Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Śmietnik
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 120, 121, 122
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1463
Skąd: Łódź

PostWysłany: 17.08.2019, 10:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
... Jednak teraz, kiedy właściwie jazzem może być wszystko, patrzę na to trochę inaczej. Może faktycznie powinno się wprowadzić jakiś porządek terminologiczny - jazz zostawić amerykańskim mainstreamowcom, a to, co gra się w Europie (a nie nawiązuje do mainstreamu) nazwać inaczej?


Nie wyznaczajmy granic, których sami nie będziemy, mogli przestrzegać, próbując jakąś wychyloną propozycję muzyczną, nazwać i włożyć w szufladę...

Bednaar napisał:
...
A w wyniku dyskusji o Soft Machine przesłuchałem sobie Six - czyli jakiś pożytek był Wink


Bardzo lubię six Smile .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 17.08.2019, 10:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
Może faktycznie powinno się wprowadzić jakiś porządek terminologiczny - jazz zostawić amerykańskim mainstreamowcom, a to, co gra się w Europie (a nie nawiązuje do mainstreamu) nazwać inaczej?


Podobnie jak @esforty jestem temu przeciwny. Jedynym wyznacznikiem powinna być zawartość muzyczna, a nie względy geograficzne, personalne czy historyczne.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "chromówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 151

PostWysłany: 17.08.2019, 15:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mnie się wydaje, że Soft Machine nigdy nie pozbędzie się canterburowskiej łatki - i bardzo dobrze.
Zespół (nie on jeden) po prostu ewoluował (trudno porównywać wczesny Soft Machine z dzisiejszym Soft Machine Legacy)...tak naprawdę począwszy od The Wild Flowers (przez który przewinęła się cała plejada muzyków, którzy "zasilili swoimi kapelami" przywołany nurt), The Daevid Allen Trio (muzykujący na granicy teatralnego performansu i free-dżezu / improwizacji) przez skład z Daevidem Allenem, pełnoprawność muzyczną Hugh Hoppera, udżezowienie zespołu poprzez dokoptowanie do składu Eltona Deana, Nicka Evansa...zmieniał zapatrywanie na zainteresowania muzyczne, starzał się, itp. itd. - wreszcie muzykował (jak Fairport Convention, w którym dzisiaj niewiele magii ze składu z Sandy Denny i Richardem Thompsonem).
A dżez-rock obecny jest w Soft Machine właściwie od początku - to nieuniknione, skoro Mike Ratledge był fanem dżezowych pianistów zza wielkiej wody (choć tak naprawdę głęboko siedział w klasyce), Daevid Allen namiętnie słuchał dżezu, trzymał rękę na pulsie, kolekcjonował nagrania dżezowe ("poruszał się po Europie" z całym analogowym majdanem w postaci pięciuset dżezowych płyt), Robert Wyatt był admiratorem twórczości Theloniousa Monka...
Dżez-rock słychać w muzyce Soft Machine począwszy od moich ulubionych dada-płyt "Vol. 1" (nagranej z nieocenionym Kevinem Ayersem) i "Vol. 2" (kocham ten album!), poprzez "Third", w pewnym sensie ignorującej Roberta Wyatta, dżezowej na zabój (brzmienie, instrumentarium), ale tak naprawdę właśnie counterberowskiej "Fourth" (ze względu na przekaz), po której Wyatt odszedł z zespołu, ponieważ nie chciał dłużej grać dżezu i profanować mistrzów gatunku - sprzeczność goni sprzeczność.
Ale...
...no właśnie - na płytach Soft Machine niby słychać dżez, a jednocześnie nie ma na nich dżezu.
Ta "sprzeczność" polega także na tym, że Hugh Hopper nie grał jak dżez-rockowy basista, Robert Wyatt nie bębnił jak fussionowy perkusista, ba nawet Mike Ratledge tak naprawdę niewiele miał wspólnego ze stricte dżezową formą.
Myślę, że o zaszufladkowaniu do Canterbury Sound nie tyle przesądza gatunek muzycznym jaki uprawia zespół / wykonawca (przecież trudno porównać Spirogyra z Egg, National Health, czy Nucleus), co specyficzne brzmienie i myślenie o muzyce.
Najłatwiej to zrozumieć słuchając muzyki Canterbury Sound, ale także...jadąc na wycieczkę do Canterbury, pospacerować uliczkami miasta (najlepiej ze słuchawkami na uszach), napić się herbaty, usiąść na trawie w parku, popatrzeć na nurt Stour, w sklepie kupić płytę, ba nawet poczuć atmosferę średniowiecza odwiedzając katedrę - wwąchnąć specyfikę tego miejsca (kolor muzyki) - zapewniam Was, że nie czuć w tym mieście książkowego dżezu (przynajmniej ja go tam nie znalazłem), że słuchając tam płyt myślimy - acha, Canterbury Sound.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6310

