Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

PŁYTA DEKADY - LATA 2010-2019
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 13, 14, 15  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 07.02.2020, 19:28    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Clive Codringher napisał:
Fuck Buttons - Slow Focus
Doskonałe drone-disco (o ile jest coś takiego). Motoryczne, mocno elektroniczne granie, z elementami drone'owymi. Bardzo ciekawa muzyka.


Ciekawe określenie stylistyki, ale rzeczywiście, nawet pasuje Smile Przepadam za Fuck Buttons. Wczoraj przesłuchałem sobie ten album po raz kolejny i doszedłem do wniosku, że jakoś muszę go do "40" wcisnąć - tylko teraz nie wiem, co wywalić Confused Gdyby to było głosowanie na poprzednią dekadę, to nad zmieszczeniem "Tarot Sport" w ogóle bym się nie zastanawiał, co najwyżej pozostałoby wahanie: pierwsza czy druga dziesiątka.

Clive Codringher napisał:
Swans - The Seer
I numer 1 rocznika. Powalający, monumentalny, genialny, transowy... Wiele można by powiedzieć - znakomity album!


Ciekaw jestem, które Swansy wypadną najlepiej. W każdym razie ja sukcesu życzę właśnie "The Seer".

Clive Codringher napisał:
Fire! Orchestra - Enter
Kontynuacja albumu z poprzedniego rocku, równie udana. Chyba więcej rocka niż wcześniej.


Momentami, choć generalnie to wciąż świetny, freejazowy big band. I wolę ten album od poprzednika.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Clive Codringher
maxi-singel analogowy


Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 620
Skąd: Kraków

PostWysłany: 07.02.2020, 23:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
Clive Codringher napisał:
Fuck Buttons - Slow Focus
Doskonałe drone-disco (o ile jest coś takiego). Motoryczne, mocno elektroniczne granie, z elementami drone'owymi. Bardzo ciekawa muzyka.


Ciekawe określenie stylistyki, ale rzeczywiście, nawet pasuje Smile Przepadam za Fuck Buttons. Wczoraj przesłuchałem sobie ten album po raz kolejny i doszedłem do wniosku, że jakoś muszę go do "40" wcisnąć - tylko teraz nie wiem, co wywalić Confused Gdyby to było głosowanie na poprzednią dekadę, to nad zmieszczeniem "Tarot Sport" w ogóle bym się nie zastanawiał, co najwyżej pozostałoby wahanie: pierwsza czy druga dziesiątka.

Oj tak, Tarot Sport jest zdecydowanie lepszy. Właściwie Slow Focus to więcej tego samego, żadna innowacja.

gharvelt napisał:
Clive Codringher napisał:
Swans - The Seer
I numer 1 rocznika. Powalający, monumentalny, genialny, transowy... Wiele można by powiedzieć - znakomity album!


Ciekaw jestem, które Swansy wypadną najlepiej. W każdym razie ja sukcesu życzę właśnie "The Seer".


Może być różnie, w końcu niektórzy deklarują większe uwielbienie dla To Be Kind.



No to, korzystając z okazji, dalsze roczniki:

Rok 2016:
Fire! Orchestra - Ritual
I kolejny album jazzrockowej orkiestry. Właściwie to nadal takie samo granie... Ale jeszcze niezłe. Kolejny album w ogóle mi nie przypadł do gustu.

The Orb - COW. Chill Out, World!
Jedyny całkowicie ambientowy album klasyków ambient house. Poważnie, ani razu nie nagrali płyty w 95% pozbawionej beatu. Bardzo ładne granie, a gościnny udział Rogera Eno dodaje uroku paru utworom.

Underworld - Barbara Barbara We Face a Shining Future
Ciekawy eksperyment angielskich elektroników - tylko 7 utworów, 45 minut muzyki. Króciutki (jak na nich) album, ale spójny i nie pozbawiony momentów. Niestety, nie pozbawiony też zbędnych dłużyzn i odrobiny nowoczesnych, nieciekawych brzmień.

Yello - Toy
I numer 1 rocznika. Po bardzo słabej płycie Touch Yello powrócili z impetem, pokazując, że nadal potrafią tworzyć ciekawe synth-popowe nagrania, z fajnymi melodiami, niezłymi brzmieniami i niebanalnymi kompozycjami. Świetna płyta.


