Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gentle Giant
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Peter Hammill
album CD


Dołączył: 13 Lis 2007
Posty: 1635

PostWysłany: 18.09.2011, 14:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O nie! Nie uda Ci się mnie wciągnąć w takie dyskusje!

A tak poważnie - nie ma chyba większego sensu się zastanawiać dlaczego akurat Gentle Giant nie cieszył się uznaniem w UK. Bo w UK mnóstwo innych grup nie cieszyło się uznaniem. Brytyjczycy, wnioskując z wypowiedzi różnych wykonawców, to bardzo dziwni odbiorcy. Ale może to jest też kwestia samej muzyki, zbyt wydumanej dla przeciętnego słuchacza. A może promocja zawiodła? A może zespół nie był zbyt medialny? Może gdyby GG zaproponowali jakiś świetlny show, tak jak Genesis to też by przyciągnęli uwagę? Nie wiem. W każdym razie taki Zappa mimo, że komercyjnych sukcesów nie odnosił, to przecież zawsze miał swoją publiczność i był ceniony, grał do końca życia.
Można się tak zastanawiać, a i tak nie wiadomo czy w najmniejszym stopniu przybliży się człowiek do odpowiedzi.
_________________
Zima czy jesień?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
zinger menu
cylinder Edisona


Dołączył: 14 Wrz 2011
Posty: 18
Skąd: Wołomin albo Warszawa, bywa różnie

PostWysłany: 18.09.2011, 14:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bo my tu szukamy jakiegoś zrozumiałego, uzasadnionego powodu, podczas gdy zapominamy, że sukces komercyjny zależy w dużej mierze od szeroko pojętego przypadku i farta. Poza tym, myślę, że lata '70 mimo wszystko są fascynujące pod tym względem, że popularność osiągało jednak mnóstwo dość niesztandarowych wykonawców - dzisiaj wielu z nich miałoby nikłe szanse, gdy zasady rynku muzycznego bardzo się przesunęły w kierunku prostoty i maksymalnej przystępności.
_________________
Później coś wymyślę.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5714
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 18.11.2011, 17:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:
Jezeli chodzi o ,,Giant for a day’’to jest to dla mnie swiadectwo zarówno komercjalizacji jak i kryzysu twórczego , innym swietnym przykladem mogloby tu byc takze ,,Electric cafe’’.. Ja bym tej komercjalizacji i przystepnosci tak wyraznie nie oddzielal , jak czyni to Wojtek , gdyz czestokroc ta przystepnosc byla wlasnie poklosiem komercjalizacji.


WOJTEKK napisał:
A braliscie pod uwage, ze nie jest to ukierunkowanie na rynek, tylko koncepcja artystyczna?


We wkladce do kompaktu GG "Giant for a Day" jest taki oto tekst:
"The commercial pressures on the band to broaden its audience, and a desire from within to harness some of the energy of the New Wave, led to an increasingly direct musical style, the first effects of which can be heard on 'The Missing Piece', the album which preceded this one. By the time 'giant for a Day' was released in 1978, the transition was complete, bit it had been a difficult process. Bassist Ray Shulman remembers it as an uncertain period: 'There was pressure to make a commercial album, certainly some of it from outside the band, but it had a lot to do with us wanting to capture a bigger audience... It was probably a folly, in retrospect, but at the time it seemed the thing to do. there was a sense of searching for a new identity, doubts about where we should go next...'
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5714
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 16.07.2015, 13:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

WOJTEKK napisał:
MirekK napisal:
Poza tym GG zeszmacil sie pod koniec kariery, wiec trudno mówic w ich przypadku o bezkompromisowej postawie artystycznej.

Zeszmacil - to bardzo duze slowo. Nie zaczeli grac disco-polo, ani na weselach wiejskich, po prostu zaczeli grac muzyke nieco prostsza, jak 90% podobnych wykonawców w tym czasie

Tekst przeniesiony z WG.

