Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Collegium Musicum/ Marian Varga
Goto page Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
arsen1994
szpula


Joined: 21 Dec 2017
Posts: 71
Location: Gorlice

PostPosted: 24.12.2017, 13:06    Post subject: Quote selected Reply with quote

Po prostu mi się odechciało pisać o nim. A poza tym to nie miejsce na to. Napisałem to tylko to, by uświadomić was ,że MIP nie jest bytem czasu przyszłego. Tyle. Co do drukowania , to rzeczywiście drukował. Niektóre historie są naprawde spoko.

A co do CM. Bardzo sobie cenię pierwsze pięć wydawnictw ( pierwsza epka, debiut, Konvergencie , Live , Marian Varga & Collegium Musicum ) Jesli chodzi o pozostałe wydawnictwa ,w których udzielał się Marian to u mnie Zelena Posta jest na pierwszym miejscu ( kapitalna płyta, a przede wszystkim rewelacyjne teksty!) . Potem jeszcze nagrał bardzo ciekawe Divergerencie z Collegium Musicum. No i oczywiscie debiut grupy Prudy , gdzie słychać jak swietnym twórcą piosenek był (np. utwór tytułowy , Strasidlo..) Mam jeszcze jedno pytanie , które mnie nurtuje. Czy aby na pewno nie było na naszej scenie muzycznej l. 70-tych zespołu, który by grał muzykę w duchu Nice , ELP czy własnie CM? Czy może był , tylko co najwyżej urzędował w głebokich podziemiach domów kultury (courtesy by T.Budzyński) ?
Back to top
View user's profile Send private message
mahavishnuu
japońska edycja z bonusami


Joined: 09 Sep 2011
Posts: 3893
Location: Opole

PostPosted: 27.12.2017, 15:56    Post subject: Quote selected Reply with quote

Pewien sympatyczny pan w „Rejsie” powiedział:

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy.


arsen1994 wrote:

Kiedy i gdzie usłyszeliście po raz pierwszy muzykę tego zespołu?

W radiu. To musiało być tak na przełomie lat 80. i 90. Kłania się oczywiście „Trójka”. Nie pamiętam dokładnie, kto i co zagrał, ale na pewno nie był to ani Kaczkowski, ani Beksiński. Były to zresztą tylko jakieś pojedyncze utwory. Potem coś tam prezentował Kosiński w swoich audycjach. W sumie – na przestrzeni lat – w eterze było tego bardzo mało.




arsen1994 wrote:

Jak postrzegacie ich dokonania na tle muzyki demoludów oraz podobnych zespołów z zachodniej Europy?

Krótko rzecz ujmując: na tle muzyki demoludów – ekstraklasa, na tle Europy Zachodniej – I liga, choć na pewno nie czołówka tabeli.



arsen1994 wrote:

Czy uważacie ten zespół za przykład czegoś wyjątkowego na "demoludowej "scenie muzycznej?

Jest jeszcze kwestia, co masz dokładnie na myśli pisząc o tej „wyjątkowości”? Jeśli chodzi o scenę słowacką, czy też szerzej, czechosłowacką – na pewno tak, w przypadku bloku wschodniego już nie jest to tak oczywiste, zależy w jakim kontekscie.



arsen1994 wrote:

Czy rzeczywiście ten zespół jak twierdzi mój tata nie był traktowany poważnie w latach 70-tych w mediach/prasie ? Czy puszczał go tylko red. Michalski?

Jak było w przypadku radia w latach 70. nie mam pojęcia – wtedy bardziej interesowała mnie piaskownica. Jeśli chodzi o polską prasę muzyczną z tej dekady to już w czasie studiów poczytałem sobie różne czasopisma. Problem w tym, że w naszej bibliotece uniwersyteckiej oraz w innych były spore braki, dlatego nie chcę formułować jednoznacznych wniosków. Faktem jest, że wyglądało to bardzo kiepsko. Na pewno pisano więcej o takich grupach, jak Omega i Locomotiv GT. Mniej więcej od 1984 roku kupowałem już regularnie różne czasopisma muzyczne, które były na rynku. W latach 80. i 90. nie ukazał się chyba żaden artykuł o Collegium Musicum, w każdym bądź razie nie przypominam sobie żadnego. Dla mnie takim pierwszym konkretem była „Rock Encyklopedia” Weissa, którą kupiłem gdzieś tak pod koniec 1991 roku. Znalazło się w niej miejsce dla zespołu Mariana Vargi. Od tej pory zacząłem świadomie szukać ich nagrań, podobnie jak innych progresywnych wykonawców (wtedy po raz pierwszy trafiłem na Gentle Giant).