Rok 2017:
Amplifier - Trippin' with Dr. Faustus
Co płyta to trochę inna stylistyka. Tutaj mamy trochę podobieństw do debiutu z 2004 roku ale nie brakuje też innych pomysłów. Świetne gitarowe granie z delikatnym wokalem.

Death from Above 1979 - Outrage! is Now
Kanadyjski duet ma prosty patent: śpiewający perkusista i basista sporadycznie korzystający z klawiszy. Absolutnie unikatowe brzmienie, fantastyczne melodie i punkowo-popowy klimat. W dodatku poprawili produkcję - całość brzmi doskonale!

Gel-Sol - Horse Head Bookends
I jeszcze jedna produkcja zdolnego Amerykanina. Więcej nawiązań do rocka, mniej współczesnych brzmień, więcej analogowych syntezatorów. Doskonała dawka elektroniki.

Motorpsycho - The Tower
Po paru słabszych albumach i wymianie perkusisty, norweskie trio wraca do formy. Sporo prog-rocka, indie rocka, psychodelicznego rocka. Cudo!

Roger Waters - Is This the Life We Really Want?
Pierwszy album Watersa po baaaaaardzo długiej przerwie. Dzięki produkcji Nigela Godricha okazuje się być bardzo interesujący - pomimo oczywistych nawiązań do poprzednich płyt typu Animals czy Amused to Death.

Yello - Live in Berlin
Ciekawostka - to był jeden z pierwszych koncertów w 30-letniej historii zespołu. I to nie udawany, jak niektóre ich wcześniejsze dokonania, ale normalny zespół i gra na scenie dla publiczności. Niezłe, choć, niestety, w głosie Dietera Meiera słychać już wiek.


Rok 2018:
Dead Can Dance - Dionysus
Doskonałe odświeżenie formuły. Concept album, mnóstwo etnicznych brzmień, bardzo mało głosu Brendana i sporo Lisy (wbrew powszechnym opiniom śpiewa ona w każdym utworze). Bardzo spójna i fajna płyta.

Earthless - Black Heaven
Dla mnie absolutna rewelacja. Po latach grania instrumentalnego stonera, teraz postanowili skrócić utwory i trochę pośpiewać. I wyszło im to znakomicie! Doskonałe nawiązanie do najlepszych bandów z lat 70-tych.

Hawkwind - Road to Utopia
Stare nagrania w nowych aranżacjach. Nie spodziewałem się niczego ciekawego, a tu proszę: utwory dostały nowe życie. Bardzo przyjemny album.

Illusion - Anhedonia
Kolejny zespół powracający po latach. Bardzo mocny album, najmocniejszy w ich dorobku. Świetne kompozycje, przeszywające ciało dźwięki, mroczny klimat. Doskonałe.

King Gizzard and the Lizard Wizard - Polygondwanaland
Jedyny album australijskiej sensacji jaki znam. Ciekawy, choć mało oryginalny, kojarzy mi się głównie z Gentle Giant - ale może to tylko moje odczucie. Przyjemne.

Lonker See - One Eye Sees Red
Fenomenalne jazz-rockowe granie rodem z Polski. Choć może nawet bardziej rockowe. Dwa długasy i jeden krócias robią świetne wrażenie.

Nine Inch Nails - Bad Witch
Zrobienie z tej EPki albumu uważam za absurd. Szorstkie brzmienia, brudne dźwięki, w sumie NIN z ostatnich lat, ale... Jest saksofon! I to dodaje albumowi ciekawej perspektywy. Co ciekawe - gra na nim Trent Reznor, który parę lat uczył się grać na tym instrumencie. To interesujące jak saksofon wraca do łask rocka w ostatnich latach (vide David Bowie, Shining itp.).

Yes - Fly from Here. Return Trip
Nowa wersja płyty z 2011. Interesująca, choć nie wiem czy potrzebna.


Rok 2019 już rekomendowałem w wątku rocznikowym, więc tylko przekleję:
Cytat:
The Young Gods - Data Mirage Tangram - zdecydowanie album roku, takie powroty po latach to mogą być!

Ed Wynne - Shimmer Into Nature - niby nic nowego, bardzo Ozrikowo, ale też całkiem przyjemnie.

Hawkwind - All Aboard the Skylark - jak na Hawkwind to bardzo przyjemna płyta, zdecydowanie mniej nudna niż 2 poprzednie

Underworld - Drift Series 1 - podsumowanie rocznego eksperymentu. Ponad 30 utworów, 7 płyt CD, w tym jedna zawierająca wyłącznie improwizacje z udziałem zespołu The Necks.

