Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przy muzyce o literaturze
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 53, 54, 55  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arnold Layne
digipack


Dołączył: 29 Kwi 2007
Posty: 2544

PostWysłany: 13.12.2020, 17:14    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

PIOTR M. MAJEWSKI
Kiedy wybuchnie wojna?
1938. Studium kryzysu

Historia "złamania" Czechosłowacji przez Hitlera - w pełnej komitywie z Francją i Wielką Brytanią. Książka znakomita, napisana jak najlepsze kryminały Fredericka Forsytha
_________________
"How I wish, how I wish you were here"...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
kaseta "metalówka"


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 264
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 13.12.2020, 18:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
Hmm, po "Dar" sięgnę w przyszłym tygodniu, natomiast z jego rosyjskich powieści czytałem "Rozpacz" i "Obronę Łużyna" - i wydawały mi się jednak sporo słabsze niż te z okresu angielskiego (językowo to zupełnie inny świat).

Ale wiesz, że Nabokov wielokrotnie zżymał się na to, że musiał w swojej twórczości przejść z języka ojczystego na nielubiany przez siebie (i uważany za podrzędny) angielski? Który zresztą nieskończenie wzbogacił?

Rozpacz i Obrona Łużyna są bardzo dobre (tę drugą łatwiej docenić, jeśli się samemu gra w szachy), ale Dar i Zaproszenie na egzekucję to już arcydzieła, nie ustępujące w niczym najlepszym rzeczom Nabokova napisanym po angielsku.

Sam przepadam jeszcze za opowiadaniami - ukazywały się w różnych wyborach, znakomity jest np. Kęs życia wydany po polsku przez Muzę.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3548

PostWysłany: 13.12.2020, 19:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kocham literaturę rosyjską - Gogola, Bułhakowa, Mandelsztama, Szukszyna, Bunina - i zgadzam się, że rosyjski jest pojemniejszy znaczeniowo, bogatszy, bardziej zniuansowany niż angielski (akurat znam obydwa te języki, więc mogę to jako tako porównać). Choć angielski jest bardziej precyzyjny. Nie mam nic przeciwko rosyjskiemu - po prostu u Nabokova o wiele bardziej pasuje mi okres angielski. Ale nie czytałem jeszcze wszystkiego.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Duch 1532
digipack


Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 2918
Skąd: Breslau, Schmiedefeld

PostWysłany: 14.12.2020, 19:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
może ukazało się to w antologii Jungera?
Nie. Zajrzałem na stronę owej wojewódzkiej, ale nie wiem, jak wyszukać tam numery czasopism; niemniej sprawdź LnŚ 9/1986 (182). Poza tym są dostępne egzemplarze w bibliotekach głównych zarówno KUL, jak i UMCS Smile
_________________
Strzeżcie się przyjmowania do swego rzemiosła, wymagającego takiej czujności, jakiegokolwiek młodzieńca o ściągłej twarzy i zapadniętych oczach, skłonnego do niewczesnych rozmyślań, młodzieńca, który się zgłasza na okręt z „Fedonem”.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Layla
kaseta FeCr


Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 218

PostWysłany: 24.12.2020, 23:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja ostatnio mam fazę na książki o pisaniu i spośród wielu, które dotychczas przeczytałam - a niektórych zupełnie nieoczywistych, vide "Po piśmie" Jacka Dukaja, która to jest dla mnie tak naprawdę najlepszą knigą na ten temat - wpadły w moje ręce tytuły takie jak "O pisaniu na chłodno" Remigiusza Mroza i "Maszyna do pisania" Katarzyny Bondy.

REMIGIUSZ MRÓZ VERSUS KATARZYNA BONDA - KTO JEST LEPSZYM NAUCZYCIELEM PISANIA?

