Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przy muzyce o turystyce ;-)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6898

PostWysłany: 02.10.2019, 17:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:
Z Krywaniem jest pewien problem – tam bardzo często są tłumy turystów. Dla Słowaków to w końcu bardzo ważna góra. Byłem tam kiedyś z kolegą, pogoda była paskudna, za to na szczycie nie było nikogo. Cóż z tego, skoro przez mgły i chmury nic nie było widać. Słowacy po swojej stronie Tatr udostępnili tylko te średnio lub mało atrakcyjne miejsca (szczyty, doliny), dlatego osobiście wolę eksplorować te góry na własną rękę. Krywań, Sławkowski Szczyt, Rysy od strony słowackiej to, co najwyżej, średnio ciekawe wyprawy. Z tych prawilnych najciekawsze to Czerwona Ławka i słowacka „Orla Perć”. Wszystko to jednak blednie w porównaniu ze wspinaczką na te najbardziej honorne szczyty, na które nie wiodą żadne turystyczne szlaki (komercja plus trudności techniczne). W przypadku Gerlacha przede wszystkim chodzi o kasę - dla Słowaków ta góra to niezła skarbonka. Jak ktoś lubi hardcorową jazdę to polecam Ganek. Graniówka tuż przed szczytem to mocna rzecz, niesamowita lufa, znacznie większa niż w drodze na Lodowy Szczyt (biorąc pod uwagę dwa warianty – najbardziej popularny - od Terinki przez Konia lub znacznie trudniejszy - od Wielkiej Kopy Lodowej). Żłobisty Szczyt, Batyżowiecki Szczyt, Łomnica (koniecznie drogą Jordana!), Staroleśna, Durny Szczyt, Wysoka. Jest tam gdzie chodzić. Jeśli ktoś nie jest taternikiem lub pozaszlakowcem musi słono zapłacić za wejście na każdy z tych szczytów. Takie czasy. A drzewiej inaczej bywało (okres międzywojenny).


Mahavishnuu - moje wyrazy uznania za tak duże rozeznanie w temacie. Jeśli nie widziałeś, to gorąco polecam ten świetny słowacki film dokumentalny, zrobiony zresztą przez jednego z najwybitniejszych (nie tylko na Słowacji) twórców gatunku. Widziałem go w 2015 na Słowacji w ramach jednego z wielu festiwali filmów górskich, adrenalinowych itp. Szacunek z jakim Słowacy podchodzą do Wiesława Stanisławskiego zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wydaje mi się, że w Polsce, poza środowiskiem, to postać nieznana i sam więcej się o nim dowiedziałem na Słowacji niż w Polsce. Ale to być może dlatego, że nigdy tego tematu też jakoś specjalnie nie śledziłęm. Tak czy siak, jest to wybitna i wielce zasłużona dla gór postać. Jego historia pokazuje też jaka jest różnica w zdobywaniu szczytów współcześnie a jaka była ~100 lat temu. Aż trudno uwierzyć, że wtedy, z takim niedoskonałym sprzętem zrobiono tak wiele.
Niestety nie znalazłem nigdzie pełnej i darmowej wersji tego filmu.
https://vimeo.com/ondemand/zyciedlapasji/148328387?autoplay=1

Polecam wszystkie filmy Barabáša - każdy z nich to małe dokumentalne, podróżnicze dzieło.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4098
Skąd: Opole