Motorpsycho - The Crucible - kolejny świetny album od Norwegów. Taki retro-prog-psychodeliczny-rock.

Tool - Fear Inoculum - ma swoje momenty, choć ogólnie to słaby album

The Comet is Coming - Trust In The Lifeforce Of The Deep Mystery - całkiem niezły mariaż elektroniki z jazzem, choć podobne rzeczy już w 1998 roku wyprawiał kwartet Ponga

Gong - The Universe Also Collapses - całkiem sympatyczna płyta, choć pierwszy kawałek trochę nudny. Ale reszta fajna, szczególnie The Elemental z wpadającym w ucho refrenem.

Underworld - Manchester Street Poem Installation Score - tak jak w tytule, jest to podkład dźwiękowy dla happeningu w Manchesterze. Spodziewałem się samego ambientu, a tu proszę: bardzo dużo rytmów, ciekawego kombinowania, mocno klimatyczny album. Duże zaskoczenie.

_________________
Co posiada Codringher: http://codringher.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 08.02.2020, 08:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Żebyśmy poszukując ciekawostek, nkr-ów i zagubionych perełek, nie zapomnieli o mainstreamowych podstawach, uzupełnię listę rekomendacji o kilka rzeczy (już myślałem, że nawet ★ się zgubił, bo nie pamiętałem, żeby ktoś rekomendował, ale nie, przeoczyłem - jest):

P.J. Harvey - Let England Shake - zjawiskowa płyta wybitnej artystki, całkowicie inna od swojej jeszcze lepszej poprzedniczki (White Chalk), która była delikatna, zwiewna i osobista. Tutaj mamy niemal zestaw hymnów! Przebija z tego patos, ale wyłącznie w dobrym znaczeniu, bywa podniośle, bywa przejmująco, bywa i delikatnie, choć nie jest to na pewno dominujące odczucie; nadal są świetne melodie, bardzo ciekawe aranżacje, zupełnie niezwykłe teksty i oczywiście wokalistyka na niezrównanym poziomie.
U mnie oczywista nominacja na podium dekady.

Depeche Mode - Delta Machine - o ile pamiętam, zobowiązałem się do napisania czegoś w wątku o DM, ale jakoś się to nie zdarzyło Embarassed Chciałem tam wziąć w obronę tę płytę, o której wiele osób wypowiadało się mało pochlebnie. Ja uważam, że jest świetna. Nie wybitna - na naj- NAJwyższym poziomie są pierwszy trzy utwory i gdyby cała płyta tak wyglądała, to mogłaby u mnie tę dekadę po prostu wygrać. Natomiast potem jest już bardziej 'zwyczajnie'. Jednak na całym albumie mamy zespół w świetnej formie, przede wszystkim kompozycyjnej (te harmonie!), bardzo mi się też podoba użycie elektroniki, a stara dobra martinowska gitara też się przebija, gdzie trzeba.

Nick Cave & The Bad Seeds - Skeleton Tree - przepiękna, przepiękna płyta, pełna ogromnego smutku, gdzie Nick śpiewa łamiącym się głosem, który ma większą siłę wyrazu niż jego zimny, dzwoniący głos z wielu poprzednich płyt. Ja się na Nicku znam słabiutko, ale kolega, który jest fanem mówi, że dla niego to najlepsza płyta od "Let Love In", z czym chętnie się zgadzam, bo mi się podoba bardziej od Let Love In.


Co ciekawe, kolejne płyty tych wykonawców niespecjalnie do mnie przemówiły: do Ghosteen jakoś się nie przekonałem, depeszowy Spirit tak mnie znudził, że nie wiem, czy kiedykolwiek go dosłuchałem do końca, a Hope Six Demolition Project uważam za płytę dobrą, ale mam sporo różnych zastrzeżeń i chyba mi się nie załapie do 40, więc jeżeli nikt inny nie aspiruje, to można nie rozdmuchiwać listy Wink
(w ogóle nie widzę, żeby Pidżejka miała tu większe grono fanów, chyba będzie trzeba założyć wątek!)
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 08.02.2020, 14:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Żebyśmy poszukując ciekawostek, nkr-ów i zagubionych perełek, nie zapomnieli o mainstreamowych podstawach, uzupełnię listę rekomendacji o kilka rzeczy


Bardzo dobry pomysł! Wciąż widzę, że na liście mamy sporo braków, takich płyt, które na pewno otrzymają punkty, ale nikt jeszcze o nich nie przypomniał w niniejszym wątku. Powszechnie cenione tytuły bądź szczególnie cenione właśnie na FD też warto wskazywać.

