Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

JAZZOWA PŁYTA DEKADY - LATA 1970-79
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 32, 33, 34  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1426
Skąd: Łódź

PostWysłany: 26.05.2017, 08:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tyle to ja już wiem Wink.
Tymczasem, Hancock to może być pewien "Alberta", w razie każdym na mojej short list.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3609
Skąd: Kraków

PostWysłany: 28.05.2017, 21:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lista w pełni uzupełniona. Dopisałem wszystkie propozycje od mahavishnuu, z tylko jedną zmianą (Masabumi Kikuchi - "Collaboration", dałem jako pojedynczy album, bez rozbijania na 2 części, zauważyłem że tak był też wydawany pierwotnie w 1970 roku, jako podwójne LP).
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 4509
Skąd: Białystok

PostWysłany: 01.06.2017, 18:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pomalutku układam swoją 30-tkę. Czasu sporo, ocen nie ma więc robię to znacznie rzetelniej niż traktowałem obowiązki szkolne.

Ta płyta - jak i jeszcze inne dwa LP Tynera - dostanie ode mnie zapewne sporo punktów:

SONG OF THE NEW WORLD (1973)

Jeden od nas napisał m.in. o tej płycie: ...
Cytat:
prawdziwa uczta muzyczna dla zwolenników nowoczesnego mainstreamu, silnie związanego z tradycją coltranowską. Wprost zachwycają długie improwizacje lidera, nie tylko pomysłowością, ale także obezwładniającą wirtuozerią, przy której popisy Emersona, Wakemana i innych tuzów rockowej klawiatury nabierają zupełnie innego wymiaru. Myślę, że słuchając popisów McCoy Tynera mogliby oni popaść w kompleksy. Znakomicie na tych płytach udało się pianiście wyważyć elementy tradycji i postępu. Tyner był nieufnie nastawiony do free jazzu, jednak potrafił wyzyskać niektóre zdobycze tej muzyki w swojej twórczości grając jeszcze z Coltranem (niezwykła dynamika i ekspresja, eksplozywne dźwięki fortepianu, które krytykom jazzowym kojarzyły się z ryczącym lwem). Operował on nowoczesnym językiem harmonicznym, jednocześnie wystrzegając się wycieczek w kierunku atonalności.


Dotychczas nie za bardzo wiedziałem, że jestem wielkim zwolennikiem nowoczesnego mainstreamu, silnie związanego z tradycją coltranowską ale skoro już to wiem to poproszę o inne rekomendacje.

Tak patrzę, że ten album na RYM jest b. mało znany. Ciekawe czemu, bo nie odstaje od tych najlepszych tytułów. Czyżby jazz 70s był tak słabo znany...
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 01.06.2017, 22:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Białystok napisał:

Dotychczas nie za bardzo wiedziałem, że jestem wielkim zwolennikiem nowoczesnego mainstreamu, silnie związanego z tradycją coltranowską ale skoro już to wiem to poproszę o inne rekomendacje.

W mniejszym lub większym stopniu pasują:

Gato Barbieri – Chapter One: Latin America (obok nowoczesnego postcoltrane'owskiego mainstreamu mamy tu jeszcze elementy muzyki latynoskiej i free jazzu). Z jego "latynoskiej tetralogii" z lat 1973-1975 ten album jest, moim zdaniem, najlepszy.

Dave Liebman – Lookout Farm – mieszanka mainstreamu (większość) i fusion (mniejszość)

Do tej szuflady świetnie pasuje także Zbigniew Seifert - Man Of The Light, choć to znają pewnie wszyscy.

A tak przy okazji: na liście propozycji brakuje mojej ulubionej płyty Alice Coltrane – Transfiguration (1978).

Nie jestem jakimś specjalnym fanem odświeżonej formuły post-bopu, ale podam jeszcze ten album, bo jednak wtedy była to ważna pozycja. Niewątpliwie miała istotny wpływ na dynamikę rozwoju ówczesnego mainstreamu.