Oh przepraszam. Zapomnialem otoczyc "zeszmacil" cudzyslowiem i umiescic winka. Cool
Jesli probujesz czegos nowego, zrob to z klasa jak to np. zrobil Genesis. Oni przynajmniej "zeszmacili sie" (skomercjalizowali sie) piszac doskonala muzyka pop-rockowa, a na "Giant for a Day" nie ma nic wartosciowego. Jak to wczesniej zauwazyl mahavisnhuu, album ten nie tylko byl swiadectwem komercjalizacji, ale rowniez kryzysu twórczego. IMO, kompletny gniot!
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4098
Skąd: Opole

PostWysłany: 16.07.2015, 16:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kryzys twórczy, który dopadł zespół w latach 1977-1980 był ewidentny. Pierwsze symptomy były już zauważalne na „Interview”. W przypadku Gentle Giant (i wielu innych twórców z kręgu rocka progresywnego) widziałbym jeszcze inny dość istotny problem. Punk-rockowa rewolta, fala disco i generalnie postępująca komercjalizacja rynku muzycznego wymusiły na wykonawcach zmiany. Problem w tym, że nie każdy był zdolny dokonać takiej transformacji, aby jakoś poradzić sobie w nowych czasach, gdy rock progresywny stał się nagle passé. Ostatnie trzy płyty studyjne Gentle Giant są dla mnie przykładem zagubienia w nowej rzeczywistości muzycznej. Obok weny twórczej zabrakło także pomysłu na „nową muzykę”. Panowie z Genesis i Yes okazali się artystami na tyle uniwersalnymi, że potrafili odnaleźć się w różnych sytuacjach. „Tormato” i „…and then there were three…” to dobre przykłady jeszcze z lat 70-tych, natomiast różne ejtisowe albumy Genesis i choćby takie „90125” Yes pokazywały, że nawet w zgoła odmiennych czasach potrafią, po odpowiednim liftingu, nadal świetnie sobie radzić. Z jednej strony był to oczywiście przykład komercjalizacji, jednakże z drugiej także pewnej elastyczności i uniwersalizmu.

Olbrzym niby próbował jakoś zredefiniować swoją muzykę, ale wypadło to bardzo blado. Jego bardziej mainstreamowa odmiana rocka okazała się jałowa i mało atrakcyjna. Zabrakło kilku niezbędnych atutów, które mogły zapewnić przetrwanie w nowych czasach. Które były decydujące? Wena twórcza, charyzmatyczny frontman, umiejętność pisania bardziej chwytliwych piosenek , nowy pomysł na image… długo można by spekulować. Do myślenia daje także fakt, iż żaden z kluczowych muzyków bandu (bracia Shulmanowie, Kerry Minnear) nie zdecydował się później poważniej zaistnieć na rynku muzycznym.

Nieco innym przypadkiem jest Magma. Band Vandera poczyna sobie nieomal znakomicie pod względem artystycznym, nagrywając w ciągu ostatnich kilkunastu lat albumy, które niejednokrotnie potrafią być nawet lepsze od niektórych krążków z lat 70-tych. To rzecz wręcz niespotykana w dzisiejszym progresywnym światku. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć daleko posuniętego skostnienia, galerii autocytatów, nieustannego powielania tych samych schematów. Słowem, zamknięcia się w kręgu ustalonej już wiele lat temu konwencji. Jeden jedyny raz, gdy zespół postanowił gruntownie odświeżyć swoje oblicze („Merci”) zapachniało nieco „kaszanką po francusku”. Słuchając ostatnich płyt Magmy ma się wrażenia, jakby dźwiękowy wehikuł czasu przeniósł nas do lat 70-tych. Tak, jakby w ciągu ostatnich 40 lat nic się w muzycznym świecie nie wydarzyło. Taką postawę trudno uznać za progresywną. To jednak szerszy problem, związany z postępującą atrofią kreatywności w muzyce rockowej.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 5714
Skąd: Nowy Jork

PostWysłany: 17.07.2015, 02:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No proszę, moja niewinna i z premedytacją przesadzona wypowiedź "wyciągnęła wilka z lasu". Jak widać na załączonym obrazu warto od czasu do czasu zamącić na forum, aby sprowokować innych do pisania. Smile Wink

Mahavishnuu - świetny tekst, piszesz ciekawie i z sensem. Chylę przed Tobą czoła i to nie po raz pierwszy.