PostWysłany: 02.10.2019, 19:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Stanisławski to rzeczywiście fascynująca postać. Pamiętam jak przed laty czytałem dosłownie z wypiekami na twarze o jego wyczynach. Nie wiedziałem, że do tej pory cieszy się taką estymą u naszych południowych sąsiadów. Fajna sprawa. Maćku, dzięki za ten link. Na pewno obejrzę! Poszukam też Barabáša. W pierwszych latach fascynacji tymi górami, kiedy tylko mogłem, jeździłem w Tatry polskie. Kiedy poznałem już praktycznie wszystko, co tylko mogłem po naszej stronie, przerzuciłem się na stronę słowacką Robię taternicze drogi, ale tylko te łatwiejsze, nie jestem taternikiem, poza tym, nie licząc dwóch wypraw, zawsze wspinałem się bez liny, dlatego nie zapuściłbym się na przykład na Żabiego Konia czy też Widły. Tatry Słowackie można eksplorować przez wiele lat. Jest tam mnóstwo ciekawych tras do zrobienia. Mnie głównie interesowały szczyty. Miałem nawet taki plan, aby wejść na pierwszą dwudziestkę najwyższych. Kiedy brakowało mi już tylko kilka odpuściłem sobie to sportowe podejście, bo jednak najważniejsze są dla mnie przeżycia estetyczne. To również kwestia elementarnego bezpieczeństwa. Robiąc takie taternicze drogi czasami balansuje się na cienkiej linie. Kilkanaście razy miałem lub mieliśmy z kumplem sporo szczęścia. Nagłe załamanie pogody na trudnym technicznie Batyżowieckim Szczycie, podobna sytuacja na Czarnym Szczycie, paskudna kontuzja kolana na Jaworowym Szczycie. Wspinając się na Ganek o mało się nie przekręciłem. Już spadałem, w ostatnim momencie zdołałem zatrzymać się na małej półeczce. Zapewne to wydarzenie miało wpływ na moje tatrzańskie plany. Zbyt ambitne podejście do wspinaczki zgubiło wielu. Zarówno amatorów, jak i wybitne postaci (Kukuczka, Rutkiewicz czy też wspomniany przez Ciebie Stanisławski).
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5356
Skąd: Białystok

PostWysłany: 02.10.2019, 21:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Za tydzień jadę do Popradu - tradycyjnie wpadnę na hokeja - ale poza szlaki nigdy nie wychodzę. W 1994 r., gdy pierwszy raz byłem na Lodowej Przełęczy jakiś samotny solista z Polski proponował mi Mały Lodowy. Stanowczo odmówiłem. A już w ogóle sobie nie wyobrażam Ganka czy Wysokiej bez przewodnika.

Moja ulubiona postać tatrzańska to zaś Wawrzyniec Żuławski, którego Sygnały ze skalnych ścian/Tragedie Tatrzańskie/Wędrówki Alpejskie/Skalne Lato znam niemal na pamięć.

To zaś zapewne znacie (Wielka Korona Tatr):

Gerlach – 2655 m n.p.m., czyli 8743 stóp,
Łomnica – 2634 m n.p.m., czyli 8642 stóp,
Lodowy Szczyt – 2627 m n.p.m, czyli 8619 stóp,
Durny Szczyt – 2623 m n.p.m, czyli 8606 stóp,
Wysoka – 2560 m n.p.m, czyli 8399 stóp,
Kieżmarski Szczyt – 2558 m n.p.m, czyli 8392 stóp,
Kończysta – 2538 m n.p.m, czyli 8327 stóp,
Baranie Rogi – 2526 m n.p.m, czyli 8287 stóp,
Rysy – 2503 m n.p.m, czyli 8212 stóp, raz od strony polskiej kilka razy ze Słowackiej
Krywań – 2494 m n.p.m, czyli 8182 stóp, kilka razy ze Strbskiego Plesa raz z Trzech Studniczek
Staroleśny Szczyt – 2476 m n.p.m, czyli 8123 stóp,
Ganek – 2462 m n.p.m., czyli 8077 stóp,
Sławkowski Szczyt – 2452 m n.p.m., czyli 8045 stóp, ponad 5 razy, a pewnie bliżej 10ciu.
Pośrednia Grań – 2441 m n.p.m. czyli 8009 stóp.

