Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozwój modernizmu - twórcy, dzieła, innowacje (1900-1930)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 24.06.2020, 13:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Syntetyczne ujęcie sprawia, że trzeba dokonać wyboru. 50 szkiców to niby dużo, jednak biorąc pod uwagę ogrom postaci, nurtów i zjawisk, nie ma szans, aby przedstawić wszystko. Myślę, że gdyby nawet było to 100 części, trudno byłoby ująć wszystkie istotne zjawiska. Galeria postaci, dla których zabrakło miejsca jest bardzo długa (np. Zoltán Kodály, Gustav Holst, Ralph Vaughn-Williams, Arnold Bax, Edward Elgar, Bohuslav Martinů, Mieczysław Karłowicz, Alfredo Casella, Frank Martin, Darius Milhaud, Francis Poulenc, Max Reger…). Selekcja była trudna. Nie ukrywam, że fory mieli twórcy „progresywni”, którzy, w mniejszym lub większym stopniu, wpłynęli na rozwój języka muzycznego doby modernizmu.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 29.06.2020, 12:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 7

NOWE TRENDY W OPERZE - EKSPRESJONIZM

RYSZARD STRAUSS – ELEKTRA (1908)


Jeśli myślimy o początkach procesu rozkładu systemu funkcyjnego dur- moll, to jednym z nazwisk, które od razu przychodzi nam na myśl jest Wagner. Rzecz jasna, chodzi o „Tristana i Izoldę”, a dokładnie słynny wstęp, bowiem to w nim eksperymenty były najbardziej radykalne i dalekosiężne. Szczególnie ciekawy jest efekt nierozwiązującej się dominanty. Szeregi przechodzących jedna w drugą dominant różnych tonacji, nietypowe struktury harmoniczne. Wszystko to sprawia, że system funkcyjny dur-moll drży w swoich posadach. W niektórych fragmentach zabarwienie tonalne rozpływa się niemal zupełnie. Gdy słuchamy tej muzyki dzisiaj, nie jesteśmy już w stanie wyłapać wszystkich subtelności, które wtedy, dla słuchacza XIX-wiecznego, były prawdziwą rewolucją. Ważny jest szczególnie kierunek i dynamika zmian, które zostały uruchomione, prowadząc nieuchronnie w stronę atonalności. Beethoven – Schubert - Schumann - Chopin – Liszt – Wagner – Liszt (późne utwory fortepianowe) - Strauss – Schönberg. Tak można, oczywiście w dużym uproszczeniu, przedstawić drogę rozwojową języka harmonicznego w XIX wieku. A propos powyższej linii, brakuje w niej oczywiście istotnych „łączników”, choćby Skriabina, bez których ten obraz byłby niepełny. Jeśli chodzi o kompozytorów z drugiej połowy XIX wieku, skupiłem się tylko na tych, którzy eksperymentowali z chromatyką, tak aby nakreślona ewolucja była spójna i logiczna. Trochę inaczej wyglądało to w przypadku twórców, którzy zmian szukali gdzie indziej – dobrym przykładem niech będzie Claude Debussy (eksperymenty ze skalą całotonową). Destrukcja systemu funkcyjnego przybierała zatem różne formy.

Tym razem będzie nas interesować Ryszard Strauss, ponieważ w powyżej nakreślonym procesie odegrał dość istotną rolę. Jeszcze w XIX wieku szybko doszlusował do kompozytorskiej elity, tworząc swoje słynne poematy symfoniczne. Wymieńmy najbardziej znane; „Don Juan” (1888), „Śmierć i wyzwolenie” (1890), „Przygody Sowizdrzała” (1895), „Tako rzecze Zarathustra” (1896), „Don Kichot” (1897), „Życie bohatera” (1898). Dla naszego cyklu ważniejsze będą jednak opery: „Salome” (1905) i „Elektra” (1908). Proponuję skupić się na tej drugiej. W swoich najambitniejszych dziełach operowych Strauss rozwijał koncepcje Wagnera, dodając od siebie nowe pomysły. Co mogło kojarzyć się z mistrzem z Bayreuth? Ogromny aparat orkiestrowy, motywy przewodnie (motyw wizji, śmierci, zabitego Agamemnona). Strauss w niejednym względzie posunął się dalej. Szczególną uwagę warto zwrócić na język harmoniczny. W jeszcze większym stopniu odchodzi od tradycyjnych rozwiązań w obrębie systemu funkcyjnego dur-moll, niejednokrotnie centrum tonalne zanika. Ze względu na daleko posuniętą chromatyzację materiału dźwiękowego faktura jest mocno dysonansowa. „Elektra” w niejednym względzie dobrze wpisuje się w estetykę ekspresjonizmu. Podobieństwa zauważalne są na różnych poziomach muzycznego przekazu. Wskażmy te najbardziej charakterystyczne. Poszukiwania harmoniczne, mocne zróżnicowanie w sferze dynamicznej – od fragmentów mocno wyciszonych, eterycznych do eksplozywnych wybuchów, duży nacisk na dramatyzm, odchodzenie od modelu tradycyjnych partii solowych – pojawiają się specyficzne deklamacje, szepty i krzyki. Partie Elektry są trudne technicznie, czasami jest to wręcz ekstremalne wyzwanie – śpiew na granicy szaleństwa i histerii. Skupianie się na przeżyciach wewnętrznych bohatera. Jest to przedstawianie inaczej niż w dobie romantyzmu (np. ogromna amplituda przeżyć, eksponowanie pesymizmu, czasami wątków wręcz patologicznych). Rzecz jasna, nie obyło się bez kontrowersji. Gwałtownie protestowali tradycjonaliści, których szokowała niezwykła szata dźwiękowa oraz niekonwencjonalne partie śpiewaków. Czas pokazał, że był to kres awangardowych eksploracji artysty. Jego kolejna opera „Kawaler srebrnej róży” to już zupełnie inna bajka. „Elektra” to najbardziej nowoczesne dzieło Straussa, jeśli chodzi o język dźwiękowy. W tym okresie autor „Salome” był niewątpliwie w awangardzie postępu. Z perspektywy czasu można skonstatować, że „Elektra” świetnie odzwierciedla dekadenckiego ducha swojej epoki. Dzisiaj opera Straussa nie wzbudza już kontrowersji. Jest szacownym klasykiem, który może być dobrym przykładem tego, jak w bezkolizyjny sposób budować mosty łączące tradycję z nowoczesnością.

Poniższa wersja należy do najbardziej cenionych:

Ryszard Strauss – Elektra (1908) - Nilsson, Resnik, Krause, Collier, Stolze, Wienerphilharmoniker, Georg Solti – CD1:

https://www.youtube.com/watch?v=9g6KgAkZw4s

Ryszard Strauss – Elektra (1908) - Nilsson, Resnik, Krause, Collier, Stolze, Wienerphilharmoniker, Georg Solti – CD2:

https://www.youtube.com/watch?v=C6NGVTfLF9Y

Wątek operowy powróci jeszcze w kontekście rozważań dotyczących twórczości Claude'a Debussy'ego („Peleas i Melisanda”) i Albana Berga („Wozzeck”, „Lulu”).
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 06.07.2020, 18:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 8

IMPRESJONIZM - CLAUDE DEBUSSY 1/3


Tym razem czas na jednego z najważniejszych twórców sztuki dźwięku w XX wieku. Poświęcę mu trzy wpisy w niniejszym cyklu. Na dobry początek poradnik dla początkujących.