Przyznam, że jak dla mnie rady tych obojga się uzupełniają. Nawet jeżeli pierwszy mówi o tym, jak to fajnie jest pisać bez planu, ponieważ ma się pełną wolność w tworzeniu opowieści, a druga, jak to łatwiej jest pisać z planem, ponieważ nigdy nie wyląduje się na fabularnych manowcach. Mnie chyba łatwiej jest pisać z planem, zwłaszcza że jestem osobą roztrzepaną i ze słabą pamięcią. Zatem taki plan to właściwie zbawienie. Tylko czy taki Jack Kerouac pisał swoją książkę "W drodze" według planu? Jego jedynym planem była tak naprawdę tytułowa droga. A taka Magdalena Tuli ze swoimi "Snami i kamieniami"? Książkę czyta się, jakby powstała na jednym wdechu, co nijak nie ujmuje jej wartości.

W zasadzie to najlepszą radę przedstawił Remigiusz Mróz w swoim dziesiątym punkcie pisarskiego dekalogu: nie słuchaj innych autorów (w domyśle: rób po swojemu). I tak właśnie zamierzam zrobić. Choć dużo się jednak, zaskakująco dużo dowidziałam po lekturach tych dwóch książek, zwłaszcza o tym, że nie ma limitu w redagowaniu własnego dzieła. Im więcej redakcji, a nawet pastwienia się nad swoim bękartem - książką, tym wręcz lepiej. Jeszcze raz przypomnę dekalogi pisania tak Mroza, jak i Bondy:

REMIGIUSZ MRÓZ:


1. Czytaj
2. Pisz
3. Redaguj
4. Usuwaj
5. Powiedz więcej, mówiąc mniej
6. Zrób porządny research
7. Używaj prostego języka
8. Zachowaj dystans
9. Pisz tak, żeby nie móc się oderwać
10. Nie słuchaj innych autorów ;]


KATARZYNA BONDA:


1. Pisz codziennie
2. Nie czekaj na natchnienie, bo ono wyszło z mody.
3. Jeśli ci nie idzie - czytaj
PISZESZ - NIE CZYTAJ, CZYTASZ - SZUKAJ SZWÓW
4. Nie poprawiaj miesiącami jednej sceny
5. Nie myśl o fabule jako o wielkiej górze
6. Masz plan, więc nie bój się, że zabłądzisz na manowcach własnej fabuły
7. DRUKUJ TEKST I ANALIZUJ GO NA PAPIERZE
8. Pisz, aż skończysz
9. Kiedy skończysz, odłóż tekst na dzień, dwa
10. Minął czas kwarantanny.

Fajne są te rady i zamierzam się ich trzymać.

Inne książki na temat pisania, które zdążyłam przeczytać (oficjalnie Wink):

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Duch 1532
digipack


Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 2918
Skąd: Breslau, Schmiedefeld

PostWysłany: 25.12.2020, 01:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Po piśmie to esej z nieco innej kategorii niż sztuka pisania; wbrew powszechnym opiniom mało odkrywczy, ale owszem, wart przeczytania. Dość sporo o nim w pewnym momencie nakreśliłem, zaczynając właśnie od oczywistości i nieoczywistości (tu sobie pozwolę, gwoli ewentualnego zainteresowania: https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=28635).

Alchemia słowa
Parandowskiego to zasię jedno z dzieł, do których powracam najczęściej — dzieł wielkich.

Szykujesz powieść? Cool
_________________
Strzeżcie się przyjmowania do swego rzemiosła, wymagającego takiej czujności, jakiegokolwiek młodzieńca o ściągłej twarzy i zapadniętych oczach, skłonnego do niewczesnych rozmyślań, młodzieńca, który się zgłasza na okręt z „Fedonem”.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3548

PostWysłany: 25.12.2020, 14:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Trzeba też pamiętać, że na finalny kształt książek Bondy czy Mroza pracują sztaby redaktorów z wydawnictwa. Kiedy przed kilku laty byłem na długiej rozmowie ze Stępniem - wicedyrektorem Muzy, to mówił, że po redakcji wydawniczej z pierwotnych autorskich wersji ksiązek Bondy zostaje nie więcej niż 10-15% Smile Więc ona może sobie pozwolić na niepracowanie przez wiele tygodni nad jedną sceną, bo wie, że i tak zrobi to za nią redakcja wydawnictwa.
Stępień też mówił, że bardzo bym się zdziwił, gdybym zobaczył te pierwotne wersje książek Bondy (i chyba nie w sensie pozytywnym).
Tak po prostu jest z taśmowo produkowaną literaturą popularną. Obróbka redakcyjna prozy artystycznej wygląda rzecz jasna inaczej .

