Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Jazz i okolice
Goto page Previous  1, 2, 3 ... 59, 60, 61 ... 67, 68, 69  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Muzyka
View previous topic :: View next topic  
Author Message
esforty
longplay


Joined: 26 Jan 2010
Posts: 1382
Location: Łódź

PostPosted: 01.03.2019, 14:34    Post subject: Quote selected Reply with quote

W ramach rewanżu Wink , z Wysp Brytyjskich:

Nubya Garcia - "Nubya's 5ive" 2017


Znalazłem tę dziewczynę/panią na TIDAL-u, choć prawdę powiedzieć, nieco usłyszałem o niej od sąsiada.
Podobnie jak nasz Algrythym jest ta muzyka pozbawiona kompleksów z ciepłym soundem i szerokim spojrzeniem na krajobraz współczesnej synkopowanej. Pierwsze dwie (circa) minuty otwierającego Lost kingdoms mogą wywołać wrażenie, że to muzyczka do windy, starannie z polotem później zatarte.Trudno coś wyróżnić, wszystko jest fajne. Mnie pasuje, wyjątkowo, Hold bo... zaciąga Sons of Kemet.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 6319

PostPosted: 01.03.2019, 14:54    Post subject: Quote selected Reply with quote

esforty wrote:
zaciąga Sons of Kemet.


Wiesz jak zaintrygować i zachęcić. Wink

W tym roku na OFF Festivalu zagra The Comet Is Coming - inny projekt Shabaki. Z płyt mnie to aż tak nie porywa, ale liczę, że na żywo będzie miało dużo większa siłę rażenia.

A Chłopaków z Alpaki wypatruj w swojej Łodzi - są chyba dosyć aktywni i warto ich zobaczyć na żywo.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 4915
Location: Łódź

PostPosted: 01.03.2019, 18:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

Tez byłem na tej stronce Alpaki - fajne, niezależna scena jazzowa plus gatunki pokrewne, warto posmakować. Też będę ich wypatrywać, być może przy okazji koncertu w końcu poznam osobiście kolegę esforty - mieszkamy w końcu w tym samym mieście, niestety zbyt dużym, by każdy znał tu każdego osobiście Wink Sons Of Kemet - w ostatnim Jazz Forum jest recenzja ich płyty napisana przez naszego forumowego Kolegę Backside - którego coś dawno tu na FD nie było. A sama recenzja bardzo zaintrygowała mnie tą grupą - mam na myśli Sons Of Kemet - zapowiada się powiew świeżego powietrza na jazzowym podwórku, niestety przez chroniczny brak czasu jeszcze się nie zapoznałem z ich muzyką.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Back to top
View user's profile Send private message
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 03 Jan 2013
Posts: 4413
Location: Białystok

PostPosted: 01.03.2019, 20:22    Post subject: Quote selected Reply with quote

Bednaar wrote:
esforty - mieszkamy w końcu w tym samym mieście, niestety zbyt dużym, by każdy znał tu każdego osobiście Wink


Na szczęście trend jest taki że wasze miasto bardzo szybko się wyludnia. Jeszcze kilkadziesiąt lat i na Piotrkowskiej co krok będziecie podnosić kapelusz na powitanie. A dinozaury są długowieczne...
Wink
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
esforty
longplay


Joined: 26 Jan 2010
Posts: 1382
Location: Łódź

PostPosted: 01.03.2019, 20:33    Post subject: Quote selected Reply with quote

Z miejsca, z którego oglądam swoje miasto można zauważyć, że ów trend wyhamowywuje Rolling Eyes .
Chociaż takich atrakcji komunikacyjnych juz nie doświadczymy, raczej:



Tak czy inaczej spotkanie, z którego już się cieszę, jest tylko kwestią czasu Cool .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Back to top
View user's profile Send private message
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 4915
Location: Łódź

PostPosted: 01.03.2019, 23:27    Post subject: Quote selected Reply with quote

Oby nie liczonego w latach Wink
A propos wyludniania - to fakt, pod względem liczby ludności już jesteśmy za Krakowem i Wrocław coraz bardziej depcze nam po piętach.
A bardziej w temacie - no i zamówiłem w ciemno CD Sons Of Kemet "Your Queen Is A Reptile" - posłucham, jak przyjdzie przesyłka Smile
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Back to top
View user's profile Send private message
esforty
longplay


Joined: 26 Jan 2010
Posts: 1382
Location: Łódź

PostPosted: 02.03.2019, 09:02    Post subject: Quote selected Reply with quote

...I to jest słuszna koncepcja...