arsen1994 wrote:

Jak to jest możliwe ,że tak znakomite zespoły jak bohater tego wątku, Fermata , Jazz Q czy Progres 2 nie zapisały się w ogólnej pamięci naszych rodaków w porównaniu do takich żenujących moim zdaniem wynalazków jak Locomotiv GT czy Die Puhdys.

W tym nie ma nic dziwnego. Trudno, aby dokonaniami Fermaty czy też Jazz Q jarał się przeciętny słuchacz, który zazwyczaj poszukuje czegoś bardziej piosenkowego. U nas podobnie było i jest w przypadku Niemena. Big beatowe hiciory są powszechnie znane, natomiast jak to wygląda w przypadku jego progresywnych dokonać wiemy doskonale.



arsen1994 wrote:

Nie patrzę na świat z pozycji teorii spiskowych, ale gdy myślę czasami o tym podczas słuchania płyt , to mi nasuwa na myśl pytanie czy były aby jakieś prikazy po 1968 r. aby nie puszczać muzyki z CSRS... Bo naprawdę nie rozumiem jakim cudem ta scena (moim zdaniem najlepsza w demoludach ) nie jest rozpoznana. Mógłby mi ktoś to w końcu po ludzku wyjaśnić?

W latach 70. w polskich mediach muzyki rockowej było niewiele. W dekadzie Jaruzela było pod tym względem znacznie lepiej – biorąc pod uwagę wszystkie rodzaje mediów. Czy w grę wchodził wentyl bezpieczeństwa, czy chodziło o umiejętne kanalizowanie buntu młodego pokolenia - to już inna sprawa, w każdym razie nie ma sensu tu tego rozwijać. W czasach Gierka (1970-1980) w radiu było mniej czasu antenowego na muzykę rockową. Ludzie nie znali często bardzo ważnych zespołów z Europy Zachodniej i USA, a co dopiero grup z Europy Wschodniej. W Czechosłowacji muzycy rockowi mieli ogromne trudności z dostępem do mediów, na każdym kroku rzucano im kłody pod nogi. W tej dekadzie zarówno u nich, jak i u nas lansowano różne szansonistki i szansonistów, mocno odległych od estetyki rocka. Tej specyficznej czechosłowackiej muzyki było u nas bardzo dużo. Tacy wykonawcy, jak Helena Vondrackowa, Karel Gott, Vaclav Neckar, Hana Zagorova byli u nas prawdziwymi gwiazdami (szczególnie Gott i Vondrackova). U nas były gwiazdy gierkowskie (Sipińska, Rodowicz, Krawczyk, Połomski), które również były lansowane w innych krajach „demokracji ludowej”. Taką muzykę forowały ówczesne władze. Rock egzystował na peryferiach. Mieszkałem blisko granicy z Czechosłowacją, dlatego spokojnie odbierałem ich programy telewizyjne i radiowe. W latach 80. nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek trafił w tamtejszej telewizji na jakieś nagrania rockowe zachodniej gwiazdy czy też rodzimego wykonawcy z wyższej półki. To, co widziałem to jakiś podrzędny pop-rock. Jeśli chodzi o wykonawców zza „żelaznej kurtyny” to pepiki prezentowały podobne rzeczy do tych, które można było zobaczyć i usłyszeć u nas (ABBA, Boney M, Afric Simone – do dzisiaj pamiętam jego koncert z czechosłowackiej telewizji, gdy w czasie wykonywania swojego sztandarowego hitu tańczył z krzesłem trzymanym w zębach). Maciej Szczepański (jesteś młody, to pewnie nie wiesz - ten pan rządził radiem i telewizją w okresie rządów towarzysza Edwarda) z pewnością nie był fanem muzyki rockowej. Gwoli obiektywizmu trzeba jednak przyznać, że wielu jego następców, już w okresie III RP mogłoby się od niego wiele nauczyć, bo dzisiejszej telewizji po prostu nie da się oglądać (chodzi o kwestie czysto artystyczne, bo polityczne to insza inszość). W sumie u nas - jeśli chodzi o muzykę rockową - było na pewno lepiej. Czesi i Słowacy w latach 70. i 80. słuchali polskich rozgłośni, bo u nas mogli znaleźć znacznie więcej ciekawych rzeczy niż u siebie.