Co nie znaczy, że te ich rady są złe...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Crazy
album CD


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1674

PostWysłany: 01.01.2021, 10:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Rzadko piszę w tym wątku, bo ani się na literaturze nie znam, ani zbyt dużo nie czytam. Przede wszystkim czytam raczej powoli. W dodatku rzadko się do tej czynności zabieram, jeżeli nie liczyć czytania forum Embarassed , a także czytania dzeciom - co, stwierdziłem jakiś czas temu, jest bardzo istotną częścią mojego czytelnictwa i nie powinienem jej bagatelizować. Stąd znajduje swoje miejsce poniżej.

Oto moje podsumowanie czytelnicze zeszłego roku. Robię je od kilku lat, starając się wybrać swoją Książkę Roku. Ponieważ ilościowo nie wychodzi to imponująco (moja żona ma co roku grube kilkadziesiąt książek przeczytane), pozwalam sobie na krótkie opisy. W związku z tym post jest nielitościwie długi Wink

Zacznę od zdecydowanej książki roku, przeczytanej w pierwszej jego części (przed pandemią jeszcze), po raz pierwszy:

Anthony Burgess - A Clockwork Orange

Pamiętam, jak chodziłem po mieście (wtedy jeszcze sporo się chodziło Wink) wryty w ziemię, like bezoomny, a w głowę wrywał mi się coraz głębiej ten niesamowity dialekt, litso, veshches, glazzies, droogs and lewdies. Jeżeli nawet mamy tu delikatny przerost formy nad trescią i pewne działania efekciarskie może też są, to jednak ten nomen omen efekt jest porażający.

Drugą zaś książką roku jest nieoczekiwanie - ha! -

Robinson Crusoe

którego wziąłem, by przeczytać dzieciom na głos i było to doświadczenie, po latach, wprost niezwykle pozytywne. Muszę wszak zastrzec, że lekko oszukałem, bo pamiętałem, że jako dziecko nigy nie lubiłem tych przygód wcześniejszych, sprzed Wyspy, więc i dzieciom zacząłem od owej feralnej burzy i ogni świętego Elma. Rewelacja. Czytałem tę książkę jako dziecko kilkakrotnie (a nawet była mi czytana, zanim sam umiałem), potem pewnie dziewczynom, ale ten powrót po latach był pierwszej klasy.

A, tak naprawdę to nie Daniel Dafoe, którego oryginału nigdy nie czytałem, lecz: Robinson Crusoe według Daniela Dafoe napisał Stanisław Stampf'l


No i trzecie miejsce na podium - rzecz z zupełnie innej beczki:

Thomas Bernhard - Przed odejściem w stan spoczynku - dramat z jednością miejsca czasu i akcji, z trójką bohaterów, którzy przygotowują się do celebracji rocznicy urodzin Himmlera. Mrozi krew w żyłach a jednocześnie napisane jest z taką maestrią, że głowa mała...


Teraz zaś następuje seria różnego rodzaju powieści, które WSZYSTKIE (a jest to spis kompletny z tego roku) są przynajmniej bardzo dobre. Od Sasa i rzeczy bardzo poważnych i dorosłych, do Lasa i książek młodzieżowo-dziecięcych, pełna satysfakcja czytelnicza. Wytłuszczam dwie, które dzisiaj wydają mi się z tego zestawu najlepsze, ale za tydzień to mogłyby być może i inne!

Miron Białoszewski - Zawał - peerelowska surowość przełamana intelektualizmem z najwyższej półki

Isaac Bashevis Singer - Wrogowie. Opowieść o miłości - świetnym piórem Singera opowiedziana historia ludzi kompletnie spaczonych przez wojenną traumę; bardzo poruszające

Alistair MacLean - Przełęcz Złamanego Serca - książka znaleziona przypadkiem w zasobach Schroniska pod Muflonem, ogromna frajda Very Happy

Edmund Nizurski - Żaba, pozbieraj się - wow, jaki odlot!!

