Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przy muzyce o filmie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 180, 181, 182  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2370

PostWysłany: 22.12.2020, 11:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Kocham to Very Happy Very Happy Very Happy

Jupiter and Saturn in conjunction!


Psiakrew, dobre, ale trop! Cały rok obserwowałem co się dzieje na niebie (mars góruje i swoje jady wytwarza, już w Tytusie o tym pisali, wiedziałem że coś się święci, gdy na niebie razem jupiter & saturn przez cały rok się zbliżali), ale teraz jestem w głębokim szoku. Szkoda że cały czas zachmurzone i nic nie widać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adi
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 07 Wrz 2017
Posty: 655
Skąd: Nowe Miasto nad Wartą

PostWysłany: 26.12.2020, 00:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
I lubię się bawić myślą, że może to jest w istocie najlepsza scena w historii kina

Fantastyczna scena, ta muzyka, ten najazd kamery, mistrzostwo Very Happy
Charles Bronson pasuje idealnie, i całe szczęście, że Clint Eastwood odrzucił rolę Harmonijki, chociaż, może gdyby jednak zagrał Clint, to teraz pisałbym, że nikt inny bardziej by nie pasował Laughing
Mój ulubiony western, inny, niż Trylogia Dolarowa, bardziej poważny, mniej "jajcarski".
Co do dłużyzn w "Dobry, zły i brzydki", faktycznie, też odniosłem takie wrażenie, film świetny, bez dwóch zdań, ale przydługi, i momentami leciutko przynudzał.
Wracając jeszcze do "Pewnego Razu na Dzikim Zachodzie" - Claudia Cardinale, eh...
TE OCZY 😍

Z innej beczki. Przedwczoraj zacząłem oglądać Twin Peaks, skończyłem pierwszy sezon, dzisiaj zaczynam drugi. Bardzo mnie wciągnęło Smile
Swoją drogą, to nie miałem pojęcia, że ten bardzo popularny motyw muzyczny jest z tego właśnie serialu.
_________________
"Nie jesteśmy wrogami lecz przyjaciółmi. Wrogami być nam nie wolno. Choć targają nami namiętności nie mogą zerwać więzów serdecznych. Tajemny akord pamięci zagra trącony ponownie przez anielskie struny naszej natury" - Martin Luther King
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
album CD


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1674

PostWysłany: 27.12.2020, 16:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ale bym chciał po raz pierwszy obejrzeć Twin Peaks. Choć, nie ukrywam, pamiętam to jak dziś. W przypadku wielu, może dobrej połowy, odcinków pamiętam okoliczności pierwszego oglądania podczas pamiętnej wiosny/lata/jesieni 1991.

Np. odcinek 4, ten który kończy się ikonicznym catch you later wypowiadanym do telefonu przez Hanka Jenningsa obśliniającego złowieszczą kostkę domina... Pamiętam oglądanie go po raz pierwszy w piątkowy wieczór z wypiekami na twarzy, i że nagrałem go na wideo, a potem zaraz po weekendzie przyszedł do mnie po szkole mój przyjaciel i oglądaliśmy znowu, przy czym da dalej z wypiekami, a on śmiejąc się, że trudno się w tym połapać i że coraz bardziej popieprzone mu się to zdaje Wink

Albo odcinek 12, ten, który kończy się straszną twarzą Harolda Smitha (you are unclean!), który oglądałem z mamą na kwaterze w Zakopanem, na jakimś zawieszonym pod sufitem telewizorze...

Albo odcinek 14, ten, który kończy się być może najlepszą sceną w ogóle (I'm so sorry...) - ale był nadawany podczas wakacji, kiedy byliśmy zdaje się gdzieś w Alpach, i choć czuło się, że tam się musi stać coś dużego, i trwały gorączkowe spekulacje, CO, to i tak nikt nawet nie wyśniłby takiego koszmaru... oglądanie tego z nagrania zaraz po powrocie...

