Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Camel
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 27, 28, 29
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2323
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 15.06.2020, 15:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I znów by nie być okrutny - śmiało można iść ścieżką Mandaryny - dla przyjaciół Margaryna Very Happy , która nabyła klub fitness, siłownię, nagrała nawet z uporem maniak płytę masakrując klasyk Whitesnake - szukałem w poważnych publikacjach skąd vocoderowy genialny patent na Summer Lightinig - czy to była inicjatywa Latimera, niezależna idea Jana - trudno orzec. Tu z kolei ostatni bis Nude Tour - bardzo odważna z werwą zagrana wersja Another Night - znów z doskonale słyszalnym vocoderem Schelhaasa - wzmacniającym wymowę całości. Jak nietrudno się domyśleć - pierwszym bisem był nieśmiertelny Rhayader :

https://www.sendspace.com/file/9otpac

Dla mnie rozpad tamtego "Nude`owego" składu Camel zawsze pozostanie zagadką - daleki jestem od pochopnego zarzucania liderowi kłamstwa czy przeinaczania faktów - każdy ma prawo do własnej narracji wydarzeń, swoją drogą zabawne jak te same fakty nabierają diametralnego innego kształtu w oczach poszczególnych ludzi. Przy większej ilości determinacji mógł utrzymać 3/5 składu lub jedynie zmienić perkusistę. W ciekawym ( to naturalnie również jest punkt widzenia jednego człowieka ) wywiadzie z Wardem pojawia mniej klarowny i "niewinny obraz" gitarzysty - który później miał wylewać broń Boże "krokodyle łzy" nad kolegami, którzy go opuścili, czy aby na pewno tak do końca było ?. Sołżenicyn w Archipelagu ciekawie podsuwa pewien trop "wielkiej czystki" z końca lat 30 - ".... po co zostawiać przy życiu świadków kompromitujących i przykrych wpadek, błędnych decyzji i obrania złego kierunku....". Ward chyba był nieco oburzony faktem, że to jego choroba alkoholowa i próby samobójcze posłużyły za płótno do malowania wizerunku rozpadu zespołu. Czy trauma regularnych bojów o artystyczny wizerunek z Bardensem i słowna amunicja pozostawiła w Latimerze niezagojone rany ?. Co ciekawe Watkins był ponoć " kuszony" powrotem do Camel przy okazji trasy Farewell gdy LeBlanc został zmuszony zajęciem się żony po zawale. Plakaty Retirement Sucks też zostały wydrukowane z nazwiskiem Schelhaasa - zobowiązania wobec Caravan miały skutecznie storpedować dalszą odnowioną współpracę - dziwne. Andy wolał nowy zaciąg niż "przeprosić się" z dawnymi partnerami. Może nie przyznał tego nigdy wprost ale gdzieś w nim pozostała zadra i poczucie winy , że nie zdążył niczego nagrać z Bardensem tuż przed jego śmiercią - dlatego piękna dedykacja na A Nod and a Wink
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2323
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 18.09.2020, 09:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wczoraj wyjąłem z paczkomatu "najnowszy" koncertowy Camel - Royal Albert Hall na blue ray , czekałem tyle miesięcy ale warto. Oglądając to cudowne wydawnictwo w głowie "grały" mi bardzo mądre i przepełnione matczyną czułością i empatią Urszuli Dudziak - która wspominała jakie przeboje mieli z dwoma nawiedzonymi muzykami, szczególnie schizofrenikiem Haroldem Ivory Williamsem - że "niekiedy Bóg daje coś cudownego, wielki talent, ale jednocześnie z drugiej strony coś innego zabiera....". Te słowa trudno nie odnieść do wielkiego i cichego bohatera koncertu - niewidomego klawiszowca Pete Jonesa. Wielki talent - kto wie czy największy wśród ex muzyków Camel - a wiemy o Jakie Nazwiska chodzi. Niewiarygodne z jaką łatwością tworzy bogate faktury i akompaniamenty na w sumie skromnym instrumentarium - Technics i piano Yamahy - żadnych Motifów, Nordów, Montage`ów czy Kronosów. Dzieli umiejętnie klawiatury na strefy - granie niekiedy dość karkołomnej muzyki, linii melodycznych ( np końcówka Hymn To Her gdzie pokusił na powtórzenie tych kaskaderskich tryli i obiegników autorstwa pierwotnie Kita Watkinsa ) - to wszystko w jego wykonaniu sprawia wrażenie iście dziecinnej igraszki. Zachwycają jego inteligentne i godne uwagi i zapamiętania sola na alcie np w Rajaz , Lady Fantasy czy Another Night. Jego smutny wokal niczym "małego" zagubionego krecika też chwytają za serce i przekonują - np w Air Born czy End of the Line. Tekst i wymowa ostatniego stają w obecnych trudnych pandemicznych czasach przerażająco aktualne i pełne bolesnej ironii