PostWysłany: 17.08.2019, 17:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

=> Esforty, Bednaar Tak, względy geograficzne, personalne itp. nie powinny grać roli, zgadzam się. Jednak pozostając tylko na gruncie zawartości muzycznej od dłuższego czasu odczuwam, że nazywanie czegoś jazzem już kompletnie nic nie mówi. Wyjątkowo wyraźnie odczułem to na ostatnim festiwalu Warsaw Summer Jazz Days, gdzie na tej tej samej scenie, pod szyldem "jazz" zagrali np. zespół All Too Human feat. Marc Ducret i Benny Golson. Pierwszy kombinował z elektroniką, mechanicznymi beatami, przepuszczoną przez rozmaite efekty gitarą, grał głównie własną muzykę czerpiącą bardziej z historii muzyki elektronicznej i rockowej awangardy niż jazzu. Drugi - grał jazzowe standardy, w duchu bebopu i hardbopu, ze swingującą sekcją rytmiczną. Co oni właściwie mieli ze sobą wspólnego? Wyobrażam sobie, że ktoś, kto zna Golsona i jego muzyka jest dla niego jazzem usłyszawszy All Too Human musiał oglądać uważnie swój bilet - czy trafił na właściwy festiwal. Smile
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1463
Skąd: Łódź

PostWysłany: 17.08.2019, 18:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Sam ostatnio, byłem zakłopotany, przynależnością gatunkową, słynnego już, Comet is Coming, a to wcale nie jakiś ultra-wyrazisty przykład.
Swoim wpisem wyrażałem, bardziej niepokój niż sprzeciw, dotyczący szufladkowania jako takiego.
Przywołujemy z pamięci wszystko z czym nowo poznawana muzyka się nam kojarzy by skonstatować... eee, to już było!
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6310

PostWysłany: 17.08.2019, 18:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Do szufladkowania mam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony muzyka jest jedna i akurat najciekawsi jej twórcy zazwyczaj nie pasują do żadnej konkretnej szuflady. Z drugiej jednak - kiedy mówi się o muzyce to ważne jest, żeby ją jednak jakoś określać. A kiedy te określenia nic nie mówią, bo oznaczać mogą dziesiątki zupełnie różnych rzeczy, to mówienie czy pisanie o muzyce staje się niemożliwe. Owszem - można odwoływać się do porównań. X gra podobnie jak Y czy Z. No ale nie każdy musi wiedzieć, jak ten Y czy Z grają, a łatwiej zapamiętać i skojarzyć kategorie ogólne jak rock, jazz, folk itp. No i takie porównania faktycznie wywołują wrażenie, że nikt już nic oryginalnego nie wymyśla. Smile
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "chromówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 151

PostWysłany: 18.08.2019, 14:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Coraz częściej czytam, że w muzyce nie można dzisiaj "stworzyć" niczego nowego, że wszystko już było.
Na tym forum obserwuję dwa, ścierające się ze sobą w tej kwestii obozy, udowadniające swoje racje.
Uważam, że jednoznaczne stwierdzenie jakoby wszystko było już w muzyce zagrane / wiadome, nie jest prawdziwe - może co najwyżej świadczyć o braku ciekawości, wątłej chęci drążenia / poszukiwania nowego, czy wręcz demonstrowania, że wszystko się już słyszało / że nic i nikt nie jest w stanie nas zaskoczyć.
Oczywiście, tkwiąc przykładowo w muzyce rockowej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (czy w dżezie - he, he), słuchając tysiącznego, nieznanego szerzej wykonawcy zasuwającego na rozstrojonych gitarach (dęciakach - he, he) i porównywanie tych treści do dzisiejszej muzyki rozrywkowej (dże-zo-wej) może dawać takie odczucie, ale...

