Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jethro Tull
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 32, 33, 34
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5775
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 15.05.2020, 15:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

WOJTEKK napisał:
zgadza się, jest to choroba nieuleczalna, postepująca, ale o stosunkowo łagodnym przebiegu i jeśli się pacjent dobrze prowadzi, to funkcjonuje nawet nieźle.

Akurat tak się złożyło, że oglądałem wczoraj tą rozmowę Dan Rathera z Andersona. Anderson jest dobrej myśli. Przez ostatnich 18 miesięcy zażywa lekarstwa, które pomagają radzić sobie z tą chorobą i od tego czasu nie było pogorszenia. Bardzo elokwentny facet, z przyjemnością posłuchałem tej rozmowy. Jest w trakcie przygotowania nowej płyty, która planuje wydać pod koniec 2020 roku. Pewnie będzie opóźnienie, ze względu na koronavirus. Nie lubi psów, uwielbia koty. Very Happy

EDIT: Za tą sytuację zdrowotną jaką ma wini wdychanie prze 50 lat sztucznego dymu, wytwarzanego aby oświetlenie sceny lepiej wyglądało. Sad
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
epka kompaktowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1240

PostWysłany: 30.08.2020, 22:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Maciej Geming, autor bardzo ciekawej książki O muzyce się nie gada, uruchomił się znowu pisarsko i na nowym portalu pod nazwą "Ze słuchu" machnął bardzo fajną recenzję Jethro z Live at the Isle of Wight 1970.

Pisze tam m.in.:
Cytat:
Sytuacja Jethro Tull anno domini 1970 budzi skojarzenie, pod jednym przynajmniej względem, z koncertami Czesława Niemena i SBB. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z wyrazistym liderem, któremu towarzyszą muzycy niedający się – żadną miarą – sprowadzić do roli akompaniatorów, dzięki czemu na scenie górę bierze duch konfrontacji. Wszyscy trzymają się nawzajem w klinczu, a uzyskana suma ekstremów skutkuje, paradoksalnie, równowagą.


W ciekawy sposób rozwija wątek tych nie-akompaniatorów w osobach perkusisty i basisty, dokonuje też porównań z klasyczną koncertówką, czyli Bursting Out.

