Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

King Crimson
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 91, 92, 93, 94  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11044
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 01.07.2019, 08:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Heartbreaker napisał:
Krystaliczny wręcz dźwięk, o warsztacie całej siódemki nie wspominając.

Zależy pewnie, gdzie siedzieliście. Ja byłem na lożach i dźwięk był taki, jaki był. Aczkolwiek pamiętam też z Romy koncert Skaldów i wiele się nie różnił, a siedziałem na parterze, więc z tą "krystalicznością" dźwięku bym się nie rozpędzał - tak to było we Wrocławiu w NFM.

Inkwizytor napisał:
zdobyć na pokerową zagrywkę np spróbować z Melem na 2 saxy

O tak. Już teraz Collins długimi momentami niespecjalnie miał co grać i często jego partie są wciskane na siłę i niekoniecznie sensownie, a z dwoma saksofonami to już w ogóle będzie mniodzio.[/quote]
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Deformator
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 06 Paź 2017
Posty: 143
Skąd: Ostrów Wielkopolski

PostWysłany: 01.07.2019, 21:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tu muszę się zgodzić z Tarkusem, dwa saxy zdecydowanie by nie przeszły. O ile w poszczególnych utworach pasują i nadają odpowiedniego tonu (albo i flet) o tyle w części utworów w nowych aranżacjach kompletnie nie pasują. Dla przykładu podam np Level 5 (oj brakowało mi tego w czwartek). Dwie osoby to i półtora za dużo.

W mojej ocenie, jeśli chodzi o akustykę i odbiór dźwięku, był to zdecydowanie najlepszy z trzech występów na których byłem. A również siedziałem w loży, mniej więcej na wprost sceny.
W NFM również byłem na balkonach i tam już niestety różnie bywało, sala w Poznaniu chyba średnio nadaje się na takie koncerty. Tutaj za to byłem oczarowany.

Jak już wielokrotnie wspominałem w tym wątku, wokal Jakszyka bardzo mi pasuje, jest najbardziej zbliżony to Lake'owego. Fakt że tym razem (wg mnie.) Pictures of a City wyszedł mu przeciętnie, ale każdy kolejny kawałek udowadniał że świetnie czuję się w tym repertuarze.

Jedynie czego brakuje mi w nowym wcieleniu KC najbardziej, to zupełny brak improwizowanych utworów. Czyżby w tak dużym składzie nie było już możliwe zrobić coś szalonego, odjechanego? Poza setlistą te trzy koncerty na których byłem niewiele się od siebie różniły. I tutaj Belew zapewne wprowadził by wiele świeżości i szalonych pomysłów.

Co mnie najbardziej tym razem zaskoczyło, The Sheltering Sky.
Na minus na pewno nowa wersja Indiscipline oraz druga połowa Islands, gdy już wchodzi perkusja.
_________________
Denon PMA-520AE + Denon DCD-720AE + Rega Planar 2 + Koda AV-707

https://www.discogs.com/user/mk.karolak/collection?page=1&limit=250&header=1
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1330

PostWysłany: 01.07.2019, 21:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Deformator napisał:


Co mnie najbardziej tym razem zaskoczyło, The Sheltering Sky.


Bardzo, oj bardzo jestem ciekaw tego Sheltering Sky!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
THRaKeD
cylinder Edisona


Dołączył: 13 Lut 2018
Posty: 13

PostWysłany: 02.07.2019, 06:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W 100% zgadzam się, że saxofon Collinsa jest wciskany za bardzo na siłę. Mnie najbardziej przeszkadzał w Lark's IV (jak ja się cieszę, że to zagrali! Pocieszyło mnie to po braku Cat's Food w czwartek).

Też brakuje mi improwizacji, takiej „klasycznej improv”. Może tak bardzo chcą „ograć” więcej starych kawałków? Może Fripp liczy się z tym, że to może być ostatni skład KC i chce bawić się kompozycjami, których nie grał tyle dekad?