Eduardo Mendoza - Sekrety hiszpańskiej pensjonarki - nie żeby tu mniejszy Smile

Milan Kundera - Żart - znowu ta komunistyczna surowość... nieprzyjemna ta książka, ale znakomita

Gabriel Garcia Marquez - Niewiarygodna i smutna historia niewinnej Erendiry i jej niegodziwej babki - nie tylko tytuł jest tu the best! - wspaniała zwięzłość formy i umiejętność przekazania esencji w kilku zdaniach, nieskrępowana fantazja i wszystko, co najlepsze w realiźmie magicznym, i takie poczucie, że książka traktuje po prostu o tym, co najważniejsze, bite pięć gwiazdek!

Olga Tokarczuk - Podróż ludzi Księgi - trochę jak wyżej, chociaż to nie opowiadania, ale jedna całość; bardzo prostą drogą do celu i żadnego pustosłowia po drodze (tzn. bohaterowie owszem, gadają często od rzeczy, ale dla czytelnika wszystko jest w punkt)

Kalman Segal - Śmierć archiwariusza - świetny, jakby odrealniony obrazek z pogranicza żydowsko-ukraińskiego, z czasów bardzo dawnych i bardzo naszych

Fredrick Backman - Britt-Marie tu była - o, to też świetne, chyba moja bohaterka roku! Choć okropna i chciałem ją początkowo wyrzucić do śmietnika (bohaterkę), ale jak to się rozwija! I znakomite dygresje piłkarsko-kibicowskie!

Zuzanna Orlińska - Detektywi z klasztornego wzgórza - wzorcowa książka dla dzieci, sto razy lepsza od bestsellerowych Lassów i Majów, intryga kryminalna wciągnęła i mnie starego (sam to sobie czytałem, nie dzieciom), a świat przedstawiony przedstawiony jest z taką klasą i wyczuciem epoki, jak rzadko

Colson Whitehead - Kolej podziemna - świeżo skończone... mam pewne zastrzeżenia, ale jest to duży kaliber i rzecz, być może, dziejowa; książkowy odpowiednik filmu 12 Years a Slave, z tym że zdecydowanie lepszy.


Z literatury pięknej jedyna pozycja, do której mam pewne zastrzeżenia, to:
Kalman Segal - Opowiadania z zabitego miasteczka - ma swoje dobre momenty, ale w wielu innych mnie nie wciągnęło, a w kilku raczej zirytowało.


A, no i nie wiem, czy to w sumie literatura piękna, czy brzydka Wink czy reportaż, czy felietony, czy zwykła zgrywa... ale bardzo mi się podobało:
Malcolm XD - Emigracja


Następny dział, to auto-audio-booki, czyli książki czytane na głos, dzieciom. Często w takiej formie odkrywane na nowo. Obok Robinsona Crusoe należy tu wymienić:

J.R.R. Tolkien - Hobbit - dawno mi się ta książka tak nie podobała, jak w tym roku!

Jan Brzechwa - Akademia Pana Kleksa - żona odmówiła czytania, więc pociągnąłem całą sam i - pierwsza klasa!

Tove Jansson - Lato Muminków - większe fragmenty, choć część czytali inni; nie muszę mówić, że również pierwsza klasa

Te powyższe to oczywiście powtórki. Ale również chciałbym wymienić takie trzy pozycje, które skądinąd gorąco polecam do czytania innym dzieciom:

Maciej Szymanowicz - Najmniejszy słoń świata
Krzysztof Łapiński - Dzik Dzikus
Tomasz Samojlik - Ryjówka przeznaczenia - komiks, i to jaki!

Oczywiście książek czytanych dzieciom było od groma, ale najczęściej krótkich lub czytanych fragmentami, więc nie dodaję.