Mnie uwiódł też debiut, że sam się zacytuję:

Sons of Kemet - "Burn" 2013

Brytyjski cios wymierzony w mainstream. Niby tenże "oberwał" już tyle razy a ciągle w grze to taka próba zamachu na wizerunek jest ciekawsza niż <wymachy> spod flagi Nu-jazz. Namawiam, gorąco.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 6319

PostPosted: 09.03.2019, 12:43    Post subject: Quote selected Reply with quote

esforty wrote:
Nubya Garcia - "Nubya's 5ive" 2017


Przesłuchałem dziś i wsiąknąłem od pierwszych sekund. Ale nic to dziwnego, bo okazuje się, że to czołowy saks i flet Maishy, w które,j dzięki szanownemu szbe , zakochałem się w ubiegłym roku. Nubya wyrasta na pierwszoplanową saksofonistkę - czy też w ogóle, saksofonistę obecnych czasów. Ma Dziewczyna parę, ale i swoje brzmienie. Mocno jej kibicuję.

Tymczasem jest już drugi singiel Cykady: https://www.youtube.com/watch?v=a-Pz1ugW6Ig i mniej więcej od 3:00 minut nie pozostawia złudzeń, że coś z tą płytą może pójść nie tak. Twisted Evil
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
esforty
longplay


Joined: 26 Jan 2010
Posts: 1382
Location: Łódź

PostPosted: 18.03.2019, 13:47    Post subject: Quote selected Reply with quote

Henri Texier - "Sand woman"2018

Z Wysp brytyjskich przenieśmy się na północ Francji, konkretnie do miasta Amiens, bo tam prócz Katedry, mieści się studio nagraniowe Le Studio Gil Evans będącego integralną częścią oficyny Label Bleu.
A ta jest wydawcą płyty Texiera.
Przy pierwszym odsłuchu pojawiło się skojarzenie z... Komedą. Pewnie dlatego, że u obu melodyka kompozycji jest/była silnym atrybutem wyróżniającym ich min. w ten sposób w gronie jazzowych twórców. Te Texiera zupełnie nie dezorientują słuchacza jakąś powierzchowną nachalnością. Owszem, sugerują biegłość w wyrafinowanym budowaniu akordów.
Sekcja rytmiczna na tym albumie pracuje znakomicie, które to stwierdzenie pewnym banałem jest zważywszy, iż liderem jest basista.
Ale perkusista Gautier Garrigue jest partnerem równorzędnym, myślę. Lubi talerze, lubi werbel a to zwykle udatnie podnosi jakość soundu sekcji o ile basista to już wirtuoz, raczej.
Na klarnecie i alcie gra Texiera syn Sebastien a na sopranie i tenorze Vincent Le Quang( ten jako 13-latek wziął udział w rejestracji suity do filmu Bird Eastwooda), nadając miejscami płycie szerokie brzmienie.
Jakkolwiek, całość pomyślana jest na kwintet i nie zmierza w kierunku orkiestrowego sznytu, ni razu. Właśnie - kwintet!
Jeśli mam dodać do tej laurki kroplę dziegciu to będzie nią udział gitarzysty. Silnie zaznaczając(tak mu zapisał Texier w "kwitach", zapewne) swą obecność w studiu, mnie, czasem zawadza w osiągnięciu pełnej satysfakcji w obcowaniu z materiałem. Nie znając gruntownie dorobku Billa Frisella, a jedynie tylko kilka płyt, odniosłem wrażenie, jednakże, że Manu Codja nasłuchał się tegoż nasiąkając manierą Amerykanina.
Tym niemniej, jakkolwiek to nie jazzowa płyta roku, całość to kawał solidnego jazzowego materiału, który w środkowej części trwania płyty szybuje ponad to co zwykliśmy nazywać nurtem głównym.
Last not but least aspekt to realizacja. To bardzo dobry (ale nie wybitny) rezultat oszczędnego operowania <heblami>, a rosnąca sława studia to nie przypadek.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 6319

PostPosted: 26.03.2019, 09:19    Post subject: Quote selected Reply with quote

mir wrote:
Maciek wrote:
ZbioryKamasi Washington - Harmony of Difference - mimo mieszanych opinii, ja bardzo lubię gościa i jego muzykę. Brakujące ogniwo pomiędzy The Epic i Heaven and Earth.
Sons of Kemet - Your Queen Is a Reptile - Shabaka i wszystko jasne.


