Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

The Doors
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 13, 14, 15  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Heartbreaker
maxi-singel analogowy


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 506

PostWysłany: 10.05.2017, 13:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

"Wreszcie" pięć lat temu doczekał się Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Windmill
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 3927
Skąd: Świętochłowice

PostWysłany: 10.05.2017, 14:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Heartbreaker napisał:
"Wreszcie" pięć lat temu doczekał się Wink


Mnie na forum nie było sześć i pół roku, więc "wreszcie" Wink
No a w całości nikt go nie widział do tych "pięć lat temu" od 1968 roku Smile
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
janko
pocztówka dźwiękowa


Dołączył: 15 Paź 2011
Posty: 43

PostWysłany: 16.12.2017, 13:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

szykuje się klimatyczne wydawnictwo https://youtu.be/9Zwml7Zaqdk
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Windmill
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 3927
Skąd: Świętochłowice

PostWysłany: 16.12.2017, 14:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wspaniała wiadomość.
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Crazy
longplay


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1332

PostWysłany: 17.10.2020, 17:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przeniosę się tu, okej?

Okechukwu napisał:
Manzarek to był kawał rasowego pianisty, Densmore bębnił przyzwoicie, natomiast Krieger to nie jest dobry gitarzysta. Wiem, że wnosił sporo od strony kompozytorskiej i tekstowej i chwała mu za to, ale solówki miał zazwyczaj kiepskie - czasem wręcz psuł klimat utworu (np. Queen of the Highway). Choć zdarzały się mu też lepsze partie (m.in właśnie Spanish Caravan)

Niby też uważałem zawsze Kriegera za najsłabsze ogniwo wykonawcze, ale... nie do końca. Mnóstwo jego partii cenię ogromnie a najbardziej chyba te, specyficznie brzmiące, na L.A. Woman. Szalone, rwane, a wręcz wyrywane z gitary solówki w Been Down So Long - niesamowite one są! Świetnie gra też w Changelingu, choć ten (pięciogwiazdkowy!) utwór to przede wszystkim wielkie osiągnięcie wokalne Morrisona. A instrumentalnie rzecz biorac: tak, wiele osób mnie przekonywało, żę Doorsi są dość przeciętni, ale nikomu się nie udało Wink A to za sprawą utworu Texas Radio and the Big Beat, który poznałem za dzieciaka i z jakiegoś powodu okazał się trafić we wszystko, czego w muzyce wówczas szukałem - i mój zachwyt nad partiami solowymi każdego z panów trwa nieustająco od jakichś 35 lat: najpierw Krieger gra wspaniale, swinguje te swoje z wielką swadą, potem Manzarek wyciska z instrumentu ostatnie soki, tworząc moją ulubioną klawiszową partię w jakimkolwiek chyba utworze rockowym, a na koniec kilkusekundowe solo Densmore'a, które jako pierwsze pokazało mi, ile melodii, ile muzyki można wycisnąć z paru bębenków - i chyba nigdy nic mi tego nie przebiło.

Jeżeli chodzi o Kriegera, to wartość jego gry wydaje mi się polegać zupełnie nie na technice, ale na tym, co on wnosił do brzmienia poszczególnych piosenek w połączeniu z całą resztą. To nie był solówkarz, ale to był muzyk przez duże M. Choćby takie Yes, The River Knows pokazuje to w całej krasie.

Leptir napisał:
Kiedyś byłem na koncercie The Doors (dokładnie nazywało się to: The Doors of the 21st Century), w którym za Morrisona robił Ian Astbury z grupy The Cult. Szedłem z dużą rezerwą, obawiałem się taniego cyrku, profanowania - było nie było - klasyki rocka. Tymczasem dostałem naprawdę dobre (i dobrze zaśpiewane!) wersje klasycznego repertuaru Doorsów, w dodatku ubarwione rozbudowanymi improwizacjami – zwłaszcza Manzarka. Ani Astbury nie starał się podrabiać Jima, ani też reszta nie starała się grać wersji płytowych i robić za szafę grającą. To był naprawdę dobry występ. Manzarek zresztą zaczynał jako jazzowy pianista, miał dobrą technikę i potrafił zgrabnie improwizować, na żywo to było wyraźnie słychać.