Crazy napisał:
(w ogóle nie widzę, żeby Pidżejka miała tu większe grono fanów, chyba będzie trzeba założyć wątek!)


Też tego nie zauważyłem. Sam dopiero w ubiegłym miesiącu zaliczyłem pierwszy kontakt z jej twórczością, odsłuchując dwóch płyt (w tym wspomnianego "Let England Shake"). Może fani ujawnią się dopiero po założeniu odrębnego wątku Wink
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Yer Blue
remaster


Dołączył: 17 Wrz 2007
Posty: 2238
Skąd: Bielsk Podlaski

PostWysłany: 08.02.2020, 14:41    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Artur.O napisał:
O tak, Julia Holter to przykład dobrego popu "z ambicjami" z minionej dekady, a wspomniana płyta to faktycznie chyba jej najlepsza. Na pewno sobie muszę ją odświeżyć. Smile


Zdecydowanie najlepsza. "Loud City Song" też ma wielkie momenty ale ze 2 utwory ją osłabiają. Natomiast za nic nie mogę polubić jej ostatniej płyty, "Aviary". Ilość patosu przewyższa jak dla mnie dopuszczalną dawkę. Niemniej za absolutnie obłędną "Have You in My Wilderness" i w połowie tak dobrą "Loud City Song" stała się dla mnie odkryciem dekady.
Aż trudno mi w to uwierzyć ale ona grała w czerwcu ubiegłego roku... w Białymstoku Shocked Przegapić taki koncert i to pod samym nosem można określić spokojnie wpadką dekady Wink

Julia Holter - Loud City Song (2013)
https://www.youtube.com/watch?v=kbQSvQ9iUNg


Crazy napisał:

P.J. Harvey - Let England Shake
U mnie oczywista nominacja na podium dekady.


U mnie koniec pierwszej 10-tki lub początek drugiej.

Crazy napisał:
Depeche Mode - Delta Machine Nie wybitna - na naj- NAJwyższym poziomie są pierwszy trzy utwory i gdyby cała płyta tak wyglądała, to mogłaby u mnie tę dekadę po prostu wygrać. Natomiast potem jest już bardziej 'zwyczajnie'.


Hmm. Z pierwszych 3 numerów niewątpliwym klejnotem jest "Heaven" ale wszystko co najlepsze jest moim zdaniem w środkowych partiach płyty. Z "The Child Inside " oraz "Should Be Higher" na czele. No i są 2 genialne bonusy.
Tak czy siak u mnie baaardzo wysoko wśród płyt dekady.

Crazy napisał:
a Hope Six Demolition Project uważam za płytę dobrą, ale mam sporo różnych zastrzeżeń i chyba mi się nie załapie do 40, więc jeżeli nikt inny nie aspiruje, to można nie rozdmuchiwać listy Wink


Bardzo dobra płyta, tak na 8/10 ale też nie wiem czy się u mnie zmieści do 40-tki. W sumie to średnio mi się podoba tylko zamykający płytę "Dollar, dolar".

Pozostając przy śpiewających kobietach warto odnotować Chelsea Wolfe, dość mroczną i trudną do zdefiniowania postać. Czasem jest drapieżna, innym razem gotycka, a bywa też delikatna by za chwilę zaskoczyć doom metalowym graniem. Chyba najbardziej lubię "Ἀποκάλυψις", na której przypomina mi wczesne dokonania PJ Harvey. Ale przepiękna jest też "Pain Is Beauty", mniej drapieżna, bardziej melancholijna, z dużą dawką klawiszy. Nietuzinkowa muzyka.

Chelsea Wolfe - Ἀποκάλυψις (2011)
https://www.youtube.com/watch?v=_cN6cJzaEe8
Chelsea Wolfe - Pain Is Beauty (2013)
https://www.youtube.com/watch?v=Yy1oalDdDEM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 08.02.2020, 16:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Yer Blue napisał:
W sumie to średnio mi się podoba tylko zamykający płytę "Dollar, dolar".

Tego akurat bardzo lubię - tak się kończy niespodziewanie. Coś tam śpiewa, potem wchodzi saksofon, gra i gra... człowiek się spodziewa, że coś jeszcze będzie - a tu koniec płyty!