Ach, last but not least! Książka, która towarzyszyła mi przez cały rok, od czasu do czasu przypominając o sobie, która nieodmiennie mnie fascynuje, ale też cały czas nie mogę się z nią pogodzić i myślę sobie, że chyba nie jest dla mnie:

Jakub de Voragine - Złota legenda
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka analogowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 812

PostWysłany: 01.01.2021, 12:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
zbyt dużo nie czytam


Myślę, że jednak całkiem sporo - nawet jeśli wiele tytułów czytasz dzieciom (szacunek za "Ryjówkę przeznaczenia"!). Wink

Ja w zeszłym roku - z różnych względów - przeczytałem zaledwie 1 książkę i 1 komiks. Sad Bilans skandaliczny, tragiczny, zatrważający. "Pocieszające" jest to, że w 2019 roku przeczytałem... 0 książek (zapewne po raz pierwszy od kiedy umiem czytać), więc przynajmniej nastąpił teraz jakiś progres. Aczkolwiek wtedy nadrobiłem komiksami (kreatywnie licząc wyszłoby pewnie około setki przeczytanych)...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2370

PostWysłany: 09.01.2021, 22:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł napisał:
Aczkolwiek wtedy nadrobiłem komiksami (kreatywnie licząc wyszłoby pewnie około setki przeczytanych)...


A to mnie ciekawi co to za setka? Trzy razy po wszystkie Tytusy? Wink

Podziwiając Crazy`ego, niestety również muszę przyznać się do jakiegoś upadku czytelniczego, pojedyncze rzeczy, czytane po kilka miesięcy, niedokończone, słabo jest... Ale z kolei w komiksach na nowo się rozsmakowałem (w sumie zawsze byłem wielkim smakoszem, ale długo nie czytałem), a teraz była okazja, bo po kolei czytamy wszystko z dziećmi, no i tak wyszło, ze Tytusy to już ze trzy razy były, a Thorgale dwa Smile

Więc gdybym kreatywnie zliczył przeczytane komiksy to i setka, a może więcej by była. Ale było pięknie.

Tytusy - za kanoniczne uznaję tylko od 1 do 18. Od 19 (teatr) robi się to jakieś słabe. Jednocześnie uważam Tytusa za jedną z najgenialniejszych rzeczy ever. Po latach widzę, że to było coś co mnie ukształtowało i 3/4 mojej wiedzy/postaw/powiedzonek/patriotyzmu pochodzi właśnie z Tytusów. Można by godzinami opowiadać, ale tylko jeden przykład: Tytus nr 18 malarstwo - to jest kompleksowy przewodnik po malarstwie i właściwie wszystko co trzeba wiedzieć. Z kolei 17 muzyka, o tu znalazłbym wiele zabawnych cytatów do dyskusji an naszym forum. Fascynująca jest jeszcze obserwacja jak zmieniają się Tytusy wraz z historią PRLu, tam doskonale czuć każda epokę (początki jeszcze jakieś stalinowskie, potem gierek, potem już artpop lat 80 i plastik lat 80, no i wyraźny upadek kultury w latach 90)

Thorgale - najlepszy komiks wszechczasów. To jest jak King Crimson komiksu. Genialne rysunki, świetna fabuła, niezwykłe pomysły. Pomimo, że za młodu przeczytałem to setki razy i i teraz odnajduję wiele ciekawych nowych tropów. Rysunki - mistrzostwo świata. Za kanoniczne uznaję od 1 do 16, od biedy do 19 (Thorgal przemieniony w Shaigana i na tym powinien byc koniec serii), potem to już się robi bełkot i Klan w trzech tysiącach odcinków

Kajko i Kokosz - jednak słabsze niż wyżej wymienione. Wiele odniesień do czasów PRL może być dla współczesnych dzieci mało zrozumiałych. jakoś mi się mniej podobało.

Rork - tylko dwa pierwsze, potem grzęźnie w jakichś piramidalnych bzdurach. Ale dwa pierwsze Rorki to jest mistrzostwo świata i absolut pod każdym względem, rysunek, scenariusz, pomysły. Jeśli Thorgal to jest KC, to Rork to jest KC z lat 72 - 74.

Funky Koval - bardzo fajny, solidny komiks naszej polskiej produkcji z lat 80, a moim zdaniem lepsze nawet niż światowa liga. Trzecia część jednak już dużo słabsza - za dużo odniesień do schyłku PRL.