Albo odcinek 17, pierwszy z tych beznadziejnych, który oglądałem u dziadków, którzy wiedzieli, jaki jestem wkręcony, i było mi po prostu wstyd, że to takie słabe Embarassed

Albo odcinek 21, jedyny, którego ani nie oglądałem na żywo, ani nie nagrałem, bo opóźnił się powrót z działki u znajomych... i panika, CO TERAZ ZROBIĆ (!!!??!?), na szczęście kolega nagrał... You can call me Windom...

Ech Very Happy

O pilocie i ostatnim już nie wspomnę, bo ogrom wzruszeń by klawiaturę rozsadził!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 6027
Skąd: Białystok

PostWysłany: 27.12.2020, 16:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jak ktoś lubi mroczne czarno-białe kryminalne kino noir to proponuję obejrzany wczoraj film w reżyserii Orsona Wellesa Touch of Evil (Dotyk zła, 1958, USA).

Pochodzący z Meksyku policjant (Charlton Heston) prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa biznesmena. Jego działania nie podobają się miejscowemu kapitanowi policji (Orson Welles). Występuje również Marlene Dietrich.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21584
Skąd: Lesko

PostWysłany: 27.12.2020, 21:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Midway - do starego filmu z lat 70-tych nawet się nie umywa - pod żadnym względem. dramaturgia, gra aktorska, nawet sceny batalistyczne wcale nie lepsze. Nieee, spieprzono temat.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
album CD


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1674

PostWysłany: 30.12.2020, 11:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Diego, reż. Asif Kapadia

Bardzo smutna historia idola, ujęta w ramy jego pobytu we Włoszech: od przyjścia do podupadającego klubu przez szczyty wybitności sławy i sukcesu, po upadek osobisty i - nawet bardziej szokujący - upadek społeczny. Kolega w recenzji tego filmu napisał, że to bardzo mocny film "antykibicowski" i w pełni się z tym zgadzam. Diego jaki był, taki był, ale na czym poległ ten kompletnie irracjonalny mechanizm, który sprawił, że Maradona z bohatera i bożyszcza stał się w ciągu kilku lat wrogiem publicznym numer jeden... o co chodzi w ogóle? Shocked

Swoją drogą mam wrażenie, że film powinien się raczej nazywać "Diego w Neapolu", bo o ile ten kilkuletni włoski epizod opisany jest niezwykle dokładnie, to zarówno kilka retrospekcji sięgających dawniejszych czasów, jak i kilka rzutów oka w przyszłość, nie wnoszą zbyt wiele. No ale w sumie w podsumowaniu mowa jest, że epizod neapolitański ma być czymś w rodzaju metafory całego życia Diega.
Momentami mi się jednak dłużył - chyba nastawiłem sobie zegar odbiorczy na to, że będą też pokazywać, co się działo w latach po upadku kariery, a tu nawet do jej końca nie dociągnięto. I chyba jak na sam Neapol z Mundialami, to film troszkę za długi.

Tym niemniej bardzo ciekawy seans i kolejny bardzo dobry dokument tego twórcy o kimś, kto był na szczycie i kogo sława pokonała (Senny może nie pokonała, ale trudności były...).
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
album CD


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1674

PostWysłany: 02.01.2021, 22:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z tegorocznego spisu filmowego może wynikać, że nie był to rok zbyt dobry. Nie aż tak wiele filmów w najwyższej kategorii, w tym brak takiego filmu roku, który by mnie podbił, jak ostatnio Interstellar czy Ślepnąc od świateł. Do tego sporo w kategorii rozczarowań i to mocnych.

A jednak jestem zadowolony - mimo nieczynnych kin przez połowę roku, udało się być te marne, ale jednak fajne 17 (chyba) razy w kinie;
mimo niezrozumiałej niemocy do oglądania filmów podczas wiosnennego lockdownu, na jesieni odkryłem wypożyczalnie DVD i pykło; mimo braku ewidentnego lidera dużo pozycji naprawdę znakomitych, w tym zarówno nowości, jak i nadróbki z lat różnych. Było dobrze!