Zwykłemu śmiertelnikowi tyle musi wystarczyć. Razz
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4098
Skąd: Opole

PostWysłany: 03.10.2019, 07:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Białystok napisał:

To zaś zapewne znacie (Wielka Korona Tatr):

Z tej czternastki, w ramach „Wielkiej Korony Tatr”, nie byłem tylko na Pośredniej Grani. I pewnie już się nie wybiorę, bo droga jest bardzo wymagająca pod względem technicznym i orientacyjnym, poza tym jest tam paskudna kruszyzna. Dużo się naczytałem o tej górze. Teoretycznie byłem już przygotowany do wejścia. Wszystko było przeanalizowane i rozpisane, ale w końcu sobie odpuściłem. Bez liny zbyt duże ryzyko.


Białystok napisał:
W 1994 r., gdy pierwszy raz byłem na Lodowej Przełęczy jakiś samotny solista z Polski proponował mi Mały Lodowy. Stanowczo odmówiłem. A już w ogóle sobie nie wyobrażam Ganka czy Wysokiej bez przewodnika.

Dobrze zrobiłeś. To nie jest wycieczka dla początkujących pozaszlakowców. W skali taterniczej to droga „jedynkowa”, a więc o jeden stopień trudniejsza niż „Orla Perć”. Co gorsza, jest tam sporo odcinków, które prowadzą tylko eksponowaną granią. Na domiar złego, nie brakuje kruszyzny. Z Przełęczy Lodowej warto uderzyć na Wielką Kopę Lodową. Droga jest oczywiście nieznakowana, ale stosunkowo prosta. Trudności na poziomie Rysów od strony polskiej (z zastrzeżeniem, że nie ma tam sztucznych ułatwień w postaci łańcuchów). Widok z Kopy jest wspaniały. To jedno z moich ulubionych miejsc w Tatrach. Z Kopy można przejść granią na Lodowy Szczyt, ale tego zdecydowanie nie polecam. Była to jedna z najbardziej traumatycznych dróg, jakie robiłem w Tatrach. Permanentna ekspozycja, trawersy wąziutkimi półeczkami ze skąpymi uchwytami. Prawdziwy hardcore, tym bardziej, że byłem bez sprzętu. Trochę osób, głównie pozaszlakowców, już się tam przekręciło. Drugi raz był tego nie robił.

A propos wspomnianego przez Ciebie Małego Lodowego Szczytu - można wejść na niego nieznakowaną drogą z Czerwonej Ławki. Ten wariant nie jest trudny technicznie i orientacyjnie. Polecam, tym bardziej że widoki są przepiękne, szczególnie ze szczytu. Wspinając się z Czerwonej Ławki wystarczy trzymać się blisko grani, od strony Doliny Staroleśnej. Trudności techniczne porównywalne z polskim wariantem na Rysy, ewentualnie Kościelcem. Gdybym miał polecać ludziom bardzo ciekawe wyprawy w Tatrach nieznakowaną drogą to właśnie Mały Lodowy Szczyt i Wielka Kopa Lodowa są idealne. W słowackiej części Tatr sam zaczynałem od Wielkiej Kopy Lodowej. Po naszej stronie idealnym celem jest Mięguszowiecki Szczyt Czarny z Przełęczy Pod Chłopkiem. No może nie do końca po naszej, bo od przełęczy poruszamy się już po stronie słowackiej. Najpierw trawers od strony Doliny Hińczowej, a potem już łatwa wspinaczka na szczyt. W tym rejonie najciekawsze jest oczywiście wejście na Mięguszowiecki Szczyt Wielki, ale tego nie polecam, bo droga jest dość trudna pod względem technicznym, natomiast orientacyjnym mega trudna – to prawdziwy skalny labirynt. Inna sprawa, że wspaniała, a widoki, szczególnie na polską stronę, niezapomniane.