JAZDA OBOWIĄZKOWA :

a.) orkiestrowe:

Prélude à l'après-midi d'un faune (1894) - to bodaj najbardziej znany utwór Mistrza, dobry na początek znajomości (sam od niego zaczynałem). Olśniewająca manifestacja nowego muzycznego stylu - impresjonizmu. Bodaj najczęściej grany utwór Debussy'ego w filharmoniach.

Nocturnes (1897-1899) – orkiestrowe cudeńko składające się z trzech części (Nuages, Festival i Sirenes). W trzeciej pojawia się także chór – brzmi wręcz anielsko! Debussy ze środkowego okresu, dlatego tkanka melodyczna jest jeszcze względnie wyrazista. Później zacznie stopniowo rozpływać się w coraz bardziej „rozrzedzonej” materii. Wystarczy porównać „Nocturnes” z baletem „Jeux” (1912), w którym dominuje wyrafinowana gra barw.

Images (1905-1912) – w tym przypadku ponownie mamy do czynienia z cyklem trzech kompozycji (Gigues, Iberia, Rondes de Printemps). Jeden z najlepszych orkiestrowych utworów Debussy’ego. Jeszcze jeden przykład mistrzostwa instrumentacji. Olśniewające cudeńko dźwiękowe.

La Mer (1903-1905) – kolejna wizytówka kompozytora. Kto wie, czy nie jest to magnum opus w jego twórczości. Tak czy inaczej, jest to wzorcowy przykład impresjonizmu. Muzyka jest niezwykle plastyczna, wręcz eteryczna, uwagę przykuwają pastelowe arabeski dźwiękowe oraz subtelne niuanse kolorystyczne. Debussy potwierdził jeszcze raz, że był jednym z mistrzów sensualistycznej zmysłowości.

b.) fortepianowe:

Suite Bergamasque (1890-1905) – suita fortepianowa . Utwór zróżnicowany w warstwie fakturalnej, najbardziej znany fragment to „Clare de Lune”, zapewne zdecydowana większość spośród Was rozpozna. Debussy w pigułce – subtelność, liryzm, nostalgia.

Etiudy (1915) – przykład późnej pianistyki Debussy'ego, kiedy coraz bardziej oddalał się od tradycji neoromantycznej.

Children's Corner (1908). Debussy to nie tylko wyrafinowane klejnoty dźwiękowe. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy autor „La Mer” potrafił pisać piękne melodie, powinien posłuchać „Children's Corner”.

Preludia (1909-1913) – w kolejnej części poświęcę im więcej miejsca

c.) opera:

Peleas i Melisanda (1893-1902) – na gruncie opery Debussy w sposób najbardziej wyrazisty zademonstrował swoją odrębność wobec estetyki wagnerowskiej, czy też szerzej, germańskiej. Nowatorskie podejście do formy i narracji. Subtelny, poetycki strumień dźwiękowy wyczarowany przez Debussy'ego jest prawdziwą antytezą wagnerowskiego monumentalizmu z jego niepohamowanym dramatyzmem.

d.) muzyka kameralna:

Kwartet smyczkowy (1892-1893) – wczesny przykład krystalizowania się zrębów debussy'owskiej estetyki w obrębie gatunku, który często był ważną formą wypowiedzi dla kompozytorów. Warto posłuchać, jak było to w przypadku impresjonizmu. Ciekawe może być zestawienie z kwartetem smyczkowym Ravela (jak dla mnie, chyba jeszcze ciekawszym).

e.) duety na różne instrumenty:

Muzyka na mały aparat wykonawczy. Debussy czuł się bardzo dobrze w takiej konwencji. Jeśli mielibyśmy szukać najbardziej charakterystycznych znamion jego sztuki dźwięku, to właśnie poniższe formy dostarczają wielu ciekawych spostrzeżeń. Debussy w ostatnim okresie swojej twórczości jeszcze bardzie wysublimował brzmienie. Poniższe kompozycje to wręcz definicja muzyki delikatnej, eterycznej.

Sonata wiolonczelowa (1915) - na wiolonczelę i fortepian
Sonata skrzypcowa (1916-1917) – na skrzypce i fortepian

Claude Debussy ma w swoim dorobku wiele znaczących dzieł. Podałem tylko kilkanaście reprezentatywnych tytułów, które mogą przydać się osobom, które chciałyby zapoznać się z dorobkiem jednego z największych klasyków muzyki XX wieku. Tym razem wizytówką niech będzie jedno z arcydzieł muzyki orkiestrowej.

Claude Debussy – La Mer (1903-1905) - The Cleveland Orchestra , Pierre Boulez:

https://www.youtube.com/watch?v=IoENgt1h4_A
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 13.07.2020, 15:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 9

CLAUDE DEBUSSY 2/3

PRELUDIA (1909-1913)


Nie da się ukryć, że jest to jeden z moich ulubionych kompozytorów. Jego muzyka jest swoistym pomostem między bardziej tradycyjną muzyką klasyczną, która kończy się na neoromantyzmie, a różnymi nurtami kształtującymi się już w XX wieku. Debussy śmiało odchodził od konwencjonalnych harmonii, eksperymentował ze skalą całotonową, wplatał do swojej muzyki elementy orientalne. Co istotne, czynił to z niezwykłą klasą, kunsztem i smakiem. Gdy przed laty zaczynałem słuchać muzyki poważnej, Debussy specjalnie mnie nie zachwycił. Z grona impresjonistów bardziej przemawiał do mnie Ravel, który potrafił łączyć wysmakowaną subtelność ze zmysłem melodycznym. U Debussy’ego brakowało mi właśnie czynnika melodycznego, poza tym jego muzykę odbierałem jako zbyt rachityczną, pozbawioną wyrazistego waloru ekspresywnego. Z czasem go jednak doceniłem. Dzisiaj wiem, że moje zarzuty wobec jego muzyki wynikały z braku osłuchania. Twórczość Ravela jest prostsza w odbiorze, dlatego szybciej oddziałuje na słuchacza. Najbardziej cenię sobie jego utwory orkiestrowe i fortepianowe, aczkolwiek kameralistyka również jest intrygująca. Zapewne wiele osób zaczynało od słynnego „Prélude à l'après-midi d'un faune” (1894), który jest bodaj najbardziej znanym utworem Debussy'ego.