Może jednak warto ją dopisać do rekomendacji?

Yer Blue napisał:
Z pierwszych 3 numerów niewątpliwym klejnotem jest "Heaven" ale wszystko co najlepsze jest moim zdaniem w środkowych partiach płyty. Z "The Child Inside " oraz "Should Be Higher" na czele.

Heaven szczególnie polecam w tej wersji:

https://www.youtube.com/watch?v=e469hPZabIs

- byłem zachwycony, gdy po raz pierwszy ktoś mi to zaprezentował i do dziś pozostaję! W sumie podobna do płytowej, ale jest w niej jakaś dodatkowa (jeszcze!) szlachetność. Dwugłos w refrenie jest cudowny!
Child Inside też uwielbiam, jak zresztą znaczną większość tego, co tworzy i śpiewa Martin... oj trzeba będzie się wpisać jednak do wątku Smile

Julii Holter i Chelsea Wolfe nie znam, ale jak się uda, to poznam. To z linków mi się podobało!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 08.02.2020, 16:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dorzucę co nieco od siebie, bo większości płyt, na które zagłosuję, jeszcze nie ma na liście z pierwszej strony Smile


Carpenter Brut - CARPENTERBRUTLIVE (2017)
Perturbator - Dangerous Days (2014)
Perturbator - The Uncanny Valley (2016)

Jednym z ciekawszych wynalazków ostatnich lat był dla mnie nurt odwołujący się bezpośrednio do elektroniki lat 80-tych oraz klasycznych horrorów. Określony mianem synthwave dziś zdaje się przygasać (chociaż kto wie, może jeszcze czymś zaskoczy w przyszłości?), natomiast w niniejszym wątku warto wspomnieć kilka płyt zasługujących na uwagę.

Napiszę krótko o dwóch francuskich twórcach - pierwszy z nich znany jest pod pseudonimem Carpenter Brut. Zaczynał od wydawania swoich utworów na EPkach i dopiero w 2017 ukazało się jego pierwsze pełnowymiarowe wydawnictwo. Koncertówka CARPENTERBRUTLIVE zawiera większość z najlepszych utworów (brakuje mi tylko Invasion "A.D.") i stanowi esencję synthwave'u: potężna, gęsta i mroczna elektronika, która świetnie nadawałaby się jako soundtrack do klasycznego dreszczowca. Do tego nie ma ograniczeń, pojawiają fragmenty funkujące czy czerpanie z klasycznego popu. Nagrania na żywo wyszły jeszcze lepiej niż wersje studyjne.

Drugi z muzyków, Perturbator, ma na koncie nieco obszerniejszą dyskografię, jednak chętnym do pierwszego kontaktu z jego twórczością polecam zwłaszcza dwie ostatnie płyty. Na krążku z roku 2016 znaleźć można m.in. utwór Death Squad, doskonale ukazujący czym jest mocne uderzenie w wykonaniu Perturbatora. Połączenie stylistyki retro z futurystycznymi wizjami, muzyka grozy a jednocześnie przesycona niesamowitą dynamiką. Tylko dla odważnych Smile

Avec le Soleil sortant de sa bouche - Pas pire pop [I Love You So Much] (2017)

Krautrock wciąż żyje i raz na jakiś czas odradza się w różnych częściach świata, nie tylko w środkowej Europie, dlatego nawet Kanadyjczykom udało się wejść na D A CH Smile Spójna, bardzo rytmiczna, niekiedy trochę hałaśliwa muzyka. Można na niej znaleźć też pewne intrygujące brzmienia, np. wpływy afrobeatowe.

Chrome Canyon - Elemental Themes (2012)

Kosmiczne disco/syntezatory we współczesnym wydaniu. Absolutnie niszowe granie, ale skoro pisaliśmy o "Random Access Memories" to muszę wspomnieć również i o tej płycie - może się spodobać lubiącym Daft Punk. Tutaj można posłuchać całości.

Talabot, John - ƒIN (2012)

Na FD album niemal w ogóle nieznany, choć w różnych miejscach w sieci można zetknąć się z bardzo licznymi wyrazami uznania dla twórcy. Choć nie znoszę klubów, to takiej muzyki klubowej mogę słuchać z niemałą przyjemnością. Otwierający płytę utwór "Depak Ine" to najlepsza rekomendacja całego krążka. Oczywiście tylko dla tych, którzy są otwarci na nowoczesną elektronikę.