Jakszyk. Podoba mi się jego głos w starym repertuarze, podobał mi się we Frame by Frame. Pozwał bym go do sądu za Indiscipline. Świetny rzemieślnik (jak i Stacey). Artystyczną klasą obaj odstają od reszty. Choć pod koniec Frame by Frame zapiwiadało się na fajną jazdę na dwie gitary. Niestety, Frippowi coś się stało z gitarą i jazda „klapła”.

No ale skoro Fripp twierdzi, że to najlepszy muzycznie i personalnie skład z jakim grał; że gra mu się z tymi ludźmi fenomenalnie i nie ma między nimi żadnych zadr personalnych; niech im będzie na zdrowie. Jakichkolwiek wad by ten skład i ten konkretnie koncert nie miał to dalej był to cholernie dobry koncert King Crimson.

Pod względem nagłośnienia najlepszy był krakowski w zeszłym roku. Zresztą muzycznie, ze wszystkich jakie widziałem w tym składzie (pomijając kombinacje Rieflin/Stacey) też najlepszy. A widziałem ich w Paryżu '15, Zabrzu '17, Krakowie '18 no i teraz. Za mało szczegółowy dźwięk. Chociaż nie odniosłem tego wrażenia na koncertach w Romie w 2000. Może mniejszy skład i „mniej nut” powodowało, że była większa rozdzielczość?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 115

PostWysłany: 02.07.2019, 12:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nigdy nie byłem i już nie będę na żadnym koncercie King Crimson, z różnych powodów...najważniejszy? - zespół nie jest w kręgu moich zainteresowań, a może nie tyle zainteresowań, co nigdy nie darzyłem (i nie darzę) grupy szczególnym uwielbieniem...dlatego nie mogę wypowiadać się o brzmieniu kapeli na żywo; zważcie jednak na fakt, że niezwykle trudno ocenić brzmienie nagłaśnianych instrumentów elektrycznych (których nieakustyczny sound dodatkowo poddawany jest modyfikacjom za sprawą przeróżnych efektów / pogłosów), do tego dochodzi akustyka sali, "realizacja" dźwięku, miejsce w którym siedzimy, itp. itd.

King Crimson nie jest moim konikiem, co nie znaczy, że nie mogę się wypowiedzieć o jego muzyce i koncertowych zmaganiach (na podstawie przesłuchanych płyt).
I wiecie co? - nie dalej jak trzy lata temu "przeleciałem" ich dyskografię, łącznie z Projekctami, i wszelakiej maści koncertami, a dzięki uprzejmości kolegi, także zbiory "Starless Box" oraz "THRAK Box".
Ten crimsonowy odsłuch był dla mnie b. ciekawym doświadczeniem; w większości b. dobrze odebrałem ich muzykę, a przy okazji przewartościowałem postrzeganie poszczególnych albumów, także tych ulubionych.
Okazało się, że mój dotychczasowy faworyt, czyli "Starless And Bible Black" (a swoją drogą, aura tej płyty nieodłącznie kojarzy mi się z "Blueprint" Keitha Tippetta, którego Robert Fripp jest producentem) już nie działa na mnie tak jak kiedyś, a nielubiany do tej pory "Red" ogromnie urósł w moich oczach.

Ale o czym to chciałem powiedzieć? - o koncertach - mianowicie słuchając koncertowych zmagań z boksu "Starless", czy to z Niemiec, czy z Holandii, czy z Francji, dopadło mnie przeświadczenie jak niestabilny koncertowo był (jest?) King Crimson; w jednym, dniu potrafił dać fantastyczny występ, by na drugi, położyć przekaz i zdeptać porozumienie między muzykami - przy czym prawidłowość była w większości przypadków taka, że im więcej improwizacji (wszelakie Improv, ale także rozciągnięte Larks’ Tongues In Aspic Part I), tym gorsze odsłuchowe doznanie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
K o n i u
kaseta "chromówka"