Wysoka nie jest trudna pod względem technicznym (dla sprawnego mężczyzny i kobiety) i orientacyjnym, choć początkującym pozaszlakowcom był jej nie polecał. Skala trudności – circa najtrudniejszy turystyczny wariant wejścia na Kozi Wierch. Ganek jest trudniejszy orientacyjnie. Sam pomyliłem żleby w czasie wspinaczki i wpakowałem się na stromą „dwójkową” ścianę porośniętą mchem. Brrr. Nie było łatwo. Nie wspomnę już o legendarnej grani w partiach podszczytowych – ogromna ekspozycja. Naprawdę niezła jazda.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
remaster


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 2006

PostWysłany: 03.10.2019, 08:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Piękny temat, a Mahavishnu zazdroszczę tych wycieczek, sam jestem tylko zwykłym szlakowcem z ambicją przejścia wszystkich ważniejszych szlaków, niewiele już zostało, ale jeszcze trzeba się będzie natrudzić. Mnie od chodzenia poza szlakami skutecznie odstraszyło kilka prób skrócenia sobie przejść/zmylenia szlaków, co każdorazowo mogło zakończyć się fatalnie. Lista przedstawiona przez Białystoka studzi zapał, ale jednocześnie mam te same szczyty zaliczone, przybijam pionę. Sławkowski = Babia Góra od Krowiarek XXL.

A ciekawi mnie jakie podejście mają jakieś teoretyczne słowackie służby parkowe do chodzenia poza szlakami? Czepiają się? Ostatnio słyszałem kilka historii ale z polskiej strony, że komuś tam wlepili mandat za iście zwykłym szlakiem, ale po zmroku, co rzekomo jest absolutnie niedozwolone (doczytuję - nie wolno w okresie zimowym).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 03.10.2019, 08:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lubię góry, ale chodzę tylko po szlakach - żaden ze mnie sportowiec. Jednakże chodziłem - tak bardziej intensywnie - jeszcze przed ślubem. Teraz sporadycznie - żona (ku mojemu ubolewaniu) jest zwolenniczką plażingu Sad
W Tatrach tak na dłużej (2 tygodnie) byłem tylko raz - ponad 20 lat temu, strona słowacka. Chodziliśmy po dość łatwych szlakach i jedyny szczyt, na jaki weszliśmy, to Rysy - od strony słowackiej to faktycznie bułka z masłem, ale sporo czasu zajmuje podejście. Na samym szczycie byliśmy bardzo krótko - zbliżała się burza i trzeba było się zbierać. Częściej chodziłem po Beskidach (Niski, Śląski, Żywiecki, Sądecki), Gorcach i Bieszczadach. Szczególnie polecam Beskid Niski - dla miłośników dzikiej przyrody i samotności, chyba najdziksze zakątki w polskich górach są właśnie tam, Bieszczady są obecnie zadeptane.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Goran
epka analogowa


Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 842
Skąd: Podkarpacie

PostWysłany: 03.10.2019, 10:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar niestety co do Bieszczadów masz racje, to już nie są dzikie i pełne romantyzmu góry. W weekend trudno gdziekolwiek wejść, taka masa ludzi. Na połoninie Wetlińskiej jak na Krupówkach. Jeszcze Beskid Niski jest stosunkowo mało oblegany i można tam spotkać wiele atrakcyjnych miejsc. Polecam rejon od Komańczy po Gorlice, cisza, spokój, stare cerkwie, pamiątki po Łemkach i wojskowe cmentarze.
_________________
Mnie się podobają melodie które już raz słyszałem.No jakże może podobać mi się piosenka którą pierwszy raz słyszę?
Inżynier Mamoń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
epka analogowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 940

PostWysłany: 03.10.2019, 11:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Beskid Niski słabo znam, ale choć bardzo mi się tam podobało, to jakoś nie umiałem znaleźć w nim gór. Owszem: niezwykły klimat, te cerkwie i cmentarze, łąki i krzaki jeżyn, niesamowity teren, który nie mieścił mi się, nie wiem czemu, w moje pojęcie gór.

Nie dotyczy to innych niższych gór w Polsce (choćby takiego Beskidu Małego, który jest równie niski, co Niski, ale w pełni górzystym mi się zdaje), więc pewnie to jakaś moje wydumane klasyfikacje. Może to kwestia, że Beskid Niski jest tak bardzo przesiąknięty historią i śladami tego, co minęło, że trakuję go bardziej jak pomnik kultury, niż natury?...