Bardzo ciekawa sprawa. Pewnie też bym miał duże wątpliwości wobec takiego projektu, tym fajniej, że dało radę.
A że Manzarek pięknie improwizował, to jasna sprawa! I to w dodatku często jedną ręką, bo drugą grał partie basowe przecież. Koncertowe wersje Light My Fire często pokazują, jak świetny ensemble to był: może żaden z nich nie był jakimś wybijającym się wirtuozem, ale za to razem w grupie tworzyli bardzo wybijający się skład. Densmore zresztą, podobnie jak Manzarek, był według mnie z ducha perkusistą jazzowym. Mnóstwo blachy, mnóstwo synkopowania, mnóstwo takiego właśnie jazzowego feelingu.

Kocham The Doors! Very Happy
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gacek
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 3594
Skąd: Wieliczka

PostWysłany: 17.10.2020, 21:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Light My Fire to w ogóle dobry przykład jak można fajnie poimprowizować bez popisywania kto jak szybko potrafi. Zupełnie inna liga, bez ścigania i bez wygłupów za to z feelingiem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
singel analogowy


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 334

PostWysłany: 18.10.2020, 15:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
...natomiast Krieger to nie jest dobry gitarzysta...

A ja lubię grę Robby Kriegera - uważam, że ma swój charakterystyczny ton, rozpoznawalny styl gry, że doskonale wkomponował gitarę, w specyficzne, nieproste, dekadenckie kawałki The Doors - jego swoista fraza przypomina mi tkanie ażurowej tkaniny skomplikowanym ściegiem.
Cenię u niego nieschematyczność gry, imponuje mi, że potrafi zapuścić się ze swoimi improwizacjami poza wyświechtany w rocku system tonalny dur, mol.
Oczywiście nie błyszczy jeśli chodzi o technikę gry, ale wszyscy doskonale wiemy, że w muzyce chodzi nie o to jak się gra, tylko co się gra.

Tak się składa, że w ubiegłym tygodniu słuchałem płyt koncertowych The Doors "Live At The Hollywood Bowl" oraz "Alive She Cried" - Krieger gra wyśmienicie - szczególne wrażenie robią improwizacje w Light My Fire.
A dopiero co przypomniałem sobie ich koncert "Live In Matrix, San Francisco 1967" - zespół brzmi surowo, ascetycznie, Morrison śpiewa jeszcze bez "rozdzierania szat", Manzarek i Densmore sztywno trzymają się bazy...i moim zdaniem w tej naturszczykowatej konwencji, to Krieger swoją grą spaja całość w unikalny przekaz / intrygującą formę (tkanie "sweterka" - he, he).

W odległych czasach, kiedy jeszcze ocierałem się o minimum życia w cywilizacji, poznałem dwóch gitarzystów (polskich) - ich nazwiska pominę milczeniem, ponieważ nie chcę nikomu umniejszać, czy dopisywać talentu.
Pierwszy pomieszkiwał (waletował) kilka razy w moim pokoju, w akademiku; z drugim (młodszym), mieszkałem w hotelach z racji szkoleń zawodowych.
Słyszałem jak grają na gitarach (ćwiczą grę).
Pierwszy, prowadzi własny zespół (kolejny) i udziela się jako sideman w koszmarnych, przebrzmiałych grupach "big-beatowych" - ma świetną technikę, gra Knopflera, Pagea i Blackmora "lepiej" niż oni sami (he, he) - Kriegera nie jest w stanie zamarkować; na jednej z imprez, po pijaku, wygadał się, że jest dla niego za trudny.
Drugi, gra w zespole funkowym, ale bardziej znany jest z grupy hard-cover rockowej, prowadzi także własny band (chyba jeszcze prowadzi) - jego styl gry jest urozmaicony i wszechstronny, od dżez-soulowo-funkowych wprawek zahaczających o Bensona, po riffy i solówki AC/DC - nie naśladuje Kriegera - powiedział mi, że Robby jest niepodrabialny.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4879