Hugo - pięć części, może mniej znany komiks, ale uważam bardzo fajny i w sam raz dla dzieci. Świetne rysunki, trochę gdzieś ze świata okładek Yes + całkiem mądre scenariusze (choć jednak to bardziej dla dzieci)

Te powyżej czytałem dzieciom. Jeszcze z komiksów z ostatnich lat czytałem i podobały mi się, ale to już nie do czytania dzieciom:

XIII - seria sensacyjna, również świetne rysunki i trzymająca w napięciu akcja

Seria Aldebaran, Betegeza, Antares - ostrzegam, że bardzo lewackie Wink ale świetnie się czyta, choć jest grubaśne trudno się oderwać. Kapitalne rysunki, akcja dzieje się na różnych planetach, stąd możliwość pokazania wielu dziwnych roślin i zwierząt - coś jak w Avatarze. Nie mogę nie wspomnieć o kobiecych aktach, których jest tu sporo, a w których autor się wręcz specjalizuje....

Władcy Chmielu - fajny komiks o historii pewnego browaru od XIX wieku do współczesności

dorwałem jeszcze ostatnio zbiorcze zestawienie tych komiksów pt. Bogowie z Kosmosu - lubię to przez sentyment, rysunki bardzo dobre, ale scenariusz i tekst, ułaa, słabiutko jak w polskim progrocku, a może i gorzej

tyle tytułem krótkiego resumee - jeśli mielibyście coś do polecenia to piszcie. Niby komiksów jest dużo, ale jednak znaleźć coś dobrego jest ciężko, co z jednej strony nie wpada w zbytnią banalność (kaczor donald, spider man), a z drugiej nie chce być przesadnie artystyczne (no nie wiem, co, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi, Maus itp)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
album CD


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1674

PostWysłany: 10.01.2021, 00:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Szninkiel? Czytałem go w latach 90, wprawdzie kilka razy, ale jednak to dawno, więc trudno dać mi gwarancję, że teraz by mi się również podobał; Nie wszystko wytrzymuje próbę czasu. Jednak opinię ma znakomitą a ja pamiętam go jako dzieło dużego kalibru.

Żona moja znalazła pod choinką dwa grube komiksy, które już przeczytała i bardzo mi poleca, a mianowicie: Persepolis oraz Trasę promocyjną. Pierwsze to klasyka najwyższej klasyczności, o ile wiem, ale zasadzam się zwłaszcza na to drugie, myślę, że oba przeczytam nie-za-bawem i podzielę się chętnie.

Natomiast - a już zwłaszcza Tobie Talerzu, skoro mówisz o czytaniu z dziećmi - polecam baaardzo Ryjówkę przeznaczenia/ Norkę zagłady, o czym wspomniałem powyżej. Jestem niemal przekonany, że spodoba Ci się tak samo, jak mi, a dzieciom myślę, że jak najbardziej również. Są to, można powiedzieć, komiksy przyrodnicze! I to przyrodnicze z wysokiej półki, bo bohaterami są zwierzęta powszechnie mało znane (jak rzeczona ryjówka, no kto wie cokolwiek o ryjówkach?!), komiksowo jest to znakomite, tematycznie współcześnie nośne, a encyklopedyczno-poznawczo NIEOCENIONE.

Monstrualny Talerz napisał:
Podziwiając Crazy`ego...

Miło mi, ale wszystko zależy od skali porównawczej. Moja żona czyta rocznie między 50 a 100 książek, i co gorsza nie jest jakimś wybrykiem natury Wink Znam takich więcej i nie tyle znam, co są w bliskim otoczeniu.
Cieszę sie jednakże z tych moich lektur, bo bardzo one satysfakcjonujące w zeszłym roku były.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka analogowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 812

PostWysłany: 11.01.2021, 21:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
A to mnie ciekawi co to za setka? Trzy razy po wszystkie Tytusy? Wink


Wszystkie Tytusy? Razy trzy? Byłoby fajnie, bo to jeden z komiksów mojego dzieciństwa i na dobrą sprawę od kilku lat chodzi za mną myśl, żeby odświeżyć sobie całość. Smile
Całej setki Ci nie przytoczę, ale najważniejszym komiksem 2019 roku była dla mnie seria Kaznodzieja.

