Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozwój modernizmu - twórcy, dzieła, innowacje (1900-1930)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3337

PostWysłany: 06.10.2020, 08:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ciekawa sprawa z Brahmsem. Czy był nowatorem? Chyba jednak nie. Owszem- rozwinął orkiestrację, ale jednak była to tylko kontynuacja osiągnięć Beethovena. Harmonicznie też nie wniósł nic nowego. Mimo to uchodzi (słusznie!) za giganta symfoniki. Jest to jeden z nielicznych kompozytorów, który nie wniósł nic nowego, a lokuje się go powszechnie pośród największych.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 97
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 06.10.2020, 08:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A koncert fortepianowy jako de facto forma symfoniczna z instrumentem obbligato? To było nowatorskie!
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3337

PostWysłany: 06.10.2020, 08:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tak- potraktowanie koncertu fortepianowego jako formy symfonicznej - gdzie piano jest "zrośnięte" z całą orkiestrą, a nie tylko solowo/wirtuozowskie z orkiestrą w tle to niewątpliwie osiągnięcie Brahmsa (choć czy wcześniej nie próbował już tego trochę Schumann w koncercie a-moll?). Dlatego obydwa koncerty uważam za wybitne - bodaj najlepsze ze wszystkich koncertów fortepianowych w muz. klasycznej. Podobnie koncert skrzypcowy. Dlatego pisałem, że wniósł sporo do orkiestracji - niemniej to trochę za mało, żeby nazywać go nowatorem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 97
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 06.10.2020, 08:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To nie jest kwestia orkiestracji - to jest nowe podejście do formy.
Ale szkoda się spierać o słowa, co do meritum chyba się zgadzamy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 335

PostWysłany: 06.10.2020, 09:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

"...30 września 1853 roku dwudziestoletni Brahms zapukał do drzwi jednego z domów w Dusseldorfie, otwiera mu dziecko, jego rodzice to Robert i Clara Schumannowie.
Brahms wziął ze sobą III Sonatę f-moll; Schumann przywykł do tego rodzaju wizyt; przyjął młodego muzyka grzecznie, choć prawie bez słowa.
Poprosił go tylko by zasiadł do fortepianu; Brahms zagrał, a kiedy skończył pierwszy fragment swojej kompozycji, Schumann wstał i rozentuzjazmowany zawołał żonę: chodź tu! usłyszysz muzykę jakiej nigdy jeszcze nie słyszałaś!; a do Brahmsa...młody człowieku, zagraj to jeszcze raz.
Nazajutrz, 1 października, Schumann napisał w swoim notatniku jedno krótkie zdanie - wizyta Brahmsa, Geniusz..."

Myślę, że muzyka Brahmsa to także nowe znaczenia w przekazie - określam je na własny użytek jako elegancki, szlachetny pesymizm.
Oczywiście to duże uproszenie i wielce wewnętrzne odczucie...jednak znowu kłania się tutaj / dochodzi do głosu...sposób interpretacji dzieła / podejście wykonawców biorących na warsztat muzykę kompozytora.
A Brahms? - kiedy wydawało mi się, że z grubsza mogę określić, nazwać (na własny użytek) tę jego dystyngowaną samotność twórczą (ale i życiową), przyszedł niepozorny zestaw z Harmonia Mundi "Romanticism And Formal Genius"; zestaw z wykonaniami, w większości młodych natenczas wykonawców - okazało się, że moje stare przyzwyczajenia poszły w kąt, że muzyka Brahmsa daje się zobaczyć w zupełnie nowym, nieznanym do tej pory lustrze, że pesymizm zamienia się w co najwyżej w zwątpienie, że w lustrze widać młodą twarz kompozytora, opisaną przez młodych - pouczające doświadczenie i dowód na to, że Brahms to...Geniusz.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5155
Skąd: Łódź