".... Well my mother she comes to me
and begs me not to fight.
For the sake of the family,
I have to stay out of sight.
So I move on
from day to day,
just to stand in a line.
On the road again
for a job I never find.
People talking...
as if we're not their kind.
I got a handbill,
says there's work up here.
Left my homeland...
and paid a price too dear.
I've come to the end of the line
there's too many men,
despair in their faces...
Each one of us hoping to find a…..."

Całość - przepięknie zmontowana - ujęcia zdradzają fachową rękę wytrawnego konesera. Pierwotnie się obawiałem czy przypadkiem majestat i legenda sali nie przytłoczy muzyków - i nie wyjdzie mniej więcej taki obrazek - czterech już starszych, styranych życiem ludzików a tu absolutnie nic takiego - muzycy od początku do końca są absolutnymi władcami sceny. Trudno się nie wzruszyć zważywszy jak los i historia doświadczyły ten zespół i poszczególnych muzyków. Jak wielu z nich nie ma na tym świecie - nie tylko Bardens, Rainbow czy genialny H Guy Le Blanc ale jak niewiele brakowało a sam lider by do nich dołączył. Jego partie gitary jak nigdy przesycone bólem, trudami życia, walki by zespół utrzymać na powierzchni. Może to moje subiektywne odczucie ale te arcy smutne spojrzenia na ogromną i oddaną widownię i fanów - czy to przypadkiem nie pożegnanie ?, świadomość, że już się więcej nie spotkają w tym miejscu ?. Oby nie. Ogromnie cieszy serce fakt, że Camel nadal to jest "marka" i zespół będący w stanie zapełnić szczelnie takie ogromne i kultowe miejsce. Camel - czyżby w końcu "zagrożony wyginięciem gatunek" czy ostatni z tych którzy prawie wymarli ?. Camel to nadal wysoka kultura muzyczna, elegancja w każdym dźwięku, można słuchać i zachwycać się bez końca. Jakieś mankamenty lub łyżka dziegciu w beczce miodu ?.... absolutnie. Może malutki niedosyt że set lista taka krótka - szkoda że wypadła Sahara oraz dwie nowe perełki - Dingly Dell i Mystic Dreams - stanowiące forpocztę potencjalnie nowego albumu i może drogowskaz dokąd zespół zmierza.... Bo wydawnictwo Royal to piękne podsumowanie i swoista retrospekcja.

Smutne jak niewiele zostało przy życiu tych starych zespołów - pandemia utrudniła koncertowanie Crimson, trasa zimowa 3 osobowego Genesis tez stoi pod znakiem zapytania - poza tym.... Collins na stołeczku, jak dziadek i z synem ( skądinąd zdolnym małolatem ) za perkusją ?... nawet już nie musi pożyczać maski starca do końcówki Musical Box Wink Zbolały wzrok Latimera i łzy lejąca z jego gryfu zdają się to potwierdzać - że zostało już tak niewielu a wartościowa i elegancka muzyka Camel niedługo zamilknie. Na marginesie nieco się dziwię Andy`emu - przymusowe siedzenie w domu - to aż się prosi i stwarza "idealne" warunki do pracy nad nowym albumem i kompozycjami - skupienie, spokój a poszczególni muzycy mogą we własnym zaciszu domowym dogrywać swoje partie.

ps. Latimer pod koniec pierwszego setu - czyli gdy wybrzmiewają ostatnie space`owe efekty Lunar Sea zdobywa na piękny hołd i dziękuję dawnym kolegom - Pete, Andy i Doug.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2323
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 18.09.2020, 10:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Obok nowego krążka studyjnego jakieś marzenia ?.... owszem ale obawiam się, że biorąc pod uwagę to co się dzieje w Europie i co zgodnie z czarnymi ( a może pragmatycznymi ) prognozami będzie się działo w najbliższej przyszłości - nierealne. W przyszłym roku będzie okrągła 40 letnia rocznica ukazania się Nude - a w tym 40 lecie jak ta muzyka powstawała i była nagrywana. Byłbym bezgranicznie zachwycony gdyby Camel ruszył i znów odegrał prawie w całości suitę Nude - byłaby fajna okazja by znów poszerzyć skład - może "przeprosić" się z Watkinsem i Janem Schelhaasem. Rolling Eyes
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 27, 28, 29
Strona 29 z 29

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group