PostWysłany: 19.10.2020, 08:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lubię grę Kriegera i nie bardzo wyobrażam sobie innego gitarzystę w składzie The Doors. Grał ciekawie, niespiesznie, oszczędnie. Nie pchał się do przodu, pozostawiał niedosyt. Niewątpliwie miał swój styl, być może trudno-podrabialny jak pisze Bananamoon. Doorsi byli genialnii jako konglomerat i nie przypadkiem ich legenda jest wciąż żywa.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5155
Skąd: Łódź

PostWysłany: 19.10.2020, 08:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja szczególnie zachwycałem się grą Densmore'a. Subtelne jak na muzykę rockową, mocno jazzowe traktowanie perkusji. Świetna podstawa dla wysmakowanej gry Kriegera i Manzarka. No i oczywiście dla wokalno-poetyckich celebracji Morrisona.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3777
Skąd: Opole

PostWysłany: 19.10.2020, 16:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Akurat wczoraj posłuchałem "Hollywood Bowl" i gdy instrumentalnie wszystko idzie gładko tak zaczął razić mnie śpiew, który w wielu momentach był bardziej rykiem. Tutaj akurat Morrison się nie popisał ale na "Alive:She Cried" jest dobrze. Będąc entuzjastą nagrań koncertowych tutaj jednak wolę studyjną pracę. Instrumentaliści The Doors byli bardzo ze sobą zgrani, umieli tworzyć klimat całej tej dramy jaka na scenie się odbywała a do tego inaczej wyglądały improwizacyjne zaloty, będące raczej wyczuciem nastroju, co fajnie się odbiera przy słuchaniu. Jedynym zgrzytem są czasami wokale Jima, chociaż i on potrafi wznieść się na wyżyny.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Crazy
longplay


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1332

PostWysłany: 19.10.2020, 18:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mam podobne odczucia i w przypadku Doorsów akurat też zdecydowanie wolę nagrania studyjne. To miałem m.in. na myśli, kiedy pisałem, że nie lubię Five To One (to chyba jedyna piosenka Doorsów, o której bym to mógł powiedzieć) - ma ona oczywiście swój wyraz, swoją moc, ale razi mnie takim rozkrzyczeniem emocjonalnym, które kojarzy mi się z tym, co bywało na koncertach. Do tego na koncertach Jim niekoniecznie był trzeźwy i czasem gadał od rzeczy...

Natomiast instrumentalnie nagrania koncertowe Doorsów są super, w czym szczególna zasługa Manzarka, Densmore'a i Kriegera Wink
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3777
Skąd: Opole

PostWysłany: 19.10.2020, 18:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nigdy nie zapomnę jak w 1985 roku kumpel skądś wytrzasnął bootleg Hendrixa z Morrisonem. Teraz to można znaleźć pod różnymi tytułami, on miał jako "Tomorrow Never Knows". Niestety jakie było rozczarowanie, jeszcze pierwszy numer, chyba Red House był jako tak zagrany ale potem to już był popis Morrisona. Z początku drugiej strony tekst był jedyny "Fuck You Baby" i tak cały czas, powoli coraz bardziej mamrotał aż do momentu kiedy chyba upadł i już nic nie gadał. a chłopaki kręcili jeden temat też będąc nieźle wstawieni. Smile
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Goran
epka analogowa


Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 875
Skąd: Podkarpacie

PostWysłany: 19.10.2020, 19:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Akurat wczoraj posłuchałem "Hollywood Bowl" i gdy instrumentalnie wszystko idzie gładko tak zaczął razić mnie śpiew, który w wielu momentach był bardziej rykiem. Tutaj akurat Morrison się nie popisał ale na "Alive:She Cried" jest dobrze. Będąc entuzjastą nagrań koncertowych tutaj jednak wolę studyjną pracę. Instrumentaliści The Doors byli bardzo ze sobą zgrani, umieli tworzyć klimat całej tej dramy jaka na scenie się odbywała a do tego inaczej wyglądały improwizacyjne zaloty, będące raczej wyczuciem nastroju, co fajnie się odbiera przy słuchaniu. Jedynym zgrzytem są czasami wokale Jima, chociaż i on potrafi wznieść się na wyżyny.

"Hollywood Bowl " jest dla mnie w calości nie strawienny, podobnie jak kilka innych ich wydawnictw koncertowych, miałem kiedyś taką ich płyte chyba z koncertu w Miami to był dopiero jeden wrzask i stek przekleństw.
_________________
Mnie się podobają melodie które już raz słyszałem.No jakże może podobać mi się piosenka którą pierwszy raz słyszę?
Inżynier Mamoń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 21113
Skąd: Lesko

PostWysłany: 19.10.2020, 19:23    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wiem czy chodzi o ten sam Hollywood Bowl co ja o nim myślę, czyli wydany w 1968 roku film Live At Hollywood Bowl. Akurat mim zdaniem to jest kawał koncertu a Doorsi wypadają tu zaskakująco bluesowo.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
longplay


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 1332

PostWysłany: 19.10.2020, 19:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Nigdy nie zapomnę jak w 1985 roku kumpel skądś wytrzasnął bootleg Hendrixa z Morrisonem. Teraz to można znaleźć pod różnymi tytułami, on miał jako "Tomorrow Never Knows". Niestety jakie było rozczarowanie, jeszcze pierwszy numer, chyba Red House był jako tak zagrany ale potem to już był popis Morrisona. Z początku drugiej strony tekst był jedyny "Fuck You Baby" i tak cały czas, powoli coraz bardziej mamrotał aż do momentu kiedy chyba upadł i już nic nie gadał. a chłopaki kręcili jeden temat też będąc nieźle wstawieni.

Wiele lat później, niż Ty, ale niestety miałem podobne przeżycia Embarassed

Tak, Doorsów to ja najbardziej lubię albo lirycznych (Crystal Ship, Yes The River Knows, I Can't See Your Face In My Mind, Hyacinth House, Love Street, Blues Sunday... mnóstwo tego!... o Riders już nie mówiąc), albo bluesowo-szamańskich, od Break On Through po Texas Radio (ale jakie fenomenalne są Shaman's Blues i Wild Child z tej niby najgorszej płyty!). Te utwory, gdzie Jim wchodzi w manierę wieszcza, to nie jest to... chyba że raz na jakiś czas wyszło mu to naprawdę idealnie, to wtedy to jest BARDZO to. Przykładem choćby jedyne, co na dobrą sprawę zostało z Celebracji Lizarda, czyli Not To Touch The Earth - utwór wybitny, emocjonalna bomba, wykonawczy majstersztyk, feeria barw, taniec wokół ogniska, senne mary, lot bez trzymanki...!
I, jeżeli wieszczem chciał też być w The End, to The End jest zapewne moim ulubionym rockowym utworem wszechczasów, w którym uważam, że nie tylko udała się każda milisekunda, ale każda jest skończoną doskonałością.

Ale problem w tym, że Jim za bardzo zaczynał wierzyć, że jest tym wieszczem i to go niejednokrotnie przerastało, i zostawało tylko fuck you baby.

Całe szczęście, że na koniec jeszcze się ocknął i nagrali swoje - w moim odczuciu - opus magnum w postaci L.A. Woman, którą to płytę stawiam obok Abbey Road i Night at the Opera na swym osobistym piedestale.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 13, 14, 15  Następny
Strona 14 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group