Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Nieznany Kanon Rocka
Goto page Previous  1, 2, 3 ... 65, 66, 67, 68  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Muzyka
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Włodek
epka kompaktowa


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 1106

PostPosted: 19.12.2013, 17:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

Idą święta więc pora na muzykę w świątecznym klimacie:
Various Artists - Heavy Christmas (1971)



1. Libido - Evolution
2. Marcel - God Rest Ye Merry Gentlemen
3. Joy Unlimited - All Heaven And All Earth Are Silent
4. Virus - Mary Meets Tarzan
5. Dies Irae - Silent Night
6. Libido - Come On Everybody
7. Ardo Dombec - Heavenly Rose
8. Dies Irae - Sheperd's Song
9. Ardo Dombec - Open The Door, Open Your Mind
10.Virus- X-mas Submarine
11.Flute & Voice - Ecce Navicule
12. Libido - Come On Everybody - Special Radio Version

Jak widać powyżej jest to składanka, zawieraj kompozycje, które nie ukazały się na oficjalnych albumach i powstały specjalnie na to wydawnictwo. Nagrały je niemieckie grupy - nazwy są oczywiście znane na FD więc wiadomo jakiej muzyki się spodziewać - pragnę jednak zauważyć, że są to kolędy! Płyta moim zdaniem jest fenomenalna i polecam ją każdemu jako odskocznię od tego czym w przedświąteczny czas raczy nas radio czy markety. Odradzam jednak głośny odsłuch tuż przed kolacją wigilijną żeby nie zmącić nastroju.

CD wydany w 1997 roku przez Second Battle jest dostępny tylko z drugiej ręki.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 02 Mar 2008
Posts: 5173
Location: Nowy Jork

PostPosted: 19.12.2013, 17:18    Post subject: Quote selected Reply with quote

Tarkus wrote:
Chango - Chango. Zespół, który chyba powstał po to, by ucieszyć sierotki po Santana Band z lat 1968-71 Smile Płyta z 1975 roku, a brzmi, jakby Carlos z zespołem nagrał ją zaraz po "Abraksasie". No, po "III" powiedzmy. Czyli gęste latynoskie rytmy na dwie perkusje, popisowe sola gitary i latinoamerykański klimat. Kopia, ale słucha się tego bardzo dobrze.

Zgadza sie - zalatuje to Santaną na odległość, ale.. przyjemnie sie tego słucha. Smile
Rok później wydali drugą płytę "Honey is Sweeter Than Blood", ale to już nie jest to samo.
_________________
" When you want to hear where music is going in the future, you put on a King Crimson album." - Bill Bruford
Back to top
View user's profile Send private message
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 02 Mar 2008
Posts: 5173
Location: Nowy Jork

PostPosted: 19.12.2013, 17:25    Post subject: Quote selected Reply with quote

Yer Blue wrote:
Będę musiał koniecznie poznać Puppenhaus i Midnight Circus - pierwsze słyszę takie nazwy.

Midnight Circus to raczej Tobie nie podejdzie. Za duża jest na tym albumie folkowego pitu-pitu Wink , ale Puppenhaus to progresywny jazz-rock z saksofonem i fletem, w sam raz coś dla ciebie.

Midnight Circus
http://www.youtube.com/watch?v=SauQQeaqr3E

Puppenhaus
http://www.youtube.com/watch?v=tVETIzA3pMw
_________________
" When you want to hear where music is going in the future, you put on a King Crimson album." - Bill Bruford
Back to top
View user's profile Send private message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1921
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 19.12.2013, 17:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

Faktycznie Midnight Circus to chyba nie moja parafia (właśnie czytałem opisy na RYM) ale z Puppenhaus wiąże spore nadzieje Smile
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 19.12.2013, 20:22    Post subject: Quote selected Reply with quote

Exmagma - Exmagma /73/

grupa niemiecka ,muzyka zbliżona do Floydowskiej Ummagummy tylko bardziej awangardowa.

http://www.youtube.com/watch?v=XKSg-uF6p88
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Okechukwu
remaster


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2465

PostPosted: 29.01.2014, 02:54    Post subject: Quote selected Reply with quote

gacek778 wrote:
Yer Blue wrote:

Można się teraz zastanawiać co byłoby z takim "Time Is" gdyby po ludzku został wypromowany. Umówmy się, w 71 roku prawie nikt tej płyty nie usłyszał, strzelam w ciemno, że gdyby przebiła się do masowego słuchacza - byłaby gigantycznym sukcesem i dziś byłaby wymieniana jednym tchem ze śmietanką proga. Myśle, ze na fali sukcesu zespół mógłby nagrać kolejne świetne płyty....

