Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jazz i okolice
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 66, 67, 68 ... 72, 73, 74  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bananamoon
kaseta "metalówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 259

PostWysłany: 25.07.2019, 09:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar napisał:
...wierz mi, nie potrafię opisywać muzyki w więcej, niż kilku słowach, tak już mam i to się nie zmieni. Umysł ścisły - konkret i lakoniczne informacje, dlatego też nie nadaję się na dziennikarza, czy krytyka muzycznego Wink

Nie miałem Ciebie na myśli (również osób udzielających się w dżezowym wątku), tym bardziej, że nie przypominam sobie abyś wyrażał swoje zdanie posługując się dwoma / trzema wyrazami, a biorąc pod uwagę Twoje zaangażowanie i aktywność na forum, to już w ogóle musiałbym być niespełna rozumu.

Steve Coleman And The Mystic Rhythm Society "The Sign And The Seal"

Przykład muzyki, w której sławny saksofonista, w pełnej krasie, zaprezentował swoje ciągoty / zainteresowania muzyką etniczną - skomplikowany rytmicznie i harmonicznie dżez obwicie naznaczył muzyką afrykańską, kubańską, ale także "rapem"...
"Czarne", transowe, rytualne zaśpiewy, zapętlające się wszędobylskie polirytmy...zestawione z wykwintnymi harmoniami partii saksofonu, "podanymi tematycznie" na tysiące sposobów.

Afro-trance-beat-dżez.

https://www.discogs.com/Steve-Coleman-And-The-Mystic-Rhythm-Society-The-Sign-And-The-Seal/release/1216937

Steve Coleman And Five Elements "Def Trance Beat (Modalities Of Rhythm)"

Muzyka na "Def Trance Beat" jest równie gęsta i zawiesista wykonawczo (nośne melodie, bujające rytmy), ale już bez etnicznych wpływów.
W zasadzie można by powiedzieć, że jest na czasie, oczywiście biorąc pod uwagę moment, w którym została nagrana; przez to dzisiaj może wydawać się nieco wyblakła (jeśli wziąć pod lupę brzmienie), a z drugiej strony, w tym cały jej urok.

Funk-dżez.

https://www.discogs.com/Steve-Coleman-And-Five-Elements-Def-Trance-Beat-Modalities-Of-Rhythm/release/3220223
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "metalówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 259

PostWysłany: 29.07.2019, 13:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Han Bennink / Eugene Chadbourne / Toshinori Kondo "Jazz Bunker"

Znając dorobek powyższych artystów i mając na uwadze ich figlarne podejście do muzykowania (nawet w poważnej formie), trudno oczekiwać, aby wspólny koncert zaopatrzyli w pogrzebowe marsze.
To jest free dżez na zabój, a jednocześnie nie tylko free - dlaczego? - ponieważ nieskrępowane niczym improwizacje są wynikiem przeinaczania / łamania założeń dixie, dżezu, bluesa, country, folku, muzyki marszowej...na The Beatles kończąc.
Muzycy bezszelestnie przechodzą "od słowa do słowa" (a raczej żartu), a przy tym przywiązują dużą wagę / skupiają się, na zabawnym, łobuzerskim brzmieniu instrumentów.

Bunkier śmiechu.

https://www.discogs.com/Han-Bennink-Eugene-Chadbourne-Toshinori-Kondo-Jazz-Bunker/release/2659830
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 29.07.2019, 14:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:
Han Bennink / Eugene Chadbourne / Toshinori Kondo "Jazz Bunker"

(...)
Bunkier śmiechu.


Taki free jazz a'la Zappa? Warto się zapoznać.

Tymczasem u mnie tegoroczne Fire! Orchestra - Arrival.
To jest tak: z jednej strony lubię ich styl, a z drugiej strony - konwencja podobna jak na poprzednich płytach, trochę brakuje elementu zaskoczenia.
W skali szkolnej - mocna czwórka z plusem.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mir
remaster


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 2408
Skąd: Krakus

PostWysłany: 30.07.2019, 03:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:
Han Bennink / Eugene Chadbourne / Toshinori Kondo "Jazz Bunker"

Bunkier śmiechu.

Wszystko slicznie ale dla mnie tego typu granie robi “sens” (do dyskusji - czy robi) tylko w bezposrednim kontakcie z muzykami na scenie, w trakcie koncertu, ew w wydaniu DVD. Latwiej wtedy dostrzec co jest zartem, dlaczego tak a nie inaczej, jak muzycy reaguja na siebie i jak jeden wypuszcza drugiego. Bez wkladu wizualnego muzyka na tych krazkach troche sie rozplywa.

