Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ALBUM ROKU 1973 (edycja 2020)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6689

PostWysłany: 03.02.2020, 19:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

B.J. - fajna wrzutka, nawet dla kogoś, kto nie bierze udziału w tym roczniku, dzięki!

Mogę się zrewanżować Panią Organistką, prywatnie żoną Stanleya Turrentine'a. Istnieje prawdopodobieństwo, że Shirley zdobyła serce swojego wybranka właśnie swoimi umiejętnościami muzycznymi.

Scott, Shirley - Superstition (1973)

Tytuł płyty nieprzypadkowy, choć większość recenzentów zwraca uwagę szczególnie na Ostatnie Tango w Paryżu.
https://www.youtube.com/watch?v=aFftcrIM0Ms
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
B.J.
box


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 9558

PostWysłany: 03.02.2020, 23:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O pierona! Very Happy
_________________
In pfecutione. extrema S.R.E. fedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Dawidsu
pirat mono


Dołączył: 10 Gru 2019
Posty: 4

PostWysłany: 04.02.2020, 11:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Widzę, że takie doskonałe albumy, jak Dark Side of the Moon, Band on the Run, Living in the Material World, Tubular Bells, Quadrophenia, Mind Games, Tres Hombres, There Goes Rhymin' Simon, Life and Times, czy Pat Garrett and Billy the Kid zostały już wpisane. Podaję więc parę moich propozycji:


Dr. John - In the Right Place

Dr. John przedarł się przez bagna Luizjany i przyniósł ludzkości dar funku (no dobra, nie on wynalazł funk, ale był w tym dobry i nagrał genialny album).
Donovan - Cosmic Wheels
Ostatni z klasycznych albumów Donovana (w mojej skromnej klasyfikacji). Niezmiennie serwuje folk, nie stracił jeszcze ochoty na rockową psychodelię, za to zyskał apetyt na country.
Jim Croce - I Got a Name
Jima Croce ktoś już wspomniał. Ja wywołuję do tablicy jego ostatni, niestety pośmiertny już, album.
The Kinks - Preservation Act 1
Ray Davis uznał, że napisze rock operę pełną gębą. Przyznam się bez bicia, nie mam pojęcia o czym jest fabuła. Cenię za to zróżnicowane i dobre piosenki (druga część w większości już nie trzyma tego poziomu).
Badfinger - Ass
Jeden z tych zespołów, do których przekonywałem się kilka lat. Ale warto. Rozpiętość utworów jest dość szeroka, od bardziej lirycznych przez rockery aż do monumentalnej kompozycji wieńczącej całość.
Willie Nelson - Shotgun Willie
Ok, jest trochę powtarzalna, ale niektóre utwory to doskonały przykład na to, że jak Nelson chce, to potrafi.
The Band - Moondog Matinee
The Band powracają do materiału, który grali jeszcze jako The Hawks. Covery, ale w wykonaniu pierwszorzędnym.
Billy Preston - Everybody Likes Some Kind of Music
To ten pan, który szczerzy się radośnie z mojego avatara. Koncept album to może za duże słowo, ale Billy zamieścił utwory w kilku różnych stylach. Miał on lepsze płyty, ale tu też znajdzie się parę fajnych rzeczy, w tym genialny cover Dylana.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
B.J.
box


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 9558

PostWysłany: 05.02.2020, 23:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dobre płyty, Dawidsu. Nawet się trochę wzruszyłem, taką klasykę przypomniałeś. Szczególne plusy za Dra Johna i Badfinger, aczkolwiek ciężko byłoby mi je upchać na liście. Mocny rocznik.
Przy okazji proszę o dopisanie
Tropicale Thaitii Granda Banda - Koty za płoty

_________________
In pfecutione. extrema S.R.E. fedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
album CD


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1675

PostWysłany: 09.02.2020, 00:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A pomnijcie Bracia i Siostry, że ad. 1973 mamy do czynienia jeszcze i z takimi dwoma duetami pośród i innych rozlicznych duetów:

Davis, Miles - Black Beauty: Miles Davis at Fillmore West
Davis, Miles - In Concert: Live at Philharmonic Hall


O In Concert innym razem. Zaś "Black Beauty" stanowi (m.in. w dużej mierze za sprawą lewitującego wysoko Chica C.) to miejsce w Odległym Kosmosie, gdzie toczą się realne wojny, handel ludźmi, wydobywanie kopalin na zakazanych planetach, afery finansowe na międzygalaktyczną skalę, militaryzacja całych układów solarnych, a kosmiczne fregaty nie mają nic wspólnego z tymi miłymi maszynami, których używano do pokojowego podboju kosmosu w Siódmej Galaktyce!