Jeśli chodzi o ogólne refleksje na temat Collegium Musicum. Muszę przyznać, że obecnie patrzę nieco bardziej krytycznie na tego typu granie. W latach 90. i na początku XX wieku miałem więcej wyrozumiałości dla takiego muzykowania. To wszystko „wina” tak zwanej muzyki poważnej, bo jednak częste obcowanie z nią sprawia, że inaczej zaczynamy postrzegać te wszystkie próby łączenia klasyki z rockiem. Czym może chlubić się słowacka scena muzyczna? Przede wszystkim dwupłytowym albumem „Konvergencie”. W tym przypadku Marian Varga et consortes nie muszą mieć żadnych kompleksów. Moim zdaniem to jeden z najlepszych albumów progresywnych wydanych w Europie Wschodniej. Oczywiście nie jest pozbawiony wad, bo nie sposób nie wypomnieć Vardze tego, co zrobił z tematami z „Szeherezady” Rimskiego-Korsakowa („Suita po tisíc a jednej noci) . Bardzo lubię suitę rosyjskiego kompozytora, dlatego gdy słucham „Konvergencie” na ogół omijam ten utwór, aby nie zgrzytać zębami. Przeróbki klasyki to nie była mocna strona Vargi. Facet , jak na realia rockowe, był świetnie wyedukowany muzycznie, miał bardzo dobry warsztat, jednak brakowało mu pomysłu na twórcze rozwinięcie tych tematów. Nie robiłbym mu jednak z tego powodu wyrzutów, bo naprawdę wartościowych i oryginalnych adaptacji „poważki” jest w obrębie rocka dramatycznie mało. Inna sprawa, że brakowało mu ewidentnie wsparcia. Basista był jeszcze OK, ale resztą trudno się zachwycać. A co poza tym? Eponimiczny debiut jest niezgorszy. Niektórych mogą razić jednak duże, zbyt duże wpływy The Nice. Trudno wyobrazić sobie ten debiut bez Keitha Emersona. Na „Konvergencie” owe wpływy są jeszcze słyszalne, ale nietrudno też dostrzec wyraźną emancypację Vargi (najbardziej dobitnym przykładem jest „Eufonia”). Później zespół nie nagrał już niczego tak porywającego, poza tym nigdy nie był już tak „na czasie”. Dobry przykład to „Divergencie” - owszem, ciekawy album, ale jak na realia 1981 roku dojmująco anachroniczny. „Continuo” (1978) w momencie wydania również nie emanował świeżością. Varga chyba jednak nazbyt mocno trzymał się swojego matecznika, tymczasem czasy się zmieniały i powinien trochę odświeżyć formułę grania. „Live” (1973) oraz „Marián Varga & Collegium Musicum” (1975) nigdy nie robiły na mnie szczególnego wrażenia. Takich płyt było wtedy od groma. „On a ona” (1979) jest często ostro chlastana, ale ja nie byłbym aż tak krytyczny. Jest tam trochę materiału, który na pewno wstydu Vardze nie przynosi. Muszę przyznać, że obecnie baaardzo rzadko wracam już do nagrań tego zespołu. Jeśli już, to jest to album „Konvergencie”, ewentualnie do pozycji z sąsiedniego ogródka – projektu, który firmują Marian Varga i Pavol Hammel, czyli „Zelena posta”. Ten ostatni to czarujący zbiór bezpretensjonalnych piosenek. Dla ortodoksyjnych zwolenników rocka progresywnego owa „piosenkowość” może nie być zbyt zachęcająca, ale kto powiedział, że dobry rockowy kawałek musi trwać minimum 10 minut. Wink
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Back to top
View user's profile Send private message
rockowy
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3003

PostPosted: 27.12.2017, 19:40    Post subject: Re: Collegium Musicum/ Marian Varga Quote selected Reply with quote

Jako najmłodszy stażem niewiele powiem o odbiorze tej muzyki w latach 70. w Polsce. Podobnie jak inne zespoły z byłej Czechosłowacji Collegium Musicum grało u nas (na Jazz Jamboree 1970) - ale nie miało raczej takiego wzięcia jak Blue Effect czy nawet Jazz Q, które przyjeżdżało kilka razy.