Poważnie czy sobie robisz jaja? Cool
Jeżeli poważnie to nie zdziwię się jak zaraz przeczytam że dziś pewnie by ich supportował reaktywowany King crimson i Vdgg Cool

Jak narazie wiemy jedno.... NKRy rozpalają wyobraźnię Wink
Quote:

A co NKRów to przykładowo chyba trochę zbyt wybujałą legendą szczyci się Indian Summer - solidne ale mało oryginalne. Albo płyty zespołów Comus czy Ragnarok - piszę się o nich jak o jakichś arcydziełach a mi są prawie obojętne.

Ragnarok? A tego ktoś w ogóle słucha poza mną i 2 osobami na tym forum? Cool
Proszę o jakieś źródło tych peanów chętnie poczytam. Myślałem że ta grupa nie istnieje w internecie.

Quote:
Pamiętam jeszcze wywiad z jakimś muzykiem Marsupilami, który bardzo się dziwił, że po 30 latach muzyka jego zespołu zdobyła pewne grono słuchaczy - oczywiście dzięki wydaniu płyt na CD. Opowiadał, że w chwili ich wydania nikt sie nimi nie interesował a zespół przymierał głodem i po wydaniu drugiej płyty rzucili w diabły muzykowanie zajmujać się rzeczami, które pozwoliły im normalnie żyć. "Marsupilami" to też jedna z tych płyt, którym nie dano żadnej szansy, a która w moim odczuciu jest najnormalniej w świecie wybitna. "Marsupilami" czy "Thick As A Brick" - szczerze nie wiem, która płyta lepsza.

Przecież Genesis też przymierało głodem przez długi czas, też nikt na początku na nich nie zwracał uwagi więc czemu płaczesz nad Marsupilami skoro to nie oni wyszli na ludzi i nie oni zdefiniowali prog rock dla kolejnych pokoleń?
Cały czas tego nie mogę pojąć. Czyli jak ktoś odnosi sukces to się go nie docenia ale za to docenia się tych co nie odnieśli.
Za sukcesami klasyków i porażkami NKRów nie stoją siły nadprzyrodzone. Żeby coś osiągnąć trzeba ciężko na to zapracować.
Myślę że do czasu aż sobie tego wszyscy nie uświadomimy dyskusja nie będzie miała sensu i będziemy tylko usprawiedliwiać swoje gusta w komiczny sposób. Z pewnością na taki stan rzeczy wpłynęły różne czynniki ale to czy ktoś miał więcej czy mniej pieniędzy, większą czy mniejszą promocję nie jest bezpośrednim powodem nagrywania czy nie nagrywania płyt. Gdyby tak było pewnie jazz by nie istniał.

Quote:
Choć wiadomo, wszystko rzecz gustu.

O tym trzeba pamiętać przede wszystkim w kontekscie NKRów żeby nie popadać w skrajności. Niestety czasem mam wrażenie że idziemy ze skrajności w skrajność.

Średnio lubię się podpierać tego typu stronami ale akurat na PA oceny w znacznej większości są dość adekwatne do poziomu muzycznego (poza nowymi wydawnictwami). Czy zgadzam się z poniższymi to inna sprawa ale tak wkleję żeby jednak czasem się zastanowić czy to co lubimy my zawsze musi być wielkie i legendarne dla wszystkich:
ARZACHEL:
http://www.progarchives.com/album.asp?id=3192
RAW MATERIAL:
http://www.progarchives.com/album.asp?id=7600
MARSUPILAMI:
http://www.progarchives.com/album.asp?id=7512
RAGNARÖK:
http://www.progarchives.com/album.asp?id=5602
INDIAN SUMMER:
http://www.progarchives.com/album.asp?id=4441
Myślę że to jest pole do dyskusji. W dobie internetu każdy jest równy, każdy może też posłuchać zarówno Raw Material jak i Vdgg.