Chyba rzeczywiście ma to takie samo znaczenie, jak to, czy napiszemy Niemen, Czesław Niemen, czy Grupa Niemen Wink

Natomiast bardzo polecam ten Beskid Mały, bo to takie nic niby, na przedpolu znacznie bardziej okazałego Beskidu Śląskiego, a i ten zaściankowy się wydaje w porównaniu do Gorców czy Żywieckiego. Ale Beskid Mały to bardzo uroczy zakątek, położony pi razy oko w czworoboku między Bielskiem, Żywcem, Suchą Beskidzką i Wadowicami. Dzieli się na dwie części, pośrodku których - i to już samo w sobie jest bardzo fajną rzeczą! - płynie rzeka Soła z Jeziorem Międzybrodzkim (nieco wyżej jest Zywieckie) i dwoma zaporami. Zachodnia część, bliższa Bielska, jest mniejsza obszarowa, ale wyżej się wspina i tam jest najwyższy szczyt pasma, czyli Czupel (930 npm). Ta część jest mi znana doskonale, bo nieduża, a byłem tam dobre kilka razy, obchodząc pasmo Magurki Wilkowickiej (fajne schronisko) i Hrobaczej Łąki. Uwielbiam tam jeździć wiosną Smile Po wschodniej stronie Soły najpierw jest najbardziej charakterystyczny i turystyczny punkt, czyli góra Żar, z kolejką i rozbudowaną infrastrukturą rozmaitego rodzaju na szczycie (pal sześć festyniarskie klimaty, ale szybowce!!). Z góry Żar wielokrotnie schodziłem, a także zbiegałem do wsi Porąbka - dla lubujących się w zbieganiu szlakami rewelacyjny teren! Na górze Żar jest jeszcze jedna ciekawostka, mianowicie wielki zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej, który widać z wielu miejsc dookoła, zwłaszcza, że Żar jest stosunkowo niski. Dalej rozciąga się o wiele mniej przeze mnie rozpoznana część pasma - najwyższy jest tam Leskowiec, ale to już jest hen daleko na wschód. Po drodze szczyt o cudownej nazwie Wielka Cisowa Grapa (teren też bardzo fajny).

A tak w ogóle to najbardziej lubię i znam Tatry, więc w następnym wpisie będzie coś o tym Smile
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 03.10.2019, 12:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Beskid Niski słabo znam, ale choć bardzo mi się tam podobało, to jakoś nie umiałem znaleźć w nim gór. Owszem: niezwykły klimat, te cerkwie i cmentarze, łąki i krzaki jeżyn, niesamowity teren, który nie mieścił mi się, nie wiem czemu, w moje pojęcie gór.


Bywałem w najbardziej niedostępnej części Beskidu Niskiego, u podnóża Ostrego Wierchu (938 m n.p.m.), malutka wioska (2 zagrody ze stałymi mieszkańcami) Ropki, nieopodal uzdrowiska Wysowa-Zdrój. Za Ostrym Wierchem najwyższy szczyt pasma - Lackowa (997 m n.p.m.) - jedna z najtrudniejszych polskich gór do zdobycia (jedna z najbardziej stromych poza Tatrami). Mankamentem tych gór jest to, że szczyty są porośnięte lasami - zatem o ładnych panoramach można zapomnieć. Ogólnie zbocza też gęsto porośnięte, łatwo zgubić szlak - co też się stało, gdy wchodziłem na Ostry Wierch, więc wędrowałem na czuja (po prostu pod górę) i w końcu dotarłem Smile

Bardzo słabo znam Sudety - właściwie byłem tam tylko raz, rok temu w Górach Stołowych. Oczywiście Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.) zdobyty - nawet razem z żoną i synem, gdyż piękne formacje skalne rekompensowały im trudy wspinaczki Wink .
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4098
Skąd: Opole

PostWysłany: 03.10.2019, 14:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
A ciekawi mnie jakie podejście mają jakieś teoretyczne słowackie służby parkowe do chodzenia poza szlakami? Czepiają się? Ostatnio słyszałem kilka historii ale z polskiej strony, że komuś tam wlepili mandat za iście zwykłym szlakiem, ale po zmroku, co rzekomo jest absolutnie niedozwolone (doczytuję - nie wolno w okresie zimowym).