A.
filmy na pięć gwiazdek:

Lighthouse - możliwe, że najlepszy film, jaki zobaczyłem w ostatnim roku, kino niezwykle intensywne, jednocześnie psychotyczno-oniryczne, jak i bergmanowsko kameralne i introwertyczne, fenomenalne wizualnie, fenomenalne aktorsko... może nie było tam historii, która by mnie jakoś wewnętrznie poruszyła, stąd wątpliwość, czy jednak film roku, ale bez wątpliwości, że pięć gwiazdek.

Małe kobietki - i to dwa razy widziane, na początek roku i na koniec, oba razy cudownie, choć tylko za pierwszym razem płakałem Wink Pomijając wszystkie oczywiste walory aktorskie, kostiumowe, zdjęciowe, jestem pod wrażeniem, jak świetnie udało się dzięki zabiegom narracyjnym odświeżyć klasyczną historię. To oczywiście remake (i pewnie stąd wątpliwość, czy film roku - to tak jakby płytą roku miała być płyta z kowerami...), ale również bez wątpliwości, że pięć gwiazdek.

Kochankowie z księżyca (Moonrise Kingdom) - piękna nadróbka! Film, który pokazuje czym jest magia kina w rękach wizjonera, który lubi się bawić filmową materią.

Sala samobójców - a tak! Kupiłem sobie na imieniny we Wrocławiu, po powrocie obejrzeliśmy i uważam, że film w pełni zasługuje na najwyższą notę: uniwersalny, ponadczasowy (najwyraźniej, skoro mimo tak "gnającego" tematu się nie zestarzał) i bardzo, bardzo prawdziwy.

Upadek (Der Untergang) - trochę dawniejsza zaległość, ale ogromne wrażenie.

Z pewnym wahaniem nadal, ale niech będzie: po seansie napisałem, że pachnie pięcioma gwiazdkami, więc może? Młodość Paolo
Sorrentino - pamiętam, że oglądał się tak jakoś pięknie, ale w pamięci to mi najbardziej smutek pozostał z tego filmu...

Za to bez wahania do tej kategorii zaliczam obejrzany w tym roku Czarnobyl - kto wie, może to właśnie było najlepsze, co w tym
roku obejrzałem? Pierwsze trzy odcinki obejrzałem jeszcze w poprzednim, ale potem coś mnie odciągnęło i wróciłem od nowa. Zarówno
części obejrzane po raz drugi, jak i po raz pierwszy, to najwyższa klasa kina, mimo że telewizja.

Na koniec, dla kontrastu, coś znacznie krótszego; tylko 10 minut. A jednak Oscar i to zasłużony jak rzadko.
The Bear Story. Przejmujące do szpiku kości. Po to chyba istnieje
sztuka, żeby taki film mógł być.


Do pięciu gwiazdek jeszcze wrócimy przy powtórkach.


B.
cztery gwiazdki i więcej:

Na noże - super klasyczny kryminał w super nowoczesnej odsłonie; i pierwsze moje kino po otwarciu Very Happy

Labirynt (Prisoners) - film robi ogromne wrażenie w kategorii thrillera i w ogóle jest świetny pod każdym względem, ale coś mnie
powstrzymuje przed najwyższą notą; może przy całej powadze tematu i niby-powadze opowieści czuję w tym kino rozrywkowe, czyli poważny sztafaż, ale tak naprawdę wiemy, że udajemy? No nie wiem. Oglądając Salę samobójców nie miałem wątpliwości, że to jest prawdziwa historia, w znaczeniu uniwersalnym oczywiście, nie biograficznym. Tak czy siak wzorcowy thriller, na pewno.

Locke - półtorej godziny w samochodzie, jeden aktor na ekranie, pełne napięcie i do końca wiemy, że to naprawdę o ważnych
rzeczach jest? Oczywiście swojego rodzaju jednowymiarowość była tu wkalkulowana, ale ho ho!

Lato - czyli rosyjski film o początkach muzyki niezależnej w ZSRR - świetne i jako świadectwo nieznanych czasów, i jako historia
osobista, i powiew lata, i muzyka bardzo interesująca.