Całość tu:
https://www.zesluchu.pl/jethro-tull-nothing-is-easy-live-at-the-isle-of-wight-1970/
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2323
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 31.08.2020, 10:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przyznam, że przeczytałem recenzję .... i trudno oprzeć wrażeniu, że to taka "sztuka dla sztuki" , zachwyt nad samym sobą, prowadzenie jakiejś intelektualnej rozrywki dla zabicia czasu, gra z samym sobą - może rozliczanie demonów przeszłości czy egzorcyzmów błędów i wypaczeń młodzieńczych fascynacji. Każdy ma prawo pewne artystyczne sprawy odbierać tak jak uważa i niekiedy dokonywać poważnych przewartościowań, kpić z własnych szczenięcych zachwytów i kolejnych etapów muzycznej inicjacji .... Jak wielu z nas chciałoby wskoczyć w wehikuł czasu i zbesztać tego samego siebie sprzed ok 20 / 30 lat i go odpowiednio ustawić by się niepotrzebnie "nie nakręcał" i by "popuścił lejce.....prrr.....". Błyskotliwy styl ... ale sam z bagażem swoich lat uważam dzielenie włosa na czworo za męczące i sto razy wolę przeczytać wyświechtane frazesy, oklepane słowne frazy , oczywiste oczywistości niż odkrywców którzy chcą za wszelką cenę być "oryginalni" - że przed nimi nikt na pewne skojarzenia i konstatacje nie wpadł - a tu niestety mamy z tym do czynienia. Sporo wątpliwych porównań - wczesne Jethro jako paralela dla relacji i napięć na linii Niemen i SBB - które to ostatnie wskoczyło w "europejski" projekt jako już prawie prawie gotowy zespół ze swoim niekwestionowanym liderem, może niekiedy jeszcze potrzebujące wyszlifowania kantów ale gotowe by żyć własnym życiem i podążać własną ścieżką - marszować do rytmu własnego dobosza - w tym przypadku Piotrowskiego.....a gdzie w przypadku Tull - przytulenie zespołu akompaniującego przez poszukującego i nieco w swych koncepcjach enigmatycznego i apodyktycznego lidera ?..... Tu nie było sytuacji jak w Sensational Alex Harvey Band - gdy lider "przygarnął" młodziaków z Tear Gas..... Nie ukrywam, że obok okresu "włóczęgostwa po teatralnej puszczy bandy minstrelów" to wczesny Jethro też należy do mojego ulubionego okresu - np gdy dzięki koncertowemu archiwum mistrza Kosińskiego zgrałem z audycji radiowej genialny dodany do Boxu 25th Anniversary - show z Carnegie Hall 70. Z tej przyczyny pojadę - oklepanymi frazesami - że ten skład to był czad, wyrosły z bluesowych korzeni, z jazzowymi inklinacjami, z dołączoną na świeżo "muzyczną dziewicą" Johnem Evansem na hammondzie. To do dziś robi wrażenie. Koncert z Isle to na dobrą sprawę nadal poruszanie się po tej wczesnej formule. Znów wątpliwa i trudna do udowodnienia teza - że po odejściu sekcji Bunker / Cormick - nie było już Jethro Tull tylko Anderson Band - mnóstwo niestety uproszczeń. A czy w/w biedni panowie byli tylko wtłoczeni w sztywną formułę akompaniatorami, których wprost roznosiła inwencja ?.....a następcy tylko "podgrywali" ?. Sam Ian powiadał - że np Martin zwykł napisać coś raz na kilka lat - a Barre - że jeśli masz coś do powiedzenia - do Ian naprawdę cię słucha. Czy muzyka na Brick to Ian Anderson Band ?. Podobnie czy nie słychać kolektywnego wysiłku na kultowych wśród fanów Cheateau D`isaster Tapes ?. Czy lider tylko szukał karnych żołnierzy i "muzycznych urzędasów" ?. Lata 80 pokazały że Ian plus różni dochodzący to nie zawsze równa się Jethro Tull i fani nie wychwycą różnicy - liczył się duch i osobowość - z tej przyczyny w bandzie nie utrzymali się wirtuozi, wymiatacze i technicy pokroju Jobsona, Craneya, Vetesse czy Aireya - tego ostatniego wolał szybko wymienić na gościa który nota bene nigdy wczesniej nie miał nic do czynienia z klawiszami - basistę i gitarzystę Martina Alcocka. A wracając do składu z Isle - tak się wtedy grało - heavy, jamowało, z bluesowym zacięciem, miał być czad, rock, heavy i z zębem. Grało się gęsto - a publisia szalała. Czy dochodziło do wymiany ciosów i konfrontacji w Jethro anno domini 1970 ?..... jakiegoś klinczu ?.... każdy chciał zabić pozostałych czy zdominować ?....a lider z trudem to znosił ?.... bzdury kochasie. Very Happy
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
epka kompaktowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1240

PostWysłany: 31.08.2020, 11:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Inkwizytor napisał:
Czy dochodziło do wymiany ciosów i konfrontacji w Jethro anno domini 1970 ?..... jakiegoś klinczu ?.... każdy chciał zabić pozostałych czy zdominować ?

E, ale przecież tam nie chodzi o kwestie osobowościowe ani żadne konflikty, tylko o czystą muzyką. Tzn. autorowi ewidentnie o to chodzi: o napięcia, jakie pojawiają się w muzyce, na styku grających wspólnie charakternych muzyków, i on te napięcia odbiera według mnie jednoznacznie pozytywnie, że oni wtedy grają naprawdę RAZEM, a nie że każdy odgrywa sobie.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2323
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 31.08.2020, 16:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja raczej zawsze słyszałem w Jethro - czyste działanie zespołowe i kolektywne a nie ścieranie się silnych, przeciwstawnych muzycznych osobowości - niekiedy wyrosłych z odmiennych tradycji - kontrasty , które można było swobodnie wychwycić w zespołach Zappy, Crimson czy u Davisa. Nikt mi na siłę nie wmówi, że w Tull zamysł był ten sam - że ciekawe, nieszablonowe, intrygujące zestawienie instrumentalistów zaowocuje mimo spięć i konfliktów wartościową działalnością. Proszę posłuchać wspomnianego przeze mnie show z Carnegie 70, Thick, Cheateau, Songs, Horses - lub genialnego Beltane - tu mamy jeden organizm i każdemu przyświeca jeden cel - to słychać - że poszczególne osobowości, instrumenty rozpuszczają w jednym kociołku, substancji , by stworzyć esencję Tull - nawet Ian tu szczególnie nie dominuje i też staje "zwykłym członkiem bandu" - gdzie każdy ma i zna swoje miejsce i co do niego należy:

https://www.youtube.com/watch?v=XzJVZ5Uda84
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 32, 33, 34
Strona 34 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group