V.S.O.P. - V.S.O.P. The Quintet (1977)
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 4509
Skąd: Białystok

PostWysłany: 02.06.2017, 08:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Trochę tego mało. Wszyscy grali wtedy fusion, funka, free lub ECM ?
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 02.06.2017, 09:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No to może jeszcze to:

Jan Garbarek/Bobo Stenson Quartet – Witch-Tai-To (1974) – choć to pewnie znasz

Eric Kloss - One Two Free (1972)

Jest tego więcej (choćby niektóre albumy Elvina Jonesa), ale nie za bardzo pasują do tego wątku. Płyty 6/10 czy nawet 7/10 to trochę za mało, jak na polecajki do rankingu, w którym wybieramy najlepsze płyty dekady. To tak na szybko. Jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę.


Warto jeszcze polecić ten krążek, bo pewnie nie jest bardzo znany:

Buddy Terry – Pure Dynamite (1972)

Mocna rzecz. Już sama lista płac robi wrażenie. Mamy tu aż trzech muzyków z ówczesnego septetu Hancocka Mwandishi (Billy Hart, Buster Williams, Eddie Henderson), również trzech z Return To Forever (Stanley Clarke, Airto Moreira, Lenny White), ponadto Woody Shaw, Mtume, Kenny Barron. Czegóż chcieć więcej... Tytuł płyty mówi w zasadzie wszystko. Mamy tu do czynienia z prawdziwie wybuchową mieszanką nowoczesnego mainstreamowego jazzu, ubarwionego elementami fusion i free. Szkoda, że Buddy Terry nagrał zaledwie kilka płyt firmowanych swoim nazwiskiem, gdyż ta pokazała, że miał naprawdę spory potencjał. Dobra jest jeszcze "Awareness" (1973), z kolei "Lean On Him" (1973) mnie zawiodła.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 4509
Skąd: Białystok

PostWysłany: 02.06.2017, 10:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Seiferta i Garbarka pewnie wszyscy zainteresowani już od dawna znają i mają.

U mnie obaj w 30-tce na 100%, Seifert oczywiście wyżej.

Jednak masz rację, nie warto polecać płyt z umownym 6-7/10.

Ja sprawdzę tego Buddy Terrego, bo z opisu wynika, że może być to kandydat do 30-tki.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 02.06.2017, 15:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Warto dorzucić jeszcze poniższą pozycję. Rasowy third stream.

Penderecki - Don Cherry - The New Eternal Rhythm Orchestra – Actions

Kompozytorzy muzyki „poważnej” niejednokrotnie wykazywali zainteresowanie muzyką jazzową. Bardzo znanymi przykładami są tu choćby „Hebanowy koncert ”, Igora Strawińskiego czy też „Koncert na zespól jazzowy i orkiestrę symfoniczną”, Rolfa Liebermanna. Jeszcze dalej w tej syntezie poszedł Krzysztof Penderecki, który u schyłku swojego okresu awangardowego pokusił się o napisanie utworu dla większego zespołu jazzowego.

Penderecki tak wspominał ten utwór:

Pamiętam, że na przełomie lat 60. i 70. spotkałem się z Frankiem Zappą, który bardzo lubił moją muzykę i długo wypytywał mnie o techniki komponowania. Mniej więcej w tamtym okresie napisałem także utwór jazzowy, którym dyrygowałem na Festiwalu Donaueschingen. Ale już dawno temu porzuciłem tę technikę. […] Bo ja lubię, kiedy utwór jest zagrany dokładnie w taki sposób, jak został zapisany. A jazz to improwizacja, w której nie czuję się zbyt dobrze. […] Cenię i znam wybitnych muzyków, którzy potrafią niesamowicie improwizować. Tylko że ja komponuję inaczej i inaczej pracuję. I nie czuję potrzeby tego zmieniać.