Te powyżej to na pewno cztery gwiazdki z istotnymi ułamkami. A te poniżej - w większości filmy świeże - to tak bardziej cztery do
linijki i bez zachwytów, ale bardzo dobre:

Joker - gdyby nie przygnębił mnie tak bardzo ten film, mógłby mnie pewnie porwać, no ale sprawiedliwość oddać trzeba.

Pewnego razu w Hollywood - gdyby nie dłużyzny, to może bym i zalicytował wyżej, bo to chyba najfajniejszy Tarantino od lat. Ale
momentami przynudzało konkretnie i w całości nie chciałoby mi się drugi raz oglądać.

1917 - gdyby nie był taki przestetyzowany, mógłby być wstrząsający; ale bardzo dobry i tak jest.

Nić widmo - ten to dopiero przeestetyzowany Wink Ale tutaj chyba o to chodziło. Jak to u tego reżysera, film zrobiony na nieco za
dużym przydechu, jednak bardzo interesujący, a Daniel Day Lewis czego by się nie tknął...

Sala samobójców. Hejter - pierwszą reakcję miałem wyraźnie na "nie", ale film mi z czasem dojrzewał i tłumaczył, dlaczego jest
taki dziwny... film o kameleonie, o osobie, której nie ma i być nie może, ale która uosabia pewien typ osobniczy... chciałbym go obejrzeć drugi raz, ciekawe, co by się stało z oceną wtedy.


W tej kategorii również serial, mianowicie Broadchurch, i to na pewno w wyższych stanach grupy B. Jak w przypadku Prisoners, czuję w tym rozrywkę i zabawę, a temat bolesny. Ale wciągnęło mnie na maksa i kostium pierwszorzędny, na czele z akcentem głównego
bohatera Very Happy

I również tutaj damy coś z krótkiej formy: cały seans pt. Oscar Nominated Shorts 2020 - oczywiście było tam sporo filmików, niektóre słabsze, a kilka pewnie nadałoby się do kategorii A:
- Memorable - przepiękne malowidło o utracie pamięci
- Hors piste - prześmieszna historyjka o ratownikach górskich
- Maestro - ile można wycisnąć z niecałych dwóch minut!!!

Był też drugi, wcześniejszy film pt. Maestro, węgierski, z niesamowitą puentą: https://www.youtube.com/watch?v=X1h_Zd7VKwM.


C.
zadowolony jestem również - mniej lub bardziej - z obejrzenia:

Diego - podobał mi się mniej od Senny i Amy, ale bardzo ciekawe.
Wątpliwość - myślałem z fragmentów, że spodoba mi się bardziej, a kiedy w końcu obejrzałem w całości, to nabrałem nomen omen
wątpliwości... ale dobry zdecydowanie.

Skowronki na uwięzi - zdaje się, że powinienem dać cztery piętra wyżej, że arcydzieło i w ogóle, taki klasyk, w dodatku w kinie obejrzałem, ale jakoś zupełnie bez zaangażowania. Interesujące i tyle.
Sicario - no nie wiem... miało być BUM, a jakoś tak bez szału.
Memento - jak wyżej. Od 20 latach zabierałem się za to Memento, ale lekką pustką powiało. Główny bohater nie tylko bez pamięci, ale i bez wyrazu (zresztą w Sicario ten sam problem).
Slow West - nic już nie pamiętam, ale pamietam, że oglądało się powolnie i westowo Wink Dobre wrażenia zostały.
Pociąg do Darjeeling - zgrabne, ale jakby o niczym.
Bezdroża - jak wyżej.
Nowe przygody dzieci z Bullerbyn (mało nowe, bo z 1987, ale wcześniej nie widziałem) - wizualnie przepiękne, ale mało porywające w porównaniu do pierwszej części, która chyba na pięć gwiazdek, ale to nie ten rok

