Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Led Zeppelin
Goto page Previous  1, 2, 3, ... 44, 45, 46  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
KubusPuchatek
kaseta "chromówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 160

PostPosted: 11.05.2007, 07:14    Post subject: Quote selected Reply with quote

Quote:
Z drugiej strony jednak ile razy można słuchać tego samego?

Uwierz mi, Włodku, naprawdę duuużo razy Smile

Co do Hammilla i Planta - wydaje mi się, że to dwaj różni wokaliści. Zupełnie różni. (ale pewnie dlatego użyłeś na końcu tej wypowiedzi "uśmieszku") Peter był świetny technikiem - wspaniale operował przeponą, wibrato, miał wszystkie partie wokalne idealnie "obcykane". Natomiast Robert, był "typowym" (o ile w jego przypadku można mówić o jakiejś "typowości") wokalistą blues'owym. Śpiewał bez kompleksów, siłowo, głownie na gardle, miał świetną frazę i oczywiście zupełnie niesamowitą barwę głosu. Pozwalał sobie na dużo improwizacji. Nie jestem jakimś znawcą Van der Graaf'ów, więc powiedzcie mi - czy Hammill także pozwalał sobie na taką ogromną swobodę w wykonywaniu swych partii wokalnych na koncertach? Wydaje mi się, że nie, ale przyczyną tego jest na pewno zupełnie inna muzyka, jaką prezentują oba zespoły. W blues'ie idzie się na żywioł; w progresywnym graniu, wszystko zapięte jest na ostatni guzik.

Oczywiście nie umniejszam nic geniuszowi Hammilla, ponieważ go również bardzo lubię, ale według mnie... Plant rulez! Very Happy

Pzdr.
_________________
"Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego"
Back to top
View user's profile Send private message
B.J.
box


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 8785

PostPosted: 11.05.2007, 07:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

I ja daję świadectwo, że słyszałem o tym zespole :)
W latach `80/`90 XXw. skompletowałem jego dyskografię na taśmach magnetycznych i katowałem zacięcie radiomagnetofon Kasprzak, aby uzyskać całą potęgę tego brzmienia. I mimo problemów sprzętowych polubiłem muzykę Zepów bardzo mocno. jest to absolutna klasyka. Jesli chodzi o ocenę płyt, to w zasadzie podobają mi się wszystkie oprócz Cody. Z pojedynczych utworów: długo by wymieniać, ale wspomne tylko o tym "pompatycznym" (no to co?) Kashmirze, Achillesie, Since I`ve Been Loving You (dość tego bo łzy mi ciekną)...
_________________
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Back to top
View user's profile Send private message
usandthem
szpula


Joined: 13 Apr 2007
Posts: 80
Location: Częstochowa/Sosnowiec

PostPosted: 11.05.2007, 08:49    Post subject: Quote selected Reply with quote

Jak dla mnie Plant był wokalistą niepowtarzalnym. (Oczywiście mowię o Plancie młodym, bo jego wyczynów z późniejszych albumów słucham z mniejszą przyjemnością - on tam po prostu śpiewa. I gdzieś traci swoją oryginalność) Ale do rzeczy:

Plant był fenomenem, bo potrafił znakomicie balansować na granicy między ekspresją a patosem, śpiewał (jak słusznie Kubuś zauważył) bluesowo, z typowym bluesowym szpanerstwem, lubił sobie znienacka pokrzyczeć, no a do tego miał bardzo dobre warunki wokalne. Był niepowtarzalny do tego stopnia, że początkowo jego popisy spotykały się z konsternacją publiki, nieprzyzwyczajonej do takiego sposobu śpiewania (podobno Page zastanawiał się nawet, czy na pewno Robert jest wokalistą, którego szukają i rozważał usunięcie go z zespołu - przynajmniej tak twierdzi autor "Młota Bogów" - i dlatego na "jedynce" nie ma nazwiska Planta wsród twórców utworów. Dobrze, że się rozmyślił Wink )