Co do Genesis to nie da sie ukryć, że przetrwali tylko i wyłącznie dzieki niebywałemu talentowi Collinsa w pisaniu ladniutkich piosenek.
Jeśli chodzi o Yes, to raczej mam wątpliwości czy daliby sobie radę bez pomocy z zewnątrz. Zarówno Trevor Horn, Geoff Downes jak i Trevor Rabin zanim trafili do Yes obracali sie ogólnie mówiąc w kregach pop-rockowych. Ich doświadczenie w komponowaniu, aranżacji i produkcji popularnych piosenek znacznie pomogła muzykom z Yes.
W poczynaniach Gentle Giant wyczuwam desperację w odniesieniu jakiegokolwiek sukcesu komercyjnego. W ich rodzimym kraju żadna z ich płyt nie znalazła sie nawet w Top 100. Zawsze mnie to dziwiło, ze przy tak niskiej sprzedawalności płyt, źle nastawionej do nich krytyki prasowej, przetrwali tyle lat i wydali tyle płyt.
Nie wiem dlaczego ale zawsze miałem słabość do ich ostatniej płyty studyjnej - "Civilian", odmiennej od pozostałych płyt. Panowie grają tu bardziej na rockowo, z wysuniętą na pierwszy plan gitarą elektryczną. Dobrze, że zakończyli swoja kariere tą płytą, a nie "Giant for a day".
_________________
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Clive Codringher
maxi-singel analogowy


Dołączył: 20 Kwi 2010
Posty: 630
Skąd: Kraków

PostWysłany: 17.07.2015, 06:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:
To jednak szerszy problem, związany z postępującą atrofią kreatywności w muzyce rockowej.

Moim zdaniem problem ten dotyczy całej współczesnej kultury, nie tylko muzyki rockowej. Wszystko już było.
_________________
Co posiada Codringher: http://codringher.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6827

PostWysłany: 17.07.2015, 08:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Myślę, że problem jest szerszy niż tylko postmodernistyczna dekadencja, która zakłada zjadanie przez kulturę własnego ogona. Od lat mam wrażenie, że to tylko próba usprawiedliwiania braków odwagi twórczej, prób przełamywania kanonu. Wystarczy powiedzieć: "Wszystko już było. Nie da się nic nowego zrobić, można tylko powielać stare wzorce."

Kiedy nastąpiła ta chwila, gdy wyczerpały się możliwości? W którym momencie przekroczyliśmy tę granicę? Czy wtedy, gdy wychodził debiut KC, czy po DSOTM Floydów? Czy może już A Love Supreme Coltrane'a załatwił sprawę? Albo Święto Wiosny Strawińskiego?

A może tamci twórcy po prostu jeszcze nie znali postmodernistycznego credo i nie wiedzieli, że już się nie da nic nowego stworzyć?

Wracając do meritum - wydaje mi się, że GG po prostu próbowali zrobić coś, co im ewidentnie nie leżało, trudno tworzyć dobrą muzykę, gdy nie jest się do niej na 100 % przekonanym. Np. w przypadku Genesis uważam, że potencjał popowo-komercyjny w tej grupie był właściwie od samego początku. Na ich płytach nigdy nie brakowało chwytliwych tematów, które - odpowiednio opracowane - mogły spokojnie funkcjonować jako przebojowe piosenki.Nie bez znaczenia był też potencjał kompozytorski wszystkich członków zespołu, co udowodnili później karierami solowymi - w większości popowymi.