A może żyjemy w czasach, w których nie tyle mamy do czynienia z kryzysem muzyki, co z kryzysem słuchacza? - słuchacza leniwego, omamionego przesytem internetowego dźwiękowego zasobu, karmionego przez media niedobrą muzyką, zblazowanego młodzieńczymi zachwytami i pewnikami, zamykającego się na "inne" gatunki muzyczne...itp., itd.?
Coraz bardziej jestem w stanie zaakceptować ten pogląd, tym bardziej, że czytam właśnie książkę "Zabobony Gasnącego Stulecia / Kontynuacje" będącą zbiorem tekstów Andrzeja Chłopeckiego (wybitnego krytyka muzycznego) o przesądach i mitach na temat muzyki nam współczesnej.
Chłopecki w charakterystyczny dla siebie, inteligentny, dowcipny sposób (zagadnienia zebrane są w formie tematów przewodnich / haseł) mówi o utartych poglądach, o uprzedzeniach kompozytorów, muzyków, krytyków i słuchaczy.
Oczywiście rzecz traktuje o muzyce klasycznej (z racji profesji Chłopeckiego), ale myślę, że ogólny wydźwięk pasuje do szeroko rozumianej muzyki.

Kryzys

"...Afirmatywnie zatroskany stosunek do pojęcia i egzystencji kryzysu w muzyce stał się legitymacją, świadczącą o przynależności do elity elit artystycznych, pragnącej zachować substancję humanistycznych wartości w stanie zagrożenia. Zabobon sytuacji polega na tym, że w światły sposób wskazany kryzys i właściwie opisane jego źródła i przejawy miewają moc likwidowania kryzysu, permanentne natomiast podnoszenie jego istnienia miewa perswazyjną siłę jego kreowania.
Sztukę kompozycji w tym stuleciu uprawiało prawdopodobnie więcej osób niż w czasie wszystkich poprzednich, z czego - to prawda - wcale nie musi wynikać zbliżony stosunek procentowy osobników wybitnie uzdolnionych i nieuzdolnionych całkowicie do tego, jaki istniał w przeszłości. Nie jest jednak w praktyce możliwe (choć teoretycznie wszystko być może), by liczba tych pierwszych była w tym stuleciu znikoma. O tym, czy mamy do czynienia z kryzysem, rozstrzyga twórczość tych pierwszych, głównym źródłem tezy głoszącej istnienie kryzysu może więc być skupiane się refleksji komentatorów na tych drugich i niedostrzeganie tych pierwszych.
Jest to więc kryzys recepcji, a nie muzyki..."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4455

PostWysłany: 18.08.2019, 15:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:
A może żyjemy w czasach, w których nie tyle mamy do czynienia z kryzysem muzyki, co z kryzysem słuchacza? - słuchacza leniwego, omamionego przesytem internetowego dźwiękowego zasobu, karmionego przez media niedobrą muzyką, zblazowanego młodzieńczymi zachwytami i pewnikami, zamykającego się na "inne" gatunki muzyczne...itp., itd.?

...

Jest to więc kryzys recepcji, a nie muzyki..."[/i]


W punkt! Dodam tylko, że brak szerszego popytu implikuje mizerną podaż.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gacek
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 3274
Skąd: Wieliczka

PostWysłany: 18.08.2019, 22:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wiem czy jest jakiś kryzys muzyki czy go nie ma. Wiem za to że The Beatles, Pink Floyd, King Crimson, Deep purple, Led zeppelin, Black sabbath już było, Zappa, Hendrix czy inny Bowie też zrobił swoje. Później była kolejna fala, było Iron Maiden, Judas Priest, Metallica i inne później Nirvana, Tool itd itp. Coraz ciężej stworzyć coś nowego i oryginalnego i to nie dlatego że twórcy są jacyś ograniczeni tylko że naturalnym jest że pewne konwencje się wyczerpują a ile razy można proch wymyślać?
Oczywiście można się silić na bycie bardzo oryginalnym i krzyczeć bla bla bla bla do mikrofonu w rytm jakiejś kakofonii. Fakt wcześniej tego nie było ale czy to jest coś na miarę pierdyknięcia pierwszych Zeppelinów albo patosu wczesnego Crimson? Czy to jest coś co jest ludziom faktycznie potrzebne?

Jest dziś dużo zdolnych twórców i zamykanie się na same lata 70 czy 80 jest stawianiem sobie bezsensownych granic.
Jednak usilne próby pokazywania światu że się jest dziś mega oryginalnym i tworzy coś nowego też nie mają sensu. Ekstrema dziś praktycznie nie istnieją, granic w muzyce nie ma i ściganie się na to kto szybciej albo kto zrobi głupszą okładkę (np wrzuci zdjęcie swojej kuty z napisanym tytułem albumu Laughing ) są dziecinadą.
Jest ogromna ilość dźwięków i stylów, które można rozwijać i dać tym słuchaczom ogromną przyjemność a przy tym nie wymyślić prochu ale powiedzmy że nieco go zmodyfikować. Nie ma co się co obrażać ani wyzłośliwiać, inne czasy i inna muzyka ale nadal ciekawa i wartościowa.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 120, 121, 122
Strona 122 z 122

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group