A skoro B.J. wspomniał Codę - czy jesteście zdania, że to wydawnictwo niepotrzebne, cynicznie żerujące na "głodzie Zeppelina" po śmierci Bonhama i rozpadzie zespołu? Czy może traktujecie to jako pozycję, której wydanie było uzasadnione, i którą należało wydać, i które można traktować, powiedzmy, jako prezent dla fanów i próba uratowania kilku utworów, które nie zostały jeszcze wydane? Tę drugą teorię co prawda obala w pewnym stopniu fakt, że przy okazji innych wydawnictw (BBC Sessions i The Complete Studio Recordings) wydano jeszcze garść "nowości", ale i daleko mi do twierdzenia, że Cody nie należało wydać...
Back to top
View user's profile Send private message
Sheik Yerbouti
album CD


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 1953

PostPosted: 11.05.2007, 08:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

Włodek wrote:
Do bootlegów jakoś nie mam serca, głównie ze względu na jakość nagrań, choć pewnie zmieniłbym zdanie gdyby jakiś dobry człowiek zapuścił mi jakiś dobrze nagrany. Z drugiej strony jednak ile razy można słuchać tego samego? Wink


W tym zdaniu Włodek oddał właściwie idealnie również mój stosunek do bootlegów Smile Też jakoś nie mam serca do gromadzenia takich rzeczy - zwykle trafiałem na nagrania publiczności a nie zespołu i się zraziłem. Oczywiście też nie bronię się, żeby przyjąć jakiś "słuchalny", ale z drugiej strony jest tyle nowych-starych rzeczy do odkrywania...

PS: Przepraszam za OT Embarassed Chciałem dodać Włodkowi otuchy przed ewentualnym atakiem bootlegowców Smile
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
tryton65
longplay


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 1403

PostPosted: 11.05.2007, 09:56    Post subject: Quote selected Reply with quote

Twisted Evil "Coda" jest okay.Nagrania sa badzo fajne i ciekawe i dobrze ze mozemy je posluchac.A dodam ze "Phy Gra" to tez taki skladak.
Polowa nagran byla z aktualnych sesji a polowa z röznych okresöw LZ.
Nawet na Cdry nagralem sobie osobno te obie "polowy" tej plytki.
I ciekawie sie tego slucha bo nagrania pasuja brzmieniowo do siebie.
Na originale sa troche sztucznie poskladane.
A booty sa super.Dobrze ze sa bo czytajac np.biografie LZ mozna posluchac jak w tym momencie grali koncerty.
Tryton65
Back to top
View user's profile Send private message
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 10932
Location: Wa-wa

PostPosted: 11.05.2007, 10:01    Post subject: Quote selected Reply with quote

Poza tym nie zapominajmy, że booty Zepów były nagrywane dosłownie z narażeniem zdrowia i życia Smile)
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 19038
Location: Lesko

PostPosted: 11.05.2007, 14:20    Post subject: Quote selected Reply with quote

tak, bo można było do dostać po mordzie od menago zespołu Very Happy
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
KubusPuchatek
kaseta "chromówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 160