Co do zapisania się w pamięci - to jest dokładnie tak, jak pisał Mahavishnuu. Mówimy o zespołach grających trudniejszą, progresywną muzykę, a nie przeboje które królowały na estradzie - i w Polsce, i w Czechosłowacji. Dlatego więcej osób dziś pamięta Petra Novaka, Jiriego Korna (ale bynajmniej nie z czasów The Rebels) czy Marrie Rottrovą (na której płytach można znaleźć trochę cudownych funkowych niespodzianek). Zresztą nawet w Czechosłowacji - Jazz Q grywało co prawda takie koncerty jak ten w Bratysławie w 1975 roku, który wydawaliśmy na "Zivi se divi", gdzie była wielka hala pełna ludzi, ale mnóstwo występów to były małe, kameralne kluby. Tak zresztą jest do dziś, na Martina w Pradze przyjdzie maksymalnie 100 osób. Jak w Łodzi kilka lat temu zrobiliśmy Jazz Q i sala Wytwórni była wypchana po brzegi, Martin pytał czy całe miasto przyszło, bo nie mógł uwierzyć.

Fedora Freso bardzo lubię jako basistę - trochę nasz słowiański Squire, z tym wysokim, klarownym brzmieniem basu. "Svitanie" zrobione z Radimem to jedna z najlepszych płyt Blue Effect moim zdaniem, choć ten układ z dwoma liderami nie mógł przetrwać zbyt długo. I uwielbiam jako człowieka, dawno temu zdarzało mu się przyjeżdżać z żoną na grilla do nas Smile

Co do wydawnictw - katalogowe płyty Collegium Musicum wszystkie są wydane. Co do koncertowych produkcji - niewiele jest materiałów, które mogłyby słuchacza zaskoczyć. Na pewno nie jest to coś, co mielibyśmy w najbliższych planach. Choć czeskich rzeczy będzie u nas w najbliższym czasie coraz więcej Smile
_________________
http://gadrecords.pl
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2844

PostPosted: 27.12.2017, 20:41    Post subject: Quote selected Reply with quote

Koledzy dali głos, więc nie wypada się ociągać. O Collegium dowiedziałem się - podobnie jak mahavishnuu - z Encyklopedii Weissa. Strasznie mnie wtedy kręciło ELP, więc zacząłem poszukiwania. I jeszcze w liceum - to był bodaj 94 r. - dorwałem "Konvergencie" na winylu w lubelskim Hendriksie. Do dziś pamiętam (niewygórowaną) cenę - 50 tys starych złotych. Muzyka ogromnie mi się podobała (może poza zbyt eksperymentalną "Eufonią"). Następne płyty Słowaków kupowałem już na CD (Live z 95 r. w Pradze - resztę w Megadiscu -oryginały!- i Abraksasie). Wówczas był to jeden z moich ulubionych zespołów. Z czasem mój stosunek do bandu Vargi ewoluował i dziś w zasadzie zgadzam się z opinią mahavishnuu- ich przeróbki muzyki klasycznej zdecydowanie nie wytrzymały próby czasu. "Szecherezada" kiepska, koncert Haydna jeszcze gorszy, Bach nie do słuchania... Broni się chyba tylko "Mikrokosmos" Bartoka z Live 75. Ale to jest tylko jeden z nurtów w twórczości Vargi.

