Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

JAZZOWA PŁYTA DEKADY - LATA 1970-79
Goto page Previous  1, 2, 3 ... , 32, 33, 34  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Płyty
View previous topic :: View next topic  
Author Message
abraxas
epka kompaktowa


Joined: 16 Dec 2009
Posts: 1049
Location: Szczecin

PostPosted: 31.10.2017, 22:30    Post subject: Quote selected Reply with quote

zlatan wrote:
abraxas wrote:
Fusion to często minimalistyczna praca perkusisty, słodkie, smoothowe melodie rodem z Kenny G, wtręty z world music, zbyt ugłaskane brzmienia, próby dotarcia do masowego słuchacza.

Dobra, ja się kompletnie na tym nie znam, ale to co słyszałem (płyty Milesa Davisa, Bitches Brew i kilka kolejnych) w stu procentach zaprzecza temu twierdzeniu, może oprócz tej world music. Pytam bez ironii, raczej ze szczerej ciekawości laika, Davis jest niereprezentatywny dla tego gatunku?


Był taki popularny nurt, funky fusion, i masz rację, Miles Davis z okresu Bitches Brew to inna rzecz, jak i np. RTF

masz tu klasyk Hancocka https://www.youtube.com/watch?v=UbkqE4fpvdI
Back to top
View user's profile Send private message
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 4021
Location: Łódź

PostPosted: 31.10.2017, 23:09    Post subject: Quote selected Reply with quote

Mnie ta przystępność późniejszych płyt Weather Report absolutnie nie przeszkadza, spadek formy dostrzegam dopiero od Mr Gone - ale i tak akceptuję ich twórczość w 100%. No i nie mam z fusion aż takich problemów, jak kolega abraxas - choć oczywiście jestem świadom, że powstało sporo cukierkowych płyt w tym nurcie - absolutnie nie mam tu na myśli nieszczęsnego Black Market, które na mojej liście było na 17. pozycji Cool
_________________
romantic_warrior
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 01.11.2017, 10:11    Post subject: Quote selected Reply with quote

Zacznijmy od tego, że istnieją tacy ludzie jak ja, których część duszy lubi po prostu jazzfunkowe brzmienia. Robię sobie składanki do auta z takich utworów, fajnie się przy tym jeździ, lubię słuchać takiej muzyki dla poprawy nastroju, lubię filmy z lat 70 z jazzfunkowymi klimatami (np. Rocky z tematem przewodnim i Summer Madness, Bondy, wiele polskich filmów na czele z 07 Zgłoś Się, nawet kawałek początkowy z serialu LoveBoat!). Po prostu lubię i już. To w kwestii wyjaśnienia. Lubię też inne gatunki muzyczne od progrocka, przez zwykły jazz i metal do eurodeancu z lat 90, jedno w drugim nie przeszkadza.

mahavishnuu wrote:


...Stara się coraz bardziej wkraść w łaski masowego słuchacza...
..Grupa odchodzi od odważnych poszukiwań brzmieniowych na rzecz coraz bardziej wygładzonego i konwencjonalnego soundu...
..„Heavy Weather” jest niejako zwieńczeniem tej linii rozwojowej. ...
..Swoją drogą, spektakularne sukcesy „Birdland” na listach przebojów dają tu dużo do myślenia. „Heavy Weather” nie ma już praktycznie nic wspólnego z ambitnym fusion...


Kurcze, a zawsze myślałem, że właśnie po to się gra (między innymi): dla słuchaczy, dla zyskania sławy, dla pieniędzy też. Lepiej być skrajnie niezależnym muzykiem, gryźć trawę i nigdy nawet nie wyruszyć w trasę i nie wydać płyty, bo nikt za to nie zapłaci? Grać dla 4 osób na krzyż?
A można na to popatrzeć z drugiej strony: jazzowe przeboje nieczęsto wdzierają się na listy przebojów. Dla części osób właśnie „Birdland” mógł być krokiem w kierunku jazzu, poznania innych płyt WR, Davisa i tak dalej.
A dodatkowo, przecież oni tylko jeden ten Birdland nagrali. Nie przesadzajmy, nie zaczęli nagrywać potem jakichś synthpopowych albumów z przebojami italodisco. Nawet i w latach 80 nie brakowało dość „progesywnych” kawałków jak choćby Vulcano For Hire z „1982”

mahavishnuu wrote:
To bardziej rozrywkowa odmiana tego gatunku. Mnie takie granie zupełnie nie kręci.


