Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Budgie
Goto page Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Tarkus
box


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 9877
Location: Wa-wa

PostPosted: 14.07.2010, 13:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

Wrzuć tego linka jeszcze ze trzy razy, może ktoś odpowie.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 02 Mar 2008
Posts: 5120
Location: Nowy Jork

PostPosted: 14.07.2010, 14:49    Post subject: Quote selected Reply with quote

abraxas wrote:
Hmm, nikt inny nie czuje podobieństwa tych melodii? to może się mylę?

Nick Drake - Fruit Tree

Ja jakos nie czuje tego podobienstwa. Confused
Czy masz na mysli jakis konkretny fragment tej piosenki czy calosc, a moze sam klimat tej melodii?
_________________
" When you want to hear where music is going in the future, you put on a King Crimson album." - Bill Bruford
Back to top
View user's profile Send private message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1920
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 14.07.2010, 15:29    Post subject: Quote selected Reply with quote

Sorry Abraxas, troche mi umknął ten link.

Od wejścia wokalu jest pewne podobieństwo...ale do innego utworu Budgie - do spokojnej częsci Napoleona, bardzo podobny ckliwy klimat, nawet melodycznie delikatnie nawiazuje.
Natomiast "Parentsa" absolutnie nie potrafie wychwycic. Jest podobnie dołujacy klimat, ale raz, że duzo lżej podany, dwa - melodycznie podobienstw nie słysze żadnych. Za to Napoleon przez chwilke mi przez uszy przeleciał...
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
abraxas
epka analogowa


Joined: 16 Dec 2009
Posts: 987
Location: Szczecin

PostPosted: 14.07.2010, 22:29    Post subject: Quote selected Reply with quote

MirekK wrote:
abraxas wrote:
Hmm, nikt inny nie czuje podobieństwa tych melodii? to może się mylę?

Nick Drake - Fruit Tree

Ja jakos nie czuje tego podobienstwa. Confused
Czy masz na mysli jakis konkretny fragment tej piosenki czy calosc, a moze sam klimat tej melodii?


Zapewne każdy słyszy to, co chce usłyszeć. W każdym razie, gdy pierwszy raz usłyszałem "Fruit Tree", to mnie szarpnęło od razu, to przecież skądś znam. I do dziś zauważam nie nachalne, ale jednak lekkie podobieństwo linii melodycznej wokalu na początku zwrotek, gdy Drake śpiewa:

Fame is but a fruit tree
So very unsound.
It can never flourish
Till its stalk is in the ground.

ze zwrotkami z "Parents". Oczywiście klimat także jest podobny.

Yer Blue wrote:
Od wejścia wokalu jest pewne podobieństwo...ale do innego utworu Budgie - do spokojnej częsci Napoleona, bardzo podobny ckliwy klimat, nawet melodycznie delikatnie nawiazuje.


rzeczywiście, w "Napoleonie" tez jest podobieństwo, ale bardziej to zasługa gitar niż linii medycznej wokalu. Trochę mnie zabolało słowo "ckliwy", w przypadku Nicka Drake'a to nieodpowiednie określenie, jego piosenki są zbyt melancholijne, pełne bólu i rozpaczy, by nazwać je ckliwymi.
Oczywiście nie zarzucam Budgie jakiegokolwiek plagiatowania, Nick Drake był zbyt mało znany ( prawdziwy NKR ), to prawdopodobnie podobna wrażliwość artystyczna.

Quote:
(....None of the albums sold more than 5,000 copies on their initial release...In 2000, Volkswagen featured the title track from Pink Moon in a television advertisement, and within a month Drake had sold more records than he had in the previous thirty years....



P.S. Wracając do tematu wątku... w podsumowaniu Hard & Heavy w pierwszej 20-ce znalazły się cztery pierwsze płyty Budgie, myślę, że zupełnie zasłużenie.
Back to top
View user's profile Send private message
Sheik Yerbouti
album CD


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 1953

PostPosted: 11.11.2010, 21:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

Niepokojące wieści z obozu zespołu... http://muzyka.interia.pl/rock/news/budgie-odwolana-cala-trasa-muzyk-w-szpitalu,1555939,46
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
gacek778
digipack


Joined: 20 Mar 2010
Posts: 2852
Location: Wieliczka

PostPosted: 12.11.2010, 21:02    Post subject: Quote selected Reply with quote

Uuu. Bardzo niepokojące. Co prawda na koncert się nie wybierałem ale nie zmienia to faktu że sytuacja dobrze na przyszłosc grupy nie rokuje.
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 15927
Location: Lesko

