Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Eric Clapton solo i w zespołach
Goto page 1, 2, 3  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
usandthem
szpula


Joined: 13 Apr 2007
Posts: 80
Location: Częstochowa/Sosnowiec

PostPosted: 01.06.2007, 13:42    Post subject: Eric Clapton solo i w zespołach Quote selected Reply with quote

Ośmielony dyskusją na temat Claptona w innym temacie, nieco zniechęcony niską frekwencją w poprzedniej lokalizacji, zakładam taki oto temat.

Eric był pierwszym gitarzystą, który wciągnął mnie w bluesa, dlatego darzę go dużą sympatią, choć (jak zresztą wspomniałem) nie wszystkie jego albumy mnie przekonują. Wśród rzeczy naprawdę wartościowych mógłbym wymienić chociażby Rush, From The Cradle, 24 Nights (znakomita koncertówka z kapitalnym wykonaniem Old Love), Unplugged, Crossroads 2 (35 utworów prezentujących bluesową kondycję Claptona w latach 70, ze świetnym, dwudziestoparominutowym Eyesight To The Blind/ Why Does Love Got To Be So Sad? w duecie z innym wirtuozem - Carlosem Santaną), no i oczywiście z rzeczy nowszych Ridin' With The King oraz The Road To Escondido Wink

Natomiast, tu wstyd się przyznać, ale o ile twórczość Claptona z okresu Cream znam przyzwoicie, to już wcześniejsze poczynania słabiej...

<teraz jest moment kiedy miażdżycie pozostałe albumy Erica Very Happy >
Back to top
View user's profile Send private message
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3494
Location: Świętochłowice

PostPosted: 01.06.2007, 14:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

Genialny koncert "Five Live Yardbirds" (1964) i "For Your Love" (1965) The Yardbirds, świetna płyta "Bluesbreakers With Eric Clapton" Mayalla z Bluesbreakersami, Cream studyjnie wyborny w całości, koncertowo dla mnie troch e męczący (jednak sumarycznie OK), przepiękne solo w "While My Guitar Gently Weeps" The Beatles, bardzo dobra płyta Blind Faith - oto co tygrysy lubią najbardziej. Tu rzeczywiście Clapton był "bogiem". Potem następują płyty dziwne. "Layla..." jest świetna, ale dla mnie zbyt monotonna; nielojalne zachowanie: odbicie kobiety Harrisonowi. Delanney & Bonnie & Friends nie potrafię słuchać. Solowe płyty Claptona są już bez pazura (te, które znam, czyli starsze). Artysta staje się zbyt piosenkowy (a dlatego odszedł z The Yardbirds, ponieważ uznał "For Your Love" za kompozycję za barzdo piosenkową, czyli ewidentnie przeczy sam sobie), w upartym i ślepym dążeniu w tym kierunku przypomina Collinsa. W latach siedemdziesiątych miał też Clapton jakieś chore "odloty" w stronę popierania radykalnych nietolerancyjnych polityków brytyjskich, co w moich oczach przynosi mu niestety ujmę. Na szczęście wydostał się z narkotykowego bagna i za to mu chwała! "Rainbow Concert" jest jaśniejszym punktem jego kariery od 1970 roku do dzisiaj. Nie będę krytykować jego komercyjnych dokonań: nie słuchałem tych płyt od lat i wcale mnie do nich nie ciągnie. Nawet nie ciągnie mnie do nowych płyt Claptona, które zachwalacie. Tyle z mojej strony (skrajnie subiektywnie, ale szczerze).
_________________
http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Bednaar
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3753
Location: Łódź

PostPosted: 01.06.2007, 14:39    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ale teraz już nagrywa rasowe, bluesowe płyty - "From The Cradle", płyta z B. B. Kingiem "Riding With The King" - zaryzykuj Windmillu, a na pewno się nie zawiedziesz. Piszę to znając Twój gust w stopniu takim, na jaki kontakty forumowe pozwalają.
_________________
Błogosławieni uprawiający muzykę, albowiem oni niebo sprowadzają na ziemię.
Back to top
View user's profile Send private message
Sheik Yerbouti
album CD


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 1953

PostPosted: 03.06.2007, 20:56    Post subject: Quote selected Reply with quote

Clapton również dla mnie był jednym z pierwszych gitarowych przewodników po bluesie i okolicach - nie da się ukryć, że przez sporą część swojej kariery krążył (i krąży) właśnie po okolicach Smile

W ocenie działalności Claptona z Bluesbreakers i Cream zgadzam się z Windmillem - płyta z Mayallem to jedna z najczęściej słuchanych przeze mnie płyt w ogóle i za każdym razem podoba mi się tak samo! Blind Faith już mnie tak nie porywa, za to Derek & The Dominos - sam miód. Spora zasługa w tym Duane'a Allmana, którego również bardzo cenię. Nie zgadzam się, że Layla jest monotonna - jest tam i rasowy blues Key To The Highway, granie w "południowym" stylu Why Does Love Got To Be So Sad, no i piękne piosenki w stylu I Looked Away...