A mnie właśnie kręci, i część osób też. Gusta są różne. Tak już jest. Cieszę się, że istnieje różnorodność, wkurza mnie raczej, że w dzisiejszym świecie część zjawisk w kulturze nie ma prawa zaistnieć

mahavishnuu wrote:
Fusion był często atakowany przez krytyków jazzowych.

A to ci sami krytycy, którzy tworzą różne top zestawienia, Pinguiny i inne, na których nie ma podstawowych albumów?
mahavishnuu wrote:
Najczęściej twórcom z tego nurtu zarzucano komercjalizm, wytykano granie pod publiczkę, schlebianie masowemu odbiorcy, nadmierne uproszczenia w sferze rytmicznej i harmonicznej. W tej mierze „Heavy Weather” mógł dostarczyć znakomitej argumentacji.
Biorąc pod uwagę grę liderów Pogodynek, trudno nie zauważyć regresu. Brzmienie keyboardów Zawinula stawało się stopniowo coraz bardziej syntetyczne. Z kolei brzmienie saksofonu Shortera stało się bardzo „ugrzecznione”, czasami wręcz cukierkowe, niejednokrotnie ocierało się o stylistykę smooth jazzu. Dobry przykład to „Remark You Made”.


Ten nieszczęsny Remark You Made rzeczywiście jest nieco smoothjazzowy. Ale czy pozostałe kawałki z tej płyty są uproszczone? Ugrzecznione? Cukierkowe? „Birdland”, „Teen Town”, „Rumba Mama”, „Palladium”, „The Juggler”, „Havona”: kurde, wszyscy tu napierniczają jak trzeba, na czele z Pastoriusem. Płyta może stanowić podręcznik dla gitarzysty basowego, i zresztą dla wielu osób tym właśnie jest. I zaręczam, że dla wielu osób „z dzisiejszego świata” płyta ta jest zapewne całkowicie niesłuchalna.

mahavishnuu wrote:
Shorter to jeden z moich ulubionych saksofonistów, ale zdecydowanie nie w takim wcieleniu. W pierwszym okresie swojej działalności grupa była synonimem nowoczesności, tymczasem taki „Birdland” razi mnie nie tyle swoimi „melodyjkami”, ale przede wszystkim staroświeckością.


Hmm, staroświecki? A mi wydaje się, że jest to jeden z najbardziej sztandarowych przykładów brzmienia właśnie z połowy lat 70. Gdybym chciał komuś opowiedzieć, jak pachniała połowa lat 70 w Stanach to puszczam właśnie Birdland

mahavishnuu wrote:
Oszałamiający sukces „Heavy Weather” miał oczywiście swoje konsekwencje. Pokazał bowiem wyraziście, że odejście od idiomu jazzowego oraz wyrzeczenie się większych ambicji artystycznych może przynieść wymierne korzyści. Kontynuatorów takiego podejścia do sprawy nie zabrakło. W tym sensie „Heavy Weather” jest takim „muzycznym szkodnikiem”, bo niektóre okropności fusion z następnych lat w prostej linii wywodzą się właśnie z tego albumu.


Nie obwiniał bym tu Heavy Weather. To już był 77 rok, disco i funk już dawno przejęło film i muzykę. To raczej WR w pewien sposób podłączają się pod nowe nurty niż tworzą nowe. Ja np. bardziej o „ugrzecznienie” grania obwiniam ECM.

A dla wszystkich na ten piękny dzień super seventisowy kawałek Street Life The Crusaiders:
https://www.youtube.com/watch?v=-iVR7WLsvAg
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 01.11.2017, 12:47    Post subject: Quote selected Reply with quote

abraxas wrote:


Fusion to często minimalistyczna praca perkusisty, słodkie, smoothowe melodie rodem z Kenny G, wtręty z world music, zbyt ugłaskane brzmienia, próby dotarcia do masowego słuchacza.