Utwór został wykonany przez duży 14-osobowy zespół jazzowy, w którym pojawiło się wielu prominentnych muzyków jazzu nowoczesnego. Warto wspomnieć choćby o takich, jak: Tomasz Stańko, Terje Rypdal, Peter Brotzmann, Kenny Wheeler, Albert Mangelsdorff, Manfred Schoof. Można znaleźć go na drugiej stronie płyty „Actions”. Na pierwszej znalazł się świetny utwór Dona Cherry'ego „Humus - The Life Exploring Force”. Moim zdaniem to jedno z jego szczytowych osiągnięć w obrębie big bandowego jazzu „Actions” to jeden z najciekawszych przykładów fuzji awangardowej muzyki współczesnej i jazzu nowoczesnego. Wprawdzie album jest trochę nierówny, nie wszystko mnie na nim przekonuje, to jednak spokojnie można go polecić każdemu zwolennikowi szeroko pojętej awangardy.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1330

PostWysłany: 03.06.2017, 13:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Najpierw krótkie przemyślenia: jedna jest tylko płyta, która wygra, tu chyba nie ma żadnych wątpliwości. Zwycięzca jest pewny, natomiast już miejsce drugie to może być w zasadzie wszystko, stąd plebiscyt może mieć dość zaskakujące wyniki. Bardzo jestem ciekaw jak się to ułoży.

Na razie na liście startowej jest 355 zawodników. Zrobiłem sobie wstępną listę wrzucając wszystkie płyty, które muszą się znaleźć w top 40, płyty najbardziej wpływowe, najlepsze poszczególnych twórców, wyznaczające nowe horyzonty, kluczowe dla nurtu itp. Wyszło mi 51 pozycji! Oczywiście wielu albumów jeszcze nie znam, ale wątpię, żeby w wyniku przesłuchań zaszły jakieś znaczące zmiany, stąd też:

Zastanawiam się, czy ma sens dodawać jeszcze jakieś nowe wydawnictwa? Zrobiłem przegląd u siebie i do listy początkowej dodałbym jeszcze kilka płyt, ale w zasadzie (może poza Brand X) nie są one na tyle znaczące, by koniecznie musiały się znaleźć:
Al Di Meola - Land Of The Midnight Sun 1976
Alphonso Mouzon - Mind transplant 1975
Brand X - Unorthodox Behaviour 1976
Eumir Deodato Prelude 1972
Eumir Deodato Deodato 2 1973
Henderson Eddie - Inside Out 1974
Henderson Eddie – Sunburst 1975
Jaco Pastorius - Jaco Pastorius 1976
Laboratorium - Quasimodo 1979
Larry Coryel - Planet End 1975
Eleventh House - Level One 1975


Raczej stanowią one uzupełnienie listy startowej, która w zasadzie stanowi listę podstawowych jazzowych rzeczy, które należałoby znać. Zwracam uwagę na Eddie Hendersona, dobre albumy stanowiące niejako kontynuację Mwandishi.

Wrzucam pod rozwagę forumowiczów natomiast kwestię dodania do listy startowej albumów Soft Machine od Third wzwyż. To być może sprawa dyskusyjna, ale u mnie akurat Third znajdzie się na pewno na liście, pozostałe jeszcze (jak 4 czy Bundles) rozważę. Natomiast grali oni niewątpliwie jazz/jazzrock, z różnych przyczyn tylko ani do świata jazzu, ani do świata rocka niezbyt pasują. Do dyskusji.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 4509
Skąd: Białystok

PostWysłany: 03.06.2017, 17:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
Zwracam uwagę na Eddie Hendersona, dobre albumy stanowiące niejako kontynuację Mwandishi.


Man na CD Sunburst i ma on szanse wejść do 40-tki. Raczej wejdzie...
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3609
Skąd: Kraków

PostWysłany: 04.06.2017, 00:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dodałem wszystkie brakujące pozycje wymienione ostatnio, oprócz Brand X. Skoro zaczęliśmy już przedstawiać konkretne rekomendacje, to może kilka zdań o dwójce wydawnictw koncertowych, z którymi zapoznałem się w ostatnich dniach.