A jeśli chodzi o Claptona solo - bardzo lubię 461 Ocean Boulevard (1974) - w przeważającej części to po prostu wyciszone, ładne piosenki, ale i bluesa też tu trochę jest - w otwierającym płytę Motherless Children i końcowym Mainline Florida. Fajny jest Slowhand (1977) z Cocaine, czy też rozimprowizowanym The Core. W 1980 ukazał się też bardzo dobry album koncertowy Just One Night.

Późniejsze lata, współpraca z Philem Collinsem, jakiś przebój z Tiną Turner, to już nie dla mnie, ale wydana w 1989 roku płyta Journeyman należy do moich ulubionych tego artysty. Można trochę wybrzydzać na brzmienie, że lekko plastikowe, ale muzyka się broni: przebojowe Pretending i Bad Love, powrót do bluesa w Old Love i świetna interpretacja Hard Times Raya Charlesa.

O latach 90. już trochę było, płyty From The Cradle (1994), Riding With The King (2000) i Me And Mr. Johnson (2004) to bardzo dobre, bluesowe granie - zwłaszcza polecam tę pierwszą płytę, nagraną według opisu całkowicie na żywo - zarówno instrumenty, jak i wokale.

Clapton nagrywa ostatnio według wzorca - po płycie bluesowej płyta lżejsza, z piosenkami - np. Reptile (2001) i Back Home (2005) - ja lubię takie granie, jako muzyka tła sprawdza się znakomicie. Jedynie płytę Pilgrim (1998) uważam za słabą, zwłaszcza z powodu flirtu z syntetyczną perkusją.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Kasia S.
maxi-singel kompaktowy


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 724
Location: Katowice/Kluczbork

PostPosted: 03.06.2007, 21:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

Clapton stoi u mnie bardzo wysoko w ogóle, chociaż przyznam się, że częściej zdarza mi się słuchać jego "piosenek" niż rasowego bluesa. Przeważnie słucham utworów tak znany i osłuchanych, że bardziej się nie da, mimo to strasznie mi się podobają no i po prostu nie mogę przestać Wink. Uwielbiam brzmienie jego gitary i nic na to nie poradzę.
Ostatnią płytą Klapa jaką zakupiłam był Pielgrzym, który jest płytą słabą, ale warto go nabyć (kupiłam go dosłownie za grosze) chociażby dla River of Tears. Utworów tego typu Clapton ma na pęczki, tak więc jest to zbędne bym je wymieniała.

Jeśli chodzi o okres grania w Cream to niestety, wstyd się przyznać, ale znam tylko jedną płytę Disraeli Gears i do tego kilka pojedynczych utworów, płyta oczywiście bardzo mi się podoba. Niestety (czego bardzo żałuję) nie znam jego koncertowych poczynań z tamtego okresu, co jest wielkim błędem, no ale jeszcze całe życie przede mną Wink.

Ulubione płyty... w zasadzie trudno napisać. W zasadzie na każdej, którą znam znajdzie się coś, co lubię, czego warto posłuchać, podaruję sobie wymienianie. Jedyne co mi się nasuwa, to jedna z moich ulubionych koncertówek 24 Nights, którą po prostu uwielbiam.
Dzisiaj też w końcu obejrzałam Unplugged w całości, no i muszę napisać, że w sumie przyjemniej się go ogląda, niż słucha "na sucho" ale to taka mała dygresja Wink.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3494
Location: Świętochłowice

PostPosted: 04.06.2007, 11:32    Post subject: Quote selected Reply with quote

Bednaar wrote:
Ale teraz już nagrywa rasowe, bluesowe płyty - "From The Cradle", płyta z B. B. Kingiem "Riding With The King" - zaryzykuj Windmillu, a na pewno się nie zawiedziesz. Piszę to znając Twój gust w stopniu takim, na jaki kontakty forumowe pozwalają.