PostPosted: 11.05.2007, 14:30    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ja tam do Cody mam stosunek bardzo pozytywny. Naprawdę ciekawie było usłyszeć (przynajmniej dla mnie) kompozycje, które miały znaleźć się na kolejnym po In Through The Out Door krążku Led Zeppelin. A płyta zapowiadała się naprawdę dobrze - "Wearing And Tearing" to świetna, wyjątkowo energiczna kompozycja. Można nawet rzec, iż to trochę punk'owe granie. "Dziadki" zapewne chciały trochę utrzeć nosa młodym punk'owcom, którzy szumnie nazywali ich muzycznymi dinozaurami. "Ozone Baby" to całkiem przyjemny utworek, z fajnym wokalem Planta, a zwłaszcza zapadającym w pamięć refrenem. Podobają mi się też te "beatles'owskie" dwugłosowe zaśpiewy - niby nic wielkiego, ale to takie fajne smaczki. Podobnie jest z "Darlene". Co ja poradzę, że lubię melodie w muzyce - tutaj jest ich naprawdę sporo, po prostu bardzo mi się podoba. Warto się dokładnie wsłuchać w partię gitary Page'a - dużo ciekawych zagrywek, które wpływają na klimat utworu. (+ melodyjne, oparte na motywach solo). Moim zdaniem, płyta zapowiadała się naprawdę znakomicie, po trochę nieudanym (dla wielu) i plastikowym In Through The Out Door. Szkoda, że w 80' roku wszystkie nadzieje fanów legły w gruzach Sad

Reszta utworów, to taki miły prezent. "I Can't Quit You Baby" w wersji z próby dźwięku w Royal Albert Hall w 1970 roku naprawdę robi wrażenie - moim zdaniem, jest to nagranie dużo lepsze, od tego zawartego na I. Page więcej sobie poimprowizował, a Plant zaśpiewał jeszcze lepiej. (trudno to pojąć) "We're Gonna Groove" to sprawdzony otwieracz koncertów Led Zeppelin z początkowego i końcowego stadium ich kariery (przynajmniej tak mi się wydaje). Dobrze, że w końcu ukazało się to wtedy na CD. "Poor Tom" nigdy mi się zbytnio nie podobał, więc ten utwór przemilczę. (jedyny plus to dla mnie partia wokalna i te fajne dwugłosy w pewnych momentach) Natomiast zupełnie nie rozumiem, dlaczego z wydaniem "Walter's Walk" muzycy Sterowca zwlekali tak długo. Przecież to wspaniały, energiczny utwór z fajnym riff'em i ciekawymi zaśpiewami Planta. Już wolałbym to na Houses of The Holy, niż np. "The Crunge". "Bonzo's Montreux" to dla mnie coś zupełnie niepotrzebnego. Przynajmniej ja tego utworu w ogóle nie rozumiem.

Z drugiej strony, można to wydawnictwo rozpatrywać jako zwykłą chęć wyciągnięcia kasy od ludzi takich, jak ja Very Happy Ale co tam, ja Codę lubię i będę lubić.

Tak, to, o czym wspomniał Tryton - że Physical Graffiti to płyta składająca się z odrzutów z wcześniejszych sesji oraz aktualnego materiału, napisałem już na poprzedniej stronie. Trudno więc oczekiwać od tej płyty spójności, chociaż ja też nie rozumiem tego zarzutu Razz

Usandthem - czyli razem doszliśmy do wniosku, że Robert był po prostu genialny. I to jest niepodważalny wręcz aksjomat Very Happy

Pzdr.
_________________
"Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego"
Back to top
View user's profile Send private message
KubusPuchatek
kaseta "chromówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 160

PostPosted: 12.05.2007, 13:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

Tak jak obiecałem w poscie z czwartku, tutaj garść informacji o bootlegu:

Led Zeppelin, 1969-04-27, Fillmore West, San Francisco.



1. The Train Kept a Rolling (3:15)
2. I Can't Quit You Baby (6:17)
3. As Long As I Have You (20:19)
4. You Shook Me (9:55)
5. How Many More Times (22:27)
6. Communication Breakdown (6:04)
7. The Lemon Song (9:01)
8. Babe I'm Gonna Leave You (7:06)
9. White Summer-Black Mountain Side (10:39)
10. Sitting & Thinking (7:41)
11. Pat's Delight (14:52)
12. Dazed Confused (12:59)