Do Kamasi Washingtona nie musialem sie przekonywac. Spodobal mi sie od razu i cenie sobie jego trzy tytuly, ktore posiadam.

Sons of to inna bajka i raczej nie moja. Koledzy tutaj okrzykneli Shanbake jako nadzieje jazzu na XXI wiek, powiew swiezego powietrza itp. Mnie on (ta plyta w szczegolnosc) po prostu nudzi a czasem denerwuje. Sprawny technicznie saksofonista oferuje dosc motoryczna i raczej wtorna muzyke. Ponad 60 lat temu, Kenny Dorham, plyta Afro-Cuban, zaproponowal muzyke w podobnym lecz duzo bogatszym stylu, robiac to duzo ciekawiej i bez napinki (wiem, wiem, Shabaka to przeciez pelny luz i radosc z grania) . Pare dekad pozniej, Randy Weston zrobil to jeszcze lepiej, wytyczajac jednoczesnie wlasny, indywidualny styl. A jesliby wglebic sie w rozne pozycje oferowane na plytach z serii Ethiopiques, mamy cale bogactwo tego, co prawdopodobnie jest inspiracja Sons of, tyle ze w oryginale. Ponadto druga kompozycja z tej plyty przypomina mi nagrania Musical Youth z lat 1982-83. Gdzie tu oryginalnosc?
pzdr

mir


Z Kamashim sprawa jest u mnie prosta - do tej pory trafiał w mój gust, choć przy ostatniej płycie były już momenty, w których zapalała mi się pomarańczowa lampka. Jeśli na kolejnym albumie nie dokona się jakiś rozwój, to jego akcje zaczną u mnie prawdopodobnie pikować. No i gdzieś z tle są te rozczarowania (nie moje, fakt, więc nie przekreślam) jego grą na żywo, więc trochę się boję konfrontacji płyta vs koncert.

Jeśli chodzi o Shabakę, to u niego porywa mnie bardziej pracowitość i wszechstronność (Sons of Kemet, Shabaka and the Ancestors, The Comet Is Coming). Grał przecież z San Ra Arkstra, Mulatu Astatke czy Orlando Juliusem, więc niespecjalnie mnie dziwi fakt, że może się z taką muzyką kojarzyć - wszak wszystko na to wskazuje, że właśnie to mu w duszy gra. W moim odczuciu ładnie jednak te klocki przestawia i buduje z nich ciekawe konstrukcje i nie bardzo potrafię mieć do niego krytycznego podejścia tylko dlatego, że sam tych klocków nie wynalazł. Oryginalność można oczywiście zdefiniować słownikowo, jednak zawsze jakieś znaczenie będzie miał punkt odniesienia. Oryginalny na tle historycznym i dziesiątek jeśli nie setek wybitnych saksofonistów? Na pewno nie. Oryginalny na tle katowickiej szkoły jazzu (która lubię, ale która jest jednak pewnym środowiskowym terminem i znacznikiem)? Na pewno tak. A przecież pomiędzy A i Z jest jeszcze liczna grupa innych liter, czyli punktów odniesienia. Choć wymienieni przez Ciebie, mirze, (dziękuję za rekomendacje, posłucham) oraz fani protoplastów z pewnością mogą patrzeć na Shabakę z góry, to wśród wszystkich zalet patrzenia z tej pozycji należy pamiętać również o jednej wadzie. Patrząc z najwyższej góry rzadko kiedy ma się możliwość zagrać jeszcze coś na żywo na Ziemi (no chyba, że idzie o jakiś seans spirytystyczny). A dla mnie, jako jednostki żyjącej tu i teraz, oprócz słuchania starych i nowych płyt, sednem życia z muzyką jest słuchanie jej na żywo - na tyle, na ile pozwala mi czas, finanse i życiowa energia. I na koncertowe spotkanie z Shabaką czekam bardzo i bardzo się taką możliwością ekscytuję, szczególnie że odzew najbliższego otoczenia po koncertach Shabaki jest dużo bardziej entuzjastyczny niż w przypadku Washingtona (którego koncert też chętnie zobaczę, ale prędzej jak minie na niego moda). O tym, jakie emocje rodzą się na koncertach nie muszę przekonywać chyba nikogo, kto chodzi na koncerty. Podobnie jak o tym jak często występy na żywo mają wiele wspólnego z materiałem studyjnym (na ogół na korzyść tych pierwszych).
I jeszcze taka luźna refleksja na temat oryginalności. Kilka lat temu trafiłem na wystawę obrazów Emerika Feješa, amatorskiego malarza pochodzenia serbsko-węgierskiego, który malował praktycznie identycznie jak Nikifor i w podobnym stopniu mnie zachwycił (jestem wielkim fanem prymitywizmu i wszelkich jego odcieni). Czy był to przypadek czy jednak zrzynka i brak oryginalności? Nie mam pojęcia i rozważania na ten temat zostawię teoretykom i znawcom tematu. Ignorancja (bez względu na to czy bardziej czy mniej świadoma) często wynika z głupoty lub do niej prowadzi, jednak czasem korzystam z przywileju bycia głupkiem, bo dobrze mieć nieraz mniej w głowie, a więcej w duszy czy innych sferach duchowych. Wink
I jeszcze taka malarska refleksja do malarskiej refleksji - w jednej z galerii handlowych w Gliwicach zrobiono galerię (sic!) z pracami dzieci z różnych, najczęściej trudnych życiowo środowisk i o różnych, najczęściej wykraczających poza społeczne normy poziomach emocjonalnych i intelektualnych. No i kiedy zachwycałem się tymi pracami (poziom był naprawdę wysoki) i przeróżnymi technikami oraz stylami, to w wielu z nich odnajdywałem elementy znane z prac wielkich mistrzów malarstwa. Śmiem wątpić, że większość z tych młodych artystów miała styczność z albumami, wernisażami i najlepszymi galeriami na świecie, w których mogliby poznać prace swoich starszych kolegów po pędzlu. Dobrze, że czasem ważniejsze jest to, co komu w sercu gra, bez teoretycznego czy historycznego kontekstu.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
epka kompaktowa