Drugi - czyli formy piosenkowe - tworzone we współpracy z Hammelem i Peterajem są znakomite - regularnie do nich wracam i po latach nic nie tracą, brzmią świeżo i uroczo. i to nie tylko na rewelacyjnej "Zielonej Poczcie", ale też "Na druhom programe sna"- piosenkowych cyklach z płyt Collegium ("Pieśni z kołowrotkiem") i może zwłaszcza na rewelacyjnym debiucie Prudów, które uważam za jedną z najlepszych płyt lat 60, całej kontynentalnej Europy. Te piosenki wcale nie są takie proste- mają mnóstwo smaczków aranżacyjnych, rytmicznych i harmonicznych, świetnie nawiązują i do proga i do wiedeńskiego klasycyzmu i do rodzimego folkloru, no i mają piękne teksty. Taka "Voda" np. z "Na druhom programe sna" to jest po prostu mistrzowska miniatura. Jak dla mnie w formach progresywno-piosenkowych z nutką poezji śpiewanej nic lepszego w Bloku Wschodnim nie powstało oprócz naszej Anawy/Grechuty rzecz jasna. I znamienne, że Hammel bez Vargi nagrywał z Prudami rzeczy o niebo słabsze, wręcz bliskie estradzie spod znaku Karela Gotta. Nie zagrały te formy tylko na On a Ona, ale tam był inny wokalista z bluesowym timbrem głosu - zupełnie nie pasujący do takiej estetyki.

Wreszcie trzeci nurt u Vargi można nazwać awangardowym. On jest zasygnalizowany już W "Eufonii" z "Konwergencii"- kontynuowany w niektórych utworach z obydwu "żywców" i (całkiem ciekawym) orkiestrowym utworze (z "Diwergencji), a apogeum osiąga na solowej płycie Vargi z 84 r. "Stale te dnie". To jest poważne, eksperymentalne granie - które brzmi czasem jak elektroniczno-klawiszowy odpowiednik Univers Zero czy Art Zoyd. Czasem Varga osiąga tam świetne rezultaty, czasem błądzi, ale na pewno jest to płyta godna uwagi. Wg mnie mógł więcej osiągnąć w tym nurcie. Na pewno nie pomagała mu wieloletnia choroba alkoholowa, do której się przyznawał.

Klawiszowcem był bardzo sprawnym - zwróćcie uwagę, że często grał w bardzo nietypowej pozycji- przygarbiony, a czasem pod (!) klawiaturą - Glenn Gould to przy nim jest wyprostowany jak świeca Very Happy Dla mnie niewyobrażalna pozycja - musiał mieć piekielnie giętkie i mocne palce.

Jednak całościowo za najlepszy zespół z Czechosłowacji uważam modry Efekt

A Locomotivu się nie czepiał. Debiut znakomity, dwie następne płyty też bardzo przyzwoite...


Last edited by Okechukwu on 27.12.2017, 21:04; edited 1 time in total
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
esforty
epka analogowa


Joined: 26 Jan 2010
Posts: 869
Location: Łódź

PostPosted: 27.12.2017, 20:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

Mała dygresja o pewnej, szczątkowej, znajomości muzyki z <krajów demoludu>.Jeździliśmy w latach 70-tych z kolegami do W-wy i w tzw. ośrodkach kultury, będących jednocześnie sklepami z płytami, książkami, albumami artystycznymi kupowaliśmy płyty z muzyką klasyczną w oparciu o wiedzę książkową(Przewodnik koncertowy" Schaffera). O rock i jazz czy muzykę około jazzową pytaliśmy, zwykle, panie z personelu tych sklepów. Trochę wiedzy było z wtorkowej Muzycznej Poczty UKF, prowadzonej przez D. Michalskiego. Nie pamiętam przy jakiej ulicy był czechosłowacki ośrodek, NRD-owski był przy Świętokrzyskiej, a węgierski gdzieś obok firmowego sklepu Heliconu. Za to, niemal na pewno, nie docenialiśmy należycie wartości tych "zdobyczy" preferując zakupy płyt licencyjnych Embarassed .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Back to top
View user's profile Send private message
Arnold Layne
remaster


Joined: 29 Apr 2007
Posts: 2347

PostPosted: 27.12.2017, 21:09    Post subject: Quote selected Reply with quote

esforty wrote:
przy jakiej ulicy był czechosłowacki ośrodek

Na nieparzystej(zachodniej) stronie Marszałkowskiej, pomiędzy Hożą a Wilczą.
esforty wrote:
a węgierski