Hm, wspaniały występ z trasy po USA. Wydaje mi się, że to jest pełna wersja tego koncertu - połączenie konsolety z całkiem niezłymi nagraniami z publiczności, a więc jakość dźwięku jest naprawdę dobra. O samym wykonaniu ciężko napisać cokolwiek odkrywczego - to dopiero początki Zeppelin'ów, czyli koncertowy okres, który najbardziej przypadł mi do gustu. Plant śpiewa tutaj po prostu najlepiej, "wyje" zupełnie bez żadnych kompleksów, siłowo, piękną blues'ową barwą, pozwalając sobie na różne improwizacje wokalne. Sekcja rytmiczna - wiadomo, Jones + Bonham zawsze doskonale! (warto zwrócić uwagę na utwór "Pat's Delight", czyli perkusyjne solo Johna - to taki protoplasta "Moby Dicka", chociaż tego charakterystycznego riffu Page'a na początku utworu jeszcze nie ma). A Jimmy jak zwykle popisuje się swymi pięknymi solówkami - a szczególnie w np. rozimprowizowanym do granic możliwości "As Long As I Have You", "How Many More Times" czy w swojej popisowej solówce "White Summer/Black Mountain Side". Właściwie koncert bez słabych punktów - po prostu potężny, hard rock'owo - blues'owy czad. Fajnie jeszcze zabrzmiał kawałek Buddy Guya "Sitting And Thinking", opatrzony przez Page'a niesamowitymi blues'owymi pasażami. Ogółem - wydawnictwo gorąco polecam, może przekonać nawet tych przeciwników bootlegów, którym przeszkadza jakość nagrań - tutaj jest naprawdę dobra! Smile

Pzdr.
_________________
"Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego"
Back to top
View user's profile Send private message
nieluzak
krucha płyta jednostronna


Joined: 09 May 2007
Posts: 21

PostPosted: 12.05.2007, 15:58    Post subject: Quote selected Reply with quote

http://www.thetradersden.org/forums/showthread.php?t=24512&page=1&highlight=zeppelin

to o wiele lepsze niż składanka TDOLZ`a
Back to top
View user's profile Send private message
KubusPuchatek
kaseta "chromówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 160

PostPosted: 12.05.2007, 16:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

O, dzięki wielkie nieluzaku!

Pzdr.
_________________
"Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego"
Back to top
View user's profile Send private message
KubusPuchatek
kaseta "chromówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 160

PostPosted: 12.05.2007, 21:32    Post subject: Quote selected Reply with quote

A teraz trochę informacji o moim ulubionym gitarzyście, czyli Jimmy'm Page'u (teksty pisany na podstawie książki "Legendy Gitary" [Chris Gill] z której brałem bardziej szczegółowe informacje - przede wszystkim dotyczące stylu oraz technik gry, a także sprzętu, którego Page używał)