PostWysłany: 06.10.2020, 09:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Brahms z założenia nie chciał dokonywać rewolucji w muzyce, był tradycjonalistą i opozycjonistą wobec innowatorów, przede wszystkim wobec Wagnera.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 7140

PostWysłany: 06.10.2020, 10:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Brahms był tradycjonalistą w deklaracjach, ale jednak chyba jest tak, że wielcy, obdarzeni wizją i oryginalnym talentem twórcy - chcąc nie chcąc - tworzą rzeczy nowe. Przykładem dla mnie może być choćby "Niemieckie Requiem" - może w sferze języka muzycznego nic rewolucyjnego, ale oderwanie Requiem od liturgii chrześcijańskiej, oryginalność i potęga orkiestracji, oryginalna forma wykraczają poza muzykę jego czasów. Jego koncert skrzypcowy jest dla mnie jednym z najwspanialszych tego rodzaju w historii.

A co do konfliktu z Wagnerem - Brahms jednak go cenił, czego on bynajmniej nie odwzajemniał. Zresztą cały ten konflikt był trochę sztucznie rozpętany przez ówczesne muzyczne środowisko - trochę na zasadzie "sportowej" rywalizacji dwóch geniuszy.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4879

PostWysłany: 06.10.2020, 13:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

akond napisał:
Ale to u Haydna można znaleźć niewyczerpane wręcz pokłady "małej" inwencji, pewność konstrukcji, wyczucie formy plus umiejętność wyciśnięcia wszystkich soków z błahego na pozór materiału.

Wyartykułowałeś w ten sposób i moje odczucia co do twórczości Haydna.
Gdzieś, kiedyś ktoś napisał, czy powiedział, że Bach skomponował prawie wszystko co było do skomponowania w muzyce, a resztę zrobił Haydn.

A tak na marginesie, mam wrażenie, że my się chyba znamy Rolling Eyes.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 97
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 06.10.2020, 15:14    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

crescent napisał:
A tak na marginesie, mam wrażenie, że my się chyba znamy Rolling Eyes.

Owszem, tylko obaj występujemy tu pod innymi nickami niż gdzie indziej. Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4879

PostWysłany: 06.10.2020, 16:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Serdeczności! Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
szpula


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 97
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 06.10.2020, 20:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wzajemne!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4170
Skąd: Opole

PostWysłany: 07.10.2020, 08:27    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
Ciekawa sprawa z Brahmsem. Czy był nowatorem? Chyba jednak nie. Owszem- rozwinął orkiestrację, ale jednak była to tylko kontynuacja osiągnięć Beethovena. Harmonicznie też nie wniósł nic nowego. Mimo to uchodzi (słusznie!) za giganta symfoniki. Jest to jeden z nielicznych kompozytorów, który nie wniósł nic nowego, a lokuje się go powszechnie pośród największych.

Brahms „mentalnie” był konserwatystą, jednak niewątpliwie przyczynił się do unowocześnienia języka muzycznego. Akond nawiązał do innowacji w obrębie formy koncertu fortepianowego. Ponieważ jesteśmy w wątku poświęconym muzyce z pierwszych dziesięcioleci XX wieku zwróciłbym uwagę na inny aspekt. Brahms rozwinął tzw. technikę niekończącej się wariacji. W przypadku tej techniki trzeba również wspomnieć o Beethovenie, bowiem to jego charakterystyczna praca tematyczna była wielce instruktywna dla autora „Ein Deutsche Requiem”. W rezultacie mamy do czynienia z ciekawym, ewolucyjnym rozwojem techniki kompozytorskiej. Brahms rozwinął ów pomysł na ogromną skalę. Technika nieustannych wariacji przenikała każdy element formy. Dla Schönberga było to niezwykle instruktywne. Bazował na tym pomyśle, wydatnie rozwinął go na potrzeby swojej muzyki. Sam nazywał to później „komponowaniem z jednego jądra”. Schönberg przyznawał, że jest wychowany na tradycji muzyki niemieckiej. Podawał przykłady Wagnera, Mahlera i… Brahmsa. Może wydać się to dziwne – awangardysta odwołuje się do tradycjonalisty, rozmiłowanego w muzyce Beethovena. Z tej trójki kompozytorów największy wpływ miał na niego właśnie Brahms. W ważnym eseju Schönberga „Moja ewolucja” pojawia się wątek brahmsowski:

Kiedy poznałem Zemlinskiego byłem „wyznawcą” Brahmsa. On ogarniał swą miłością zarówno Brahmsa, jak i Wagnera, a wkrótce i ja stałem się zapamiętałym ich miłośnikiem. Nic więc dziwnego, że muzyka, którą wówczas komponowałem, odzwierciedlała wpływy obu mistrzów z domieszką Liszta, Brücknera i być może Hugona Wolfa. Dlatego właśnie w „Verklärte Nacht” konstrukcja tematyczna oparta jest na wagnerowskim modelu i sekwencji poza niespokojną harmonią z jednej strony i brahmsowską techniką – jak to nazywam – rozwijających się wariacji – z drugiej strony. Brahmsowi należy również przypisać nierówność taktów.

Jeśli rozważamy problem jego ewentualnego nowatorstwa, to technika nieustannej wariacji musi się pojawić, ponieważ odegrała istotną rolę w muzyce II Szkoły Wiedeńskiej. W tym przypadku Brahms nie generował idei absolutnie nowych, jednak wydatnie je rozwinął. Najczęściej właśnie w taki sposób jest wzbogacany i unowocześniany język muzyczny.

Swoją drogą, ekspresjonizm na pierwszy rzut ucha może wydać się mocno odległy od romantyzmu. Tymczasem podobieństw, na różnych poziomach, jest sporo. Nie jest kwestią przypadku, że znakomity znawca tematu Stefan Jarociński w jednym ze swoich esejów określił ekspresjonizm „zmaksymalizowanym romantyzmem”.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4170
Skąd: Opole

PostWysłany: 12.10.2020, 15:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 21

IGOR STRAWIŃSKI 1/3

ŚWIĘTO WIOSNY (1913)


Dzisiaj rzecz absolutnie wyjątkowa. Kto wie czy nie jest to najważniejsze dzieło muzyki XX wieku. Na pewno jedno z kluczowych, uruchomiło bowiem nową dynamikę rozwoju sztuki dźwięku. Wedle niektórych znawców tematu, muzyka współczesna zaczyna się właśnie od „Święta wiosny”, choć nie można oczywiście zapominać o ówczesnych dokonaniach Debussy’ego czy też Schönberga. „Święto wiosny” to utwór, o którym napisano już chyba wszystko. Jego sława rozpoczęła się już w dniu premiery – doszło wówczas do ogromnego skandalu. Publiczność zgromadzona w Théâtre des Champs-Élysées podzieliła się na dwa obozy – zwolenników i przeciwników dzieła. Protesty i oburzenie publiki były tak silne, że w ogólnym chaosie i wrzasku tancerze chwilami nie słyszeli w ogóle muzyki. Warto wspomnieć także o niezwykle odważnej i nowatorskiej choreografii Wacława Niżyńskiego. W niemałym stopniu to właśnie ona była zaczynem kontrowersji na widowni. Warto przytoczyć niektóre opinie ówczesnych konserwatystów na temat dzieła Strawińskiego:

„Rzecz tę powinno się grać na prymitywnych instrumentach – albo w ogóle nie grać...”
„...zgraja dzikich mogłaby robić podobny hałas...”
„...w rzeczywistości nie ma to – w sensie, w jakim większość z nas rozumie – nic wspólnego z muzyką...”