Też na Marszałkowskiej, tyle że po drugiej stronie, przy skrzyżowaniu ze Wspólną. Na piętrze mieściła się winiarnia Tokaj, dobrze zaopatrzona w węgierskie wina, nawet jak na podłe warunki lat osiemdziesiątych Wink
Kawałek dalej, na Wspólnej - to już lata dziewięćdziesiąte raczej - był sklep Zbigniewa Hołdysa. Z dużym napisem w środku. Napis był prośbą o niekatowanie na próbowanym przez początkującego "wiośle" Schodów do nieba Wink
Sklep Helicon mieścił się zaś na Freta(nr chyba 44), nieopodal Rynku Nowego Miasta.
_________________
"How I wish, how I wish you were here"...
Back to top
View user's profile Send private message
mir
remaster


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 2358
Location: Krakus

PostPosted: 27.12.2017, 23:15    Post subject: Quote selected Reply with quote

Po raz pierwszy z CM zetknalem sie w 1973 roku, kiedy moj tata przywiozl mi z delegacji plyte "Live". Przyjalem ja bez entuzjazmu, bo prosilem go o cos innego. Po pierwszym przesluchaniu bylem juz zagorzalym fanem tej grupy (tym bardziej, ze bylem wowczas pod olbrzymim wplywen The Nice a pozniej ELP) i natychmiast zaczalem szukac innych nagran zespolu. Do dzis ich bardzo lubie i cenie. Moze sie ta muzyka brzydko zestarzala ale mnie zupelnie nie przeszkadza. O sklepach na Marszalkowskiej dowiedzialem sie dosc pozno, chyba w 1977. Dotychczas jezdzilem do W-wy po wizy, od tego czasu mialem jeszcze lepszy powod do odwiedzania stolicy.

Co do rocka w radio w latach .70, mam troche inne wspomnienia. Wydaje mi sie, ze jednak bylo tego troche. Wystarczy wspomniec wlasnie Muzyczna poczte UKF, Moj magnetofon, Mini-max, Muzykalny dedektyw, Rozszyfrowujemy piosenki (choc pamiec zawodzi i tu moze chodzilo tylko o piosenke francuska). Byly jeszcze inne audycje. Kiedy w 1974 roku pojechalem po raz pierwszy na Zachod, swoje kroki skierowalem nie do muzeum (jak chcieliby rodzice) tylko do sklepu z muzyka, gdzie w dziale z rockiem oraz jazzem natychmiast rozpoznawalem plyty (bylo tego sporo), ktore znalem wlasnie z polskiego radia (oraz pirackiej rozglosni Radio Luxembourg). Wiec chyba nie bylo tak tragicznie.

Co do Locomotiv GT, podzielam zdanie Okechukwu.

pzdr

mir
Back to top
View user's profile Send private message
Andy
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3857
Location: NJ

PostPosted: 28.12.2017, 00:21    Post subject: Quote selected Reply with quote

Wtorkowa Muzyczna Poczta UKF, prowadzona przez D. Michalskiego (jak wspomnial powyzej esforty), poswiecona byla muzyce rockowej z krajow Europy Wschodniej, wiec kto byl zainteresowany to mogl zaglebic temat. Faktem jest, ze sluchalnosc tej audycji byla raczej znikoma. Sam sluchalem tego o czasu do czasu, ale nie przypominam sobie zeby ktokolwiek z moich znajomych tez tego sluchal. Mlodziez w tym czasie byla zapatrzona na muze z zachodu, a z Demoludow liczyly sie tylko wegierskie Locomotiv GT i Omega. Wracajac do audycji Michalskiego - to tam po raz pierwszy, gdzies tak w polowie lat 70 uslyszalem CM, Modry Efect, Fermata, rumunski Phoenix czy jugolskie Time i Smak.

Jezeli chodzi o dostepnosc tej muzyki na zywo w Polsce, to tez nie bylo z tym zle. Wiekszosc z tych kapel grala trasy w naszym kraju, a ci popularniejsi nawet wielokrotnie. Nie wiem ile razy CM wystepowalo u nas ale zdaje mi sie ze bylo tego wiecej, niz koncert o ktorym wspomnial rockowy. Sam mialem okazje zobaczyc na zywo Locomotic GT (dwukrotnie), Framus Five i General.
_________________
Never Turn Your Back On A Friend
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2844