Godspeed You! Black Emperor - "Luciferian Towers" (2017)

GY!BE zagrali jeszcze raz to, co potrafią najlepiej, i całe szczęście tym razem w zdecydowanie krótszej formie - nie ma żadnych zbędnych momentów, wyłącznie dobra muzyka. A utwór "Anthem for No State" z doskonałą kulminacją ruszającą w siódmej minucie, to obok "Providence" mój ulubiony kawałek z całego dorobku zespołu.

Beach House - 7 (2018)

gharvelt napisał:
Dla tych, którzy są rozczarowani poszukiwania w obecnym 4AD godnych następców Cocteau Twins czy This Mortal Coil może okazać się ciekawym doświadczeniem. Dla mnie to był impuls do dokładniejszego poznania wcześniejszych dokonań grupy, dzięki czemu zupełnie zmieniłem zdanie o jej twórczości i dziś bardzo doceniam niemal równie znakomity "Bloom" czy bardzo dobry "Depression Cherry". "7" stanowi ukoronowanie muzycznej drogi tego duetu: wyważony, senny, eteryczny dream pop, z pewnymi wpływami shoegaze, natomiast bez zdominowania brzmienia. Wokal Victorii Legrand po prostu zachwyca i doskonale koresponduje z melodyjnością warstwy instrumentalnej. To muzyka, przy której można się uspokoić, ale też i popaść w zadumę. Daruję sobie wskazywanie najlepszych kawałków, bo musiałbym przepisać całą setlistę Wink


Beach House - Depression Cherry (2015)

Nieznajomość "Space Song" może świadczyć o tym, że się przespało dekadę Wink (swoją drogą, ale ten Kubrick tutaj pasuje!)

Phideaux - Snowtorch (2011)

Ostatnia udana płyta Phideaux - tym, którzy znają "Doomsday Afternoon", to wystarczy żeby wiedzieć, czego się spodziewać. Nowocześnie brzmiąc prog/art rock, wzbogacony o mniej popularne w rocku instrumenty, a także żeński wokal. Tym razem Phideaux postawił na dłuższe formy, zwłaszcza obie części "Snowtorch", które można by zakwalifkować jako progrockową suitę.

Monte Cazazza - The Cynic (2010)

Kolejny no name, nigdy nie wzmiankowany na FD, chociaż to nie do końca taka nieznana postać, bo Monte Cazazza miał swój udział w rozwoju sceny industrialowej, m.in. Psychic TV. Jego zainteresowania są jednak szersze, a rekomendowana przeze mnie płyta niewiele ma wspólnego z industrialem, znacznie więcej z elektroniką. Ale nie tylko, zaskakuje też innymi brzmieniami, jak w kawałku "A Gringo Like Me".

Xing Sa - Création de l'Univers (2010)

Zespół jednej płyty (jak widać obecnie też się takie trafiają Wink ), ale za to jakiej. Niektórzy stawiają ten album w jednym szeregu z wykonawcami zeuhlowymi, aczkolwiek jak dla mnie to tu elementy zeuhlu nie dominują. Co nie zmienia faktu, że to interesująca, jazz-rockowa płyta, z muzyką bazującą głównie na brzmieniu klawiszy oraz charakteryzującą się lekkością

Spiritualized - Sweet Heart Sweet Light (2012)

gharvelt napisał:
Okładki to zdecydowanie nie jest najmocniejsza strona wydawnictw Spiritualized. Przy czym wolę już taki minimalizm, niż jakiś okropny wizerunek, tak jak to było na "Let It Come Down". Do jedynej - póki co - płyty zespołu z obecnej dekady zabierałem się od dłuższego czasu. Nie zachęcały niektóre recenzje czy oceny, w tym mocno krytyczne głosy znajomych. W końcu wczoraj dałem jej szansę i... i teraz nie mogę przestać jej słuchać. Wydawać by się mogło, że to nie ma szans się spodobać - wciąż te same patenty, właściwie album mógłby zostać nazwany "Ladies and Gentlemen We Are Floating in Space 2", a tymczasem rozpoznawanie utworów nie sprawia żadnych problemów. Tym, którzy narzekali na gospelowe wstawki np. u Depeche Mode może się nie spodobać, natomiast mi - wręcz przeciwnie. Garażowa surowość i rockowa siła zaczerpnięta z klasycznej psychodelii przeplatają się z orkiestrowymi aranżacjami. Jason Pierce po raz kolejny udowodnił również, że jest świetnym tekściarzem, bardzo doceniam przemyślaną, wciągającą warstwę liryczną, do zbudowania której nie trzeba było używać kwiecistego języka, patosu czy innych tanich chwytów. Płyta spodobała mi się na tyle, że ciężko wybrać ulubione kawałki, choć polecenie na początek utworów "Hey Jane", "Little Girl" czy "So Long You Pretty Thing" nie zaszkodzi.