Gdy złapią to najczęściej wlepiają mandat. Ważne jest nie tylko kto złapie, ale także gdzie. Miałem swoje patenty, jak na wszelki wypadek ich unikać. Nigdy nie miałem przyjemności spotkać filanca - to właśnie ten pracownik tatrzańskiego parku, który może poczęstować nas mandatem. Najczęściej spaliśmy z kumplem w najwyżej położonych dolinach lub w obozie taternickim. Chodziło o to, aby mieć możliwie jak najbliżej do interesujących nas szczytów, poza tym była znacznie mniejsza szansa na to, że spotkamy filanca. Trudno, aby o piątej rano był na wysokości ponad 2000 metrów. Teren w pobliżu Łomnicy i szczególnie Gerlacha jest nieźle obstawiony. Gdy złapią w czasie wspinaczki na te góry kara jest pewna, a do tego jeszcze bardzo dotkliwa. Dlatego musiałem zrobić wyjątek i akurat na te dwie wchodzić z przewodnikiem. W przypadku Łomnicy zażyczyłem sobie jednak wersję hardcorową – słynną „Jordankę”, droga znacznie trudniejsza od tej od strony Stawu Łomnickiego, którą zazwyczaj prowadzą klientów. „Jordanka” jest o niebo ciekawsza pod każdym względem. Normalną drogą schodziliśmy do Stawu Łomnickiego. Chodzenie z przewodnikiem zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Horský vodca wiąże delikwentów, jak krowę na postronku i pędzi do góry, aby jak najszybciej wrócić do domu. Widoki można podziwiać w spokoju tylko na szczycie. To nie dla mnie, poza tym szkoda kasy. Wszędzie (no, prawie wszędzie) mogą chodzić tylko osoby, które mają Kartę Taternika. Nie zapuszczam się tam, gdzie jest ścisły rezerwat (np. Tatry Bielskie), aby nie niszczyć przyrody. Przewodnikowi na początku tego wieku płacono znacznie mniej niż obecnie. Na Gerlach wchodził maksymalnie z piątką osób. Teraz mogą być tylko trzy. Kwota do zapłaty była dzielona na pięć, od kilku lat na trzy. Tym samym, de facto, mamy dwie podwyżki. Po stronie słowackiej circa 90% klientów wybiera się z przewodnikiem na Gerlach. No cóż, magia najwyższego szczytu. Tymczasem, biorąc pod uwagę drogę, widoki i inne atrakcje, wspinaczka na „Króla Tatr” nie należy do tych najbardziej atrakcyjnych.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
epka analogowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 940

PostWysłany: 03.10.2019, 21:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:
Przewodnikowi na początku tego wieku płacono znacznie mniej niż obecnie. Na Gerlach wchodził maksymalnie z piątką osób. Teraz mogą być tylko trzy.

Nawet nie wiedziałem - ja wchodziłem w 1994 i wtedy była piątka. Zaliczyliśmy wycof z powodu bardzo złej pogody; właściwie nie wycof, tylko zrezygnowaliśmy z samego ataku szczytowego - wchodziliśmy od Wielickiej Doliny, doszliśmy tam bardzo wysoko pod szczyt i zeszliśmy na Batyżowiecką. Nie wiem, ile zabrakło, chyba niewiele, w każdym razie nie było absolutnie nic widać i mokro.
Natomiast było znakomicie widać, kiedy w zejściu, na szczęście już nie na skałach, tylko na stromych trawkach, jedna pani, co z nami szła, nagle zaczęła z przerażającą prędkością koziołkować w dół tego trawiastego zbocza Shocked Całe szczęście, że a) ćwiczyła w młodości gimnastykę i różne odruchy jej zostały, b) coś tam w ukształtowaniu sprawiło, że w miarę szybko się zatrzymała. Ale nigdy wcześniej nie wiedziałem, że grawitacja jest TAK silna! Człowiek by sobie mógł wyobrażać, że będzie jak na filmie: że osoba obok Ciebie przelatuje, a Ty w ostatniej chwili sięgasz ręką (najlepiej w zwolnionym tempie) i jakoś tam widowiskowo zawisacie. Aha. Zanim w ogóle coś zauważyłem, to już była parę metrów pode mną.

