock” i pamiętają ten sielankowy widok Dzieci Natury gromadzących się na spokojnych, nieszkodliwych rytuałach na tyłach lasu. Dźwięki, które towarzyszą tej beztroskiej sielance pochodzą właśnie z numeru zespołu Canned Heat, a słodki zapach fletu dokłada kolejny obrazek w tym raju znalezionym w ciele. Jest to utwór Henry’ego Thomasa z 1928 roku ale wersja Canned Heat ma dodatkową zaletę. Jest nią ścisła praca sekcji rytmicznej oraz wspaniały Alan Wilson ze swoim dziecięcym głosem, tak idealnie pasującym do dźwięków fletu. To kwintesencja Lata Miłości, która na zawsze kojarzyć mi się będzie w tym festiwalem.
Płyta „Living the Blues” została zrealizowana w listopadzie 1968 roku i jest trzecim albumem Canned Heat, do tego podwójnym. Trwający ponad 88 minut, „Living the Blues” był, jak przystało na koniec lat sześćdziesiątych, niezwykle ambitny. Znalazło się na nim tylko dziesięć utworów (lub dziewięć, jak za chwile zobaczycie) i kilka znanych postaci sceny muzycznej – w tym Dr. John, John Mayall, John Fahey i Jim Horn.

reszta na blogu.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
gharvelt
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 4552
Skąd: Kraków

PostWysłany: 04.05.2020, 19:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Rzadko kiedy sięgam po składanki typu Various Artists, tym razem jednak skusiłem się na jedną z nich, ze względu na tematykę oraz możliwość poszerzenia horyzontów.



Various Artists - Acid Drops, Spacedust & Flying Saucers (Psychedelic Confectionery From the UK Underground 1965-1969) (2001)

Na początku bieżącego wieku ukazało się czteropłytowe wydawnictwo prezentujące zróżnicowany świat bryjskiego psychodelicznego rocka, psychodelicznego popu oraz gatunków pokrewnych (bez heavy Wink ) z drugiej połowy lat 60-tych. W sumie 72 utwory, każdy z krążków opatrzony charakterystycznym tytułem ("Down to Middle Earth", "Gandalf's Garden", "Mushroom Soup" i "Roundhouse Ghosts"), na każdy trafiło po 18 kawałków. Zbiór został opracowany przez zespół magazynu muzycznego Mojo. Wśród prezentowanych twórców nie brakuje znanych grup oraz postaci, wśród których znaleźli się m.in. The Nice, Procol Harum, Donovan, Eric Burdon & The Animals, Traffic czy Syd Barrett. Zarazem z drugiej strony, dzięki temu, że niemal każdy artysta otrzymał tylko jeden utwór, znaczna część przypadła mniej znanym wykonawcom. Poza kilkoma wyjątkami (Kaleidoscope, Sam Gopal), większości nie kojarzyłem nawet z nazwy - i nic dziwnego, to często grupy mające na koncie tylko jeden album, albo i mniej, raptem jakieś pojedyncze single. Nie warto zakładać, iż krótkie kariery czy skromne dyskografie oznaczają, że mamy do czynienia z niezbyt interesującą muzyką. Wręcz przeciwnie, wnikliwy odsłuch wypadł bardzo zachęcająco i okazał się przyjemnie spędzonym czasem. Poniżej zalinkowałem i w telegraficznym skrócie opisałem niektóre z najciekawszych, nieznanych mi wcześniej kawałków (wybrały mi się akurat z CD1 i CD2).


The Aquarian Age - 10,000 Words in a Cardboard Box
Jeden z dwóch utworów z jedynego singla tego duetu. Brzmi jak prawdziwy hit, choć list przebojów nigdy nie zwojował. Efektowna aranżacja i bardzo przyjemny wokal.

Shy Limbs - Reputation
Mocno organowe granie, przypominające poniekąd debiut Procol Harum. Zespół dwóch singli, co ciekawe karierę w nim rozpoczynał Greg Lake.