Kurde, albo mylisz pojęcia, albo nie słuchałeś tych albumów co trzeba (choć podglądałem Twoja listę i widzę, że słuchałeś).
Fusion (wolę określenie jazzrock, moim zdaniem to synonimy) to gatunek muzyczny, w którym, moim zdaniem oczywiście, najwybitniejsi instrumentaliści, obdarzeni jednocześnie dużą dozą wyobraźni, stworzyli najbardziej ekstremalne, najbardziej skomplikowane i jednocześnie spójne i melodyjne formy muzyczne w historii muzyki.
Jeśli mielibyśmy wymieniać najlepszych perkusistów, basistów, gitarzystów, pianistów, sekcje dęte, skrzypków to przecież właśnie tu: Cobham, Tony Williams, Ponty, Seifert, Urbaniak, Grapelli, Coryell, Mclaughlin, Corea, Hancock, Zawinul, Shorter, Davis, Pastorius, Clarke, itd, wymieniać można długo. Przykładów utworów, które są wprost nieprawdopodobne też jest trochę od "Miles Runs the Voodoo Down", przez 8 do 11 minutę "What i Say", "Noonward Race", "Fracture", "Hornets", "Herandnu", "Prince of the Sea", "Wille The Pimpa", "Hazard Profile no 1", "The Trans Love-Express" itd, tu również wymieniać można długo.

Rozumiem, że subiektywnie nie lubisz tego typu muzyki (i to jest całkowicie ok), ale nie sposób obiektywnie uznać, że "fusion to często minimalistyczna praca perkusisty, słodkie, smoothowe melodie rodem z Kenny G, wtręty z world music, zbyt ugłaskane brzmienia, próby dotarcia do masowego słuchacza." Szczególnie bawi mnie "próba dotarcia do masowego słuchacza": fusion to są te zakątki muzycznego krajobrazu w które tylko hardcorowcy zaglądają! Przecież ta muzyka właśnie odstraszyła krytków muzycznych z lat 70, którzy oczekiwali, że Davis będzie grał nieskończone wersje "My Funny Valentine".
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 01.11.2017, 12:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

zlatan wrote:
...
Pytam bez ironii, raczej ze szczerej ciekawości laika, Davis jest niereprezentatywny dla tego gatunku?


Davis zdefiniował jazzrock, a jednocześnie stworzył muzykę, która stoi całkowicie obok tego gatunku. Bitches Brew jest najlepszą płyta jazzrockową w historii, która jednocześnie jest całkowicie niereprezentatywna dla tego gatunku - taki paradoks. To trochę tak jak z King Crimson: który utwór KC definiuje jego brzmienie? Co trzeba zrobić, żeby brzmieć jak King Crimson? Czy istnieje w ogóle coś takiego jak brzmienie KC?
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 01.11.2017, 12:59    Post subject: Quote selected Reply with quote

I ostatnia już jazzrockowa refleksja, wszak dziś dzień nieco metafizyczny: śniła mi się ostatnio alternatywna rzeczywistość, że Davis w latach 80, gdy powrócił, zamiast grać te synthjazzy, ubrał z powrotem garniak, zebrał muzyków z lat 60 i zaczął grać totalny jazz akustyczny. Ta muzyka była nawet lepsza niż "Kind Of Blue", naprawdę nieprawdopodobnie to brzmiało, zwłaszcza, że w mym śnie byłem na koncercie w jakieś wielkiej sali teatralnej, bardzo gustownej. Ludzie byli zachwyceni, wielominutowe owacje na stojąco. Nie mniej czułem niesmak, że Davis jednak się w ten sposób sprzedał i wrócił do odgrzewania kotletów z lat 50 i 60. I było mi ich żal, że muszą się w tych garniturach wdzięczyć publiczności. No fajny sen to był Laughing
Back to top
View user's profile Send private message
mahavishnuu
japońska edycja z bonusami


Joined: 09 Sep 2011
Posts: 3774
Location: Opole

PostPosted: 01.11.2017, 13:33    Post subject: Quote selected Reply with quote

Monstrualny Talerz wrote:
Zacznijmy od tego, że istnieją tacy ludzie jak ja, których część duszy lubi po prostu jazzfunkowe brzmienia. Robię sobie składanki do auta z takich utworów, fajnie się przy tym jeździ, lubię słuchać takiej muzyki dla poprawy nastroju, lubię filmy z lat 70 z jazzfunkowymi klimatami (np. Rocky z tematem przewodnim i Summer Madness, Bondy, wiele polskich filmów na czele z 07 Zgłoś Się, nawet kawałek początkowy z serialu LoveBoat!). Po prostu lubię i już.