Jednym słowem "Czorne Piękno" - jeśli pracujesz na kopalni na jakimś zakazanym księżycu to muzyka dla Ciebie!

P.S. Mnie tu jeszcze Grossman rozwala na całego!

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1614
Skąd: Łódź

PostWysłany: 09.02.2020, 13:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Czekałem na misjonarzy głoszących boskość TDSOTM, ale Ci,zapewne uznali, że wszystko już jest:
Mane, tekel, fares
i nie ma potrzeby...
Gratuluję, dobrego samopoczucia. Ale też, myślę, że dwa-trzy zdania oznajmujące, nie zaszkodziłyby Faworytowi.
Spróbuję, tedy ja, reprezentant umiarkowanych w poglądzie:


Celebrating The Dark Side Of The Moon – Nguyen Le with Michael Gibbs & NDR Bigband 2014
Istnieje uzasadnione podejrzenie, iż warsztatowo, Ci którzy płytę podpisali, zdystansowaliby właścicieli praw autorskich tego materiału.
Przy takim zamachu na Legendę Pop-Kultury(duża litera uzasadniona) to warunek konieczny, by w przestrzeni medialnej zostać dostrzeżonym w związku z owym zamachem.
Warunek konieczny, acz nie wystarczający, bo pewnych rzeczy samym warsztatem się nie załatwi, kropka.
Trzeba jeszcze tego czegoś(!)
Czegoś co niewysławialne? Niekoniecznie, bo oto słowa poniższe:

Ponieważ nie wiemy, kiedy umrzemy, uważamy że życie jest niewyczerpanym źródłem.
Tymczasem wszystko zdarza się określoną niewielką ilość razy.
Ile jeszcze razy wspomnicie popołudnie z czasów dzieciństwa, które tak bardzo się częścią was samych, że bez niego nie wyobrażacie sobie życia.
Może cztery, może pięć razy, a może nawet mniej.
Ile razy jeszcze zobaczycie wschód księżyca w pełni?
Dwadzieścia?
A przecież , wydaje się, że to wszystko nie ma końca.


... jakoś wyznaczają poziom i zakres tego co zadziało się w głowach/ w sercach członków Pink Floyd, czym się podzielili.
Użyty cytat pochodzi z książki "Pod osłoną nieba" Saula Belowa.
Dodam, dla porządku, że kiedy posłuchałem powyższej płyty po raz pierwszy byłem zniesmaczony. Późniejsze odsłuchy wyciszyły ową emocję, zastępując nawet niejakim uznaniem dla umiejętności aranżacyjnych.
Ale oryginał pozostaje nie zastąpiony.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6467

PostWysłany: 09.02.2020, 14:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:
"Pod osłoną nieba" [/i] Saula Belowa.


Raczej Paula Bowlesa - nie czepiałbym się, gdyby nie to, że zarówno książka, jak i nakręcony na jej podstawie film należą do mojego kanonu wszech czasów. A co do opinii o płycie Nguyena Le - zgadzam się w całej rozciągłości - muzycy grać potrafią, ale umiejętności nie zastąpią wizji artystycznej Floydów.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1614
Skąd: Łódź

PostWysłany: 09.02.2020, 18:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Na półce przy łóżku, w sypialni Saul Bellow -"Dar Humboldta" w czytaniu.
Pisanie na raty= nieuważność.
W ten sposób przypisałem autorstwo "Pod osłoną nieba" innemu niż Paul Bowles. Gorzej, bo użyty cytat pozostaje jednym z kilku istotniejszych literackich, dla mnie Embarassed. Samą książkę też sobie cenię.
Za fiksację przepraszam, za sprostowanie dziękuję Smile .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6467