Preludia fortepianowe: I Księga (1909-1910), II Księga (1910-1913)

Tym razem nieco więcej miejsca poświęcę preludiom, które są prawdziwym klejnotem impresjonizmu. Niewątpliwie stawiają przed pianistą nie lada wymagania. W tym przypadku nie wystarczy olśniewająca technika. Jedną z głównych cech jego muzyki jest niezwykła subtelność, nawet jak na standardy tzw. muzyki poważnej. Kolejnym istotnym elementem, z którym musi zmierzyć się pianista, to bogactwo kolorystyczne. Wyczulenie na całą gamę barw jest tu wręcz nieodzowne. Z takim materiałem może poradzić sobie jedynie nienaganny technicznie pianista, obdarzony ogromną wrażliwością, potrafiący wczuć się umiejętnie w realia epoki i specyfikę twórczości kompozytora. Niełatwo jest zespolić wszystkie wspomniane cechy w koherentną całość. Ot, choćby Preludia w interpretacji Krystiana Zimermana. Jeśli chodzi o warsztat pianistyczny, trudno się czegokolwiek przyczepić, jednak w trakcie słuchania miałem pewne wątpliwości, czy nasz Mistrz zdołał w pełni wczuć się w istotę tej muzyki. Jego interpretacja, po części, obciążona jest romantyczną manierą. Takie przynajmniej odnosiłem wrażenie. Utwierdziłem się w tym po tym, jak usłyszałem mistrzowską interpretację Arturo Benedetti Michelangelego. Tak właśnie wyobrażam sobie istotę impresjonistycznej pianistyki. Muzyka mocno sensualistyczna, niezwykle wyczulona na różne niuanse kolorystyczne, rozmazane kontury, plamy dźwiękowe, rozpływające się melodie. Do tej pory słyszałem interpretacje czterech pianistów (Claudio Arrau, Krystian Zimerman, Światosław Richter, Arturo Benedetti Michelangeli). Generalnie - wszystkie przypadły mi do gustu. Każdy z pianistów nieco inaczej odczytał utwory, kładąc nacisk na inne elementy przekazu muzycznego. Gdybym miał oceniać je pod kątem wierności przesłania, to odnoszę wrażenie, że chyba najlepiej impresjonistycznego ducha muzyki oddali Arturo Benedetti Michelangeli i Światosław Richter. W przypadku Richtera zapis jest niestety dość wiekowy, co wiąże się z różnymi uchybieniami natury technicznej. Summa summarum – najbardziej poleciłbym Arturo Benedetti Michelangelego, który jak zwykle jest rewelacyjny. Na pewno warto słuchać preludiów w różnych wersjach. Interpretacje wybitnych pianistów sprawiają, że utwory odkrywamy niejako na nowo. Każdy z nich ma zazwyczaj własny pomysł czy też klucz, jak odczytać dzieło wielkiego francuskiego kompozytora. Nic tylko słuchać … Ciekawostka dla rockfanów: jedno z preludiów - „La Cathedrale Engloutie”, swoją drogą jedno z najpiękniejszych, wziął na warsztat Renaissance („The Harbour” z „Ashes Are Burning”).

Claude Debussy – Preludia (1909-1913) - Arturo Benedetti Michelangeli / Préludes Volume I, Images I, Images II:

https://www.youtube.com/watch?v=ObcIhUHgvLk
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 21.07.2020, 13:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 10

CLAUDE DEBUSSY 3/3

ETIUDY (1915)
CHILDREN'S CORNER (1906-1908)


Ponownie zajmiemy się impresjonistycznym wariantem Nowej Muzyki, aczkolwiek trzeba podkreślić, że Claude Debussy wprost nie cierpiał tego terminu. Trzymając się tytułu tego cyklu – poznaliśmy już twórcę i jego najważniejsze dzieła, teraz czas na innowacje. Wielki Francuz zakwestionował stary porządek systemu funkcyjnego dur-moll, odrzucał również niektóre pomysły na nowe kształtowanie materiału dźwiękowego. Nie ukrywał, że nie przepada za Wagnerem, choć w latach jego młodości było zgoła inaczej. Rozbudowana wagnerowska chromatyka znalazła swoich kontynuatorów, tymczasem Debussy poszedł inną drogą. Przedmiotem jego zainteresowania była gama całotonowa i tzw. dysonans wyswobodzony, traktowany jako plama dźwiękowa. Dużo eksperymentował z szeregami akordów fortepianowych, łączonych na pedale, co w rezultacie prowadziło do wielce osobliwej aury dźwiękowej. Tak oto, w największym skrócie, wykuwał się pomysł na Nową Muzykę, wyzwoloną z niewolniczego systemu dur-moll. Najistotniejsze nie było jednak to, że Debussy odkrył nowy system tonalno-dźwiękowy. Doniosły w skutkach okazał się fakt, związany z tym, że Debussy po raz pierwszy w historii muzyki przeniósł punkt ciężkości na autonomię dźwiękową i asocjacyjne kształtowanie harmoniki. W twórczy sposób wykorzystywał nie tylko skalę całotonową, ale także archaiczne skale antyczne, kościelne i pentatonikę. Zmienia się gradacja poszczególnych elementów muzycznych. W twórczości Debussy'ego pierwszorzędną rolę odgrywa nie melodia, ale brzmienie. Osoby, które są wyczulone na różne niuanse kolorystyczne, powinny dobrze odnaleźć się w tym niezwykłym świecie dźwięków. Wedle mojego przekonania, fortepianowa twórczość autora „La Mer” należy do absolutnie szczytowych osiągnięć w tej formie wypowiedzi artystycznej. Gdyby ktoś zapytał mnie o dwóch ulubionych kompozytorów muzyki przeznaczonej na fortepian, bez wahania wymieniłbym Chopina i Debussy'ego. Jednym z największych arcydzieł w dorobku Francuza są etiudy. Doskonała jest interpretacja wybitnej japońskiej pianistki Mitsuko Uchidy.

Claude Debussy - Pour les Tierces - Mitsuko Uchida

https://www.youtube.com/watch?v=S2DRjIzmQg8

Inna interpretacja godna uwagi:

Claude Debussy – Etiudy (1915) Anatoly Vedernikov – fortepian:

https://www.youtube.com/watch?v=cPrNw6uPg2Q&t=603s

Jeśli ktoś nie jest dobrze obyty ze światem tzw. muzyki poważnej, „Etiudy” nie są raczej dobrym wyborem na rozpoczęcie znajomości z muzyką Debussy'ego. Świetnie sprawdzi się „Children's Corner” (1908). Niniejszy cykl francuski kompozytor dedykował swojej córce. Claude-Emma miała wówczas zaledwie trzy lata. Niestety, nigdy nie przyszło jej w pełni docenić tych pięknych fortepianowych miniatur, ponieważ zmarła w wieku zaledwie 14 lat na błonicę. Jej ojciec odszedł z tego świata 16 miesięcy wcześniej. Poszczególne tematy wchodzące w skład „Dziecięcego zaułka” zachwycają swoją subtelnością i melodyjnością. Jak to w przypadku muzyki klasycznej, warto poznawać różne interpretacje.

Claude Debussy - Arturo Benedetti - Michelangeli - Children's Corner
Od 44,04 do końca. Wcześniej jest 12 kompozycji wchodzących w skład I Księgi Preludiów. Do tej pory lepszej wersji „Dziecięcego zaułka” nie słyszałem.

https://www.youtube.com/watch?v=kVII0rtiDqo
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7017

PostWysłany: 21.07.2020, 13:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja też bardzo lubię Debussy'ego i jego świat dźwiękowy. Jawi mi się on jako doskonałe odzwierciedlenie "francuskości" (inaczej trudno mi to określić) rozumianej jako rodzaj wyrafinowania, lekkości, pewnego niedookreślenia melodyczno-brzmieniowego połączonych z rodzajem zmysłowej egzotyki, tajemniczości. Inna sprawa, że ten jego dźwiękowy świat pozostał właściwie już na zawsze jego - bo wykorzystał możliwości skali całotonowej i innych skal modalnych praktycznie do końca. Każdy, kto chciałby pójść tą drogą automatycznie powielałby jego pomysły. Nie znaczy to, że nie miał następców, bo takim jest np. Olivier Messiaen, który musiał jednak na swój użytek stworzyć własne skale. Do tego jeszcze dodał własną rytmikę, odchodzącą od europejskich wzorców regularnego metrum. Jego "Kwartet na koniec czasu" jest jednym z moich ulubionych utworów muzyki współczesnej w ogóle i bardzo w moich uszach "debussy'owskim". Smile
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 304

PostWysłany: 21.07.2020, 16:21    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Interpretacje etiud Debussego Uchidy, rzeczywiście / zaskakująco, nad wyraz udane (mając na uwadze jej zwyczajowo "rozstrzelone, napompowane i przekombinowane" wykonania kompozycji innych kompozytorów, chociażby "rozwleczone" do przesady sonaty fortepianowe Mozarta)...
...choć bez problemu można znaleźć sporo ciekawszych propozycji / wykonań tychże.
Oczywiście nie jest moim zamiarem spierać się o Uchidę; chciałbym natomiast zwrócić uwagę na nagrania pianistów, którzy Debussego przyswoili jak swojego, lata temu.