Wyraźnie widać, że mocno kręci Cię funk, mnie wręcz przeciwnie. Generalnie - z tego, co piszesz wyraźnie widać, że w jazzie elektrycznym szukamy nieco innych rzeczy, poza tym dochodzi jeszcze kwestia gustu. Dlatego różnie odbieramy i oceniamy „Heavy Weather”. Wtłoczenie do fusion większych ilości funku sprawiło, że ta odmiana jazzu zatraciła subtelność frazowania, swoje wyrafinowanie rytmiczne i harmoniczne. Ucierpiała na tym również warstwa melodyczna. Nietrudno zauważyć, że w jazzie elektrycznym funk dodawano często kierując się merkantylnymi względami, bo w tamtym okresie na rynku amerykańskim była to bardzo popularna muzyka.


Monstrualny Talerz wrote:
Hmm, staroświecki? A mi wydaje się, że jest to jeden z najbardziej sztandarowych przykładów brzmienia właśnie z połowy lat 70. Gdybym chciał komuś opowiedzieć, jak pachniała połowa lat 70 w Stanach to puszczam właśnie Birdland

Przecież „Birdland” jest wyraźnym ukłonem w stronę tradycji jazzowej, np. bopowej. Z współczesnością najbardziej kojarzą się syntezatory Zawinula - ten jego charakterystyczny sound ARP-a i Oberheima.


Monstrualny Talerz wrote:

Dla części osób właśnie „Birdland” mógł być krokiem w kierunku jazzu, poznania innych płyt WR, Davisa i tak dalej.

„Birdland” był pierwszym utworem Weather Report, który usłyszałem. Dawno temu w radiu. Nie spodobał mi się, dlatego w tamtych czasach nie miałem potrzeby, aby drążyć temat. W tym względzie masz jednak jak najbardziej rację – takie utwory, jak „Birdland” czy też „Chameleon” były ważne. Dla niejednego słuchacza mogły być przedsionkiem do świata jazzu. W tym względzie ich walor „edukacyjny” jest niewątpliwie pozytywny.


Monstrualny Talerz wrote:

Nie obwiniał bym tu Heavy Weather. To już był 77 rok, disco i funk już dawno przejęło film i muzykę. To raczej WR w pewien sposób podłączają się pod nowe nurty niż tworzą nowe.

Sam w tym miejscu wskazałeś wadę tego albumu, zresztą dość istotną – w pierwszym okresie swojej działalności (1971-1974) to Pogodynki „tworzyły” nowe trendy, były w awangardzie postępu. W 1977 roku ich odmiana fusion stawała się coraz bardziej konwencjonalna, jeśli do tego dodamy wspomniane przez Ciebie „podczepianie się” pod różne popularne nurty to w rezultacie otrzymujemy odmianę fusion, która mnie po prostu nie przekonuje.


Monstrualny Talerz wrote:

Ja np. bardziej o „ugrzecznienie” grania obwiniam ECM.

Co masz na myśli w kontekście ECM-u? Konkretnie jakie płyty?


