Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ALBUM ROKU 1975 (edycja 2020)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 29, 30, 31 ... 84, 85, 86  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3181

PostWysłany: 04.08.2020, 07:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

WOJTEKK napisał:
Z "czarnej" muzyki, to na Bowiego będę głosował Very Happy


Bo jak powiedział kiedyś gubernator Schwarzenegger: jestem za legalizacją małżeństw homoseksualnych pod warunkiem, że jest to związek kobiety i mężczyzny Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
SafeMan
kaseta "chromówka"


Dołączył: 29 Paź 2019
Posty: 200
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: 04.08.2020, 09:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
boczeq napisał:


Hamilton, Chico‎ – Peregrinations. Kto by pomyslał, że i Cziko będzie grać funk/el-jazza ;o) . A jednak. Na gitarach B. Finnerty i Beck (Joe). Wiadome klimaty.


Ale bomba!!!


Faktycznie bomba!
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
epka kompaktowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1232

PostWysłany: 04.08.2020, 14:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
Okazuje się, że Commodores ma jednak dwie płyty w roczniku, sądziłem że Movin` On (to jest ta z ciufcią) to rok 1976, a jednak łapie się do 1975. Movin On nawet bardziej podoba mi się niż Caught In The Act i chyba ten pierwszy na listę wskoczy, a drugi nie - ale ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

Nawet mam w notatkach uwzględnione, że Movin' On "nie ma w indeksie" (mogę już wykasować), a także że "ciut niżej od Gears", czyli polecanej gorąco przez I&I'a płyty Johnny'ego Hammonda. Skądinąd jednak nie dałem się uwieść tym Gearsom, a jeżeli chodzi o Commodores, to obawiam się, że u mnie ponownie żadna nie wpadnie do zestawienia - jakoś nie jestem dopasowany z Comodores i full of guilty pleasure przyznam, że wolę, jak Lionel Ryczy HELLO Wink

Natomiast Spirit of the Boogie jak najbardziej! Nie jest to płyta wprawdzie tak dobra, jak obie Betty Davis z lat ubiegłych, które nieoczekiwanie pozostały boleśnie niedocenione w głosowaniu (a niestety ta tegoroczna wyraźnie słabsza (Nasty Gal się nazywa, ale mam wrażenie, że pani Betty na niej jakby z lekka zmęczona już była tą swoją złością?). Ale rzeczywiście świetna i pulsująca prawdziwym funkiem (poza kilkoma momentami, gdzie wchodzi w bardziej softowe klimaty - typu "Sunshine and Love") i od razu mniej mi się podoba, jeżeli chodzi o soul i funk to ja muszę mieć trzewia i puls, a żadnych słodyczy).

To co, może rzeczywiście w tym roku frakcja funkowa zjednoczy się wokół Mothership Connection? Jak to ujął gharvelt: sto procent funka w funku, a do tego z wyjątkowym jajem, z pomysłem, który przez swój charakter nie pozwala pomylić tej płyty z żadną inną.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Artur.O
kaseta "metalówka"


Dołączył: 11 Sie 2019
Posty: 279
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 04.08.2020, 14:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mnie z dwójki Funkadelic - Parliament (zaznaczam, że zagłosowałem na obie!) bardziej przekonała ta pierwsza płyta. Właśnie chyba dzięki temu rockowemu pierwiastkowi; płyta bardzo luzacka i niepozbawiona czarnej duszy. Tak chyba brzmiało w mojej głowie Red Hot Chili Peppers zanim poznałem jakąkolwiek z ich najbardziej cenionych płyt. Wink
_________________
https://rateyourmusic.com/~Szysza32
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2170

PostWysłany: 04.08.2020, 22:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Maciek napisał:
.... Gateway w tej kategorii oczywiście wygrywa (ale to chyba 1976), podobnie jak fantastyczne Timeless Abercrombiego (to już 1975).

Crazy napisał:

Natomiast Gateway mnie porwało totalnie, prawie jakby był tam McCoy Tyner! (i chyba jednak 1975?)

Maciek napisał:

Chyba nagrane w 1975, a wydane 1976, ale szzerze?

Crazy napisał:
Ale figuruje w spisie i gdzieniegdzie widziałem, że piszą 75.


Też się zdziwiłem, że Gateway to 1975, miałem zakodowane, że 1976. Nawet sprawdzałem już wcześniej i jednak to 1975: nagrane marzec 1975, wydane październik 1975.