Tak w 1913 roku postrzegano to rewolucyjne dzieło. Premiera „Święta wiosny” świetnie ukazuje na jaki opór materii społecznej natrafia to, co nowe, ba!, wręcz rewolucyjne. Niespotykana wcześniej dzikość, surowość, brutalność i orgiastyczność brzmienia orkiestrowego zespolona została z natarczywą rytmiką, która często odgrywała pierwszorzędna rolę. Mocno odmienna była również aura brzmieniowa – niezwykle surowa, jaskrawa i pstrokata. Innowacji nie brakowało również w sferze harmonicznej – bogate, nie spotykane wcześniej struktury, oryginalne współbrzmienia, eksperymenty z politonalnością. Najbardziej rewolucyjna była jednak tkanka rytmiczna. Zmieniają się muzyczne proporcje. Często najważniejsza nie jest już harmonia lub melodia, ale wszechobecny rytm. Ten ostatni w warstwie strukturalnej nie ma swojego odpowiednika w przeszłości. Zanika tradycyjny puls, kreska taktowa traci swoje tradycyjne znaczenie. Wynika to z tego, że takty są częstokroć niejednakowej długości, poza tym opierają się na zmiennym metrum. Jakby tego było mało, co rusz pojawiają się nieregularne pauzy i akcenty. Dzięki tym wszystkim wyszukanym zabiegom rytmika przestała być schematyczną strukturą, przybrała kształt kapryśnej tkanki, nieustannie zaskakującej słuchacza swoją złożonością i nieregularnością.

Na przestrzeni lat powstało mnóstwo interpretacji „Święta wiosny”. Spośród tych, które słyszałem do tej pory, największe wrażenie zrobiły na mnie dwie. Pierwsza została zarejestrowana w 1960 roku. Jest to wykonanie Columbia Symphony Orchestra pod dyrekcją samego kompozytora. Druga to jedno z podejść do tej kompozycji Pierre'a Bouleza. Nagranie z Cleveland Orchestra, dokonane w 1969 roku. Wersja Bouleza z końca lat 60-tych jest wręcz legendarna. Od początku była uważana przez znawców tematu za kanoniczną. Podobno w Paryżu w pierwszej połowie lat 70-tych była na półce z płytami niemal w każdym szanującym się inteligenckim domu. Dzisiaj w sklepach muzycznych czy też w sieci zazwyczaj łatwiej osiągalne jest znacznie późniejsze podejście Bouleza do tej kompozycji, nagrane na początku lat 90-tych. Warto zwrócić na to uwagę. Moim zdaniem wersja z 1969 jest lepsza. Nie znalazłem na You Tube tych interpretacji, na których najbardziej mi zależało, niemniej poniższa jest również wysoko oceniana.

Igor Strawiński – Święto wiosny - New York Philharmonic Orchestra - Leonard Bernstein (wersja z 1958 roku):

https://www.youtube.com/watch?v=rP42C-4zL3w
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4170
Skąd: Opole

PostWysłany: 19.10.2020, 19:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 22

IGOR STRAWIŃSKI 2/3

STRAWIŃSKI A MUZYKA ROCKOWA - ZAKRES WPŁYWÓW, PRZYKŁADY


Jako że jesteśmy na forum, na którym dominuje opcja rockowa, warto popatrzeć na twórczość wielkiego rosyjskiego kompozytora z perspektywy „rockocentrycznej”. To bardzo obszerny wątek, dlatego postanowiłem ograniczyć się do dwóch przykładów. Dwóch, ale jakże wymownych.