Monstrualny Talerz wrote:

Fusion (wolę określenie jazzrock, moim zdaniem to synonimy)

Oj, zdecydowanie nie. Chyba czytałeś definicję tych pojęć z polskiej Wikipedii. Nieźle tam namieszali. Ten błąd w różnych miejscach czasami się pojawia.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 01.11.2017, 13:49    Post subject: Quote selected Reply with quote

No ECM generalnie jest grzeczny (a może właściwie należałoby powiedzieć "elegancki"?) i wiele albumów można by wymienić, ale ja z kolei z jakichś bliżej nieznanych mi przyczyn szczególnie za korzeń wszelkiego zła uznaję Jack deJohnette "Untitled". Na razie, lecę na cmentarz!
Back to top
View user's profile Send private message
RoryGallagher
singel analogowy


Joined: 11 Jun 2017
Posts: 324
Location: Gdańsk

PostPosted: 01.11.2017, 14:03    Post subject: Quote selected Reply with quote

Jazz rock to odmiana rocka z wpływami jazzu. Fusion to jazz z wpływami innych gatunków, nie zawsze rocka.
_________________
Rock'n'Roll Will Never Die?
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Leptir
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 04 Sep 2010
Posts: 4871

PostPosted: 01.11.2017, 15:08    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ciekawa dyskusja, aczkolwiek czuję się (po raz kolejny) w obowiązku stanąć w obronie ECM. Owszem można mówić o czymś w rodzaju brzmienia tej firmy (w sensie - sposobu realizacji, miksu, zastosowania pogłosu itp.), ale w żadnym wypadku nie da się określić gatunku muzycznego ECM. Co bowiem łączy np. "Conference Of The Birds" Hollanda z "Koln Concert" Jarretta? Albo obie te płyty z Pat Metheny Group? Zarzut "grzeczności" (swoją drogą nie bardzo rozumiem tego określenia) tej muzyki również jest kompletnie nietrafiony. Czy wspomniana płyta Hollanda jest "grzeczna"? Czy "grzeczne" są Circle Chicka Corei, albo "Balladyna" Stańki? Przecież w katalogu ECM są i płyty bardzo trudne, awangardowe, jak choćby Electroacoustic Ensemble Evana Parkera, są też zadziorne, nawiązujące do czarnego free albumy np. "New Direction" czy "Special Edition" Jacka DeJohnette'a. I tak właściwie jest do dziś - obok "pościelowych" nagrań Garbarka czy Wolfganga Muthspiela, jest np. awangardowy zespół Tima Berne'a czy Craig Taborn.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Back to top
View user's profile Send private message
B.J.
box


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 7755

PostPosted: 01.11.2017, 21:35    Post subject: Quote selected Reply with quote

abraxas wrote:
Gratulacje dla B.J.-a za pierwszego dolnonurtowca, prawdę mówiąc spodziewałem się zobaczyć siebie na tym miejscu Smile

Dziękuję Smile
Na pocieszenie(?) dodam, że jesteś w ścisłej czołówce osób, które głosowały na te same płyty, co ja.
_________________
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Back to top
View user's profile Send private message
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 4021
Location: Łódź

PostPosted: 01.11.2017, 22:06    Post subject: Quote selected Reply with quote

W sprawie ECM: do płyt wymienionych przez Leptira dodam kilka krążków nagranych przez Art Ensemble Of Chicago: Nice Guys, Full Force, Urban Bushmen, The Third Decade - wszystko w charakterystycznym dla AEOC stylu etno-free-jazz. Ponadto - spoza jazzu - dla ECM nagrywał też Steve Reich. Takie tam przykłady grzecznej muzyki Wink

A Pogodynek z Kennym G absolutnie bym nie porównywał Exclamation

Generalnie podzielam zdanie Monstrualnego Talerza na temat fusion i Weather Report, natomiast jego opinia o ECM jest zbyt powierzchowna.
_________________
romantic_warrior
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 01.11.2017, 23:07    Post subject: Quote selected Reply with quote

Odpowiadając zbiorowo:
1) Na ECMie rzeczywiście się nie znam. Znam trochę rzeczy z lat 70 + płyty Methenego z lat 80 i to tyle, na tej podstawie wyrobiłem sobie jakieś tam zdanie. Dokształcenie się w tej dziedzinie niewątpliwie potrzebne, zwłaszcza gdy zerkam na przepotężną listę wydanych przez nich płyt, gdzie dużej części wykonawców nie kojarzę ni chu, chu.
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_ECM_Records_albums
Może istnieje gdzieś w necie jakiś przewodnik po tych meandrach?