Samson Francois "Debussy, Ravel - Piano Works"

Kapitalne wykonania - pełne pasji i pokomplikowanego konkretu, dosadne, nieco oschłe, zapamiętałe w stylowym pląsie.
W komplecie świetnie zagrany Ravel.

https://www.discogs.com/Debussy-Ravel-Samson-François-Piano-Works/release/7470548

Dino Ciani "The Genius of Dino Ciani"

Wyważone, precyzyjnie rozplanowane interpretacje, zawieszone w czasie, dokładne, a zarazem "romantyczne".

https://www.discogs.com/Dino-Ciani-The-Genius-of-Dino-Ciani/release/9192372

Werner Haas / Noel Lee "Complete Piano Music Volume 2"

Jedne z moich ulubionych wykonań etiud Debussego (pozostałe kompozycje na płycie, także stylowe i nietuzinkowe, w tym te na cztery ręce) - psychodeliczne, pogmatwane rytmicznie, a jednocześnie, przystępne, naturalne i oczywiste.

https://www.discogs.com/Debussy-Werner-Haas-Noël-Lee-Complete-Piano-Music-Volume-2/release/1129831

P.S
Muzyki Hauera słucham z przyjemnością i nie uważam, aby trąciła myszką.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 26.07.2020, 12:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 11

PAUL DUKAS

La Péri (1911-1912)


Jeszcze jeden przedstawiciel francuskiej szkoły muzycznej. Przez pewien czas zastanawiałem się, czy umieścić go w tym zestawieniu. Ostatecznie uznałem, że będzie dobrym dopełnieniem francuskiej linii muzycznej, biegnącej od neoromantyzmu do impresjonizmu. Dla przeciętnego bywalca filharmonii jest to po prostu autor znanego scherza symfonicznego „Uczeń czarnoksiężnika”(1897). Gdyby istotnie był to jedyny utwór godny uwagi w jego dorobku, zapewne bym go sobie odpuścił. Nie da się bowiem ukryć, że mocno tkwi jeszcze w świecie starych wartości, tymczasem w tym cyklu skupiamy się na zjawiskach nowych, które budowały swoją tożsamość na opozycji wobec neoromantyzmu. Paul Dukas to jeden z tych twórców, którym przyszło działać w czasach, gdy muzyka gwałtownie zmieniała swoje oblicze. Słuchając jego dzieł bez trudu zauważamy, że był mocno zakorzeniony w neoromantyzmie, aczkolwiek w pierwszej dekadzie XX wieku jego muzyka zaczęła mocno przesiąkać nowymi ideami. Co istotne, nie był tylko ukierunkowany na czerpanie z dorobku innych, ale także wniósł swój skromny wkład do ukonstytuowania się nowego świata dźwięków. Nie walczył na pierwszej linii frontu, nie wykuwał najważniejszych zrębów nowej estetyki. Był jednym z tych, którzy dzięki swojej kreatywności i indywidualnemu podejściu do problemów Nowej Muzyki, wykształcili idiomatyczny styl. Jako że było to całkiem pokaźne grono kompozytorów, z dzisiejszej perspektywy modernizm jest nurtem wielobarwnym.

Dorobek naszego bohatera nie jest niestety obszerny. Mogło być lepiej, jednak tuż przed śmiercią zniszczył sporo rękopisów, zapewne uważając, że nie są wystarczająco dobre. W kontekście jego powiązań z impresjonizmem zazwyczaj wskazuje się na wpływy Debussy'ego. Warto jednak zauważyć, że bynajmniej nie były one jednokierunkowe. Dukas w latach 90. miał również swój udział w tworzeniu zrębów nowego stylu. Objawieniem w tej mierze była dla mnie uwertura „Polyceute” (1892). Warto zauważyć, powstała dwa lata przed słynnym „Preludium do popołudnia Fauna”, Claude'a Debussy'ego. Dukas, podobnie jak jego nieco starszy kolega, był mistrzem instrumentacji, wielką wagę przykładał do walorów brzmieniowych. „Polyceute” ujmuje delikatnością i liryzmem. Już wtedy autor „Ucznia czarnoksiężnika” potrafił wytworzyć specyficzną aurę brzmieniową. Dobrze radził sobie na polu operowym („Ariadna i Sinobrody”) i fortepianowym – najbardziej znaczące utwory: rozbudowana Sonata e-moll (1901) oraz „Wariacje, interludium i finał na temat Rameau” (1902). Nawet gdy czerpał inspiracje z twórczości Wagnera, Francka i Debussy'ego, potrafił nadać im indywidualny charakter. W większym stopniu niż autor „La Mer” skłaniał się do tradycjonalizmu, dlatego jego najbardziej progresywne utwory zdają się stać na granicy dwóch światów: neoromantyzmu i impresjonizmu. Do tego drugiego bodaj najbardziej zbliżył się w poemacie tanecznym „La Péri” (1911-1912). Bez wątpienia jest to jedno z jego najbardziej znaczących dzieł. Najbardziej przykuwa uwagę olśniewająca kolorystyka oraz przepiękne melodie, które na długo zapadają w pamięć. Muszę przyznać, że jest to mój ulubiony utwór tego kompozytora. Niech zatem i on będzie wizytówką tej części cyklu.

Udało mi się znaleźć wersję, którą wielokrotnie „piłowałem”:

Paul Dukas – La Péri - Suisse Romande Orchestra - Armin Jordan

https://www.youtube.com/watch?v=9rG38DZ-9qo
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 02.08.2020, 13:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 12

MAURICE RAVEL

JEUX D'EAU (1901)


Jeśli ktoś chciałby zanurzyć się w świat muzyki XX wieku, jednak ma obawy, powinien zacząć od Ravela! Jest to jeden z największych twórców tej epoki. Co szczególnie istotne, jego muzyka nie jest hermetyczna, nie odstręcza burzą dysonansów, jednocześnie jest wyrafinowana i elegancka, na wskroś sensualistyczna, co w przypadku kompozytorów znad Sekwany bynajmniej nie dziwi. Gdy zaczynałem słuchać „poważki” Ravel był jednym z pierwszych moich wyborów. I nie żałowałem! Zaczęło się, a jakże!, od „Boléra”. Dinozaury zapewne pamiętają zimową olimpiadę w Sarajewie (1984) i słynny taniec do ravelowskiej kompozycji brytyjskiego duetu Torvill-Dean. Taniec, owszem, był znakomity, jednak na mnie większe wrażenie zrobiła muzyka. Później był poruszający „Pavane pour une infante défunte”. Wreszcie pierwsza wizyta w filharmonii, po części również związana z bohaterem tego szkicu – w programie była między innymi orkiestrowa wersja „Obrazków z wystawy”, zinstrumentowana przez Ravela. No i zaczęło się... W przypadku tego kompozytora uderzający jest szacunek z jakim odnosił się do świata przeszłości, wcześniejszych kompozytorów i nurtów muzycznych. Był prawdziwym przeciwieństwem apostołów powojennej awangardy, którzy starali się burzyć wszystkie mosty, łączące ich z tradycją. Jest to godne podkreślenia, bo przecież Ravel nie był konserwatystą. Muzyka, którą tworzył, była na wskroś nowoczesna, był to jeden z ciekawszych wariantów modernistycznej estetyki.