Joined: 24 May 2017
Posts: 1249

PostPosted: 26.03.2019, 09:31    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ludzie w życiu popełniają fatalne błędy. Moim był brak zaufania do W. Shortera, poniekąd to jednak jego wina, że do tak genialnej płyty zrobili tak fatalna okładkę.



Płyta „Native Dancer” została przez mnie pominięta całkowicie, tymczasem jest to rzecz wybitna w kategorii… nie wiem jakiej. Jazz? Pop? Smooth Jazz? Nie potrafię powiedzieć. Kupiłem w grudniu przypadkowo, bo było za 19,90 w MM. Włączyłem i mnie zamurowało, co jakiś czas teraz kręci się po 2, 3 razy z rzędu. W kwestii kategorii: tak jak mówię, nie wiem. Można by uznać, że ta płyta stanowi kamień węgielny smooth jazzu, zaginione ogniwo tego znienawidzonego przez nas gatunku. Ale takie określenie byłoby mocno obraźliwe i mogłoby jakichś nieszczęśników zrazić do jej przesłuchania.
Jeśli myślę o tej muzyce, to najbardziej trafne byłoby dla mnie określenie „Soulfly” – czyli to o czym mówił Max Cavalera zakładając swój zespół, muzyka, przy której dusza ulatuje wysoko. Piękny, niezwykły, uduchowiony album. Dobry, w sensie nie jakości, ale dobroci jako takiej, czystości, jasnej strony życia, wszystkiego co w nas dobre. Gdy sobie posłuchałem tej płyty, to miałem wrażenie, jakby była ona całkowicie zgodna z moim DNA i jakbym znał ja od zawsze.

Kilka cytatów z RYM, które trafnie opisują ten album:

Native Dancer is a wonder of a record. Wayne Shorter is the greatest (especially soprano) sax player in the history of Jazz, and here, he plays at his best.

The compositions sound natural, though, and not as forcefully "intelligent" as some of the music that Shorter would record after this occasionally sounded. The musicians (what a lineup!) cook up a unique sound; no one tries to show off, it's all mood and sensuality. It's useless to pick out tunes - the flow is perfect, and so is this LP.

Many folks who'd probably enjoy Native Dancer probably don't even know it exists. I'm thinking of people who enjoy Nascimento's sound, or fans of the sound of Brazil in the mid-70s; or die-hard jazz fans who think of Shorter as a part of Weather Report or of Davis' group and little more. These people need to sit down with a nice pina coloda and maybe even take their shirt off, relax, take things a little less serious.