2) Co do nazwy jazzrock/fusion to wolę używać polskiej nazwy. Argumentacja Roryego może być sensowna, przy czym kwalifikacja niektórych albumów mogła by być kłopotliwa (np. Big Fun to jazzrock czy fusion?) Może najwłaściwsze byłoby stwierdzenie "jazz elektryczny"?
Na angielskiej wikipedii poradzili sobie z tym problemem całe hasło ujmując jako: Jazz fusion (also known as fusion) następnie w tekście sprytnie terminy te mieszając i dodając jeszcze jazzrock Smile
https://en.wikipedia.org/wiki/Jazz_fusion#Smooth_jazz
W tekście tym też o prapoczątkach smooth jazzu, tfu.
W naszym SJP mamy dwie możliwości:
https://sjp.pl/jazz
https://sjp.pl/Fusion

Niekiedy rozróżnienie to bywa zrozumiałe, kiedy indziej może być dość kłopotliwe.
Back to top
View user's profile Send private message
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 4021
Location: Łódź

PostPosted: 02.11.2017, 08:37    Post subject: Quote selected Reply with quote

Monstrualny Talerz wrote:
Odpowiadając zbiorowo:
1) Na ECMie rzeczywiście się nie znam. Znam trochę rzeczy z lat 70 + płyty Methenego z lat 80 i to tyle, na tej podstawie wyrobiłem sobie jakieś tam zdanie. Dokształcenie się w tej dziedzinie niewątpliwie potrzebne, zwłaszcza gdy zerkam na przepotężną listę wydanych przez nich płyt, gdzie dużej części wykonawców nie kojarzę ni chu, chu.
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_ECM_Records_albums
Może istnieje gdzieś w necie jakiś przewodnik po tych meandrach?


Jeżeli nie znasz, to na początek spróbuj Dave Holland- Conference Of The Birds oraz Jan Garbarek - Afric Pepperbird... albo którąś z wymienionych przeze mnie płyt AEOC z naciskiem na The Third Decade.
A co do szufladek - osobiście używam fusion jako określenia ogólnego dla fuzji jazzu z jakimś innym gatunkiem muzycznym, zaś jazzrock traktuję jako jeden z konkretniejszych przypadków fusion - połączenie jazzu z rockiem. Akurat Weather Report w swojej odmianie fusion poza jazzem i rockiem łączyli tez sporo elementów szeroko pojętego world music, dlatego określanie ich muzyki jako jazzrock jest niepełne.
_________________
romantic_warrior
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
kaseta "chromówka"


Joined: 24 May 2017
Posts: 176

PostPosted: 03.11.2017, 00:15    Post subject: Quote selected Reply with quote

Bednaar wrote:


Jeżeli nie znasz, to na początek spróbuj Dave Holland- Conference Of The Birds oraz Jan Garbarek - Afric Pepperbird... albo którąś z wymienionych przeze mnie płyt AEOC z naciskiem na The Third Decade.


Dziękuję za polecenia, obadam.

W ramach przeglądania listy płyt ECM przypomniał mi się jeszcze album Davida Torna "Cloud About Mercury":
https://en.wikipedia.org/wiki/Cloud_About_Mercury
znałem to wcześniej, ale nie zwróciłem uwagi, że to ECM, dopiero teraz mnie oświeciło. Trafiłem na to nie przez zgłębianie jazzów, czy ECMu, lecz dyskografii Bruforda. Muzyka elektryczna, w zasadzie ciężka do określenia, ale na pewno zaprzecza mojej tezie o grzeczności ECMu Smile W składzie jeszcze Bruford i Levin, kontynuacją tych poszukiwań była podobna brzmieniowo płyta z 1998 r. Bruford Levin Upper Extremist.

Ta płyta to ciekawa zagwozdka do ewentualnego plebiscytu Jazz 80 i dyskusji o ramach estetycznych: brzmieniowo bliżej jazzu, wydana przez ECM, sygnowana przez Torna, któremu bliżej do świata jazzu, ale i który nagrywał z artystami popowymi i rockowymi, no i sekcja Bruford + Levin wprost z zakazanego świata rocka. Kwalifikuje się czy nie? Very Happy
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Płyty All times are GMT + 1 Hour
Goto page Previous  1, 2, 3 ... , 32, 33, 34  Next
Page 33 of 34

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group