Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozwój modernizmu - twórcy, dzieła, innowacje (1900-1930)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4203
Skąd: Opole

PostWysłany: 07.09.2020, 18:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Interpretacji Hamelina jeszcze nie słyszałem. Muszę obczaić. Do tej pory mam z nim dobre skojarzenia, choć nie powiem, aby mnie zachwycał. Ostatnio wałkowałem znowu jego interpretacje Mazurków Szymanowskiego. W największym skrócie – 7/10. Nie dziwię się, że lubisz wczesnego Skriabina, w końcu wtedy był bardzo szopenowski. Wink Do mnie najbardziej przemawia Skriabin w wydaniu Sofronitsky'ego, później Ohlsson, Ashkenazy jak najbardziej, dobry jest również Richter. Warto sięgnąć po Johna Ogdona, choć, jak dla mnie, ma trochę za „ciężką ręką”, poza tym ma skłonności do nadmiernej ekspresyjności. Całkiem niezły jest Crossley. Ohlsson świetnie gra również Chopina. Jego szopenowski box serwowałem sobie regularnie przez kilka miesięcy. A propos Skriabina, jeśli nie znasz tego wydawnictwa, szczerze polecam:

https://rateyourmusic.com/release/album/vladimir_sofronitsky/scriabin_recital/
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 08.09.2020, 08:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Miałem CD z recitalem Sofronickiego i sprzedałem jak idiota. Byłem wówczas na etapie poszukiwań idealnego dźwięku i troszkę gorsza jakość tych nagrań mnie drażniła. Podobnie sprzedałem płytę Richtera na którym grał drugi cykl etiud Skriabina, ale tu nie żałuję, bo jakość była kiepska. Pierwszy cykl etiud i Sonatę 3 mam z Uchida i gra super. Preludia z Gawrilowem - bardzo subtelny pianista. Ohlsson jest laureatem konkursu szopenowskiego, więc wiadomo, że gra super, ale rewelacyjnych wykonań Chopina jest od groma, a Skriabina wcale nie tak dużo. Powiem z pewną taka nieśmiałością że od długiego czasu przymierzam się do zagrania 2 części pierwszej Sonaty Skriabina. Większość jego utworów jest piekielnie trudna, ale akurat ta część jest w miarę. Może nawet w przyszłym tygodniu się za to wezmę🙂
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4203
Skąd: Opole

PostWysłany: 15.09.2020, 11:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 18

Béla Bartók 2/3

14 Bagatel na fortepian (1908)


Poznając muzykę XX wieku absolutnie nie można pominąć twórczości tego kompozytora. Stopniowo udało mu się wykształcić własny, oryginalny świat dźwięków. To muzyka niezwykle wyrafinowana, która dla ówczesnych słuchaczy była częstokroć zbyt odległa od tradycyjnie pojmowanej estetyki rodem z XIX wieku, stąd częste zarzuty ze strony tradycjonalistów („chaos dźwiękowy”, „kakofoniczne grymasy”). Jak w największym skrócie można opisać język muzyczny Bartóka? Silne wpływy muzyki ludowej (z tego powodu w pierwszej połowie XX wieku był często dezawuowany przez różnej maści konserwatystów), duża wrażliwość kolorystyczna, wysublimowana tkanka muzyczna w sferze dynamicznej i agogicznej, eksperymenty z techniką szmerową. Cóż jeszcze? Mocno zindywidualizowany język harmoniczny, będący daleko posuniętą modyfikacją systemu funkcyjnego dur-moll: pentatonika, stosowanie skali całotonowej, kombinacje tonacji kościelnych, fragmentaryczne wykorzystywanie skali dwunastodźwiękowej.