Zgadzam się natomiast co do tego, że istotną rolę w transformacji Yes z prog-rocka do pop-rocka odegrali "muzycy z zewnątrz".
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kośmin
epka analogowa


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 945

PostWysłany: 17.07.2015, 09:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:
charyzmatyczny frontman


no właśnie - o ile lubiłem ich wokalizy (w zasadzie wszystkich czterech), o tyle żaden z nich nie miał jakiegoś wyróżniającego się głosu ani właśnie charyzmy - to mogła być jedna z przyczyn tego, że nie zaistnieli później

mahavishnuu napisał:

Nieco innym przypadkiem jest Magma. Band Vandera poczyna sobie nieomal znakomicie pod względem artystycznym, nagrywając w ciągu ostatnich kilkunastu lat albumy, które niejednokrotnie potrafią być nawet lepsze od niektórych krążków z lat 70-tych. To rzecz wręcz niespotykana w dzisiejszym progresywnym światku. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć daleko posuniętego skostnienia, galerii autocytatów, nieustannego powielania tych samych schematów. Słowem, zamknięcia się w kręgu ustalonej już wiele lat temu konwencji. Jeden jedyny raz, gdy zespół postanowił gruntownie odświeżyć swoje oblicze („Merci”) zapachniało nieco „kaszanką po francusku”. Słuchając ostatnich płyt Magmy ma się wrażenia, jakby dźwiękowy wehikuł czasu przeniósł nas do lat 70-tych. Tak, jakby w ciągu ostatnich 40 lat nic się w muzycznym świecie nie wydarzyło. Taką postawę trudno uznać za progresywną. To jednak szerszy problem, związany z postępującą atrofią kreatywności w muzyce rockowej.


nie wiem czy lepsze - bo potem się okazuje, że wyciągnęli coś z szuflady - inna sprawa, że jak pisałeś, to jest granie ciągle w swej wypracowanej konwencji Smile
ja nie oczekuję generalnie po starych dziadkach nigdy tego, że wciaż będą coś nowego tworzyć - z Magmą jest tak, że lubię pooglądać jak dziś grają
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4727

PostWysłany: 17.07.2015, 13:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
Kiedy nastąpiła ta chwila, gdy wyczerpały się możliwości? W którym momencie przekroczyliśmy tę granicę? Czy wtedy, gdy wychodził debiut KC, czy po DSOTM Floydów? Czy może już A Love Supreme Coltrane'a załatwił sprawę? Albo Święto Wiosny Strawińskiego?


Ok. roku 1750, kiedy J.S.Bach napisał Die Kunst der Fuge, którego to dzieła nie dokończył i zmarł. To był symboliczny koniec baroku w muzyce. Potem już tylko miałkość i malizna Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4098
Skąd: Opole

PostWysłany: 17.07.2015, 13:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

MirekK napisał:

Jeśli chodzi o Yes, to raczej mam wątpliwości czy daliby sobie radę bez pomocy z zewnątrz. Zarówno Trevor Horn, Geoff Downes jak i Trevor Rabin zanim trafili do Yes obracali sie ogólnie mówiąc w kregach pop-rockowych. Ich doświadczenie w komponowaniu, aranżacji i produkcji popularnych piosenek znacznie pomogła muzykom z Yes.

Rola Horna i Rabina była z pewnością znacząca. Wprawdzie Yes miał w latach 70-tych kilka przebojów (np. „Roundabout”, „Wonderous stories”), jednak to nie były hiciory tej miary, co osławiony „Owner of a lonely heart”. Ten ostatni to zresztą w dużej mierze dzieło Rabina. Muzyczne zmiany, jakie dokonały się w ich twórczości w latach 80-tych, poprzedzone przegrupowaniem szyków, pokazały, że potrafili dobrze odczytywać „znaki czasu” i umiejętnie wtopić się w obowiązujące wówczas trendy. Wielu innych wykonawców połamało sobie na tym zęby, nie potrafiąc odnaleźć się w nowych czasach.