Dołączył: 24 Cze 2018
Posty: 166
Skąd: Kraków

PostWysłany: 02.07.2019, 13:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie oceniałbym wartości koncertowej grupy po płytach "live". Każda płyta, również koncertowa ma swojego producenta i realizatora itp. Oni mają duży wpływ na efekt końcowy. A co do samego KC, to ogólnie wiadomym jest, że najlepsze ich koncerty są te pod koniec turu. Każdy koncert można położyć czy to ze względu na kondycję muzyków, dźwiękowca, salę czy nawet pogodę. Muzycy KC nie są koncertowymi zwierzakami (to moja opinia). Fripp wg mnie, z uwagi na swoją perfekcję, to nawet improwizacje ma przygotowane. Ale ogólnie, biorąc pod uwagę własne koncertowe doświadczenie z ich muzyką uważam, że dają radę.
_________________
na FD od 23 września 2013
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
THRaKeD
cylinder Edisona


Dołączył: 13 Lut 2018
Posty: 13

PostWysłany: 02.07.2019, 15:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Reakcje publiczności też mają ogromny wpływ na ich grę.

Brzmienie oceniam po tym ile drobnych dźwięków zabawek Mastelotto słyszę. Jak widzę, że czymś dzyndza, a nie jestem w stanie tego usłyszeć znaczy, że brzmienie jest gorsze niż w porównaniu z salą, w której praktycznie wszystkie dzyndzałki, które widziałem - słyszałem.

Edycja: ja z kolei uważam, że to przede wszystkim koncertowe łosie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 115

PostWysłany: 02.07.2019, 16:14    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

K o n i u napisał:
Nie oceniałbym wartości koncertowej grupy po płytach "live"...

Trudno jest mi rzeczowo odnieść się do tego zdania i polemizować z Tobą (nie miej mi za złe, ale ubawiłeś mnie przednio).

Spróbuję może tak - pomijając wszystkie przeciw (nie znalazłem "za"), w odniesieniu do płyt koncertowych King Crimson, fajnie by było, gdybyś wcześniej posłuchał chociaż części materiału, o którym wspomniałem, a jeśli nie masz możliwości, to przynajmniej przeczytał, o jakich występach i o jakich czasowych okolicznościach mowa.

A będąc precyzyjnym, nigdzie nie odniosłem się do postaci brzmienia koncertów ze "Starless Box" (jaki to sound nie trudno się domyślić), nie inicjowałem korelacji pomiędzy przekazem i dźwiękiem, nie miałem na myśli produkcji, jakości realizacji materiału, akustyki sali, itp., itd...odniosłem się do artystycznej próby występów, do tego jak je odbieram i jaką wartość muzyczną dla mnie stanowią (a słyszę sinusoidalną formę grupy, często w odstępach jednego dnia).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
K o n i u
kaseta "chromówka"


Dołączył: 24 Cze 2018
Posty: 166
Skąd: Kraków

PostWysłany: 03.07.2019, 08:09    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:

Trudno jest mi rzeczowo odnieść się do tego zdania i polemizować z Tobą (nie miej mi za złe, ale ubawiłeś mnie przednio).


Cieszę się, że wprowadziłem Cię w dobry humor. Zwykle nie zabieram głosu w sprawach, o których nie mam pojęcia. Większość wydawanych rok po roku tour boxów z cyklu "The Elements of..." czy boxów z 2007 roku "The Collectors' KC" znam. Moja opinia o wydawnictwach live KC zasadniczo nie różni się od Twojej. Patrząc na ilość tych płyt, mam wrażenie że Fripp postawił właśnie na rejestrację koncertów i dlatego stara się być tak precyzyjny na każdym z nich. Moje zdanie, do którego tak trudno Ci się rzeczowo odnieść miało jedynie stwierdzić, że najlepiej opinię o możliwościach koncertowych zespołu wyrobić sobie poprzez uczestniczenie w tych koncertach. No ale, jak sam napisałeś nigdy nie byłeś i nie będziesz na koncercie KC. Zapewniam Cię, że sporo tracisz. Ja byłem jedynie na trzech i za każdym razem wychodziłem z nich urzeczony.