Okechukwu już wcześniej chyba pytał o tę płytę. Jeśli idzie o mnie to był straszliwy zawód. Spotkało się trzech takich megagości w supergrupie, wydawałoby się, że wyjdzie Mahavishnu do kwadratu albo coś jeszcze bardziej nieprawdopodobnego, a tu całkowicie jałowe pitulenie. Zupełnie nie rozumiem takiej muzyki po nic, co gorsza jednak płyta ta i jej podobne (ECM Style) wytyczyła kierunki dalszego grania w jazzie i tym sposobem styl ten popełnił piękne samobójstwo, które trwa do dziś. Ale trzeba oddać, że czasem i takie pitolenie potrzebne, oby nie w nadmiarze. na Gateway mimo wszystko w najlepszym wydaniu, Unshielded Desire i Sorcery I dają radę. O ile pamiętam na Gateway 2 było już znacznie gorzej.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5655
Skąd: Białystok

PostWysłany: 04.08.2020, 22:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja to myślę że w Gateway zasłuchani byli Dream Theater.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł
maxi-singel analogowy


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 618

PostWysłany: 04.08.2020, 22:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzisiaj 73 lata skończył Klaus Schulze. Z tej okazji zachęcam do posłuchania Timewind, a następnie do umieszczenia tej płyty na liście - najlepiej wysoko. Smile Transowa, kojąca muzyka...

Przy okazji, dopiero teraz zauważyłem pewną nieobecność. Proszę o dopisanie:
Schulze, Klaus - Picture Music
Dobry album, choć niewątpliwie słabszy od wyżej wymienionego (bardziej "natarczywy").

Crazy napisał:
Może więc moja niechęć do tej płyty bardziej wiąże się z osobą Coverdale'a? Zupełnie nie mam atencji do tego pana, muszę przyznać. Ale wokal Hughesa, o ile mi nie przeszkadza, nic ciekawego też nie wydaje mi się nieść.
Dla bezpośredniego porównania włączyłem sobie Fighting - Thin Lizzy. To nie jest jakiś szczególnie dobry materiał moim zdaniem, ale jedna rzecz robi od razu kolosalną różnicę: wokal. Głos Phila Lynotta jest dla mnie tą wartością, której brakuje mi w tegorocznych Purplach i Moxy. (Nie chodzi mi o jakąś obiektywną wartość jego głosu, tylko o emocje, które ze sobą niesie - kwestia charyzmy chyba po prostu.)


Ha, dla mnie z kolei duet wokalny Coverdale + Hughes to mistrzostwo świata. Wink
Jeśli chodzi o Lynotta, to się z Tobą zgodzę. Nie uważam go za szczególnie dobrego wokalistę, ale całkiem go lubię. Facet miał i charakterystyczny głos, i charyzmę właśnie. I to się ceni. Za Fighting też nie przepadam. Embarassed

gharvelt napisał:
Paweł napisał:
Wszyscy tak chwalą, że aż muszę sobie to odświeżyć. Swego czasu ten album mocno mnie rozczarował (u mnie jednak zawsze Funkadelic > Parliament).


Najczęściej słuchana przeze mnie ostatnio płyta z kategorii funk/soul/soul-funk. Choć znam od dawna, to powrót okazał się wyjątkowo satysfakcjonujący. Jeśli chodzi jednak o ocenę twórczości całego kolektywu, to mam dokładnie odwrotnie, czyli Parliament > Funkadelic. Zwłaszcza okres 1975-1977 uważam za ich najlepsze lata. Parliament to 100% funku w funku, natomiast w Funkadelic jest zbyt dużo rocka i choć czasem też sięgam po ich płyty, to bez wielkiego zachwytu - połączenie rocka i funku ewidentnie mi nie leży.


Dobrze, że są na Forum takie zabawy, bo dzięki temu akurat wczoraj odświeżyłem sobie Mothership Connection. I cóż, biję się w pierś - nie wiem, co mi tu kiedyś nie pasowało, bo to kawał pierwszorzędnego funku! Funkadelic ogólnie stawiam wyżej, bo ja akurat łączenie funku z rockiem lubię, ale w 1975 jednak Parliament górą, a Mothership Connection to chyba faktycznie najlepsza tegoroczna płyta w tym gatunku.