Jako wizytówkę wybrałem zbiór Bagatel, ponieważ są istotne nie tylko w obrębie twórczości Bartóka, ale także w szerszym kontekście rozwoju języka dźwiękowego tamtych czasów. W „14 Bagatelach” z całą mocą ujawnia się nowatorski styl kompozytora. Ze wszech miar godna uwagi jest szczególnie sfera harmoniczna. O ile u Schönberga w jego okresie ekspresjonistycznym mieliśmy do czynienia z emancypacją dysonansu, to w przypadku Bartóka zmiana polega na wyeksponowaniu dysonansu jako podstawy brzmieniowej. Tracą znaczenie mechanizmy typowe dla systemu dur-moll. Autor „Cudownego Mandaryna” z lubością eksponuje interwały małej sekundy i wielkiej septymy, co siłą rzeczy sprawia, że faktura kompozycji jest silnie dysonansowa. Koniecznie trzeba wspomnieć o prekursorskich rozwiązaniach harmonicznych. Kłania się choćby bitonalność – to właśnie Bartók był pierwszym kompozytorem, który konsekwentnie tworzył dwugłos oparty na różnych tonacjach. W kolejnych latach będzie nadal rozwijał swój oryginalny świat dźwięków. Muzyczny witalizm, folkloryzm, nietypowe poszukiwania rytmiczne – oto znaki rozpoznawcze jego estetyki. „14 Bagatel” rozpoczyna modernistyczny okres w twórczości kompozytora. Wcześniej w jego muzyce wyraźnie było słychać wpływy Brahmsa, Liszta i Straussa. W kolejnych latach zdecydowanie odejdzie od wzorca neoromantycznego, tworząc wysoce idiomatyczny styl. „14 Bagatel” to nie tylko przełom stylistyczny, to również początek fascynujących poszukiwań w obrębie muzyki fortepianowej. W tej dziedzinie nasz bohater był prawdziwym mistrzem. Jednym z najwybitniejszych interpretatorów jego muzyki jest znakomity węgierski pianista Zoltán Kocsis. Warto poszukać jego płyt z muzyką Bartóka. Najlepszym wyborem jest 8-płytowy box „Zoltan Kocsis Plays Bartók”.

Bela Bartók – 14 Bagatel - Zoltán Kocsis:

https://www.youtube.com/watch?v=2iaprGXqViY
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 15.09.2020, 12:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dla mnie najważniejszą cechą większości (bo oczywiście zdarzają się wyjątki) fortepianowych utworów Bartoka jest motoryczność- czyli to, co nazywasz witalnością. Niesamowicie motoryczne, pędzące do przodu kawałki - prawie jak boogie Very Happy U Prokofiewa jest podobnie - ale Prokofiew jest bardziej wyrafinowany, a Bartok (celowo!) - uproszczony to może złe słowo, ale taki surowy, nieokrzesany - bliski czystej muzyce ludowej.
Wczoraj wieczorem zrobiłem pierwsze podejście do Adagio z Pierwszej Sonaty Skriabina. Na razie pierwszą stronę nut sobie przegrałem parę razy - bo u mnie to powoli idzie Smile . Lewa ręka jest na szczęście prosta - gra akordy równolegle z prawą. W prawej są decymy - nie do objęcia dla mnie (za małe dłonie Smile ), ale przerzucam jeden dźwięk z prawej na lewą i jest OKi. Dalej będzie trudniej ,ale jak starczy mi zapału, to za jakiś miesiąc jako tako zagram całość Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 15.09.2020, 17:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I mam nadzieję, że będzie długi i wyczerpujący wpis o "Muzyce na instrumenty strunowe perkusję i czelestę" Smile To jedna z moich ulubionych kompozycji dwudziestowiecznej symfoniki. Może nawet ulubiona obok Piątej Szostakowicza.
O cholibka- już napisałeś o Strunowych - przeoczyłem to. Ale trochę krótko - no wiem, że to ma być kompendium Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 393

PostWysłany: 19.09.2020, 09:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wracając jeszcze na moment do Scriabina, to prócz wskazanych przez Was wykonań, warto zwrócić uwagę, na być może, nieco mniej znane, lecz niezwykle interesujące interpretacje jego muzyki fortepianowej.

Peter Laul "Vers La Flamme / 24 Preludes / Sonatas" - miękko, lirycznie, z romantyczną nutą, w formie namiętnych opowieści.



Pavel Egorov "Etudes, Preludes, Poems" - szlachetnie pogmatwane, skupione na detalu, wyimaginowane rytmicznie i harmonicznie, wielopoziomowe, a jednocześnie niezwykle "klasyczne" (pianista kapitalnie odnajduje się także w muzyce Schumanna).



Cyprien Katsaris "The Complete Dances" - onirycznie, a jednocześnie przenikliwie, z prostolinijną frazą i bezpośrednim brzmieniem.



Roberto Szidon "The Piano Sonatas" - opasły zestaw sonat wykonanych zdecydowanie i zamaszyście, a przy tym bardzo emocjonalnie.



Alexander Ghindin "Piano Sonatas Nos. 1, 4 & 8 / Poemes" - śpiewne, melodyjne, a przy tym bardzo wyważone i wręcz akademicko-zachowawcze (w dobrym znaczeniu) nagrania.