Grapefruit - Dear Delilah
Kawałek pełen intrygujących zmian. Świetny, idealnie pasujący do psych popu wokal i spora rola orkiestracji. Zespół nawet zdołał wydać dwa LP, ale szybko się rozpadł.

Timebox - Gone Is the Sad Man
Łagodna muzyka z wibrafonem. Żadnych skojarzeń z nowoczesnością, bez dwóch zdań dzieło tamtej epoki. Od roku 1970 zespół kontynuował działalność pod lepiej kojarzoną nazwą Patto.

Rameses & Selket - Mind's Eye
Motywy arabskie/bliskowschodnie w wykonaniu kolejnej inkarnacji jednego z faranów i jego żony, jak twierdził sam artysta Wink W tej konwencji skrzypce zaskakują, ale w sumie pasują całkiem dobrze.

Virgin Sleep - Love
W tle elementy hinduskie, ponadto smyczkowa aranżacja, a na pierwszym planie nieśpieszny wokal. Utwór pochodzi z jednego z dwóch singli zespołu. Pomimo że to rok 1967, nastrój i brzmienie (pomijając sitar) dość zbliżone do różnych alt rocków/popów z późnych 80s czy wczesnych 90s Smile

Orange Bicycle - Laura's Garden
Pierwsze, ostro tripowe sekundy jaskrawo kontrastują z dalszą zawartością: delikatnym, melodyjnym popem, ze słyszalnymi inspiracjami The Beatles czy Beach Boys.

The Moles - We Are The Moles
A tutaj bracia Shulman, czyli trzon powstałego nieco później Gentle Giant. Oczywiście muzyka zupełnie niepodobna do tego, co tworzyło GG. Muszę przyznać, ze wejścia gitary robią wrażenie.


Zainteresowanym wydawnictwem polecam również odwiedzić jego strony na serwisach kompletujących wszelkie dorobki muzyczne: na RYM oraz na discogs.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5676
Skąd: Białystok

PostWysłany: 04.05.2020, 20:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Grapefruit na początku lat 90-tych wydał na CD Repertoire Records. W istniejących wtedy w centrum Białegostoku sklepach z CD - gdzie te czasy - leżały przez kilka lat obok klasyki i innych Repertuarów. Nikt wtedy nie chciał tego kupić...
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 04.05.2020, 22:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Najpełniejszą składanką z muzyką psychodeliczną (różnych odmian) jest zawierająca nagrania brytyjskich kapel seria "Rubble Collection vol.1-20"
Jest tu sporo materiału zapomnianych zespołów a z ciekawostek np. utwory Fleur De Lys gdzie na gitarze basowej udzielał się Gordon Haskell.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5676
Skąd: Białystok

PostWysłany: 04.05.2020, 22:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Najpełniejszą składanką z muzyką psychodeliczną (różnych odmian) jest zawierająca nagrania brytyjskich kapel seria "Rubble Collection vol.1-20"
Jest tu sporo materiału zapomnianych zespołów a z ciekawostek np. utwory Fleur De Lys gdzie na gitarze basowej udzielał się Gordon Haskell.