Hubbard, Freddie / Turrentine, Stanley - In Concert, Volume One nagrano: 1973, wydano: 1974
Hubbard, Freddie / Turrentine, Stanley - In Concert, Volume Two nagrano: 1973, wydano: 1975

Szkoda, że musimy rozbijać na dwie pozycje, lecz niestety tak właśnie ten materiał ukazał się w oryginale, dopiero później jako kompilacja w wersji podwójnego LP. Na początku miałem wątpliwości, czy to może być zapomniana i niedoceniona perła fusion, pomimo figurujących na okładkach nazwisk pozostałych uczestników, którymi byli Herbie Hancock, Ron Carter, Jack DeJohnette oraz Eric Gale. Obawy okazały się niesłuszne, mamy do czynienia z doskonałym przykładem elekrycznego jazzu na najwyższym poziomie, z okresu kiedy coraz więcej dochodziło funkowego groovu, ale jeszcze bez jego dominacji i całkiem plastikowego brzmienia. Każdy z tych wybitnych jazzmanów wniósł swój własny, istotny wkład i trudno komukolwiek odbierać zasługi, choć muszę przyznać, że na mnie największe wrażenie wywarły właśnie klawisze oraz perkusja, czuć szczytową formę Hancocka oraz DeJohnette'a. Utwory z repertuaru Hubbarda oraz Hancocka zyskały nowe oblicza, które powinny przypaść do gustu każdeum miłośnikowi fusion. Już w tej chwili jest pewien, że przynajmniej jeden z tych krążków znajdzie się na mojej liście.


mahavishnuu napisał:
Warto dorzucić jeszcze poniższą pozycję. Rasowy third stream.

Penderecki - Don Cherry - The New Eternal Rhythm Orchestra – Actions


Orientujesz się może, kiedy ten album został faktycznie wydany? Każde ze źródeł, które sprawdzałem, pokazuje co innego.


Monstrualny Talerz napisał:
Najpierw krótkie przemyślenia: jedna jest tylko płyta, która wygra, tu chyba nie ma żadnych wątpliwości.


A to ciekawe, ja akurat mam wątpliwości czy faworyt (o ile mamy tego samego na myśli) rzeczywiście okaże się aż takim pewniakiem. To jednak nie lata 60-te, gdzie "A Love Supreme" zdeklasowało konkurencję.


Monstrualny Talerz napisał:
Wrzucam pod rozwagę forumowiczów natomiast kwestię dodania do listy startowej albumów Soft Machine od Third wzwyż. To być może sprawa dyskusyjna, ale u mnie akurat Third znajdzie się na pewno na liście, pozostałe jeszcze (jak 4 czy Bundles) rozważę. Natomiast grali oni niewątpliwie jazz/jazzrock, z różnych przyczyn tylko ani do świata jazzu, ani do świata rocka niezbyt pasują. Do dyskusji.


Tutaj dyskusji nie będzie - przy okazji zabawy na jazzową dekadę lat 60-tych przesądziliśmy, że skoro to ma być cykl plebiscytów jazzowych, to wykluczamy muzyków i grupy wywodzące się ze świata rocka. Poprzednio odpadł Zappa, tym razem Soft Machine, który zaczynał niewątpliwie jako zespół rockowy. Dlatego SM na liście propozycji jak również na listach indywidualnych zabraknie. Podobnie Brand X.


Monstrualny Talerz napisał:
Zrobiłem sobie wstępną listę wrzucając wszystkie płyty, które muszą się znaleźć w top 40, płyty najbardziej wpływowe, najlepsze poszczególnych twórców, wyznaczające nowe horyzonty, kluczowe dla nurtu itp. Wyszło mi 51 pozycji! Oczywiście wielu albumów jeszcze nie znam, ale wątpię, żeby w wyniku przesłuchań zaszły jakieś znaczące zmiany, stąd też zastanawiam się, czy ma sens dodawać jeszcze jakieś nowe wydawnictwa? Zrobiłem przegląd u siebie i do listy początkowej dodałbym jeszcze kilka płyt, ale w zasadzie nie są one na tyle znaczące, by koniecznie musiały się znaleźć.