Ravela zazwyczaj umieszcza się w szufladzie „impresjonizm” Czy słusznie? To dość skomplikowana i niejednoznaczna kwestia, dlatego proponuję skupić się na zasadniczym wątku tego cyklu. Ravel i Debussy na gruncie francuskim byli głównymi architektami rewolty antyromantycznej i antygermańskiej. Ich nowe koncepcje estetyczne w niejednym względzie w ciekawy sposób rozwijały pomysły, które pojawiły się już w kręgu „Potężnej Gromadki”. Na początku XX wieku Ravel odegrał istotną rolę w procesie rozwoju technik dźwiękowych. Autor „Boléra” unikał uczuciowej egzaltacji, tak typowej dla romantyzmu, w dużym stopniu skupił się na rozwoju szeroko pojętej faktury brzmieniowej. Słychać to dobrze w takich kompozycjach, jak: „Jeux d'eau” (1901), „Miroirs” (1905”), „Gaspard de la nuit” (1908), Był jednym z tych twórców, którzy wydatnie przyczynili się do rozwoju faktury pianistycznej. Wymownie świadczą o tym wymienione powyżej utwory fortepianowe, choćby „Gaspard de la nuit”, w którym pojawiają się wyszukane efekty kolorystyczne. Nie inaczej jest na polu większego aparatu wykonawczego, wszak autor „Jeux d'eau” był jednym z mistrzów orkiestracji. Z wielkim smakiem tworzył zarówno orkiestrowe adaptacje dzieł innych twórców („Obrazki z wystawy” Modesta Musorgskiego), jak i autorskie przedsięwzięcia – w tej mierze bodaj najlepszym przykładem jest balet „Dafnis i Chloe”. Ravel jest jednym z tych twórców, który pokazuje nam, iż nie trzeba być muzycznym rewolucjonistą, aby stworzyć wysoce idiomatyczny styl. Każdy średnio zaawansowany meloman nie ma zapewne żadnego problemu z dość szybkim rozpoznaniem jego kompozycji. Niestety, dla wielu jest to przede wszystkim twórca słynnego „Boléra”, tymczasem ze wszech miar warto głębiej zanurzyć się w jego twórczość i poznać przede wszystkim dzieła fortepianowe i orkiestrowe. Wybieram „Jeux d'eau”, ponieważ jest to dobry przykład wczesnego impresjonizmu. Nie uświadczymy w nim tradycyjnego czynnika melodycznego. Uwagę przykuwa barwna, rozmigotana kolorystyka. Abstrahując od nowinek estetycznych – jest to piękny przykład dwudziestowiecznej pianistyki.

Nie zawsze znajduję wersje, na których najbardziej mi zależało. Na szczęście w przypadku Ravela nie brakuje udanych interpretacji.

Maurice Ravel – Jeux d'eau - Jean-Yves Thibaudet :

https://www.youtube.com/watch?v=jnKFIp7CahY
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 09.08.2020, 16:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 13

ALBERT ROUSSEL

Le Festin De L'Araignée (1912)


Pisałem już w tym cyklu o kilku kompozytorach francuskich. Do tej pory pojawili się: Debussy i Ravel, teraz czas na Alberta Roussela. Czy można znaleźć dla nich wspólny mianownik? Od razy przychodzi mi na myśl jeden wątek, w owym czasie niezwykle istotny. Każdy z nich kontestował wagnerowskie hipertrofie – dramatyzm, monumentalizm, rozbudowaną formę. Można to ująć nawet szerzej - swój świat dźwiękowy w dużym stopniu budowali w opozycji do wzorca germańskiego. Roussel nie był typem innowatora, który generował nowe wartości. To nie jemu przypadła rola tworzenia zrębów nowej estetyki, jak było choćby w przypadku jego rodaka, Claude'a Debussy'ego. Nie wzbogacił znacząco faktury fortepianowej i orkiestrowej, jak Maurice Ravel, nie inspirował tylu twórców, co Erik Satie. Warto jednak pamiętać – dzieje muzyki to nie tylko dorobek nowatorów. Ważną rolę odgrywają także artyści, którzy potrafią przefiltrować nowe idee na swoją modłę. Tak było właśnie w przypadku Roussela. W dobie impresjonizmu potrafił stworzyć zindywidualizowany model w obrębie tego nurtu, podobnie było, gdy swoje skrzydła rozwinął neoklasycyzm. Był jednym z tych kompozytorów, którzy zainteresowali się jazzem. Mało tego, postanowił wykorzystać jego elementy, co słychać dobrze w „Jazz Dans La Nuit”. Albert Roussel był kompozytorem na wskroś francuskim. W jego twórczości odżywają echa różnych tradycji muzycznych z tego kręgu kulturowego. Z jednej strony, jest to średniowieczny świat chansons de Machauta, z drugiej, renesansowy Jannequina, wzorce formalne czerpie z francuskiego klasycyzmu, nieobcy jest mu również dorobek romantyków (Berlioz, Franck, Chabrier). Roussel był bardzo ważnym punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń francuskich symfoników. W tym kontekście warto przywołać Milhauda i Joliveta. W latach 1906-1914 kompozytor eksplorował rejony, które możemy powiązać z impresjonizmem. Z tego okresu warto wyróżnić szczególnie dwie kompozycje. Zainspirowany podróżą do Indii „Evocations” przykuwa uwagę specyficzną aurą brzmieniową. Roussel po raz pierwszy postanowił zastosować w nim różne skale hinduskie i pentatoniczne. Z kolei balet-pantomima „Le Festin De L'Araignée” uwodzi szlachetnym liryzmem i poetyckim klimatem. Muszę przyznać, że zdecydowanie wolę jego impresjonistyczne wcielenie, choć wydaje mi się, że nie było ono w pełni zgodne z jego temperamentem. Ujawniło się to w pełni w kolejnych latach, gdy zaczął tworzyć muzykę bardziej dynamiczną i ekspresyjną. Z okresu neoklasycznego najbardziej reprezentatywne są : III Symfonia (1930), IV Symfonia (1935), Bachus i Ariadna (1930). Słuchając powyższych kompozycji jeszcze raz przekonałem się, że estetyka neoklasycyzmu jest mi prawie zupełnie obca.

Jaki utwór może być wizytówką twórczości Roussela? W tym przypadku nie miałem żadnych wątpliwości - „Le Festin De L'Araignée”. Jest to reprezentatywne dzieło nie tylko dla kompozytora, ale także dla impresjonizmu.