PostWysłany: 10.02.2020, 07:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zdarza się, obaj autorzy zacni, nie powinni mieć do siebie pretensji za podmianę. Smile
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 10.02.2020, 18:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:
boskość TDSOTM

Dark Side of the Moon skupia jak w, nomen omen, soczewce wszystko to, co w tym roczniku jest dominujące, a co mnie doprowadziło do niesławnego stwierdzenia, że to "cienki rocznik".
W tej chwili posłuchałem już naprawdę dużo, choć nadal naprawdę dużo na mnie czeka. Jednak myślę, że śmiało mogę potwierdzić to, co pisałem wcześniej: nie chodzi mi o "cienkość", która niech pozostanie w sferze żartów, tylko o to, że jest to rocznik, który lubię najmniej z całego tego okresu (powiedzmy, 1967-1979). To nie znaczy, że muzyka mi się nie podoba. Podoba, tylko nie ma tutaj rzeczy, które mnie zachwycają (czy jak to ktoś określił wcześniej: "z wagi superciężkiej") - myślę, że gdybym miał robić listę dekady, to szanse na to, żeby coś z 73 trafiło do pierwszej dwudziestki czy nawet trzydziestki, są mizerne. I najlepszą tego egzemplifikacją jest właśnie Dark Side. Płyta, którą znam od zawsze, w sumie zawsze lubiłem, ale nawet wtedy, kiedy poznawałem klasykę i przechodziłem pierwsze zachwyty Zeppelinami, Doorsami, Flojdami czy Bitelsami, to Dark Side był... okej. I tyle.

Jest na niej kilka miejsc również dla mnie wspaniałych: początek; wstęp do Time; powrót do tematu z Breathe w Time; wokaliza w Great Gigu; kulminacja Eclipse.
Ale większość robi na mnie wrażenie muzyki przestetyzowanej: estetycznie na niebotycznym poziomie, tak, więc i dobrze się słuchającej, ale nie dotykającej mnie nigdzie głębiej. Tak jakby twórcy za bardzo kombinowali, a za mało przeżywali. Może to tylko kwestia mojego odbioru a może również przejaw pewnej metody twórczej czy tego, co dla tamtych artystów było wówczas najważniejsze? Nie umiem tego oczywiście rozstrzygnąć.
Jednak kiedy słyszę Syda śpiewającego, powiedzmy, Astronomy czy Matilda Mother, Roga śpiewającego Set the Controls czy Grantchester Meadows, Dave'a śpiewającego Echoes czy Ricka Wrighta śpiewającego Summer 68, to mam wrażenie, że próbowali oni w tę muzykę tchnąć coś z wnętrza swojej duszy, jakąś prawdę. A kiedy słucham Dark Side, to mam wrażenie, że próbują być mozartem.
Niech będzie że tak nieco niezręcznie spuentuję Wink
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
album CD


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1675

PostWysłany: 11.02.2020, 08:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:
boskość TDSOTM


W pełni się zgadzam. Myślę, że Bóg zrobił te wszystkie machinacje ze stwarzaniem świata, ludzie i kosmosu, żeby w 1973 r. wreszcie włączyć u siebie na wszechmocnym sprzęcie DSOTM i z przyjemnością posiedzieć w fotelu i powiedzieć "to jest bardzo dobre!"

Słuchałem ostatnio i jest to bezsprzecznie nr 1, a najfajniejszość tej płyty bierze się stąd, że dokładnie wszystko jest tu takie jak trzeba, nie ma zbędnej nutki, zbędnego dźwięku, zbędnego słowa, nie ma nic co byłoby choć trochę nieodpowiednie. Odpowiednio długa, odpowiednio rozłożona ilość słów do muzyki, niczego nie za dużo i nie za mało. Idealna produkcja, wzorcowa i niedościgniona jednocześnie. Pryzmatowa okładka.... Wada tej płyty jest chyba taka, że jest zbyt idealna - i często spotyka się taką właśnie opinię, że brak tu choć jednej ryski, chropowatości. Ode mnie zarzut względem DSOTM jest z kolei taki, że niestety przesłuchane 100 milionów razy nie daje się już słuchać po 5 razy z rzędu i trzeba sobie dozować - ale włączone raz na na pół roku czy rok - jejku, jaka to przyjemność!