Jakis czas temu, namietnie odwiedzlalismy z żoną Amsterdam. W kazdą niedziele gnalismy do pubu De Engelbewaarder (Anioł Stróż) na popoludniwy koncert jazzowy. Tam, m.in. slyszelismy na zywo Benninka grającego z (tutaj chyba kompletnie nie znanym) Tobiasem Deliusem czy (rownie obcym dla tego forum, sw pamieci) Seanem Berginem. Bylo sporo wyglupow ale tez duzo, bardzo duzo “poważnej” muzyki. Co ciekawe, Delius i Bergin to nie Holendrzy ale należą do jazzowej smietanki Niskich Lądów. Jako podklad do muzyki slużylo fantastyczne lokalne piwo Butcher’s Tears (zachecam Was do odwiedzenia tego mini-browaru jak i pubu jesli akurat bedziecie sie nudzic w Amsterdamie).

Leo Records wydalo ten koncert na dwoch CD (jakosc dzwieku raczej nie najwyzszych lotow). Kazdy dysk to jeden ciag muzyczny.

pzdr

mir
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "metalówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 259

PostWysłany: 30.07.2019, 15:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

- mir

Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, co do tego, jaki przekaz niesie ze sobą dobra muzyka grana na żywo.

A płyty koncertowe? - baaardzo lubię ich słuchać, bez względu na to czy to klasyka, dżez, czy rock.
...a z ręką na sercu, ilu wpływowych / legendarnych / uznanych za kamienie milowe występów live (lub jakichkolwiek innych, z wyłączeniem koncertów King Crimson - he, he), byliśmy świadkami?
Gdyby żyć w przywołanej, koncertowej koszerności, nie moglibyśmy posłuchać większości koncertówek (sam najbardziej ucierpiałbym z uwagi na taki, a nie inny dorobek Zappy - he, he).
Wracając do "Jazz Bunker" - aby w pełni docenić tę muzykę, nie ukrywam, trzeba "trafić" z nastrojem / dniem; trzeba być skupionym na serwowanych wydarzeniach i otwartym na wyimaginowany przekaz - bezcelowe jest niedbałe jej słuchanie, w roli tła / dodatku.

Co do nagrań Tobiasa Deliusa i Seana Bergina - hmmm - oczywiście nie zamierzam dyskutować z Twoim zdaniem o "nieświadomości" użytkowników forum (nie wiem skąd masz taką wiedzę?), uważam jednak, że nadinterpretujesz swój punkt widzenia (osąd), a przez to umniejszasz zainteresowaniu muzyką (osłuchaniu) niektórym osobom...pomijając nawet fakt, że sam jesteś userem-dinozaurem (he, he).

Bednaar napisał:
...Tymczasem u mnie tegoroczne Fire! Orchestra - Arrival. To jest tak: z jednej strony lubię ich styl, a z drugiej strony - konwencja podobna jak na poprzednich płytach, trochę brakuje elementu zaskoczenia. W skali szkolnej - mocna czwórka z plusem.

Dobrze, że to napisałeś! - na szczęście (mam nadzieję) nie jesteśmy w wątku traktującym o King Crimson (he, he).
Nie słuchałem co prawda jeszcze "Arrival" (dziękuję esforty za polecenie), jednak już wcześniej, przy okazji plebiscytu na płytę 2018 roku, świerzbiły mnie palce (a raczej dłonie), aby krytycznie odnieść się do zachwalanej "The Hands", której w moim odczuciu, nie tylko brakuje elementu zaskoczenia, co w porównaniu z wcześniejszymi propozycjami Fire!, rozwojowego bytu - moim zdaniem jest momentami nużąca i jednostajna w przekazie (szczególnie rozczarowała mnie monotonna, jednolita sekcja rytmiczna, grająca tak naprawdę jeden rytm).
Oczywiście to wciąż dobra muzyka (nie zrozumcie mnie źle), szczególnie jeśli wziąć pod uwagę grę Gustafssona oraz tajemniczy, niepokojący nastrój...jednak od strony artystycznej (w sensie poszukiwania / budowania "nowego"), czegoś mi brakuje (jeśli musiałbym oceniać, przyznałbym jej niższą notę aniżeli Bednaar "Arrival").

A u mnie dzisiaj, jeśli chodzi o dżez, kapitalna płyta (!) zza wschodniej granicy będąca częścią (trzeci dysk) czwartego wolumenu wydawnictwa Golden Years Of The Soviet New Jazz.