Do tej kategorii zmieszczą się też rzeczy z festiwalu Kino Dzieci oglądane z dziećmi albo własnymi, albo szkolnymi. Dobre seanse, ale
nic tym razem nie wskoczy do kategorii wyżej:
Cały świat Romy - poważna sprawa, o dziewczynce, która musi zmierzyć się z babcią, której narasta Alzheimer, a głównie ze swoją niegotowością do dźwignięcia tej sytuacji
Wszyscy za jednego - o dzieciach podczas II wojny na pograniczu norwesko-szwedzkim: trailer zapowiadał rzecz co najmniej świetną, ale niestety okazało się, że zebrał wszystko, co najlepsze
Lasse i Maja i tajemnica rabusia z pociągu - dzieciom się super podobało, mogło być Wink
Jakub Mimmi i gadające psy - wizualnie pierwszorzędne, treściowo ciekawe i ogólnie polecam (na HBO ostatnio regularnie leci), nawet dorosłym.

edit: zdaje się, że gdzieś tu powinienem wrzucić Tenet - nie jestem szczególnie zadowolony z obejrzenia, bo mi się raczej nie podobał, ale sam seans był fajny, wakacyjne kino późną porą Wink


D.
rozczarowania - dość bogato w tym roku. Są tu filmy, które wielu bardzo ceni.

Historia małżeńska - wyszedłem z kina. Wkurzony.
Tommaso - nie wyszedłem z kina, ale byłem blisko. Abel Ferrara coś chciał powiedzieć tym filmem, ale nie wiem, czy wiedział co.
Poznasz przystojnego bruneta - chyba najnudniejszy Allen, jakiego widziałem, a ja generalnie bardzo lubię późnego Allena
Ladykillers - nie wiem, czy dociągnąłem do pół godziny, bo strasznie mi się nie podobało.
Fantastyczna kobieta - czyli chilijski Oskar sprzed paru lat. Okropność.
Manifesto - czyli Cate Blanchett w kilkunastu rolach, niestety do większości nie dotarłem, bo zraził mnie okropny bełkot kilku pierwszych epizodów.
Wróg (Dennisa Villeneuve'a) - pretensjonalne, irytujące i kompletnie o niczym. Większość wyparłem, ale po seansie miałem gotową listę
argumentów, dlaczego ten film jest po prostu zły.
prawie na koniec... Co jest grane, Davis (Inside Llewyn Davis) - chyba największe rozczarowanie roku, bo dużo się spodziewałem po tym
filmie, a nie podobał mi się pod żadnym względem (nie, przepraszam, fajna postać kota, serio!). I oczywiście muzyka bardzo fajna i
wiem, że to ważne, bo to film o muzyce. Ale niestety pod względem filmowym nie podobało mi się całkowicie.

I zupełnie na koniec seans sylwestrowy z dziećmi, czyli powrót po latach do... Supermana! Very Happy Co za spektakularne dno Very Happy Blisko do nizin
osiągniętych przez A.I. Spielberga, chociaż obawiam się, że to może być wzorzec nie do pobicia przez kolejne pokolenia. Tenże
klasyczny Superman to brawurowe połączenie szokującego idiotyzmu fabuły, niewiarygodnie papierowych postaci i - co najbardziej
zdumiewające - ogromnej nudy! Yeah, a Sylwestra z dziećmi wporzo Very Happy


Myślałem, że to koniec, ale miało być jeszcze o powtórkach.
Kilka po prostu bardzo dobrych/ dobrych/ w porządku, ale bez odkrycia niczego nowego: Bogowie, Hugo, Nowy początek, Wesele (Smarzowskiego), Epizod IX Gwiezdnych wojen - te dwa ostatnie w zeszłym roku dałem do kategorii C., i dziś by w niej pozostały, ale oba doceniłem bardziej.
A, no i trzeci sezon Sherlocka, wszystkie trzy filmy, żeby się upewnić, że niespecjalnie je lubię, przy czym wypadło powyżej oczekiwań.

Natomiast cztery powtórki wymagają wyróżnienia, bo to było cztery razy pięć gwiazdek:

Incepcja w kinie. Bomba!

Najlepszy w telewizji. Już po kinie wiedziałem, że to świetne, ale okazało się, że jeszcze świetniejsze i to lepsze od świetnych Bogów, może nawet znacznie lepsze.