Inspiracje i trochę historii na początek:
W 1944 roku Page przyszedł na świat w Heston, w Anglii. Wychowywał się w wygodnym domu Page'ów, w dzieciństwie nie miał żadnych przyjaciół. Sam wspominał po latach, że ta wczesna izolacja miała na niego ogromny wpływ. Niemniej nie przeszkodziło mu to być świetnym uczniem oraz mistrzem szkoły w biegach przez płotki. Dopiero kiedy skończył 13 lat, swoje zainteresowania skierował na muzykę, a konkretniej na grę na gitarze, gdy usłyszał, jak pewien chłopiec w szkole grał utwór skiffle. Po pewnym czasie Jimmy otrzymał rodziców swoją pierwszą hiszpańską gitarę akutyczną z metalowymi strunami. Był samoukiem, nie licząc paru lekcji wziętych u miejscowego nauczyciela. Page szukał inspiracji dla swej muzyki słuchając angielskich stacji radiowych, w których nonstop puszczano rock and rolla. Mimo to, gra bez żadnych podstaw wprowadzała go w coraz większą frustrację. Niemniej jednak uporczywie dążył do swego, motywowały Page'a szczególnie usłyszane w radiu utwory Elvisa Presley'a, a szczególnie Baby Let's Play House z partią gitary zagraną przez Scotty'ego Moore'a. Podobała mu się wówczas także gra James'a Burtona, Gene'a Vincenta a także Buddy'ego Holly'ego. Właściwie pierwszą solówką, którą opanował Jimmy było akordowe solo Buddy'ego Holly'ego z kawałka Peggy Sue. Wtedy udało mu się poznać i od tego czasu już stosować charakterystyczną technikę podciągania strun, którą stosował właśnie James Burton. Page powoli zaczął obracać się w londyńskim środowisku muzycznym, dzięki temu poznał m.in. Jeffa Becka, który na parę lat został jego najlepszym przyjacielem. Oboje uczyli się razem solówek i gry ze słuchu przeróżnych kawałków nadawanych w radiu. Beck nauczył wtedy Page'a partii solowych z utworu "My Baby" Ricky'ego Nelsona. Później Jim zainteresował się stylem gry i techniką pracy w studiu Lesa Paula. Wtedy po raz pierwszy usłyszał sprzężenie zwrotne, wibrato itp. Praca, wykonywana w studiach Lesa Paula, niewątpliwie odbiła się na późniejszym stylu Led Zeppelin. Liczne partie oraz eksperymenty Ołowianego Sterowca powstały pod wpływem nagrań Paula, zrealizowanych w latach 50.
Podobnie jak wielu innych młodych gitarzystów, Page fascynował się bluesem, a spotkał się z tym gatunkiem za pośrednictwem takich artystów, jak Chuck Berry i Bo Diddley. Ogromny wpływ wywarł na nim także Hubert Sumlin grający z Howlin' Wolfem, do którego twórczości wiele utworów Led Zeppelin nawiązuje.


Jimmy Page w roku 1968, grając z The Yardbirds w filmie "Powiększenie".

Jim uwielbiał także styl artystów bluesowych z Delty Missisipi. Szczególnie upodobał sobie muzykę Roberta Johnsona, czarnego bluesowego barda, którego kawałek Travelling Riverside Blues Led Zeppelin bardzo często wykonywał, a później umieścił nawet na płycie BBC Sessions. W wywiadach Page wspominał także, że jego inspiracją byli również tacy muzycy bluesowi, jak: Elmore James, Otis Rush, B.B. King, Freddie King, Albert King a także Matt Murphy. Gitarzysta znany jest z tego, że wykorzystuje w swojej grze przeróżne nurty muzyczne daleko odbiegające od bluesa i rocka, co nadało jego instrumentowi bardzo charakterystycznego brzmienia. Na akustyczną stronę jego twórczości największy wpływ wywarła muzyka celtycka. Jego ulubionymi muzykami tego gatunku byli Bert Jansch i Davey Graham. Page interesował się także muzyką flamenco i grą na gitarze klasycznej. Wtedy jednak, a więc w połowie lat 60., otrzymał on wtedy swoją pierwszą gitarę elektryczną firmy Grazioso i na krótki czas dołączył do zespołu Neila Christiana- The Crusaders. Grał wtedy na gitarze Gretsch model 6120 Chet'a Atkinsa, czyli na najbardziej szpanerskim sprzęcie, na jakim wówczas grać mogli młodzi muzycy. Wkrótce jednak Page zrezygnował z kariery w zespole Christiana z powodu zapalenia gruczołów oraz okropnych migren. Rozpoczał wówczas prace jako muzyk sesyjny. W połowie lat 60 odkrył muzykę indyjską i arabska. Inspiracje orientem wyraźnie słychać w twórczości Led Zeppelin (np. Kashmir). Page dorabił się własnego, małego "studia" muzycznego z wszechobecnymi wzmacniaczami, zapasowymi gitarami, zestawem perkusyjnym itp. i zdobył ogromny rozgłos jako muzyk sesyjny w tymże środowisku. Była to dla niego świetna rozrywka, ponieważ mógł wypróbowywać swoje nowe techniki gry, eksperymentując do woli. Wkrótce jednak przyłączył się do zespołu The Yardbirds i przyjął w nim rolę basisty. Później jednak, wraz z Beckiem (który także był wtedy gitarzystą Yardbirds'ów) doszli do wniosku, że dwie gitary w harmonii mogą przynieść niesamowite sukcesy muzyczne i komercyjne. Toteż Page rozpoczął grę na swoim psychodelicznie pomalowanym Telecasterze z 1958' roku.