THRaKeD napisał:
ja z kolei uważam, że to przede wszystkim koncertowe łosie
Każdy z osobna owszem. Wspomniany przez Ciebie Mastelotto ze swoimi przeszkadzajkami czy Levin w innych konstelacjach muzycznych są faktycznie koncertowymi łosiami. Jednak koncert KC jest niezwykle statyczny, przemyślany, nie pozostawiający właściwie pola do improwizacji (a te jak wspomniałem, jeżeli są to precyzyjnie wymyślone).
Pozdrawiam.
_________________
na FD od 23 września 2013
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2089
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 03.07.2019, 12:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przyznam, że mam poważny problem ze zrozumieniem intencji ( "artystycznych" tudzież " intelektualnych" ) paru ostatnich postów - niby po pozornym płaszczykiem filozoficznych rozważań, ktoś kto z góry zaznacza o swoim dystansie do dorobku Crimson próbuje uprawiać fachową i duchową krytykę ich dokonań z okresu Starless Box ale na każdym kroku się asekuruje przed potencjalnym rozdrażnieniem czy falą niechęci ze strony bardziej zafascynowanych miłośników powtarzając - że to nie jego konik i "nigdy nie oglądał ich na żywo". Podobnie ja mógłbym teraz rozwodzić się w mnogości zdań nie prowadzących donikąd - jak dla mnie nierównym poziomem artystycznym i wielokrotnie tragicznie niską sinusoidą odznacza się dorobek Lou Reeda, The Bnd, Boba Dylana i Rolling Stones - których szczerze nie cierpię. Na tym polega " artystyczna " wolność - lubisz = słuchasz, nie lubisz / nie czujesz tego bluesa = nie słuchasz i daj sobie oraz innym spokój, proste. Boxy Crimson były od początku pomyślane nie dla tych , którzy pobieżnie znają ich dorobek - ale dla zaprawionych w bojach, upartych, zafascynowanych bez reszty i śledzących niekiedy każdy dźwięk, każdą wersję koncertową fanów - przyznam, że sam miałem mieszane uczucia czy na Starless Box się porywać - dla mnie to nie pierwszy lub PRZYPADKOWY krok lub zetknięcie z ich dorobkiem - prędzej taka koronacja, finalne zwieńczenie i przysłowiowa kropka nad " I". Miałem wcześniej mnóstwo ich najpierw piratów, potem poszczególne oryginały - paradoksalnie - chyba na zasadzie pierwszej fascynacji i zetknięcia - najwięcej radości z obcowania z tą muzyką. Ich koncertowa twórczość zawsze ale to zawsze wymagała największego stopnia skupienia, trudnej do zdefiniowania wrażliwości i stanu umysłu o który tak dziś ciężko - za duże tempo życia i mnogość atakujących zewsząd bodźców. To co wówczas kreowali na scenie były również wypadkową wcześniejszych przemian społecznych - rewolucji kulturalnej - lat 68, okresu hipisowskiego czy psychodelicznego, fascynacji i odkrywania awangardy czy współczesnej muzyki poważnej i np przewidywania dokąd dalej będzie zmierzała pop kultura - np muzyka industrialna lub chociażby trash itd itd. To nigdy nie miała być muzyka dla każdego i na każdą okazję. Jeśli do kogoś trafili - to odciskali niezatarte piętno choć przekonali może niewielu - podobnie było np z Soft Machine. Sam lider oraz Wetton definiowali ówczesny koncertowy schemat - że wedle ich opinii może 1 na 5/6 wieczorów był udany co im wystarczyło bo był efekt. Z tego powodu - nie wiem po co na siłę wynajdywanie nowej ameryki ?. Dla mnie od dawna najbardziej fascynujące się powycinane poszczególne improwizacje - przesycone aurą odważnego poszukiwania i podążania w nieznane - kreowania takiego nastroju jakiego nikt inny nie odważył się i nie miał fantazji kreować. Koncerty z Starless Box trzymają niezwykle silny poziom - skoro do kogoś do nie przemawia bo generalnie jest sympatykiem innej estetyki i konwencji - to może lepiej nie filozofować lub nie wytaczać ciężkich dział w postaci podważania artyzmu lub poziomu artystycznego, pięknie to brzmi ale rozbija o przyziemne " gusta", nic więcej. Te koncerty zostały wybrane bo inaczej by ich nie wydano - np Mainz - chyba jeden z najlepiej portretujących fenomen koncertowego Crimson - nie ukrywam, jeden z moich ulubionych. Podsunąłem go swego czasu wielu osobom i opinie były zgodne - to esencja zespołu i dziw bierze, dlaczego nie pojawił na Great Deceiver. Heidelberg i Kassel również słucha z niesłabnącą fascynacją. Wielka szkoda, że band nie pokusił np o rejestrację na własny użytek wszystkich koncertów z okresu z początku kwietnia 73 - jeszcze z końcówki europejskiej trasy - co tam się działo i jak zespół wykazywał na każdym kroku kreatywnością - występy z Rzymu, Paryża, Zurychu, lub z końcówki amerykańskiej np West Palm Beach - tu mogę podsunąć improwizację, która oszałamia - po typowym nieco gotyckim / wampirycznym wstępie pojawia melodia stanowiąca jakby podwaliny późniejszego Starless..... czyżby tu również sinusoida leciała na łeb na szyję ?. Niekiedy to co dla jednego może być nieistotne lub przemknąć zupełnie niezauważalnie - dla innego / innych całkowicie zawładnąć ich umysłem i zmienić postrzeganie, percepcję i optykę muzyki i procesu tworzenia.