Odgrzewam temat ze starej dyskusji i to w sposób dość osobliwy, ale właśnie to mi przyszło do głowy, kiedy dzisiaj oglądałem film dok. o Karolu Lipińskim- polskim wirtuozie skrzypiec, który w pierwszej połowie XIX wieku rywalizował (skutecznie!) z Paganinim o miano najlepszego skrzypcowego wymiatacza w Europie. Dzisiaj Paganiniego zna cały świat (przynajmniej z nazwiska kojarzą go przecież ludzie nawet kompletnie nie zainteresowani jakąkolwiek muzyką) , a o Lipińskim nie słyszał pies z kulawą nogą (z wyjątkiem garstki zawodowych skrzypków klasycznych i muzykologów)

W filmie utwory Lipińskiego gra wielki skrzypek- Konstanty Kulka- no i mówi bez ogródek , że ocenia jego utwory pod każdym względem wyżej niż Paganiniego - technicznym,melodycznym, harmonicznym. Nawet jeśli przyjmiemy, że w jakiejś mierze przemawia przez niego swoisty patriotyzm, to przecież jest to super-spec w dziedzinie wiolinistyki (i nie teoretyk tylko praktyk najwyższej klasy!) i wątpię, żeby zdecydował się na publiczne głoszenie ewidentnych nonsensów.

Przyznaję się bez bicia, że mimo wszystko bardziej podobają mi się utwory Paganiniego niż Lipińskiego (ale może jest to kwestia przyzwyczajenia).. Niemniej jest to jakiś argument w dyskusji (na zasadzie analogii), że płyty z NKR-u ( nie wchodząc w szczegóły definicyjnie) też nie muszą być a priori mniej wartościowe od płyt uznanych gwiazd. Oczywiście nie wszystkie płyty ani nawet większość z nich (nie odnoszę się do konkretnych przypadków z dyskusji między Yer Blue i Gackiem wyżej). Chodzi mi raczej o ogólny sposób argumentacji- teza, że Lipiński był o wiele lepszym skrzypkiem/kompozytorem niż Paganini wydaje się tak samo (a może nawet bardziej !) kontrowersyjna jak zdanie, że jakaś płyta "NKR-owa" jest lepsza od Selling England, In Rock, czy Tarkusa. Shocked. Jednakowoż są ludzie, którzy takie tezy głoszą i nie zawsze muszą być zidociałymi kretynami Very Happy
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
gacek778
digipack


Joined: 20 Mar 2010
Posts: 2871
Location: Wieliczka

PostPosted: 29.01.2014, 13:54    Post subject: Quote selected Reply with quote

Masz rację. Popularność muzyki to nie jest jedyne kryterium jej wartości, właściwie to nie powinno być żadne kryterium ale o czymś tam świadczy.
Trzeba brać pod uwagę bardziej to kiedy dany album się ukazał i co tak naprawdę miał do zaoferowania.
Jeżeli dla przykładu dany album ukazał się w połowie lat 70 i zawarta na nim muzyka była kalką (nawet dobrą) progresywnych tuzów, których lata świetności powoli się kończyły trudno uznać to za jakiś niebywały sukces.
Niewiele jest raczej NKRów, które faktycznie miały jakiś konkretny potencjał. Takowym dysponował w epoce King Crimson, Yes czy Genesis i wykorzystał go jak należy.
Back to top
View user's profile Send private message
Koniu
maxi-singel analogowy


Joined: 23 Sep 2013
Posts: 612
Location: Kraków

PostPosted: 29.01.2014, 14:40    Post subject: Quote selected Reply with quote

gacek778 wrote:
Niewiele jest raczej NKRów, które faktycznie miały jakiś konkretny potencjał. Takowym dysponował w epoce King Crimson, Yes czy Genesis i wykorzystał go jak należy.
Mylisz się, wiele tzw. NKRów dysponowało potencjałem, który jednak zmarnowano. Brakło nazwijmy to: determinacji, przebojowości oraz szczęścia.
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1921
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 29.01.2014, 15:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

Świetny post, Okechuwku Smile


gacek778 wrote:

Trzeba brać pod uwagę bardziej to kiedy dany album się ukazał i co tak naprawdę miał do zaoferowania.
Jeżeli dla przykładu dany album ukazał się w połowie lat 70 i zawarta na nim muzyka była kalką (nawet dobrą) progresywnych tuzów, których lata świetności powoli się kończyły trudno uznać to za jakiś niebywały sukces.
Niewiele jest raczej NKRów, które faktycznie miały jakiś konkretny potencjał. Takowym dysponował w epoce King Crimson, Yes czy Genesis i wykorzystał go jak należy.