Jimmy Page wraz z The Yardbirds.

Po pewnym czasie Beck został wyrzucony z zespołu, ponieważ często dostawał ataków szału, a także ataków migreny, które uniemożliwiały mu dalszą grę w The Yardbirds. Page przeszedł więc na gitarę prowadzącą, lecz reszta zespołu właściwie straciła chęć do gry. W 1968' roku Jimmy Page rozpoczął poszukiwania nowych muzyków i gdy mu się to wreszcie udało, założył zespół Led Zeppelin. W tym zespole grał głownie na gitarach Les Paul'a, zas jego ulubionym modelem był Les Paul Standard' 58.

Techniki gry
Page wypracował hybrydyczną i charakterystyczną technikę gry prawą ręką. Jest to skrzyżowanie techniki gry kostką i palcami, jak wypowiadał się w wywiadach dla czasopiśmie Guitar Player. Jego sposób gry to połączenie stylu Seegera i Scruggsa i zupełnego braku umiejętności. Przy szybkich rytmach i liniach melodycznych, opartych na pojedynczych dźwiękach, używa głównie kostki. Gra lewą ręką to swobodnie wykorzystywanie powszechnie używanych technik stosowanych przez muzyków typu hammer on (przytrzymanie dźwięku z uderzeniem nowego), pull off (odjęcie palca z szarpnięciem). Wiele partii solowych Page'a cechuje się występowaniem szybkich triol granych techniką pull off na jednej lub dwóch strunach. Puste struny wykorzystywane są wtedy jako burdony. Page do perfekcji opanował technikę wibrata. Podciąga struny zazwyczaj środkowym palcem lewej ręki, pomagając sobie palcem serdecznym i wskazującym. Jego technika podciągania jest bardzo agresywna i brutalna, gdyż podciąga je on czasami nawet o dwa tony. Czasem naciska puste struny za siodełkiem szyjki, co powoduje podciąganie strun pustych (np. Heartbreaker). Page zawsze otwarty był na nowe brzmienia, dlatego przyjął kilka niekonwencjonalnych technik gry. Będąc wcześniej wspomnianym gitarzystą studyjnym eksperymentował ze smyczkiem, czego dobrym przykładem mogą być utwory Dazed And Confused albo How Many More Times. Używał go do akcentowania akordów oraz dźwięków o długim wybrzmieniu.


Jimmy gra smyczkiem od skrzypiec na swoim Telecasterze.

STYL GRY
Gra Page'a charakteryzuje się unikalnym połączeniem różnych stylów muzycznych. Czerpie on inspiracje od bluesa, aż po muzyke arabską i indyjską. W utworach Led Zeppelin bardzo często słychać także inspiracje muzyką klasyczną. Wiele jego zagrywek zbudowanych jest na skali pentatonicznej molowej, typowej dla muzyki bluesowej. Równie często Page sięga także po skale z różnych innych kręgów kulturowych, głównie ze Wschodu, dzięki którym jego muzyka nabiera wiele orientalnych cech. Jimmy stroi swoje gitary tak, aby dawały mu możliwość gry na pustych strunach i unisono. Uzyskuje dzięki temu pełne, soczyste brzmienie partii rytmicznych. Jego ulubionym strojem jest zdecydowanie D, A, D, G, A, D. Jim często gra te samy akordy w górę i w dół szyjki, przeplatając je pustymi strunami. Wykorzystuje także kontrapunkty zaczerpnięte z muzyki klasycznej (np. w Stairway To Heaven). Page jest nie tylko gitarzystą, ale aranżuje wszystkie utwory. Te zaś charakteryzują się wielościeżkowymi partiami gitary oraz złożoną, dopracowaną harmonią.