Albert Roussel - Le Festin De L'Araignée - Orchestre National de France / Georges Prêtre :

https://www.youtube.com/watch?v=NJAgd95yyyc
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 16.08.2020, 14:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 14

ERIK SATIE

PARADE (1916-1917)


W przeglądzie postaci, które wpłynęły na rozwój sztuki dźwięku w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku tego ekscentryka nie mogliśmy pominąć. Satie to postać pełna sprzeczności, niewątpliwie w dalszym ciągu kontrowersyjna. Osobliwa muzyka jednych zachwycała, ujmując prostotą, bezpośredniością i melodyjnością, innych odstręczała – pojawiał się cały katalog zarzutów: kicz, prymitywizm, przesadny eklektyzm. Nie sposób jednak przyznać, że była idiomatyczna. Satie wpłynął na rozwój dwóch nurtów muzycznych XX wieku: najpierw był to impresjonizm, z kolei po wojennej pożodze neoklasycyzm. To właśnie pod jego wpływem zawiązała się w Paryżu grupa kompozytorów „Les Six” (m.in. Poulenc, Honegger, Milhaud). Później był źródłem inspiracji dla Johna Cage'a i kolejnych pokoleń, nie tylko związanych z tzw. muzyką poważną. Jak wyglądało to na przykładzie konkretnych utworów? „Sarabandes” (1887) były instruktywne w kontekście rozwoju języka harmonicznego w pierwszych latach XX wieku, „Gymnopédies” (1888) niejednego twórcę skłoniły do powrotu do francuskiej tradycji muzycznej, „Veritables Preludes Flasques (Pour Un Chien)” (1912) zwiastowało ukonstytuowanie się nowej estetyki – neoklasycyzmu, „Heures Séculaires Et Instantanées” (1914) wzmacniały wpływy surealizmu, „Parade” (1916-1917) muzyki „mechanicznej”, wreszcie balet „Relâche” (1924) można uznać za jeden z wzorcowych przykładów soundtracku. Nowe idee muzyczne nie zawsze wykuwali najwięksi, czasami byli to bowiem twórcy pomniejszego kalibru. Dokładnie tak jest w przypadku naszego bohatera. Nie można mu odmówić oryginalności, faktu, że był artysta wpływowym, jednak w sferze kompozytorskiej z pewnością nie należał do gigantów. Dobrze widać to choćby na gruncie muzyki fortepianowej. „Gymnopédies” i „Gnossiennes” to bardzo urokliwa muzyka, nie inaczej jest w przypadku innych jego utworów, jednak trudno jest słuchać jej przez dłuższy czas. Stopniowo zaczyna doskwierać dojmująca monotonia. Jest to związane z tym, że znakomita większość jego kompozycji powstała jakby z jednej sztancy, brakuje zatem elementu urozmaicenia i zaskoczenia. Jak to wygląda zazwyczaj? Dobrym przykładem są wspomniane „Gymnopedie” i „Gnosiennes”. Lewa ręka realizuje ostinatowy akompaniament, na ogół w ruchu ćwierćnutowym, natomiast prawa odpowiada za linię melodyczną – cechuje ją prostota i konwencjonalność. Oczywiście, trzeba brać namiar na to, jaka filozofia przyświecała twórcy, jednak nie każdy musi afirmować takie podejście do tematu. Postawa estetyczna to jedna sprawa, trudno nie zauważyć jednak, że jego warsztat był dość ograniczony. Gdy zestawimy go z gigantami ówczesnej epoki jest to uderzające. W świecie Satiego muzyka miała być tłem dla codziennych czynności człowieka, nieabsorbującą tapetą dźwiękową. Artysta ukuł termin „musique d'ameublement”, to dlatego do dzisiaj pojawiają się uszczypliwe opinie na jej temat. Nieodżałowany Andrzej Chłopecki mówił o muzyce Satiego wprost „muzyczny mebel”. Czy autor „Parade” miałby do niego o to żal?

Erik Satie – Parade - Minneapolis Symphony Orchestra - Antal Doráti:

https://www.youtube.com/watch?v=IuZ4DYywqpw
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 23.08.2020, 19:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 15

ALEKSANDER SKRIABIN 1/2

POEME SATANIQUE OP. 36



W swoich szkicach staram się eksponować wątki związane z innowatorstwem. Tak też będzie i w tym przypadku. Jeśli zestawilibyśmy nagrania Skriabina z twórczością Debussy'ego, Ivesa, Strawińskiego i Schönberga, w rezultacie otrzymalibyśmy pięć ciekawych wariantów rozwoju języka muzycznego w pierwszych latach XX wieku. Jest to o tyle ciekawe, że u schyłku XIX wieku możliwości systemu tonalnego zdawały się być na wyczerpaniu. W ramach tej konwencji trudno było powiedzieć coś nowego. Wagner już w „Tristanie i Izoldzie” (1857-1859) niemal odbijał się od ściany, Richard Strauss w poematach symfonicznych i szczególnie operach („Salome”, „Elektra”) zrobił kolejny krok do przodu. Twórczość Ivesa, Strawińskiego, Debussy'ego, Skriabina i Schönberga pokazuje, że dzięki niepospolitej kreatywności można mieć różne pomysły na muzyczny rozwój. Skriabin szukał autorskiej drogi rozwoju swojej muzyki. I on zmagał się ze starą formą organizacji materiału dźwiękowego, szukając alternatywnych rozwiązań. Początkowo nic tego nie zapowiadało. W latach młodzieńczych rosyjski kompozytor wręcz niewolniczo trzymał się wzorców chopinowskich. Po jednym z pierwszych koncertów Skriabina Cezar Cui powiedział: „Toż to kufer z rękopisami skradzionymi Chopinowi!'. Mniej więcej od opusu 30 jego muzyka wchodzi w dojrzały okres. W tym czasie jest już znacznie bardziej zindywidualizowana. Circa między 30 a 40 opusem kształtuje się wielce specyficzny skriabinowski idiom. Od tej pory jego muzyka będzie dość łatwo rozpoznawalna. Najciekawszy jest ostatni okres, obejmujący nieco ponad trzydzieści opusów. Jeśli ktoś chciałby precyzyjnie prześledzić ewolucję jego języka muzycznego najlepiej posłuchać dziesięć sonat, choć żadną miarą nie można na tym poprzestać! Charakterystycznym rysem jego muzyki jest to, że stopniowo przybiera coraz bardziej radykalną postać, staje się niezwykle skomplikowana. W rezultacie prowadzi to do tego, że dla co bardziej konserwatywnie zorientowanych słuchaczy jest trudna do zdzierżenia. Harmonie zaostrzają się i spiętrzają, faktura staje się coraz bardziej dysonansowa. W ostatnich utworach mamy do czynienia z gęstą tkanką muzyczną, która dosłownie tonie w dysonansach. Rozluźniają się i w końcu pękają wszelkie tonalne zależności funkcyjne (dobrym przykładem w tym względzie są etiudy z opusu 65). Długa „chromatyczna” linia rozwojowa, prowadząca od Chopina poprzez twórczość Wagnera i Liszta, znajduje swoje zwieńczenie w późnej muzyce Skriabina. Wielka szkoda, że kompozytor zmarł przedwcześnie w wieku 43 lat. Jego eksploracje, szczególnie w ostatnich latach życia, były naprawdę frapujące. Nie ukończył swojego opus magnum, wielkiego misterium, nad którym pracował przez kilkanaście lat. Na pewno była to wielka strata dla Nowej Muzyki. Dzisiaj możemy tylko bawić się w spekulacje - jakimi drogami podążałby w kolejnych latach? Jakich modyfikacji, szczególnie w sferze harmonicznej i brzmieniowej, mógłby jeszcze dokonać?