Crazy napisał:
Ale większość robi na mnie wrażenie muzyki przestetyzowanej: estetycznie na niebotycznym poziomie, tak, więc i dobrze się słuchającej, ale nie dotykającej mnie nigdzie głębiej.


Kilka cytatów, które znamy na pamięć:

"I've always been mad, I know I've been mad, like the
most of us...very hard to explain why you're mad, even if you're not mad..."


"Run, rabbit run.
Dig that hole, forget the sun"


"Live for today, gone tomorrow, that's me, HaHaHaaaaaa!"


"And then one day you find ten years have got behind you.
No one told you when to run, you missed the starting gun."

"Shorter of breath and one day closer to death."

"Home, home again.
I like to be here when I can. "


"There is no dark side
of the moon really.
Matter of fact
it's all dark."


Musiałbym całość tekstów z DSOTM tu zacytować, ale generalnie większość z nich spokojnie mógłbym sobie wyryć na nagrobku tak pięknie oddają życie jako takie. A w połączeniu z muzyką, gdzie te słowa zawsze są jeszcze odpowiednio "uwypuklone", a to jakimś klawiszem, a to modulacją głosu, a to jękiem gitary, nie, tu nie ma cienia fałszu, braku autentyczności.

A pamiętajmy, że kawałki z DSOTM dochodziły do siebie już dużo wcześniej, zgrane na licznych koncertach, więc w ten album włożono naprawdę kawał roboty, a nie tylko, że Waters 5 minut przed nagrywaniem płyty coś tam napisał sobie na skrawku serwetki.

W 2026 r. 12 sierpnia w Hiszpanii będzie całkowite zaćmienie słońca, jedyne obserwowalne w naszych rejonach za naszego życia - to w kontekście wpisu Esfortego ile nam jeszcze wschodów księżyca zostało. A ile zaćmień całkowitych? Jedno, buuuu, i to jeszcze z wycieczką do Hiszpanii
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
album CD


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1675

PostWysłany: 11.02.2020, 09:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
..
W tej chwili posłuchałem już naprawdę dużo...


A Hendjersona Eddiego ty słuchał?

W naszym Plebiscycie na jazziora lat 70 Sextant był drugi, Łowcy Głów na siódmym, a trzeci z tego zestawu, czyli "Realization" w sumie poradził sobie całkiem nieźle, bo skończył na miejscu 41, mam nadzieję, że i teraz dobrze sobie poradzi. Three of A Perfect Pair?
Pod względem muzycznym niewiele Sextantowi ustępuje, a kto wie, może i czasami lepszy? Bardziej grooviasty? Momentami jeszcze bardziej kosmiczny? Ta druga perka Lennego White`a (patent wzięty z Bitches?) to jest kolosalna sprawa. Co ciekawe skład niemal dokładnie ten sam co na 3 płycie Mwandashi, brakuje tylko Priestera, a dodano Lennego W., nawet Herbie tu jest w ciele i duchu!

Względem Sextant może rzeczywiście brakuje jakiejś drobinki, może dopieszczenia, może nieco lepszej okładki, jakiejś drobnostki. Względem Head Hunters oczywiście brak jest hiciora. Nie mniej:

Eddie Henderson - Realization - TO JEST PŁYTA!!!

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
singel kompaktowy


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 439

PostWysłany: 11.02.2020, 15:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dopisałem!

Wracam do sprawy pt. Crazy vs. 1973. Jak tak sobie słucham pewnych rzeczy, to stwierdzam, że nie byłem sam Wink

Bo wiadomo oczywiście, jaka była stylistyczna dominanta w tamtym roku: trafnie wypunktował to MirekK w jednym z wczesnych postów w tym wątku.
Cytat:
Pink Floyd - The Dark Side of the Moon
Genesis - Selling England By The Pound
King Crimson - Larks Tongues In Aspic
Emerson, Lake and Palmer - Brain Salad Surgery

Dwie pozycje bardziej kontrowersyjne, które nawet pośród wielbicieli tych zespołów często wzbudzają żywe dyskusje czy to klasyka czy przerost formy nad treścią.
Yes - Tales From Topographic Oceans
Jethro Tull - A Passion Play


Muzyka ma być rozbudowana, skomplikowana, konceptualna. Ma być doskonała. Nawet najlepszy chyba dla mnie album z rockowego mainstreamu, czyli Bloody Sabbath, też ciąży w tym kierunku.