Mam ją od lat w samochodzie.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 14.05.2020, 09:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mirek odświeżył wątek „The best of psychodelia” i widzę tam trochę pytań. No cóż słucham jej już ponad 40 lat to może coś napiszę o niej. To jest wszystko wg mnie, jak ktos ma jakieś zdanie to niech pisze, podyskutujemy.
Psychodelia to to wszystko co działo się w drugiej połowie lat 60-tych na świecie. To bardzo w skrócie. Podróże w głąb siebie aby odnaleźć siebie nie tylko spowodowane dropsami ale też medytacją i innymi sprawami. Styl życia, zmiany otoczeniowe wokół, oczywiście moda, muzyka, teatr, film ale i inny design samochodów czy mebli. To wszystko jest psychodelią. I jak ostatnio oglądałem świetny serial Mad Men osadzona w tych latach to scena właśnie podróży głównego bohatera aby odkryć siebie, aby porzucić koszmary dzieciństwa na rzecz odrodzenia duchowego albo nawet danie ot tak miliona dolarów byłej żonie (oczywiście trzeba je najpierw mieć a dwa kolejne ukryte pod poduszką) żeby sobie rozpoczęła życie, też jest psychodelią.
Ale dobrze. O muzyce.
Psychodelia to zmieszanie różnych stylów muzycznych i dodanie czegoś co zaskoczy albo wprowadzi w nastrój ulotnych chwil. No bo weźmy Love i „Forever Changes”. Niby folk rockowe granie ale jak wchodzi ostra gitara Lee albo elementy dęciakowe to już nie jest proste folk-rockowe granie tylko właśnie psychodelia. „Surrelistic Pillow” Backside się zastanawia gdzie tu psychodelia. No choćby w tekstach. „White Rabbit”, „Plastic Fantastic Lover” to oczywiście wyzwolone teksty do muzyki… jakiej muzyki? No właśnie mamy tu parę gatunków zmieszanych i tworzą one ten nieuchwytny klimat, klimat świetnego nagrania gdzie muzycznie nie zawsze jesteś przewidzieć, co się będzie działo dalej (zresztą biore ten lp na tapetę na bloga to więcej tam będzie za niedługo).
Właśnie to, że nie jesteśmy przewidzieć to się będzie dalej działo w danym utworze muzycznym jest jednym z punktów psychodelii. Czy to jest solo na perkusji ale nie takie co by pokazało umiejętności muzyka tylko zrobiło „inny” klimat (Iron Butterfly, Josefus). Albo wstawki (bardzo charakterystyczne dla gatunki) orkiestracji w utworach, tego jest mnóstwo. Psychodelia to na pewno nie zgrzyty, wybuchy, świszczenie itd. chociaż Silver Apples czy Fifty Foot Hose są psychodeliczne. Więc jednak coś w tym jest. Ale psychodelia to też długie rozimprowizowane numery, w których muzycy grają bez żadnych kajdan i płyną tam dokąd chcą albo i jeszcze dalej. Cream jest psychodeliczny. Zróżnicowane utwory na płycie już to wskazują. To nie tylko hard blues rock. Znajdziemy tam dziwny pop, wodewil itd. A poza tym cała otoczka. Okładka płyty, wygląd muzyków, ubiór. To wszystko jest psychodelią. No bo co zrobić np. z takim debiutem Vanilla Fudge? Hard rock, heavy rock? Dla mnie to ciężka psychodelia. Heavy psychedelic. Może być. Bo ciężkie Hammondy dzięki którym klimat jest tworzony ale już wokal prawie soulowy, gitary bardzo rockowe. No swoisty tygiel muzyczny. Posłuchajcie „Eleanor Rigby”, zmiany tempa, nastrój wybuchu, który prowadzi w głąb wietnamskiej dżungli. Albo brytyjski Kaleidoscope. Nieuchwytny klimat mglistych pejzaży, otoczonych melancholijnymi nutami. Ktoś powie ej przecież to zwykły folk rock. No nie tu bardzo wiele znaczy klimat w jakim są te piosenki nagrane a on jednoznacznie prowadzi ku psychodelii.
Tak więc dla mnie te wszystkie odkrywane nutki i klimaty muzyki lat 60-tych są kwintesencją mojego muzycznego życia a że głównym nurtem jest psychodelia to zagłębiam się w niej i pewnie kiedyś w niej utonę.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5676
Skąd: Białystok

PostWysłany: 14.05.2020, 10:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W pełni zgadzam się z wywodem naszego romantycznego kolegi Dinozaura wychowanego na kwaśnych archiwach, tylko tonąć nie zamierzam Wink
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 20893
Skąd: Lesko

PostWysłany: 14.05.2020, 10:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Rameses & Selket - to małżeństwo, kilka lat później Ramzes wydał dwie moim zdaniem bardzo dobre płyty Space Hymns i Glass top Coffin na debiucie grali min.ludzie z 10cc, ale dwójka lepsza. Jakieś psychodeliczne klimaty tam się ostały, ale to jest już raczej prog-rock, tyle że nieco lżejszego kalibru.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2170

PostWysłany: 14.05.2020, 13:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
To jest wszystko wg mnie...