A co sądzicie o Chocolate City (też proszę o dopisanie)? Dzisiaj posłuchałem tego krążka po raz pierwszy. Spodziewałem się czegoś wyraźnie słabszego od Mothership Connection i niby faktycznie tak jest (mniej energii, mniej przebojowości, choć chyba większa różnorodność), ale i tak jest naprawdę dobrze (nie wiem jednak, czy to wystarczy na "40", lecz na pewno będzie blisko).

Monstrualny Talerz napisał:
Kool & The Gang - Spirit Of The Boogie


U mnie z bardzo dużymi szansami na listę.

Monstrualny Talerz napisał:
Obciążając zapewne cały krajowy internet ściągnąłem z emula gigantyczną paczkę "Fela Full Discography 22 albums", ściągało się to pewnie ze 2 tygodnie i strasznie byłem wściekły, że wszystkie kawałki na wszystkich płytach były takie same i myślałem, że ktoś zrobił głupi kawał, ale dopiero później się zorientowałem, że taki już urok Felkowych płyt. Nie mniej Expensive Shit pozostał ta jedyną, którą jednak bardziej zapamiętałem, Water Get No Enemy niszczy system!


Dobre. Very Happy
O tej powtarzalności też już parę razy przebąkiwałem, ale jak to ująłeś: taki urok tej muzyki (i co by nie mówić: wada). I choć świetnie mi się tego ostatnio słucha (jak nigdy wcześniej, i być może też jak nigdy później), to trudno mi sobie wyobrazić, żebym miał mieć na półce całą dyskografię Kutiego (czyli przynajmniej ze dwa razy więcej niż ściągnąłeś). Smile Nie mam mimo to oporów, żeby niektóre płyty w plebiscytach bardzo docenić.

Okechukwu napisał:
WOJTEKK napisał:
Z "czarnej" muzyki, to na Bowiego będę głosował Very Happy


Bo jak powiedział kiedyś gubernator Schwarzenegger: jestem za legalizacją małżeństw homoseksualnych pod warunkiem, że jest to związek kobiety i mężczyzny Smile


Very Happy

Aż się prosi o zagadkę (wiem, to nie ten temat): w jakim funkowym kawałku z 1975 roku został wymieniony David Bowie?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 20802
Skąd: Lesko

PostWysłany: 04.08.2020, 23:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja wiem w jakim elektronicznym, tylko rok późniejszym.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
SafeMan
kaseta "chromówka"


Dołączył: 29 Paź 2019
Posty: 200
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: 05.08.2020, 06:27    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

David Boowie Very Happy
_________________
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
epka kompaktowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1232

PostWysłany: 05.08.2020, 09:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
wydawałoby się, że wyjdzie Mahavishnu do kwadratu albo coś jeszcze bardziej nieprawdopodobnego, a tu całkowicie jałowe pitulenie. Zupełnie nie rozumiem takiej muzyki po nic, co gorsza jednak płyta ta i jej podobne (ECM Style) wytyczyła kierunki dalszego grania w jazzie i tym sposobem styl ten popełnił piękne samobójstwo, które trwa do dziś.

Różnice w podejściu do jazzu między Tobą (reprezentującym chyba w tej dziedzinie forumowy nurt główny) a mną (reprezentującym raczej wyłącznie nurt własny) są dość niezwykłe Smile Chodzi mi po głowie dłuższy post w dziedzinie, ale nie wiem, czy się zbiorę... może się zbiorę na krótszy Wink

Tymczasem włączyłem sobie Cunning Stunts Caravana i nie mogę pozbyć się wrażenia, że słucham nie znanej mi dotąd płyty Moody Blues Wink Chyba jednak wolę (post)oryginał w postaci Blue Jays.

edit: powyższa uwaga oczywiście tylko odnośnie części piosenkowej - właśnie zobaczyłem, że całkiem głupio wygląda w odniesieniu do 18-minutowej suity The Dabsong Conshirtoe (co za ekscentryczny tytuł Shocked ), która jest całkiem inna i skądinąd zadziwiająco mi się podoba.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Duch 1532
digipack


Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 2691
Skąd: Breslau, Schmiedefeld

PostWysłany: 05.08.2020, 11:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Na liście brak, jak się zdaje, jeszcze jednej płyty klasycznie klasycznej, czyli: Nelson, Willie — Red Headed Stranger. Czy ktoś się odważy? Ja chyba tak Cool (https://www.youtube.com/watch?v=PASnKr7RZ2E).