PostPosted: 28.12.2017, 01:01    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ciekawe, że sami Słowacy ocenili "Dzwonki" Prudów wyżej niż Collegium. Co prawda, oceniali po trosze sami zainteresowani, skoro w jury zasiedli Hammeli i Varga, no ale jest to jednak jakiś miernik opinii. Fakt, że oprócz Prudów i Konwerengcji na pudle, oraz dziewiątej pozycji dla "Poczty" kolejna płyta Collegium jest dopiero na 47 miejscu ("Divergencie) świadczy o tym, że nawet tam większość z dorobku Collegium średnio zniosła próbę czasu.

https://www.cas.sk/clanok/21866/exkluzivny-rebricek-100-najlepsich-slovenskych-albumov/

Swoją drogą, kto z Was zna Banket i Tublatankę? Smile
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
mir
remaster


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 2358
Location: Krakus

PostPosted: 28.12.2017, 01:27    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:
Swoją drogą, kto z Was zna Banket i Tublatankę? Smile


Nie znam zadnego ale podoba mi sie Tublatanka.

Ciekawa lista ale sam bym pozmienial kolejnosc tych wykonawcow, ktorych znam. Huascaran Fermaty na 87 miejscu ....

I nie moge sie dopatrzec mojego ulubionego Dežo Ursiny / Provisorium.

pzdr

mir
Back to top
View user's profile Send private message
arsen1994
szpula


Joined: 21 Dec 2017
Posts: 71
Location: Gorlice

PostPosted: 28.12.2017, 11:05    Post subject: Quote selected Reply with quote

Czas się odnieść do waszych zarzutów . Rozumiem,że gusta się zmieniają z biegiem czasu, ale dla mnie te kawałki są bardzo fajne . Najsłabsza jest rzeczywiście ta Szecherezada,choć to wszystko i tak w porównaniu do ELP , których do dziś patrzę z rezerwą , są MILION razy lepsi. Ja wiem , że on się do fascynacji Emersonem się przyznawał ( zresztą zazdroszczę Czechom tego Nice w 68 r.? To musiał być super koncert !) , ale i tak dla mnie uczeń przerósł mistrza. Co jeszcze mam do powiedzenia ? Zarzut mahavishnuu co do anachroniczności Divergencii. Słuchaj , równie dobrze mógłbym powiedzieć używając twoich kryterii zarzucać tego samego do Memento SBB. Tylko że wiecie co? Dla mnie ta płyta jest bardzo dobra. Zarówno jedna jak i druga.
Nie wiem ale mi się wydaję ,ze chciał być Varga być sprytny na tej płycie , bo chciał być nowoczesny, a zarazem progresywny czyli ubrać popowe kawałki i połączyć je w jedną suitę . Najlepszym jednak kawałkiem a zrazem najciekawszym jest Musica Concertante ,w którym zbliżył się trochę do muzyki filmowej. A co do Locomotiv GT , to dla mnie tylko pierwsza płyta i fragmenty drugiej. Ten funk (choć lubię taką muzykę ) jest w ich wypadku straszny ( vide wspomniany ostatnio przez D.Tuska In Warsaw ) . Wokale mnie irytują . Z Węgier lubię tylko grupę Syrius . Z tego zestawienia wzmiankowanego wyże lubię poza Dezo Ursiny (które jak najbardziej jest ) i Fermaty tylko znam jeszcze Bez Ladu a Składu ( taki ichniejszy MIP trochę . Ciekawostka : znacie legende muzyki industrialnej Nurse with Wound ? Zwóćcie uwagę na listę zespołów z ich pierweszej płyty których jak mniemam się inspirował ich mózg Steven Stapleton . Oprócz klasyki rocka najwyraźniej inspirował się też mnóstwem zespołów rocka progresywnego i eksperymentalnego. Collegium Musicum jest jedynym zespołem z bloku wschodniego w tym zestawieniu. https://www.discogs.com/Nurse-With-Wound-Chance-Meeting-On-A-Dissecting-Table-Of-A-Sewing-Machine-And-An-Umbrella/release/125208 Wiem ,że Live było wydane w Niemczech , a Steven przez chwile tam rezydował ,więc musiał się w ten sposób z nimi zetknąć. Aha i jeszcze jedno : Ciekawy wywiad z Vargą na progarchives http://www.progarchives.com/forum/forum_posts.asp?TID=76327 Teraz zrozumiecie dlaczego Continuo oraz On a Ona mają taką opinię . O Szczepanskim oczywiście słyszałem . No i ponawiam pytanie czy były tego typu zespoły na polskiej scenie muzycznej l.70-tych.
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2844