Jednak większość NKRów, które tu wychwalamy powstała w latach 69-73, czyli wtedy kiedy to wszystko się kształtowało i definiowało. Nie możemy odpowiedzieć na pytanie czy muzyka z mniej znanych płyt kogos by zainspirwała, bo naprawdę mało kto ja w epoce słyszał. A debiuty East Of Eden, Marsupilami, płyta 2066 And Then czy choćby drugi Egg - to wg mnie niesamowicie oryginalna muzyka, która mogła miec licznych naśladowów. Porównania zawsze będą ale ja np muzyki tych zespołów nie pomyliłbym z niczym innym.

Ostatnio dyskutowałem z jednym weteranem Beatlesów na temat przebicia sie Beatlesów. I doszliśmy do wniosku, że gdyby Beatli nie trafili w końcu na Epsteina, który robił cuda by ich wypromować, oraz na Martina, który ukierunkował i nadał sznyt ich muzyce (przykladowo to on zasugerowal by przyśpieszyc tempo Please Please Me co było strzałem w 10, oraz kazał wywalic Besta, który nie pasował do pozostałej trójki) to Beatlesi mogliby się nigdy nie przebić. Ostatnio w jakiejś ksiedze na blisko 1000 stron, która kończy się dopiero na 63 roku (to dopiero I tom) jest napisane, że Beatlesi po wielu latach przebijania sie, w okolicach 61 roku byli nawet bliscy rezygnacji.
Nie mam wątpliwości, można być geniuszem, ale bez szczęścia, jakichś sprzyjających splotów wydarzeń - nie zostaniesz zauważony i nie przejdziesz do historii. Przykład Beatlesów to też niezła analogia do przebicia się niektórych NKRów - tutaj niestety niektórzy piekielnie zdolni nie trafili na właściwe osoby, które mogłyby nadać tempa ich karier, a w przyszłości, na fali sukcesu ich uskrzydlić i rozwinąć. Nigdy sie nie dowiemy jaki potencjal mogliby jeszcze pokazać twórcy "Time Is" czy "Reflections!".
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Leptir
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 04 Sep 2010
Posts: 4656

PostPosted: 29.01.2014, 15:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Myślę, że kluczową sprawą jest tu stwierdzenie "po wielu latach przebijania się" (odnośnie Bitli). Jak pokazuje historia wiele zespołów czy wykonawców latami pracowało na swoją późniejszą sławę. Ważne są tu: determinacja, konsekwencja, pracowitość, oczywiście też: talent i łut szczęścia. Taki np. Eloy latami funkcjonował w totalnej niszy, rozpadał się, zmieniał muzyków - ale za sprawą determinacji lidera w końcu wygrał. David Bowie też przecież, pomimo nagrania kilku dobrych płyt, nie mógł się przebić - nie rezygnował jednak i to się w końcu opłaciło.
Są też oczywiście przypadki osiągnięcia szybko sławy - która była później kontynuowana lub nie. Nie ma jednej reguły - jak w życiu, czasami się udaje, czasami - nie. Ale jest większa szansa, że się uda, jeżeli muzycy są zdeterminowani, konsekwentni i łatwo się nie poddają. Smile

Co do Lipińskiego i Paganiniego - ten drugi miał wsparcie całego mocnego środowiska kompozytorskiego i muzycznego Włoch (które potrafiło tez zadbać o promocję jego dorobku po śmierci), a ten pierwszy pochodził z kraju, którego nawet wówczas nie było. Być może to również miało wpływ na to, że historia potraktowała ich inaczej. Aczkolwiek w swoich czasach był gwiazdą pierwszej wielkości, współpracował z największymi kompozytorami i orkiestrami, grał na dworach całej Europy.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
remaster