Jak najbardziej warto dodawać nowe rekomendacje! Myślę, że wielu uczestników będzie zainteresowanych nie tylko katowaniem w kółko ścisłego topu oraz swoich ulubionych nagrań, a pragnie poszerzyć horyzonty o różne ciekawe pozycje czy nieznanych sobie dotychczas wykonawców.

Natomiast co do listy wstępnej, również spróbowałem podliczyć, ile płyt w chwili obecnej miałoby u mnie teoretyczne szanse na pierwszą "40" i okazało się, że jest ich ponad 120... A również bardzo wielu rzeczy nie znam! Skłoniło mnie to do podjęcia decyzji, której uprzednio chciałem uniknąć, a mianowicie zmiany maksymalnej długości list indywidualnych. Pierwotnie planowałem, żeby dla każdej dekady wartość ta była identyczna, lecz teraz widać coraz wyraźniej, że taka sztywna granica nie ma racji bytu. Dlatego w tym plebiscycie głosować będzie można na maksymalnie 50 najbardziej cenionych albumów. W przypadku lat 80-tych, gdzie czeka nas znaczny spadek ilości wysokiej klasy wydawnictw jazzowych, obniżę limit, najprawdopodobniej do 30.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 04.06.2017, 01:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:

Penderecki - Don Cherry - The New Eternal Rhythm Orchestra – Actions

Orientujesz się może, kiedy ten album został faktycznie wydany? Każde ze źródeł, które sprawdzałem, pokazuje co innego.

Rzeczywiście, w grę wchodzi 1971 lub 1972 rok. Jako że robimy ranking najlepszych płyt dekady, a nie konkretnego rocznika, nie ma to aż tak istotnego znaczenia. Tak czy inaczej, numer katalogowy Philipsa wskazuje dość wyraźnie, że będzie to 1972.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 4983
Skąd: Łódź

PostWysłany: 04.06.2017, 08:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:


Monstrualny Talerz napisał:
Najpierw krótkie przemyślenia: jedna jest tylko płyta, która wygra, tu chyba nie ma żadnych wątpliwości.


A to ciekawe, ja akurat mam wątpliwości czy faworyt (o ile mamy tego samego na myśli) rzeczywiście okaże się aż takim pewniakiem. To jednak nie lata 60-te, gdzie "A Love Supreme" zdeklasowało konkurencję.


Też mam wątpliwości, zresztą podobnie jak w przypadku plebiscytu 60's nie umieszczę faworyta na swojej liście - zagram taktycznie, promując potencjalne czarne konie Cool
A płyta, którą niedawno zalupiłem - Treasure Island Jarretta - na bank znajdzie się w moim zestawieniu, i to dość wysoko. Polecam zwrócić Waszą uwagę na to nagranie - Jarrett to nie tylko The Koln Concert Wink
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4042
Skąd: Opole

PostWysłany: 04.06.2017, 10:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cecil Taylor – Silent Tongues (1975)