_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Yer Blue
remaster


Dołączył: 17 Wrz 2007
Posty: 2238
Skąd: Bielsk Podlaski

PostWysłany: 09.02.2020, 12:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Yer Blue napisał:
W sumie to średnio mi się podoba tylko zamykający płytę "Dollar, dolar".

Tego akurat bardzo lubię - tak się kończy niespodziewanie. Coś tam śpiewa, potem wchodzi saksofon, gra i gra... człowiek się spodziewa, że coś jeszcze będzie - a tu koniec płyty!


Saksofon jest cudowny ale oprócz tego bajeru nie ma tam za wiele do posłuchania. Ale ta solóweczka na końcu pięknie wieńczy płytę. Genialna partia saxu jest też w "The Ministry of Social Affairs", chyba moim ulubionym na płycie.

Crazy napisał:
Może jednak warto ją dopisać do rekomendacji?


Zawsze można to zrobić.

Crazy napisał:
Heaven szczególnie polecam w tej wersji:

https://www.youtube.com/watch?v=e469hPZabIs

- byłem zachwycony, gdy po raz pierwszy ktoś mi to zaprezentował i do dziś pozostaję! W sumie podobna do płytowej, ale jest w niej jakaś dodatkowa (jeszcze!) szlachetność. Dwugłos w refrenie jest cudowny!


Piękna wersja ale jednak ciut wolę studyjną.

Crazy napisał:
Inside też uwielbiam, jak zresztą znaczną większość tego, co tworzy i śpiewa Martin... oj trzeba będzie się wpisać jednak do wątku Smile


Ja mam słabość do utworów, które śpiewa Martin a "Child Inside" pokochałem od pierwszego dźwięku. Niesamowicie klimatyczny kawałek. Chociaż wiem, że jest mało lubiany przez fanów.

Crazy napisał:
Julii Holter i Chelsea Wolfe nie znam, ale jak się uda, to poznam. To z linków mi się podobało!


Koniecznie poznawaj. W pierwszej kolejności płytę Julii Have You in My Wilderness Exclamation

Można dopisać jeszcze te 3 płyty:

Iron Maiden - The Book Of Souls (2015)
Megadeth - Dystopia (2016)
Metallica - Hardwired...To Self-Destruct (2016)


Nazwy nie potrzebują raczej rekomendacji Wink


Ostatnio zmieniony przez Yer Blue dnia 09.02.2020, 12:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1614
Skąd: Łódź

PostWysłany: 09.02.2020, 12:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:

P.J. Harvey - Let England Shake - zjawiskowa płyta wybitnej artystki, całkowicie inna od swojej jeszcze lepszej poprzedniczki (White Chalk), która była delikatna, zwiewna i osobista. Tutaj mamy niemal zestaw hymnów! Przebija z tego patos, ale wyłącznie w dobrym znaczeniu, bywa podniośle, bywa przejmująco, bywa i delikatnie, choć nie jest to na pewno dominujące odczucie; nadal są świetne melodie, bardzo ciekawe aranżacje, zupełnie niezwykłe teksty i oczywiście wokalistyka na niezrównanym poziomie.
U mnie oczywista nominacja na podium dekady...

... Hope Six Demolition Project uważam za płytę dobrą, ale mam sporo różnych zastrzeżeń i chyba mi się nie załapie do 40, więc jeżeli nikt inny nie aspiruje, to można nie rozdmuchiwać listy Wink
(w ogóle nie widzę, żeby Pidżejka miała tu większe grono fanów, chyba będzie trzeba założyć wątek!)