Page ze swoim dwugryfowym Gibsonem.

Wzmacniacze oraz inne urządzenia
Podczas swoich pierwszych sesji nagraniowych, Page używał m.in. wzmacniaczy Burns oraz Super Reverb firmy Fender. Do jego ulubionych należał jednak mały wzmacniacz z 12-calowym głośnikiem firmy Supro, z którym nagrywał albumy Led Zeppelin. W czasie współpracy z The Yardbirds używał na koncertach wzmacniaczy AC30 Vox'a. Po założeniu Ołowianego Sterowca zaczął posługiwać się 100 W wzmacniaczami Marshalla, później ich moc zwiększył do 200 W, z myślą o większych koncertach. Podczas pierwszej trasy Zeppelin'ów w 1968' roku używał tranzystorowych "piecy" Transonic Rickenbackera. W studiu zazwczyczaj "podłączał się" do kolumny Lesliego.
Jimmy posługuje sie dość skromną liczbą efektów. Jako gitarsysta The Yardbirds i w trakcie sesji w latach 60, używał efektu fuzz-tone Tonebender firmy Roger Mayer (Page jest uważany za jednego z muzyków, który upowszechnił tenże efekt). Za czasów Sterowca korzystał z efektu wah-wah Cry Baby firmy Vox, harmonizera Eventide oraz lini opóźniającej Echoplex. Stosował także efekty kompaktowe, takie jak np. cyfrowe linie opóźniające, kompresory, limitery oraz cyfrowe pogłosy. W latach 80', nieudanie (moim zdaniem) eksperymentował z syntezatorami gitarowymi. W ścieżce dźwiękowej do filmu <i>"Death Wish II"</i> zastosował właśnie syntezator GR-700 firmy Roland. Z niestety dość miernym skutkiem.


Page ze swoją ulubioną gitarą Gibson'a.

Co sądzą o nim inni ?

Eddie Van Halen: "Jest genialny. To doskonały gitarzysta, kompozytor i producent. Może nie byłby idealnym wykonawcą każdego rodzaju muzyki, ale kiedy słuchasz solówek Page'a to czujesz, że do Ciebie przemawiają"
Carlos Santana: "Solówki Page'a są fanatastyczne, ale to jego talent kompozytorski sprawia, że góruje nad innymi. Według mnie to on przejął na siebie to, co robił Jimi Hendrix"
Joe Satriani: "Page potrafi nie tylko wymyślać dobre riffy, ale również komponować dobre utwory i uzyskiwać odpowiednie brzmienie gitary. W utworze "Whole Lotta Love" można usłyszeć świetny riff, wokół którego zbudowany jest cały utwór, ale który w żadnym momencie nie przesłania wokalu Planta. Był wspaniałym aranżerem - zawsze na pierwszym miejscu stawiał zespół"


Jimmy grący na orientalnie nastrojonej gitarze Danelectro, która powstała z połączenia dwóch części różnych gitar.

To tyle, pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli do tego zdania Smile
_________________
"Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego"
Back to top
View user's profile Send private message
KubusPuchatek
kaseta "chromówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 160

PostPosted: 18.05.2007, 14:27    Post subject: Quote selected Reply with quote

I kolejny post z serii: Kubuś poleca Smile

Led Zeppelin, 1969-08-31, Texas International Pop Festival.