PostPosted: 12.11.2010, 21:06    Post subject: Quote selected Reply with quote

Jeżeli to faktycznie byl tętniak, to jeszcze czego - czy aorty piersiowej, czy brzusznej, w jakim stadium zaawansowania, jak rozległy, czy na ostro, czy na prawie ostro, czy trzeba było tętnice nerkowe podwiazywać, czy nie, czy jest ostra niewydolność nerek czy nie ma - nie jednemu psu Burek. Prawdopodobnie i tak już ma założona protezę i jak dobrze pójdzie za 2-3 rtygodnie wyjdzie ze szpitala. A potem - normalne życie, tyle, ze bez szaleństw.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
Sheik Yerbouti
album CD


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 1953

PostPosted: 15.11.2010, 18:21    Post subject: Quote selected Reply with quote

gacek778 wrote:
Co prawda na koncert się nie wybierałem


To ja powiem tak - ja się nawet za dopłatą bym nie wybrał. Zainteresowanie (nigdy zbyt wielkie) nazwą "Budgie" skutecznie wybił mi z głowy koncert, na którym byłem w Stodole chyba w 2004 roku. Simon Lees grający na gitarze to jakaś pomyłka była, z klimatu tych starych numerów nic nie zostało. Shelley też cienko śpiewał, pewnie od tamtej pory nie poprawiło mu się. Teraz ktoś inny tam gra u nich na gitarze, ale widziałem jakieś urywki na YT i lepiej nie jest.

Zwykle jestem dość pozytywnie nastawiony do różnych powrotów, w kilku przypadkach te nowe płyty kupuję tak samo chętnie, jak stare, ale do Budgie tak się, kurde, uprzedziłem, że już mnie nie przekonają do siebie. Może i jestem głupi i uparty, ale nie zamierzam się leczyć Wink.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Peter Hammill
album CD


Joined: 13 Nov 2007
Posts: 1630

PostPosted: 15.11.2010, 23:10    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ja lubię Budgie.

Nie wiem czemu - co u mnie jest niemal normą - nigdy nie zapoznałem się dokładnie z ich późniejszym dorobkiem, co w tym przypadku oznacza, że znam ich pierwsze pięć płyt, a późniejsze albo słabo albo też wcale. Słyszałem za to najnowszą pozycję przy jakiejś okazji i raczej byłem zniesmaczony ilością plastikowej produkcji.

Debiut bardzo cenię, ale zawsze pewien zgrzyt wprowadzało dla mnie umieszczenie tam tych dwóch krótkich akustycznych kompozycji. Zawsze uważałem, że albo wcale albo powinni je nieco wydłużyć do tych przynajmniej 3 minut, tak żeby nie tworzyły dysonansu z pozostałymi sześcioma dłuższymi nagraniami.
Zawsze wprawiało mnie to w dyskomfort estetyczny i psychiczny. Bo debiut pomimo świetnych kompozycji sprawia wrażenie zrobionego na szybkiego. Nawet nie chodzi o brzmienie (bo akurat lubię żywe, niedopracowane w studiu granie), ale o układ nagrań i właśnie o proporcje ciężkich utworów względem tych dwóch lżejszych. Takie moje małe zboczenie.

Ze 'Squawk' jest podobnie. Ale płyta rewelacyjna i bogata w pomysły. Tylko znowu układ nagrań mi nie pasuje i to trochę sztuczne przejście w 'Rocking Man'.

Natomiast dwie kolejne płyty to już inna bajka. I chociaż nigdy nie byłem zaprzysięgłym miłośnikiem 'Never Turn Your Back...' to z kolei 'In For The Kill' jest moim zdecydowanym faworytem. Aż dziw bierze, że lepiej sobie nie poradziła ta płyta. Chociaż tak naprawdę to chyba Budgie narzekać nie mogą, bo co by nie mówić przez ponad dekadę udało im się działać i te 10 płyt nagrać.