https://www.youtube.com/watch?v=Yqkxd07AR_s
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 115

PostWysłany: 03.07.2019, 15:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ubóstwiam takie wpisy, reakcje rozzłoszczonych fanatyków na chociażby delikatny uśmieszek w stronę ich pupilków, a gniew fanatyków King Crimson uwielbiam w szczególności (jedynie zapaleńcy związani z obozem Pink Floyd mogą im dorównać - he, he).

Jakiego znaczenia moich wpisów nie uchwyciłeś...i dlaczego przeinaczasz ich treść?
Zrozumiałbym gdybyś był młodym adeptem współczesnej oświaty lub partyjnym aparatczykiem, ale po "dinozaurze" (he, he) takiej konfabulacji się nie spodziewałem (z wiekiem coraz bardziej skłaniam się ku poglądowi, że większość ludzi nie rozumie co się do nich mówi / pisze).

Ale wiesz co? - do pewnego stopnia podoba mi się Twoja opinia o wydawnictwach koncertowych King Crimson ("Starless Box"), ponieważ jest nieudawanym głosem w sprawie / pełną pasji, alternatywną do mojej opinią - szkoda jedynie, że napisana z pozycji klęczącego fanatyka King Crimson, cokolwiek niewiarygodna / nieobiektywna.

Wybacz, ale czuję niechęć do osób, które mówią mi co powinienem myśleć i co robić, a nakaz jakiej muzyki mam słuchać, a jakiej unikać, normalnie zakrawa na jaja (jak śpiewał Tymon "...jaja to zdwojone ja..." - he, he); a tak między nami, skąd wiesz jaką muzykę lubisz (prócz King Crimson), a jakiej nie tolerujesz, skoro nie zamierzasz jej poznać / posłuchać? (przyjemność i ciekawość poznania z założenia nie są złe).

To jest forum (jakie jest każdy widzi, a nieocenzurowany tekst o King Crimson, to niczym wejście do jaskini smoka - he, he), które powinno umożliwić wymianę myśli i spostrzeżeń, wiadomości, muzycznych tropów...ale także krytycznych uwag (pozytywnych jakimś pokrętnym wybiegiem nie dostrzegasz).