1. Band intro (0:39)
2. The Train Kept A Rolling (3:01)
3. I Can't Quit You Baby (6:39)
4. Dazed & Confused (15:10)
5. You Shook Me (10:33)
6. How Many More Times (23:39)
7. Communication Breakdown (4:53)

Świetny koncert! Lista utworów i czas trwania występu może nie są jakoś specjalnie powalające, ale był to festiwal, na którym grało poza Zeppelin'ami wiele kapel, więc musieli po prostu się streszczać (przynajmniej tak myślę). Ale nic to - Ołowiany Sterowiec w tym około godzinnym show zaaplikował nam niesamowicie potężną dawkę energii i niczym nieskrępowanego czadu! Panowie grają doskonale - Plant w ogóle się nie oszczędza, niezwykle zawodząc swoje pełne pasji partie wokalne, Page przechodzi samego siebie w blusowych pasażach np. w "I Can't Quit You Baby" (chociaż w sumie niezwykle ciężko jest tu wyróżnić jakąś jego popisówkę - wszystkie są na najwyższym poziomie). Sekcja - jak zwykle: doskonale, trudno Jonesey'emu i Bonham'owi cokolwiek zarzucić. Warto jednak zwrócić uwagę na niesamowicie żywiołowe i rozimprowizowane wykonanie "Communication Breakdown" (jeden z moich faworytów z I), które nawet postanowiłem tutaj zamieścić (link na końcu). Po prostu nie słyszałem dotychczas lepszego wykonania tej kompozycji i uznałem, że trzeba się tym nagraniem z Wami podzielić. Na pewno dużym plusem tego wydawnictwa jest jakość dźwięku, która jest znakomita! Powinna zadowolić nawet największych forowych Panów Wybrzydzających Razz

Reasumując - pozycja obowiązkowa w kolekcji każdego zeppelin'owego fana! (i nie tylko)

Led Zeppelin - Communication Breakdown (1969-08-31) - to prawie 29 mb (format bezstratny flac), ale naprawdę warto!
_________________
"Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego"
Back to top
View user's profile Send private message
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3927
Location: Świętochłowice

PostPosted: 18.05.2007, 14:40    Post subject: Quote selected Reply with quote

O! Widzę, że i Incredible String Band wystąpili na festiwalu w Teksasie! Very Happy
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
buubi
singel analogowy


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 363
Location: Rzeszów

PostPosted: 25.06.2007, 18:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Na specjalny charytatywny koncert reaktywuje się słynna rockowa grupa Led Zeppelin. Zgoła sensacyjnie brzmi też informacja, że legenda planuje również powrotną trasę!

Przypomnijmy, że Led Zeppelin zakończyli działalność w 1980 roku, po tym jak zmarł perkusista John "Bonzo" Bonham. Od jego śmierci grupa dała jedynie kilka okazjonalnych koncertów (m.in. na Live Aid w 1985 roku). W dodatku liderzy Robert Plant (wokal) i Jimmy Page (gitara) dementowali sugestie o reaktywacji zespołu.

Tymczasem w niedalekiej przyszłości Plant, Page, basista John Paul Jones wspierani przez perkusistę Jasona Bonhama, syna "Bonzo", zagrają w Londynie na koncercie pamięci Ahmeta Erteguna, założyciela wytwórni Atlantic.

Ertegun zmarł w grudniu 2006 roku po blisko dwumiesięcznej śpiączce, w którą zapadł na koncercie The Rolling Stones.

"Page, Plant i Jones rozmawiali i zgodzili się na to, by zagrać ten koncert. Czekają teraz na ustalenie daty" - mówi informator.

"Choć ciężko w to uwierzyć, to podczas rozmów, dali zielone światło trasie koncertowej, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Powrotna trasa jest bliżej niż kiedykolwiek" - dodaje, sugerując, że do koncertów reaktywowanego Led Zeppelin miałoby dojść w 2008 roku.

_________________
Gust to wróg twórczości...
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 1 Hour
Goto page Previous  1, 2, 3, ... 44, 45, 46  Next
Page 2 of 46

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group