'Bandolier' jest nieco rozbieżny stylistycznie, ale za to ma kilka wspaniałych momentów. Nie będę zbyt odkrywczy z 'Napoleon Bona...' ale rzeczywiście jest to doskonały przykład budowania atmosfery w muzyce. Pierwsza akustyczna część ma w sobie to coś.
_________________
Zima czy jesień?
Back to top
View user's profile Send private message
gacek778
digipack


Joined: 20 Mar 2010
Posts: 2852
Location: Wieliczka

PostPosted: 16.11.2010, 22:21    Post subject: Quote selected Reply with quote

To i ja trzy grosze dodam jak już o gustach mowa.
Budgie dla mnie także nie jest jakąś marką na miarę AC DC, Black sabbath czy chociażby Nazareth (chociaż ma u nas taki status). W sumie chyba do tych ostatnich Budgie jest najbliżej jak chodzi o hard rock (takie mam wrażenie) bo jakaś surowizna to nie jest. Zresztą Nazareth też grają w podobnej lidze tylko akurat mają trochę więcej kompozycji, które mnie porwały no i wokalistę poprostu doskonałego.
Nie znam jakoś dogłębnie płyt Budgie ale oczywiście posłuchać lubię. Nie sądzę żeby w dzisiejszych czasach powstało już coś na tym poziomie.
Grupe Budgie szanuje, znam i czasem słucham tak jak sporo innych grup z różnych szufladek. Panowie na szacunek zasługują bo robią swoje od lat i nie oglądają się na to jest jest modne.

A doniesienia takie jak te pomimo że nie jestem mega fanem tej grupy są dla mnie poprostu smutne bo bez względu na to czy idę na koncert czy nie wykrusza się kolejny zespół nie mający godnego na scenie następcy. Niestety Budgie pozostawi po sobie puste miejsce, oby jeszcze nie teraz.
Back to top
View user's profile Send private message
Argenteum Astrum
singel analogowy


Joined: 24 Mar 2008
Posts: 323

PostPosted: 17.11.2012, 11:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

Krzysiek wrote:
A niby z której półki mieliby być? Z górnej? Wolne żarty!

Pan Kaczkowski zrobił im na siłę reklamę w roku 1971, bo inaczej pewnie pies z kulawą nogą nie wiedziałby nic o tym zespole.

Wyjątkowo nieudolni na koncertach, dlatego też grali w przeróżnych amerykańskich Domach Kultury. Nie dla nich był MSG, LA Forum, Boston Tea Party czy sale Fillmore. Bill Graham znał się chyba na muzyce? Po co było mu zapraszać "odgrywaczy", skoro miał pd ręką plejadę gwiazd?


No bez przesady! Wprawdzie Budgie to nie bylo Led Zeppeli czy Black Sabbath ale z rekawa moge trzepnac wieloma nazwami ktore byly naprawde bardziej odtworcze w swoim rzemiosle niz Walijczycy. Budgie to po prostu byla kapela ktora kiedy przyjechala po raz pierwszy do USA, to Fillmore'y Grahama juz dawno nie istnialy a ich pierwsze albumy realizowane byly przez Rogera Baina, tego samego pana ktory ustawial galki chlopakom z innych kapel z gatunku ciezkiego brzmienia wiec komentarz troche niesprawiedliwy Smile. Zreszta....w 1976 roku nie grali juz tak jak na poczatku wiec nic dziwnego ze i na stadionach ich nie bylo (a moze i lepiej?)....bo wtedy po raz pierwszy zawitali za Wielka Wode ;p. Bardziej bym sie czepial kiepskiego managementu niz tego, ze grac nie umieli.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Argenteum Astrum
singel analogowy


Joined: 24 Mar 2008
Posts: 323

PostPosted: 17.11.2012, 12:01    Post subject: Quote selected Reply with quote

Yer Blue wrote:
Krzysiek wrote:
E, nie żartuj Pan, Panie Yer Blue.

Sluchal Pan kiedyś na żywo Budgie z połowy lat 70-tych? Jeżeli nie lub sporadycznie, to niech Pan posłucha łaskawie tej łupaniny. Grudzień roku 1976.

I niech Pan porówna to łaskawie z koncertem Black Sabbath również z grudnia 1976 (Pittsburgh). Nie chodzi mi bynajmniej o jakość nagrania.


P.S. A jak zagrają Led Zeppelin, będzie się Pan mógł przekonać za miesiąc z ogonkiem. Ja, podobnie jak miliony fanów na całym świecie, jestem całkowicie spokojny o ich formę. Nie "posypią się" w roku 2007, tak jak nie "posypali się" w Earls Court `75, LA Forum `77 czy Knebworth `79. Kiedyż to znowu Page fałszował? Bo jakoś nigdy nie podano mi daty fałszowania Planta!