Warto także zwrócić uwagę na grę (w interpretacjach utworów Scriabina) takich pianistów jak Valentina Lisitsa, Jean Louis Steuerman...i Gelnn Gould.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 19.09.2020, 12:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Szidon - znam, potwierdzam - bardzo emocjonalne wykonanie - Pierwsza sonata może nawet najlepsza, z we wszystkich jakie słyszałem w jego interpretacji.
Miałem też komplet Etiud w wykonaniu Piersa Lane, ale się pozbyłem. Nie jest tak zły jak Palej - ma swoje momenty - ale dobry też nie jest. Trzy z plusem, generalnie nie polecam. Na pewno będę chciał obbadać Jegorowa i Katsarisa.


A co do pierwszego cyklu etiud majtnąłem się, bo nie mam Uchidy tylko Matsuzawę. Też Japonka Smile Mniej znana, ale super- fantastyczne wykonanie "Patetycznej"i Allegro ballata, bardzo dobre III i V Sonaty.

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 21.09.2020, 08:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Genialnie Skriabina gra też Danił Trifonow. Nie mam płyty z kompletem nagrań, ale to, co wyczynia tutaj w mojej ulubionej Etiudzie nr 5 op. 42, to jest kosmos! Bije i Gawriłowa i Horowitza i Sofronickiego i ... Ohlssona też Smile. Niewiarygodne wykonanie!

https://www.youtube.com/watch?v=MnRgGY_Tz-M
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4203
Skąd: Opole

PostWysłany: 26.09.2020, 10:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 19

Béla Bartók 3/3

Cudowny mandaryn (1919-1924)


Na początku mojej przygody z tzw. muzyką poważną nie wszystko wzbudzało mój zachwyt. Dojmujący był niedostatek ekspresji, często muzyka sprawiała wrażenie rachitycznej, brakowało mi w niej większej dynamiki, witalności. Z czasem zaczęło się to zmieniać. Piszę o tym dlatego, ponieważ teraz zaproponuję Wam utwory, które są zaprzeczeniem tego trendu. Bartók był jednym z głównych przedstawicieli witalizmu. Czym cechował się ów nurt? Muzyka nierzadko była bardzo dynamiczna, dosłownie kipiała energią. Silnie wyeksponowany był w niej czynnik rytmiczny. Brzmienie było surowe, szorstkie, faktura mocno dysonansowa. W estetykę witalizmu świetnie wpisują się „Cztery utwory na orkiestrę” (1921). Reprezentatywnym przykładem jest utwór numer dwa w tym zestawie - Scherzo: Allegro. Nie byłoby rzeczą łatwą znaleźć we wcześniejszej muzyce utwory równie eksplozywne, agresywne, pełne niepohamowanej energii. Istotny jest również ich odmienny profil estetyczny. Nowa ekspresyjność łączy się bowiem z nowatorskim podejściem do harmonii i rytmu. Bodaj najbardziej znanym utworem Bartóka z tego nurtu jest „Cudowny mandaryn”. Miejscami muzyka wręcz poraża dziką furią i masywnymi dźwiękami orkiestry. Świetny utwór na początek – jego werwa i agresywność spodobają się ludziom przyzwyczajonym do rocka i jazzu.

Na naszym forum udzielają się głównie osoby, którym najbliższy jest świat muzyki rockowej i jazowej. Spróbujmy zatem spojrzeć na Bartóka właśnie z takiej perspektywy.

Bartók a muzyka rockowa:

Yochk’o Seffer, znany z takich bandów, jak: Magma i Zao powiedział: „Moim dziadkiem jest Béla Bartók, a ojcem John Coltrane”. Muzyka Bartóka wywarła istotny wpływ na rock progresywny (głównie jego ambitniejsze nurty). Niektórzy twórcy rockowej awangardy przyznawali się do inspiracji jego muzyką. Aby nie być gołosłownym, oto grupa wykonawców z różnych muzycznych szufladek, którzy niejedno zawdzięczają autorowi „Cudownego mandaryna”: Panta Rhei, Iva Bittova, Pataphonie, Emerson, Lake and Palmer, Univers Zero, Art Zoyd, Magma.