Najlepsza i najprostsza zarazem definicja chyba brzmiałaby: "psychodelią jest wszystko co za takie uzna Greg"!

Chyba sprawa niedefiniowalna. Każdy czuje mniej więcej co to jest, ale nie do końca da się opisać. Gdzie kończy się psychodelia a zaczyna prog? Latami też sprawę trudno zdefiniować - choćby ten Man koncertowy z zeszłego roku (naczy 1973) polecany przez B.J. był jak dla mnie bardzo psychodeliczny.

Z wieloma płytami, które pojawiły się w zestawieniu bym dyskutował: The Doors? Hendrix? Deep Purple? To jest rock na sto. Inna rzecz, że wtedy wszystko było tą kolorowa psychodelią podszyte, nawet pani prezenterka w TV.

a z drugiej strony gdzie w tym jazzy? Przecież Bitches Brew czy In A Silent Way mają jak dla mnie zdecydowanie psychodeliczny wydźwięk.

A np. Deee - Lite lubiane na tym forum, a przecież z całkiem innej bajki, jest chyba właśnie też dlatego, że jest ściśle psychodeliczne - a na liście się nie znalazło. Teledysk do Runaway to jest jak dla mnie jeden z archetypów psychodelii, tyle, że w jakimś innym wydaniu.

https://www.youtube.com/watch?v=XiSLXxSNKkI

Jeszcze inna definicja mogłaby być taka: wszystko przy czym dobrze wchodzą dropsy. Ale i tu byłoby to mocno subiektywne, bo musielibyśmy znaleźć testerów, ja np. stronię. Miałem kolegę, który sporo testował, ale gdy włączałem mu coś cięższego, żeby sprawdzić jego odczucia np. KC czy coś z Ummagummy to wymiękał i nie chciał więcej testować. Wink

Zdecydowanie psychodeliczna jest również obecna sytuacja z wyborami i wielu innymi sprawami w RP, ale to już inny temat....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 14.05.2020, 14:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Własnie dlatego napisalem czym jest psychodelia wg mnie, ktoś może mieć przecież inne zdanie.

z tymi czasowymi ramami to można sobie poradzić, weźmy chociaż brzmienie i styl nagrywania. Najprościej w The Beatles orkiestracje robił G.Martin i pod "zwykłe" piosenki podkładał dźwięki pozornie nie do konca pasujące do siebie. W EL&P cała struktura utworu była inna. Klawiszowe jazdy Emersona nijak się miały do psychodelicznych nakładek B.Wilsona. Można to poprześledzać. Man wydało płytę Live at Keystone chyba w 1975 gdzie gościnnie zagrał John Cippolina (gitarzysta QMS). i pewnie gitarowe zagrywki są psychodeliczne bo jest tam improwizacja ale utwory raczej brzmią rockowo.
Oczywiście tu masz racje wiele płyt czy zespołów z zestawu nie jest psychodeliczna. Chociaż Hendrix jak najbardziej.

Miles Davis to jazz lub jakieś jego odmiany.
To nie tak wszystko przy czym wchodzą dropsy. Owszem ktoś powiedział, ze jeśli pamietasz lata 60-te to znaczy, ze ich nie przeżyłeś. Po trawce ta muzyka brzmi troche inaczej (nie wiem jak teraźniejsza muzyka by brzmiała) ale już po halucynogenach to nie koniecznie.
KC nie jest psychodelią.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3742
Skąd: Opole

PostWysłany: 15.05.2020, 11:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
Zdecydowanie psychodeliczna jest również obecna sytuacja z wyborami i wielu innymi sprawami w RP, ale to już inny temat....