Sherlock i upiorna panna młoda - nie wiem, czy ten szeroko krytykowany film nie jest aby moim ulubioną częścią Sherlocka!

i wreszcie...
Forrest Gump... cóż mogę powiedzieć. Przytoczę słowa z lipca:
Cytat:
Wczoraj wieczorem po powrocie z gór, po podróży pociągiem, zachciało mi się włączyć telewizor. A nuż na jakiś film fajny trafię? Kloss albo coś Wink
Trafiłem - Forrest Gump okazał się strzałem w samą dziesiątkę. Włączyliśmy się w wietnamskiej dżungli, właśnie Forrest wyniósł porucznika Dana i zaczął szukać biednego Bubby, a potem dooglądaliśmy do końca, wzruszając się, śmiejąc i ciesząc. Do mnie ten film totalnie dociera na każdym poziomie, mówi o wszystkim, co najważniejsze i pokazuje to w takich jakby przypowiastkach, których jest kilkanaście czy kilkadziesiąt i z których niemal każda jest killerem. Dlatego nie byłem w stanie przestać oglądać! Teoretycznie to dobry film, żeby popatrzeć na fragment, a potem się wyłączyć, bo przecież będzie za chwilę o czym innym. Chcesz popatrzeć na Wietnam, spoko. Chcesz się pośmiać przy ping-pongu, proszę bardzo. O krewetkach? O bieganiu? Ale ja chcę je obejrzeć wszystkie na raz! Każdą z tych części uwielbiam, a może najlepszy jest przewijający się przez cały czas motyw odchodzącą i przychodzącą Jenny.



Dziękuję za uwagę!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka analogowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 812

PostWysłany: 03.01.2021, 12:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Czekałem na ten wpis. Wink

Lighthouse chcę obejrzeć. Poprzedni obraz Eggersa zdecydowanie przypadł mi do gustu (Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii – nawet wrzuciłem go do TOP-u dekady). No i ostatni Tarantino do nadrobienia. Do wysokości Django oglądałem wszystko, jak leci, ale ten film mocno mnie rozczarował i trochę wymiękłem (Nienawistna ósemka też wciąż czeka na seans). No i niestety, Quentin bardzo się rozpasał, jeśli chodzi o format czasowy, co nieszczególnie mnie mobilizuje.

Znacznie bardziej od Ciebie cenię Memento (zaraz do tego wrócę), znacznie mniej Czarnobyl (temat samograj, świetna promocja; solidna produkcja, ale według mnie mocno przeceniana – dostrzegam dużo wad).

***

Memento zainspirowało mnie do stworzenia listy ulubionych filmów z roku 2000 (jako bonus do plebiscytu płytowego). Taka akcja była już przy okazji roku 1971. Nie jestem szczególnie dobry w takich zestawieniach, więc ograniczyłem się do pierwszej dziesiątki. Na 2. miejscu mam aż 5 tytułów (nad konkretnymi miejscami zastanawiałbym się w nieskończoność) – a co, tu mi wolno. Wink Niektóre obrazy widziałem sto lat temu, więc dzisiaj mógłbym ocenić je zupełnie inaczej. Lista jest bardzo niezobowiązująca. Możliwe, że o czymś zapomniałem.

TOP 10 filmów z roku 2000:
1. Memento
2. American Psycho
–. Cast Away
–. Niezniszczalny
–. Przekręt
–. Requiem dla snu
7. Billy Elliot
8. Amores perros
9. Traffic
10. Erin Brockovich

Zaległość roku: Harmonie Werckmeistera
Guilty pleasure roku: Oszukać przeznaczenie
Głupkowata komedia roku: Poznaj mojego tatę
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 4739
Skąd: Kraków

PostWysłany: 03.01.2021, 13:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł napisał:
No i ostatni Tarantino do nadrobienia. Do wysokości Django oglądałem wszystko, jak leci, ale ten film mocno mnie rozczarował i trochę wymiękłem (Nienawistna ósemka też wciąż czeka na seans). No i niestety, Quentin bardzo się rozpasał, jeśli chodzi o format czasowy, co nieszczególnie mnie mobilizuje.