Jeśli ktoś chciałby poznać twórczość tego kompozytora, to warto pamiętać o tym, że ważna jest interpretacja. Jednym z absolutnych mistrzów był wybitny rosyjski pianista Vladimir Sofronitsky. Jego nagrania są już wiekowe. Nie polecam ortodoksyjnym audiofilom, którzy jarają się parametrami technicznymi, nierzadko zapominając o aspekcie artystycznym. „Poeme Satanique” nadaje się dobrze na początek znajomości. To wzorcowy przykład „środkowego” Skriabina, który wyzwolił się już z wpływów chopinowskich. Nie jest to jeszcze ten radykalny, rozwichrzony Skriabin, który daleko odchodzi od konwencjonalnych rozwiązań w obrębie systemu funkcyjnego dur-moll. Muszę przyznać, że jest to jeden z moich ulubionych „poważnych” kompozytorów. Tydzień bez Skriabina jest tygodniem straconym!

Aleksander Scriabin – Poeme Satanique - Vladimir Sofronitsky:

https://www.youtube.com/watch?v=6IW_3oOJe0I
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 30.08.2020, 18:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 16

ALEKSANDER SKRIABIN 2/2

PROMETEUSZ: POEMAT OGNIA, OP. 60 (1909-1910),
THE COMPLETE ETUDES (2009),
THE COMPLETE POèMES (2015),
SONATY I-X (1892-1914)


Skriabin to temat rzeka. Najchętniej poświęciłbym mu kilkanaście części tego cyklu. Trzeba się jednak streszczać. Na wstępie polecę dwa albumy pianisty, który w naszym kraju jest bardzo ceniony. W 2004 roku Garrick Ohlsson nagrał etiudy Skriabina. Płyta ujrzała światło dzienne w 2009 roku jako „The Complete Etudes”. Niezwykły to album! Swego czasu słuchałem go na okrągło. Dobrze, że etiudy zostały umieszczone na płycie w sposób chronologiczny. Dzięki temu można gruntownie prześledzić ewolucję stylu muzycznego kompozytora. Pierwsze etiudy mocno zanurzone są w konwencji neoromantycznej. Warto zwrócić uwagę na naprawdę piękne i subtelne melodie. Później jego język muzyczny stopniowo się radykalizuje. Ostatnie etiudy cechują się mocno schromatyzowaną harmoniką. Skriabin śmiało odchodzi od systemu funkcyjnego dur-moll, tworzy własne, mocno zindywidualizowane struktury akordowe. Niesamowity jest klimat, który emanuje z tych nagrań. Piękno w stanie czystym! To nie jedyny album z muzyką Skriabina, który nagrał słynny amerykański pianista. W 2015 roku ukazał się „Complete Of Poèmes”. Jako że kompozycje znowu ułożone są w kolejności chronologicznej (bardzo dobrze!), możemy wnikliwie śledzić ewolucję jego stylu. Muszę przyznać, że jest to frapujące zajęcie. Droga wiedzie od estetyki późnoromantycznej do wysoce zindywidualizowanego stylu – osobliwego ekspresjonizmu zanurzonego w panteistycznym mistycyzmie.

Niezwykłą podróżą dźwiękową są sonaty fortepianowe Skriabina. Jako że powstawały we wszystkich trzech okresach twórczych, świetnie odzwierciedlają ewolucję jego języka muzycznego. Pierwsze cztery (1892-1903) utrzymane są jeszcze w konwencji późnego neoromantyzmu. Słychać, że rosyjski kompozytor był wtedy pod silnym wpływem sztuki pianistycznej Chopina i Liszta. W środkowym okresie (sonaty V-VI) wyraźnie krystalizuje się jego oryginalny styl. Od tej pory Skriabin zaprzestaje oznaczać tonacje w swoich utworach, co jest związane z odchodzeniem od systemu funkcyjnego dur-moll. Ostatni, najbardziej radykalny okres, reprezentują cztery ostatnie sonaty (1911-1914). W tym czasie eksperymentuje nie tyko z harmonią, ale także formą. Objawia się to choćby w daleko posuniętej modyfikacji allegra sonatowego, redukuje cykl sonatowy do jednej części. W obrębie muzyki fortepianowej sonaty to najbardziej rozbudowane i skomplikowane utwory Skriabina. Na pewno nie nadają się na początek znajomości z jego twórczością. Należą jednak do jego największych osiągnięć. Jakie wykony? Spośród tych, które słyszałem, najbardziej przemawiają do mnie interpretacje dwóch wybitnych pianistów rosyjskich: Vladimira Sofronitsky'ego i Vladimira Ashkenazego (nagrał komplet sonat).

Skriabin przede wszystkim komponował muzykę fortepianową. W tej dziedzinie osiągnął prawdziwe mistrzostwo. Muszę przyznać, że jest jednym z tych kompozytorów, do którego muzyki wracam najczęściej. Szczególnie przemawia do mnie jego ostatni, najbardziej mistyczny i radykalny okres twórczości. Jest to muzyka o ogromnej sile wyrazu, niepokojąca, skrajnie subiektywna. Charakter muzyki Skriabina jest związany z jego poglądami na sztukę. Wedle niego muzyka miała wywoływać w słuchaczu wstrząs psychiczny, prowadząc do katharsis. Stopień napięcia emocjonalnego jest w niej czasami niezwykle intensywny. Kulminacje są tworzone w rozmyślny sposób, mają bowiem doprowadzić słuchacza do ekstazy. Dobrym przykładem w tym względzie są nie tylko utwory fortepianowe, ale także orkiestrowe. Skriabin nie napisał ich dużo. Dwa ze wszech miar zasługują na uwagę. Pierwszym znaczącym dziełem orkiestrowym jest III Symfonia „Boski poemat”, op. 43 (1902-1904), jednak jeszcze ciekawsze są dwa ostatnie - „Poemat ekstazy”, op. 54 (1905-1908) i „Prometeusz: Poemat ognia”, op. 60 (1909-1910). To właśnie one mają najbardziej mistyczny charakter. Uwagę przykuwają: przepyszna instrumentacja, frapujące eksperymenty harmoniczne, jedyny w swoim rodzaju klimat oraz stratosferyczne kulminacje – kłania się finał „Prometeusza”, w którym pojawia się również chór śpiewający bez tekstu. Koniecznie trzeba zapoznać się z nieukończonym skriabinowskim „Misterium”. Przez wiele lat nad jego ukończeniem pracował Aleksander Nemtin. W rezultacie powstała monumentalna kompozycja. Znajdziecie ją na trzypłytowym wydawnictwie „Preparation For The Final Mystery” (2000).


Aleksander Skriabin - 8 Etiud, Op.42 (1903) – Garrick Ohlsson:

https://www.youtube.com/watch?v=Hf4EIJB4DGc

Typowy „późny” Skriabin - Etiuda, Op. 65, No. 3 (Garrick Ohlsson):

https://www.youtube.com/watch?v=raxO5PlN6So

Aleksander Skriabin – X Sonata fortepianowa op.70 - Vladimir Sofronitsky:

https://www.youtube.com/watch?v=C1npxeYHxSM

Aleksander Skriabin – Prometeusz: Poemat ognia – Chicago Symphony Orchestra – Pierre Boulez:

https://www.youtube.com/watch?v=6osJBtQRjoY
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4142
Skąd: Opole

PostWysłany: 06.09.2020, 15:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 17

Béla Bartók 1/3


Béla Bartók to jeden z najwybitniejszych kompozytorów XX wieku, dlatego zdecydowałem się poświęcić mu trzy części tego cyklu. Na początku spojrzymy na jego twórczość z szerszej perspektywy. Poszukamy dzieł reprezentatywnych, godnych polecenia na wstępnym etapie poznawania jego dorobku.