Bartók a muzyka jazzowa:

W tym gatunku także wpływy Bartóka są zauważalne, szczególnie w twórczości pianistów jazzu nowoczesnego. Już w latach 40-tych i 50-tych orkiestrowe faktury big- bandu Stana Kentona zawierały niektóre pomysły słynnego kompozytora znad Balatonu. Na gruncie jazzu były to wtedy nowatorskie rozwiązania. Bodaj największym entuzjastą Bartóka w świecie jazzu jest Chick Corea. Dobrym przykładem niech będzie choćby „Mad Hutter” (1978), szczególnie miniatury z pierwszej strony płyty analogowej („Tweedle Dee", „The Trial”). Niektóre jego płyty akustyczne z lat 80-tych również przesiąknięte są wpływami bartókowskimi („Trio music”, „Septet”). Któż jeszcze? Wymieńmy choćby takich, jak: Cecil Taylor, George Mraz i Richie Beirach. Ten ostatni w latach 70-tych grał na płytach Dave’a Liebmana („Lookout Farm”, „Drum Ode”, „Sweet Hands”).

Wizytówką niech będzie sztandarowy utwór witalizmu „Cudowny mandaryn”. Jeśli od czegoś zaczynać, to chyba właśnie od tego utworu. Tak było właśnie w moim przypadku. Poniżej link do wersji koncertowej. Pierre Boulez nagrał sporo płyt z muzyką orkiestrową Bartóka. Jeśli chcecie poszerzyć swoją wiedzę na temat twórczości węgierskiego kompozytora, polecam szczególnie 8-płytowy box wydany przez Deutsche Grammophon „Pierre Boulez Conducts Bartók”.

Béla Bartók – Cudowny mandaryn (1919-1924) - Wiener Philharmoniker – Pierre Boulez

https://www.youtube.com/watch?v=PpYMNBGWjaM
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7344

PostWysłany: 26.09.2020, 10:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Chick Corea był rzeczywiście pod dużym wpływem Bartoka. Chyba jeszcze lepszym przykładem jest jego cykl "Children's Songs" z 1984 r. wprost nawiązujący do "Mikrokosmosu" Bartoka.

A jeśli chodzi o interpretacje "Cudownego mandaryna" - faktycznie Boulez jest tu chyba najlepszym wyborem, ale zdaje się nagrał go z Chicago Symphony Orchestra? Przynajmniej taką interpretację mam na półce - dodatkową zaletą tej płyty jest też świetne wykonanie "Music for Strings, Percussion and Celesta".
_________________
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4203
Skąd: Opole

PostWysłany: 26.09.2020, 11:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Boulez podchodził do „Cudownego mandaryna” kilka razy. Oprócz wrzuconej przeze mnie interpretacji Wiener Philharmoniker, jest również wspomniany przez Ciebie wykon (bardzo dobry!) z Chicago Symphony Orchestra, który można również znaleźć na ośmiopłytowym boxie „Pierre Boulez Conducts Bartók”. Z innych wspomniałbym jeszcze o nagraniu z New York Philharmonic.

Widzę, że umieszczona wersja nie jest już aktywna na You Tube („film niedostępny”). W takim razie wrzucam inną, na pewno nie gorszą, o której wspomniał Leptir:

Béla Bartók – Cudowny mandaryn (1919-1924) – Chicago Symphony Orchestra – Pierre Boulez

https://www.youtube.com/watch?v=kD2khcZhHYg
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4203
Skąd: Opole

PostWysłany: 05.10.2020, 08:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 20

SERGIUSZ PROKOFIEW

SARKAZMY OP. 17 (1912-1914)


Muszę przyznać, że do tego kompozytora mam ambiwalentny stosunek. Niektóre utwory wręcz uwielbiam (II Koncert fortepianowy, Suita scytyjska, większość sonat fortepianowych, Sarkazmy), jednak są też i takie, których wprost nie cierpię (np. Kantata na XX-lecie Października). Ostatni z wymienionych odstręcza tym, że jest panegirykiem mało sympatycznego wydarzenia, ważniejsze jest jednak to, że jest przesiąknięty toporną socrealistyczną estetyką. W przypadku pozostałych kompozycji poziom jest bardzo zróżnicowany. Mieszane uczucia wywołuje kontrowersyjna „Zdrawica” (dedykowana Stalinowi z okazji jego 70. urodzin). Miłym zaskoczeniem była dla mnie Suita symfoniczna op. 60 – muzyka do filmu „Porucznik Kiże”). Modernistyczne wcielenie Prokofiewa jest naprawdę intrygujące. W tych najbardziej progresywnych kompozycjach w intrygujący sposób budował nowy świat dźwięków, jednocześnie nie odcinał się od tradycji. W drugiej dekadzie XX wieku, mimo wciąż młodego wieku, był jednym z najbardziej oryginalnych kompozytorów. Warto zagłębić się w jego wczesne utwory fortepianowe: dynamiczne etiudy (1909), znamionujące tworzenie się odrębnego stylu „Podszepty diabelskie (1908-1911), niezwykle energetyczną „Toccatę” (1912), czy wreszcie wysublimowane „Wizje ulotne (1915-1917).