No proszę, mam zupełnie odwrotnie Very Happy "Pewnego razu... w Hollywood" obejrzałem jednym tchem, "Nienawistna ósemkę" też lubię, widziałem swego czasu w kinie, a "Django" uważam za najlepszy film w dorobku tego reżysera i nawet z przyjemnością go sobie odświeżyłem w ubiegłym miesiącu.
_________________
Let the music of your life, give life back to music.
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka analogowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 812

PostWysłany: 03.01.2021, 14:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Powszechne uwielbienie dla Django jest dla mnie jedną z największych tajemnic światowej kinematografii. Very Happy I piszę te słowa jako, wprawdzie nie fan, ale zwolennik twórczości Quentina Tarantino (choć w sumie znam fanów reżysera, którzy wieszają psy na tym filmie). Liczę natomiast, że dwa najnowsze obrazy QT, których wciąż nie widziałem, przypadną mi do gustu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
remaster


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 2116
Skąd: Łódź

PostWysłany: 03.01.2021, 15:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
...
Manifesto - czyli Cate Blanchett w kilkunastu rolach, niestety do większości nie dotarłem, bo zraził mnie okropny bełkot kilku pierwszych epizodów.
...
prawie na koniec... Co jest grane, Davis (Inside Llewyn Davis) - chyba największe rozczarowanie roku, bo dużo się spodziewałem po tym
filmie, a nie podobał mi się pod żadnym względem (nie, przepraszam, fajna postać kota, serio!). I oczywiście muzyka bardzo fajna i
wiem, że to ważne, bo to film o muzyce. Ale niestety pod względem filmowym nie podobało mi się całkowicie.

Jakże mi blisko do tych opinii Very Happy
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7166

PostWysłany: 03.01.2021, 15:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Staram się unikać wszystkich serialowych platform, ale nie zawsze się udaje.
I czasem się z tego cieszę, bo zdarzają się prawdziwe perełki, jak choćby znakomity brytyjski (to ważne) serial Fleabag. Pierwsze wrażenie może nie być najlepsze, ale serial jest tak nietypowy i oryginalny (fajne łamanie czwartej, a w drugim sezonie, to już nawet piątej ściany), że gdzieś od drugiego czy trzeciego odcinka człowiek przepada. Fleabag ma wszystko to, za co kocham brytyjskie seriale, a przede wszystkim liczy tylko 2 sezony po 6 odcinków i pozostawia duży niedosyt, że to już koniec. I tak powinno być.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adi
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 07 Wrz 2017
Posty: 655
Skąd: Nowe Miasto nad Wartą

PostWysłany: 14.01.2021, 23:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dziewczyna z perłą 2003 - jak ja lubię ten film Smile Piękna, nieśmiała, niewinna Scarlett, Colin Firth, muzyka, obraz, klimat, i ta piękna więź łącząca Griet i Vermeera.
_________________
"Nie jesteśmy wrogami lecz przyjaciółmi. Wrogami być nam nie wolno. Choć targają nami namiętności nie mogą zerwać więzów serdecznych. Tajemny akord pamięci zagra trącony ponownie przez anielskie struny naszej natury" - Martin Luther King
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
album CD


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1674

PostWysłany: 15.01.2021, 00:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I ten magiczny moment, w którym kadr filmu na chwilę naprawdę staje się tym obrazem... Widziałem ten film tylko raz, w kinie wtedy, co był, ale siedzi we mnie głęboko.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adi
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 07 Wrz 2017
Posty: 655
Skąd: Nowe Miasto nad Wartą

PostWysłany: 15.01.2021, 10:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Widziałem ten film tylko raz, w kinie wtedy, co był, ale siedzi we mnie głęboko.

Dla wielu pewnie będzie nudny, bo przecież nie ma akcji, nic się nie dzieje. Dla mnie jest magiczny, ale ja chyba trochę dziwny jestem...
_________________
"Nie jesteśmy wrogami lecz przyjaciółmi. Wrogami być nam nie wolno. Choć targają nami namiętności nie mogą zerwać więzów serdecznych. Tajemny akord pamięci zagra trącony ponownie przez anielskie struny naszej natury" - Martin Luther King
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 180, 181, 182  Następny
Strona 181 z 182

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group