Panie Krzyśku.
Słuchać Budgie na żywo w latach 70-tych nie mogłem gdyz nie było mnie jeszcze na świecie.
Co do Black Sabbath, zgoda, ta maszyna była lepiej naoliwiona, ale byłby pan łaskaw zauwazyć, że nie porównywałem koncertowego Budgie do Sabsów.

A co do Led Zep to sam szczęśliwie zgadzasz się, że bywało, że Page w drugiej połowie lat 70-tych grał nie czysto, natomiast to jak zagra na reaktywacji (oby do nie doszło!) to się okaże.
Plant nie fałszował, ale miał czasem problemy ze swoimi strunami głosowymi, czego nie mógł nawet zatuszować na Houses Of The Holy, a co dopiero na koncertach. Ale spokojnie Plant to wokalista wybitny, tyle że miał równiez swe gorsze dni.
Budgie pewnie tez miewało gorsze chwile ale jak trzeba to i potrafili przyłozyc bez zarzutu (mówie o latach 70-tych).

Arnold Layne wrote:
Yer Blue wrote:
Nie rozumiem słów, że Budgie to taki "gorszy Sabbath".
A dla mnie nawet ciut lepszy - poważnie mówie


Punkt widzenia zależy od punktu słuchania. Rzadko kiedy naśladowca jest lepszy od oryginału... No chyba, że słuchacz postanowi inaczej Very Happy


Dokładnie. Suwerenna opinia nie podlega w ogole dyskusjom.
Ale czy Budgie az tak papugowało styl Sabbath, żeby od razu nazywac go naśladowca. Raczej umiejętnie podpatrzył sobie pewne elementy (ciężkie jak diabli brzmienie, kopalnia riffów), które rozwinał dodając swoje bardzo oryginalne patenty jak poszatkowanie konstrukcji utworów czy poprzez dodanie strasznie kolidującymi z całą resztą spokojnych i słodziutkich fragmentów. I to sa te elementy, które decydujao oryginalności Budgie, ten zespoł był po prostu wyjątkowy, ale spokojnie nie był wolny od wyraźnych inspiracji (a czy w ogóle istnieje jakiś cięzko grający zespoł który nie inspirował się muzyka Black sabbath?).


Bywalo, ze gral nie czysto??? Panowie - wiekszosc koncertow jest zagrana przez niego nieczysto! Inna bajka ze to jego brzmienie wlasnie dlatego jest takie zajebiaszcze bo wlasnie nieczyste ale trasy po 1973 roku to naprawde czasem meczarnia (szczegolnie kiedy idzie o dlugie maratony w stylu ,,Dazed" itp.).

Zreszta...po kiego h***a klocic sie o to, ktory zespol byl lepszy. Wazne ze sie podoba. I tyle Smile.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
pesada
maxi-singel analogowy


Joined: 25 Dec 2011
Posts: 601

PostPosted: 03.05.2013, 20:34    Post subject: Quote selected Reply with quote

Podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce (1982), chłopcy z Badżi,
przyznawali się przede wszystkim do Bitlesów:

źródło - Gazeta Młodych 27-08-1982
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
tryton65
longplay


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 1387

PostPosted: 28.09.2014, 08:07    Post subject: Quote selected Reply with quote

Twisted Evil Wyszlo cos takiego

http://www.amazon.de/gp/product/B00JQ17G24/ref=s9_simh_gw_p15_d0_i1?pf_rd_m=A3JWKAKR8XB7XF&pf_rd_s=center-3&pf_rd_r=0GEMKF7R1QZ1F9YSTWJG&pf_rd_t=101&pf_rd_p=455353807&pf_rd_i=301128

i cos takiego

http://www.amazon.de/Budgie-Live-London-1974-Vinyl/dp/B00IJSCPEO/ref=sr_1_10?ie=UTF8&qid=1411884428&sr=8-10&keywords=Budgie+live
Back to top
View user's profile Send private message
Andy
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3798
Location: NJ

PostPosted: 28.09.2014, 12:05    Post subject: Quote selected Reply with quote

Na oficjalnej stronie Budgie nic o tych plytach nie ma, wiec prawdopodiobnie to booty. Zreszta Live in Live Milwaukee 1978 egzystuje na rynku od dawna w przynajmniej dwuch roznych okladkach. U mnie na polce stoi od okolo 15 lat.
_________________
Never Turn Your Back On A Friend
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 2 Hours
Goto page Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Page 7 of 8

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group