PRZYKŁAD PIERWSZY – STRAWIŃSKI A FRANK ZAPPA

Strawiński to jeden z absolutnie najważniejszych kompozytorów XX wieku. Nie dziwi zatem fakt, że był ważnym punktem odniesienia nie tylko dla ludzi ze świata tzw. muzyki poważnej, ale także innych gatunków, by wymienić tylko jazz nowoczesny i muzykę rockową. Frank Zappa wielokrotnie podkreślał w wywiadach i swojej autobiografii, że, jeśli chodzi o świat muzyki współczesnej, Strawiński był dla niego jedną z dwóch kluczowych postaci. Drugą, rzecz jasna, był autor „Ionisation” - kłania się „Complete Works Of Edgard Varèse, Vol. 1”, które przewartościowało jego podejście do muzyki. Z trzech okresów twórczości tego kompozytora (rosyjski, neoklasyczny i dodekafoniczny), Zappa zdecydowanie preferował pierwszy. Bynajmniej nie jest to żadnym zaskoczeniem, zważywszy na jego rangę artystyczną oraz rozmaite słabości dwóch pozostałych. Franciszek Wielki najwyżej cenił sobie następujące dzieła genialnego Rosjanina: „Ognisty ptak” (1910), „Pietruszka” (1911), „Święto wiosny” (1913), „Opowieść żołnierza” (1918), „Agon” (1957). Najbardziej inspirujące było dla niego „Święto wiosny”, które poznał jeszcze jako młody chłopak. Jak sam przyznawał, wywarło wpływ na jego muzyczną wrażliwość oraz w niemałym stopniu ukształtowało zmysł estetyczny. Zappa notorycznie wplatał do swoich utworów cytaty z dzieł Strawińskiego. Jest tego naprawdę sporo. Podam tylko kilka przykładów: „Kołysanka” z „Ognistego ptaka” – „Amnesia Vicace” („Absolutely Free”), fragmenty z „Pietruszki” – „Status Back Baby” („Absolutely Free”). Kilka razy nawiązywał do „Święta wiosny” – „Introdukcja” pojawia się w „Amnesia Vicace” – jest to pierwszy segment „The Duke Of Prunes” („Absolutely Free”), „In-A-Gadda-Stravinsky” („Guitar”), „Rollo” („Quaudiophiliac”), „Les Augures Printaniers” – pierwszy taniec po orkiestrowej „Introdukcji” – „Drowning Witch” („Ship Arriving Too Late To Save A Drowning Witch”), „Marsz królewski” z „Opowieści żołnierza” – „Soft-Cell Conclusion” („Absolutely Free”). Tekst „Titties & Beer” („Zappa In New York”) został zainspirowany „Historią żołnierza” – rozmowa rowerzysty z diabłem. Jeśli chodzi o muzyczne konkrety, warto wskazać kilka elementów. Z tak zwanego „okresu rosyjskiego”, czyli circa od „Symfonii Es-dur” do „Wesela”, Zappę zainspirowała szczególnie bogata, wielowarstwowa rytmika „Święta wiosny” oraz pomysły instrumentacyjne z pierwszych trzech wybitnych baletów („Ognisty ptak”, „Pietruszka”, „Święto wiosny”). Niezwykle przemawiała do niego ich dynamika i ekspresja. Co ciekawe, intrygował go nie tylko przepych brzmieniowy wczesnych utworów, ale także ascetyzm, szorstkość i surowość emanująca z takich dzieł, jak „Opowieść żołnierza” i „Agon”. Ważnym punktem odniesienia był dla niego język harmoniczny Strawińskiego. Sposób, w jaki rozszerzał system tonalny dur-moll, tworzył własne nowatorskie rozwiązania (np. eksperymenty z politonalnością).