Przedstawiając dorobek danego kompozytora musimy brać namiar na to, że nasze opinie są subiektywne. Wspominam o tym dlatego, ponieważ moja ocena dzieł autora „Sarkazmów” odbiega od tych najbardziej rozpowszechnionych. Zdecydowanie najbardziej odpowiada mi jego awangardowe wcielenie. Tymczasem ten Prokofiew, którego najczęściej uwielbiają bywalcy filharmonii, to nieco inny artysta. Największą popularnością cieszą się utwory bardziej tradycyjne, nieco ugrzecznione, odwołujące się do estetyki neoklasycyzmu. Wzorcowym przykładem jest słynna I Symfonia „Klasyczna” (1917), jeden z bardziej popularnych utworów XX wieku. Przyznam szczerze, że, delikatnie rzecz ujmując, specjalnie za nią nie przepadam. Zbyt mocno kojarzy mi się z klasycyzmem, który, z mojej perspektywy, był najmniej interesującym okresem w historii muzyki europejskiej. Zapewne powyższa konstatacja niejednego miłośnika „poważki” mocno by zdziwiła, może nawet zbulwersowała, wszak to utwory z drugiej połowy XVIII wieku nierzadko brylują w repertuarze filharmonicznym. Taki już urok osobniczych preferencji. Również z innymi popularnymi kompozycjami Prokofiewa nie udało mi się zaprzyjaźnić. Mam na myśli przede wszystkim balety, z którymi często jest kojarzony: „Romeo i Julia” (1935-1936) i „Kopciuszek” (1940-1944). Jeśli ktoś nie zna dorobku Prokofiewa, a chciałby zanurzyć się w świat jego dźwięków, powinien pamiętać o tym, że trzeba poznać utwory reprezentujące różne stylistyki. Jeśli trafimy bowiem na kompozycję, której estetyka jest nam obca, można się łatwo zniechęcić. Czasami na ładnych parę lat. Tak było właśnie w moim przypadku (I Symfonia „Klasyczna” i wspomniane balety).

W czym tkwi wartość dodana muzyki Prokofiewa? Warto wspomnieć o niektórych innowacjach, bowiem w niemałym stopniu wzbogaciły skarbnicę muzycznego modernizmu. Rosyjski kompozytor poszukiwał nowych rozwiązań pianistycznych. Udało mu się wypracować nowatorski typ faktury. W najbardziej progresywnym okresie uwagę przykuwały następujące elementy jego stylu: rozwichrzone melodie, dźwięki dosłownie rozsypywały się w przestrzeni, specyficzne motoryczne przebiegi (vide „Toccata”), podobnie jak Bartók, często traktował fortepian, jak instrument perkusyjny. We wczesnym okresie faktura jego kompozycji była często dysonansowa, czasami grawitowała w stronę atonalności, co irytowało muzycznych konserwatystów, przywiązanych do systemu funkcyjnego dur-moll. Podobać mogła się osobliwa kolorystyka. Architektura jego utworów nie była awangardowa. Chętnie tworzył w obrębie tradycyjnych form (koncert, sonata, symfonia).

Do najwybitniejszych dzieł fortepianowych Prokofiewa należą „Sarkazmy”. Jest to jeden z reprezentatywnych przykładów Nowej Muzyki w drugiej dekadzie XX wieku. Jeśli ktoś kojarzy tego kompozytora z ugrzecznionym, akademickim stylem z lat 30., może przeżyć niemal szok. Zmiana orientacji w dużym stopniu była związana z presją ze strony sowieckich władz, które lansowały w sztuce estetykę socrealizmu. Ostro zwalczano wtedy wszelkie nowatorskie tendencje w sztuce. Prokofiew, szczególnie w drugiej połowie lat 30. i tuż po wojnie, w okresie żdanowszczyzny, odczuł to na własnej skórze. Nie inaczej było w przypadku Szostakowicza i innych czołowych twórców radzieckich. O tym jednak innym razem.