Monstrualny Talerz napisał:
Jeśli mielibyście coś do polecenia to piszcie. Niby komiksów jest dużo, ale jednak znaleźć coś dobrego jest ciężko, co z jednej strony nie wpada w zbytnią banalność (kaczor donald, spider man), a z drugiej nie chce być przesadnie artystyczne (no nie wiem, co, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi, Maus itp).


Najchętniej poleciłbym tytuły z tej samej półki, co Maus, ale – zgodnie z życzeniem – postaram się podrzucić jakieś bardziej rozrywkowe rzeczy (choć jakieś "mausowe" pozycje pewnie też przemycę). Na pewno pojawią się komiksy, które znasz, a może i czytałeś. Nie znam stopnia Twojego oczytania, więc musisz wybaczyć ewentualne pojawienie się oczywistości. Tytułów mniej oczywistych też nie zabraknie. Rzeczy do polecenia jest mnóstwo – nie wiadomo od czego zacząć, więc żeby było łatwiej będę się odnosił do pozycji, które wymieniłeś i rekomendował coś w podobnym klimacie. Dwie uwagi: niektóre komiksy czytałem sto lat temu i moja ich ocena może nie być aktualna, wielu (większości – taka brzydka przypadłość: zaczynam, nie kończę Confused) serii nie przeczytałem do końca, więc nie ręczę za poziom całości.

Monstrualny Talerz napisał:
Thorgale
XIII
Władcy Chmielu


Van Hamme: Historia bez bohatera (pojedynczy album, który doczekał się kontynuacji pt. Dwadzieścia lat później).
Rosiński: seria Yans (klasyka SF), Zemsta hrabiego Skarbka (wariacja na temat Hrabiego Monte Christo, stworzona techniką malarską), Fantastyczna podróż (nietypowa – jak na Rosińskiego – cartoonowa kreska; coś dla młodszego czytelnika).
No i oczywiście, wspomniane już, opus magnum obu Panów, czyli Szninkiel.

Monstrualny Talerz napisał:
Rork


Coutoo, dylogia Cyrrus + Mil, trylogia Cromwell Stone – czyli coś krótszego (również pogmatwanego, ale przynajmniej bardziej zwartego) od Andreasa. Świetny klimat, świetne rysunki.

Monstrualny Talerz napisał:
Tytusy
Kajko i Kokosz
Hugo


Dla dzieci i rodziców: dwa największe klasyki światowego komiksu – Calvin i Hobbes oraz Fistaszki.

Polski komiks dla młodszego (ale także starszego) czytelnika: prace Tadeusza Baranowskiego (ostry odlot) i wspomnianego Tomasza Samojlika (tego od Ryjówki...).

A skoro o polskim komiksie mowa – coś dla taty: seria Rewolucje (steam punk; dla mnie najlepsza polska seria komiksowa; ulubione części: 6. i 7. – można zacząć od nich), Wielka ucieczka z ogródków działkowych (bardzo prosta kreska, pięknie absurdalna historia), Ósma czara (postapo; legendarny podziemny tytuł z lat 90., kultowy w środowisku hardcore-punk, dziś uznawany za jeden z najważniejszych polskich komiksów), Śmiercionośni (pięknie narysowana, zaskakująca baśniowa opowieść bez słów; właściwie to rzecz do "czytania" razem z pociechami), Noir (mroczny, wręcz brudny, kryminał z efektownymi ilustracjami), 48 stron (szalona intertekstualna zabawa, a raczej: impreza).

Monstrualny Talerz napisał:
Funky Koval
Aldebaran, Betegeza, Antares
Bogowie z Kosmosu


Nie jestem wielkim entuzjastą komiksów SF, ale pierwsze tytuły, które przychodzą mi do głowy to Valerian i Wieczna wojna (za tym drugim średnio przepadam, ale ogólnie cieszy się on uznaniem). Aha, Enki Bilal też tworzy niezłe SF.