Mówiąc o twórczości Boba Dylana, Lou Reeda, The Rolling Stones (The Bnd nie znam) - "...szczerze nie cierpię...", wystawiłeś sobie "laurkę" i opinię o "horyzontach" muzycznego rozeznania.
Współczuję.

P.S.
Acha - proszę, nie mieszaj w powyższe muzyki współczesnej, poważnej, awangardy (cokolwiek to znaczy) i Soft Machine.

P.S.
Proszę, kiedy kończysz myśl, daj szansę klawiszowi Enter, będzie łatwiej (o wiele łatwiej) czytać tekst.

K o n i u napisał:
...Większość wydawanych rok po roku tour boxów z cyklu "The Elements of..." czy boxów z 2007 roku "The Collectors' KC" znam...

Wybacz, że tak niefortunnie wyraziłem się o Twojej znajomości tematu - przepraszam.

THRaKeD napisał:
...Reakcje publiczności też mają ogromny wpływ na ich grę...

Zapewne dlatego "Radical Action (To Unseat The Hold Of Monkey Mind)" jest takie jałowe - he, he, he.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1330

PostWysłany: 03.07.2019, 21:28    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:


Acha - proszę, nie mieszaj w powyższe muzyki współczesnej, poważnej, awangardy (cokolwiek to znaczy) i Soft Machine.


No, a dlaczego Soft Machine nie wolno mieszać w powyższe? Cenzura?

bananamoon napisał:


Mówiąc o twórczości Boba Dylana, Lou Reeda, The Rolling Stones (The Bnd nie znam) - "...szczerze nie cierpię...", wystawiłeś sobie "laurkę" i opinię o "horyzontach" muzycznego rozeznania.
Współczuję.


Akurat wymienieni artyści są mi również w dużej mierze obojętni, nie czuję się jednak znacząco poszkodowany, nie musisz mi współczuć. A lubisz Kylie Minogue? Ja bardzo, ale nie uważam, by każdy musiał akurat znać wszystkie przeboje tej znakomitej piosenkarki.
Nie trzeba znać każdego zespołu rockowego, często bowiem zupełnie nic nie wnosił do historii muzyki. Jednak bez znajomości KC leżysz.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
remaster


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2089
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 04.07.2019, 06:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

"Rozzłoszczony Fan" - aleś mnie rozbawił i rozczulił Very Happy , co za schematyczne podejście i myślenie - jakbym niczym biblijny ojciec stał obok syna marnotrawnego czy zbuntowanego zaciskającego swe wątłe piąstki. Nie wiem gdzie w moim wcześniejszym poście i ripoście był ślad rozzłoszczenia czy "obrazy majestatu" lub "wartości ch." Wink . Bez napinki i po co te wielkie słowa. Zgodnie z tym co dawno sugerował mój mentor Boczeq - nie chcę się wdawać w bezproduktywne dialektyczne spory. Chciałem nieco wyśmiać pewien schemat myślenia i pokazać, iż niekiedy tu jest surrealistyczna symetria - nie widzę powodów do samobiczowania lub zakładania włosiennicy jeśli nie przepadam za narracją Dylana, Stonesów, Reeda i Band - lecz tu tkwi sedno sprawy - nie uzurpuję sobie prawa do pouczania ich lub postawy np - podchodzę do Micka i mówię - "... wiesz, twoje podboje seksualne dla mnie są nie przekonujące, ja bym to zmysłowo pociągnął w innym kierunku..." lub do Helma / Robertsona - "... wasza wizja stanów sprzed i tuż po wojnie secesyjnej też jakaś dla mnie mdła i rozwodniona, to nie tak było..." lub Reeda - "... twoja wizja i fascynacja Nagim Lunchem to płytka i chwilowa....". Nie czuję ich stylu i wizji - omijam ją z daleka i nie wdaję w tyrady. OK - moje podejście do wielu artystów też z biegiem lat ewoluowało - z pewnych spraw się wyrasta a inne na zawsze pozostaną dla nas obce. Np ja darowałem sobie Thrak box - bo mnie to po ludzku nie interesuje mam m.in Argentyński B`Boom i Vroom Vroom live i to mi absolutnie wystarczy - mam się katować czymś co i tak może mnie tylko zmęczyć. Nowy Box też sobie odpuszczę - ale bez udowadniania czegokolwiek, inni szaleją z zachwytu i chcą kupować i rozkoszować nim godzinami - super - niech im wyjdzie na zdrowie. Przyznam że wielokrotnie rozumiem frustrację i przesyt fanów - te wszystkie 3/4/5 płytowe coraz nowsze i coraz bardziej wpychane niby "najwierniejszym fanom" - definitive / deluxe edition itd itd. Płacić za muzykę, którą się od dawna posiada i zna na pamięć. To kwestia odpowiedzialnej wolności - możesz się skusić - możesz sobie darować ale bez oburzenia, tyrad, złośliwości , szyderstwa lub akcentowania ".... o nie człowieku, ja jestem ponad to..." i jak Phil Collins z lekka drwił z "luzaków", którzy nie chcieli brać udziału w obciachowym w ich mniemaniu wywoływanie duchów przed Home by the Sea ".... oh no, I`m to fucking cool for this man, I`m too fucking cool, let`s be uncool with Phil ..." . Tu tkwi sedno sprawy.