Sergiusz Prokofiew – Sarkazmy op. 17 (1912-1914) – Boris Berman:

https://www.youtube.com/watch?v=XdNeEjMNET8

Na deser gorąco polecam 3-płytowy album Barbary Nissman z muzyką fortepianową Prokofiewa. Znakomite interpretacje! Na zachętę VI Sonata fortepianowa:

https://www.youtube.com/watch?v=kpqsjSGlhjg
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 05.10.2020, 10:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z Prokofiewem mam podobnie jak Ty. Niektóre utwory bardzo lubię ( rewelacyjna I Symfonia, bardzo dobra V, Drugi koncert fortepianowy, genialna dynamiczna Suita Scytyjska, mroczna i "pierwotna" kantata Aleksander Newski - jeden z moich ulubionych klasycznych utworów chóralnych w ogóle). Inne w mnie nudzą - tak jest np. z VI i VII Symfonią, czy Suitą " o pomarańczach").
Z aspektów, których nie wymieniłeś warto też zwrócić uwagę na prokofiewowski humor - obecny zwłaszcza w jego wczesnej twórczości - właśnie w I Symfonii (potem zwrócił się w stronę ciężkiego, wojenno-ojczyźnianego, radzieckiego patosu i chyba nie za bardzo czuł ten klimat- w każdym razie Szostakowiczowi wychodziło to znacznie lepiej).
Nie zgadzam się z Twoją oceną I Symfonii. To kapitalny pastisz wiedeńskich klasyków - żartobliwy, pełen wdzięku, z bardzo (wbrew pozorom) nowoczesną fakturą orkiestrową. Prokofiew powiedział, że chodziło mu o napisanie utworu, który mógłby napisać Haydn, gdyby żył na początku XX wieku. Erudycyjna zabawa na najwyższym poziomie!
Kisielewski gdzieś napisał, że Prokofiew potrafił się posłużyć zwykłym akordem c-dur- lepiej niż inni najostrzejszym dysonansem - bo z zaskoczenia, niespodziewanie, w kontrze do przebiegu harmonicznego.
Co do socrealizmu - na pewno się z nim nie identyfikował. Z tego co wiem- nie posiadał żadnych poglądów politycznych. Wrócił do stalinowskiej Rosji, bo pragnął splendorów i zaszczytów - chciał być na topie. Na początku szło mu nieźle - potem był coraz bardziej odsuwany na dalszy plan, a nawet zaszczuwany (tak jak napisałeś przez Żdanowa). Historia zrobiła sobie z tego niezły (i bardzo prokofiewowski!) żart - bo umarł dokładnie tego samego dnia co Stalin Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4203
Skąd: Opole

PostWysłany: 05.10.2020, 11:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I Symfonia jest bardzo ceniona, dlatego zaznaczyłem, że tak wygląda to z mojej perspektywy. Te nawiązania do Haydna są dla mnie najbardziej odstręczające. Tak po prawdzie, to zupełnie nie trawię jego muzyki. Wink

Skoro wspomniałeś o tym, że Prokofiew zmarł tego samego dnia, co Stalin, warto przypomnieć znaną anegdotę. 6 marca, a więc kilkanaście godzin po śmierci dwóch słynnych postaci, rozpoczyna się próba Wielkiej Orkiestry Polskiego Radia w Katowicach. Legendarny polski dyrygent, Grzegorz Fitelberg, rozpoczyna próbę słowami: „Proszę państwa, proszę o powstanie. Dziś w nocy zmarł wielki człowiek, wielki radziecki... kompozytor Sergiusz Prokofiew, mój serdeczny przyjaciel, autor dzieł, które już weszły do kanonu arcydzieł. Proszę wszystkich o uczczenie jego pamięci minutą ciszy”. Zanim orkiestra rozpoczęła próbę zapytał jeszcze, jakby od niechcenia, swojego koncertmistrza: „Panie Wochniak, a podobno Stalin też umarł?"
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3539

PostWysłany: 05.10.2020, 11:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tak, tę anegdotę też przytaczał Kisiel w "Abecadle". Haydna nawet ostatnio polubiłem - nie żebym jakoś specjalnie szalał, ale niektóre symfonie mają sporo uroku. Mam tego dwupłytowca https://www.amazon.com/Haydn-Symphonies-99-104-Beecham-Philharmonic/dp/B0000CE7FQ i słucha się nieźle. Tak na 3.5/5 Choć nawet te najlepsze symfonie Haydna są gorsze niż te słabsze Mozarta. Mam też "Stworzenie świata"- ale praktycznie nie słucham, straszne nudy!
A co do Prokofiewa - to był nieco zbliżony do niego stylem kompozytor radziecki- Dymitr Kabalewski. Bardzo lubię - też sporo humoru, prokofiewoska motoryka, plus więcej przebojowych melodii.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 3 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group