WAŻNIEJSZE KOMPOZYCJE:

a.) orkiestrowe:

Muzyka na instrumenty strunowe, perkusję i czelestę (1936)
- jedno z największych arcydzieł w dorobku kompozytora. To doskonały przykład jego wyrafinowanego języka dźwiękowego. Uwagę zwraca bogactwo dynamiczne i kolorystyczne. Stosowanie techniki szmerowej jest niejako antycypacją poszukiwań awangardystów w drugiej połowie XX wieku (w tym względzie kłania się również inny prekursor Edgard Varèse). To jeden z trudniejszych w odbiorze utworów w jego dorobku, dlatego nie jest raczej dobry na początek. Jest jednak naprawdę frapujący. To kompozycja o dużej sile wyrazu, dlatego z pewnością warto się z nią zapoznać.

Koncert na orkiestrę (1943) – jeden z ostatnich utworów w dorobku węgierskiego mistrza. W tym czasie Bartók uprościł swój język muzyczny, zbliżając się do estetyki neoklasycyzmu. Zapewne dlatego należy do bardziej popularnych i często jest umieszczany w repertuarze filharmonicznym. Można polecić go początkującym. Jedna z wizytówek Lutosławskiego - „Koncert na orkiestrę” (1954) powstał nie bez inspiracji właśnie tym dziełem Bartóka.

b.) na chór i orkiestrę:

Cantata Profana (1930)
. Jeszcze jedno świadectwo wszechstronności i dojrzałości Bartóka. W tym miejscu, nieco żartobliwie, można by się pokusić o konstatację – szkoda, że artysta nie był osobą głęboko religijną, bo z pewnością byłby jednym z czołowych reprezentantów muzyki sakralnej XX wieku. Jego stosunek do religii był zresztą dość skomplikowany i niejednoznaczny. Inna sprawa, że na przestrzeni lat ulegał zmianie – katolicyzm w okresie dorastania, potem ateizm, wreszcie związki z unitarianizmem.

c.) kameralne:

Kwartety smyczkowe I-VI (1908-1939)
- w tej formie Bartók osiągnął prawdziwe mistrzostwo. Nie jest to muzyka z kategorii „lekka łatwa i przyjemna”, nawet jak na standardy muzyki klasycznej. Kwartety ukazują typowe cechy jego muzyki – radykalną linearność, istotną rolę kontrapunktu, zindywidualizowany język harmoniczny. Na ich przykładzie dobrze widać, jak przebiegała jego ewolucja stylistyczna. Warto podkreślić, że w obrębie tego nurtu są to szczytowe osiągnięcia w muzyce XX wieku!

Sonata na dwa fortepiany i perkusję (1937) – bardzo oryginalna kompozycja, biorąc pod uwagę czas, kiedy powstała. Chodzi głównie o wręcz niespotykaną wcześniej ekspresyjność partii instrumentów perkusyjnych. Ich zakres oraz rola w procesie kształtowania przebiegu muzycznego uwydatnia jeszcze bardziej jej oryginalność.


d.) na fortepian solo:

Allegro Barbaro (1911)
– słynna witalistyczna kompozycja, po którą sięgnął z powodzeniem zespół Emerson, Lake and Palmer na swoim debiutanckim krążku – jeśli nie znacie, warto sięgnąć po oryginał.

Mikrokosmos (6 części z lat 1926-1939) – to zbiór progresywnie uszeregowanych kompozycji, w których zawarte są liczne problemy współczesnego języka muzycznego. Może był dobrym wstępem do muzyki węgierskiego kompozytora.


e.) sonaty skrzypcowe (na skrzypce i fortepian):

I Sonata skrzypcowa (1921)
II Sonata skrzypcowa (1922)


Sonaty skrzypcowe nie należą do najbardziej znanych utworów w dorobku autora „Cudownego mandaryna”. A szkoda, bo są znakomite! Inaczej jednak być nie mogło, gdyż jest to jedno z jego najbardziej eksperymentalnych wcieleń. Nie brakuje nawiązań do szkoły wiedeńskiej, cały czas jest to jednak ten jedyny w swoim rodzaju Bartók. Niejednokrotnie gościmy w krainie atonalności. Na pewno nie jest to muzyka na dobry początek znajomości, chyba że ktoś jest nieźle oblatany w muzycznej awangardzie. Komplet sonat nagrali Isaac Stern i Yefim Bronfman.


f.) na instrument solowy i orkiestrę:

- I Koncert fortepianowy (1926)
- II Koncert fortepianowy (1931)
- III Koncert fortepianowy (1945)


Szczególnie pierwsze dwa koncerty warto dobrze obczaić, gdyż są to nie tylko wyróżniające się utwory Bartóka, ale także znamienite przykłady tej formy muzycznej w XX wieku. Trzeci jest nieco bardziej tradycyjny, jednak i on ma swoich zwolenników w świecie awangardy. Swego czasu zachwycił się nim Frank Zappa. Jak wspominał, słuchając jego pierwszej części, miał łzy w oczach.

Summa summarum – przedstawiony powyżej wybór jest naprawdę bardzo ograniczony, bowiem węgierski kompozytor ma w swoim dorobku wiele znaczących dzieł. Podałem tylko kilkanaście reprezentatywnych tytułów, które mogą przydać się osobom, które chciałyby zapoznać się z dorobkiem jednego z największych klasyków muzyki XX wieku. Tym razem wizytówką niech będzie I Koncert fortepianowy. Bartók był wybitnym pianistą, nie dziwi zatem fakt, że na tym polu udało mu się stworzyć wiele znaczących dzieł.

Béla Bartók – I Koncert fortepianowy (1926) - Radio Symphonie Orchester Berlin -Ferenc Fricsay:

https://www.youtube.com/watch?v=XJpCXT89lZ0
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna


Ostatnio zmieniony przez mahavishnuu dnia 15.09.2020, 11:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3201

PostWysłany: 07.09.2020, 06:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mahavishnuu- fajnie, że napisałeś tak dużo o Skriabinie. Bardzo go lubię, choć powiem szczerze - wolę kompozycje z wcześniejszego okresu. Pierwsza sonata bardzo szopenowska, ale przepiękna (druga, liryczna część to jest w ogóle wyciskacz łez). Moja ulubiona to trzecia-, jeszcze dość tradycyjna, ale już bardzo osobista, bardzo dramatyczna w ekspresji. Mam dwie wersje sonat na cd-, z Ashkenazym i Hamelinem. Ashkenazy głębszy, ale Hamelin ma tak fantastyczna, krystalicznie czysta technikę, że lepiej mi się tego słucha. W etiudach Ohlsson niezrównany, zgoda. Trzeba unikać Naxosa z moldawskim pianista Palejem- fatalnie gra Skriabina. A co Satiego to Gymnopedie 1 brzdakam sobie czasem na pianinku. Bardzo proste i jakby zmienić metrum na trzy(aż się prosi o powtórzenie akordow w lewej ręce - niska pojedyncza nutka na początek i po niej dwa akordy na dwa, trzy to standard większości walcow), to wyszedłby z tego taki sobie trzeciorzedny walczyk.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group