The Vladimir Chekasin Quartet "Anti Show - Sketches Of Everyday Life"
The Chekasin / Vysniauskas Quintet "We Love Jazz Standards"

Władimir Czekasin znany jest głównie z niesamowitego Ganelin Trio - tutaj "uwikłał się" w jedyną w swoim rodzaju, dżezową, międzyplanetarną podróż...rodem z płyt Gong.
Futurystyczne klawisze (dużo klawiszy), które w największym stopniu imitują kosmiczną wyprawę, fusionowa gitara, piekielnie nośna perkusja, rozdmuchane pogłosem dęciaki, grające głównie na drugim planie - dzięki temu muzyka zyskuje nierzeczywisty wymiar i daje wyobrażenie o iluzorycznym wszechświecie.

Cyberdżez.

https://www.discogs.com/Vyacheslav-Ganelin-Vladimir-Chekasin-Vladimir-Tarasov-Golden-Years-Of-The-Soviet-New-Jazz-Volume-IV/release/4042508
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 30.07.2019, 17:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:

Nie słuchałem co prawda jeszcze "Arrival" (dziękuję esforty za polecenie), jednak już wcześniej, przy okazji plebiscytu na płytę 2018 roku, świerzbiły mnie palce (a raczej dłonie), aby krytycznie odnieść się do zachwalanej "The Hands", której w moim odczuciu, nie tylko brakuje elementu zaskoczenia, co w porównaniu z wcześniejszymi propozycjami Fire!, rozwojowego bytu - moim zdaniem jest momentami nużąca i jednostajna w przekazie (szczególnie rozczarowała mnie monotonna, jednolita sekcja rytmiczna, grająca tak naprawdę jeden rytm).
Oczywiście to wciąż dobra muzyka (nie zrozumcie mnie źle), szczególnie jeśli wziąć pod uwagę grę Gustafssona oraz tajemniczy, niepokojący nastrój...jednak od strony artystycznej (w sensie poszukiwania / budowania "nowego"), czegoś mi brakuje (jeśli musiałbym oceniać, przyznałbym jej niższą notę aniżeli Bednaar "Arrival").


Bardzo dobrze Cię rozumiem, gdyż dokładnie to samo czuję względem Arrival - tylko mam bardziej lakoniczny sposób wypowiedzi Wink
The Hands odebrałem jednak nieco lepiej - bardziej czułem klimat tej płyty.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mir
remaster


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 2408
Skąd: Krakus

PostWysłany: 30.07.2019, 22:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:
- mir

Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, co do tego, jaki przekaz niesie ze sobą dobra muzyka grana na żywo.

A płyty koncertowe? - baaardzo lubię ich słuchać, bez względu na to czy to klasyka, dżez, czy rock.
...a z ręką na sercu, ilu wpływowych / legendarnych / uznanych za kamienie milowe występów live (lub jakichkolwiek innych, z wyłączeniem koncertów King Crimson - he, he), byliśmy świadkami?
Gdyby żyć w przywołanej, koncertowej koszerności, nie moglibyśmy posłuchać większości koncertówek (sam najbardziej ucierpiałbym z uwagi na taki, a nie inny dorobek Zappy - he, he).
Wracając do "Jazz Bunker" - aby w pełni docenić tę muzykę, nie ukrywam, trzeba "trafić" z nastrojem / dniem; trzeba być skupionym na serwowanych wydarzeniach i otwartym na wyimaginowany przekaz - bezcelowe jest niedbałe jej słuchanie, w roli tła / dodatku.

Co do nagrań Tobiasa Deliusa i Seana Bergina - hmmm - oczywiście nie zamierzam dyskutować z Twoim zdaniem o "nieświadomości" użytkowników forum (nie wiem skąd masz taką wiedzę?), uważam jednak, że nadinterpretujesz swój punkt widzenia (osąd), a przez to umniejszasz zainteresowaniu muzyką (osłuchaniu) niektórym osobom...pomijając nawet fakt, że sam jesteś userem-dinozaurem (he, he).


Nagrania koncertowe od (prawie) zawsze cenie wyzej niz studyjne. Denerwuja mnie (umiarkowanie) plyty koncertowe poprawiane, ale to inna para kaloszy. Czasami odnosze tez wrazenie, ze na plyty koncertowe trafiaja te najbardziej wygladzone wystepy, majace najwieksza szanse na sprzedaz. Zdarza mi sie, ze kiedy pod wplywem wrazen koncertowych kupuje nagranie na zywo danego muzyka, czuje lekki zawod, ze to jednak nie tak, jak bylo na koncercie.