Panowie z Yes nie osiągnęli tego może z taką naturalnością, jak Genesis, jednak sukces cyferek był oszałamiający. Swoją drogą, ciekawe jakie byłyby losy tej płyty, gdyby zabrakło na niej lokomotywy w postaci „Owner of a lonely heart”. Z pewnością sukces komercyjny byłby mniej spektakularny. W przypadku Genesis było to o tyle proste, że sam Phil Collins nigdy nie przepadał specjalnie za rockiem progresywnym. Znacznie lepiej i naturalniej czuł się w prostej i bezpretensjonalnej konwencji muzyki rozrywkowej. Owszem, był wielkim fanem Yes, ale tylko do momentu, gdy wstąpił on zdecydowanie na progresywną ścieżkę.



Leptir napisał:

Myślę, że problem jest szerszy niż tylko postmodernistyczna dekadencja, która zakłada zjadanie przez kulturę własnego ogona. Od lat mam wrażenie, że to tylko próba usprawiedliwiania braków odwagi twórczej, prób przełamywania kanonu. Wystarczy powiedzieć: "Wszystko już było. Nie da się nic nowego zrobić, można tylko powielać stare wzorce."

W historii muzyki niejednokrotnie bywały już takie sytuacje, że perspektywy rozwoju wydawały się zagrożone. Twórcy stawali przez problemami nie mniejszymi niż obecnie. Pod koniec XIX wieku pojawiały się głosy o wyczerpaniu możliwości rozwojowych języka harmonicznego. System funkcyjny dur-moll został „wyeksploatowany”. Słynna maksyma „Wszystko już było” zdawała się wtedy być czymś oczywistym. Tymczasem okazało się, że jest przynajmniej kilka możliwości wyjścia z impasu. Na różne sposoby pokazali je impresjoniści, ekspresjoniści, Strawiński, Bartok, Varèse, Ives i inni innowatorzy.

W dzisiejszych czasach jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju wszelakich technologii. Stwarza to multum możliwości wyzyskania ich w procesie twórczym. Pojawią się nowe instrumenty, nowe sposoby generowania dźwięku i czort wie co jeszcze. Jednostki wybitne, obdarzone kreatywnością z pewnością będą potrafiły to wyzyskać na różnych obszarach muzycznego przekazu, uruchamiając dynamikę nowego rozwoju.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6827

PostWysłany: 17.07.2015, 13:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

=> Crescent
Ach, nie pomyślałem o tym - a powinienem...

Chociaż, zaraz, zaraz, a czy przypadkiem po "Vespro Della Beata Vergine" Monteverdiego to już nic nowego, tylko zrzynanie na chama i ogólna degrengolada... Smile
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4727

PostWysłany: 17.07.2015, 13:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie no, gdzie tam Monteverdiemu do Bacha. Nie ten geniusz, nie ta wszechstronność Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6827

PostWysłany: 17.07.2015, 14:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:

W dzisiejszych czasach jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju wszelakich technologii. Stwarza to multum możliwości wyzyskania ich w procesie twórczym. Pojawią się nowe instrumenty, nowe sposoby generowania dźwięku i czort wie co jeszcze. Jednostki wybitne, obdarzone kreatywnością z pewnością będą potrafiły to wyzyskać na różnych obszarach muzycznego przekazu, uruchamiając dynamikę nowego rozwoju.


Też tak uważam. Poza tym dziś mamy dużo większą, ogólną wiedzę o muzyce wielu, często bardzo od siebie różnych, kultur. Pozwala to na kreowanie muzyki łączącej różne wpływy na dużo większą skalę niż kiedyś. Tylko trzeba zapomnieć o tym, że wszystko już było i nic już się nie da zrobić. Smile
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11347
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 20.09.2019, 10:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Właśnie to ogłosili:

https://burningshed.com/store/gentlegiant/gentle-giant_buried-treasure_boxset?fbclid=IwAR1cwrh2QOm-R0e99mMILGA-meqoPZ-meAoUZCl3mRbmAu9kvtr_5FyQpn4

Łkam, bo chciałbym to cudo mieć, ale 250 funtów plus 46 za wysyłkę daje kwotę, która mocno przekracza granicę "chyba cię poj*bało" Sad
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group