PRZYKŁAD DRUGI - STRAWIŃSKI A MAGMA

Kiedyś już o tym szerzej pisałem, ale teraz warto powrócić do tego nieco drażliwego wątku. W 1973 roku ukazał się najsłynniejszy album Magmy, Mëkanïk Dëstruktïẁ Kömmandöh. Jest to dobry przykład zaawansowanej syntezy rocka i muzyki współczesnej. W kontekście wpływów „poważnych” zazwyczaj przywoływano twórczość Carla Orffa, tymczasem, wedle mojego przekonania, więcej jest na nim nawiązań do Strawińskiego. Wielce instruktywne może być zestawienie Mëkanïk Dëstruktïẁ Kömmandöh ze słynnym baletem Strawińskiego, Wesele (1914-1923). Punktem odniesienia niech będzie kanoniczna interpretacja dokonana pod batutą samego kompozytora w 1959 roku. Jego wersja analogowa pierwotnie ujrzała światło dzienne w 1962 roku - Stravinsky Conducts Stravinsky - Les Noces/Renard /Ragtime For Eleven Instruments. Niektóre podobieństwa są wręcz uderzające! Wskażmy kilka szczególnie wyrazistych: partie wokalne, specyficzna faktura fortepianowa, sposób wykorzystania oraz rola rytmu, jako ważnego elementu składowego kompozycji. Niektóre rozwiązania rytmiczno-aranżacyjne wykazują daleko posunięte podobieństwo. Jeśli dodamy do tego specyficzną transowość dzieła Strawińskiego, jako żywo przywodzącą na myśl dokonania francuskiego bandu, możemy dojść do zaskakujących wniosków. Chodzi wszak o cały zespół elementów, które w niemałym stopniu przyczyniły się do powstania estetyki zeuhl. W pierwszej części Symfonii psalmów (1930) tegoż Strawińskiego również można wskazać magmowe tropy, choć w tym przypadku są już bardziej subtelne. Magma na gruncie rocka jest niewątpliwie oryginalnym zjawiskiem, posiada bardzo silną tożsamość, jednak powyższy przykład pokazuje, jak trudno jest twórcom rockowym generować autentycznie nowe idee muzyczne.

WESELE (1914-1923)

Ciekawy przykład nietypowego podejścia do aparatu wykonawczego. Obok chóru mieszanego mamy także cztery fortepiany i instrumenty perkusyjne. W tamtych czasach utwór musiał szokować nie tylko nietypowym instrumentarium, ale także rozwiązaniami w sferze muzycznej. Wyeksponowanie rytmu, jego nietypowe podziały i ekspresja wykonania. Partie wokalne także odbiegały od ówczesnych standardów. W „Weselu” odnajdziemy rustykalny klimat starej Rusi oraz pierwiastki ludowe. Wybrałem jedną z najbardziej intrygujących interpretacji tego dzieła. Jest szansa na to, że Pokrovsky Ensemble zainteresuje zarówno zwolenników muzyki rockowej, jak i jazzowej. Choćby z tego względu, że niesamowicie uwydatnione zostały walory ekspresywne dzieła.

Igor Strawiński – Wesele - Pokrovsky Ensemble:

http://www.youtube.com/watch?v=0bzqV6lv0a0
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4170
Skąd: Opole

PostWysłany: 26.10.2020, 16:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 23

IGOR STRAWIŃSKI 3/3

PIETRUSZKA (1911)


W tej części postanowiłem pokrótce przedstawić kompozycje Strawińskiego, które powinien znać każdy meloman. To absolutna jazda obowiązkowa! Same arcydzieła muzyki XX wieku. Nie jest kwestią przypadku, że niemal wszystkie pochodzą z tzw. okresu rosyjskiego, czyli circa z lat 1907-1923. To właśnie wtedy autor „Święta wiosny” był w apogeum swoich możliwości twórczych. Wyjątkiem od reguły jest „Symfonia psalmów”, która powstała w okresie neoklasycznym. Tak jak uwielbiam jego „okres rosyjski”, tak nie przepadam specjalnie za neoklasycznym. W tym względzie nie jestem oryginalny. Tak po prawdzie, to nie znam nikogo, żadnego krytyka muzycznego, czy osobiście melomana, który preferowałby jego polistylistyczne eksploracje z okresu „Pulcinelli” i „Symfonii in C”. Ostatni okres jego twórczości jest bardzo kontrowersyjny. Oto bowiem sędziwy już twórca „Święta wiosny” w drugiej połowie lat 50. nieoczekiwanie zaczął komponować w technice dwunastotonowej. Czy powyższa wolta sprawiła, że Strawiński ponownie został jednym z czołowych eksponentów awangardy? Skłaniałbym się do poglądu, że jednak nie. Warto zauważyć, że w latach 50. i 60., a więc w dobie totalnego serializmu, aleatoryzmu, sonoryzmu i muzyki elektronicznej, dodekafonia nie była już synonimem nowoczesności. Większość znanych mi dzieł z tego okresu specjalnie mnie nie przekonuje, choć są wyjątki. Zdecydowanie wyróżniłbym „Requiem Canticles” (1966).