Talerzu, bardzo dziękuję za odpisanie i bardzo się cieszę, że Dark Side Ciebie tak porusza. Dobrze o tym czytać. Jeżeli nawet ja wolę pierwsze dwie płyty Flojdów i wolę też Atom i Meddle, a także Wish You i Wall, to i tak Dark Side cenię i będę miał wysoko. Szukam jednak i szukam czegoś, co dotrze mi tam, gdzie Dark Side pozostawia chłodnym.

Szukałem w tych klasykach powyżej, ale to zupełnie nie dla mnie (sprawdzę jeszcze Passion Play, ale z dawnych czasów pamiętam, że choć jestem wielkim fanem Jethro, to tutaj mi nie pasowało, może kwestia tego przerostu).

Szukałem w wielu innych polecanych przez Dinozaurów rzeczach i wiele z nich owszem bardzo mi się podobało: najlepszym przykładem Caravan czy, tak pięknie opisywany przez grega, Grateful Dead. Obu tych płyt słuchałem z przyjemnością, ale dla mnie pozostaje to na poziomie czterech gwiazdek. Więcej niż "przyjemna muzyka tła", jak napisał Artur.O o Return to Forever, ale mniej niż "rzeczy doskonałe, znakomite i rewelaxy", jak to napisał Talerz o roczniku generalnie.

Tych rewelaxów znalazłem oczywiście więcej na obrzeżach rocka (Bette Davis, Bob Marley), a zwłaszcza w rejonach muzyki, gdzie więcej instrumentalnego grania, niż piosenek (czy to Ten Years After, Santana lub Fela Kuti, czy po prostu jazz). Ale nie o to mi chodzi i nie tego mi brakuje.

Myślę, że to, czego mi brakuje (również na Dark Side), tego brakowało również wówczas, w 1973, tym oto paskudom z wymalowanymi gębami:





Bo kiedy słucham tych dwóch płyt, to nagle mam takie ooooooooooooooo! i zaczynam żyć!. W tej muzyce krew kipi, muzyka jest tłusta i pulsuje niemiłosiernie, wokalista szaleje i wypluwa swoje trzewia, a pasaże gitary na Raw Power, choć brzęczą i piłują, poruszają mnie o wiele bardziej niż błyszczące doskonałością solówki Davida Gilmoura (którego przecież niezmiernie lubię!).
New York Dolls jest dość wyraźnie słabsze od Raw Power, muzyka jest znacznie bardziej płaska, i idzie bardziej w kierunku takiego rokendrolowego glamu, jak Slade, ale różnica jest w wokalu - w Slade wokal jest oczywiście cudowny, ale klasycznie rockowy, natomiast w Dollsach słychać ten nieistniejący jeszcze punk rock i to strasznie, za przeproszeniem, żre Very Happy
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Goran
epka analogowa


Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 815
Skąd: Podkarpacie

PostWysłany: 12.02.2020, 07:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Chicago - VI. Znakomita płyta. Dziwne że do tej pory nikt jej nie zgłosił. Przez pięć tygodni na pierwszym miejscu najlepiej się sprzedających LP w USA. Może mniej tu ostrego jazz-rocka za to płyta jak na Chicago bardzo spokojna i balladowa. No i ta oryginalna okładka z uwypukleniami druku. Na mojej liście na pewno się znajdzie.
_________________
Mnie się podobają melodie które już raz słyszałem.No jakże może podobać mi się piosenka którą pierwszy raz słyszę?
Inżynier Mamoń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
album CD


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1675

PostWysłany: 12.02.2020, 22:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Goran napisał:
Chicago - VI. Znakomita płyta.


Ha, pewnie! Kolejna świetna płyta wypełniona po brzegi kapitalnymi piosenkami. Zawsze jednak zaskakuje mnie jak szybko nastąpiła ewolucja od rejonów "Free Form Guitar" do płyty, gdzie najdłuższy kawałek ma niecałe 5 minut, a średnia to 3. Wtedy rok to była epoka, a 4 lata cały eon.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14  Następny
Strona 12 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group