O tym albumie wręcz trzeba coś więcej napisać, bo jak do tej pory jest pomijany. Dinozaury w swoim rankingu na najlepszy album 1975 roku nie przyznały mu nawet jednego punktu. Niedawno odbyła się podobna zabawa na innym forum muzycznym, znanym ze swojego „awangardowego” profilu. Tym większe zaskoczenie, że znowu skończyło się na zerowym dorobku (swoich punktów nie liczę). Chyba szykuje się kolejna spektakularna wtopa, bo, jeżeli dobrze pamiętam, nawet kolega Bednaar, który gustuje we free jazzie nie przepada za Taylorem. Tymczasem jest to jeden z najlepszych albumów w historii jazzu na fortepian solo. Ukazał się w tym samym roku, co słynna płyta Keitha Jarretta „The Köln Concert”. Pod względem stylistycznym to dwa odrębne światy. Cecil Taylor zabiera nas w fascynującą podróż, ukazującą różne oblicza awangardowej pianistyki. Szybkie pasaże, klastery, kaskady dźwięków atakujące słuchacza, mocno dysonansowa faktura kompozycji. Słowem, Taylor w stanie czystym. „Silent Tongues” to taka kameralna odmiana bezkompromisowego free jazzu, choć odnajdziemy tu także inne ingrediencje muzyczne. Słuchając jego nagrań często odnoszę wrażenie, że poszukuje własnej, mocno zindywidualizowanej formuły syntezy free jazzu i „poważnej” pianistyki awangardowej. Coś w tym pewnie jest na rzeczy, choć sam muzyk podkreśla w wywiadach, że znacznie bliższa jest mu tradycja jazzowa. Zawsze zastanawiałem się, skąd Taylor czerpał pokłady energii, grając tak niezwykle witalną muzykę. To prawdziwy fenomen. Jeden z najwybitniejszych pianistów free jazzowych, Alexander von Schlippenbach powiedział kiedyś, że można grać w tak niezwykle dynamiczny i ekspresyjny sposób przez kilka minut, co najwyżej kilkanaście. Jak Taylorowi udaje się utrzymać taki poziom intensywności, niejednokrotnie wręcz eksplozywności w ciągu całego koncertu jest jego tajemnicą.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
B.J.
box


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 9017

PostWysłany: 04.06.2017, 11:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Długo się zastanawiałem, czy jest w ogóle sens coś proponować, skoro wśród takiego bogactwa oferty, przy dość sprecyzowanych, szlachetnych gustach Szanownych Użytkowników, spośród moich ulubionych padło dotąd raptem kilka tytułów. Ale jednak się upomnę o kilku moich ulubieńców. Na początek trzech. Są nimi: George Benson, Grant Green i Melvin Sparks.

Bensonowska wersja Królika jest już na liście propozycji (dzięki Mahavishnuu), natomiast w tej sytuacji nie powinno zabraknąć przynajmniej jeszcze wyśmienitego Behind The Blue Horizon (1971). Więcej o płycie na 1. str. wątku Artysty.
Jeśli te dwie chwycą, to można jeszcze rozważyć Body Talk (1973) i Bad Benson (1974). Ja natomias zarekomenduję przebojowe Breezin' (1976), choć zdaję sobie sprawę, że ortodoksi nie potraktują tej propozycji. Uważam jednak, że jest to solidne granie w przełomowej konwencji (która wkrótce potem stała się, owszem, popeliną). Oczywiście jest jeszcze parę płyt George`a z tamtej dekady, które u mnie mogą zapunktować, ale szkoda czasu na rekomendacje nie mające kompletnie żadnych szans w warunkach naszego Forum.


Grant Green - w jego kwestii jestem totalnie nieobiektywny i u mnie na liście może się znaleźć wszystko, co nagrał, jednakże dla przyzwoitości zarekomenduję tylko trzy pozycje, wszystkie live & very funky:
Alive! 1971/1972
Live at Club Mozambique 1971/2006
Live at The Lighthouse 1972
Jeśli się to komuś spodoba, to zachęcam to poznania reszty, a przynajmniej Green Is Beautiful (1970) i Visions (1971)


No i Melvin Sparks - niemal nieznany tytan grający grówiendfanki souljazz o bardzo gęstej gitarowej fakturze. Każda jego płyta jest godna uwagi, a w na potrzeby zabawy proponuję:
Spark Plug 1971
Akilah! 1972
Texas Twister 1973


Ciąg dalszy (być może) nastąpi.
_________________
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 32, 33, 34  Następny
Strona 2 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group