To nie ma nic do rzeczy z psychodelią. to działania idiotów aby społeczeństwo , a zresztą. Szkoda mi nerwów na tych.....

A tak jeszcze jak się zastanowić to jednak to przejście psychodelii w prog można zauważyć i wyodrębnić. Weźmy np. Traffic. zaczynają od psychodelii, potem następuje połączenie folku, rocka i jazzowych pierwiastków, a potem jest taki prog z lekkim jazzem. Albo The Move, zdecydowana psychodelia ale już ostatnia płyta bardziej rockowa, a późniejsze ELO to...
Problem może jest z takimi kapelami jak Locomotiv, Arzachel czy Thunderclap Newman. Tu słychać jak miesza się psychodel z progiem i popem lat 60-tych.
Albo zobaczmy Art, psychodeliczno bluesowe granie, potem Spooky Tooth to bluesowo rockowe, pewien eksperyment (Ceremoni) i zwykły rock, a muzycy prawie ci sami.

Deee-Lite bardziej "psychodeliczne" jest to:
https://www.youtube.com/watch?v=etviGf1uWlg Smile
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5779
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 15.05.2020, 13:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
Z wieloma płytami, które pojawiły się w zestawieniu bym dyskutował: The Doors? Hendrix? Deep Purple?

Akurat nie masz racji. Poczytaj trochę, poprzeglądaj trochę literaturę na temat muzyki psychodelicznej, zapytaj się Mr. Google o listę najlepszych płyt psychodelicznych z lat 60-tych. Na każdej z tych list znajdziesz co najmniej 2 albumy the Doors (debiut i Strange Days), Hendrixa (dwa pierwsze). Jeśli chodzi o Deep Purple mówimy o trzech pierwszych płytach z R. Evansem jako wokalista. Na każdej z tych płyt mieli po 2-3 utwory psychodeliczne. Do jakiego gatunku zaliczyć te albumy jeśli były one mieszanką hard-rocka, rocka psychodelicznego i progresji: " The music style is a mix of psychedelic rock, progressive rock and hard rock, with several inserts of classical music arranged by the band's keyboard player Jon Lord. "
Czasami, przy tego typu zestawieniach trzeba pójść na ustępstwa.
Może nie są to albumy w pełni psychodeliczne, ale mają ten specyficzny klimat tamtych lat. Bartosz bardzo dobrze to ujął pisząc o "Surrealistic Pillow": "Skoro nie ustaliliście sztywnych ram gatunku przed rozpoczęciem zabawy to powinniście liczyć się z tym, że w rankingu końcowym pojawi się sporo płyt, które w sztywnych ramach by się nie zmieściły. Na SP nie ma kosmicznych jazd jak na Ummagummie, nie ma zgrzytów, pisków i Bóg wie czego jeszcze, ale jak dla mnie jest to album podskórnie psychodeliczny. Tego się nie da wytłumaczyć, ani w żaden obiektywny sposób zweryfikować, ale na tej płycie jest coś takiego, taki ma ona klimat, takie brzmienie, że uważam ją za psychodeliczną, pomimo tego że za wyjątkiem Białego Królika znajdują się na niej "zwykłe" rockowe piosenki."

Monstrualny Talerz napisał:
A np. Deee - Lite lubiane na tym forum, a przecież z całkiem innej bajki, jest chyba właśnie też dlatego, że jest ściśle psychodeliczne - a na liście się nie znalazło.

O jakiej liście piszesz powyżej? Top zestawienia psychodelicznego 1966-69?
A czy ten Deee-Lite to nie jest z przełomu lat 80-tych i 90-tych?
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2170

PostWysłany: 15.05.2020, 14:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:


A tak jeszcze jak się zastanowić to jednak to przejście psychodelii w prog można zauważyć i wyodrębnić.


No, świetnie to można wychwycić w samym Pink Floyd, żeby nie szukać daleko, do Ummagummy nie ma dyskusji, na AHM jeszcze trochę (choćby i ten Alan Psychodeliczny), ale Meddle to już prog.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 9 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group