Tak szeroka admiracja dla Let England..., mnie zaskakuje. Podobnie było w przypadku Stories from the city..., też nie potrafiłem się jednoczyć w zachwycie. Obie realizowane według pomysłów już użytych na wcześniejszych wydawnictwach.
Gdy tymczasem, na The Hope Six Demolition , coś tam jednak dodaje. Czy będą to dęciaki, czy gospelowy anturaż niektórych chórków, czy saksofonowe sola, jakby wycięte z jazzowych klubów bez utraty tego co solą Jej muzyki. Nie boi się wychylić zza płotu, zrobiła to już przy White chalk..., ale tym razem intymność poszła w nieco innym kierunku.
Nadto, mam wrażenie, że wstrzemięźliwość wobec Hope six..., może wynikać z nieco, realizacyjnie, odmiennego potraktowania głosu Artystki. Celowo wyeksponowano surowość brzmienia tembru co zaowocowało ciekawym kontrapunktem dla lekko okrągłych chórków. Coś podobnego, tyle że na warstwie instrumentów, zastosowano przy Playing the angel , wspomnianych tu DM. Płyty co najmniej dobrej, której taki zabieg, też zaszkodził w popularności. Ale są zwolennicy takich rozwiązań Wink .

Clive Codringher napisał:

gharvelt napisał:
Clive Codringher napisał:
Swans - The Seer
I numer 1 rocznika. Powalający, monumentalny, genialny, transowy... Wiele można by powiedzieć - znakomity album!


Ciekaw jestem, które Swansy wypadną najlepiej. W każdym razie ja sukcesu życzę właśnie "The Seer".


Może być różnie, w końcu niektórzy deklarują większe uwielbienie dla To Be Kind.


No to, korzystając z okazji, dalsze roczniki:
Rok 2016:
Fire! Orchestra - Ritual
I kolejny album jazzrockowej orkiestry. Właściwie to nadal takie samo granie... Ale jeszcze niezłe. Kolejny album w ogóle mi nie przypadł do gustu.
[/quote]

Właśnie!!
Środkowy To be kind, moim faworytem i ubiegłoroczny - Leaving meaning .

Fire! Orchestra?
Wybiorę dwie następne:
The hands 2018;
Arrival 2019;

... nie stawiają barier w zakresie przyswajalności Wink .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Clive Codringher
maxi-singel analogowy


Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 620
Skąd: Kraków

PostWysłany: 09.02.2020, 15:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:
Fire! Orchestra?
Wybiorę dwie następne:
The hands 2018;

To akurat album Fire!, bez orkiestry.
_________________
Co posiada Codringher: http://codringher.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1614
Skąd: Łódź

PostWysłany: 09.02.2020, 18:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tak, masz rację!
To nadinterpretacja i ewidentne uchybienie. Przepraszam Embarassed .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 09.02.2020, 21:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Uzupełniłem listę rekomendacji na pierwszej stronie - obecnie zawiera 321 pozycji. To już całkiem sporo, choć przypuszczam, że jeszcze wiele albumów, które prawdopodobnie zapunktują, wciąż nie zostało wymienionych. Na liście z tych bardziej znanych brakuje m.in. Kate Bush, Kamasi Washingtona, Steve'a Hacketta, Iggy Popa, King Crimson (serio? takie rzeczy tutaj, na Forum Dinozaurów? Surprised ), Univers Zero, Fausta czy Pata Metheny'ego. A może rzeczywiście nikt nie planuje umieścić tych wykonawców w swoim TOP40? Smile
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Artur.O
szpula


Dołączył: 11 Sie 2019
Posty: 77
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 10.02.2020, 12:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Co godnego uwagi w tej dekadzie wydało King Crimson? Very Happy
_________________
https://rateyourmusic.com/~Szysza32
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1614
Skąd: Łódź

PostWysłany: 10.02.2020, 12:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Makaya McCraven - Universal Beings 2018

https://www.youtube.com/watch?v=VifRr_P30uU
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 3948
Skąd: Kraków

PostWysłany: 10.02.2020, 12:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Artur.O napisał:
Co godnego uwagi w tej dekadzie wydało King Crimson? Very Happy


Dobre pytanie Smile Ja też nie znalazłem niczego z ich ostatnich płyt, co mógłbym brać pod uwagę do tworzenia własnej listy, natomiast faktem jest, że ich wydawnictwa koncertowe nieźle punktowały w tutejszych plebiscytach rocznikowych - raz pierwsza i raz druga dziesiątka w 2016, tuż za pierwszą dziesiątką w 2018. Czyli możliwe, że niektórzy uważają inaczej i docenią te albumy ponownie.
_________________
Tego słucham | Moje TOP 300
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 13, 14, 15  Następny
Strona 14 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group