A Jazz Bunker to przeciez wlasnie koncertowka! Tego typu muzyka na plycie jednak dla mnie duzo traci, redukujac wrazenie do “po co zolnierzu, po co, skoro na ziemi pokoj”. Z Zappa jest zupelnie inna sprawa. Raz, ze to inny rodzaj muzyki a dwa, ze jest pieknie i jednoznacznie ilustrowany przesmiewczymi, czasem niemal dadaistycznymi, komentarzami socjo-politycznymi. Nie ma miejsca na watpliwosci o co chodzi ani na nude (z paroma wyjatkami).

Co do Deliusa oraz Bergina, to od poczatku istnienia FD nie padly tutaj nazwiska tych panow (korekta, pisalem o nich dziewiec lat temu). Gdyby byli znani, z pewnoscia ktos by o nich wczesniej czy pozniej wspomnial. Nie jest to zadne "umniejszanie", tylko obserwacja a jednoczesnie strzalka/zacheta po siegniecie w tym kierunku. Wiem, ze co najmniej dwoch Kolegow byloby zainteresowanych ich tworczoscia. Sam ich nie znalem, do kiedy nie uslyszalem ich na zywo 10 czy 11 lat temu. Zadna ujma.

pzdr

mir
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 31.07.2019, 07:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:
Han Bennink / Eugene Chadbourne / Toshinori Kondo "Jazz Bunker"


Słucham - dość podobne do wczesnych płyt Art Ensemble Of Chicago w rodzaju Tutankhamun czy The Spiritual - tam też był taki jajcarski free jazz.
Bardziej sugestywna i łatwiejsza w odbiorze muzyka niż w przypadku 1000 "Played". W odróżnieniu od mira aż tak bardzo nie brakuje mi tutaj poglądu na grających muzyków - te dźwięki mocno stymulują moją wyobraźnię. Będę często wracać do tej muzyki.

Wspomnianych przez mira muzyków (Deliusa oraz Bergina) nie znam - z chęcią zapoznam się z ich twórczością. Od czego warto zacząć?
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mir
remaster


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 2408
Skąd: Krakus

PostWysłany: 31.07.2019, 07:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaarze, proponuje:

Sean Bergin:
Live at the BIMhouse
Copy Cat
MOB Mobiel
Chicken Feat
Mistakes
Mixing It

Tobias Delius:
The Heron
Toby’s Mloby
Pelikanismus
Luftlucht
Somersaults

I jeszcze ….

Available Jelly :
Available Jelly
In Full Flail
Monuments
Happy Camp

Oraz: Christian Lillinger - Grund

Jesli chodzi o AEoC, to za trzy tygodnie, w koncu (choc z lekkim niepokojem), bede mogl uczestniczyc w ich koncercie. Jestem tego bardzo ciekaw.

pzdr

mir
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 31.07.2019, 13:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ogromnie dziękuję za propozycje, poszukam na Spotify Smile

mir napisał:

Jesli chodzi o AEoC, to za trzy tygodnie, w koncu (choc z lekkim niepokojem), bede mogl uczestniczyc w ich koncercie. Jestem tego bardzo ciekaw.


Też jestem ciekaw - Twojej relacji oczywiście. Sam bardzo chciałbym ich zobaczyć - choć obecnie to tylko duet Roscoe Mitchell - Famadou Don Moye plus różnorodni muzycy grający gościnnie.
Mnie ostatnio wpadło w oko coś takiego (rok 2004, na fortepianie Vasillis Tsabropoulos, na perkusji John Marshall, zatem jazz europejski, mieszanka norwesko-grecko-angielska) - zna ktoś, warto?


_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "metalówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 259

PostWysłany: 01.08.2019, 15:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Widzę, że mir strzelił śrutem z dwururki z napisem Delius & Bergin, a mnie przy okazji odsłuchu płyty Szilarda Mezeia, przypomniało się fajowe wydawnictwo, na którym kapitalnie odnalazł się Tobias Delius, a mianowicie "Loft Exil V" Franka Gratkowskiego (zatem strzał jedynie z odpustowego kapsla).

https://www.discogs.com/Frank-Gratkowski-Project-Loft-Exil-V/release/468224

Tak na marginesie, Frank Gratkowski, to moim zdaniem jeden z najciekawszych obecnie muzyków z kręgu szeroko rozumianego dżezu; muzyk, który z niebywałą, orzeźwiającą lekkością i mądrością (otwierającą nam pogląd na wiele muzycznych spraw), łączy w oczywisty sposób free, improwizację, kameralistykę, duże instrumentalne składy, eksperyment i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy - warto zainteresować się płytami Franka Gratkowskiego!