Jazda obowiązkowa dla melomana muzyki XX wieku. Świadomie pominąłem „Święto wiosny” i „Wesele”, bowiem pojawiły się już wcześniej.

OGNISTY PTAK (1909-1910) – pierwszy słynny balet Strawińskiego. W nim po raz pierwszy objawił swój ogromny talent i możliwości. Dobra rzecz na początek – nie jest zbyt trudny w odbiorze. Miłośnicy Karmazynowego Króla powinni wiedzieć, że „Ognisty ptak” jest jednym z dwóch ulubionych dzieł muzyki poważnej Roberta Frippa. Jeśli więc nie znacie tego utworu, może warto spróbować?

HISTORIA ŻOŁNIERZA (1918) – Strawiński w wydaniu bardziej kameralnym. Na bazie mniejszego aparatu wykonawczego w dalszym ciągu kontynuuje swoje eksperymenty. Uwaga zwraca nietypowy skład instrumentalny kompozycji. Ponownie uwidacznia się istotna rola rytmu. Bardzo cenił sobie ten utwór Frank Zappa, który kilkakrotnie cytował jego fragmenty w swoich kompozycjach. Kłaniają się choćby takie płyty, jak „Absolutely Free” i „Make A Jazz Noise Here”.

SYMFONIA PSALMÓW (1930) – kolejne arcydzieło w dorobku Mistrza. Wspaniały przykład muzyki religijnej XX wieku. Strawiński w tym okresie tworzył już w nieco innym stylu. „Symfonia psalmów” wpisuje się w dużym stopniu w konwencję neoklasycyzmu. Dzięki temu, jak na ówczesne standardy, nie jest to utwór, który odstręczałby swoją hermetycznością. To muzyka o ogromnej sile wyrazu. Wyjątkowo piękne, wręcz zniewalające, są melodie. Uwagę przykuwa niezwykły nastrój skupienia i powagi.

Tym razem wizytówką dźwiękową będzie jedno z największych arcydzieł:

PIETRUSZKA (1910-1911). Niewątpliwie w sferze kolorystycznej jest to prawdziwy majstersztyk. Nasz bohater kontynuuje nowatorskie poszukiwania fakturalne. Ciekawe są jego eksperymenty z instrumentacją – na przykład często ogranicza rolę instrumentów smyczkowych, eksponując jednocześnie dęciaki (słychać to już było wyraźnie w „Ognistym ptaku”). Jest to już muzyka mocno odległa od idiomu romantycznego. Nie brakuje w niej akcentów humorystycznych i groteskowych, świeżość wnosi jarmarczna aura. Mocno odmienna jest poszarpana narracja, miejscami wręcz kalejdoskopowa. Strawiński wplata w materię dzieła elementy muzyki ludowej, Oryginalny jest również język harmoniczny, nierzadko mocno zaskakujący. Prosta diatonika miesza się z zaawansowanymi eksperymentami (np. kombinacje warstw harmonicznych, efekty bitonalne). Dużą inwencję wykazuje w sferze rytmicznej. Jego nowatorstwo z całą mocą objawi się w kolejnym balecie.

Igor Strawiński – Pietruszka - The Cleveland Orchestra - Pierre Boulez:

https://www.youtube.com/watch?v=jeSC0vtdn3g
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group