To jeszcze w kwestii wycofów: z tej Wielkiej Korony Czternastu Osmiostopników byłem tylko na Rysach i Sławkowskim, za to na Rysach pięć razy na szczycie (1989, 92, 93, 94 od Słowacji i 2008) oraz trzy razy pod szczytem - te wycofy miały za każdym razem inne podłoże. Raz był 11 listopada i duże zaśnieżenie, a ja nie miałem sprzętu, żeby się pchać na grańkę. Doszedłem do przełączki (tam, gdzie jest ten niesamowity widok na Ganek) i podziękowałem za dalsze kozaczenie. Za drugim razem burza i potoki płynące grzędą. Za trzecim razem (w tym roku) kolega, z którym szedłem przeprosił, że niestety, ale mu się włączył lęk wysokości, więc w połowie grzędy zawróciliśmy i poszliśmy moczyć nogi w Czarnym Stawie Wink

A,no i jeżeli dobrze się domyślam, to piętnasty w kolejce (niczym Gasherbrum III) jest Mięgusz, na którym miałem szczęście być. Wchodziliśmy od Cubryny, schodziliśmy drogą po głazach, prowadził nas znajomy toprowiec i przewodnik, świętej pamięci Arek Gąsienica-Józkowy...
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5356
Skąd: Białystok

PostWysłany: 03.10.2019, 21:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z turystycznych 8-tysięczników tatrzańskich najlepszy widok jest wg mnie zdecydowanie na Krywaniu bo on stoi praktycznie tuż przy granicy pomiędzy Tatrami Zachodnimi a Wysokimi. W dodatku szczyty w pobliżu są sporo niższe.

Uwielbiam też widok, zwłaszcza zimą na najwyższą ścianę tatrzańską 900-metrową Małego Kieżmarskiego Wierchu. Oczywiście z dołu, najlepiej z okna Chaty Pri Zelonym Plesie. Jestem tam często zimą i zdarzało się, że w środku nikogo nie było lub kilka osób. Oczywiście wybierać się na nią nigdy nie zamierzałem.

Kilka lat temu gdy byłem zimą w Tatrach miałem spore bóle pleców, ale takie z którymi da się chodzić. Tuż przed Chatą Pri Zelonym Plesie wywaliłem się na lodzie (delikatnie przykrytym śniegiem) i rozwaliłem sobie z kolei jeden z boków. Około tygodnia spałem potem jak w gipsie nieruchomo w jednej pozycji, oczywiście cały czas kręcąc się po tatrzańskich dolinach i Magistrali. Piękne wspomnienie.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Crazy
epka analogowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 940

PostWysłany: 03.10.2019, 22:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Widok znad Zeloneho Plesa uważam za obiektywnie najpiękniejszy w Tatrach. Nie lubię tego schroniska i w przeciwieństwie do Ciebie nie mam najlepszych wspomnień z tego miejsca, ale sam walor widokowy mogę porównać tylko do jakichś najpiękniejszych fiordów w Norwegii (z miejsc, w których byłem).
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4098
Skąd: Opole

PostWysłany: 05.10.2019, 11:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Białystok napisał:
Uwielbiam też widok, zwłaszcza zimą na najwyższą ścianę tatrzańską 900-metrową Małego Kieżmarskiego Wierchu. Oczywiście z dołu, najlepiej z okna Chaty Pri Zelonym Plesie. Jestem tam często zimą i zdarzało się, że w środku nikogo nie było lub kilka osób. Oczywiście wybierać się na nią nigdy nie zamierzałem.