A poza tym (o ile nie w pierwszej kolejności) na przykład:
Drastyczne przypadki – noir, wspomnienia z dzieciństwa, kręgarz samego... Ala Capone'a. Mistrzowski klimat, genialna strona graficzna.
– seria Hellblazer – horror, fantasy, czarny humor.
– seria Swamp Thing – horror, fantasy, psychodela.
– seria Blacksad – kryminał noir ze zwierzętami w rolach głównych.
– seria Kot Rabina – gadający kot chce przejść na judaizm, czyli Joann Sfar w zabawny sposób rozlicza się ze swoją religią.
– seria Zabójca – historia płatnego zabójcy, opowiedziana z jego perspektywy.
– seria Sin City – TO Sin City. Komiksy lepsze od filmów.
Hard Boiled – prościutka historia okraszona rysunkami, które porażają nagromadzeniem detali i szczegółów. Rysownik bez dwóch zdań był szalony. To trzeba zobaczyć.

A w ramach próbowania czegoś nowego:
– komiksy Nicolasa Presla – przykład doskonałego opowiadania samym obrazem (nawiązującym m.in. do prac Picassa), bez tekstu, wciągających i przejmujących historii. Na pierwszy ogień: Boska kolonia.
– komiksy Joe Sacco – czyli tak naprawdę reportaże w formie komiksu. Reportaże o ludziach, którzy próbują normalnie żyć, gdy tuż za ich plecami toczą się konflikty zbrojne. Na pierwszy ogień (ups, w tym przypadku zabrzmiało to wyjątkowo niefortunnie): Strefa bezpieczeństwa Goražde.
– komiksy Daniela Clowesa – bardzo specyficzne obyczajowe opowieści, w których jest coś z Davida Lyncha, ale Clowes posiada swój własny, specyficzny styl. Na pierwszy ogień: Patience.
– obyczajowe powieści graficzne (wybrałem kilka lżejszych tytułów, żeby nie było, że klimaty Mausa): Wykiwani, Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił, Karuzela głupców, Miller & Pynchon.
– "trykociarze" – niespecjalnie przepadam, ale i tu trafiają się rzeczy wielkie: Strażnicy (zdania NIE są podzielone: najlepszy komiks superbohaterski w historii), Azyl Arkham (dla jednych bełkot, dla drugich – w tym dla mnie – psychologiczno-psychodeliczny odjazd), Zabójczy żart (być może najlepszy Batman, choć ja wolę Azyl...).


Ostatnio zmieniony przez Paweł dnia 12.01.2021, 22:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7166

PostWysłany: 11.01.2021, 22:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł napisał:
seria Yans


Te wydania zbiorcze są rewelacyjne (ale chyba nie wszystkie są już dostępne). Oprócz wszystkich znanych tomów, dostajemy łącznie około 100 stron dodatków, w tym mnóstwo ciekawych historii i jeszcze cenniejszych plansz z rzadkimi czy nieznanymi komiksami. Naprawdę świetna rzecz, nie tylko dla fanów.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2370

PostWysłany: 11.01.2021, 23:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł, łaaaaa, dziękuje, prawie nic z tego nie znam, ale będzie czytania...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7166

PostWysłany: 12.01.2021, 08:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pawle, a kojarzysz (pewnie tak!) Salambo autorstwa Druilleta? Mam w domu od paru lat wydanie zbiorcze, zabrałem się za nie niedawno i poza świetną stroną graficzną, nie ma niestety więcej zalet. Fabuła oparta jest na powieści Flauberta i chociaż jej nie znam, to wydaje mi się, że nie mogła być tak bełkotliwa i nieprzejrzysta jak komiksowa wersja. Mam problem żeby połączyć treść z obrazkami i z tego co czytam w sieci, nie tylko ja. Ale jeszcze raz podkreślę, że strona wizualna jest świetnia.



Mam jednak swój prywatny sposób na problem treści odstającej od grafiki.
Komiks przeglądam bez czytania, a fabułę dorabiam sobie z tej znakomitej kompilacji z francuską elektroniką. Okładka albumu wygląda jakoś znajomo. Wink
Cosmic Machine: A Voyage Across French Cosmic & Electronic Avantgarde (1970-1980)

_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 53, 54, 55  Następny
Strona 54 z 55

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group