Poza tym niemalże zdumiewa mnie nieobecność: Baez, Joan — Diamonds & Rust. To nierówna pływa, owszem. Ale są tam przebłyski geniuszu, niechby utwór tytułowy.
_________________
Strzeżcie się przyjmowania do swego rzemiosła, wymagającego takiej czujności, jakiegokolwiek młodzieńca o ściągłej twarzy i zapadniętych oczach, skłonnego do niewczesnych rozmyślań, młodzieńca, który się zgłasza na okręt z „Fedonem”.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Artur.O
kaseta "metalówka"


Dołączył: 11 Sie 2019
Posty: 279
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 05.08.2020, 12:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O, ja właśnie dałem dużo punktów na Red Headed Stranger i miło mi, że nie będę jedynym dziwakiem, którego kręcą takie kowbojskie klimaty. Wink Moim zdaniem niczego tej płycie nie brakuje - ani charakterystycznych piosenek, ani zwłaszcza kunsztu wykonawczego.
Jeszcze zmieściło mi się Clark, Guy - Old No. 1 / Texas.

Tej płyty Caravan nie planowałem słuchać - te po 1973 roku są wyraźnie mniej cenione, z tego co zauważyłem.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Szysza32
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 10350

PostWysłany: 05.08.2020, 17:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z uwagi na prawdopodobne niebezpieczeństwo zaistnienia na mojej liście, proszę o dopisanie poniższych pozycji:

Cables, George - Why Not
Fortepianowe trio jazzowe ze znakiem wysokiej jakości.

Mann, Herbie ‎– Discothèque
Disco grane przez jazzmanów.

Dassin, Joe - Joe Dassin
Et si tu n'existais pas i wiele innych fajnych kawałków po francusku

Roussos, Demis - Souvenirs
Repertuar taki sobie, ale ten głos...

Moustaki, Georges - Moustaki
Fajny, eklektyczny pop z podróżami w różne rejony świata łacińskiego.

Rare Earth - Back To Earth
Bo ich lubię.

Papetti, Fausto ‎- 21ª Raccolta
Kicz, w zasadzie skrajny. Co prawda wcześniejszy zestaw z tego roku, czyli 20ª Raccolta, ma lepszą okładkę, za to tu jest zdecydowanie wyższy poziom muzyczny i pewien smaczek dla starych dinozaurów.
_________________
In pfecutione. extrema S.R.E. fedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2170

PostWysłany: 05.08.2020, 19:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Chodzi mi po głowie dłuższy post w dziedzinie, ale nie wiem, czy się zbiorę... może się zbiorę na krótszy Wink



Czekam z niecierpliwością! To może być ciekawy przyczynek do poszerzenia wiedzy o dziwach różnego postrzegania muzyki.

Co do bycia "Forumowym nurtem głównym" to nie bardzo...Nieraz jestem naprawdę zaskoczony, że coś co odbieram jako jazzowoarchetypiczne (jak Pink Floyd w tym roczniku w kategorii rock) ląduje gdzieś zupełnie daleko. Tak było ze Spectrum Cobhama w 1973, przyznaję, że to był dla mnie poważny szok i do dziś nie mogę z tego powodu spać spokojnie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2170

PostWysłany: 05.08.2020, 19:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł napisał:


A co sądzicie o Chocolate City (też proszę o dopisanie)?


Rozmawiałem ostatnio z rolnikami na wsi... jest dramat...klęska urodzaju. Idealnie popadało, wszystko rośnie jak szalone, nie ma na co zwalić i ceny lecą w dół. W kościele na wsi nie modlili się o deszcze czy o słońce tylko o "właściwe kształtowanie się cen na rynku rolnym" Wink , serio.

I w 1975 też klęska urodzaju. Mothership bardzo dobre, ale Funkadelic też bardzo dobre i Chocolate City też bardzo dobre. W zasadzie nie wiem która kategoria właściwa, czy dobre czy bardzo dobre...Na pewno Statek Matka wygrywa, na tamtych czegoś brakuje, ale doprawdy niewiele. Nie mniej posłuchać trzeba i dopisać też trzeba, tak się godzi!

Parliament ‎– Chocolate City
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 29, 30, 31 ... 84, 85, 86  Następny
Strona 30 z 86

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group