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2465

PostPosted: 29.01.2014, 16:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

Oczywiście, w swoich czasach Lipiński był wielką sławą, ale w tej chwili to jest znacznie bardziej niszowy Nieznany Kanon Muzyki Klasycznej niż np. Marsupilami czy East Of Eden w kategoriach NKR. Gwiazdą jest np. za to Pedro Aznar- basista, który nagrał najważniejsze płyty z Pat Metheny Group- w tym " The First Circle". Pamiętam, że jak kiedyś napisałem tu, że płyty argentyńskiego Alas (w którym zaczynał Aznar) stoją na wyższym poziomie niż albumy ELP posypały się gromy. Z perspektywy gry Aznara u Metheny'ego ta teza wygląda już nieco mniej ekstrawagancko, bo- przy całym szacunku dla Lake'a-wątpię, żeby sobie poradził z grą w Pat Metheny Group. I takich przykładów można zebrać w szeroko pojętym NKR całkiem sporo, co rzecz jasna nie oznacza, że nie nagrano w tym "nurcie" (oczywiście słowa nurt używam umownie) masy płyt słabiutkich czy przeciętnych.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1921
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 07.03.2014, 18:19    Post subject: Quote selected Reply with quote

Od dwóch tygodni słucham non stop płyty "Variety" niemiecko-czesko-węgierskiego zespołu Think. Chyba jakieś odkrycie roku czy coś bo dawno mnie tak żaden NKR nie sponiewierał. Nie wiem jak taka perła mogła się jeszcze uchować, nawet nie wiedziałem o istnieniu tego wielonarodowego bandu.
Grają bardzo melodyjnego proga z fletem, klawiszami i wszystkimi tego typu potrzebnymi atrybutami dla muzycznej uczty. 14 minutowy utwór na czele. 2 inne utwory łączą się ze sobą - konkretnie "Watercorps" i "Drops" i to jest dla mnie najlepsze 12 minut tej świetnej płyty.
http://www.youtube.com/watch?v=MTJO2mxThTg
http://www.youtube.com/watch?v=aXxuCyA2b8k
Polecam!
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Freefall
japońska edycja z bonusami


Joined: 18 Feb 2012
Posts: 3780

PostPosted: 08.03.2014, 00:04    Post subject: Quote selected Reply with quote

Posłuchałem sobie tej płyty (jest w całości na youtube) i bardzo mi się to "Variety" spodobało. Okazuje się, że wciąż można odkryć jakiś zupełnie nieznany zespół sprzed lat, który mile człowieka zaskoczy!
Back to top
View user's profile Send private message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1921
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 08.03.2014, 00:25    Post subject: Quote selected Reply with quote

O, miło, że chciało Ci się sprawdzić moją prawdomówność Wink

Dla mnie płyta Think to mała sensacja, wydawało się, że już wszystko najważniejsze jest odkryte i teraz zaliczamy juz tylko jakieś 17 ligowe wykopalista. A tutaj się okazuje, że niekoniecznie.

Na Think trafiłem zupełnie przez przypadek - chciałem poczytac o Think z Nowej Zelandii, ale zaintrygował mnie zespół z Niemiec o tej nazwie, którego nazwa też mi się wyświetliła. Dopiero z YT dowiedziałem się, że to zespół wielonarodowy. Ciekawa konfiguracja - Kraut, Czechy i Węgry. Tą różnorodność nawet trochę w muzyce słychać.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Okechukwu
remaster


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2465

PostPosted: 14.03.2014, 15:33    Post subject: Quote selected Reply with quote

Kurcze, mam tę płytę na pięknie wydanym CD Garden Of Delights od około 10 lat i słuchałem jej bardzo rzadko- chyba tylko zaraz po zakupie. Podobała mi się, więc ilekroć przeglądałem kolekcję pod kątem jej czyszczenia ze zbędnych tytułów, pamiętając o pozytywnym wrażeniu nie decydowałem się na sprzedaż, ale też mnie jakoś nie korciło, żeby zrobić sobie powtórkę. Dopiero po wpływem Twojego wpisu, Yer, to zrobiłem. I faktycznie jest to bardzo dobra pozycja! Very Happy . Doskonała warsztatowo, atrakcyjna melodycznie , wypieszczona aranżacyjnie- bardzo umiejętnie są powplatane w całość wątki węgierskie i klasyczne.I mimo słyszalnych inspiracji Jethro oraz niemieckim Pell Mell jest to całkiem oryginalna muzyka. Pierwszy utwór to miejscami taka zapowiedź stylu After Crying Wink. Jedyny minus to bardzo nijakie wokale. Z dobrymi wokalami (albo w ogóle bez nich), byłaby to ścisła czołówka niemieckiego progresu (bo krautrock to w żadnym razie nie jest)
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Muzyka All times are GMT + 2 Hours
Goto page Previous  1, 2, 3 ... 65, 66, 67, 68  Next
Page 66 of 68

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group