PostPosted: 28.12.2017, 11:35    Post subject: Quote selected Reply with quote

Collegium vs ELP? Hmm... Nie jestem wielkim fanem ELP, ale pomiędzy ich opracowaniami klasycznych kawałków a tymi Collegium jest przepaść (na korzyść formacji Emersona). W formach dłuższych też Collegium do "Tarkusa" żadnego podejścia nie ma (a i "Karn Evil", do którego mam wiele zastrzeżeń wypada wg mnie lepiej niż suity Słowaków). W czym szukać zatem przewagi Collegium? W piosenkach! Smile I wspomniana przez Ciebie Musica Concertante jest wg mnie ciekawszym utworem filharmonicznym niż emersonowski "Koncert fortepianowy".
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 5720

PostPosted: 28.12.2017, 12:56    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:
Ciekawe, że sami Słowacy ocenili "Dzwonki" Prudów wyżej niż Collegium. Co prawda, oceniali po trosze sami zainteresowani, skoro w jury zasiedli Hammeli i Varga, no ale jest to jednak jakiś miernik opinii. Fakt, że oprócz Prudów i Konwerengcji na pudle, oraz dziewiątej pozycji dla "Poczty" kolejna płyta Collegium jest dopiero na 47 miejscu ("Divergencie) świadczy o tym, że nawet tam większość z dorobku Collegium średnio zniosła próbę czasu.

https://www.cas.sk/clanok/21866/exkluzivny-rebricek-100-najlepsich-slovenskych-albumov/

Swoją drogą, kto z Was zna Banket i Tublatankę? Smile


Słowacy, to za dużo napisane, powiedzmy, że branża, która bardziej lub mniej dba tu o swoje interesy. Z prezentowanej listy nie znam może 2-3 wykonawców. Niestety. I nie niestety, że ich nie znam, ale, że znam całą resztę (z wiadomymi wyjątkami).
Ostatnia rzecz jaką należy w tym wypadku zrobić, to uwierzyć Słowakom w ich rankingi i kierować się ich gustem. I to nie tylko dlatego, że absolutnie największym przebojem roku 2017 (a może i ostatniej dekady) została ich wersja piosenki "Hej Sokoły" - niejeden fan tej nowej wersji byłby gotów wbić ciupagę w plecy temu, kto próbowałby tłumaczyć, że to nie jest oryginalna słowacka pieśń. Powodów, dla których należy zaufać bardziej swojej ocenie jest w tym wypadku więcej. Ale to nie jest rozmowa na forum. 😉
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2844

PostPosted: 28.12.2017, 13:13    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ja z tej słowackiej listy znam 17 tytułów. Z pewnością brak Provisorium w setce jest wielkim zaskoczeniem, "Huascaran" Fermaty też zdecydowanie za nisko.
A co jest w wg Ciebie, Maćku, największym nieporozumieniem na tej liście, jeśli chodzi o pierwszą dziesiątkę?
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Monstrualny Talerz
maxi-singel analogowy


Joined: 24 May 2017
Posts: 622

PostPosted: 28.12.2017, 13:15    Post subject: Quote selected Reply with quote

Maćku, kocham miłością szczerą Czechy i Słowację. Czasem sobie tam jadę tylko po to, żeby odetchnąć jakimś takim klimatem z lat 70, który tam jeszcze gdzieniegdzie się czai. jak jest mi źle to oglądam Arabellę czy Butelki Zwrotne. Widzę, że jesteś wielkim znawcą czesko-słowackich spraw, dostrzegam jednak także w Twoich wypowiedziach negatywny stosunek do ich kultury/społeczeństwa. Ciekaw jestem w przyszłości na szerszą dyskusję w tym temacie.
To jedna z ulubionych moich piosenek tego roku, która usłyszałem w ichniejszym radiu. Jak ich za to nie kochać? Jiri Korn Żal się odkłada

https://www.youtube.com/watch?v=liS_be9MK00
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 2 Hours
Goto page Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
Page 2 of 5

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group