A ciąg skojarzeń, to Mezei grający z Gratkowskim na płycie DuH "In Just" (niedawno słuchałem)...no i Delius wspomagający Gratkowskiego na "Loft Exil V" - ufffff.

Szilard Mezei Vocal Ensemble "Fujj Szel, Zenta, Visszhangozz Szel"

Szilard Mezei, to niezwykle ciekawy, oryginalny i wszechstronny serbski altowiolista, kompozytor, lider, muzyk...wikłający się w niezliczoną ilość dźwiękowych wydarzeń...muzyk, który potrafi wykreować doskonały, "międzynarodowy", wysmakowany koncert "Draught"; rozbuchany, gorący od improwizacji "Cerkno"; kameralny, podporządkowany kapitalnym kompozycjom (!) spod znaku muzyki współczesnej "We Were Watching The Rain" (itp. itd. - jeśli będzie mi dane, to postaram się jeszcze coś napisać o płytach Mezeia).
...a dzisiaj cudowny "Fujj Szel, Zenta, Visshangozz Szel" w obszernym, zespołowym składzie.
Szilard Mezei mocno eksponuje na nim bałkańskie melodie, szczególnie w przewodnich tematach muzycznych (śpiewanych) będących punktem wyjścia do gorących, dżezowych, skrzących się emocjami improwizacji.
Zaręczam, że dżezowy "kościec" tej muzyki jest przedni (!); niczym z najlepszych albumów "tej maści" lat sześćdziesiątych (tak to odbieram).
Płyta ukazuje się "dzisiaj", ale moim zdaniem jest równoważnym klasykiem dla dżezowych krążków z epoki.

Bałkan-dżez-songs-mainstream.

https://www.discogs.com/Szilárd-Mezei-Vocal-Ensemble-Fújj-Szél-Zenta-Visszhangozz-Szél/release/3395437

- Bednaar

Dobre to eceemowskie trio?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 01.08.2019, 15:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:


- Bednaar

Dobre to eceemowskie trio?


Na razie nie słuchałem, bo na fali dysusji o początkach fusion słucham Capt. Johna Handy "All Aboard" (1965) - póki co nie słyszę fusion, za to bardzo fajny dixielandowy jazz - lepsze to, niż zalatujące bigbitem The Free Spirits Wink
Trio Andersena na razie czeka w kolejce. Zdam relację, jak posłucham.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6513

PostWysłany: 01.08.2019, 15:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar - nie słychać fusion, bo to nie ten Handy Wink
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 01.08.2019, 16:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To który Handy? Konkretnie która płyta?
Tak przy okazji - okazało się, że dziś bardzo przyjemnie wchodzi mi dixieland i tak na razie pozostanie Wink
PS chodzi o John Handy - Recorded Live at the Monterey Jazz Festival (recorded 1965, released 1966)? Na przyszłość więcej konkretów proszę Wink

Edit: tak, ten Hardy z Monterey to zdecydowanie fusion. Instrumentarium trochę przypomina Mahavishnu, tylko brakuje klawiszy, sax w zamian:
John Handy – alto saxophone
Mike White – violin
Jerry Hahn – guitar
Don Thompson – bass
Terry Clarke – drums
Mike White na skrzypcach zdecydowanie czuje bluesa. Generalnie to już fusion pełną gębą - a mamy rok 1965. Dużo lepsza płyta, niż The Free Spirits - Coryell rozkręcił się nieco później (nie licząc Duster Burtona, nie był tam liderem).
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6373

PostWysłany: 06.08.2019, 09:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kolega podesłał mi link do tego występu - nieco chyba dziś zapomnianej - grupy Lounge Lizards z 1989 r. Było tu ostatnio sporo o Marku Ribocie, warto więc posłuchać jego solówki... Smile
https://www.youtube.com/watch?v=xm3rEZiJFIc&feature=youtu.be&fbclid=IwAR2Gvmv9aFsOPQ9M5JZJMFtV6xiLXP7rgGSu0h4VbRYpQ3hoGuNk0fiJE5g
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 66, 67, 68 ... 72, 73, 74  Następny
Strona 67 z 74

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group