Bednaarze, skoro Ty rekomendujesz płyty Claptona, to one muszą być dobre Very Happy
Nie o to jednak chodzi, czy te płyty są dobre, ale czy ja będę ich słuchał częściej niż 2 razy w roku. W tym roku nie słuchałem jeszcze na przykład ani razu Led Zeppelin, nie wspominając The Incredible String Band... Embarassed Tak samo wiem, że płyty Johna lee Hookera z lat dziewięćdziesiątych są bardzo dobre i z etgo samego powodu ich nie posiadam. Ale... wykluczyć niczego nie można Wink
_________________
http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3494
Location: Świętochłowice

PostPosted: 04.06.2007, 11:37    Post subject: Quote selected Reply with quote

Sheik Yerbouti wrote:
W ocenie działalności Claptona z Bluesbreakers i Cream zgadzam się z Windmillem - płyta z Mayallem to jedna z najczęściej słuchanych przeze mnie płyt w ogóle i za każdym razem podoba mi się tak samo! Blind Faith już mnie tak nie porywa, za to Derek & The Dominos - sam miód.


Szejku, a The Yardbirds? Co sądzisz o tym zespole? To był w tamtych latach jeden z najlepszych zespołów rhythm and bluesowych (obok The Animals, Graham Bond Organisation, The Artwoods i wczesnego Mayalla).
_________________
http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Sheik Yerbouti
album CD


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 1953

PostPosted: 04.06.2007, 12:21    Post subject: Quote selected Reply with quote

W ocenie The Yardbirds też się z Tobą zgadzam, ale to jednak nie jest do końca moje granie. Mayalla też lubię od płyty z Claptonem, ten wcześniejszy koncert nie jest w moim stylu.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
usandthem
szpula


Joined: 13 Apr 2007
Posts: 80
Location: Częstochowa/Sosnowiec

PostPosted: 05.06.2007, 01:15    Post subject: Quote selected Reply with quote

Quote:
A jeśli chodzi o Claptona solo - bardzo lubię 461 Ocean Boulevard (1974) - w przeważającej części to po prostu wyciszone, ładne piosenki, ale i bluesa też tu trochę jest - w otwierającym płytę Motherless Children i końcowym Mainline Florida. Fajny jest Slowhand (1977) z Cocaine, czy też rozimprowizowanym The Core. W 1980 ukazał się też bardzo dobry album koncertowy Just One Night.

Tu mnei zaskoczyłeś nieco Very Happy Bo chociaż są to albumy przyjemne, to jednak dla mnie są nieco nijakie... gdyby z 461 Ocean Boulevard, Slowhand i There's One In Every Crowd złożyć jeden album, powstałoby coś naprawdę świetnego. A tak mamy hiciory i mamy wypełniacze... np na There's One..., który może i brzmienowo jest dosyć spójny mamy obok takiego subtelnie bluesowego (ale też i nieco piosenkowego) Better Make It Through Today, typową, choć bardzo ładną piosenkę Pretty Blue Eyes no i takie dziwaczne twory jak We've Been Told czy Swing Low Sweet Chariot, które niebezpiecznie ocierają się o zupełnie inne gatunki muzyczne Wink

I chociaż przyjemnie czasem sobie posłuchać piosenek, chociaż lubię August, pomimo Phila Collinsa w roli producenta, pomimo Tiny Turner, pomimo utworu Michaela Jacksona (nie pamiętam w tej chwili, który to był, a płytę mam w domu, więc nie mogę sprawdzić) i pomimo plastikowości, to jednak esencją Claptona są albumy stricte bluesowe, których niestety Eric nie nagrał zbyt dużo... co lekko dziwi. Znudzenie?
Sheik Yerbouti wrote:
Nie zgadzam się, że Layla jest monotonna - jest tam i rasowy blues Key To The Highway, granie w "południowym" stylu Why Does Love Got To Be So Sad, no i piękne piosenki w stylu I Looked Away...

I słusznie, że się nie zgadzasz, bo to znakomita płyta. O monotonii nie można mówić - rozrzut stylistyczny jest bowiem bardzo szeroki, o czym zresztą Szejk wspomniał. Poza tym bardzo podoba mi się brzmienie tego albumu, nie wiem w zasadzie dlaczego i na czym to polega, ale jest jakiś taki bardzo nostalgiczny w odbiorze Wink
Windmill wrote:
Nie o to jednak chodzi, czy te płyty są dobre, ale czy ja będę ich słuchał częściej niż 2 razy w roku.

Nie do końca rozumiem co masz na myśli? Ze wszystkich możliwych
interpretacji najrozsądniejsza jest taka, że nie podchodzi Ci muzyka Claptona i pomimo iż ją doceniasz, nie będziesz słuchać jej z przyjemnością.
Co jest lekko dziwne o tyle, o ile zdajesz się lubić zespołowe dokonania Erica - wybacz, jeśli zinterpretowałem błędnie Smile
Back to top
View user's profile Send private message
Sheik Yerbouti
album CD


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 1953

PostPosted: 05.06.2007, 08:43    Post subject: Quote selected Reply with quote

461... to album bardzo przyjemny Smile Ja lubię wszystkie utwory z tej płyty, poza tym kilka utworów tak ładnie jeden w drugi przechodzi: w pierwszej części płyty mamy tryptyk reggae Willie And The Hand Jive - Get Ready - I Shot The Sheriff, a po delikatnej wersji I Can't Hold Out dwie wspaniałe "pościelówy" - najpierw uroczo delikatną Please Be With Me, a potem nieco patetyczną Let It Grow z fajnym rozwinięciem w refrenie.