Shorter is his usual best, he is the best tenor saxophonist in my opinion, Nascimento really is soaring vocally on some tracks and him and Shorter playoff one another beautifully; it’s the highlight of the album really, as Shorter accompanies Milton, who uses his voice like a musical instrument, and higher and higher they go, soaring above the clouds. Milton Nascimento wrote some beautiful music for this album and Shorter is up to the task making it even more beautiful.

Native Dancer is a superb slice of soothing and drift-away music. The opening track "Ponta De Areia" with Milton Nascimento on vocals is so beautiful it's like taking valium aurally. A very fine album indeed, I just can't work out why Wayne Shorter looks so serious on the cover, I'd be well happy if I'd just created something this good.

Na RYMIe pojawiają się też takie określenia: „Cheesy crap” – i to może być prawda, jeśli posłucha się tej płyty w nieodpowiednim nastroju, jednym uchem lub popatrzy tylko na okładkę. Przed tym błędem przestrzegam. Aha, no i prócz Shortera mamy tu jeszcze Hancocka. Momenty, w których muzyka wspina się coraz wyżej, i wyżej i wchodzi Shorter to jedne z najgenialniejszych momentów w muzyce i w ogóle w historii Homo Sapiens na tym łez padole.

Ponta de Areia
https://www.youtube.com/watch?v=2iZ7id-lxXo
Miracle of the fishes
https://www.youtube.com/watch?v=4jxiC8oslBM
From The Lonely Afternoons
https://www.youtube.com/watch?v=36depo1-ji0

Piękna, absolutnie piękna płyta wymykająca się wszelkim opisom. Pina Colada do ręki, koszula w kwiatki i na wszystko można popatrzeć z góry.
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 6319

PostPosted: 30.03.2019, 11:34    Post subject: Quote selected Reply with quote

Monstrualny Talerz wrote:
„Native Dancer”


Dzięki za polecenie i przede wszystkim za opis, który sprawił, że również postanowiłem zweryfikować swoje okładkowe zdanie na temat tego albumu.
Niby człowiek pamięta, żeby nie oceniać niczego po okładce, ale...Wink
Bardzo gorąca płyta, świetna na wieczorny relaks, choć w moim odczuciu głównie za sprawą świetnego Nascimento, który robi na niej 51% klimatu. Zresztą to i ile kto robi nie jest tu najistotniejsze, ważne że buja! Dzięki więc, Talerzu, raz jeszcze.

A ja powracam do płyty, o której przypomniał wczoraj Margański, według którego to najlepsza polska jazzowa płyta nagrana w XXI wieku.
Contemporary Noise Quintet - Pig Inside The Gentleman (2006)


Nie wiem czy potrafiłbym wskazać najlepszą polską jazzową płytę nagraną w XXI wieku, bo i nigdy się nad takim wyborem nie zastanawiałem. Niniejszy album mógłby być jednak na pewno jednym z kandydatów do takiego miana. Album udanie łączy dorobek historyczny z nowoczesnością i jest bardzo mądrym pomostem pomiędzy tymi dwoma światami. Nie odkrywa w sposób akademicki tego, co było oraz nie sili się na popisy i eksperymenty dla samego zanegowania źródeł i korzeni.
Goodbye Monster: https://www.youtube.com/watch?v=z3Y-6S1kYDM
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 09 Sep 2011
Posts: 4035
Location: Opole

PostPosted: 30.03.2019, 15:12    Post subject: Quote selected Reply with quote

Monstrualny Talerz wrote:
Ludzie w życiu popełniają fatalne błędy. Moim był brak zaufania do W. Shortera, poniekąd to jednak jego wina, że do tak genialnej płyty zrobili tak fatalna okładkę. Płyta „Native Dancer” została przez mnie pominięta całkowicie, tymczasem jest to rzecz wybitna w kategorii… nie wiem jakiej. Jazz? Pop? Smooth Jazz?