ps. Ja również lubię Minogue Very Happy , jak można jej nie lubić ?, podobnie jak Zenka - ten facet poprawia mi nastrój i po ludzku to "swój chłop" Wink
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6255

PostWysłany: 04.07.2019, 07:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z rosnącą ciekawością czytam Wasze polemiki. Smile King Crimson lubię bardzo, także w wersji koncertowej (na kilku jednak udało mi się być). Za odwagę artystyczną i bezkompromisowość (w granicach rockowej konwencji - rzecz jasna), za bogactwo świetnych pomysłów, za te kilkanaście melodii, które zostają w człowieku na zawsze, za wyjątkowe brzmienie itd. Nigdy jednak nie zdecydowałem się na zakup tych boxów, bo wiem, że byłyby to w moim przypadku zmarnowane pieniądze. Przesłuchałbym to może raz i leżałyby w kącie i obrastały kurzem.

A tak na marginesie całego sporu - uważam, że jednak warto sobie (i przy okazji też innym) uświadomić dlaczego i za co się jakiejś muzyki nie lubi, bądź się ją lubi. To odświeżające doświadczenie, które mówi nam może nawet więcej o sobie, niż o rzeczonej muzyce.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
K o n i u
kaseta "chromówka"


Dołączył: 24 Cze 2018
Posty: 166
Skąd: Kraków

PostWysłany: 04.07.2019, 08:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bananamoon napisał:

Wybacz, że tak niefortunnie wyraziłem się o Twojej znajomości tematu - przepraszam.

No bez jaj... nikt tu chyba się nie obraża (choć w tym zdaniu wyczułem nutkę sarkazmu). Żebym tylko w Twoich oczach nie wyrósł na specjalistę od KC Wink

Leptir napisał:
uważam, że jednak warto sobie (i przy okazji też innym) uświadomić dlaczego i za co się jakiejś muzyki nie lubi, bądź się ją lubi. To odświeżające doświadczenie, które mówi nam może nawet więcej o sobie, niż o rzeczonej muzyce.

No więc czekam na uzasadnienie opinii (o ile możesz):
bananamoon napisał:
Zapewne dlatego "Radical Action (To Unseat The Hold Of Monkey Mind)" jest takie jałowe - he, he, he.
... bo moja jest akurat zupełnie przeciwna Confused
_________________
na FD od 23 września 2013
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 91, 92, 93, 94  Następny
Strona 92 z 94

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group