Fakt, mało na tej płycie jakichś zapadających w pamięć bluesowych zagrywek, ale dla mnie liczy się klimat tej płyty - taki ciepły i lekko nostalgiczny
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Pepper
cylinder Edisona


Joined: 29 May 2007
Posts: 11

PostPosted: 05.06.2007, 09:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ja kocham solowego Claptona i w Cream
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
usandthem
szpula


Joined: 13 Apr 2007
Posts: 80
Location: Częstochowa/Sosnowiec

PostPosted: 05.06.2007, 13:59    Post subject: Quote selected Reply with quote

Sheik Yerbouti wrote:
Fakt, mało na tej płycie jakichś zapadających w pamięć bluesowych zagrywek, ale dla mnie liczy się klimat tej płyty - taki ciepły i lekko nostalgiczny

W zasadzie masz rację - tego nie da się mu odmówić, chociaż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Erica stać na nieco więcej, a z konwencją reggae mu nie do twarzy Wink
Natomiast co jak co, ale ballady Clapton zawsze miał dobre, nawet jeśli do bluesa było im daleko. Szczególnie lubię wspomniane już Better Make It Through Today, za ten spokojny rytm i delikatną solówkę zagraną na takim bardzo "mięsistym" brzmieniu - gdyby nie podkład, mielibyśmy rasowy bluesior - i takie połączenie piosenek i bluesa bardzo mi odpowiada Smile
Pepper wrote:
Ja kocham solowego Claptona i w Cream

Bardzo się cieszę, ale może coś więcej?
Back to top
View user's profile Send private message
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3494
Location: Świętochłowice

PostPosted: 05.06.2007, 14:22    Post subject: Quote selected Reply with quote

usandthem wrote:
Nie do końca rozumiem co masz na myśli


Mam na myśli najzwyklejszy przerób ogromnego bogactwa muzyki. Po prostu nie wiem, jak Wy to robicie, że znacie wszystko i zawsze macie czas na słuchanie po kilka godzin dziennie, ale ja nie mam tak dobrze. Nie mam czasu na wszystko, więc muszę wybierać. Poza tym ja najbardziej lubię stare brzmienia, a Clapton nie ma już takiego, jakie miało Cream - prawie nikt juz takiego nie ma Dlatego tak mało słucham współczesnej muzyki.
A "Layla"? Co kto lubi... Płyta jest mówiąc obiektywnie bardzo dobra, ale subiektywnie mi nie podchodzi, to juz nie ten pazur co Cream. No i ja nie przepadam za Allmanami (subiektywnie Wink ).
_________________
http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
usandthem
szpula


Joined: 13 Apr 2007
Posts: 80
Location: Częstochowa/Sosnowiec

PostPosted: 05.06.2007, 15:07    Post subject: Quote selected Reply with quote

Windmill wrote:
Po prostu nie wiem, jak Wy to robicie, że znacie wszystko i zawsze macie czas na słuchanie po kilka godzin dziennie

Akurat problem znania wszystkego mnie zdecydowanie nie dotyczy Very Happy
A co do słuchania kilka godzin dziennie to akurat trafiłeś, bo słucham w zasadzie bez przerwy - no, tylko w nocy jest cisza Wink
Wyjaśnienie zrozumiałe Smile
Back to top
View user's profile Send private message
Kasia S.
maxi-singel kompaktowy


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 724
Location: Katowice/Kluczbork

PostPosted: 05.06.2007, 16:05    Post subject: Quote selected Reply with quote

<dygresja>

usandthem wrote:

I chociaż przyjemnie czasem sobie posłuchać piosenek, chociaż lubię August, pomimo Phila Collinsa w roli producenta, pomimo Tiny Turner, pomimo utworu Michaela Jacksona (nie pamiętam w tej chwili, który to był, a płytę mam w domu, więc nie mogę sprawdzić) i pomimo plastikowości,


A ja nie lubię tej płyty Razz.

<koniec dygresji> Very Happy.

Edit: Pomyślałam sobie, że jednak mój post jest hmm... nie zbyt obfity w słowa, ale wybaczcie mi tą chwilę słabości Wink.
Jak się tylko trochę ogarnę to postaram się napisać coś sensownego Wink.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 2 Hours
Goto page 1, 2, 3  Next
Page 1 of 3

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group