Znam ten ból. Popełniłem ten sam błąd. Pierwszy raz posłuchałem tego albumu w połowie lat 90. No i zawód. Spodziewałem się ciekawej odmiany fusion a tu coś takiego. Nie wiedziałem, jak to ugryźć. Odmienne oczekiwania, nie ten czas, brak elastyczności i czort wie, co jeszcze. Tak czy inaczej, to jeszcze jeden przykład na to, że niejednokrotnie, gdy krytykujemy dany album problemem nie jest muzyka, ale my sami, ze swoimi przyzwyczajeniami i ograniczeniami. Do „Native Dancer” powróciłem dopiero wtedy, gdy poznałem dobrze twórczość Miltona Nascimento. I od razu mnie zauroczył. Dzisiaj jest to jeden z moich ulubionych albumów Shortera. Koniecznie trzeba wspomnieć o roli Miltona (bardzo słuszna uwaga Maćka!). Bez niego ta płyta nie miałaby tyle uroku, istotny jest również jego wkład kompozytorski. Co ciekawe, większy niż lidera tego projektu – Shorter jest autorem dwóch kompozycji, natomiast Nascimento autorem lub współautorem aż pięciu.

Monstrualny Talerzu, jeśli tak lubisz ten album Shortera to nie pozostaje Ci nic innego, jak sięgnąć po krążek Nascimento zatytułowany po prostu „Milton” (1976). To wręcz siostrzana płyta. Personalia również robią swoje – tym razem gościnnie u znakomitego Brazylijczyka pojawiają się: Shorter, Hancock, poza tym jego słynny rodak Airto Moreira. Krótko rzecz ujmując: MBP (Musica Popular Brasileira) na najwyższym poziomie. Milton Nascimento to wielki nieobecny dinozaurzych rankingów na najlepszy album danego rocznika. Nawet jego najwybitniejsze płyty, absolutna klasyka, nie pojawiały się na liście propozycji. W drugiej edycji naprawimy ten błąd. Jak podejdzie Ci ten album, warto zrobić drugi krok. Na świetnym „Minas” (1975) znajdziesz inną wersję „Ponta de Areia” z „Native Dancer”. Nie wiem, która wersja jest lepsza, obydwie znakomite. W 1971 roku Milton Nascimento nie wydał żadnego albumu, jednak koniecznie trzeba będzie o nim pamiętać w kolejnym roczniku. W 1972 roku ukazało się jedno z największych arcydzieł muzyki brazylijskiej – dwupłytowy album „Clube da Esquina” duetu Milton Nascimento & Lô Borges.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Back to top
View user's profile Send private message
Monstrualny Talerz
epka kompaktowa


Joined: 24 May 2017
Posts: 1249

PostPosted: 30.03.2019, 21:31    Post subject: Quote selected Reply with quote

Pierwsze dinozaurowe przykazanie winno brzmieć: "Nie będziesz oceniał albumu na podstawie okładki jego", co w dużej mierze należy stosować do wszelkiej maści soulów i jazzów, z ten-tego przeważnie afroamerykanami w najróżniejszych konfiguracjach.

Mahavishnu, na tego Miltona ostrzę sobie kły od momentu odkrycia tej płyty Shortera, ale boję się otwierać kolejną nieprzebraną szafę, tym razem z napisem Brasil. Doczytałem opisy tych płyt, o których piszesz i aż przebieram nogami. Tyle, że na półce lezy stosik nieprzesłuchanych płyt jeszcze z zeszłego roku (jako wyrzut sumienia i postanowienie noworoczne, żeby nie kupować nic, póki tamtych nie przesłucham). Nie mniej Brazylia czeka, a skutecznie przeszkadza plebiscyt na rok 1971 oraz inne bieżące potrzeby (o tym w innym temacie Wink
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 6319

PostPosted: 07.04.2019, 22:04    Post subject: Quote selected Reply with quote

Duet na perkusję i saksofon to w muzyce nic nowego, choć na pewno nie jest to najpopularniejszy układ duetu jazzowy. Dla tych, którzy już wszystko w życiu słyszeli z pewnością nie będzie to nic odkrywczego, dla tych, którzy lubią piękno muzyki w formule tu i teraz, może okazać się to wciągające. Prostota, szczerość, pasja i melodia, która od pierwszych sekund wchodzi pod czaszkę i zostaje tam na długo.

Binker and Moses - Fete By The River
: https://www.youtube.com/watch?v=BtxqKVbKhYU
No i dzieci, dzieci będą miały się gdzie* bawić!

Więcej na płycie: https://binkerandmoses.bandcamp.com/album/journey-to-the-mountain-of-forever

*gdzie oraz przy czym.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Muzyka All times are GMT + 1 Hour
Goto page Previous  1, 2, 3 ... 59, 60, 61 ... 67, 68, 69  Next
Page 60 of 69

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group