Ze szczytu wygląda to niesamowicie. Gdy wchodziłem na Kieżmarski Szczyt trudno było zmarnować okazje i nie zaliczyć również Małego Kieżmarskiego Szczytu. Byłem ciekaw właśnie tego widoku w dół, mając pod sobą ogromną ścianę Małego Kieżmarskiego. Podobne wrażenia są w czasie odcinków graniówki Mięguszowieckiego Szczytu – tam jest zresztą druga największa ściana w Tatrach, po wspomnianym Małym Kieżmarskim. Faktycznie to bardzo piękna okolica. Dla mnie była również frapująca pod względem ataków szczytowych. Spaliśmy z kumplem w dolinie przez tydzień i codziennie zaliczaliśmy kolejne szczyty. Kieżmarski Szczyt, Mały Kieżmarski Szczyt, Baranie Rogi, Kołowy Szczyt, Czarny Szczyt, Jastrzębia Turnia, Jagnięcy Szczyt. Turystycznie jest dostępny tylko ten ostatni.


Crazy napisał:
Nawet nie wiedziałem - ja wchodziłem w 1994 i wtedy była piątka. Zaliczyliśmy wycof z powodu bardzo złej pogody; właściwie nie wycof, tylko zrezygnowaliśmy z samego ataku szczytowego - wchodziliśmy od Wielickiej Doliny, doszliśmy tam bardzo wysoko pod szczyt i zeszliśmy na Batyżowiecką. Nie wiem, ile zabrakło, chyba niewiele, w każdym razie nie było absolutnie nic widać i mokro.

Skoro schodziliście już Doliną Batyżowiecką to musieliście dotrzeć co najmniej do Przełączki Nad Kotłem – to jest już trochę ponad 2400 metrów (do szczytu jeszcze blisko dwie godziny). Później zaczyna się kluczenie od strony Doliny Batyżowieckiej. Przynajmniej zaliczyłeś dwa najciekawsze miejsca, jeśli chodzi o wspinaczkę – Wielicką Próbę i Batyżowiecką Próbę. Gerlach technicznie nie jest trudny – circa poziom „Orlej Perci”, może nie licząc Batyżowieckiej Próby, która zapewne dla turystów byłaby najtrudniejszym odcinkiem tej popularnej drogi.


Crazy napisał:

A,no i jeżeli dobrze się domyślam, to piętnasty w kolejce (niczym Gasherbrum III) jest Mięgusz, na którym miałem szczęście być. Wchodziliśmy od Cubryny, schodziliśmy drogą po głazach, prowadził nas znajomy toprowiec i przewodnik, świętej pamięci Arek Gąsienica-Józkowy...

Widzę, że z Mięgusza schodziliśmy dokładnie tym samym wariantem. Jeśli chodzi o wejście, to ja zaczynałem od strony Stawów Hińczowych, stamtąd wspinałem się na Hińczową Przełęcz, dalej już zawiłą drogą na Mięgusza. Wchodziłem samotnie. To była zresztą dość szalona wyprawa, bo przyjechałem pociągiem w środku nocy i od razu uderzyłem w Tatry z zamiarem wejścia na Mięgusza. Pogoda była idealna, dlatego nie chciałem stracić świetnej okazji, bo akurat ta góra jest bardzo wymagająca pod względem orientacyjnym. Nierzadko w masywie Mięguszowieckich Szczytów błądzili nawet taternicy. W razie załamania pogody dupa blada.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5356
Skąd: Białystok

PostWysłany: 27.02.2020, 14:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Teraz się dowiedziałem, że jednym z dwóch Polaków, którzy zginęli na Małym Kieżmarskim kilka dni temu był Dominik Socha. Chłopak miał swój kanał na youtube o Tatrach i innych górach i robił niesamowite wyniki m.in. Gerlach "biegiem" z Zakopanego i z powrotem.

https://www.youtube.com/watch?v=BSeo4Mzdk08
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Pozostałe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group